-
Posts
6893 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by joanka40
-
Gdyby ktoś miał pomysł, jak przyuczyć Wampirka do kuwety, to ja chętnie go wypróbuję. Gdyby umiał korzystać z kuwety, mogłabym dać go jedynego pokoju z drzwiami i tam by sobie siedział. Teraz siedzi w przedsionku i pomieszczeniu gospodarczym - a jedyna wentylacja tam to uchylenie okna albo drzwi, a wiadomo nie możemy ich uchylać, żeby Wampirek nie uciekł. Tzn. okienko jest otwierane, jak Bogdan jest w pomieszczeniu gospodarczym, ale generalnie w tych dwóch pomieszczeniach mamy straszny zaduch i robi się lekka sauna - nawet pleśń wychodzi na ścianach. Próbowałam już z piaskiem, daliśmy igliwie na ten piasek i nic... Wkładaliśmy odchody do kuwety, ma dwie kuwety, w tym jedna to karton, bo Wampirek boi się wysokich pudełek. Pytałam w lecznicy, czy taki preparat Feliway, z feromonami zachęciłby kota do korzystania z kuwety, ale Pani Doktor powiedziała, że ten preparat nie pomoże w tej sytuacji. Może Wy znajdziecie jakiś sposób na Wampirka :) Będę wdzięczna, bardzo, bardzo :)
-
Jutro zrobię rozliczenie. Koszt leczenia na chwilę obecną wyniósł 370 zł i miejmy nadzieję, że przez najbliższy miesiąc nie wzrośnie. Wampirek czuje się bardzo dobrze. W przyszłym tygodniu mam jeszcze jechać po receptę na Unidox i wstępnie dowiem się ile będzie kosztować planowana operacja - równocześnie będzie wycinany guz i będzie też kastracja. Lekarzom bardzo zależało, żeby uratować Wampirka - potraktowali go wspaniale i wyleczyli. Na jedzenie, żwirki i takie tam sprawy, nie będę zbierać paragonów, to biorę na siebie. Przeraża mnie tylko koszt leczenia, ale jak pokazały ostatnie dni - damy radę wyleczyć Wampirka DZIĘKI WASZEJ POMOCY :) OGROMNIE WAM DZIĘKUJĘ :)
-
O rany :) Ogromnie dziękujemy :) Pieniążki dla Wampirka są już na koncie. Serdecznie dziękujemy :)
-
Nie umiem zedytować powyższego postu, na razie tak go zostawię :) Po południu zdam relację. Dodam tylko tyle, że dzisiejsza morfologia wyszła bardzo dobrze. Postaram się dziś wkleić wszystkie zdjęcia robionych badań, czyli: - 3 razy morfologia - 1 raz te próby na wątrobę i coś tam jeszcze. Dostałam 4 zastrzyki, na 4 następne dni. Wapirek został ponownie odrobaczony i dalej ma łykać Unidox. Pani Doktor powiedziała, że operację będzie można przeprowadzić za miesiąc - czyli wycięcie guza oraz kastracja. Życzę wszystkim miłego dnia, dziękuję serdecznie za odwiedziny na wątku i odezwę się wieczorkiem.
-
-
No proszę, więc być może zabarwienie sierści ma jakiś wpływ na charakter :)
-
Danusiu, ogromnie, ogromnie dziękuję za pomoc. Jestem bardzo, ale to bardzo wdzięczna :)
-
Porzucony i niechciany- potrzebne stałe deklaracje na utrzymanie.
joanka40 replied to Maruda666's topic in Już w nowym domu
Zapisałam sobie wątek psiaka :) Piękne zdjęcia :) -
Za lekarstwo Pani Doktor policzyła 50 zł, a za zastrzyki 10 zł, więc zapłaciłam dziś 60 zł. Jutro nic nie będzie, żadnych kosztów, bo zastrzyk już mam i do lecznicy nie muszę jechać. We środę będzie morfologia. Rozliczenie będę robić w poście nr 2. Jutro tam pouzupełniam wszystko. Wenflon dziś już został wyjęty, więc koszty leczenia będą powoli malały, bo odejdą koszty kroplówek. Pozostaje jeszcze kwestia operacji - guz na brzuchu, ale to będzie wtedy, jak Wampirek już będzie zdrowy. Martwi mnie bardzo fakt, że on nie korzysta z kuwety. Będzie problem z adopcją... Podejrzewamy, że Wampirek ma już swoje lata i swoje przyzwyczajenie i, że ta kuweta zupełnie mu nie leży, a nawet przeraża. Ta maść na świerzbowce ma taki nakładany, długi, miękki dozownik, więc podaje się lek wygodnie. Kot od soboty ładnie się ożywił, jest zainteresowany otoczeniem i dużo zjada. Bierze też antybiotyk doustnie - Unidox. Bogdan bardzo się z nim zaprzyjaźnił. Kot pozwala Mu na bardzo dużo. Byłam w szoku, jak dziś zobaczyłam, jak Wampirek pozwala Mu się miętosić. Mnie Wampirek jednak trochę się boi. No bo czyściłam mu nos i oczy, podaję tabletki, pakuję go do transportera, wsadzam do autobusu, którego nie cierpi. Ale Bogdan nic złego mu nie zrobił, więc kot zakochał się w nim na całego. Ponoć pozwolił sobie nawet wyczyścić ogon z jakiś koszmarnych substancji...coś mi się wydaje, że to mogły być jakieś zaschnięte robale, fuj. Ale ciągle mówię Bogdanowi, że ma myć po Wampirku ręce. No ale dziś pozwolił mi trochę ponosić się na rękach :) a do tej pory się wyrywał. Więc może trochę mnie jednak lubi. Chociażby za to, że to ja organizuję mu catering :)
-
Anulu, ogromnie dziękuję - pieniążki dla Wampirka już są :) Byłam dziś w lecznicy i powiedziałam, że zmawiamy ten lek na świerzbowce w uszach. Okazało się, że Pani Doktor już sprowadziła na dziś ten lek, tak więc Wampirek już dziś dostał dawkę leku do ucholi. Anulu, jeszcze raz ogromnie, ale to ogromnie Ci dziękuję za przysłane pieniążki - 50 zł. Dzięki Tobie kupiłam Wampirkowi dziś lekarstwo :)
-
Cztery lata pięknego życia, to dla Zębulka musiało być ogromne szczęście. Rzeczywiście, tak jest jak napisałaś - lata tułaczki i wyniszczenie organizmu potrafią poczynić spore spustoszenie w ciele i narządy odmawiają zbyt wcześnie współpracy. To jest bardzo przykre. Jednak Zębulek w odpowiednim momencie życia poprosił odpowiednie osoby o pomoc i zyskał cztery lata życia. Nie wiem jak organizm Wampirka zniósł tułaczkę, to czas pokaże. Nie wiemy nawet ile ma lat, bardzo trudno to określić. W każdym razie Wampirek czuje się lepiej, przejawia też większą aktywność niż dotychczas. Bardzo dużo je. Tzn. ta aktywność polega na tym, że częściej zmienia miejsca do leżenia i sprawdza, czy w misce jest nowa dostawa jedzonka, ale też próbuje się włamać do mieszkania, więc mamy poprawę. Idę dać jeszcze teraz Wampirkowi wyżerkę na noc, a jutro zdam kolejną relację :)
-
To może czarne koty są po prostu takie łagodne ;)
-
Agatko, no dyl mógł być...ale wyszło jak wyszło. Co do tej wagi - no zapatrzyłam się na te koty i ruszam na żer często po północy...hm...:) Tak, z tym diobłem to taki żart, Wampirek jest bardzo grzeczny. Gdyby tylko zaczął korzystać z kuwet, to byłoby super.
-
Wyskoczyło mi, że nie mogę już przyznać żadnych reputacji...no rany...dlaczego ja się pytam ???
-
Anulu, ten też ma takie zębolki, stąd imię Wampirek :) On w sumie nie za bardzo reaguje na żadne imię w tym momencie. Mówimy do niego Wampirku, Koksiku i Ciciuś. Najbardziej reaguje na ci, ci, ci...więc stąd wziął się Ciciuś. Bardzo ogromnie, ogromnie Ci dziękujemy za przelew. Jutro zamówię w lecznicy ten lek na świerzba :) A potem, jak już uszy będą w miarę czyste spróbujemy sprawdzić jak Wampirek dogaduje się z innymi kotami. Bo na razie Wampirek siedzi w przedsionku i takim pomieszczeniu, przy przedsionku. Mój mąż sporo czasu spędza w tamtym pomieszczeniu - tam ma taki swój warsztat, więc siedzą razem z Wampirkiem. Jeszcze raz Anulu, bardzo, bardzo dziękujemy :)
-
Dziękuję za informację. Czyli coś źle zrobiłam z nimi. Spróbuję poprawić :)
-
Moje i nie moje śmietnikowe kocie biedy
joanka40 replied to Maruda666's topic in Kotki już w nowych domach
Gizmo, rzeczywiście mina aniołka :) A na łbie pewnie miejsce po rogach :) jak nic :) Padłam ze śmiechu przy pytaniu Pani: czy Czarne w ogóle sypia ? Ale aparat :) Do psiaka zajrzę. -
...jak był diobłem... Zdjęcia są marne i nie widać wyraźnie jak on wygląda. Ale jest całkiem ładny jak na szczocha podłogowego.
-
Wampirek, na pierwszy rzut oka jest cały czarny, ale jak jest ostre światło, to jest czekoladowy. Trochę jest wyłysiały, ale ogólnie, sierść nie jest zła. Na łbie, przy uszach ma symetrycznie rozłożone, dwa łyse punkty. Tam prawdopodobnie miał kiedyś rogi :)
-
Tu dobrze widać uszy, w których bytuje świerzb :)
-
Wampirek:
-
Anulu, serdecznie witam Cię na Wampirkowym wątku. Jesteśmy bardzo wdzięczne za chęć pomocy Wampirkowi. Serdecznie dziękujemy :)
-
Agatko, dziękuję za miłe słowa. Owszem, duża jestem, bo mi się ostatnio przytyło jakieś 4 kg, ale wiesz...gdyby tam, przy tym ogródku, nie było Agusi, to być może dałabym nogę, albo dyla...kto wie...różnie mogłoby być :) Bardzo dziękuję Ci za chęć pomocy Wampirkowi, jestem bardzo wdzięczna :) Zdjęcia zaraz wkleję :)
-
Danusiu, ogromnie jestem Tobie i Soni wdzięczna za pomoc :) Co do kontynuowania tradycji, to Wampirek się nadaje. Czytam i czytam w tym internecie, jak go przekonać do kuwety, stosuję proponowane tam rady i nic. Wampirek sika w jednym miejscu, najchętniej na gazety, reklamówki, a jak się w tym "jednym" miejscu postawi kuwetę, to idzie obok. Bogdan rozciął już pudełko /kuwetę/ na płasko, i na karton wysypał piasek i dalej nic. Kot boi się pudełek. Może ktoś go na siłę wsadzał do pudełka, albo przewoził w tym pudle. W każdym razie jedną kuwetę ma z kartonu, a druga kuweta to duża brytfanka na ciasto :), taka płyciutka, bo wysokich pudeł Wampir bardzo się boi. Imię jego zaś, wzięło się stąd, że przez pierwsze dni, jak się dusił, to dolną szczękę jakoś zasysał i widać było tylko kły, a dolnej szczęki nie. Nawet myślałam, że on ma jakąś wadę zgryzu, albo zdeformowaną szczękę, ale jak duszności ustąpiły, to i zęby dolne wróciły na miejsce.
-
Kot prosi o pomoc i tak się składa, że ten kot jest u mnie :) Będę wdzięczna za wsparcie, bo koszty leczenia są już spore: