Jump to content
Dogomania

Maron86

Members
  • Posts

    2029
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Maron86

  1. [quote name='Endher']Musicie mieć dużo siły w rękach, bo moja wyrzutnia, mimo, że dość konkretnie eksploatowana (czasem nawet niekoniecznie zgodnie z przeznaczeniem), świetnie się trzyma :evil_lol:[/QUOTE] Możliwe że na felerną trafiliśmy ;) to w końcu tylko rzecz :D
  2. [quote name='4Łapki'][B]Maron86[/B], a propos chemii, ktoś stwierdził (nie pamiętam kto i gdzie, nie mam jak tego sprawdzić), że efektów stosowania na zwierzakach nie widać (chyba że ostre reakcje - słyszałam o kilku przypadkach, dlatego pozbyłam się Foresto), bo po prostu... żyją za krótko...[/QUOTE] Ehhh to bolesne że psy żyją tak krótko :( Dzięki za odpowiedź :) A jak jest z 'przedawkowaniem'? Bo na dobrą sprawę moje mają podwójną dawkę na sobie, a jak to nie pomoże to myślę nad jakąś mało śmierdzącą obrożą + spot-on...
  3. Zabawki z bidry jeszcze żyją, ale nie są jakoś intensywnie eksploatowane bo moim psom się zrobiło za gorąco :diabloti:. Za to w zoologicznym dorwałam super zabawkę!: [URL]http://www.cosmopet.pl/stuffing-free-lion-p-373.html[/URL]
  4. [quote name='Berek'] Rzecz w tym, że ludziom z organizacji przewraca się w głowach. Uważają, ze mają prawo decydować o losie każdego zwierzęcia, na jakie padnie ich wzrok - i że mają prawdę objawioną i są jedynymi sprawiedliwymi na ziemi. :angryy:[/QUOTE] Właśnie dlatego przestaliśmy z rodzicami współpracować z organizacją 'pro-zwierzęcą'. Wolimy z prywatnymi ludźmi i schroniskiem dla zwierząt (właściwie wolontariuszami ze schroniska, bo w samym schronisku też jest taki 'burdel' że szkoda gadać'). Możliwe że właśnie dlatego jestem lekko cięta i ostrożna na organizacje...
  5. Nie wiem jak jest w tym konkretnym przypadku, nie byłam, nie widziałam, skomentowałam artykuł. Jeśli chodzi o organizacje pro-zwierzęce to, wszyscy wiemy że z kasy którą dostają do ręki rozliczać się nie muszą (nie ma potwierdzenia że coś, ktoś dał), często wystawiają faktury na osoby prywatne u weterynarzy (po co skoro tak skrupulatnie się rozliczają z każdego grosza, z takiej faktury nie muszą się rozliczyć bo przecież to osoba prywatna leczyła psa). Gdy 'dorwą się' do medialnego zwierza to bardzo długo zbierają na niego, nawet gdy zwierz już jest wyadoptowany (mało było takich akcji na FB?). Nie raz już było udowodnione że organizacje nie zawsze działają zgodnie z prawem, tak samo piorą wzajemnie brudy (najczęściej w 'okolicach' rozliczeń 1%). Żeby nie było nie domówień, nie uważam że wszystkie organizacje tak robią, czy też że ci konkretni ludzie tak czynią. Również zgadzam się z tym że wyroki nie zapadają, a jak już się uda coś wywalczyć to jest to kpina... Tylko że po 'zderzeniu' się z kilkoma organizacjami, jestem daleka od ich 'wychwalania', uważam że w niektórych 'zasiada' patologia która nie powinna mieć nic wspólnego ze zwierzętami...
  6. Czytam ten topik 2gi raz, mam wrażenie że brakuje w nim jakiegoś posta/informacji?
  7. Czy ja dobrze rozumiem że inspektorzy zostali skazani: [QUOTE]- Wyrokiem nakazowym sąd skazał oskarżone osoby za przywłaszczenie na osiem miesięcy ograniczenia wolności w postaci prac na cele społeczne – informuje Michał Łochowiski z Sądu Okręgowego w Warszawie.[/QUOTE] Czyli wynikało by z tego że faktycznie 'zajumali' komuś psy, poumieszczali w rzekomych domach tymczasowych 'w całej Polsce' i szukaj wiatru w polu...? Wiem że organizacje 'pro-zwierzęce' bardzo dużo zostawiają do życzenia, a ich działania niekiedy rozchodzą się o to by dorwać medialne zwierze i 'nałupać kapsiory' na różnych wydarzeniach FB od naiwnych ludzi.... Zastanawiam się czy to jest ten przypadek, czy może bardziej chodzi o te 'chodliwe' szczeniaki bo przecież za adopcję również się płaci.
  8. Masakra! Jak im się nie chciało psami zajmować wystarczyło zatrudnić 'psiego opiekuna' + dawać psy do fryzjera... wielki problem :roll:. Powinni pokryć wszelkie koszty związane z leczeniem tych psów i opieką, minimum do momentu wyadoptowania....
  9. Mam nadzieję że faktycznie wytrują i je i komary, wiem łańcuch pokarmowy itp, ale widocznie ptaki nie nadążają je zżerać skoro jest ich taka chmara... Swoją drogą zastanawiam się czy gorsza jest ta 'chemia' którą psom ładujemy anty-kleszczowa, czy same kleszcze? U mnie dawki na Szamana i Magię poszły w porcji x2. O ile u Szamana nie jest to znowu takie wielki 'halo' bo 'widełki' są na 20-40kg, a on ma 54-56kg (zależnie od ruchu i apetytu). To np przy Magii mam mieszane uczucia, ona zaledwie 36kg, a po pojedynczej dawce nic nie dało, jak dałam 1,5 dawki to był efekt jak wyżej. W sumie skoczyło na tym że ma również dawkę x2. Może lepiej faktycznie dać spot-on + obrożę? Chociaż obroża też wydziela jakąś tam 'chemię'... Co o tym myślicie? Niby psy świetnie się mają i nie są potrute, kleszczy chwilowo nie znalazłam od ostatniego razu
  10. [quote name='gryf80']Advantage nie dziala na kleszcze,tylko na pchly[/QUOTE] aż sprawdziłam na allegro co ja właściwie dałam (jestem wzrokowcem) bo było napisane że na kleszcze do 4-tyg. No i pomyliłam nazwę :oops: . to: [URL]http://allegro.pl/advantix-pchly-kleszcze-dla-psa-25-40-kg-1-pipeta-i4235486795.html[/URL] [SIZE=1]bardzo podobne te niektóre nazwy[/SIZE]
  11. Swoją drogą to jest dość dziwne, bo rozumiem że w niektórych rejonach może jeden środek działać inny nie. Ja to mam rozrywkę przy 4 psach... w tym roku 'testowałam': foresto - na żadnym nie działała Advantage - nie działał, przy czym wet twierdził że ten środek biorą myśliwi Ektopar - dostałam od znajomej, nie działał Fypryst - nie działał Frontline - nie działał Bob Martin Spot On - tu właśnie kleszcze tak dziwnie reagują na Magii, niby się wgryzają, ale są jak by pół martwe i nie chleją krwi Happs - to działa na Szamana w podwójnej dawce Najlepsze jest to że w tym roku u weta były 4x przypadku babeszjozy, z czego jeden pies nie dał rady (chociaż tu wet akurat mówił że pies bardzo późno trafił po pomoc, właściciele długo zwlekali). W zeszłym roku do końca czerwca miał tylko 1 przypadek i to psa który przyjechał z Mazur.
  12. Raczej sznup, jak nikt jej nie odbierze to możliwe że ktoś adoptuje w przeciwnym razie trafi do nas na DT: [URL]http://schronisko.szczecin.pl/zwierzeta/pokaz/3343[/URL]
  13. Wcale mi nie zależało żeby zniechęcić, bardziej żeby zwrócić uwagę na fakt że czasem teoretycznie biorąc młodego psa który powinien być zdrowy nie zawsze jest. Zwrócić uwagę na to że psy jak każde zwierze chorują i trzeba się z tym liczyć wybierając przyjaciela. Naprawdę się naczytałam/naoglądałam psiego nieszczęścia z powodu nierozważnej adopcji czy też zakupu z pseudo gdzie po kilku latach pies przestał być słodką kuleczką i 'zawiódł oczekiwania' właściciela...... Jeśli adopcja jest przemyślana z wszelkimi konsekwencjami to jak najbardziej czemu nie ;)
  14. Normalnie się nie wtrącam i tylko obserwuję, jednak jak czytam że ktoś chce adoptować psa młodego bo go nie stać na leczenie to mnie coś trafia... To takie nie zdawanie sobie sprawy że nawet młody pies może zachorować i wymagać comiesięcznego specjalistycznego leczenia/jedzenia/opieki. Osobiście zaadoptowałam psa w typie tybetana, duży masywny pies, miał 6m-c i do końca życia będzie musiał jeść dość drogą karmę bezzbożową. Przy czym adoptowana 4letnia sunia nie ma żadnych problemów zdrowotnych. Radzę jeszcze raz przemyśleć kwestię adopcji i tego czy będzie was stać w razie czego na leczenie.
  15. My mieliśmy wyrzutnie z tamtych okresów, jedna się złamała, 2ga jeszcze trzyma nie miotając 'aż tak' :lol:. Też dokupiłam 'aport' bo Szaman o dziwo się ładnie nim jara i w końcu chce mu się aportować, tylko ciekawe kiedy się znudzi :P
  16. Miałam sukę w typie berneńczyka na DT, na początku łagodna ciapa, po tygodniu agresor. Po 2 m-c ciężkiej codziennej pracy z psem stała się łagodna, ona uczyła się schematycznie więc nie było tragedii. Sunia trafiła do nowego domu ze wszystkimi ostrzeżeniami itp itd. Po około 2-3m-c zaczęła tak 'pilnować' ogrodu że kłapała zębami na wszystkich, z początku właścicieli nie, później z frustracji przekierowywała agresję... Ludzie o wielkim sercu, bardzo cierpliwi, mnóstwo pracy musieli włożyć żeby dojść do momentu gdzie sunia daje się im przytulać - obcych nadal nie toleruje. To starsza sunia więc i nawyki miała swoje, a że z początku pobłażali jej to pies to wykorzystał i zaczął się zapędzać w swoim 'obłędzie'. Zmierzam do tego że jeśli się ma wsparcie faktycznie dobrego specjalisty to można z psem pracować, ale 1) nie można się psa bać, 2) trzeba tego chcieć, 3) trzeba mieć dobrych, bardzo dobrych szkoleniowców, 4) trzeba być świadomym zagrożeń i odpowiedzialnym. Ja osobiście szukałabym na miejscu autorki nowego domu, moim zdaniem zwyczajnie nie podołali jeśli pies po 3m-c badania otoczenia w ten sposób reaguje. Powinni szukać raczej spokojnej i uległej rasy, a nie ostrego psa który samymi gabarytami może dziecko połamać...
  17. Osobiście uważam że niezależnie od kraju nie powinno być popierane zboczenie, sadyzm, znęcanie się, mordowanie zwierząt uznawanych za domowe. Niestety, ale u nas nawet jak są świadkowie, jest okrutna zbrodnia to i tak mało kiedy oprawca zostaje ukarany...
  18. Może zamiast prosić wolontariuszy którzy znając życie będą szukać domu jednak pies będzie przebywać u was, skontaktuj się z fundacją od azjatów. Oni być może wam pomogą, całkiem możliwe że mają jakiegoś szkoleniowca który wam pomoże doraźnie i w między czasie poszukają psu domu. Azjaty to psy bardzo niebezpieczne, sama myślałam o tej rasie jednak wybrałam 'mniejszego' psa. Nie liczyłabym na zbawienne w skutkach działanie kastracji, sama kastracja bez pomocy specjalisty nic wam nie da. Czy mieszkacie w domu z ogrodem? Może najlepszym rozwiązaniem byłby kojec? Może jakiś wybieg oddzielony od reszty ogrodu tak żeby pies nie mógł wyleźć z niego? Osobiście jeśli nie macie takiej możliwości to założyłabym minimum psu kaganiec fizjologiczny w którym mógł by pić i cały dzień łazić. Wiem że to nie jest doskonałe rozwiązanie bo te psy i samą masą potrafią zrobić krzywdę... Jednak lepiej dostać kagańcem niż zębami. W jakiej okolicy jesteś, może ktoś będzie znał dobrego specjalistę od ciężkich psów.
  19. Z wyrzutnią radzę uważać, przy mocnym zamachu lubi się łamać :diabloti:. Zabawki u mnie jeszcze żyją, może dlatego że nie zostawiam stwory sam-na-sam bo wiem jak to się skończy. Za to Szaman dziś przybiegł do mamy sam z siebie z zabawką krabem z grzechotką w bebechach i czekał aż się za żarcie wymieni :loveu:. Pies który nie uznaje aportowania, proszę jaka zmiana z wiekiem.
  20. Foresto u mnie nie działa na psy :placz:. Magia miała Foresto samo bez spot-on i po jednym wypadzie na dłuższą trawę i w krzaki 2 kleszcze wbite, żywe, żrące ją :angryy:
  21. W naszym kraju już dawno byli zoofile, nie tylko Niemcy mają nas.... w głowach. Jedyna różnica jest taka że u nas nie jest o tym głośno, u nas nie tworzą jakieś dziwnej 'organizacji' łączącej zboków. Swoją drogą nie pojmuję jednego, dlaczego adopcja do Niemiec (nawet do polskich rodzin tam żyjących) jest momentalnie negowana i atakowana. Gdzie u nas nie jest kolorowo, psy na łańcuchach, katowane, mordowane, również gwałcone... W takim układzie zamiast sprawdzać rodzinę powinno się blokować każdą adopcję. Czy naprawdę uważa się że każda osoba mieszkająca w Niemczech to oprawca i zoofil, natomiast każda adopcja w Polsce jest o niebo lepsza niż do Niemiec?
  22. U mnie Szaman najarał się na ten pseudo aport, zasuwa po niego aż miło patrzeć. Jeanne wyżyła się na tym pseudo ptaku bez skrzydeł. Piłkę po memłała Magia (tą wielką z rączką). Ptaka ze skrzydłami jeszcze im nie dałam :cool3:. Powiem szczerze że gorsze badziewie w zoologu kupowałam za więcej, niż tu za 6zł :) U nas nie było przeszkód, możliwe że w innej bidronie bo u nas są 4 w małym zadupiu :P
  23. Moje psy są chyba dziwne :eviltong:. Dziś przyniosłam zabawki z bidrony, jak najarane biegały i mi wykradały. Jak rzuciłam jajo tak sobie poszły spać :lol:. Spróbuje jeszcze raz sukę najstarszą najarać, jak jeden będzie szaleć to i reszta poleci naśladować. Chociaż czarno to zaczynam widzieć :-(. Tak swoją drogą całkiem fajne te zabawki w bidronie były, cztery kupiłam :cool3:
  24. Muszę przyznać że na jajku się zwiodłam, na 4 psy żaden się nie zainteresował :roll:... Szaman raz przez nie przeleciał i stwierdził że to nudne, Magia nawet na nie nie spojrzała, Bianka która jest szczeniakiem w ogóle ma to w tyłku, Jeanne która gania za wszystkimi piłkami podbiegłą najarana i ... nawet nie tknęła :angryy:. Tak więc mam do odsprzedania jak by ktoś chciał o to: [URL]http://www.zooplus.pl/shop/psy/zabawki_szkolenie_psa/pilki/pilki_dla_psa/136768[/URL] użyte dosłownie raz na trawę, nawet zębami nie dostało :roll:... Chyba że ktoś wie jak psa na to najarać :cool3:
  25. Miałam coś podobnego 'dla ludzi' przeciwko 'komarom'. Co ciekawe faktycznie działało całkiem nieźle, ale nie w 100%. Chociaż mnie to i po offie żrą komary. Jeśli u Ciebie (twojego psa oczywiście :) ) zadziała to proszę daj znać, sama zakupię dla Szamana. Jestem powoli zdesperowana, co bym nie użyła dalej go żrą :-(
×
×
  • Create New...