-
Posts
2029 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Maron86
-
Napiszę ci na PW, bo ogólnie producent sobie umyślił że to ma być karma do sklepów stacjonarnych (co podnosi cenę karmy :roll:).
-
Czyli kobieta bardziej tym jednym zastrzykiem straszyła ;), ale przyznam że dojazd też byłby utrapieniem z polic... Ja osobiście na wybieg podjeżdżam (od kiedy mamy auto :razz:) wyłącznie z rana, a jak widzę że ludzie się 'zbierają' to się zmywam. Szaman sukę zaakceptuję, ale nie mam co ryzykować spotkania z 2gim samcem przy kimś nieogarniętym. Dla mnie akurat wybieg jest zbawienny bo ja swojego mogę spuścić tylko na ogrodzonym polu, aczkolwiek prawdopodobnie niedługo się to zmieni za sprawą szkoleniowca :diabloti: (uciekanie, bo samców z silnym charakterem chyba nigdy nie polubi). lisiasta ty się naprawdę nie przejmuj tymi ludźmi, to że ludzie przymykają oczy na wyskoki psów 'bo młode' to ich problem. To że ci ludzie spędzają tam całe dnie, to też nie twój problem - niech psu kubeł na mordę założą (mój 'agresor' chodzi w 90% w kuble, pomimo że sytuacji jest może 0.5% - ale ostrych), a jak nie pasuje kubeł to niech ze smyczy nie spuszczają w miejscach publicznych. Naprawdę nie pozwól się zaszczuć tylko dlatego że masz łagodnego psa, wręcz przeciwnie walcz o to by na wybiegu było bezpiecznie. Z psem wybierz się na jakieś szkolenie gdzie ciebie nauczą odpowiedniego reagowania na sytuacje. I tak zrobiłaś błąd próbując psy pogodzić w sytuacji gdzie jeden z nich jest agresywny. W takich sytuacjach lepiej unikać kontaktu mając psią ciapę (sama mam sukę ciapę i pozwalam jej unikać kontaktów z agresorami, po co ma ją jakiś pies pogryźć). To ci właściciele powinni byli najpierw uspokoić swojego psa, doprowadzić do porządki i 'ustawić do pionu', a dopiero później powoli, rozsądnie zbliżać się do twojego psa w odpowiednim momencie wycofując się - nie narażając twojego psa. JEDNAK w takiej sytuacji jak ty miałaś, to w ogóle powinno się zapomnieć o tym żeby 'psy się lubiły' tylko należy pojechać do lekarza z własną raną oraz zabrać psa do weta - czasem rany wyglądają pozornie, a mogą być faktycznie do szycia.
-
POMOCY!!! Pies jest nie do wytrzymania.
Maron86 replied to Wierkotka's topic in Grupa 'Extra' - Kundelki
Sama nie mając pojęcia o wychowaniu psa (a raczej go nie masz skoro zawaliłaś socjalizację, która jest szczególnie ważna u psów wziętych poniżej 9-tyg życia), powinnaś pójść do porządnej szkoły dla psów gdzie CIEBIE nauczą jak postępować. Ten pies miał za mało bodźców, nie zna świata, nie umie się komunikować z psami, miał niestabilnych właścicieli (każdy wymagał co innego, pies nie wiedział czego od niego tak naprawdę chcą). Sama z wiedzą którą posiadasz możesz jedynie wypracować podstawowe komendy, ale w socjalizacji muszą ci pomóc ludzie którzy mają wiedzę (by ci pokazali jak masz reagować na jej zachowania), którzy mają stabilne łagodne psy (tak by się nauczyła co jej wolno, a czego nie). Nie dziw się że psy ją karcą za złe zachowanie, to naturalne i jeśli dobierzesz do zabawy odpowiednie psy to przejmie ich zachowanie. Pamiętaj jednak że jak wybierzesz do zabaw agresywne psy to może przynieść odwrotny skutek... Ona jest jeszcze młoda i możesz ją naprawdę wiele nauczyć, ale moim zdaniem musisz poprosić kogoś o pomoc. Z twojego wynika że to nie jest przypadek beznadziejny więc nie przejmuj się tylko działaj ;) Sporty z psem to faktycznie dobry pomysł, ALE pies musi mieć podstawy w wychowaniu żeby szkolić go dalej pod sporty. Serio nie wystarczy złapać frisbee i machać mu, czy też ustawić kijek i kazać psu skakać :lol:... ps. kropi szczekanie na nieznane przedmioty nie jest wcale normalne, niezależnie ile pies ma lat. Oznacza to że pies jest niestabilny, boi się takich przedmiotów, a lęk nie jest normalny... Takie psy się uczy odpowiedniego reagowania na 'obce mu przedmioty' oraz sytuacje, szczekanie nie jest odpowiednią reakcją, wąchanie, obserwowanie owszem. -
[quote name='Brezyl']Zastrzyki bolesne były z jakieś 30-40 lat temu, kiedy sprowadzano je na rynek Polski z ZSRR i była to seria w brzuch. Już w połowie lat 70-tych, jeszce za ŚP socjalizma zaczeliśmy sprowadzać je z Instytutu Pastera i dostawało się je w ramię. Ból a raczej nieprzyjemność jak przy normalnym szczepieniu, także nie należy się bać, bardziej nieprzyjemnie jest przy zastrzyku znieczulajacym u dentysty.[/QUOTE] Mnie pies dziabnął 2012 (z tego co pamiętam) koniec listopada (rok później w ten sam dzień 'rocznicę' zrobiłam prawko :lol:), kobieta z zakaźnych mówiła że lepiej psa odnaleźć niż dostawać te zastrzyki, mówiła że bolesne i bardzo uciążliwe. Nie miałam na szczęście, dlatego zawierzam że tak właśnie jest skoro 'specjalista' tak mówił ;). Tych młodych od asta zgłosiłabym mimo wszystko na policję, dostaną przynajmniej mandat jeśli nie będziesz chciała tego ciągnąć sądownie (a może wystarczy po interwencji policji powiedzieć wprost że chcesz pokrycia kosztów, albo dasz sprawę do sądu). Nie myśl tylko o sobie, ale również o tym że ten pies zwyczajnie przy takich właścicieli stwarza realne zagrożenie - które sama odczułaś.
-
Ja cię zaskoczę gdyż proponuję karmę BRIT.... BRIT Carnilove ;), mój Szaman ją je (pies ze strasznymi biegunkami po większości karm) i ładne kupska robi, ładną ma sylwetkę i lśniące futro, a i łasy na nią i czeka każdego dnia na posiłek (co w jego przypadku jest rzadkością). Proponuję też Acanę, ale Acana Provincial - bo są również 2 'serie' Acany po zwykłej Szaman ma biegunki, po Provincial wszystko jest ok. Może jeszcze firstmate, canidae, TOTW ?
-
Wybieram się z rodziną (oczywiście psią + rodzice :evil_lol:) na agroturystykę pod koszalinem, mam w planach podjechać również nad morze. Wiecie może gdzie nad morze w tej okolicy bez wyganiania psów :razz:?
-
Zapraszam w takim razie na wątek 'jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy' - opisałam tam swoje zdarzenie z 'waleniem po szybach' :lol:. Każdy medal ma 2 strony.
-
Po swoich doświadczeniach z tym jak mi pies wolnobiegający (z obrożą i zdecydowanie domowy husky) prawie odgryzł palca - co skończyło się jakimś tam odratowaniem go, długim leczeniem, jeszcze dłuższą rehabilitacją i na koniec nie do końca sprawnie działającym... Napiszę ci tak, pies cię ugryzł, to NIE była twoja wina! Winą należy obarczyć nieodpowiedzialnych właścicieli, ten pies w ogóle nie powinien zaatakować twojego psa (swoją drogą zabierz go do weta, niech wystawi psu kartę o obrażeniach i lecz go nawet jak nie trzeba). Zgłoś sprawę na policję, ci ludzie to świnie i należy im się to, może następnym razem się zastanowią co robią i mówią. Żądaj odszkodowania za zadość uczynienie - niech wpłacą na schronisko czy jakąś organizację - oraz zwrotu kosztów poniesionych podczas leczenia siebie i psa, masz świadków poproś ich niech poręczą, masz zaświadczenie o zszywaniu i pogryzieniu. Przyznam szczerze ja byłam głupia i to zaniedbałam, wiadomo silne leki przeciwbólowe (1/3 palca zszyta żeby się nie rozleciała, mięso na zewnątrz było i lekarz je 'na dusia' wciskał do środka....). I pamiętaj to nie ty pogryzłaś tego psa, tylko ten pies ciebie! Z tego co mówisz to są nieodpowiedzialni ludzi i jeśli nie dostaną 'po dupie' to kwestia czasu ten pies może ugryźć następną osobę (sama piszesz że przejawia agresję czyli powinien biegać w kagańcu). Nie przejmuj się jej agresją, ona nie minie bo tym zdarzeniem przypadkiem udowodniłaś że od tego psa trzeba się trzymać jak najdalej (podejrzewam że to ludzie pokroju 'moje ttb jest najłagodniejsze, a wszystkie opinie o ttb to nieprawda + 0 wychowania). Nie wdawaj się w pyskówki z nią, szkoda czasu. Niech ci da co trzeba bo zastrzyki ponoć piekielnie bolesne (ja na szczęście uniknęłam bo wyłapali 'sprawcę' pogryzienia), niech zapłacą zadość uczynienie i tyle.
-
[quote name='Dardamell']Maron, ja wiem, że Tobie nie do śmiechu, ale od kiedy to przeczytałam to nie mogę się od śmiechu powstrzymać. Jak to mawiają "nadgorliwość gorsza od faszyzmu".[/QUOTE] E tam nie do śmiechu, ja byłam wręcz pełna podziwu jej zapału. Jej wielki szok gdy straciła torebkę był jeszcze bardziej zabawny i ten niesamowity wyraz na twarzy z serii 'i co teraz mam zrobić' - Szaman wiedział co ON chce zrobić, wciskał szczękę między kratami i usilnie próbował dorwać :evil_lol: . Wkurzona byłam przez chwilę i dopiero jak podeszłam ją opierdzielić, a po tym zdarzeniu 'powietrze zeszło' :razz:. Sunię trzeba było zabrać :diabloti:, tylko wątpię że by się po nią zgłosił...
-
Hmmm może właśnie tak jest, nie ma co ukrywać u mnie żyje w stadzie z większymi od siebie. Dziś jest nieco spokojniejsza, postawiliśmy jej otwarty kennel i tam się poszła wyciszyć. Chociaż nie wiem jak będzie w nocy bo mamy dni chemika + galę i będzie naprawdę głośno. Szkoleniowiec zaproponowała żeby ją na noc zamykać, a w dzień wypuszczać i nie pozwolić na nocne szaleństwa. Wtedy teoretycznie powinna za jakiś czas (kwestia tygodnia, dwóch) przestawić sobie tryb buszowania...
-
To że pies wyczuwa nasze emocje to wiem, mój Szaman świetnie mnie nauczył wyciszania ich... Jednak są sytuacje gdzie zwyczajnie pies dostanie 'opieprz' krótkie 'won', albo 'wypad', 'japa' (najlepiej reagują gdy szczekają na coś), albo 'co robisz!'. To jest ten cały 'opiernicz', bo przecież nie dyskutuje z psem one i tak po 3cim słowie mają całą dyskusję gdzieś (no chyba że chodzi o jakąś korzyść dla nich, oj wtedy to prawdziwi słuchacze :razz:). Bianka nie jest dzikusem, miała styczność z mieszkaniem, miała styczność z ludźmi. Nie jest jakimś beznadziejnym przypadkiem, jest zwyczajnie lękliwa uległa. W miesiąc otworzyła się na tyle i na tyle wypracowaliśmy że to 'prawie normalny' pies. Przerażają ją jeszcze hałasy, szybki ruch, chodzenie po podłogach świecących, ale z 2giej strony nie jest już to ten sam stan co był (leżenie plackiem pod stołem lub u siebie na kocyku). Tak jak pisałam, sygnały uspakajające były wysyłane, było również ignorowanie, byłe też 'ciucianie' i 'rozckliwianie się' nad jej osobą (chwalenie za wszystko). Na dobrą sprawę już niedługo mogła by kogoś spokojnego znaleźć, ale problem jest z 'okazywaniem uległości'. Tu nie wiem jak sobie z problemem poradzić, na dworze ma już naprawdę dużą pewność siebie (w porównaniu do tego co było), ale w domu już nie... i naprawdę nie mam pojęcia co zrobić gdyż nawet po wyjściu i opróżnieniu pęcherza potrafi się podsikać. :shake:
-
Skrajna nieodpowiedzialność :shake: skoro pies sam potrafi zostać w samochodzie to równie dobrze potrafi zostać w domu... Ja psy biorę wyłącznie jak jadę gdzieś z nimi lub 'w ich sprawie' (zoologiczny), ale żeby tak o wziąć bo i tak wyjeżdżam i co za różnica to nie.
-
przecież to jest ewidentnie troll, wakacje się zbliżają i już dzieciaki nie wiedzą co z czasem zrobić :shake:. Tak apropos odrobaczania, moje nie są odrobaczane 3x do roku, mają badanie kału i w razie potrzeby są odrobaczone.
-
Też myślę że ona w 100% to raczej ma małe szanse na 'normalność', chyba że naprawdę u kogoś lekko 'ciapowatego'. Aczkolwiek jednego psa z trochę gorszego stanu wyprowadziliśmy i ma się dobrze, tylko że tamta jakoś łatwiej się przełamywała (pomimo że przeżyła na pewno o wiele gorsze 'przygody' niż ta, do tego starsza od tej)... Ona nie zje z podłogi, z ręki, z miski tylko w nocy, czasem jak jej rzucę coś psiego na miejsce to trochę przememła. Metodę na zazdrość jej też próbowałam z jedzeniem, ale również z przywoływaniem, z dodawaniem otuchy. Średnio skutkuje. Ona nie reaguje jak mówię np 'Bianeczka chodz', ale jak powiem 'Szamanek' to już patrzy czy on leci i wpycha się między niego, a mnie. Problem w tym (a właściwie chyba we mnie) że ja się naprawdę sporadycznie śmieję, coś mnie musi naprawdę rozbawić, nie jestem zbyt wylewną w emocjach osobą. Dotąd to bardziej pomagało niż przeszkadzało przy wyprowadzaniu psów, nawet jak mnie szlag trafia to zwyczajnie 'robię swoje'. Wiem że pewnych rzeczy przyśpieszać nie wolno bo bardziej się zacznie cofać niż przynosić korzyści, ogólne 'CS'owanie' też 'ogarniam i staram się jej sporo 'CS'ować' uspokajająco. Jednak tu też jest problem w niej, im bardziej ją ignorują tym bardziej się 'przykleja'. Dziś na spacerze w ogóle zleźć ze mnie nie chciała, sobie wymyśliła że chwyci się pazurami za pasek i mam ją głaskać i chwalić. Wszystko super, ale prowadząc 4 psy, nie mogąc zrobić kroku, po 10minutach musiałam ją z siebie ściągnąć i iść dalej... Co ciekawe na podwórku pod siebie nie sika i jest o niebo odważniejsza, w domu za jest o 180* na odwrót. EDIT: Dodam jeszcze że jak by ktoś koło niej przebiegł to by pies na zawał zszedł, hałas + szybki ruch + coś czego nie zna :shake:
-
Są specjalne klatki przewozowe ;) Nie wiem jakie masz auto, ale tak jak pisałam moje mają cały bagażnik dla siebie i się spokojnie mieszczą :loveu: oddzielony kratką, jak zostają same to im się agresor na obcych włącza :P
-
Akurat dziś przeglądałam schronisko w Zielonej Górze (Szaman właśnie tam był adoptowany): [URL]http://schronisko.avx.pl/psy-do-adopcji/item/2659-maxuel[/URL] To ten sam pies co wyżej
-
Ja swoich bydlaków nie zostawiam nawet przed sklepem samych więc w samochodzie tym bardziej nie mam pomysłu zostawić samych. Jak będę jechać gdzieś dalej w podróż i faktycznie złapie mnie np 'potrzeba' no to sorry będą musiały poczekać 5min z uchylonym oknem na cpn, tak samo gdy trzeba będzie zapłacić za tankowanie. Uchylam specjalnie tylne szyby z dwóch (aczkolwiek wtedy były na maxa otwarte :evil_lol:) żeby psy miały lepsze dotlenienie, tak samo zostawiam wodę bo może zachce im się napić. Może dlatego uważam że ta propaganda ma swoje złe strony, no bo przecież jak by babka rozwaliła szybę to by się zasłaniała że psy chciały ją zeżreć bo mdlały z wycieńczenia, a to że stoją 2min to nie ważne :roll:
-
Mój kastrat sikał jak suka do prawie 1,5roku, przebywając wiecznie z suką przejmował jej zachowania nie mając 'samczego' wzorca. Dopiero łapę zaczął podnosić na wyjeździe na agroturystyce gdzie był samiec nowofundlanda. Tak więc myślę że to jest akurat kwestia osobnicza, aczkolwiek może pomóc 'przykład' jakiegoś samczego, starszego kolegi. Teraz znaczy każdy krzak, a jak nieda jakiś obcy samiec zaznaczy 'jego teren' to jest wnerw i agresja :diabloti:. Pies może faktycznie nie rozumieć co za różnica czy wyjdzie na dwór czy zrobi sobie w 2gim pokoju. Jak nie będzie miał możliwości odsikania w domu to zacznie się wypróżniać wyłącznie na zewnątrz, a jak zaczniesz mu wydłużać czas między spacerami to również zrozumie że musi się wypróżnić do końca. Jednak to wszystko jeśli pies faktycznie jest zdrowy i nie ma problemów z pęcherzem ;)
-
Na pewno wie że się gotuję wewnątrz na jej zachowanie, ale myślę że w takiej sytuacji to każdy by się zagotował ;) Całkiem możliwe, w sumie nie pomyślałam o tym w ten sposób ;). Żre wyłącznie nocą gdy nikt nie patrzy, dopiero od 3dni 'całą porcję' jednak wiadomo pies wychudzony do takiego stanu jak ona była i tak nie może wcinać od razu dużych porcji. Na przysmaki nie reaguje, więc 'przekupstwo' niestety odpada :shake: Jutro Magia jedzie na szkolenie więc również się podpytam szkoleniowca co można zrobić z tym, moooożeeeee coś też poradzi. Jednak jak ktoś ma jakieś pomysły to mówcie, bo serio to jest trochę nie fajne. Tym bardziej że niestety o dziwo ja mam najwięcej cierpliwości i samozaparcia żeby wytrzymać by dać psu spokojnie czas na przełamanie się...
-
No właśnie to było dość zaskakujące i jednocześnie zabawne gdy torebka znalazła się w aucie, nie było tłuczonego szkła itp. Torebka na tylnym siedzeniu, a tam kratka przez którą psy kłapią zębami :diabloti: (mają cały bagażnik dla siebie, oddzielony od siedzeń bo zwyczajnie Szaman wymiotuje jak jeździ, ale jbc zębami jest w stanie dorwać). W sumie po opierniczeniu jej oddałam tą torbę :lol:. Akcja teoretycznie słuszna itp, ale jak mam być szczera to nigdy nie widziałam psa który by się gotował w samochodzie. Przyznam że kiedyś widziałam śpiącego w samochodzie rotta, było ciepło, ale luknęłam w szybę i widziałam że wodę ma, a po 'puknięciu' w szybę sam by ją wybił zębami - ewidentnie chciał mi włupać :mad:. Po chwili przyszli właściciele i sobie pogadaliśmy o tym że mają ładnego psa (jak przyszli to się uspokoił i już nie chciał mnie zeżreć). Dlatego uważam że nawet takie akcje powinny być prowadzone z głową, a nie 'widzisz psa wywal szyby, to fajna zabawa'.
-
Ten pies się nie bawi, w ogóle... Tzn od niedawna 'bawi się' w polowanie na piszczące zabawki, na dworze zaczepia skacząc itp. Jednak ten pies zwyczajnie się nie bawi...
-
Problem w tym że ja mam tapczan na 2gim końcu pokoju, a jak tylko weszłam w drzwi to już merdanie ogonem i ... posikiwanie. Serio żadnej reakcji prócz zagotowania się wewnątrz nie otrzymała, za obrożę i ściągnęłam najszybciej jak się dało żeby mi całego nie zalała :shake:. Ogólnie na dźwięki bardzo histerycznie reaguje, na psi gwizdek wpada w popłoch (Szaman i Magia przybiegają na gwizdek, czasem zwyczajnie wolę gwizdnąć niż drzeć japę :evil_lol:). Zabawki fakt poluje, ale tylko jak widzi że ma przyzwolenie otoczenia i tu się pojawia problem bo jak mama rzuci to jest wydawanie dziwnych dźwięków, polowanie, łapanie i ucieczka. Jak ja rzucę to jest łaszenie się jeszcze bardziej i czekanie aż pozwolę, co ostatnio w ogóle kończy się osikanymi nogami, podłogą itp. Ogólnie właśnie tego nie rozumiem, dla swoich psów faktycznie jestem ostra, dostają czasem opieprz jak wyskoczą z durnym pomysłem upolowania rowerzysty, przebiegnięcia po mnie gdy jestem z lapkiem na łóżku 'bo do okna' itp. Jednak na nią nigdy nie podniosłam głosu bo zwyczajnie nie było potrzeby, a że ogólnie jestem 'oszczędna' w 'tiutaniu' to i nie było użalania się nad pieskiem. Zastanawiam się czy nie jest to spowodowane tym, że właściwie to ja ją 'przełamywałam' na sytuacje lękliwe. Ja ją przeprowadziłam przez drzwi dając jej tyle czasu ile potrzebuje na przełamanie (a pierwsze przejście trwało 40+minut), ja ją zachęciłam do samodzielnego wchodzenia i schodzenia po schodach. Ja pierwsza ją chwaliłam za załatwianie na zewnątrz, również ja ją woziłam do weta. Nie wiem naprawdę czy to ma związek z jej zachowaniem, ale jak się zastanawiam to przed Szamanem (silny psychicznie, dominujący samiec który w razie czego ją broni) również na podwórku okazuje 'uległość' (co kończy się zdziwieniem Szamana i warknięciem by odeszła). EDIT: Co jeszcze mi się przypomniało, ostatnio jak wparowała na moje wyro to mama ją ściągnęła bez problemu. Spokojnie podeszła i za obroże ją wzięła, wczoraj ze swojego wyrka było to samo. Nic się nie podsikiwała i nie płaszczyła...
-
Tylko z tego co piszesz to pies wychodzi co 1h na dwór za potrzebą, a przyznam szczerze że w tym wieku to powinno starczyć 5x na dobę. Faktycznie zastanawiałam się czy to nie chorobowe, ale skoro noc przesypia normalnie to śmiem wątpić - jednak dla spokoju zrobiłabym badania z moczu. Jeśli się okaże że nic mu nie jest, to zwyczajnie bym go przywiązała do siebie i 'przetrzymała'. W takim sensie że co dziennie między wyjściami zwiększałabym odstęp o 10minut. Możliwe że pies się przyzwyczaił że musi tyle razy wychodzić i zwyczajnie nie odsikuje się do końca bo po co skoro zaraz znów wyjdzie.
-
Ha! Ja miałam dziwną sytuację, zostawiłam w cieniu Magię i Szamana w 'bagażniku' (samochód ford focus, combi), miały otworzone tylne okna + pełną 3l miskę z wodą. Odeszłam dosłownie na chwilę zapłacić za miejsce postojowe (z 2ma bykami ciężko to zrobić), patrzę a babka się zamachuje z torebką w szybę, Szaman z japą na nią żeby dorwać, Magia wtórowała... Jakież było jej zdziwienie kiedy torebka wpadła do samochodu bo szyby były otwarte :lol:, a i gratis dostałą ode mnie opierdziel :angryy:. Zadziwia mnie jak niektórzy podchodzą do sprawy, ja rozumiem jeśli psy były by faktycznie zgrzane (no sorry bardziej się zgrzały drąc mordę na nią i kłapiąc zębami), jeśli samochód byłby pozamykany na słońcu. Jednak litości, widziała kiedy wyszłam (akurat ją mijałam wysiadając, a psów nie wzięłam bo byłą z małym psem), widziała gdzie poszłam (serio 20-30m dalej?), a takie pomysły wpadły do głowy. Kiedy trzeba to ludzie nie reagują, a jak nie trzeba to takie idiotyzmy wyprawiają :crazyeye:
-
Próbowaliście może np przywiązać na smyczy psa do siebie i wychodzić dopiero jak zaczyna się kręcić? Czy wtedy też załatwia swoje potrzeby w domu? Czy zdarzyło mu się nabrudzić na swoim posłaniu? Psy z zasady są czystymi zwierzętami i kiedy nie mają możliwości załatwienia potrzeb z dala od swojego legowiska, to zwyczajnie wytrzymują aż będzie możliwość wypróżnienia się w innym miejscu. U mnie zadziałało właśnie przywiązanie sobie psa do paska na smyczy i pilnowanie jego reakcji.