Jump to content
Dogomania

Maron86

Members
  • Posts

    2029
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Maron86

  1. Zazdroszczę ludziom z psami o krótkiej sierści, nie dość że łatwiej znaleźć te kleszcze to jeszcze łatwiej je zabezpieczyć przed nimi. Suka moja krótkowłosa - starczy zwykła badziewna obroża i kleszcze się jej nie imają. Szaman obroża kiltixa + krople spot-on = kleszcze. Próbowałam rożnych obroży i różnych kropli. Naprawdę nie znalazłam kombinacji która by działała.
  2. Ja miałam sama wątpliwości przy 4rtym psie na DT. Moje psy w domu to albo zachowują się jak by ich nie było, albo bawią się w dużym pokoju kłapiąc zębami. Szaman jest dominujące adhd, Magia uległa lekko niepewna siebie. Trafiła do mnie suka na DT (u mnie warunek jest jeden - pies ma przynajmniej tolerować inne psy, nie musi ich kochać) która niby akceptowała psy. Zaraz po tym jak do nas przyjechała i zapoznawała się z Szamanem od razu zaczęła wyskakiwać do niego z zębami, myśleliśmy że może wystraszona skoro była w kojcu z innym psem i niby było ok. Zabraliśmy do domu, po czym zaczął się terror! Suka miała totalnie niespójny charakter, zaborcza, lękliwa, zazdrosna, agresywna do psów :shake:... Mieliśmy psy lękliwe, zaborcze, czy nawet z lekką agresją do innych (jeden na psy, jedna do ludzi). Z tamtymi przypadkami sobie poradziliśmy. Tą sukę nauczyliśmy sporo od załatwiania się na zewnątrz (wpierw na chodnik bo trawy się bała, później na trawę), po większe zaufanie do ludzi, po podstawowe komendy, itp itd. Jednak w żaden sposób nie chciała ignorować naszych psów. Szamana szanowała, Jeanne się bała, ale Magia była jej obiektem agresji. Za wszelką cenę próbowała ją wyeliminować ze stada, na co Szaman reagował równie agresywnie w stosunku do tej suki. Ogólnie odgłosy jak byśmy urządzali walki psów... I właśnie wtedy zwątpiłam czy ma to sens, czy warto ryzykować i narażać nasze psy... Zdecydowaliśmy się że spróbujemy z następnym, jak się powtórzy taki problem to rezygnujemy, jeśli jakikolwiek z naszych psów poczuje dyskomfort. Tak się na szczęście nie stało, Magia polubiła następną sunię i jeszcze następną. Nie było wojen, nie było spięć, pomimo że Szaman nowe suki bardzo mocno obserwował. Dosłownie je śledził na każdym kroku i pilnował by nie podchodziły do Magii. Się rozpisałam :oops:, tak więc przejdę do sedna sprawy. Pomaganie uzależnia, człowiek uzależnia się od szkolenia nowych psów, od wyprowadzania ich na prostą, od przygotowywania do adopcji. Tak samo człowiek się przyzwyczaja, kocha psy które do niego trafiają i ma wiele wątpliwości w stosunku do nowych przyszłych opiekunów. Jednak u mnie jak na razie włącza się czerwone światełko i jakby by pies nie był wspaniały to nie zostanie ze mną na stałe, zwyczajnie mam inne plany względem swoich psów. Wolę psa zabrać na dodatkowe szkolenie. Nie mogę wybierać między wykarmieniem 3 psów porządną karmą, a 4 psów śmieciówkami. To jest właśnie moje światełko - komfort moich zwierząt. Uważam że każdy powinien mieć tego typu światełko, linię której nie pozwoli sobie nigdy przekroczyć. Inaczej zaczyna się chora sytuacja :shake:
  3. Nie wiem jak to jest przy kotach i zapewne nigdy się nie dowiem - mam na nie alergie, realną faktyczną, dokładniej to na ich sierść... Od razu dostaje ataku astmy przy samym przebywaniu w pomieszczeniu z kotami, z wiekiem mi się pogłębiła. Jednak zastanawiam się jak to faktycznie jest, bo kiedyś na pewnym 'mądrym kanale' o 'mądrym programie' słyszałam że każdy kot powinien mieć miejsce do swojego rewiru. Dodatkowo kuwety miały być w ilości +1/2 do ilości kotów (ludzie mieli 3 koty, kazał im mieć 4kuwety)? Czy faktycznie tak jest? Jeśli tak to czy koty nie wychodzące faktycznie powinny być w blokach trzymane w większych ilościach? Co do psów to, psy są dość specyficzne. One nie ganiają zazwyczaj w mieszkaniu, nie szaleją. Zazwyczaj odpoczywają regenerując siły między szaleństwami na spacerach. Osobiście uważam że niejeden pies blokowy ma lepiej niż ten 'ogrodowy' bo zwyczajnie właściciel jest zmuszony go wyprowadzać i zapewnić odpowiedni socjal + wybieganie. Jednak Psy również powinny mieć swoje legowiska, więc w swoim przypadku (duże psy) nie wyobrażam sobie trzymania w m4 większej ilości psów jak 5 dorosłych dużych. Jest jeszcze jedna kwestia która mnie zastanawia. Jak to jest przy 'przezwierzęceniu' w mieszkaniu, a chorobach zakaźnych. Tak jak pisałam organizacja pro-zwierzęca trzymała 37kotów w jednym pomieszczeniu, jak zachorował jeden tak i reszta zaczynała chorować - spora część futer zwyczajnie odeszła za TM. Osobiście uważam że żeby mieć większa ilość zwierząt trzeba mieć zwyczajnie na to warunki, zaplecze finansowe, wytrzymałość psychiczną, siły fizyczne. W przypadku choroby jednego zwierzaka trzeba umieć odpowiednio zająć się resztą, trzeba mieć możliwość odizolowania tego chorego. Trzeba zapewnić odpowiednie doznania, szkolenia, spacery zwierzętom (bardziej piszę o psach, bo nie wiem jak to jest z kotami :eviltong:). Również uważam że poświęcanie 20min na jednego psa to kpina. Owszem psy są stadne i mając większe stadko zajmują się same sobą, jednak będąc przewodnikiem stada nie może być tak żeby starczało nam czasu i sił wyłącznie na karmienie i przymusowe wyprowadzenie. Jeśli ktoś ma warunki i wie co robi, to czemu nie. ps. Granic niema, granicę powinien nam podpowiadać zdrowy rozsądek oraz zimna kalkulacja. Powinniśmy zawsze sobie odpowiadać na pytanie 'czy jeśli trafi do mnie jeszcze jedno zwierzę, to ucierpią na tym moje zwierzęta (szczególnie emocjonalnie)'?
  4. No niestety jednak właśnie tak jest, chociaż też nie do końca. Moja mama zawsze ugodowy człowiek schodziła wszystkim z drogi, a jak naprawdę musiała iść daną drogą gdzie paniusia z ujadającym yorkiem na flexi to zaczynało się darcie japy przez paniusię :roll:. Za to od kiedy ja się zrobiłam tak samo wyszczekana jak mój pies (również kiedyś schodziłam wszystkim z drogi), od tego momentu ludzie nauczyli się uspakajać lub zwijać psy. To jest naprawdę przykre... Najgorsze jest to że te niewychowane to te 'modne' psy. Tak jak by fakt że mają modnego psa ich usprawiedliwiał i pozwalał psa nie wychować. Są jeszcze tak zwane 'adopciaki'... Mam np na podwórku babkę z rudym czymś (suka podobna do jamnika z długości, ale łeb inny i futro długie), to rude coś ZAWSZE szczeka na inne psy gdy jest na smyczy, bez smyczy potrafi atakować znienacka. Kobieta zamiast psa złapać to ... pyta się 'pies ze schroniska? bo ona każdego psa ze schroniska atakuje, biedna ma jakąś traumę.'. Tłumaczenie że nawet jeśli pies był ze schroniska to było to 4lata temu i niema z tym nic wspólnego że ma psa niewychowanego zwyczajnie nie dociera, ona ma swoją wizję i wytłumaczenie dlaczego jej suka atakuje i basta. Najlepsze że psy ze schronu mają darmowy miesiąc szkolenia - ludziom nawet się nie chce zadzwonić i umówić, a o pojechaniu i ogarnięciu psa to już w ogóle nie wspomnę.
  5. [quote name='evel']U nas małe dzielnie rośnie, powoli dobija do 60, więc myślę, że za jakiś czas u nas też ten problem się niejako sam rozwiąże... ;)[/QUOTE] Ooo to całkiem sporę bydle, życzę bezproblemowego życia z 'małym' :loveu:. Duży, ciężki pies z nadpobudliwością to utrapienie psychiczne - przynajmniej czasami.
  6. Dla mnie to codzienność teksty typu 'nie atakuj pieseczka bo cię zje' - przestają się śmiać kiedy mówię nie, on nie zje, on tylko zabije bo byle czego nie je :diabloti:. Teksty typu 'on chce się tylko przywitać' mnie już tak nudzą że ignoruje lub pytam czy mają czarną torbę na zwłoki psa, wtedy nagle już właściciel nie chce by jego piesek się witał i potrafi psa zabrać :roll:. Kolejne to 'on nic nie zrobi' - ale mój zrobi. Najlepsze jednak było jak babce zwróciłam uwagę żeby zwinęła psa na flexi i go nie puszczała pod mojego kiedy ten sika, babka stwierdziła że ... jej pies musi się wybiegać :lol:. Nie wiedziałam czy się śmiać czy płakać, serio jakoś mam inne wyobrażenie wybiegania psa chociaż nie neguję samego faktu flexi jeśli pies jest nieodwoływalny (mój pies ma taką 8m flexi giant xl + linkę 20m). Ogólnie to więcej może nie tyle chamstwa co bezmyślności spotykam 2x dziennie na krótkich spacerach na siku, niż na długim 2-3h na polach czy w lesie gdzie również chodzą psiarze i ich psy. Tylko że ja już w większości nie reaguję i nie jest dla mnie stresujące lub właśnie mam 'stały tekst' który 'odstrasza'.
  7. Ja nigdy nie musiałam powtarzać, może dlatego że nagle właściciel zauważał moją małą bestyjkę, a za nim jeszcze jedną bestyjkę, trochę dalej mniejszą bestyjkę. Nagle stwierdzał że w sumie może jednak lepiej zawołać psa :diabloti:. Piszę tu oczywiście o sytuacjach gdzie ludzie są w miarę normalni i im zależy na psie, bo fakt zdarzają się tacy co spojrzą i ignorują. Tylko wtedy to i ja mam gdzieś jak mój pies w kagańcu 'przeszmaci' im psa :evil_lol:.
  8. Akurat po schodach to go nosili dość długo :eviltong:. Teraz się cieszę że nie doszło do próby zapoznania psów bo mogło dojść do faktycznego nieszczęścia. Mój nabuzowany samiec + samiec w podobnym wieku ujadający który na 99% nie okaże uległości = wielkie nieszczęście... Poważnie myślałam że on ma 5-tyg skoro właściciele tak twierdzą dlaczego ja mam im nie wierzyć, a ja osobiście nigdy w małych rasach nie siedziałam. Byłam przekonana że pies miał 5-tyg więc naprawdę mnie nie śmieszyła sytuacja gdzie pies już w takim wieku darł jadaczkę, raczej przerażenie mnie brało. Teraz ich zwyczajnie unikam, gdzie oni z tym psem zawsze włazili na psy :shake:. Zmieniło się to po ostatnim incydencie z udziałem mojego psa. Ich pies wybiegł na flexi z klatki, wparował pod łapy mojego. Ja ostatkami sił swojego odciągnęłam i ... mój wlazł na szkło :placz:, wpadł w taką złość i furię jakiej nigdy w życiu nie widziałam. Jednocześnie wył z bólu i próbował tamtego dorwać i rozszarpać..... Skończyło się założeniem szwu, opatrunkiem i już jest ok. Jednak teraz znów mamy do przepracowania wszystkie podobne psy do tego sąsiadów :angryy:. Do tego wszystkiego jeszcze jego ciągłe wycie i ujadanie, naprawdę człowiek zaczyna napawać złymi emocjami. I szczerze 'pisząc' w nosie mam jak go wychowują, wiem że mój pies 'ma problem' więc zwyczajnie go pilnuję... żeby tylko nie wył kiedy wracam z nocnej zmiany :-(
  9. [quote name='FLY']No i o czym tu dyskutować. Ty wiesz, że atakował psy więc widocznie atakował. P.S tu masz 5 tyg maltańczyki. [URL]http://www.youtube.com/watch?v=XpF8Pr_d9x4[/URL] Czasem sobie myślę że opowieści na tym wątku tworzone są podobnie [URL]http://www.youtube.com/watch?v=ZQhlUn8d7pQ[/URL] ;)[/QUOTE] O to teraz mnie zaskoczyłaś (prędzej link mi się nie otwierał, nie wiem czy problem mojego lap. czy coś z linkiem było nie teges), ten pies tak nie wyglądał. W życiu :shake: ! Wyglądał jak ten, może trochę mniejszy jednak długość futra podobna i 'gabaryty' (chociaż ciężko mi dosłownie powiedzieć jak wyglądał po 3latach): [URL]http://www.youtube.com/watch?v=o225vPpFj-M[/URL] Tylko po co ktoś mówi że ich pies ma 5-tyg skoro jest o wiele starszy :-o? Jeśli chodzi o podbiegające psy, to moim zdaniem (przynajmniej z doświadczenia) jeśli pies ma właściciela i się za blisko zbliża do naszego wystarczy wydrzeć japę 'proszę zawołać psa'. Ja wiem jakiego mam psa, wiem że jeśli inny samiec podbiegnie i nie ulegnie to będzie wojna. Ja trzymam swojego na lince i naprawdę jak jakiś podbiegnie kilka m od jego zasięgu to pech, niech się mój uczy że ma być grzeczny bo go inaczej 'zwinę'. Mnie bardziej wnerwiają puszczane psy samopas które lezą cały spacer za nami, wkurzają samca bo się próbują do suk dobierać. Jeśli pies jest spokojny to pół biedy że się ciągnie, gorzej jeśli trafi się 'warczący'. Nie trawię małych szczekających psów na flexi, mam psa 'problematycznego' i jasny szlag mnie trafia gdy mój w końcu przestaje na nie reagować ... po czym zdarza się jakiś głupi incydent którego nie potrafię przewidzieć. Cała praca na marne i znów 'startujemy od podstaw'.
  10. [quote name='FLY']mogłabyś przyznać rację, że trochę Cię poniosła wyobraźnia z tym 5tygodniowym szczenięciem atakującym obce psy zamiast dalej w to brnąć. Nikt nie pisał o tym, że agresywne psy małych ras są zabawne. Zabawne jest czytanie tu historii ludzi, którzy ze swoim talentem do ubarwiania rzeczywistości powinni zostać "dziennikarzami" albo pisać scenariusze do filmów grozy;)[/QUOTE] Jeśli właściciel twierdzi że pies ma 5-tygodni to czemu mam mu nie wierzyć, nie znam się na małych rasach więc nie wiem jak powinien taki pies wyglądać w danym wieku czy się zachowywać. Nikomu w metrykę (o ile w ogóle dostali jakieś papiery) nie patrzę. W sumie urósł przez te czas jakieś 3-4x - teraz ma 3+lata. Mam jedynie odniesienie do większych ras. Tym bardziej że ja swoją miałam 6-tyg sukę (ze schroniska) i potrafiła sobie normalnie pognać do psa czy kota tyle że z intencją zabawy, różnica była taka że się szybciej męczyła i trzeba było ją na rękach znosić/wnosić po schodach i nieść wracając ze spaceru. Więc też nie przesadzajmy że pies w tym wieku jedyne co potrafi to ledwo oczy otworzyć i wywracać się chodząc, bo to co opisujesz (sposób poruszania się) to miał szczeniak który był u mnie na DT - mając 4-tygodnie. Tu faktycznie się zgodzę że ona w wieku 4-tyg tylko jadła, spała i popiskiwała żeby czuć bliskość psa/człowieka. I tak szczeniaki potrafią być na różnym tle agresywne, Moja po 'pewnym incydencie' z sąsiadem od wieku 9-tyg. atakowała na tle lękowym zaciekle koty i facetów. Teraz waży nie 4+kg tylko 20kg więc i jej agresor jest intensywniejszy i siła z jaką potrafi się miotać widząc kota. Tak jak pisałam wpierw właścicieli śmieszyło że mała kuleczka drze mordę na psy, później pogryzał im nogawki. Teraz drze mordę na psy widząc je na 2gim końcu podwórka, właściciele już się nie śmieją tylko drą się na niego. Osobiście uważam że pies darł paszczę na tle lękowym (tak jak zresztą pisałam), teraz to już jest agresja.
  11. Nie wiem jak jest w kojcu, nie jestem hodowcą ani tym bardziej pseudo-hodowcą i szczerze nie wnikam czego ma hodowca psa nauczyć i kiedy reagować. Jak miałam 6tyg szczenie w domu to jakoś uczyłam je relacji z psami, uczyłam gdzie są granicę i że nie wolno podgryzać psów i na nie bez powodu szczekać. Więc zakładam że hodowca również socjalizuje szczeniaki tak by potrafiły żyć w społeczeństwie. Mnie żadna agresja u psów nie śmieszy, ani mały rozdziamgany 5tyg maltan, ani 3+letni (bo właśnie około tylu na dzień dzisiejszy pies ma) jeszcze bardziej rozdziamgany, wyjący po domu, plujący się na wszystko i wszystkich. Nie twierdzę że z taką samą zajadłością pies atakował - szarpał się na flexi i darł japę na co właściciele 'o jakiś ty odważny, bronisz pańci'. Pies dorastał, jego agresja się rozwijała, nie raz też łapał za nogi swoich zarąbistych właścicieli gdzie ci dalej twierdzili że pies z tego sam wyrośnie... Proponowałam im nie raz puki mały był jeszcze szczylem żeby psy ze sobą zaprzyjaźnić, żeby później można było się normalnie mijać na klatce. Ten pies zwyczajnie reagował dziamganiem ze strachu, ale nie bo mój jest taki duży i jeszcze mu krzywdę zrobi :shake:. No i w ogóle to po co, on ma to po ojcu bo jego ojciec też żadnych psów nie toleruje tylko sukę z którą miał małe no i szczeniaki też przeganiał od matki :roll:... Jeśli kogoś śmieszy mały ujadający pies plujący się z 2giego końca podwórka na inne psy 'bo on je widzi', wyjący po kilka h dziennie niezależnie od dnia tygodnia czy pory. To naprawdę gratuluję poczucia humoru. Mnie do szału doprowadzają takie jazgoty, co z tego że on guzik zrobi bo i przez futro moich się nie przegryzie - mnie martwi że mój może się wkurzyć i zabić takiego natręta :angryy:.
  12. Możliwe że jest jak piszesz, jednak skoro sama potrafiłam dobrać 2 kagańce chopo dla swoich psów to chyba jednak umiem mierzyć. Kazali podać: rasę, obwód ciasny pyska - ja podałam dodatkowo z nadmiarem 3cm oraz podałam obwód za uszami psa. Przyszedł mi kaganiec taki że mogłam go na siłę upchać suce na pysk i tak jak pisałam nawet języka nie mogła wystawić :shake:...
  13. Mój pies go nienawidzi, szuka tylko okazji żeby go dorwać... Ten pies go tak wkurza że jest to wręcz niemożliwością 'zaopiekować się nim'. Poza tym serio mam swoje 3 psy + psa na DT, to nie są małe psy i nie dają sobie dmuchać w kaszę. Jak jakiś na nie dziamga to robią porządek. Proponowaliśmy 'psie przedszkola' gdzie psem się zajmują na czas naszej nieobecności, usłyszeliśmy że ... 'ale to przecież kosztuje', to samo było z podesłaniem im nr tel do szkoleniowca, do behawiorysty. Ja staram się być wyrozumiała, między innymi dlatego jeszcze nie wzywałam policji. Pomimo że ktoś z mojej klatki wzywał na nas że niby psy ujadają - co było nie prawdą więc policja przyszłą, przeprosiła i poszła :roll:. Jednak naprawdę cierpliwość może się skończyć kiedy niezależnie w jaki dzień ten pies non-stop wyje. Najlepsze jest to że on nawet po nocach wyje, w soboty, w niedziele również. To nie jest tak że wyje te 8h dziennie i już. Ten pies ma ruch w postaci 2 spacerów, w przypływie rozpusty 3 ... około 100m - dosłownie w koło trawnika przed blokiem i do domu. Do tego żadnych zasad, ciągnie na flexi, drze paszczękę na wszystko co się rusza, atakuje psy, ostatnio na klatce nawet na mojego ojca wyrwał z paszczęką bo myślał że wyszedł któryś z moich psów :angryy:. Serio jakoś nie wierzę że ten pies ma lęk separacyjny, zwyczajnie on nie ma ruchu, nie ma zasad, w ogóle nie powinni byli brać psa :shake:. Kurcze powiedzcie mi ... gdzie są granicę? Ile można wytrzymać, czy naprawdę powinnam godzić się na to by ich pies przez najbliższe 10+ lat wył? Już naprawdę mam dość tego zwierzaka i tych ludzi
  14. Tak jak pisałam rozmowy były, podsyłanie namiarów też bo rzekomo nie wiedzieli gdzie się zgłosić. Ja naprawdę mogę wszystko zrozumieć, ale jak ja siedzę po nocach i próbuję odespać w dzień - a pies zaczyna wyć od 8rano to mnie naprawdę jasny szlag trafia :angryy:. Mam trochę mieszane uczucia co do zgłaszania, prowadzę DT i wolałabym nie mieć spin z sąsiadami bo różne psy mogą się trafić :shake:... Jak znów poruszę temat z nimi tego wyjca, to zapewne od razu po kojarzą kto ich zgłosił. No i druga sprawa to jak to właściwie jest ze zgłoszeniem na policje. Zgłaszam, oni przyjadą, pies wyje jednak nikt im nie otwiera - co wtedy?
  15. Ja ostatnio kupiłam na allegro kaganiec nylonowy na wymiar. Podałam tak jak kazali i ... kaganiec do śmieci! Jak się suce założyło tak nawet języka nie mogła wysunąć, taki ciasny... przecież jak bym chciała psu zamknąć całkiem mordę to bym kupiła kaganiec na rzepa :angryy:. Kupiony kaganiec posłużył jako 'model' i na koniec zrobiłam sama z taśmy nylonowej. Chodzi o to że lepiej się spytać sprzedawcy jak właściwie ten kaganiec będzie wyglądać, bo ten co ja zamawiałam na ich zdjęciach wyglądał na luźny dla psa i zostawiający miejsce na otworzenie paszczy :roll:
  16. Rozmawialiśmy, tłumaczyliśmy, podsyłaliśmy namiary do szkoleniowców zdając sobie sprawę że ten kundel będzie żył minimum 15lat chyba że go prędzej szlag trafi w skutek zagryzienia... Pies wyje od grudnia 2010r - wiem bo był brany 2m-c po tym jak my Szamana adoprowaliśmy... Pseudo maltan z pseudohodowli :roll:, mają go od 5-tyg życia i od pierwszego dnia atakował inne psy. Teraz już jest tak powalony że drze ryja zbiegając po klatce, wychodząc na dwór, widząc XXm dalej innego psa - parę razy wydarł mordę na mojego 'z zaskoczenia', mój już na sam jego widok ma pianę na mordzie :angryy:. Nie dzwoniłam na policje... czasem mam szczerą ochotę jednak zawsze jakoś ich sobie tłumaczę że przecież inne psy też wyją, że moim też się zdarza gdy jakimś cudem nikogo niema w domu (suka przez 30min od kiedy wyjdziemy szczeka, samiec wyje jak wilki do księżyca przez 10-20min. później grzecznie śpią)... Dodam że naprawdę jak u nas w domu nikogo niema to jest jakiś cud, chociaż zdarza 1-2x na m-c. Naprawdę już mi 'witki opadają' i nie wiem czy dzwonić, czy starać się tłumaczyć, a może zwyczajnie postraszyć :shake:
  17. Jeszcze 2lata temu bym w życiu nie zadzwoniła żeby odłowili psa bezpańsko biegającego, teraz i owszem. Zmienił się 'hycel', nie ma już w sierakowie kwarantanny (umieralni), w dobrej jest zarąbiste schronisko, w szczecinie jest masa wolontariuszy którzy zaopiekują się psem i mu w razie czego znajdą nowy dom. Jeśli 'właściciel' woli psa puścić żeby wpadł pod samochód lub wkurzał inne psy - trudno, moja cierpliwość dawno się wyczerpała do takiego procederu. Jeśli chodzi zaś o okolicę, nie mogę narzekać. Z jednej strony park, z drugiej strony las, z trzeciej strony drogi rowerowe. Naprawdę jest gdzie psa wybiegać na lince 20m, jednak psa który się wyłącza na słuchanie w życiu nie odważę się spuścić i liczyć że się posłucha. Tak samo psa który jest w stanie zaatakować, chociaż może to dlatego że mój pies jest jednym z większych w tej mieścinie i zwyczajnie samym kagańcem jest wstanie zrobić krzywdę... Pomimo takiej okolicy ludzie wolą psa wyprowadzić na trawnik przed klatką i zabrać z powrotem do domu, 0 spacerów, 0 nauki - ogólnie - czegokolwiek, tylko biegi na flexi i darcie ryja :shake:. PS. Co zrobilibyście gdyby codziennie po x godzin wył wam pies sąsiadów ... od 4lat!
  18. [quote name='Grey']Maron86 z pokazanych przyrządów to tylko trymer grabkowy Marsa ,z którego skorzystałbym .A te grzebienie dla mnie się nie nadają, nie są dla psów miłe w działaniu.Takiego Marsa sam sobie przerobiłem , bo trzeba mieć kilka różnych gęstości.[/QUOTE] Ja mam to dla psa długowłosego z grubym podszerstkiem po zimie (mastif tybetański). Dwa pierwsze od góry kupione na wystawie psó w szczecinie dobierane właśnie pod względem podszerstka mojego psa. U mnie najlepiej sprawdza się pierwszy grzebień z 2 długościami ząbków, oraz trymer hakowy. Do tego ostatnio właśnie dokupiłam ten grzebień co jest na ostatnim zdjęciu. Ogólnie do psa średni jest, jednak portki i ogon (gdzie futro jest naprawdę długie) świetnie czesze + wszystkie 'rozety' na tyłku ładnie układa. Trymery hakowe mars mają różną gęstość, dopasowuje się taki trymer pod konkretnego psa. Im szerzej rozstawione haki tym do dłuższego włosa, gęste hai do krótkiego - tak przynajmniej mi tłumaczył sprzedawca ;). Raczyna jeśli faktycznie pies 'tylko' ma 'zapach' schroniska i gruby podrzerstek to faktycznie lepiej go samemu odczulić na dotyk itp. Mi się trafiło kilka psów które bez groomera i golarki zwyczajnie nie dało się doprowadzić do porządku. Cena różna zależnie od psa, schroniskowego 'hovawarta' za kąpiel + pielęgnacje + uszy + pazury + golenie zapłaciliśmy 150zł - robiły przy psie 2 osoby przez ponad 3h (prawie 4h) więc i cena moim zdaniem nie była wygórowana. Ja osobiście nie miałabym możliwości doprowadzić suczki do porządku. Tylko że ja już mam zaufanego groomera i nie mam obaw powierzyć im nawet gryzącego psa (a i taki nam się trafił), no i prawda jest taka że każdy ma swoją stawkę. Dużą zaletą groomera jest też fakt że jeśli dajemy psa do niego jeszcze przed przekroczeniem progu naszego domu, pies nie wiąże wtedy zabiegów z nami :p. Tak jak pisałam groomer to dla mnie przy psach schroniskowych również ostateczność jeśli nie ma wyjścia i jestem świadoma że sama nie dam rady. Moje psy, a w szczególności Szaman uwielbia chodzić na kąpiele.
  19. Może dobrym pomysłem jest zabrać psa do groomera jeśli sierść jest w tragicznym stanie (na zdjęciach często nie widać ogromu zniszczenia, skołtunienia, itp)? Nasz groomer czyści od razu uszy, podcina pazury, wyczesuje, szczyrze, kąpie no i prawdę mówiąc ceny też nie są zabójcze bo wykąpanie psa dużego również swoje kosztuje (na mojego psa idą 2 butelki szamponu co wychodzi na wstępie minimum 40zł) - możliwe że u was w okolicy też jest jakiś fajny i zaufany? Nie wiem czy ze spacerem wypali, u nas nie wypaliło pies spierniczał na widok szczotki najdalej jak się dało, a jak się nie dało to łapał zębami i ewidentnie uciekał od szczotek. Kilka szczotek/grzebieni zeżarł zanim go się nie 'odczuliło' na ich widok i dotyk...
  20. No więc mam psa z dłuższą sierścia i grubaśnym podszerstkiem (pomimo mieszkania w bloku, grzane na maxa): Wyciąga stary podszerstek, naprawdę jestem zadowolona. Pomimo że trzeba się napracować przy czesaniu to moim zdaniem lepszy od furminatora: [IMG]http://www.easypet.pl/dane/full/90914837id49ei4317i9d2eiae1847765798HPGO10725.jpg[/IMG] Do tego trymer hakowy kupiony na wystawie [IMG]http://www.groomershop.pl/userdata/gfx/060bd24c458336cfd43f69f11df335c9.jpg[/IMG] Mam też furminator, ale on potrafi ściąć włosy przy kołtunie więc używam go dopiero po pożądnym rozczesaniu sierści - on się lepiej sprawdza przy suce krótkowłosej z gęstym podszerstkiem. Zdjęcia nie wstawię bo mam ten który podała Sybel ;) Na kołtuny, szczególnie ogon i portki - po pierwszym użyciu miałam efekt 'wow' - coś takiego: [IMG]http://www.easypet.pl/dane/full/d003d778ic3dbi4ad0ib7bdi8631a2116e18HPGO10726.jpg[/IMG] Dalej mam wąziutki grzebień do sprawdzania czy pies nie ma kleszczy Do tego kilka różnych 'ludzkich' szczotek o różnej wielkości i przeznaczeniu. Mój pies jak go adoptowałam również kłapał zębami, uciekał, gryzł grzebienie i szczotki... naprawdę potrafił ugryźć do krwi, a czesanie go było koszmarem. Do momentu aż znalazłam na niego sposób. Mój pies po głodówce dał się przekupić na ser żółty intensywny w smaku. Czesany był na 3-4 podejścia z wyjściem na siku pomiędzy, zwyczajnie był to dla niego tak wielki stres że nie wytrzymywał. Pamiętaj że każdy pies jest inny, możliwe że twój jest lękliwy (mój był dominujący, pewny siebie). Wtedy musisz zacząć od przyzwyczajania do dotyku, małymi krokami... pogodzić się że zanim pies się oswoi to będą dywany futra w domu.
  21. Weźcie mi powiedźcie, to jest TA SAMA osoba co w 'psie adopcje' Kasi Pisarek (chyba dobrze piszę?)? Jeśli tak (a mi się zdaje że tak) to już wtedy było widać że ona nie chce psa wyadoptować, kręciła że tylko do super najlepszych domków itp. ale chodziło jej wyłącznie o 'pomoc' z karmą i kasą...
  22. OJ mnie do szału doprowadzają puszczane samopas psy, wiem gdzie mieszka, wiem że napalony na siki, wiem że jak mój go dorwie to nic z niego nie zostanie. Co z tego skoro właściciel ma to w tyłku... Najlepsze jest to że ten konkretny pies atakuje dzieciaki i gryzie niby ostrzegawczo, jednak sam podlatuje i sam 'dziabie' więc ogólnie tragedia :shake:. Do TOZu był zgłaszany, no ale to przecie pański pies więc one z tym nic nie zrobią. Można było zgłaszać do hycla, ale tam psy znikały. W końcu pies trafił do schroniska w szczecinie i został odebrane. Znów biega samopas :angryy:... Niektórych nic nigdy nie nauczy, a to strasznie zniechęca. Swoją drogą ostatnio jak TEGO psa spotkałam idąc z sukami i samcem to Szaman cwaniaczył, najpierw udał przyjaznego. Tamten się rozochocił, podszedł i ... został przeczołgany po chodniku i ... zgwałcony przez kastrata :evil_lol:. Teraz od 2 tygodni (od zdarzenia) nagle wie TEN pies że może jedynie pooglądać i się na 5m do nas nie zbliżać. Ogólnie jestem za zgłaszaniem do schronu, chociaż by po to by nie latał za sukami i nie mnożył się. Niech właściciel zabuli może, ale tylko może zrozumie że pies to obowiązek....
  23. Ohoho no proszę. Czyli jednak dziecko trollowało, zaczynam myśleć że dzieciaki nie powinny mieć ferii bo durne pomysły im do głowy przychodzą.
  24. Prawda, człowiek się już za wiele naoglądał :shake:...
  25. Kurcze to naprawdę nie ciekawie... Moje biegają na linkach, tylko Magia spuszczana jest. Nigdy coś takiego mnie na szczęście nie spotkało, u nas raczej masa leśniczych jest przynajmniej tam gdzie chodzę/jeżdżę na rowerze z psami. Średnio 2x w tygodniu ich spotykam, kilka razy rozmawiałam i się dziwili że w lesie pies i na smyczy i w kagańcu. Przestali się dziwić jak kiedyś jeden wyszedł z drużki obok i mi Szamana 'spłoszył' który momentalnie z zębami ruszył. Możliwe również że nie spotykają mnie takie sytuacje bo się raczej trzymam uczęszczanych przez biegaczy dróżek i przyległych dużych polan.
×
×
  • Create New...