-
Posts
2029 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Maron86
-
Oj tak, ludzie to fleje... Przyczepią się że za wolno kupę po psie sprzątasz, a niedaj jeśli pies ma rozwolnienie i nie da się tego zebrać to już w ogóle wrzaski i krzyki. Jednak walające się, gnijące żarcie pod oknem nie przeszkadza - tej samej osobie której przeszkadza że pies się załatwia :roll:. Jest to dla mnie nie pojęte, być może dlatego że sama tego nie robię i w życiu mi nie przyszło do głowy. Tym bardziej że mam psa który szuka wszędzie żarcia niezależnie ile danego dnia zje. Osobiście widzę że ten problem jest coraz większy. Jeanne jak byłą szczeniakiem (teraz 11-let) też była 'śmietnikiem' i naprawdę nie miałam takich problemów z pilnowaniem jej, jak teraz przy Magii która nie jest w 'mieście' spuszczana i mimo tego potrafi śmieci prosto z trawnika zgarnąć (między innymi dlatego chodzi w kagańcu). 'Ptaszki' karmimy wyłącznie u siebie na balkonie karmą dla ptaków zimujących, w lato niech sobie lenie same szukają :diabloti:. Tym bardziej że teraz chleb ma tyle EEEEE i innych świństw że sami osobiście pieczemy codziennie w domu chlebuś, szkoda go dla ptactwa :eviltong:.
-
Znalezione ogłoszenie na tablicy: [URL]http://tablica.pl/oferta/bezplatna-adopcja-dobermana-CID103-ID4Gfdr.html#461dd33688[/URL]
-
Witam Znalezione na tablica.pl :roll:, może jest ktoś kto jest w stanie pomóc: [URL]http://tablica.pl/oferta/wyzel-niemiecki-szorstkowlosy-CID103-ID40JT3.html#089ca65e76[/URL]
-
[quote name='LadyS']A ja uważam, że takie teksty w ogóle nie usprawiedliwiają brania na siebie obowiązków ponad własne siły i możliwości. Społeczeństwo trzeba edukować. Co komu po organizacji czy osobie pomagającej, które same w końcu stają się patologiczne, bo nie mają odpowiednich warunków/podchodzą do adopcji nieodpowiedzialnie?[/QUOTE] :klacz::klacz::klacz::klacz::klacz::klacz::klacz::klacz:
-
[quote name='omry']Z ciekawości - jeździsz w ogóle autem? :evil_lol: Jak byś przede mną jechała i hamowała za każdym razem przy jadącym na chodniku człowieku (do ilu swoją drogą? 20 km/h?) bo może się przypadkiem przewróci, to chyba bym się troszkę na Ciebie zdenerwowała.[/QUOTE] Owszem jeżdżę od czasu do czasu, niestety swojego własnego jeszcze nie mam ;). Nie zdarza mi się prowadzić w dolnych granicach, mnie raczej 'prawo ogranicza' :evil_lol:. Twierdzę że w razie wypadku wina byłaby kierowcy, więc zwyczajnie przykład podany był nietrafiony :eviltong:.
-
Czyli chyba jednak zostanę u Szamana na spot-on + obroża... Magia samą obrożę, Jeanne same krople.
-
Nas też nie brali poważnie gdy mówiliśmy że to gryzący pies, bo to był dopiero 2gi dorosły pies u nas na DT... Bo w zasadzie jesteśmy dość spokojni i opanowani 'na zewnątrz', gdy coś nas nie doprowadza do szału. Jednak dla psów zawsze konsekwentni i stanowczy. Ludzie wychodzili z założenia że skoro pies ma taką miłą mordkę to nie może być groźny. Później płacz bo pies okazał się taki jak w opisie :roll:. Dlatego z doświadczenia własnego tak bardzo uprzedzam ;). Inna sprawa że jej się trafili naprawdę zarąbiści właściciele, pomimo jej ogromnych wad pokochali ją.
-
[quote name='klaki91']Dziś to raczej kwestia mediów niż zwiększonego zagrożenia ;) kiedyś też zdarzały się wypadki, porwania, gwałty, ekshibicjoniści, dzieci gnębiły słabsze jednostki, zwierzęta, psy gryzły ludzi i dzieci. Niewiele się zmieniło, ja tam większych zmian nie widzę poza tym, że wszędzie się o tym trąbi.[/QUOTE] Nie wiem, możliwe. Jednak Police to było prawdziwe zadupie, tu każdy każdego znał aż do przesady :shake:. Większość ludzi pracowała na zakładach, to nie było 'zwykłe miasteczko' ;). Ludzie nie wchodzili sobie w paradę, nie 'dokuczali sobie'. Naprawdę przez te prawie 30lat wiele się zmieniło, przynajmniej 'tu'. Zaczynając od tego że ludzie się pozmieniali (jedni wyprowadzili, nowi powprowadzali), większość udaje miłych jednocześnie próbując nóż w plecy wbić :roll:. O dotkliwych pogryzieniach przez psa 'tu' w ogóle nie było słychać, naprawdę nie było obaw że dziecko wróci bez twarzy. Fakt były już 'fale' jak chodziłam do podstawówki, gnojenie biedniejszych itp. Psy tak samo, było ich mniej. Ludzie je wychowywali bo naprawdę tu pies szczekający był bardzo bardzo niemiło widziany, atakujący inne psy, a ludzi to już w ogóle nie do pomyślenia.
-
Czyli w sumie obroża jest lepsza od kropli spot-on? Faktycznie warto 'bawić się' w pocieranie nią psa? Kurcze sama już nie wiem :-(... W zeszłym roku Szaman miał kiltrixa obroże i go żarły, jak dodałam spot on to już nie. Rozmawiając z ludźmi na psim ognisku też potwierdzali że obroża guzik dała, a kleszcze potrafią się bezpośrednio pod nią wgryźć.
-
Mną się starsze rodzeństwo zajmowało (+6 i +9 ode mnie) bo niestety rodzice musieli pracować i zarabiać na utrzymanie. Ja pamiętam że sama chodziłam kupować chleb, słodycze, jakieś małe drobiazgi do sklepu (umieszczony w tym samym bloku klatkę dalej) w wieku niespełna 6lat, sprawiało mi to dużą przyjemność i czułam radość z pomagania i samodzielnych 'zakupów'. Dziś do tego samego miejsca dziecka samopas bym nie puściła, z chodnika zrobiono drogę dojazdową i dorosły ma obawy przed normalnym wyjściem z klatki, a co dopiero taki maluch. Czasy były inne, niebezpieczeństwa były inne, w innym wieku można było dziecko usamodzielniać. Dziś strach posłać dziecko do szkoły czy nie trafi na klasę sadystów, a samoobrona to priorytet :shake:... To samo tyczy się zwierząt, kiedyś było mniej ścin między psami. Kiedyś było wstyd mieć niewychowanego ujadacza, psa który się nie słuchał się nie spuszczało, spuszczało się tylko te w kagańcu. Człowiek czuł się bezpieczniej, dziś przechodząc koło małych rozwydrzonych ujadaczo-podgryzaczy nigdy nie wiem który kiedy mnie za spodnie złapie. Przyznam szczerze że nie lubię właśnie przez to małych psów, mieczuję się w ich obecności komfortowo... Skrajności są wszędzie, wszystko zależy od tego kto patrzy na daną sytuację z jakiej perspektywy. Tylko ty chyba nie powód by się obrażać wzajemnie i wyzywać, oraz skakać sobie do gardeł? ;)
-
Serio :-o? Kurde, tyle różnych obroży było i nigdzie tego nie wyczytałam :oops:. Wszystkie były 'założyć, dociąć, nosić 24/7', 2 ostatnich nie czytałam chyba killtrix i jeszcze jakieś... EDIT: Głupie forum ścieło mi odpowiedz :angryy:.... Przy nacieraniu psa nie wkręca się futro w tą obrożę, nie wyrywa go? Szaman jest długowłosy... Z kropelkami mniej roboty, co 4tyg przejechać po plecach psa i spokój :evil_lol:
-
Nie mówię nie bierz, bo jeśli masz 100% świadomość swojej decyzji i życia z takim psem to czemu nie. Wolę jednak zwrócić uwagę właśnie na fakt że ten pies może przysparzać więcej problemów, smutków, złości i żalu niż radości. Jak wiadomo wszem i wobec 'szczęśliwy właściciel to szczęśliwy pies', wolę też uczulić na fakt że takie psy pokazują swoje 'ja' czasem po naprawdę długim okresie. Nie uważam się za osobę doświadczoną ;), cały czas się uczę. Prowadzenie DT ładnie mi uświadamia jak małą mam wiedzę i ile jeszcze mogę się nauczyć. Czasem jest ciężko, czasem jeszcze gorzej, ale sprawia mi to przyjemność. Jednak po swoich doświadczeniach wiem że 2gi raz na DT nie wezmę psa agresywnego do ludzi/zwierząt. Ja osobiście przy całej swojej miłości do zwierząt nie odważyłabym się brać opisanego przez ciebie psa. Z tego względu że miałam w domu przez 6lat ONkę 'terrorystkę' która potrafiła bez ostrzeżenia gryźć do krwi... Człowiek ją jednocześnie kochał i nienawidził, bił się w pierś jak można mieć tak sprzeczne uczucia. Wszyscy (wet, szkoleniowiec, rodzina, znajomi) powtarzali by psa uśpić bo jest niebezpieczny dla otoczenia, a zmiany są najprawdopodobniej w mózgu. Jednak my nie potrafiliśmy, bo miała dni pełne radości, na zewnątrz nie chorowała więc nie potrafiliśmy i woleliśmy męczyć się z nią do końca. Dziś ze swoją świadomością i doświadczeniem wiem że to był błąd, suka prawdopodobnie odczuwała duży ból i stąd była ta agresja...
-
Ja się zajmowałam zawsze dużymi, czasem średnimi psami. Jednak uważam że pies to pies czy to mały czy duży może być niebezpieczny. Napisałam również o tym wychowaniu bo naprawdę wychowywanie szczeniaków to 'pikuś' niezależnie jakie szczenie uparte by nie było, w porównaniu do 'odczulania' psa na bodźce. Przy niektórych psach może to być istnym horrorem. Sami możemy przechodzić załamania gdy po np 8m-c wydaje nam się że pies jest w miarę normalny, a on po 2-3tygodniach wróci na sam początek terapii. Piszesz że 'biedactwo już tyle przeszło', to mnie najbardziej martwi. Nie przeszłość psa, tylko postawa przyszłego właściciela. Główną zasadą pomocy 'takim' psom jest odcięcie przeszłości, skupienie się na zachowaniach i na celi. Jeśli będzie się chociaż przez chwilę pobłażać bo 'ojej on miał takie straszne życie' to do niczego niedoprowadzi. Właśnie dlatego adoptując psa musisz racjonalnie wszystko przekalkulować, czy dacie rade, co jeśli pies będzie istnym diabłem czy będziecie w stanie go wtedy uśpić, czy przez następne 15lat będziecie potrafili żyć w stresie wychodząc z danym psem? Ja miałam lękliwego agresora na DT, była u mnie 2m-c. Zrobiliśmy ogromne postępy z pomocą szkoleniowca + wiedzy którą nabyłam 'w życiu' + wszelkim materiałom dostępnym w sieci. Pies był poniekąd gotowy do adopcji, chociaż przyszli właściciele byli ostrzegani wielokrotnie. Zakochali się, wybrali ją. Pobłażali bo tak wiele musiała przejść, bo problem miała ze stawami itp itd. Po 3m-c od adopcji zgłosili że pies atakuje wszystko i wszystkich, a to nie był mały pieseczek tylko pies w typie berneńczyka. Znów przekierowywała agresję, znów gryzła, znów trzeba było wszystko zacząć od nowa... Oni dali rade, ale mieli podstawy na czym pracować, bardzo długo pracowali z suką pod okiem behawiorysty. Po ponad roku dostaliśmy informację że kochają ją całym sercem, ale zdają sobie sprawę że ona nigdy nikogo 'obcego' nie pokocha (tyczy się to wszystkich 'dochodzących', nawet najbliższych). Tak więc czy jesteś naprawdę przekonana że masz odpowiednie doświadczenie, samozaparcie, świadomość? To praca nad psem do końca życia, bez chwili wytchnienia...
-
Ja mam wrażenie że tu się popada ze skrajności w skrajność. Mowa była o dziecku pogryzionym przez psa który biegał po nieogrodzonej posesji i z niej wybiegł atakując dzieciaka (chyba że coś źle zrozumiałam?). Nie można tego wrzucać do jednego wora z dzieciakami biegającymi z kijami za psami, czy bijącymi psy bo matka obok stojąca pozwala :shake:... W ogóle nie podejmuję dyskusji tych amstaffów bo nie rozumiem czy dzieciaki poszły normalnie jak w każdej restauracji do wc, czy też na zaplecze, czy na cudzą posesję. Tak samo nie można stawiać na jednej szali psa na własnym ogrodzonym, zabezpieczonym terenie który pogryzł dzieciaka przechodzącego przez płot - z psem który biegał samopas i stwierdził że go jednak dzieciaki denerwują i pogryzł. Ogólnie sądzę że psy nie powinny gryźć dzieciaków, powinny być z nimi oswojone - jednak nie dziwi mnie gdy pies napastowany przez dzieciaki może kłapnąć zębami. Zdaję sobie również sprawę że ratler zostawi siniaka, a duży pies może odgryźć rączkę. Jednak takie przerzucanie ciągle winy z jednego na drugiego nie służy nikomu, a ta dyskusja zaczyna być przepychanką z serii 'kogo na wierzchu'.
-
Tak była by to wina kierowcy, prawo nakazuje zachowanie bezpiecznej odległości przy omijaniu, wymijaniu oraz wyprzedzaniu. Musi również zachować odpowiednią prędkość przy tych czynnościach by w razie właśnie wywrócenia się zdążyć zahamować. :evil_lol:
-
Popieram, wezwałabym behawiorystę jeszcze przed samą adopcją żeby ocenił psychikę psa i realne możliwości. Niektórym psom nie da się pomóc, nauczyłam się to na własnej skórze. Można je wyciągnąć z agresji do 'pewnego momentu', ale przy chwili nieuwagi miesiące resocjalizacji mogą legnąć w gruzach przez nawrót zachowań. Również musisz być świadoma tego że ten pies będzie musiał chodzić w kagańcu wszędzie i zawsze (poza domem ofc) by nie narażać osób postronnych, nie może być mowy o tym że 'nie spodziewałam się, przecież już był spokojny). Do tego to jest mała rasa psów, więc z góry załóż że może was przez najbliższe 15lat terroryzować - czy naprawdę jesteś w stanie tyle wytrzymać psychicznie? Przy takich adopcjach trzeba się kierować tylko i wyłącznie rozsądkiem, nigdy, ale to nigdy samym sercem i zauroczeniem. Zdjęcia w ogłoszeniach robione są tak by przykuwać, wzbudzać emocję, 'zmuszać' do adopcji, do pokochania jeszcze zanim się z psem kiedykolwiek spotkało. Tak to działa. Jeszcze jedna sprawa. Wychowywanie psa dorosłego różni się niesamowicie od wychowywania szczeniaka. Niezależnie jak uparty szczeniak, on jest 'czystą kartą' (mówię tu o psie bez złych przejść, chociaż i szczeniak po 'nietraumatycznych' przejściach jest taki sam) szybko się uczy i przełamuje bariery. Starszy pies ma już swoje nawyki, jego nauka nie polega na tworzeniu samych pozytywnych skojarzeń, nauka dorosłego psa polega na 'odczulaniu' na dane bodźce. Jest to mozolna praca i potrafi trwać miesiącami, a nawet latami i nigdy taki pies nie będzie pewny (tak jak pisałam wyżej). Ja osobiście mając spore doświadczenie z psami, nie odważyłabym się adoptować psa 'psychicznego'. Wiem jaka to udręka, jak potrafi zniszczyć relacje ... w rodzinie (między-ludźkie), jak bardzo potrafi 'uszkodzić naszą psychikę'. Jak bardzo frustrują sytuację gdy chce się gdzieś przejść z psem 'wśród ludzi', jednak ma się świadomość że pies może kogoś pogryźć...
-
Ja nie rozumiem po co w ogóle dyskutowanie czy dziecko było pod nadzorem czy nie. Fakt dzieci bywają głupie jak ich rodzice, okrutne dla zabawy, złośliwe i wredne - jest to kwestia genów i wychowania. Jednak jaki dzieciak by nie był, pies nie może go gryźć. Ludzie no jak tak w ogóle można podchodzić do sprawy że pies miał prawo pogryźć dziecko :shake:. Szaman jest dominujący, terytorialny, z naprawdę ostrym instynktem obronnym i mimo tego NIGDY nie ugryzł dziecka które mu robiło przykre rzeczy. Jest to pies po którym naprawdę wiele można się spodziewać szczególnie przez jego pobudliwość, zębów też umie używać co już w sytuacji podbramkowej pokazał. Nie twierdze że pies nikogo i nigdy nie może ugryźć bo jest wiele sytuacji gdzie uważam że wręcz powinien, ale od tego jest właściciel by psa przypilnować. Rozpisywanie się że dziecko do jakiegoś tam wieku nie może być spuszczone z oczu, ok masz rację - ale pies na pewnym rozwoju się zatrzymuje i ma inną perspektywę, w inny sposób patrzy na świat niż my. To my właściciele musimy je zabezpieczać i nie dopuszczać do groźnych sytuacji. Jeśli pies nie nadaje się do życia w społeczeństwie to cóż, life is brutal. Moja sua się z wiekiem zrobiła agresywna, ma 11lat i pomimo że dzieci lubiła to teraz na nie z morda skacze i zębami - chodzi zawsze w kagańcu i na krótkiej smyczy, spuszczana tylko na flexi i również w kagańcu. Mamy wyjście albo ograniczenia i mniejsza wolność, albo ... uśpienie. Od razu uprzedzę nie ma jej zmiana zachowania nic wspólnego z chorobą (była badana), ani z brakiem wychowania (szkolona od małego).
-
Jak przecierać? Jakoś psa wytarmosić tą obrożą, czy tylko futro przetrzeć? Szaman ma dość długie kłaki i w sumie stąd te cholerne kleszcze tak się go czepiają...
-
U mnie było tak że po pogryzieniu czekałam na wspaniałomyślnego chirurga po ponad 15telefonach ze szpitala do niego (był piętro wyżej!) ponad 2h bez znieczulenia, przemycia, czegokolwiek :shake:. Później mnie wysłali do sanepidu, zrobili jakiś wypis, kazali 'odnaleźć psa' pies pański ale ofc luzem biegający). Po powrocie do domu tel do SM która skierowała nas na Policję. Tam od Policji OP że tak późno, że pies mógł pogryźć kogoś jeszcze (pies mnie pogryzł o 8, a wróciliśmy o 15...). Jak ich matka zjechała że dopiero wróciliśmy to przeprosili i zadzwonili po hycla, wzięli nasze dane i mieli zadzwonić po schwytaniu kundla. Psa schwytali o dziwo jakieś 1-1,5h później. Rozpoznanie psa, pies trafił do schroniska na obserwację. Po około 2dobach telefon z wojewódzkiego czegoś tam weterynaryjnego, pies po obserwacji pod kątem na wściekliznę - wścieklizny nie miał. Ja tel do sanepidu że nie muszę mieć zastrzyków. Później co 2 do chirurga na zmiany opatrunków, po 14dniach ściągnięcie szwów. Po czym leczenie, leczenie, leczenie - ciągle lepi przeciwbólowe przez około miesiąc (rana w totalnie niefortunnym miejscu). Brak innego czucia w palcu niż ból, 'rehabilitacja' 3m-c. Do dziś nie mam 100% sprawności palca, ciągle robią się rany. Jednak i tak się cieszę że go mam... Tak to wyglądało u mnie. Nie wiem czy dlatego że dorosła osoba, czy też dlatego że wszystkich mają w poważaniu :roll:
-
Pocieram przed założeniem, ale później nie ruszam jak już założę. W zeszłym roku miał i obroże i spot-on, inaczej ciągle miał kleszcze - gdzie 2 moje suki w ogóle nie miały tego problemu :shake:. Faktycznie w opisie Advocate nie ma nic o kleszczech, dobermanka była odrobaczana tym bo miała biegunki itp. Byłam poinformowana że działa to również na kleszcze i faktycznie jak kleszcz ją użarł to zdechły odpadł, stąd wydawało mi się że to po tym środku (jeśli nie po tym to po czym?). U samca możliwe że działały jeszcze poprzednie krople bo był regularnie co 4tyg zakraplany.
-
[quote name='Litterka']Ze spot onów przypomniały mi się jeszcze Advocate (chyba tak się to pisze) - nie stosowałam, ale chyba bym się w tym roku skusiła - podobno od razu mają te krople działanie odrobaczające. Czy są skuteczne, nie wiem, proszę o opinie.[/QUOTE] W zeszłym roku moja tymczasowa dobermanka była tym odrobaczana, faktycznie działa jednak dopiero po wbiciu się kleszcza dziad zdycha. Po czym zostawał 'guzek' który po paru dniach znikał. To samo u mojego samca świetnie działały, ale nie odstraszająco tylko właśnie 'zabijając' wgryzionego.
-
Jak mnie pies 'ugryzł' to sama musiałam wszystko załatwiać i zgłaszać. Nie wiem jak jest w przypadku gdy pogryzienie dotyczy dziecka.
-
Mnie zastanawia jedno, może dlatego że nigdy sama obroża u Szamana nie działa :roll:. Skoro pies ma obrożę na szyi to jak ona działa np na tyłku? Spot-on rozprowadzam na linii kręgosłupa od łopatek do zada więc jakoś tak bardziej to rozumiem.
-
Bo z dziećmi jest jak z psami :diabloti:, one są nieprzewidywalne i zachowują się według własnych norm działając chwilą. Mi się podobało jak znajomej mąż zareagował gdy ich dzieciak uderzył psa sąsiadów (nie mojego). Pierwszy raz tłumaczył że nie wolno, że boli. Za drugim razem to samo. Za trzecim gdy dzieciak mocniej walną w pysk psa (średni, delikatny, starszy piesek) to on wstał, złapał dał klapa dzieciakowi w tyłek i się pyta 'boli?' na co mały z rykiem że tak, on na to 'psa też, więc nie waż się tego robić'. Od tamtego momentu dzieciak nigdy więcej nie uderzył psa, a co najlepsze bardzo lubi zwierzęta więc na pewno żaden uraz mu nie został. Dzieciak miał wtedy 3,5 roku.
-
Ja tak patrzę na te dzieciaki na podwórku i się zastanawiam czy nasze społeczeństwo obrało sobie za cel wrócenie na drzewa. Jakieś bezstresowe wychowywanie, uważanie dzieciaków za bóstwo, obwinianie wszystkich w koło o to co się dzieciakowi stało... Już nie wspomnę o podstawowej edukacji dzieciaków i uczenia ich empatii, dzielenia, spokoju przy zwierzętach itp itd. Mój pies uwielbia dzieci, jednak jak by dostał od jakiegoś kijem to by wydarł mordę ostrzegawczo (pewnie głośny warkot by był + pokazanie ząbków). Nie, nie bolało by go to na pewno jednak instynkt samozachowawczy ma silniejszy niż jakąkolwiek sympatie do dzieci. Jak siostrzeniec go złośliwie na ogon nadepnął to stracił skarpetkę bo mu z nogi zerwał (aczkolwiek krzywdy nie zrobił), jak go złośliwie tarmosił pod włos to zawarczał cichym głuchym warkotem, jak biegał po mieszkaniu wrzeszcząc i uderzając w klatkę papugi :angryy: to Szaman go 'zagonił' do rodziny i tak się położył że dzieciak przejść nie mógł. To wszystko na smyczy, bo nie ufam siostry dzieciakom i wolę asekurować ich 'zabawy' z psem... Wolę żeby tak reagował, niż żeby mi później jakiegoś dzieciaka zmasakrował.