-
Posts
2029 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Maron86
-
Dla tych którzy śledzili 'chorobowe losy Magii' i jej dziwny problem, oraz niezmiernie pomogli w zaparciu się by zmienić weta i odnalezieniu prawdziwej przyczyny jej dolegliwości. Z całego serca dziękuję jednocześnie informując że Magia już nie ma 'chcicy' na wodę :loveu:. Tak więc Magia dostawała antybiotyk na [FONT=Arial][SIZE=2]odmiedniczkowe zapalenie nerek, wpierw przez 14dni (13 bo pomyliło mi się dawkowanie z 2gim leczonym psem i geniusz ze mnie wsypałam jej 3tabsy do jedzenia, a później łowiłam 2...) dostawała antybiotyk augmentin 850 mg. W czwartek byliśmy na konsultacji i wszystko jest z nią ok, dostała jeszcze na 7dni augmentin 500mg/125mg, żeby na pewno wszystko do końca wyleczyć. Sunia antybiotykiem jest lekko wyniszczona pomimo osłonki. Dziś zwymiotowała całkiem sporą porcję jedzenia, była wykończona również fizycznie gdyż musieliśmy pojechać załatwić sprawę chipa, Jutro będzie miała posiłek podzielony na mniejsze porcję i dostanie jeść 5x[/SIZE][/FONT] + osłonka. Lekko wyłysiała przy bioderkach od majtek :-(, jednak już zakładamy jej tylko na noc (a wczoraj w ogóle nie miała i się nie zsikała, dziś również nie założę i się okaże) Magia nie pije jak szalona, spokojnie podchodzi do wody i wypija ile potrzebuje. Od ponad tygodnia nie wypija więcej jak 1,5L sama z siebie, a miska stoi :multi:. Faktycznie został jej nawyk picia, tak jak wyżej pisałam za każdym razem przechodząc przy misce idzie spojrzeć czy jest woda. W dzień nie ma posikiwania, ani sikania - suchutko. W nocy zdarzyło jej się kilka razy zlać .... w pieluchę :diabloti:. Tu mi się wydaje że jest to spowodowane faktem wychodzenia co 1-2h przez ostatni miesiąc, oraz ogólnie o wiele częstszym wychodzeniem na dwór przez około 2-2,5 ostatnie miesiące. Teraz takie pytanie do was, czy jeśli suka ma od antybiotyku wyniszczony organizm to podawać jej witaminy dodatkowo do karmy czy lepiej nie?
-
Mój jak się tak naprawdę porządnie zakorkował (jak ja się wtedy bałam że pies mi rana żywy nie przywita :placz:), jeść nie chciał, pić nie chciał, tylko się kręcił i popiskiwał (gdzie to jest twardy chłop i naprawdę nie płacze z bólu...). Wtedy mu dałam tłustą śmietanę 36% + miksowane siemię lniane + surowa marchew + łychę zwykłego oleju, po około 30min-1h musiał wyjść za potrzebą i normalnie się załatwił. Ładnie przespał resztę nocy, a następnego dnia miał lekkie rozwolnienie, jednak już pod wieczór było wszystko ok. Było to jak dostał kości do żarcia, a mama dała mu dodatkowo gotowaną marchew (coś jej się pomyliło i sama nie wie dlaczego ugotowała, miała dać surową z kefirem - wtedy nie ma żadnych problemów z zaparciami u moich psów).
-
możesz dać w proporcji 2:1:1 czyli 2porcję mięsa + 1 porcję warzyw (jeśli się 'zatkał' to lepiej surowe, żadna gotowana marchew) + 1porcja 'zapychacza' + łyżka jakieś siemię lniane bo może mieć podrażnione jelita od przy-korkowania. Siemię najlepiej zmielić/ugotować/podać olej z siemienia lnianego. Jeśli już dziś jadł to podałabym samą surową marchew z jabłkiem + mięso tak żeby chciał te warzywa zjeść. Nie każdy pies zachwyca się warzywami ;). Wymioty mogą być od nadmiaru warzyw, podrażnieniem żołądka lub może mieć nadkwasotę bo żołądek musi mocno pracować żeby przetrawić warzywa. Gotowaną marchewkę podaje się też czasem bobasowi przy silnych biegunkach żeby się nie odwodniło. Podaje się również psu z silnymi biegunkami w postaci ryż + gotowana marchew + chude mięso, właśnie dlatego że 'przytyka' i organizm może zacząć normalnie powoli funkcjonować.
-
Pamiętaj że warzywa mogą zaszkodzić bardziej w załatwianiu się np marchew gotowana mocno 'zatyka, natomiast surowa rozwalnia. Dobre są buraki jednak zauważyłam że suka moja je dłużej trawi. Ogólnie po gotowanym suka ma problemy z załatwianiem właśnie przez gotowane warzywa. Spróbuj mu dać mięso podduszone z tartą surową marchwią i tartym surowym jabłkiem + łyżka oleju lub pół łyżeczki oleju lnianego. Mojej suni zawsze to pomaga. Również pomaga puszka rybna np 300g szprotów, nie rozwalnia jednak pomaga bo jest tłusta.
-
OOo to mnie bardzo zachęciłaś do kupna tej karmy, mój też chętnie jadł FirstMate więc zakładam że i tą pożre z zachwytem :razz:. Chwilowo jest na Brit Care bo po Purizone jakaś tragedia w organizmie nastąpiła... Karmisz TOTW rybnym czy jakimś innym?
-
też właśnie patrzę na tego klipsa i mam pewne obawy, jednak mam w planie wyprowadzać na niej sukę 11letnia około 20kg i sukę 4letnią 37kg więc wydaje mi się że taka do 60kg powinna wytrzymać. Dla samca który ma ADHD 54kg mam Giant XL 8m, wolę mieć zapas niż później mieć problem że smycz padła bo nie przewidziałam nagłego szarpnięcia ;)
-
Mam 3 'prywatne' psy i każdy jest inny. Do Magii wyłącznie łagodny, spokojny, opanowany i cichy ton natomiast jeśli korekta to 'cicha' bez OP czy ogólnie zwracania uwagi bo wtedy się zamyka w sobie. Jeanne tylko stanowczość i pilnowanie zasad, później już nie trzeba się wysilać z jej 'układaniem', jak coś kombinuje np podpuszczać resztę stada to wystarczy 'japa' i pies jest cicho. Szaman ... cóż Szaman jest lekkim hardcore'm. O nim mogę pisać elaboraty zarówno żywieniowe jak i odnośnie postępowania/wychowania. Doszliśmy do takiego że ładnie reaguje na komendy na spacerze typu: lewa, przód, zostaw, siad, wracamy do domu (to taka informacja dla niego jak by był przez 2h spaceru zbyt zajęty wszystkim by się załatwić :roll:). Jednak faktycznie widzę że zachowanie przewodnika ma ogromny wpływ na psa i np ojca z Szamanem w życiu nie puszczę na spacer...
-
Witam - za trzy tygodnie pojawi się nowy domownik Akita Inu
Maron86 replied to efektywny1's topic in Akita
Purina Dog Show to śmieciowa karma, zdecydowanie jej nie polecam, tak samo Josera ma linię 'śmieciową' więc trzeba patrzeć po składzie. -
[url]http://www.youtube.com/watch?v=qTr9-zVhdPg[/url] :diabloti: Powiedzcie mi czy jest ta smycz w większym przedziale wagowym jak do 25kg (najlepiej 8m +)? Mi się nie opłaca niestety kupować tak 'mało wytrzymałej' bo bym mogła prowadzić tylko najstarszą sukę na niej, a przyznam że się już dawno rozchorowałam na tą smycz.
-
Ja 'znam' 2 Goldeny z czego jeden rasowy drugi 'w typie' wyglądający na mixa Podhalan :lol:. Ten mix to totalny zboczeniec próbował ciumkać od małego wszystko co się ruszało, wszystkie psy przed nim uciekały bo zaraz na nie właził i gwałcił. Jedynie bał się moich suk, Jeanne po nim pojechała jak po szmacie gdy na nią wlazł (byłą na smyczy i w kagańcu :razz:) natomiast do Nadii żaden pies nie podchodził (suka w typie ON użytkowego) mam wrażenie że wyczuwały że coś suka ma z garem nie tak... Jak Nadia odeszła za TM to wzięliśmy parę m-c później Szamana. Gdy tamten mix go zobaczył to znów odwalanie i próba gwałtu, jakież było jego (moje chyba jeszcze większe bo Szaman był kastratem!) zdziwienie gdy podbiegł i został zgwałcony przez 6m-c szczeniaka :crazyeye:. Max (bo tak się zwał) pomimo że zawsze był oazą zboczoności i spokoju (nie gryzł, nie szczekał, nie atakował) to widząc Szamana z początku próbował go atakować i sobie podporządkować, jak Szaman skończył 8m-c to Max tylko się kładł na widok mojego psa i czekał aż Szaman podejdzie. Ogólnie wszyscy za plecami właścicielki 'szeptali' jaki to Max zboczeniec i jak tak można na to pozwalać (fakt sama widziałam jak gwałcił dziecko), a ja się tylko uśmiechałam mając 2 psy przy których potrafił swoje zapędy schować 'w kieszeń'. Drugi Golden to suczka, mega uległa. Zawsze mówię że to Golden płaszczowy, przed wszystkim co się rusza suka się płaszczy i nie rusza. Ogólnie kiedyś myślałam że wolałabym psa uległego niż narwańca jakiego mam, Ona zweryfikowała mój światopogląd. Sunia tak mega uległa że nieważne w co, ale musi się walnąć i ukazać uległość - ile razy widziałam jak centralnie w błocko, kałużę czy Qpę się wala ... tragedia, ale sunia fajna. Współczuję tylko chłopaczkowi który ją wyprowadza (jakieś 10-12lat) bo widać że ma dość i jest sfrustrowany że płaszczy się przed dosłownie każdym psem :shake:. Moja mama z nim kiedyś rozmawiała, przez 3lata sam oszczędzał każdego grosza którego dostał bo marzył o Goldenku na szkolenie też byłą zabierana. Co do dobków czy CC - u mnie są. Dobermany widziałam 3, CC widziałam 2. Normalne fajne psy, czasem się wnerwiają i mają pianę na mordzie (co prawda chodzą bez kagańca, ale cóż) jednak właściciele potrafią nad nimi panować i nie muszą chwytać się drzew itp.
-
Ja osobiście piszę o sytuacjach które spotykają mnie codziennie, niestety yorusie i labusie stały się 'modną rasą' więc puki moda nie minie (a widzę że labusie się nudzą bo coraz to więcej ich w schroniskach) to zapewne będę nadal się spotykać z głupotą i nieodpowiedzialnością właścicieli psów. Serio jeśli ja mam swojego psa przysłowiowo wieszać na obroży bo jakiś jeden z drugim tłumok nie potrafi odwołać szczekającego podryzaczą czy też go zwinąć na flexi - to jak można inaczej myśleć o danym ludzkim osobniku... Ogólnie rzadko puszczam zgryźliwe komentarze, jednak jeśli kolejny tydzień pod rząd do gościa nie dociera że mój pies wgniecie jego psa kagańcem w glebę - wie że jego pies ma go w ciemnej d****, że nigdy mu się w życiu nie udało go odwołać, że jego pies zawsze podleci chcąc 'podymać', że biega za dzieciakami i je 'podgryza' oraz oszczekuje - to ile można. Do gościa dotarło dopiero jak dostał porządny ochrzan, a ja nawet nie próbowałam uspakajać swoich psów - teraz nagle wie do czego jest smycz. Babko z malamutem? Sorry od ponad roku człowiek próbował kulturalnie załatwić sprawę, na koniec nas zwyzywała że jesteśmy pierd*** i żebyśmy jeszcze sobie 3psy wzięli jak nam mało. Babka mieszka 2 bloki dalej, akcje są centralnie przy wyjściu z klatki - jak się nie zdenerwować? Dopiero jak zaczęliśmy mieć ją gdzieś i na widok jej psa ściągać kagańce, jakoś potrafiła psa zapiąć na smycz i oddalić się byśmy normalnie mogli z klatki wyjść. Poza tym blokowisko to nie miejsce na spuszczanie spów, jakieś 300m dale jest park niech tam dupsko ruszy skoro i tak po 4-5h stoi w jednym miejscu z psem który jej totalnie nie słucha. U nas co do yorków spotykanych na spacerze to jest tak że naprawdę prawie wszystkie są rozwydrzone, podbiegające agresory. Jak się już z daleka widzi psa 'tej rasy' to już jest spina - psy kojarzą je jako szczekające szczury i też się spinają. Jakie jest zdziwienie i pełen podziw gdy taki yoras nie szczeka, myślę że komentarz typu 'wow jaki fajnie wychowany piesek' nie jest dla nikogo obraźliwy i nie uwłacza nikomu. Szczerze wolałabym żeby ktoś komentował złe zachowanie mojego psa które być może nie dostrzegam, niż pluli jadem bo jak śmiem nie zejść im z drogi mając 'wielkiego' psa. Idąc z psami nie biorę komórki bo i tak jej nie odbiorę, spuszczam wyłącznie Magię która szerokim łukiem omija wszystkie psy, mając takiego psa jak Szaman nauczyłam się reagować na otoczenie szybciej od niego, psy na osiedlu chodzą zawsze w kagańcu i na smyczy - wyjątkiem jest Magia gdy robimy w otoczeniu ćwiczenia z obedience. Zwyczajnie mając psa jesteśmy za niego odpowiedzialni, zarówno za to żeby nie zrobił sobie krzywdy jak i otoczeniu. Szkolę swoje psy w miarę możliwości, pilnuję ich, dbam o ich socjalizację. Naprawdę jasny szlag mnie trafia gdy pies w końcu znów zaczyna ignorować małe szczekające szczotki i nagle podbiegnie jakiś od tyłu i go w dupę ugryzie, przez to znów mój pies na sam widok yorasa dostaje furii, znów musimy wszystko przerabiać od podstaw bo mam 'takiego' psa który jest pamiętliwy i nie odpuszcza...
-
[quote name='zmierzchnica']Krótko opiszę - byłam z psami w opuszczonej części parku. To taka zarośnięta polanka, trochę drzew, służby tu nie dbają o nic, nie chodzą ludzie z dziećmi, czasem z psami tylko - wszystkie znam i lubią się z moimi.[/QUOTE] [quote name='Beatrx'] inna sprawa, ze ja bym zapytała kolesia o co mu chodzi i czemu ładuje się z agresywnym psem w totalną dziurę, gdzie latają luzem inne psy. albo bym powiedziała, ze jak właściciel jest agresywny to jak piesek ma być łagodny:diabloti:[/QUOTE] Może zwyczajnie facet liczył że spokojnie sobie z psem pospaceruje skoro tam prawie nie widać ludziów i piesów? Całkiem możliwe że to nie pierwsze psy które mu podleciały na tym spacerze? Mógł mieć najzwyczajniej w świecie dość użerania się z psami bo cudze podbiegły? Sama nie raz przez to przechodziłam, nadal gdy komuś 'odpuszczę' przechodzę. Do ludzi nie dociera jeśli się nie żuci złośliwego komentarza, ja sama z niektórymi psami podbiegającymi użerałam się po ładnych parę m-c do momentu aż nie wyskoczyłam z tekstem typu 'widzę że znudził się piesek i tylko czeka pan/pani aż mój go zeżre', jak totalnie szlag mnie trafia to też potrafię być naprawdę podła. Nie wiem 'jak blisko' podbiegły psy do tego weimara, więc nie wiem czy ja osobiście bym zareagowała czy nie. Nie twierdzę że twoje psy są podbiegającymi ujadaczami, tylko ja zwyczajnie mam już 'wyuczony odruch' wkurzania się na podbiegacze.
-
Hah jak bym zobaczyła luźno biegnącą sforę psów w stronę mojego to już bym wiedziała że przynajmniej jeden żywy z tego spotkania nie wyjdzie. Nie wiem na jakiej odległości były twoje psy od tamtego - jednak jeśli na odległość smyczy to wcale się nie dziwię że faceta w środku zagotowało. Poza tym ludzie są nauczenia doświadczeniami z podbiegaczami, u mnie 99% to głupie, nieodwoływalne, szczekające agresory. Właśnie dlatego wszystkie spuszczone luzem psy widzę jako 'takie'. Inną sprawą jest to że mój pies wygląda na wiecznego dzieciaka i większość ludzi pcha się mi na psa ze swoim 'witać się', gdzie charakterek mojego psa jest z goła inny. Z początku wita, a wystarczy że 2gi chociaż się zająknie podczas poznawania i ... good bye psiaku. U nas też niema wybiegów, jednak wiedząc jakiego mam psa nie spuszczam o z linki - jednak wiem że inni mają wyrąbane jaki jest ich pies i stąd się biorą spięcia. Ogólnie uważam że serio 'większe prawo' do darcia ryja ma ten który ma psa na smyczy/w kagańcu niż ten którego psy biegają luzem. Dlatego jak spuszczam Magię to mam oczy dookoła dupy i zawsze odwołuje nawet gdy widzę 'znajomego' właśnie po to by uniknąć wyżej opisanych sytuacji.
-
Zagłębiłam się w tym i znalazłam coś takiego: [QUOTE]Rozdział 1 Przepisy ogólne Art. 1.1.Zwierzę, jako istota żyjąca, zdolna do odczuwania cierpienia, nie jest rzeczą. Człowiek jest mu winien poszanowanie, ochronę i opiekę. 2.W sprawach nie uregulowanych w ustawie do zwierząt stosuje się odpowiednio przepisy dotyczące rzeczy. 3.Organy administracji publicznej podejmują działania na rzecz ochrony zwierząt, współdziałając w tym zakresie z odpowiednimi instytucjami i organizacjami krajowymi i międzynarodowymi. [/QUOTE] [QUOTE]Rozdział 7 Transport zwierząt Art. 24.1.Transport zwierząt odbywa się środkami do tego celu przystosowanymi i jest prowadzony w odpowiednich warunkach, a w szczególności:1)zwierzęta muszą być prawidłowo ulokowane, a używane uwięzi nie mogą im krępować leżenia i wstawania w czasie transportu, 2)podłogi pojazdów używanych do transportu powinny mieć odpowiednią nawierzchnię, zapewniającą przyczepność kończyn oraz umożliwiającą utrzymanie higieny, 3)środki transportu zwierząt powinny spełniać warunki utrzymania odpowiedniej temperatury, wentylacji, przestrzeni oraz naturalnej pozycji, 4)w trakcie dłuższego transportu zwierzęta muszą mieć zapewnioną odpowiednio często wodę i karmę oraz odpoczynek, 5)zwierzętom chorym lub rannym zapewnia się niezwłocznie pomoc weterynaryjną, 6)zwierzęta wwożone do kraju oraz wywożone za granicę muszą być wiezione najkrótszą drogą i bez zbędnych postojów, a ich odprawa graniczna odbywa się poza kolejnością. 2.Zabrania się: 1)transportu zwierząt w okresie okołoporodowym oraz młodych zwierząt oddzielonych od matek, niezdolnych do przyjmowania stałych pokarmów, 2)przeładunku zwierząt bez odpowiedniego zabezpieczenia. 3.Zwierzęta padłe oraz zwierzęta nie nadające się do dalszego transportu muszą być usunięte na pierwszym postoju. 4.Odpowiedzialność za nieprzestrzeganie zasad i warunków wykonywania transportu, określonych w ust. 1-3, ponosi przewoźnik. 5.Minister Transportu i Gospodarki Morskiej w porozumieniu z Ministrem Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej oraz Ministrem Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa określi, w drodze rozporządzenia, szczegółowe zasady i warunki transportu zwierząt oraz maksymalny czas transportu dla danego gatunku i przedziału wiekowego zwierząt oraz sposób postępowania ze zwierzętami chorymi oraz padłymi. Art. 25.Prowadzący pojazd mechaniczny, który potrącił zwierzę, obowiązany jest, w miarę możliwości, do zapewnienia mu stosownej pomocy lub zawiadomienia jednej ze służb, o których mowa w art. 33 ust. 3. Art. 26.1.Zabrania się przetrzymywania, obrotu oraz przewożenia przez granicę państwa, bez wymaganego zezwolenia, zwierząt, ich części i produktów pochodnych, podlegających ograniczeniom na podstawie umów międzynarodowych, których Rzeczpospolita Polska jest stroną. 2.Minister Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa ustala, w drodze rozporządzenia, wykaz zwierząt, których przetrzymywanie, obrót i przewożenie podlega ograniczeniom, oraz określi warunki, tryb i sposób wydawania zezwolenia, o którym mowa w ust. 1. [/QUOTE] Czy z tego wynika że przy transporcie zwierze jest ... zwierzęciem i nie jest traktowane jako 'towar'?
-
Nie mam w planie sprzedaży zwierząt ;) Jednak rozumiem, czyli jeśli w ustawie nie ma nic o przewozie zwierząt znaczy że będzie to zwierze traktowane jako 'towar' - a nie żywe zwierze? Dokładniej powinnam brać pod uwagę wyłącznie 'nowelizację ustawy' czy też cały zapis? Znalazłam w necie ustawę z 1997r oraz nowelizację z 2012r, czy jeszcze jakieś powinny mnie interesować?
-
No właśnie w szczecinie też jest jako zwierze, w ogóle się za nie nie płaci przy przejazdach. Jednak bardziej mnie interesuje jak zwierze traktować według prawa przy zakładaniu np firmy która wyklucza 'obrót towarem'? Czy pies/kot/ogólnie zwierze domowe jest tym towarem czy też nie?
-
Czyli są dwa sprzeczne ze sobą zapisy? Więc jak będzie w przypadku przewozu zwierząt czy można się odwoływać do 'wygodniejszego' zapisu, czy jest to gdzieś jeszcze regulowane odgórnie? Siedzę już nad tym trochę i wciąż znajduję sprzeczne ze sobą zapisy.
-
Witam Zastanawia mnie jak to właściwie jest w Polskim prawie. Szukam pewnej informacji na którą nie mogę znaleźć odpowiedzi... Według Polskiego prawa zwierze jest traktowane jako rzecz i przy zaginięciu/kradzieży można się domagać jego 'zwrotu' w przeciągu określonego czasu. To samo jeśli chodzi o transport zwierząt, w jednym miejscu czytamy że nasz piesek/kotek są traktowane jako 'bagaż podręczny', w innym miejscu zwierze jest zwierzęciem i musi być w kargo itp. Z drugiej strony natomiast według prawa zwierze jest traktowane jako czująca, żyjąca istota względem której mamy obowiązki i musimy przestrzegać prawa. Dodatkowo nowelizacja też wprowadza pewien zamęt. Tak więc jak to właściwie jest, czy zwierze według przepisów jest 'towarem' czy nie? Żeby nie było nie domówień, moje zwierzęta są traktowane jak członkowie rodziny i dla mnie one nie są rzeczami. Interesują mnie konkretne odpowiedzi, chodzi o 'pewien projekt' stąd mój dylemat w tej konkretnej sprawie. [B][SIZE=1] SPAM BĘDZIE ZGŁASZANY, OSOBY NIE CZYTAJĄCE POSTÓW I GŁOSZĄCE SWOJĄ HEREZJĘ ORAZ EWIDENTNY BRAK POSZANOWANIA CUDZEGO CZASU RÓWNIEŻ.[/SIZE] [/B]
-
[quote name='WiedźmOla']Twoją sąsiadeczkę przebije mój tak zwany dziadek, który sam nie żarł, a psom kupował jakieś kości. Psy przebiałkowane, nie chciały już jeść. Jak nie chciały jeść to dostawały wpier**l. Niedawno się o tym dowiedziałam... A co do "jak śmie pani tu przychodzić" to też miałam kilka takich sytuacji. Najbardziej mnie wkurza to, że TO JA mam z moim psem schodzić z drogi. Owszem, jest nienormalny :diabloti:, ale bardzo często to inne psy zaczynają już z bardzo daleka na niego szczekać i warczeć (nawet jak on ich jeszcze nie widzi, bo wącha sobie siuśki). Ale nie, idzie taka jak święta krowa i to ja muszę schodzić na trawnik/w inną alejkę/gdziekolwiek.[/QUOTE] Sama nie wiem co gorsze, bo mogę zrozumieć że ktoś nie ma kasy, ma trudną sytuację majątkową i musi karmić byle jak i byle czym. Każdego może to spotkać, sama miałam problemy finansowe więc zdaję sobie z tego sprawę - ja nie mogłam zaoszczędzić na psiej karmie bo mam psa 'specjalnej troski' jeśli chodzi o żywienie. Jednak nie mogę pojąć dlaczego (w przypadku mojej sąsiadki) karmi się cudze domowe koty, a nie da się jeść własnemu psu... Nie mogę pojąć dlaczego (w przypadku opisanym przez ciebie) tłucze się psa bo nie chce jeść czegoś co mu szkodzi... Takich zachowań nigdy nie pojmę! Sąsiadka odrzuciła powrotem 'przesyłkę' którą nam jako pierwsza upchnęła - dostała ją znów z dopiskiem 'dorośnij', chyba dotarło bo skrzynka była pusta :evil_lol:. Ja też schodziłam z drogi każdemu i wszystkim wychodząc z założenia że to mój pies jest nadpobudliwy i oszczekany dostaje furii. Teraz chyba już z tego wyrosłam, jak widzę że ktoś na mnie lezie i widział że byłam 'na danej drodze pierwsza' to mam wyrąbane. Skracam smycz i niech ich pies zwiewa w popłochu gdy mój ryknie :diabloti:. Sytuacje są naprawdę komiczne, teraz zamiast się denerwować gdy idę z psem to mam niezły ubaw. Dziś np jakiś gościu z 2ma 'jorkami' lazł na mnie gdy byłam z Szamanem i Magią, ewidentnie liczył że wezmę psy... Jego pies dał mordę na flexi jakieś 15m od moich psów właśnie zanim w ogóle zdążyły go zauważyć, o jakie było zdziwienie 'właściciela' gdy nawet swoich psów 'nie zwinęłam' (Magia na 3m flexi, Szaman na 8m flexi jakieś 3-4m ode mnie). Zablokowałam Szamana żeby dalej nie poleciał i czekam co będzie, facet darł paszcze (na mnie), później powyzywał (moje psy), na koniec zdzielił swojego psa który nagle wiedział że ma nie szczekać. Wtedy dopiero zwinęłam swoje psy i jakoś potrafiły przejść koło siebie spokojnie :mad:. Już naprawdę człowiek staje się taki ... nieugięty i podły w swoich postanowieniach. Tylko kurcze dlaczego jeden ma biegać po gównach jorków (u mnie 95% społeczeństwa nie sprząta po psie) żeby takiemu psu zejść z drogi...
-
Ja już się wycwaniłam jeśli chodzi o podbiegacze, agresory atakujące moje psy, agresywnych w moją stronę ludzi. Jak podbiega pies - proszę bardzo niech się wita i tak zaraz zostanie zgwałcony przez Szamana :diabloti: od razu mu się odechciewa na 2gi raz podbiegać. Jak jest pies agresywny to albo wołam 'bierz psa, albo ściągam kagańce' jak to nie pomaga to wyciągam tel i mówię że dzwonię na SM niech mi poda swój adres (tu nagle znika i pies i człowiek, dziwnym trafem nagle wie jak psa złapać i uciec :evil_lol:). Agresywnych ludzi zwyczajnie ignoruję, jak podchodzą z większą agresjom to zostają porządnie obszczekani i nagle wiedzą że mają trzymać dystans. Ogólnie zawsze mnie dziwi takie bezinteresowne chamstwo. Sami nie chcieli by żeby mój 'bydlak' biegał luzem bez nadzoru, atakował ich psy, oraz nie chcieliby żebym na nich ku***. Zawszę wychodzę z założenia że nie powinno się robić 2giej osobie tego czego byśmy sami sobie nie życzyli.
-
Ja mam troszkę inne porównanie bo mam classic do 25kg 5m oraz giant xl do 75kg 8m. Przyznam że jak smycz do mnie dotarła (giant xl) to przeżyłam szok, smycz totalnie ciężka (w porównaniu ofc do 2giej). Jednak po 2-3dniach prowadzenia na niej psa nie potrafiłam wrócić do classica który jest naprawdę nieporęczny, a do wagi smyczy też szybko przywykłam.
-
Ha moją jeb**** sąsiadeczkę z którą 'toczymy jednostronną wojnę' (ona nam życie uprzykrza, a my jesteśmy podli bo ... mamy wielkiego psa którego ona się boi :evil_lol:) chyba nikt nie przebije! Sprząta sobie po swoim psie Qpe, w sumie już od ponad 3lat - chociaż jak jest błocko, albo więcej g**** niż trawy to mam to gdzieś (wygrzebywanie cudzego psa odchodów z glanów nie jest szczytem moich marzeń) - ta dziś nagle zauważyła... Nagle w skrzynce na listy zostało wepchnięte do nas: 'torebka na psie odchody papierowa z łopatką' :lol:. Wepchnęłam jej z powrotem, może ona by zaczęła sprzątać po swoim psie. Jeszcze mnie korciło żeby żarcia dla psa jej nasypać do tej skrzynki, może przy okazji zaczęła by go karmić... OFC koty cudze karmi 4-5x na dobę, ale jej pies gdzie tam biedny musi żreć po śmietnikach bo jak niedaj podejdzie do kociego żarcia to a) koty ją spiorą (bo to suka jest jakieś 7-10kg), b) właściciel jej po pysku da :roll:... No i kto przebije moją sąsiadeczkę :loveu:
-
Tak jak pisze taks - informacji w necie o trujących roślinach jest multum, tylko pytanie któremu właścicielowi przyjdzie do głowy że pies faktycznie może otruć się zielskiem. Dopiero po fakcie zaczynamy włączać myślenie i szukać informacji, tu nie mówię wyłącznie o roślinach ;) U mnie na parapecie stoi trujące zielsko, ale żaden z moich psów go nie tyka pomimo że przesiaduje po ładnych parę godzin przy oknie mordą w kwiatku - jak mu mocno przeszkadza to sobie go przesuwa pyskiem lub zwala z parapetu :evil_lol:. Ogólnie jest to jedyny kwiat 'trujący' w mieszkaniu jakiego mamy - co ciekawe tylko w tym miejscu rośnie pomimo lądowania na podłodze, gdzie indziej zaczyna więdnąć.
-
[quote name='Yuki_']Kobieta ewidentnie sobie nie radzi z opieką nad psem. Nie możesz zgłosić tego do TOZu albo jakiejś fundacji dla malamutów, która znajduje się w pobliżu? I poprosić o potwierdzenie tych faktów innych psiarzy?[/QUOTE] Nie ma szans, u nas w okolicy TOZ działa jak działa. Nie zainteresują się psem który jest nażarty, kurcze nie interesują się nawet przymierającym głodem starym psem którego im zgłaszałam... Jakieś 13lat suka, kości obciągnięte skórą, słania się na łapach, obroży to w życiu nie widziała, nie wiem czy w ogóle to to szczepione :roll:. TOZ ze szczecina - nie ich rejon, Schronisko - nie ich rejon, SM - nie ma szans żeby ona zapłaciła karę. Jednak nie mam co narzekać, ostatnio moje psy chciały zeżreć jej 'mamuta' (widziałam że lezie w moją stronę to psiakom ściągnęłam kaganiec, a co się biedne mają denerwować) - teraz jak widzi że się zbliżam to bluzga i zabiera psa do domu :evil_lol:
-
Już jest lepiej, zmieniłam karmę + zastosowałam tą odżywkę dla psów z lanoliną w postaci pryskanej na futro i ścierą go wytarmosiłam. Teraz jest 'tłusty', ale przynajmniej się nie elektryzuje i nie wygląda jak miotła ;)