-
Posts
6893 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by joanka40
-
Rzeczywiście te zachowania mogą mieć związek z wiekiem. Tak, pewnie tak. Bo oni już od dłuższego czasu tacy zdystansowani sie zrobili.
-
To te moje jakoś zdziczaly. Muszę poczekać na metamorfozę, co jakiś czas następuje przeistoczenie i przemiana kocich osobowosci.
-
Wśród moich kotów zatracily sie wszelkie sentymenty. Tzn. każdy kot ma swoje sprawy, nie śpią razem, tylko każdy szuka swojego miejsca. Traktuja sie neutralnie i schodzą sobie z drogi. Tacy indywidualności i samotnicy. Do nas oczywiście sie garną, ale bez przesady. Wraz z ochłodzeniem na dworze przyszło ochłodzenie emocjonalne kotów. Jak.czytam że kiedyś Skrzat spał z Krecikiem, to nie mogę sie nadziwić, że to kiedyś mialo miejsce.
-
Tak myślalam, żeby coś napisac o.Lusce, ale w sumie nie wiem co.by to.mogło być. Może to, że L. jest zdrowa, ma apetyt i jest bardzo grzeczna. Ta jej układnosc rekompensuje mi ewidentne wady L., których sie pewnie domyslacie. Chodzi mi oczywiście o wadliwy układ wydalniczy. No ale w sumie jest bez zmian i nie ma o czym pisać, bo się tylko powtarzam. L. ładnie schudla, nie ma wzdetego brzuchola.
-
O rany, przepraszam, że.dopiero dziś weszłam na dogomanie. Danusiu bardzo Ci dziękuję za pomoc i bazarek dla Luski. Ja mam dalej zepsuty komputer. Bogdan zawiódł go do.kolegi i razem próbuja go naprawić jesli w ogóle jest to jeszcze możliwe. Ogromnie, ogromnie dziękuję i zaraz wejdę.na wątek bazarkowy.
-
Agatko, dalej nie mogę wysłać wiadomości. Być może to jakiś problem dogo - będę próbować wieczorem. Nie ma pośpiechu - komputer i tak mam dalej zepsuty. Pozdrawiam serdecznie :)
-
Agatko, nie mogę wysłać wiadomości. Może masz za dużo wiadomości ? Skopiowałam sobie swojego maila i wyślę go jak będzie można :)
-
Już wysyłam. Bardzo dziękuję :)
-
Bardzo dziekuje :) Pośpiechu nie ma :) Jak sie wyrobimy to zrobimy :)
-
Dziekuje za odwiedzinki :) Czyli mamy szczescie do bialych kotów :) Mnie sie biale koty w łaty kojarzą z cielakami. Krówczaki piękne.
-
Przez telefon nie da sie edytowac postu. Wiec odpisuje tu: koty te jednak wygladaja na zdrowe i dobrze odzywione. Czesto tam chodzę, wiec mam futrzaki na obserwacji.
-
Jeśli chodzi o bialego kota to baaardzo sie cieszę, że trafil pod opieke fundacji. Chce tam zadzwonic na dniach i zapytać się, czy bialy chudziak jest grzeczny :) Na terenie tej szkoły sa jeszcze dwa koty, ale one sa w dobrym stanie. Koło szkolnego boiska sa bloki i tam jakas osoba dokarmia te koty. Zawsze stoja tam miseczki z wodą, mlekiem i chlebem posmarowanym masłem albo pasztetem. Te koty trzymaja sie od człowieka z daleka, nie chca podejść.
-
Agatko, bardzo Ci dziękuję Ja może będę miała po niedzieli już sprawny komputer, wiec zrobię bazarek. Jesli jednak komputer dalej nie zadziała, bo tak tez może być, to skorzystam z komputera u znajomej. Po niedzieli tez powinnam miec na bazarek ze dwa fajne obrazki - rysunki. To wtedy byśmy skompletowały fanty i ruszymy z bazarkiem. Jestem Ci bardzo wdzięczna za zaoferowanie pomocy i za to, ze pamietasz o Lusce i zagladasz na watek. Bardzo, bardzo Ci dziękuję :) Oczywiście Dorotke - Dorobelli również bardzo dziekuje za odwiedziny na wątku :) Serdecznie pozdrawiam.
-
Też tak sobie myślalam o poszukiwaniu pomocy finansowej dla Luski w jakiejś fajnej fundacji. Niestety wszystko drożeje, a nie odwrotnie. Ja nawet ostatnio zrobilam baze porządnych fundacji z okolicy Katowic dla znajomej z FB. W ubiegłym roku dzwoniłam jak wyjeżdżałam na 10 dni, do dwoch fundacji w mojej okolicy i obie odmowily mi opieki nad niepelnosprawnym kotem. Jednak może udałoby sie uzyskać pomoc chocby na pieluchy. Zobaczymy.
-
Z bazarkami na razie nie rusze, bo głównie korzystam z internetu w telefonie. Moj komputer wymaga generalnej naprawy. Wiec jeśli ktos chciałby wesprzec Luske finansowo, to bede ogromnie wdzieczna. Rozliczenie oczywiście zamieszcze na wątku.
-
Tzn, te comiesięczne wydatki to pieluchy - 30 zł, podklady - min. 10 zl, papier toaletowy, mokre chusteczki, i jedzenie. Czesto tez trzeba kupic cos na biegunke i Alantan Plus do smarowania. Więc wychodzi właśnie taka kwota jaka podalam powyżej, czyli od 60 do 90 zł.
-
Jesli zas chodzi o Luske, to chyba z transportem do Zabrza cos sie uda zalatwic. Luska czuje sie dobrze. Przez dwa tygodnie byla u Pani, ktora zajmowala sie nia w ubieglym roku. Zaplacilam 8 zl za dzien. Gdyby ktos chcial wspomoc Luske to bylabym bardzo wdzieczna - w sierpniu wydalam na nia okolo 250 zl. Teraz czeka nas wizyta w Zabrzu. Dowiem sie o koszt tej wizyty. Generalnie na Luske w ciagu miesiaca idzie od 60 do 90 zl. To chyba tyle.
-
Dawno nas nie bylo. Komputer mi sie psuje coraz czesciej i czasu tez brakuje. Czesia nie ma w miejscu wypuszczenia, nie przychodzi na karmienia do portierni. Do poprzedniego opiekuna z Dabrowy kot rowniez nie wrocil. Trzeciego dnia po zaginieciu Czesia, na terenie jednej z dabrowskich szkol zauwazylam bialego kota w oplakanym stanie. Kot byl chetny do kontaktu i pewnie chcialby sie ze mna wtedy zabrac do domu. Jednak u mnie profilaktyka zdrowotna jesli chodzi o koty ostatnio lezy, wiec nie bralam tego pod uwage. Przez 10 dni chodzilam i kota dokarmialam. Zawsze udawalo mi sie go zlokalizowac, mialam wrazenie, ze czeka. Przez te 10 dni obmyslalam co z nim zrobic. Przyzwyczajona raczej jestem do widoku kotow grubasnych, a ten wygladal tragicznie - wiedzialam, ze jesli nic dla niego nie znajde, to kot padnie. Zadzwonilam do fundacji, tej ktora miala wziac Czesia i zapytalam sie, czy fundacja przyjmie bialego kota. Owszem, ale tylko wtedy, jesli kot bedzie zdrowy. Czyli musialabym wydac kolejne 100 zl w gabinecie, a pieniedzy na zbyciu nie mialam i nie mam. Wiec ta opcja nie wchodzila w gre. Zadzwonilam wiec do kolejnej fundacji i udalo sie. Pani zapytala sie gdzie jest kot, na terenie jakiej szkoly i stwierdzila, ze mimo natloku wyjazdow, nastepnego dnia po kota przyjedzie i bedzie go szukac. No, zachwycilam sie ta Pania - jak dla mnie rewelacja :) Umowilysmy sie z Pania, ze nie ma co jechac w ciemno i ze jak kot bedzie zlapany, to wtedy damy znac. Tak sie zlozylo, ze musialam wyjechac i lapanie kota pozostawilam Bogdanowi. Od piatku B. chodzil lapac kota...i nic... Ja bylam wtedy poza Dabrowa, nic nie moglam zrobic, tylko moglam sie dziwic, ze ja przez 10 dni zawsze kota umialam namierzyc, a moj maz nie... Kot byl poszukiwany od piatku do poniedzialku. Bez skutku. W koncu sie zdenerwowalam i skontaktowalam sie z kolezanka, ktora kiedys poszla ze mna nakarmic bialego. W poniedzialek znajoma pomaszerowala podszkole i w ciagu 15 minut znalazla biedaka. Kot byl za plotem, na terenie szkoly /a wiadomo, w wakacje tereny szkoly bywaja zamkniete/. Moja znajoma zadzwonila do B. i czekala, az ten przybedzie zabrac kotka. W tym czasie do kolezanki podszedl kompletnie pijany gosc i Ja zagadnal: - Karmi Pani kotka ? Tak ? - Tak, chcemy go zlapac :) A Pan: - Chce Pani tego kotka ? I zanim znajoma sie obejrzala pijaniusienki Pan wgramolil sie na plot szkoly, a po chwili trzymal juz w ramionach bialego :) Tak wiec, na doczlapanie B. czekala juz moja kolezanka i Pan po Kielichu Dobre Serce. Kot byl w przedsionku od poniedzialu do czwartku, a we czwartek pojechal do Fundacji :) Ciesze sie, ze mamy taka wspaniala fundacje, ktora tak szybko podzialala w temacie bialego kota. Pani z Fundacji, zadzwonila do B., powiedziec, ze kot nie ma zadnych powaznych chorob. Ze zostal wykastrowany, ze usunieto mu chore zeby. Ponadto odpchlono zwierzaka, bo pchly mialy na nim niezle uzywanie. Ponadto w uszach cos sie kotu zaleglo, wiec zaczeto go leczyc. Tym samym Pani uspokoila nas, ze nasze koty niczym sie na pewno od bialego nie zaraza. B. mowi, ze bialy kot byl bardzo oswojony, swobodnie czul sie w przedsionku, pieknie zalatwial sie do kuwety. Oby znalazl wspanialy dom.
-
O rany...masakra...
-
No to masz pełne rece roboty i pewnie jestes zmęczona. Takie maluchy potrafią człowieka znokautowac wręcz profesjonalnie. A jeśli Lu tez jest szczochem to rzeczywiscie, z tymi imionami na L. trza przystopowac. Wiesz, jak to L jest jest na początku, to może oni to sobie tłumaczą tak: L. jak Lejec, Lejek, Lejtuch. Czyli droga wolna do lania.
-
Pieknych wybiegalas sobie tych psychologow. No i znowu wydatki...Czyli zamiast ciuszka, będzie puszka. A te zwirzoki na L. to rzeczywiście jakies sroluchy koszmarne. Za wyjatkiem Twojej Lu oczywicie. A Lodki i Luskoty to po jednych pieniądzach są jak widzę. Możemy sobie pogratulowac takich egzemplarzy.
-
Lodek, proszę zaprzestac wypełniania misji. Proszę walic do kuwety, a nie po apartamencie. No.
-
Rytka, Ty to mnie zawsze wyciagniesz z odmętów swoimi tekstami :) A te małe wiedziały, komu stanąć na sportowej ścieżce. Niezłe talenty i psychologi z tych kotów. Pozdrawiam serdecznie.
-
Tam nie ma być tego a...piszę z telefonu :)