Jump to content
Dogomania

Maron86

Members
  • Posts

    2029
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Maron86

  1. Dla mnie to mogą i skan książeczki zdrowia psa zrobić jeśli będzie taka konieczność, tylko właśnie czasem się zastanawiam dla kogo są te stoiska na wystawie. Teoretycznie każdy może kupić, jednak żeby idealnie coś dopasować do psa to raczej trzeba go mieć przy sobie. Te obroże na które się 'ślinię' były 'hand made' chyba z Czech (chociaż tu głowy nie dam) i były naprawdę prześliczne, ale cena też powalająca. W tym wypadku nie odważę się kupić 'w ciemno' :-(. Całkiem możliwe że widzę to inaczej niż wystawiający bo nigdy psa z rodo nie miałam, zawsze znajda lub schron. Jednak uwielbiam kupować na wystawach! Taki asortyment jak tam jest to często jedyna możliwość nabycia czegoś ślicznego o oryginalnym wyglądzie dla naszego pupila. W zoologach góruję niestety kolczatka lub obroża trixi (przynajmniej te w mojej okolicy) :roll:, a zwykła obroża skórzana z ćwiekami na mojego psa to wydatek w postaci 150+zł - gdzie na wystawie kupiłam identyczna za 56zł. Tak więc jak sami widzicie z kundlem czasem naprawdę chciało by się wejść po samo kupno asortymentu (oglądanie psów i ras to dla nas przy okazji, ale te wszystkie smycze, obroże, legowiska, nowości warto na to czekać cały rok *_*).
  2. Ley - Szamana w 2010 adoptowałam na początku października. Miał wtedy około 6m-c i był kastrowany w schronisku. Naprawdę fajne schronisko tam macie, chociaż z tego co wiem kiedyś wcale nie było tak kolorowo? Wiem że u was jest jedna hodowla tybetanów. Mój kiedyś wszystko próbował gwałcić, pomimo kastracji tak się zachowywał że wstyd mi za niego było :oops:. Zwyczajnie nie potrafił nad swoimi emocjami panować. Teraz jest o niebo lepiej, jednak nadal nie idealnie i zdarza mu się do moooocnoooo lubianego psa czy suki naskoczyć z zamiarem gwałtu. U mnie Magia nie lubi dzieci, potrafi na nie nawarczeć. Kiedyś jakieś dzieciaki w 3 ją oblazły i zaczęły 'głaskać' biegając i piszcząc w koło niej - od tego czasu ich nie znosi. Magia jest bardzo delikatna pod względem psychicznym i każde tego typu zdarzenie się na niej 'odciska'...
  3. Ja mając kundle uważam że powinno się móc swojego zabrać ze sobą, są stoiska z psim asortymentem i czasem naprawdę ciężko dobrać coś 'na ślepo' dla swojego kundla. Nie raz w pośpiechu i na oko czy tam z miarką źle dobrałam obrożę, później trzeba było albo przerabiać, albo komuś oddać w przypadku gdy się przerobić nie dało. Na ślepo również nie odważę się kupić droższych obróżek, np od zeszłego roku 'ślinię się' na ręcznie robioną skórzaną obroże - koszt 250zł+. Zapłakałabym się gdybym źle ją dobrała... Piszecie tu o wychowanych psach itp. ja od lat jeżdżę na wystawę jako widz i muszę przyznać szczerze że zawsze widuje się psy które próbują się żreć poza ringiem, psy szczekające, jazgoczące, ludzi nie sprzątających po swoich pociechach (hodowców) itd. Więc gdzie tu to dobre wychowanie psów... Jednak to już zupełnie osobny temat.
  4. W dużej większości obroże ... śmierdzą niemiłosiernie. Chyba tylko foresto nie cuchnie. Z tego co gdzieś zauważyłam przypadkiem to foresto również ma obroże dla kotów, więc raczej im nie powinny szkodzić. Chociaż ja kotów nie mam więc w tym temacie się nie orientuję. Mój pies ma jakąś badziewną obrożę przeciwkleszczową, śpi normalnie na łóżku i niema z tym problemów. Chociaż strasznie mi to śmierdzi więc śpię przy otwartym oknie. Obroże powinny być noszone 24/7 - nie mam pojęcia dlaczego bo nie wnikałam :razz:. Mój pies w zeszłym roku miał i spot-on i obrożę i mimo tego zdarzały się kleszcze, dopiero jak go ogoliłam miałam spokój. Nie wiem jak będzie w tym roku.
  5. Odwiązywanie psów to dziwne zjawisko. Ostatnio jak szłam sobie z moimi czarnymi bestiami podleciała do mnie zapłakana babka z małą suczką. Okazało się że teściowa (od której trąciło alko) była w biedronce (nie ma tam monitoringu) z 2 suczkami, jak wyszła po chwili (ta ja już widzę tą chwilę, czasem jak głupia stoję z psami po 30-40min bo mama weszła 'na chwilę') to była starsza suczka i smycz od młodszej. Właścicielka twierdziła że szybko muszą ją znaleźć bo jest chora i przyjmuje leki, powiedziałam jej gdzie ma psa ogłosić i się 'rozstaliśmy'. Chwilę później jak wracałam do domu to zobaczyłam tą suczkę.... w towarzystwie samca który próbował ją gwałcić :roll:. Byłam z Szamanem więc jedyne co mogłam zrobić to 'złapać' babeczki i im powiedzieć gdzie sucza biega. Okazało się że to ich suka, że ma cieczkę i faktycznie była odpięta od smyczy. Tak się zastanawiam, kto normalny przywiązuje sukę z cieczką :angryy:.
  6. Widzisz ja uważam że masz lepiej, z psem spokojnie na wybieg możesz podjechać czy na jakieś spotkania 'psiowe'. Ja to muszę zawsze mieć oczy dookoła ....... bo albo mój ustawia samce, albo gwałci suki :roll:. Jak już się opanuje (czytaj zmęczy) to wtedy jest normalna zabawa. Niestety ma lekko naparpane w głowie i ja osobiście w miejscu nieogrodzonym nie odważę się go spuścić, albo flexi, albo lina. Wystarczy że przy poznawaniu się z samcem jego 'rywal' warknie i już potrafi być jazda oraz ustawianie, a przy jego charakterze to nie jest tylko wyrywanie piór. Jazgotów nie cierpi, pijana na mordzie i furia w oczach. Chociaż od kiedy pozwalam mu 'zabawy kagańcowe' to jest spokojniejszy, bardziej wyczekuje momentu aż jazgod podejdzie i da się go dorwać niż samego darcia mordy na jazgota i wyrywania się na 2 łapach. Mam jednak to szczęście, a zarazem nie szczęście że jak mój pies pozna danego psiego osobnika to go pamięta niezależnie ile czasu minęło od poprzedniego spotkania. Tylko niestety to działa i na korzyść (ma samczych kolegów) i na niekorzyść (nienawidzi spanieli i sznaucerów średnich/mini). Mój ma kilka kolegów i koleżanek (chodziarz dziewuchy jakoś dziwnie za nim same latają), a jak już popada w dziwny stan frustracji to tarabanię się z nim i masą torebek na wymioty na jakieś szkolenie. Kilka sesyjek i pies znów się ogarnia. Jak mam być szczera to tylko czekam aż w końcu zakupię samochód, zapiszę się z powrotem na Obedience i znów zacznę ślady z 'małym'. Do tego mam w planie kilka seminariów. Tylko no właśnie, Szaman potrafi się za...... po pachy przy 20min jeździe, a co dopiero wyjazd na seminarium pkp czy pks :placz:... rosa jeśli chciałaś się przenieść ze względu na okolicę (parki, lasy, ścieżki rowerowe, trawniki) to fakt uważam że mamy lepiej niż w większości miejsc w szczecinie. Są miejsca gdzie spokojnie można pójść, wybiegać psa i rzadko kiedy się spotka kretyna. Jeśli zaś 'dla ludzi' to .... sama mam ochotę się wyprowadzić w jednej klatce mam 2 sąsiadów kretynów :roll:. Ci fajni się powyprowadzali bo nie wytrzymali takiego ogromu chamstwa i głupoty... No i niema miejsca 'w mieście' gdzie by się nie trafiło na szczekającego jorasa :lol:, jednak z nimi to 'właściciele' chodzą wyłącznie w koło bloku.
  7. Bestia nie jest znowu taki mały, jak się postara to da radę :evil_lol:. Tylko co zrobicie z jego urokiem osobistym, przecież na takiego psiaka nie da się długo złościć :loveu:. Jest totalnie przesympatyczny.
  8. [quote name='Ley']To o tym "przeciąganiu kagańcem po chodniku" czytam już któryś raz z kolei i tylko utwierdzam się w przekonaniu,że nie chciałabym Was spotkać.:shake: hehh:evil_lol: [SIZE=1]( żeby nie było hejtów zaraz wiem ,że twoje psy są "zabezpieczone" a obskie podbiegają- tak tylko mówię)[/SIZE][/QUOTE] Haha o ile by nie podbiegał i wielkim wrzaskiem oraz kozaczeniem jaki to on nie jest super to może nawet by się zaprzyjaźnili (o ile teren Szamanowi byłby obcy, nie było by w pobliżu 'jego' suk, a pies byłby sympatycznie nastawiony). Tak ogólnie to pozdrawiam Zieloną Górę, Szaman jest od was ze schroniska :loveu:. Chłopaczek zawsze miał coś z głową i 'bogom' dziękuję ze zeżarł mi komórkę (nówkę z salonu) bo wylądował na szkoleniu :eviltong: . No i to przeciąganie kagańcem po chodniku to w zasadzie wygląda tak: Szaman siedzi, podbiega ujadacz, Szaman robi 'susa' na długość smyczy, wgniata 'ofiarę' w chodnik kagańcem 'chopo nowofundland samiec' i przeciąga psem po chodniku, pies w pisk i w nogi. Potwierdzam, Police i okolice to zagłębie idiotów! Uczą się dopiero gdy widzą że pies to nie jest fajowy duszy pluszak, tylko wkurzona bestia która nie pozwoli się po dupie gryźć. Jednak są też ludzie którzy się starają, którzy szkolą i to lubią. Tylko że z takimi ludźmi nigdy mi się nie zdarzyło mieć spiny, każdy pilnował swojego psa i było fajnie. Gdy psy się bawią ja nie dopuszczałam do 'gwałtów' (mam kastrata jak by kto nie wiedział :evil_lol:) inni nie dopuszczają do eskalacji agresji i jest ok. PaulinaBemol - mój pies to pozorant, zawsze wygląda jak głupi szczeniak tylko ciałko większe. No chyba że się czai na jazgota, wtedy widać w nim rządzę mordu :lol:. WiedźmOla - ja z początku tylko pilnowałam swojego psa, nie pozwalałam na takie zachowania, unikałam, omijałam. Każdy spacer był udręką, mój pies nie uczył się pozytywnych zachowań tylko nienawiści do ujadaczy... Jak mnie w pewnym momencie jasny szlag trafił i zaczęłam stosować 'kagańcową' metodę. Tak od tego momentu mój pies jest spokojniejszy, a i ja mam mniej stresu. Muszę się przyznać że czasem to mnie nawet bawi jak taki mały chojrak zostaje przeciągnięty po chodniku i nagle zwiewa aż się kurzy, a na 2gi raz udaje że mojego psa nie widzi :oops:. dance_macabre - bo matki z dziećmi to się boją dopiero jak pies ma kaganiec, a jeszcze jak ma 'kubeł chopo' to w ogóle zabierają dzieciaka na ręce i unikają kontaktu wzrokowego. W przeciwnym razie dzieci pchają się na psa, macają, miętoszą, wtykają rączki nie powiem gdzie... matki też zadowolone bo nie muszą dzieciaków pilnować :roll:... Ja mam to szczęście że Szaman kocha dzieci takie do lat 12-14, starsze uważa za dorosłych i już na innych zasadach do nich podchodzi. Pozwala sobie robić prawie wszystko, tarmosić, ciągać, jeden dzieciak to go po nosie polizał i też było ok. Jednego nie pozwoli - wtykać rączek w tyłek i macać genitaliów, a i takie dzieci można spotkać :-o! Na takie tylko się odwraca i stanowczo zawarczy, dzieciaki mimo wszystko mają chyba genetycznie zakodowane instynktowne zachowania samoobronne.
  9. W przypadkach gdy ja stoję, opanowuje swojego psa natomiast 'przeciwny osobnik' (nazywam takich wyprowadzaczami, bo z opiekunem mają mało wspólnego) puszcza na 5m swojego jazgota żeby podgryzał mojego psa. Wtedy puszczam Szamana na długość smyczy 2,8m, jest wielki pisk jazgota który zwiewa do pana. Najczęściej jest 'zaraz po straż miejską zadzwonię' na co zazwyczaj odpowiadam 'proszę bardzo mój pies jest w kagańcu i na krótkiej smyczy'. w 99% na tym się kończy cała 'afera'. Jednak była jedna baba (z mojego wywiadu wiem że ma żółte papiery i wszyscy się jej 'boją') która łaziła z jazgotliwym 'jorasem', wiecznie właziła na większe psy rozdzierając 'twarz' żeby wszyscy jej schodzili z drogi. No i ludzie jej schodzili, a że ja już dawno wyrosłam z przyzwalania na chamstwo (a może zwyczajnie sama stałam się chamem) to jej nie złaziłam tylko stawałam i czekałam aż się ogarnie, albo sama zmieni trasę. W jej wypadku i jej psa pierwsze 3x Szaman go kagańcem po chodniku przeciągnął, później babsko się wycwaniło i trzymało swojego tak żeby mój w razie czego nie sięgnął. Tylko że ja sobie z psem na 'siad' stałam (mam czas, a co mi tam mogę postać), a ta darła paszczę wraz ze swoim 'jorasem'. W jej przypadku to nawet mojej matce się żaliła że 'ja się jej nie słucham i nie schodzę jej z drogi', moja matka ją zbrechtała. Najkomiczniejsze było to że 'żaliła się' w momencie gdy ja byłam z Szamanem, mama była z sukami, ta baba była z jorasem i swoim 'facetem' (też ma facio żółte) który leciał z łapami do mojego psa (facet niższy ode mnie jakieś 150 'w kapeluszu'). W końcu po całej tej akcji (a działo się, oj działo, już wybierałam nr policji gdy zaczęli udawać że nagle się spieszą - gdzie sami chcieli wzywać policję bo jak śmiemy stać na chodniku) babsko nas omijało szerokim łukiem. Teraz babsko oddało 'jorasa' komuś i psa nie ma, a najlepsze jest to że to już 2gi raz jak TEGO psa oddają. Pierwszym razem został zwrócony bo jest agresywny i załatwia się wyłącznie w domu. Myślę że tym razem nie wróci bo to już ponad m-c jak go niema. No i właśnie w takich przypadkach jestem chamem nieprzeciętnym, w innych gdzie ludzie spokojnie przechodzą bez zamiarów rozróby czy właśnie puszczania psa na długość smyczy to sama swojego pilnuję. [quote name='4Łapki'] A może niektórzy mają dar przyciągania takich osobników? Odkąd czytam ten wątek, trafia nam się więcej szczekaczy. Viki wtedy staje osłupiała i ma minę pt. "to do mnie? ale co ja takiego zrobiłam?". Wczoraj musiałam ją od takiego odciągać, bo by tam stała, aż by pewnie jej nie dziabnął. A właścicielka 15 metrów dalej przygląda się co się stanie :roll:[/QUOTE] E nieee, po prostu coraz więcej człowiek spotyka bezmyślnych ludzi. Kiedyś było nie do pomyślenia mieć szczekającego psa, to był 'obciach na osiedlu'. Teraz jest 'wo jaki wychowany, wo jaki grzeczny' gdy pies zrobi zwykłe siad czy waruj, a jak jeszcze przyjdzie na zawołanie to ludzie wywalają 'oczy na orbitę' :shake:... Moje psy są jakie są (Magia niepewna siebie, Szaman dominujący nadpobudliwy, Jeanne nie cierpi kotów i obcych facetów), ale uważam że znajomość podstawowych komend powinien każdy pies mieć... Już nie wspomnę o socjalizacji która w przypadku właśnie takich chodzących jazgotów staje się utrapieniem przy psie nadaktywnym emocjonalnie :mad:.
  10. Ja z moim też się zatrzymuję i przytrzymuję krótko gdy widzę psa na przeciwko, tylko że u mnie zależne to zachowanie jest od zachowania mojego psa. Najczęściej gdy podchodzimy zamiast się zatrzymać, to zanim 'dotrzemy' mój jest tak podjarany że dochodzi do spięć. Jak go usadzę i przypilnuję to w 95% można obyć się bez jakiejkolwiek spiny (chociaż by wzrokowej psów). Aczkolwiek nie jestem przygotowana do kopania jakichkolwiek psów, wręcz przeciwnie jestem gotowa spuścić na długą smycz psa niech zrobi porządek jak właściciel nie potrafi :evil_lol:. Też kiedyś miałam sytuację że facet obcy mi zupełnie chciał pokazać mojemu psu (zapiętemu na 20m lince, na łące) 'kto rządzi'. Przywołałam psa jak zobaczyłam że dziwnie się do mojego zbliża i go ostrzegłam żeby nie podchodził bo go pies zaatakuje. Na co facet 'to dostanie buta', zignorowałam go, odeszłam z psem. Frajer za mną polazł kawałek i rzucił czymś w mojego psa (już nie pamiętam czy to był kamień czy patyk), Szaman się obrócił i na niego wparował, wtedy był jeszcze młody i głupi no i ważył jedynie 42,4kg - tylko że wtedy nie nosił jeszcze kagańca. Jednak faceta zwalił z nóg, a warczącą paszczę miał przy twarzy faceta. Po tym jak ściągnęłam z niego psa, facet stwierdził że dzwoni po SM, jak stwierdziłam że nie ma problemu bo chcę i tak zgłosić że mnie i mojego psa napadł to sobie polazł. Był to jeden raz jak jakiś przygłup się do mnie dowalił, Szaman wtedy miał jakoś trochę ponad rok. Teraz jak wydoroślał, nabrał masy i zmężniał to przy zwykłym spacerze spotykam ludzi którzy mamroczą coś pod nosem i schodzą na trawę :roll:...
  11. Moim zdaniem pies jest takim samym zwierzęciem jak każde inne (w tym człowiek) i ma prawo różnie zareagować gdy się czegoś wystraszy. Nie zdziwię się jeśli kiedyś z 'przy' stanie się 'na', żadnego psa w życiu bym nie prowadziła nieosmyczonego przy żadnej ulicy z obawy o jego życie i zdrowie... Co do tamtej parówki, ja osobiście nie uważam żeby wynikało jego zachowanie z inteligencji. Wręcz przeciwnie, ten pies miał szczęście że mój ma jako tako poszanowanie do starych psów (starych, nie starszych). Swoim zachowaniem jeszcze mojego mocniej nakręcał, gdybym w ogóle nie reagowała to mogło by się różnie skończyć. Tym bardziej że suki zawsze 'wspomagają' i psy moje działają jako stado, a ten pies był zwyczajnie małym, starym, parówem z prawdopodobnie przetrąconym kręgosłupem (chwiał się na nogach, wywracał, a jak szybciej się poruszał to 'kicał' nienaturalnie).
  12. OJ jamniki.... na nie to mam szczególną alergię, tylko że one tak jak szybko się pojawiają tak szybko znikają. Co parówkę spotkam to jest to totalnie niewychowany pies, atakujący zarówno inne zwierzęta jak i ludzi :angryy:. Zawsze się zastanawiam jak to jest możliwe że nikt nie potrafi wychować tak małego psa. Jak już przy temacie parówek to. Miałam w sobotę dziwną sytuację. Stara, szorstka parówka spuszczona samopas. Dostrzegł (bo to samiec był) moje suki, kicając jak zając zaczął za nami iść. Szaman mocno go obserwował bo ma szacunek do starszych psów, ale jednocześnie nie dopuści żadnego obcego mu samca (chyba że ja go wprowadzę do domu, a ten będzie spokojny i uległy). Parówa polazła za nami na polanę, Magię spuściliśmy (ona jako jedyna przybiega na wołanie), Jeanne przepięta na 8m flexi, Szaman na 20m treningówkę. Wszystko było ok do momentu jak parówa nie podlazła do Magii stojącej przy Szamanie i jej w tyłek nie zaczęła wchodzić. Szaman się wnerwił, parówa wywaliła się na plecy więc go zostawił. Jak mi się Szaman odwrócił tak parówa go w dupsko dziabnęła! Mój się zdenerwował, trzasnął parówę kagańcem. Ta znów na plecy, Szaman stojący nad nią i czekał na reakcję - a ta parówa z zębami mu do pyska, leżąc na plecach :-o. Szaman nie wiedział czy to się poddaje czy atakuje, więc co parów w wakr i zębami to dostawał kagańcem. Odciągnęłam Szamana, przywiązałam do drzewa, mama odwołała Magię (Jeanne była już prędzej złapana na krótko). Ja podchodzę do parówy i 'tupię nogą', a ten mi na spodnie z zębami :mad:. Naprawdę mnie w tym momencie wnerwił, jak go pogoniłam tak z polany zaczął zwiewać. Myśleliśmy że w końcu spokój. Nasze psy sobie łaziły, nawet jakąś sukę ONkę poznały. Nie minęło 20minut, a parówa przy nas :roll:. Wpierw się nawnerwiałam, ale później jak zobaczyłam że moje psy go nie próbują zabić tylko 'nauczyć porządku' to sobie odpuściłam. Magia co chwila rozpędzając się wywalała go na plecy, Szaman odtrącał kagańcem gdy ten z zębami szedł, a Jeanne zajęła się piłką. Jak próbował do niej podejść gdy ta akurat miała piłkę to go lekko 'zeszmaciła'. Wykorzystałam fakty głupiej parówy na swoją korzyść, jak Szaman go przygniatał to go odwoływałam i dawałam nagrodę, po jakiś 30-40min Szaman przestał na parówę tak intensywnie reagować. Po 2,5h poszliśmy sobie do domu. Ogólnie co mnie zdziwiło - agresja psa który nie miał przy sobie pana, do tego ciągnięcie się za nami pomimo odstraszenia i takiego potraktowania przez moje psy. No i to udawanie uległego jednocześnie kąsając. Pierwszy raz taka sytuacja mnie spotkała, zazwyczaj wystarczyło że Szaman psa przewalił na glebę i ten już sobie uciekał w dal.
  13. Nie wiem jak jest w przeciętnej fundacji, wiem jak w tej organizacji 'pro-zwierzęcej' wygląda 'za kotarą'. Jestem lekko przerażona ich poczynaniami... Bądźmy szczerzy jeśli tak poczynają organizacje 'pro-zwierzęce', to jakim później prawem wytyka się takie samo postępowanie osobie prywatnej. Tak nie powinno być. Branie masy zwierząt z ulicy, wykupywanie ze schroniska szczeniaków pod pretekstem że tam im jest źle (gdzie schronisko świeżo otwarte, boksy grzane, wet na miejscu, duże wybiegi, psy szczepione, a i ludzie adoptujący szczeniaki zawsze się znajdą), wydawanie nieodpowiedzialnym ludziom zwierząt, kłamanie odnośnie zachowania psa i jego charakteru, brak jakiegokolwiek wkładu w wychowanie psów... Miska i kawałek podłogi to nie wszystko - tyle samo dostają psy w schronisku, a i w nowym schronisku mają lepiej niż w tej oganizacji. Nie sztuką jest nabrać masę zwierząt i jakiś procent wyadoptować, jakiś procent zdechnie na choroby wirusowe, a reszta będzie siedzieć do śmierci w 'zajebistych warunkach'. Sztuką jest wziąć kilka zwierzaków i je przygotować do odpowiedzialnej adopcji, tak żeby przyszły właściciel był zadowolony, a i zwierze było bezpieczne i kochane. Ludziom jest wygodnie złapać za telefon i podać gdzie jest zwierze do zabrania, ale to właśnie organizacja powinna wiedzieć ile zwierząt może wziąć. Nie powinno być też sytuacji że jednego psa odmówią pomimo że przymarza do ziemi, a na drugi dzień biorą sobie innego bardziej adopcyjnego :roll:... Miejsce dla zwierzaka jest, albo go niema. Wtedy i ludziom było by łatwiej zrozumieć że miejsc nie ma, a pies zostanie odwieziony do schroniska - ale darcie się na kogoś przez telefon że ma sobie wziąć psa do domu jest już poniżej wszelkiej krytyki. Ludzie oczekując pomocy liczą że chociaż im się poda ten telefon gdzie mają dzwonić by psa ktoś zgarnął. Bo niekiedy jest sytuacja podbramkowa, stoi się przy danym złapanym ostatkami sił psie żeby nie wpadł pod samochód, mając wklepany numer organizacji która teoretycznie zajmuje się zwierzętami. Dostając taki tekst, no sorry. Dzięki takim zachowaniom wymiera empatia, człowiek myśli 'i tak nic nie pomogą, a ja nie mam jak'. Tylko wtedy z kolei jest puszczany tekst typu 'tyle osób przeszło obok i nikt nawet nie zadzwonił po nas', a no nie zadzwonił nauczony już że sensu to niema. Piszę dość ogólnikowo, bo to co widziałam przez niecały rok.... można by książkę o tym napisać :angryy:...
  14. Dzięki, się okaże czy damy radę. Chwilowo walczę z jakimś wirusem (drugi tydzień) :roll:... Jeśli dojazd będzie w miarę sprzyjający i uznam że mój pies da radę (do koszalina jak jechaliśmy to się cały obślinił i obrzygał :placz:, a jechaliśmy autem) to się pojawię. Jeśli będzie duże 54kg bydle stojące na 2łapach do innych samców to pewnie będziemy my :cool3:
  15. [quote name='sleepingbyday']jrt juz zaczyna wchodzić pod strzechy.[/QUOTE] To źle ... i to bardzo źle. Ta rasa jest naprawdę wymagająca i nie wybacza pomyłek w wychowaniu :shake:, mojej mamy stara przyjaciółka ma hodowlę JRT.
  16. Ja mam taką, bo miała być antyszczekowa: [url]http://www.easypet.pl/cat116-id1738-lekka-obroza-ograniczajaca-szczekanie-psa-easypet-no-bark-60.aspx[/url] Wiem że mają mniejsze, jednak moja suka to 20kg. Używam wyłącznie na wibracje i działa na szczęście, jednak naprawdę byliśmy gotowi w razie czego zapodać jej impuls :shake:. Mam ojca po zawale, a ta szczeka naprawdę z zaskoczenia (gdzie reszta psów siedzi cicho), do tego takim głosikiem... W tej obroży można ustawić poziom wychwytywania dźwięków i np nie reagować na samo buczenie czy warczenie, a wyłącznie na szczekanie.
  17. [quote name='sleepingbyday']a bo ty chcesz, zeby intruz wszedł i się zdziwił ;-).[/QUOTE] Bo taki dla mnie powinien być pies idealny, mało szczekać, być zrównoważony i w razie konieczności upie**** nogi przy samej d**** :loveu:. Jak ktoś mi mówi że pies szczekający jest fajnym alarmem to się pukam w głowę, mam szczekacza w domu który nie raz doprowadza domowników do 'stanu przed zawałowego'. Jeszcze jak wydrze japę to nie potrafi jej zamknąć. Na szczęście ma obrożę na wibracje i to ją uspokoiło, teraz tylko czasem szczeknie, elektryką nie dostaję. Chociaż i na to byliśmy przygotowani.... [quote name='ulvhedinn'] A tak swoją drogą z pewnym niepokojem obserwuję niektóre szanowane fundacje, bo chwilami ich działania zaczynają podpadać pod zbieractwo :([/QUOTE] Ja przez to co widziałam w 'lokalnej organizacji pro-zwierzęcej' zerwałam z nimi kontakt, patologia dla mnie to była i nadal jest. Mnóstwo osób o tym myśli, ale nikt głośno nie mówi. Jak ktoś odważy się głośno powiedzieć to jest zlinczowany przez co niektórych, obrażany, wyzywany i uważany za debila. Uważany za złego człowieka bo jak to zwierzętom oni pomagają - a ty co robisz? Teraz współpracowałam przez ostatni rok ze schroniskiem w szczecinie (wolontariuszami) i w dużej mierze jestem zadowolona ze współpracy, chociaż nie z każdym wolontariuszem. Ostatnio nie mogliśmy doprosić się leków dla umierającego po woli psa na lamblię :roll:... przez prawie miesiąc prosiliśmy. Dopiero jak zadzwoniliśmy do innej wolontariuszki z błaganiem (dosłownie) o leki to przyszły następnego dnia.
  18. O proszę, u mnie są mini i średnie sznaucery. Dużego widziałam słownie jednego od ostatnich kilku lat. Mój na widok sznaucera dostaje obłędu, na widok spaniela też. Jeszcze trochę wstecz i spanieli było całkiem sporo jako 'modne'... Z jednym się zgodzę, wystarczy przebrnąć przez te szczekacze gdzieś na polanę i już jest cisza i spokój. Mało który pies jest psychiczny, chociaż i takie się zdarzają, tu panują inne zasady. Mimo wszystko wolę unikać kontaktów mój samiec - cudzy samiec, wychodzimy z całą trójca na polanę i wolę nie doprowadzać do sytuacji gdzie mój zaczyna bronić suki (a wtedy naprawdę potrafi wpaść w furię i pogonić nawet znanego lubianego mu samca, wystarczy że jakaś suka cofnie się za niego). Rzadsze rasy ... hmmmm. U mnie widziałam: CTR, niófka, CC, DN, Akita amer. JRT, mastif angielski, CAO, rottek, ONek (taki 'prawdziwy'), kaukaz, Bearded Collie. No i moje 2 w typie hovawart (wiem że jeszcze 2 osoby mają tą rasę tyle że z rodowodem, moja jest ze schronu) i MT. takie małe nakrapiane spaniele (nie pamiętam nazwy) z czego jeden jest adotowany i nieźle powalony, babka też nieogar i pozwala na wszystko - suka ciągle spuszczona i jeszcze się nie zdarzyło żeby na zawołanie przyszła do pańci :cool3: Mocno spotykane: jorasy, beagle, shih-tzu, laby, sznaucery mini + średnie, maltany, ttb (nie odróżniam astów, od pitów chyba że to red nos to wtedy potrafię :lol:). i to dokładnie w tej kolejności 'ilościowej'. Co ciekawe u nas jest mniej kundli niż tych 'rasowych' (np 'joras' wielkości sznaucera średniego).
  19. Kurcze internet to mi chodzi tak że idzie się pochlastać :shake:... Czy na zajęciach będzie pokazane jak zapanować nad 'agresją' do innych psów, jak stłumić zapędy dominanta? Chociaż nie wiem czy tak się akurat mój pies zachowa, bo na obcym terenie w 80% ignoruje samce (o ile jest bez 'swoich' suk) i skupia się na podrywaniu suk :roll:. Czy jest w bliskiej okolicy nocleg gdzie można być z psem? No i jeszcze spytam czy coś tam kursuje, bo niestety jeszcze się samochodu nie dorobiłam :-(
  20. U mnie 'biszkopty'w najbliższej okolicy sama 'znam' 5, chociaż czarne 2 widziałam i jednego czekoladowego. Jest jeszcze sporo sznaucerów mini/średnich. Jednak jorasy 'górują', jest ich jak komarów w lato! :evil_lol:
  21. U mnie biegają pseudo: jorasy, shih-tzu, maltany, sporo blabladorów i ofc TTB. Najciekawsze że 'starych' psów jest tylko kilka, zazwyczaj jak pies ma tak z 4-5lata to w nieokreślonych okolicznościach znika. Po czym widać jakieś 3m-c później nowy nabytek 'zgodny z modą'... Przeraża mnie fakt brania psów bo są 'modne', nigdy się to dobrze dla nich nie kończy :shake:. WiedźmOla - dzięki, wyprostowała się, przybrała trochę masy (jakieś 6kg od czasu schroniska), zrobiła się trochę odważniejsza. Futerko też jej odrosło chociaż po ostatniej chorobie jest w średniej kondycji. Jedno zostało i się nie zmieniło - nadal ślini się i 'zagluca po pachy' na widok żarcia :evil_lol:.
  22. W zeszłym roku był zgolony 'na lwa' (zostawiliśmy tylko grzywę, w końcu to MT), a reszta na 3mm cięta. Byliśmy zmuszeni prawdę mówiąc właśnie wysypem kleszczy, żeby łatwiej było go 'przeglądać' bo w długim gęstym futrze to jakaś masakra :shake:... Można łączyć obroże? No i czy działają nie noszone 24/7? Dostaje dziwnej duszności przy tych cholernych obrożach, a że 2 psy śpią ze mną w pokoju to się chyba przekręcę (na Magie w zeszłym roku starczył spot-on zapobiegawczo).
  23. Ludzie nie wierzą bo to mały pies to co on człowiekowi zrobić może, taka jest mentalność. Ja osobiście nie musiałam psów ogłaszać i się tym zajmować, na szczęście bo bym nie wiedziała gdzie ręce włożyć. Do nas zawsze należało zrobienie opisu + zdjęcia, lub spotkanie z podesłanym fotografem. Swoją drogą nawet ja sama jak bym brała psa do pilnowania to cichego i ogromnego :diabloti:.
  24. [quote name='gryf80']ale wielkie prawdopodobieństwo że krótkowłosy zostanie pokasany przez róznego rodzaju latajace "ścierwo"(przepraszam zasłowo ale to dość spory problem w sezonie letnim)mam na myśłi bąki,komary itd.[/QUOTE] Mojego kudłacza komary wręcz uwielbiają... a że my na wycieczki rowerowe do lasu + strumyk to co rano go musiałam dodatkowo psikać offem inaczej cały pysk i uszy pokąsane były mimo obroży i spot-on :shake:. Co ciekawe Jeanne w ogóle nie była tykana przez kleszcze, za to komary ją 'jadły', natomiast Magię w ogóle nie tykało nic wolały mnie żreć komarzyska :-o.
  25. Miałam sukę starą (8-12lat, ciężko było dokładnie określić), średniej urody z problemami stawowymi, super lękliwą która atakowała nawet swój cień, nienawidziła obcych i ich atakowała, nie cierpiała dzieci, moje psy ją omijały szerokim łukiem uznając widocznie że jest niebezpieczna i niestabilna. Naprawdę sporo pracy w nią włożyliśmy, w trakcie której nawet mojego ojca upierniczyła. Przez pierwszy miesiąc wszystkich chętnych 'zniechęcałam' mówiąc że pies na dzień dzisiejszy nie nadaje się do adopcji, bo tak właśnie było. Gdy przyjechali ludzie chętni na adopcje jej to po X razy upewnialiśmy się czy na pewno ją chcą, czy są pewni, czy zdają sobie sprawę jakie ma suka problemy. Pojechali oglądnąć jeszcze jedną w schronisku i stwierdzili że wolą naszą. Tak po około 2m-c Duma została adoptowana, przez pierwsze 3m-c nie mieli z nią żadnych problemów. Później miała nawrót, jednak właściciele świetni :loveu: z pomocą behawiorysty -z powrotem ją 'naprostowali'. Suka dalej nie lubi obcych, jednak właścicieli kocha, a oni ją. Dodam że to był nasz 4-rty pies, a 2gi dorosły na DT. Po niej wręcz uwierzyłam że mogę dalej pomagać na miarę swoich możliwości. Miałam sukę młodą, śliczną, prawie bezproblemową (z początku zachowywała się jak by miała autyzm, dosłownie odcięta od świata + 0 emocji) którą zapewniali nas że pójdzie na dniach, góra tydzień. Zrobiliśmy wyjątek bo bierzemy psy duże, a ta była zdecydowanie średnia. Suka u nas prawie miesiąc była, telefonów sporo, ludzie w większości oszołomy :roll:. Jak szybko przyszła im ochota na psa, tak szybko im się odechciewało. Z kilkoma mieliśmy umówione spotkanie, łaskawie jedna osoba napisała sms że dziś jednak nie może i również kontakt się urwał. Mi się wydaje że to czy pies pójdzie czy nie zależy wyłącznie od szczęścia. Ogłoszenie może widzieć 1000 osób które się nie zainteresują, lub 1 konkretna która się zakocha mimo wszystko, mimo problemów jakie pies ma - byle tylko świadomie. No i fakt że ma się nie adopcyjnego psa, wcale nie oznacza że nie można wziąć jeszcze 1, 2, 5 kolejnych. Tu jest właśnie to o czym mówię że trzeba sobie wyznaczyć granicę i nigdy jej nie przekraczać. Ostatnia suka była wprost idealna, mimo tego że bardzo ciężko emocjonalnie nam to przyszło to ją wyadoptowaliśmy.
×
×
  • Create New...