-
Posts
6893 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by joanka40
-
Elu, ja mam zawsze problem z tymi zdjeciami. Nie umiem ich przesylac z telefonu na komputer. We czwartek powinno cos ruszyc z tymi zdjeciami. A kotek coraz fajniejszy sie robi :)
-
Zapraszam :) Kot dzis wygladal juz rewelacyjnie :)
-
Dzisiaj na szybciutko. Kotek sie ogarnal. Jest duzo bardziej spokojny niz wczoraj. Nawet na dwor specjalnie sie nie cisnie. Ale trzeba byc czujnym, wiec jak wychodzimy, to Lucek idzie do klatki. Gryzie zdecydowanie mniej. Ladnie chodzi do kuwetki, nie brudzi. Nawet jakas uroda sie dzis ujawnila :) robi sie coraz ladniejszy, bo jest coraz bardziej sympatyczny. Za kilka dni bedzie piekny. Dzis dostal mieso z makaronem, z marchewka w rosole. Uwielbia to :) Jutro napisze jak kastracja. Trzymajmy kciuki za koteczka :)
-
Moje i nie moje śmietnikowe kocie biedy
joanka40 replied to Maruda666's topic in Kotki już w nowych domach
Ptaki niektore rzeczywiscie zle kombinuja. Nie wiem czemu. U mnie zdarzaja sie takie lata, ze ptakow rzeczywiscie jest malo i ciesze sie, ze uwily sobie gniazdka gdzies indziej. Ale sa tez lata, kiedy ptaki zapominaja. Jaskolki sie zapomnialy, nie zauwazyly. A kociaste pewnie pieja z zachwytu, na takie widoki. -
Tak, pewnie tak. Lucek ladnie zalatwia sie do obciachowej kuwety zrobionej z pudla po butach. Jest maly i chudy, wiec miesci sie tam bez problemu. Pochlania wszystko co dam mu do jedzenia. Na pewno mieszkal u kogos w domu, albo przynajmniej byl na ogrodku, bo ludzi sie nie boi, jak go zawolac, to leci pedem. Ale znerwicowany jest, to fakt, ale rewolucja byla, to moze stad te nerwy. Zobaczymy jutro. A we srode na zabieg. Po zabiegu tez moze byc roznie. Albo sie jeszcze bardziej pobudzi, albo uspokoi. Moje koty roznie reagowaly na "po zabiegu". Czesc byla spokojna - ale to glownie damska czesc, a z kolei faceci zachowywali sie po kastracji tak, jakby mieli nadprodukcje hormonow. Moze ten bedzie grzeczny, bo w koncu wyjatki sie zdarzaja :)
-
Elu, Lucjan jest dosc bojowym i pewnym siebie osobnikiem. Bogdan mowi, ze jakiekolwiek proby kontaktu z Luckiem koncza sie gryzieniem /tzn. kot gryzie Bogdana, a nie odwrotnie :) Do klatki kot jest wkladany, jak staje sie nieznosny. Bez tej klatki byloby rzeczywiscie ciezko. U Pana cala swoja energie pozytkowal w krzakach i na drzewach oraz pokonujac w te i we w te, dosc ruchliwa ulice. A tu ma male pomieszczenie, drzew nie ma...no to ten kot probuje sie wspinac po Bogdanie. No rany...takiego potwora to jeszcze nie mielismy. Lucjan jest bardzo szybki, nerwowy. Zastanawia mnie tylko jedno jego zachowanie: Pan mi mowil, ze on praktycznie siedzial na ogrodku non stop. Owszem lazil po ulicy, ale szybko wracal. Przewaznie koty wypuszczone na dwor, pokonuja spore odleglosci, a ten przywiazany do jednego miejsca. Mnie Lucjan nie napada, no ale ja mu daje tylko jesc i nie siedze z nim, a Bogdan sporo czasu spedza w pomieszczeniu gospodarczym i ten kot Go napastuje tam :) Bogdan ocenil, ze kot nadal nie ujawnil zalet. No to czekamy na metamorfoze.
-
Ale tych bezdomniakow wysypalo. Male syjamki jak je zdybiesz i wezmiesz, to raczej szybko znajda domki. Ludziska sie zachwyca i wezma. A co sie narobisz z tym zwierzyncem, to sie narobisz... Ten moj z obrozka, to jakis element spod ciemnej gwiazdy. Zalety dalej skrzetnie ukrywa i nadal gryzie.
-
Ide sprzatac, a potem zrobie zdjecia Luckowi. Wieczorem sprobuje je wstawic.
-
Ponoc zycie bez milosci zieje pustka. Takie porywy serca sa wskazane dla zdrowia. A, ze to milosc do klatki ? No coz, obiektu uczuc sie nie wybiera :) Elu jeszcze raz dziekuje za pozyczenie tego CUDA :)
-
Poniewaz pierwszy raz korzystam z dobrodziejstw klatki, wiec jestem pod wrazeniem :) Lucjan jest mysle zalamany...nie ma Pana, krzaka w ogrodzie i samego ogrodu. Musi jakos sie kocina pozbierac psychicznie :) My mu tak srednio pasujemy, no nie jestesmy w jego stylu :)
-
Dzieki Elu, bedziemy trzymac kciuki za Lucjana :) Widze, ze Bogdan Twoja klatke pokochal czysta i szczera miloscia. Zagladam do przedsionka przez szybe w drzwiach i widze: klatka zamknieta - Lucek siedzi, 15 minut pozniej - klatka otwarta - Lucjan okupuje kolana. Kolejne 15 minut i kot znowu w klatce. I znowu wypuszczony :) I tak to moj maz zostal odźwiernym kota Lucjana :)
-
A jako, ze z geby kot jest bratem blizniakiem Luski, na pierwsze dostaje imie Lucjan, na drugie Ryjek, a na trzecie Wyjec. Tak wiec mamy Lucka :)
-
Sciera nie bedzie w uzyciu. To prawie pewne. We srode, sprawe nadpobudliwosci psycho - ruchowej kota, zalatwi skalpel mlodego chirurga :) Pozbawiajac kota zrodla produkcji kociego testosteronu osiagniemy efekt wyciszenia bez uzycia szmaty. No :)
-
Myszko i Agusiu, bardzo Wam dziekuje za pomoc, za przywiezienie klatki. Jestem ogromnie wdzieczna :)
-
Agusia dzis przywiozla mi klatke dla Wyjca. Wyjec sie gdzies zakamuflowal. No to weszlysmy do domu, zeby obejrzec reszte ZOO. Jak wyszlysmy, po wizycie w ZOO do przedsionka, to sie okazalo, ze Wyjec juz siedzi zamkniety w klatce. Moj maz z szybkoscia blyskawicy namierzyl zwierzaka i go z luboscia umiescil w klatce. Bogdan mowi, ze kot go wykancza i , ze nic przy nim nie mozna zrobic bo kot stosuje autentyczny mobbing i molesting. Kot ciagle nalega na wypuszczenie go, albo chce zeby go glaskac. A jak B. jest w kontrze, a jest, to Wyjec go gryzie. No niby nie mocno, ale nie idzie go odczepic. No to mowie do Bogdana: - Puknij go w ucho. A na B. pacyfista: - Ale ja nie bije kotow. Oj, cos mi sie wydaje, ze w dniu dzisiejszym bedzie sciera kuchenna w uzyciu, w celach dydaktycznych. Jeden gryz - jeden mach sciera :)
-
Danusiu, ja Ciebie tez podziwiam. Bo przez rece Twoje i Soni przechodza kocie tlumy i znajduja fajne domki. Ja jakos przetrwam z tym cwaniakiem do polowy lipca...albo go zwiaze i wrzuce do bagaznika :) Tak jak myslalam, jest to kocurzysko, a na dodatek oczywiscie niewykastrowane. Juz dzis nie wyje, ale zada wypuszczenia na wolnosc. Ja to nawet rozumiem: siedzial sobie caly dzien w krzakach, Pan go dokarmial, no i zawsze byla nadzieja, ze go w koncu wezma do domu. Wybral sobie posesje, a tu taka zdrada. Wyladowal w przedsionku z kuweta zrobiona z pudelka po butach. Ponizenie pelne :)
-
Ide sprawdzic, czy to chlop, czy baba. Wyglada na chlopa, bo urody jest, nie ten tego, ale licho wie tego kota. Przestal histeryzowac, jak Bogdan odstapil mu fotel. No i teraz Bogdan siedzi na taborecie, a Wyjec na fotelu. Uroda taka sobie, natura histeryczna, troche podgryza rece. Siersc krotka jak u szczura. Zalety pozostaja jak na razie gleboko ukryte. Czekamy na ich odslone :)
-
Aiszunia, nasze słoneczko zgasło [*]
joanka40 replied to AgusiaP's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Bardzo mi przykro... -
No a teraz mamy CUD NIEDZIELNY. A mianowicie, jutro AgusiaP przywiezie mi dla Wyjca klatke :) od Myszki :) No to jest CUD. Wyjec pojdzie siedziec do klatki, jak bedziemy gdzies wychodzic, bo z przedsionka prosta droga na dwor jest, a ewidentnie chce uciekac. No i w sumie juz go polubilismy, wiec juz nie szukam dla niego meliny. Bo jak nie wyje, to laduje sie od razu na kolana i mruczy. Widac, ze oswojony na maxa :) Jutro zaloze mu watek. Planuje mu tez zrobic w tym tygodniu test na bialaczke i co to sie jeszcze takiego zbojcowi powinno sie zrobic ? Mam tylko nadzieje, ze moje koty niczym sie nie zaraza... Tak wiec Wyjec bedzie mial teraz kwarantanne w przedsionku :)
-
Przynioslam tego kota. Bedzie mial na imie Ryjek - Wyjec :) Wyje strasznie, rozpacza i histeryzuje. No ale coz, musi siedziec u mnie i koniec. No ewidentnie teskni za Rodzina do ktorej sie wprowadzil i u ktorej mieszkal od lutego. Jakbym go teraz wypuscila, to za kilka minut bylby u swoich ludzi. No ale trafil do mnie i siedzi w wiezieniu.
-
...a ja nie lubie zbyt dlugich rekawkow :) bo mi sie mocza w zlewie, hehe...
-
Zreszta kaftany wyszly z mody.
-
No to fajnie :) Bardzo sie ciesze :)
-
Agatko, dalej szukam. Na razie nikt go nie chce przetrzymac do tego 19. A Pan wczoraj do mnie dzwoni o 8.30, ze kotek jeszcze chodzi po ogrodku. No to mowie Panu, ze to nie takie proste, znalezc socjal dla kota w kilka dni. No ide dzisiaj po tego kota, co mam zrobic. Moze bedzie mu pasowalo siedzenie w przedsionku. Myszka2 obdzwonila swoje znajome kociary, ale wszystkie zazwierzecone sa na maxa. Ja skontaktowalam sie z hotelikiem Raszka, ale jest przepelniony i napisalam jeszcze do kilku osob z okolicy z prosba o pomoc. Tak wiec dzis wieczorem kot juz bedzie u mnie. Pan dbal o tego kota, jest ladnie odzywiony /widzialam go jak bylam na spacerzez psem/, ale tak mi sie zdaje, ze domownicy nie chca ewidentnie tego kota... A zreszta chodzi samopas po ulicach i w dzien, i w nocy. W dzien tu jest straszny ruch, no po prostu straszny...wiec wiadomo, bepiecznie nie jest.
-
Czasami im sie nie chce i udaja glupoli :)