-
Posts
2029 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Maron86
-
Gąbkę zamiast mózgu to na pewno ma, jak w ogóle tak można... nie chciała psa to trzeba było ogłoszenia zrobić i go oddać, młody był znalazłby dom :-(... Kibicuję ci by babsko poniosło konsekwencje, ale patrząc realnie na nasz wymiar sprawiedliwości jakoś ciężko mi w to uwierzyć
-
Właśnie jak to jest jeśli jedne krople nie działają to muszę czekać te 4-tyg żeby zakroplić inne czy mogę na psa walnąć np po kąpieli u groomera?
-
Pewnie nie chciała się pozbyć, ale rozumek za mały żeby pojąć że na psa czyhają niebezpieczeństwa. Sama mam sąsiadkę w klatce która psa bez obroży, smyczy, czegokolwiek puszczała latami samopas. Mniejszy był ruch przed klatką więc nic się nie stało, a że to suka była to i parę razy zaciążyła. Oni za to uważali ją za genialnego psa bo wychodzi sama i wie gdzie wrócić :shake:. Ludzie nie mają czasem rozumu, dlatego myślę że jednak schronisko o ile nie jest mordownią jest lepszym rozwiązaniem niż latanie u takiego pseudo właściciela...
-
Hahaha ja też pytam czy suka, ale pytam pierwsza i to właśnie jak ktoś podbija do nas. Szaman nie cierpi innych samców i z jednymi się przywita i wielcy 'funfle', a z innymi od razu wojna. O ile ja swojego potrafię sprowadzić do parteru, to w 90% ludzie stoją bezradnie. Dlatego wolę ograniczać 'witania' z innymi samcami zanim jeszcze jakiś do nas podejdzie. gops zdaniem właścicieli to każdy jeden był rasowy bo za niego zapłacili, ja jak mam być szczera to może 1-2 były rodowodowe.
-
Powinno być: Uwaga do wszystkich kupujących karmy marketowe, możliwość zatrucia psa - to syfne karmy. Nie pojmuję jak można psa karmić taką 'karmą', składu nie czytacie czy jak?
-
Potwierdzam mój na 'swoim blokowisku' jest nieraz furiatem, a na polanie, na dalszym spacerze, na szkoleniu sympatyczny i zaczepiający do zabawy pies. Mimo tego uwielbia 'zaszczuwać' obce samce, a i bójką nie pogardzi jak jakiś mu się sadzić będzie. Ja mam to nieszczęście że 'trafił mi się' pies po właścicielach zdecydowanie idiotach, jak do nas przyjechał to gryzł do krwi, warczał gdy coś mu się nie podobało, człowieka traktował jak zbędny balast który mu przeszkadza w kontaktach z psami. Przez pierwsze 2m-c rodzina chodziła posiniaczona od szczypania z bliznami od gryzienia i nie raz pukałam się w głowę myśląc 'na co mi taki pies był' :lol:. Oj było przy nim zabawy, było... teraz miewa odpały, miewa dni kiedy szuka rozróby, jednak nie wymieniłabym go na żadnego innego psa :loveu: pomimo że jeszcze mamy sporo do wypracowania. I tak jak pisałam mój po 8m-c pracy nie waży się pogryźć człowieka bo jest dla niego zbyt ważny, kiedyś nie miał problemów i zahamowań przy 'karceniem' nas. Wydaje mi się że to czy pies w amoku jest w stanie pogryźć własnego właściciela wcale nie jest zależne od wyłącznie od wychowania, złości podczas walki, czy też rasy. To wszystko się chyba nakłada. Co do pogryzienia rąk to każdy wie jak to naprawdę jest podczas walk, my ludzie którzy powinniśmy racjonalnie myśleć rzadko tak działamy :eviltong:. Mnie ugryzł husky bezpańsko biegający po tym jak za szelki (norwegi) odciągnęłam swojego psa, osobiście uważam że ten pies chciał dziabnąć człowieka bo to ewidentnie nie był atak na mojego psa. Husky był POD moim wgnieciony w glebę, a odwinął się gryząc rękę na plecach mojego psa (to tak żeby nie było niedomówień ;)). Osobiście nie lubię brać udziały w rozdzielaniach psów, wolę je pilnować zanim dojdzie do eskalacji. Jak już dojdzie do takiego ataku to prawda jest taka że te małe nawet zajadłe psy mają zerowe szanse z moimi, dlatego mnie tak wkurzają wszystkie podbiegacze-szczekacze i właściciele uważający że to takie zabawne :angryy:. Mimo wszystko jak widzę TTB z właścicielem idiotą to mam duszę na ramieniu i kalkuluję 'ściągnąć kaganiec, czy nie ściągnąć', co będzie bezpieczniejsze, co nie spowoduje że taki właściciel idiota stwierdzi 'o chcą walki psów'... TTB kiedyś mi się bardzo podobały - a dokładniej bullteriery, na dzień dzisiejszy mam 'uraz' i podchodzę jak do kaktusa w stosunku do każdego obcego TTB :lol:. Moda, właściciele kretyni zdecydowanie nie pomagają w naprawie wizerunku, tak samo jak praca która na każdym kroku zaznacza jak to TTB znów kogoś pogryzł. Nie spotkałam się z artykułem 'kaukaz zagryzł dziecko' itp. Może i są, ale nie tak popularne.
-
No właśnie, spotkać tybetana przypadkiem to jak wygrać w totolotka :lol:. No i jeśli się wie że to tybetan to fakt można się wystraszyć, ale rasa jest naprawdę mało, mało znana i ten ich wyraz gęby bardziej śmieszy niż straszy ;) (dodałabym jakieś jego głupawe zdjęcie z cyklu 'jestem walnięty', ale co próbuje dodawać zdjęcia to się okazuje że je blokuje :shake:) Wyczyściłam skrzynkę, nie miałam pojęcia że jest zapchana :oops:.
-
[quote name='Martens']Tą niefajną cechę, czyli precyzję ataku, zawziętość i niezwracanie przy tym uwagi na otoczenie, czy nawet bicie/szarpanie w trakcie walki posiada również większość dużych molosów. Ttb nie mają tej cechy znikąd - tylko właśnie po przodkach z tej grupy. Czemu więc o molosach nikt tu nie wspomina, że się ich boi i omija? ;) Realnie rzecz biorąc są dużo bardziej niebezpiecznie niż ttb, bo większe i silniejsze, i jak ruszą na psa, to mało kto jest w stanie takiego psa utrzymać.[/QUOTE] Nie piszą bo sami mają molosy :diabloti:, tylko właśnie ja swojego prowadzę na smyczy i w kagańcu. Muszę również przyznać że przy takim psie (konkretnie takim cholernym ADHD :eviltong:) bicepsy rosną. Prędzej miałam ONkę 40+kg i myślałam że jest silna i potrafi szarpnąć, teraz psy na DT wydają się takie 'płotki' i problem z utrzymaniem to miałam Nirwany suki w typie mastifa pirenejskiego. Masz rację, jak się zastanowić to również chwytają, są precyzyjne i nie reagują na ból. Tylko właśnie, ja się przekonałam już kilka razy że mój molos nigdy przy walce z psem nie uszkodzi człowieka. To samo było z Nirwaną, oberwałam od niej strzała jak się z Szamanem żreć o ... jajko gotowane ... chcieli, przez 2tyg ręką ruszyć nie mogłam tak mi spuchłą, a bliznę po kle mam dalej pomimo że to w nowy rok było. Jednak 0 szycia, czy jakiś większych szkód.
-
[quote name='gops']Jeszcze do tej dykusji , TTB nie trzeba lac by rozdzielić , Wystarczy mieć porządny kawałek kija i wiedzieć jak go użyć .[/QUOTE] Bądźmy szczerzy, gdzie ty znajdziesz kawał kija w blokowisku jak i na polanie ciężko o kija do rzucania psu ;). Kolejna sprawa, jak coś 'pożera ci psa' to serio myślisz o kiju, albo wkładaniu rąk do paszczy TTB? Mi w życiu pomimo wielu durnych pomysłów nie przyszło by rozwieranie szczęk psu typu TTB. Może jakaś dziwna jestem, ale lubię swoje ręce i nie ufam obcym psom :eviltong:. Od czasu pogryzienia to i nie odciągam swojego psa jeśli realnie się nie żrą, mam to gdzieś 'nie mój pies, nie mój problem'. Nie zamierzam znów przechodzić przez to co przeszłam, a wiem że mogło się skończyć o wiele, wiele gorzej.
-
Nie zgodzę się do końca z tym. Mój pies gdy się żarł z suką na serio (głupia pinda wyskoczyła na niego i doszło do walki, laaataaa temu), to miał żądzę mordu w oczach i mordzie, nie chciał jej puścić i wbijał się coraz mocniej... nie miałam wyjścia, chwila kalkulacji, bezmyślnej kalkulacji i wetknęłam psu w ryj rękę. Momentalnie puścił gdy poczuł moją skórę, matka sukę za ogon odciągnęła, a ja mojego za ryj przytrzymałam. Pomimo że suka się odwinęła i chciała dziabnąć to tego nie zrobiła, Szaman również pomimo że za wszelką cenę chciał sukę zabić to nikomu z ludziów nic nie zrobił. Z moich psów tylko 2 psy (w tym niestabilna suka na DT, o której zresztą już kilka razy pisałam) ugryzły, oba te psy były niestabilne, agresywne i nieobliczalne.
-
To nie mój 'staffik' tylko z bloku obok żeby nie było. Ja mam kundle w typie MT, Hovawart'a i mix kij wie czego 20kg zawzięte (matka terier, ale to to w życiu bym z wyglądu nie powiedziała że terier) :eviltong:. Faktycznie jak tamten był mały to wyglądał bullowato, teraz to taki chudy, mały kundlel z głową bulla. Czasem się zastanawiam jak on ten łeb na szyi nosi :lol:, ale możliwe że jest to spowodowane dosłownie zerowym ruchem... Pies wyprowadzany przed blok i do domu + szczekanie przez balkon :shake:. Właśnie u TTB przeraża mnie (będąc osobą która je omija) ich 'precyzja', zawziętość i fakt że możesz je 'lać' co spowoduje tylko mocniejsze zaciśnięcie mordy... U mnie była moda na TTB zaraz po tym jak minęła moda na rotty. Teraz nagle ozdóbki są modne... Chociaż też widzę że wychodzą z mody i znikają. U mnie w 'mieścinie' jest naprawdę całkiem spory przekrój ras, aż miło patrzeć bo można spotkać zarówno setery (jeden facet ma w bloku i setera angielskiego i ... nie wiem taki rudy :eviltong:), akita inu, malamut, rott, dobki, mastif angielski, cao, CTR wiem że są 3 chociaż możliwe że więcej (jedna babka ma sunie, jeden facet ma 2 CTR), rodezjan, cavaliery itp.itd. Jednak ONki 'prawdziwe' można policzyć na palcach jedner ręki, a ONkopodobnych wcale tak dużo niema. W schronisku praktycznie każdy pies miał 'ONka w genach', ale żeby chodziły po mieście to naprawdę nielicznie.
-
Ja omijam wszystkie znane mi TTB, zwyczajnie moja suka ma do nich ogromny uraz, a że jest najstarsza to i całe stado murem za nią stanie. Ja osobiście brałam mastifa między innymi dlatego że się bałam że w przypadku ścięcia z TTB mniejszy pies może nie mieć szans, a był to okres mody na TTB i debili szczujących swoje kundle :angryy: (kundle bo może 1 miał rodowód, reszta to kundle w typie mniej lub bardziej). Wszyscy pokazywali tabele, pokazywali na animal planet programy o ściskach itp. z których jasno wynikało że taki mastif to i owszem ma większy ścisk, ale owczarka to już jest w stanie zjeść... Przez ten czas od kiedy mam Szamana i ja się wiele nauczyłam, zmieniłam poglądy, jak i moda nagle przeminęła i zostało kilka sztuk na miasto. Mimo tego nie prowokuje sytuacji i mijam te psy daleko, daleko, zwyczajnie znam ich popapranych właścieli. Chociaż na szkoleniu swojemu kundlowi pozwoliłam się bawić i z rottem i z CC i z bulterierem, a i pita też znał. Za to był kaukaz który miał swoich właścicieli w dupsku, a każdy pies wywoływał w nim furię. Na początku para 'wspólnie' trzymała jednego psa, co było i zabawne i przerażające. Ja jako laik w psach typu TTB odróżniam tylko bulteriery, pitbulle red nos, a reszta jest dla mnie 'to bullowate' :eviltong:. Mamy na podwórku staffika, teoretycznie chociaż też chyba nie do końca. Pies ostro głupi, szuka zaczepek, pieni się przez balkon, właściciele psa nie ogarniają i wiem że jak Szaman go złapie to będzie źle :roll:. Facet zarzekał się że to amstaff, a to małe, chude, ale z bulla coś tam ma. Jeśli chodzi o wetów to uważam że pies powinien obowiązkowo chodzić na zabiegi w kagańcu, dla bezpieczeństwa właśnie weta. Nie wyobrażam sobie sytuacji że wchodzę o tak i w tyłku mam czy mój pies ma kaganiec czy nie. Pies jest zwierzęciem, może różnie zareagować na zapach, zachowanie, sytuację, może coś mu się nie spodobać co 1000x było obojętne. Tak więc rozumiem wetów którzy karzą trzymać ryja, czy zakładać kaganiec ;-). OFC nasz wet nie wymaga kagańca, a moje mają fizjologi w których też boli - ale nie pogryzą, nie złapią, a i je nie muszę się stresować. Jak pies kiedyś chwyci to co zrobisz, o sorry on nigdy nie gryzł? Przykład mojej suki ze schronu Magii. Nigdy nie miała problemu żeby iść do weta, nawet po narkozie i czyszczeniu zębów. Mogła chodzić bez kagańca itp (do weta ofc), jednak ja zawsze brałam jej zakładałam kaganiec. Pewnego razu miała wyciskane te gruczoły w tyłku, piszczałą, była zestresowana, a miała tak zapchane że 'waliło' na całe pomieszczenie, a jak się za psem szło na otwartym terenie to wcale nie było lepiej. Niestety w schronisku się tego nie pilnuje, a później jest mocno zawalone :-(... W każdym razie po TYM zdarzeniu moja suka kłapała na weta, co mnie mocno zaskoczyło. Na szczęście miała kaganiec. Przy czym po czyszczeniu gruczołów dała się wetce wygłąskać, wzięła jakiś przysmak i niby było ok, tam nie kłapała.
-
a wiecie skąd się ten strach bierze? Bo ja wiem, przynajmniej u mnie w okolicy :eviltong:. Tak jak ludzie mają dość jorasów które szczekają i podgryzają uważając je za szczekające, agresywne szczury. Tak ludzie boją się psów wszelkiego pokroju TTB wyglądających jak pit, zwyczajnie ludzie ich nie odróżniają ;). U nas była moda na pity i asty, niestety psy były prowadzone przed delikatnie pisząc debili, nawet starsi ludzie brali takiego psa na pokaz i szczuł go :roll:... Teraz z tej gromady psów zostały w mojej okolicy 2pity-red nos, 1 tłusty do dziś szczuty ast suka, 1 pit ze schronu z którym babka ewidentnie sobie nie radzi, 1 suka chyba ast o której już pisałam jak świetnie sobie jego 'pańcia' radzi. Ludzie mają w głowie obraz 'jak to złapie to odgryzie rękę' lub 'jak złapie to mi psa zabije' i dlatego z góry się boi, a że nie widzą różnicy między staffikiem, astem, pitem czy też bullem to boją się wszystkiego z wielką mordą. Ja osobiście nie tyle boję się psów TTB, bo zwyczajnie nie chce mieć do czynienia z ich właścicielami (chociaż jeden pit-red nos należy do koleżanki mojej mamy, a 2gi red-nos do mojego starego znajomego i on akurat nad psem panuje).
-
Hehe psy panikary :eviltong:. Miałam ONkę panikarę, to było tragiczne i jednocześnie irytujące. Szczepienie, obcięcie pazurów, sprawdzenie temp. zaglądnięcie do ucha czy jego czyszczenie = wrzask obdzieranego ze skóry 40+kg ONki :lol:. Sąsiadki, mamy ONek zszedł na zawał podczas szczepienia na wściekliznę, był to dla niego taki stres (warunki domowe, bo to wet przyjechał do psa)... Moja trójca na weta różnie reaguje... Astor który był pierwszym psem którego ja pamiętam (rodzina miała psy przed nim), pamiętał każdą możliwą drogę do weta, wystarczyło że się skapnął to robił w tył zwrot i do domu. Trzeba było nosić 16kg tobołek na rękach i bronić się przed pazurami bo się wyrywał, a był to kawałek żeby dojść (przez pół naszego zadupia) :lol:. Jeanne robi 'uniki' i pokazuje zęby, ale nie panikuje i nie wydziera się. Magia po ostatnim wyciskaniu czegoś tam 'w tyłku' ma rządzę mordu na każdego weta który do niej podejdzie od tyłu. Jak miała mieć badane nerki to się nie dało, kłapała zębami i biegała w kółko byle nie daj jej tyłka wet nie dotknął... najlepsze jest to że w domu lubi być po tyłku drapana :eviltong:. Szaman za to cieszy się jak głupi gdy widzi weta, ale jak widzi igłę to potrafi 'z drzwiami' wyjść. Tylko jeden wet jest w stanie go zaszczepić, próbowałam u innych to cóż... Jak miał dostać zastrzyk w lecznicy całodobowej to złamali na nim igłę, a ja dostałam bury dlaczego psa nie wychowałam i do weta nie trafiało tłumaczenie że on pierwszy raz u weta więc skąd miałam wiedzieć że tak zareaguje :roll:. Całą resztę Szaman do sobie zrobić, pazury, gmeranie przy worze (miał sprawdzane szwy po 'sterylizacji'), zaglądać w gębę, gmerać przy zębach. Pies panikarz to 'lekka tragedia', naprawdę tak uważam :shake:
-
e tam, nie ma jednego doskonałego środka. Niektórych wystarczy zignorować, innym zwrócić kulturalnie uwagę, innego opierniczyć, jeszcze innego zbluzgać, a są i tacy do których tylko wkurzony pies z pijaną na mordzie i zębami na wierzchu przemówi do rozsądku :evil_lol:... świat niestety nie jest idealny, karma wcale nie działa tak jak powinna i owszem to co złe to wróci, ale to co dobre zostaje zignorowane :lol:. Już dawno doszłam do wniosku że najlepiej robić swoje, kretynów ignorować, uprzejmych traktować z szacunkiem, awanturników traktować zależnie od sytuacji. Wydaje mi się że jeśli komuś przeszkadza że pies się załatwił, a właściciel po nim sprzątnął to mu już wszystko będzie przeszkadzać.
-
Sam fakt mnie zdziwił odprowadzania podatku za psa którego się kupiło, zawsze myślałam że jak ja kupuje to mnie żadne podatki nie interesują i jest to kwestia hodowców
-
Jestem w szoku, nie miałam pojęcia że się odprowadza podatek za kupno psa. Przy adopcjach chyba tego niema? Chociaż tam też płacisz schronisku... jak to jest z adopcjami?
-
Duży pies jak się rozpędzi to nawet jak by nie chciał może małemu krzywdę zrobić, ja używam 'tej metody' na wredne sztuki. Ogólnie psy które są sympatyczne zostawiam w spokoju, a mojemu na kontrolowane zapoznanie się pozwalam. Jednak doskonale rozumiem że ktoś kto widzi 10 wrednych jorasów ma już w głowie 'omg kolejny' :mad:. U nas od jakiegoś czasu typowych dresów nie ma, może wymarli :evil_lol:. Jak wracałam z Szamanem z Obedience któregoś weekendu to wsiadając do tramwaju pomyślałam 'o matko', cala grupa 'kibiców', przekleństwa to się sypały że hoho. Nagle jakiś zauważył mojego psa i się pyta 'ostry jest?', ja mówię że tak i nie lubi gwałtownych ruchów bo szkolony na obronę (akurat na obronę to go nie szkoliłam, z obawy że zacznie łapać na pełny ścisk + jego geny = tragedia). Facet na to 'woo nieźle, gdyby takie mieli w policji to byśmy nie rozrabiali' i się zaczęli śmiać i mi psa 'podziwiać', no fakt jednak te 54kg wielkiej czarnej masy z kagańcem fizjologicznym robi wrażenie. Jakiś się pyta czy może pogłaskać to się zgodziłam, ale mówię nie patrzeć mu w oczy bo zaatakuje (akurat mój tak faktycznie robi). Wymiziali mi psa, dojechaliśmy do przystanku końcowego. Niby spoko, niby ulga. Ci odeszli swoją stronę i ... rozwalają przystanek :shake:, jak się Szaman wkurzył to tylko pijana na mordzie. Myślałam że się zaczną problemy, a ci się uspokoili i jakiś krzyczy 'spoko pies już sobie idziemy'. Kopara to mi chyba do ziemi opadła :-o, faktycznie sobie kulturalnie odeszli dalej schodząc z widoku mojemu psu. Tak szczerze to ich było z 15, a ja sama z psem + kilka starszych osób które 'umknęły' z przystanku udając że nic nie widzą (i się wcale nie dziwię). Przyznam że wolałabym nie mieć więcej takich sytuacji, pomimo że nic się nie stało to nigdy nie wiadomo.
-
Ahhh tak sobie poczytuje i przypomniały mi się stare 'dobre' czasu, teraz to ja 'dyplomatyczna' się stałam i 'łagodna' oj tak. Pamiętam jak to sobie szłam z suką ONką której iście w tamtym momencie już nie cierpiałam (długa historia), wracałam po raz kolejny, kolejnego dnia, po kolejnym z nią nieudanym spacerze. Ponad 3h bite na spacerze po lesie, ona nic, ani siku, ani kupy na dworze... myślę sobie dobra jeszcze przejdę w koło bloku. I eureka, suka łaskawie się załatwiła na trawniku. Ja szukam sobie woreczka po kieszeniach, a na mnie z mor.... twarzą jakaś kobita. Ignoruję ją bo wiem co to za babiszon ((jej synalek wszystkie dzieciaki łoi na podwórku, kłamie, kradnie mając zaledwie 6lat :lol:, a niech mu ktoś odda to z tatusiem wraca, a ile razy się darła że my złośliwie siedzimy z psami na ławce żeby się jej syn bał, wooo to były czasy)). Ta dalej na mnie się drze, Nadia kretynka stwierdziła że jednak chce zostać na tej trawie i się pokręcić jak do sikania więc ani się ewakuować, ani nic bo tak mnie wnerwiła że stwierdziłam w myślach 'a niech sobie babsko samo zbiera jak tak lubi'. Przyznam że darła się na mnie wyzywając, przeklinając dobre 10minut... w końcu nie wytrzymałam i jej pocisnęłam. Już nawet nie pamiętam co, ale jak skończyłam to trochę mnie zdziwił widok sąsiadów na balkonach w tym mojej rodzicielki :evil_lol:. W końcu wróciłam do domu, a mama do mnie z tekstem 'jak ty jej pojechałaś do tego bez żadnego przekleństwa, jestem naprawdę pod wrażeniem'. Od tamtego momentu babsko mnie omijała, oj omijało, nawet to że na ławce siedzimy jej nie przeszkadzało, a i dzieciak już nie fikał do starszych. Teraz zazwyczaj ignoruję, a jak mnie naprawdę wkurzają to ostentacyjnie wyjmuję słuchawki i zakładam na uszy robiąc swoje. To naprawdę potrafi ludzi wyprowadzić z równowagi, oni się tak produkują, a tu cham taki nie słucha ich :diabloti:. Jak jakiś z łapami idzie twarz wydzierając, to już Szaman sam robi porządek bez mojego słowa. Naprawdę nie wiem czy tak się zestarzałam, czy wszelkiego rodzaju kłótnie zwyczajnie mnie nie interesują... Oczywiście odnośnie psich kup :eviltong:. Jak widzę że ktoś złośliwie swojego szczekacza-wypierda na flexi puszcza żeby mojego psa po dupie gryzł to mnie jasny szlag nieokreślony trafia, chociaż i z tym ostatnio sobie już radzę mając 'metodę kagańcową'.
-
[quote name='filodendron'][SIZE=1]A to jest następny etap: ;) ;) [URL]http://www.mlynkidozboza.pl/pl?gclid=COeri7L0h70CFWXnwgodzzUANw[/URL][/SIZE][/QUOTE] [SIZE=1] Nieee :eviltong:... chyba Jednak coś na 'obróbkę' psiego futra czemu nie, tygodniowo mam worek czarnej psiej 'wełny' :evil_lol:[/SIZE]
-
Ja w zeszłym roku używałam spot-on 'happs' na Szamana w ilości 1op na 20-40kg + 1 op na 10-20kg (mój waży 54kg) + obroża killtrix. Dopiero wtedy kleszczy nie było, a jak był to od razu zdychał i odpadał sam. Komary go dalej żarły więc go offem traktowałam :roll:... Magia miała tylko krople spot-on 'happs' 1op 20-40kg (sukwa ważyłą 30,6kg po wyjściu ze schronu).
-
U nas ludzie się zazwyczaj nie wtrącają w nieswoje sprawy, nawet jeśli są wściekli na dane sytuacje to zachowują tolerancje. Z jednej strony fajnie, z drugiej powstaje z tego powodu masa patologii. Osobiście kiedyś z kolegą 2-3 kociaki w każde wakacje wydawaliśmy do domów do 'adopcji' bez papierów bo byliśmy tylko dzieciakami itp, jednak do ludzi których znaliśmy. Byliśmy przez tą babę ostro tępieni i gonieni, bo koty to pchły, choroby, smród itp. Teraz powiedz coś złego na kota to ci oczy wydrapie i męża pijaka wyśle, mieliśmy naprawdę masę nieprzyjemności z nimi związanych. Wpierw bo pomagaliśmy kotą, później bo wyganialiśmy z klatki te które ona wciągała :shake:. Jednak sorry wolę kota wygonić niż pozwolić by moja suka go rozszarpała, a że to koty domowe to mega bezczelne potrafią wyskoczyć i na psa i na człowieka który zrobi 'psik' i tupnie nogą :angryy:. Najlepsze jest to że ludzie zakładają: kot biega po podwórku, znaczy że wolno żyjący. Nie ma znaczenia że znasz właściciela kota który ma podejście 'a niech sra na dworze', że kot ma obroże itp :roll:... W obawie o swoich rodziców (sąsiedzi grozili im, wyzywali, w pewnym momencie strach było wyjść na klatkę) wybrałam mastifa tybetańskiego, teraz to sąsiedzi boją się wyjść na klatkę bo Szaman ich od pierwszego dnia pobytu u nas nienawidzi (na smród alko dostawał furii, już jest 'odczulony' bo znajomy marynarz gdy wraca lubi wypić a że ma sukę labkę :diabloti:). Nagle skończyło się wciąganie kotów na klatkę (pomimo że Szaman je uwielbia i traktuje jak małe pieski), skończyły się wyzwiska i groźby. Teraz jak mamy jakiegoś tymczasa to jest tylko pod nosem 'kolejny kundel' i idą dalej, a najlepsze że TYLKO im przeszkadzają nasze tymczasy, inni pytają po znajomych czy ktoś psa nie szuka :eviltong: Kupuje mąkę, droższe i margarynę. Gotowce mijały by się dla mnie z celem, takiego 'gotowca' to na półce w sklepie już upieczonego można kupić :eviltong:
-
U nas większość karmicieli kotów to istni popaprańcy, pomimo że kiedyś byłam 'kociarą' to dzięki nim jestem ostro na NIE. Karmią koty cudze, domowe, jak podejdzie jakiś brudny bezpański to dostaje reklamówką przez łeb... Stawiają żarcie wszędzie, wywalają na chodnik, pod klatka - żeby nie wdepnąć, czy żeby pies się nie dorwał trzeba mieć oczy naokoło D... Wywalają surowe coś co wygląda jak wymiociny, muchy się zlatują bo koty tego nie żrą. Rybie głowy i skóry walają się po trawnikach :shake:. Jak podejdzie głodny pies i wleci w krzaki gdzie 'dokarmiaczka' stawia żarcie, to potrafi zlecieć ze swojego 4-rtego piętra i pogonić psa! Nie wiem czy ona w oknie wklejona obserwuje czy ktoś jej misek nie kradnie (pojemniki po maśle itp) czy co... Fakt kobiecina nigdy się pracą nie skalała więc może faktycznie ma za dużo czasu. Właśnie dlatego co by złego nie powiedzieć o kotach to ja jak młody pelikan łyknę to, podejrzewam że reszta ludzi ma podobnie. [quote name='filodendron'][SIZE=1]Sorry za offa, ale wychodzi Ci pełnoziarniste żytnie? Bo mi robi się taki bardziej pumpernikiel niż zwykły chleb, bez powietrza w środku. Z pszennej wychodzi do strzału a z żytniej razowej to tak średnio. Tzn. w smaku bardzo dobry, tylko chciałabym bardziej puszysty. Na razie robiliśmy tylko drożdżowe, z naturalnego zakwasu jeszcze nie próbowałam, ale chciałabym zmierzać w tym kierunku ;)[/SIZE][/QUOTE] [SIZE=1] robię mieszany, bo faktycznie z samej żytniej to troszku 'klocek' mi wychodzi. Jednak tak 2/3 żyniej + 1/3 pszennej i jest mniam :razz:. Robię tylko na drożdżach naturalnych (żadne proszkowane), nie wiem jak wyjdzie przy zakwasie.[/SIZE]
-
Mam maszynę do chleba która to robi za mnie :cool3:
-
Znalezione na tablicy: [URL]http://tablica.pl/oferta/oddam-w-dobre-rece-CID103-ID4GUQr.html#e09afcf102[/URL]