-
Posts
2029 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Maron86
-
[quote name='Handzia55']Maron86, Czaki a młodych chamów nie spotykacie czasem? Tak się składa, że ja spotykam młodą chamówę, która chodzi z dwoma psami bez smyczy. Właśnie wczoraj wieczorem, jej labowata suka przewróciła na ulicy mojego sąsiada.:angryy: [B]Młoda dama [/B]tylko się ironicznie roześmiała i poszła dalej.[/QUOTE] odpowiem ci tak: [quote name='Maron86']Ja powiem wprost, mam gdzieś czy ktoś jest młody, czy stary, czy w średnim wieku, czy sprawy, czy też nie.[/QUOTE] I dodam że miało być 'sprawny' a nie 'sprawy'. Teraz sobie odpowiedz na pytanie czy oby nie przyczepiasz się do mnie bez powodu :roll:. Kochasz agresywne staruszki twój interes, inni chamstwa nie muszą tolerować i się biczować za samą myśl by stanąć w obronie swojego psa który NIC nie zrobił. Nikt mi nie będzie jadaczki darł na psa w momencie gdy świetnie się zachował, Szaman ma swoje trzaski i potrafi przeczołgać psa za to że się krzywo spojrzał - tym razem tylko się odwrócił i pacnął przednimi łapami do zabawy. Gdyby babsko japy nie rozdarło to sprawa by się rozeszła i poszła bym dalej. Co zresztą pisałam wyżej w poście [quote name='Maron86']U mnie często sam się problem rozwiązuje ze względu na gabaryty moich psów, przejadą raz po psie ten wpada w histerie i ucieka. Ja mam spokój i bez komentarza idę dalej, w 99,9% rozchodzimy się bez zbędnej dyskusji.[/QUOTE] Fridaso - ja bym zostawiła psa z rodziną, po co drugi pies ma się stresować i denerwować bez potrzeby. W takiej sytuacji ani ty, ani pies nie wypoczniecie, będzie tylko nerwówa i oczy dookoła głowy...
-
[quote name='Czaki']Ja wam powiem, że takie starsze panie i panowie (ok.60, tak dla mnie starsi :eviltong:) są najgorsi. Taka osoba uważa, że jej wszystko można, niczym i nikim się nie przejmuje. Piesczka (agresora) puszcza, żeby się przywitał, a tak w ogóle, to pies bez smyczy chodzi, a problem z przywołaniem jest ogromny. Nie dość, że pies się nie słucha, to jeszcze jest problem, żeby po niego podejść jak się rzuca.....:shake:[/QUOTE] U mnie często sam się problem rozwiązuje ze względu na gabaryty moich psów, przejadą raz po psie ten wpada w histerie i ucieka. Ja mam spokój i bez komentarza idę dalej, w 99,9% rozchodzimy się bez zbędnej dyskusji. Jednak takie babiszony co z paszczą skaczą gorzej niż wkurzony Szaman też się zdarzają niestety... Ja nie zamierzam pozwalać na darcie paszczy na mojego psa tudzież na mnie bijąc się po piersi bo to starsza osoba. Również nie zamierzam unikać starszych ludzi bo spotyka się też wredne mendy. Zaczynam ćwiczyć psa pod ratownictwo i nawet takie mendy musi lubić i chcieć szukać.
-
Ja powiem wprost, mam gdzieś czy ktoś jest młody, czy stary, czy w średnim wieku, czy sprawy, czy też nie. Zieje nienawiść i ziać będzie, nie do starszych ludzi tylko do tego konkretnego babsztyla. Jeśli sądziła że może z łapami lecieć właśnie dlatego że biedna staruszka (gdzie moja matka jest starsza od niej) no to sorry nie tędy droga. Nie zamierzam nikomu w tyłek wchodzić i udawać że nie ma sprawy, nie zamierzam pozwalać komuś drzeć na siebie japę i swojego psa tylko dlatego że jest stara. Czy naprawdę należy się 'szacunek' komuś kto się wydziera na nas, leci z łapami, czy między innymi biegnie 500m do autobusu żądając że wszyscy mu ustąpią, jest chamski, wredny i złośliwy - tylko dlatego że jest stary? Otóż nie, na szacunek również sobie trzeba zapracować. Całe życie się ze starszymi od siebie obracam mając do nich szacunek. Więc nie wciskaj mi że nie mam do starszych szacunku czy respektu, jednak czas w którym dawałam sobą pomiatać dawno minął. Jeśli ktoś uważa że ma się dać ukamienować, psa swojego dać odstrzelić tylko dlatego że ktoś jest od niego starsze to good luck w życiu.
-
Ja dziś jako 'zadanie' (ćwiczę psa na ratownika, co wyjdzie się okaże) wzięłam psa idąc do kawiarni (mają takie zewnętrzne patio gdzie nie ma problemu by pies posiedział). Wszystko spoko, zjedliśmy z rodzicami deserki, zapłaciliśmy, wyszliśmy. Szaman super zrelaksowany, psychicznie po wczorajszym seminarium z ratownictwa zmęczony, wyluzowany na maksa. Wyszliśmy z kawiarni i kierujemy się do apteki (spaliłam się na 2dniowym seminarium), przechodzimy przy 'leningradzie', są tam krzaki, przy dojściach do klatek ławeczki, siedzą ludzie. Mijamy sobie kilka klatek i jest ok, Szaman zadowolony, ignoruje ludzi. Mijamy sobie przed ostatnią klatkę, Szaman luk pod ławkę i widzi psa, zignorował go, przeszedł dalej i idziemy, minęliśmy tą klatkę, jesteśmy przy krzakach już. Nagle pies wylatuje spadł ławki na której siedzą sobie 3 staruchy i klepią o pierdołach (chwilę prędzej je minęliśmy). Mały paszczu wyleciał i pod 'jaja' (kastrat) mojemu, Szaman się obrócił o 180*, machnął ogonem i chciał się zaprzyjaźnić - paszczur na plecy i kwik zarzynanego prosiaka. Baba do mnie z mordą że mam zabierać bydlaka (gdzie mój w kagańcu, na smyczy, nic nie zrobił bo przechodził), mówię do niej że niech pilnuje swojego psa żeby nie podlatywał to problemu nie będzie. Ta się z mordą na mnie i rodziców wydarła, ja nie wyrobiłam mówię że takie głupie paszczury to się na smyczy trzyma. Ta ciągle drze mordę że mam to bydle zabierać i się wynosić, a najlepiej w domu zamknięte trzymać. Więc to skwitowałam żeby się stara baba ogarnęła i swojego kundla wychowała i niech się cieszy że mój nie zrobił sobie z tego paszczura przekąski (sąsiedzi się na nią jak na debilkę gapili, listonoszka zniesmaczona), ta wstała i z łapami do mnie, Szaman stanął między mną i nią, wywalił zęby. Ja mówię na koniec (miałam psa socjalizować, a nie doprowadzać do wyostrzenia tybetańskich genów): stara babo ogarnij się i bierz tego kundla, albo zaraz na SM zadzwonię - babsko się mocno zmieszała. W ogóle co za paranoja, sidzi sobie stara, klepie jak walnięta, a na koniec ma problemy z tym że jak śmieliśmy z psem przejść. Z psem który spokojnie i łagodnie potraktował podbiegacza paszczura....
-
Może tu (na dole, dole, dole są w 2 rozmiarach): [URL]https://www.facebook.com/artemis.sklep[/URL]
-
A no temu nie że już ich pierwszy pies warczy na nich i próbuje atakować, przy czym zastanawiają się czy brać drugiego psa :roll:
-
Royal caninin to przede wszystkim ryż...
-
Proszę jeden głupi dzieciak bez nadzoru i cierpią wszyscy psiarze zmuszeni kupować środki u wetów za wygórowaną cenę :roll:. Tak całkiem serio to ciekawe czy tak już zostanie...
-
Ja nie zwracam uwagi na cmokanie, mój pies sieje taką panikę gdy się rozpędzi (nawet w dobrymi zamiarami) że naprawdę moje komentarze są zbędne :lol:. Rowerzystę też kiedyś odhaczył, jak był młody i mały jakieś 30+kg, cmokał sobie do psa, aż pies na niego skoczył do zabawy - kilka razy jeszcze widziałam gościa, ale zawsze schodził z roweru przy nas, witał się z psem i spokojnym krokiem odchodził dopiero kawałek od nas już jechał dalej. U nas laba na balkonie 'sąsiedzi' z bloku dalej zamykają, sami idą na spacer gdzie lab w pełnym słońcu na balkonie, idą na sanki, lab na mrozie jajka odmraża ofc na balkonie... Siedzi tak od rana do wieczora, nie wpuszczają go do domu w dzień bo 'pies się sypie i ślini się też'. Z psem 'biegną' na spacer byle nie zdążył na nic spojrzeć i chodu do domu... Smutne to jak nie wiem co, kiedyś jak był młodszy pozwalali mu się bawić, chcieli wychowywać. Z czasem jak ciągnął witać się do psów to 'właścicielka' psu ucho wykręcała, ucho w którym miał wieczne zapalenie i sam delikatny dotyk sprawiał mu wielki ból............................. OFC nasza organizacja pro zwierzęca nic nie zrobi, a do ludzi nic nie dociera. Smutne to...
-
U nas to się nie sprawdza, ludzie są tak tępi że do nich nie dociera :roll:... U mnie za to w większości działa tekst 'Szaman przekąska na ciebie szczeka.' :diabloti:
-
Spójrzcie na inne posty założycielki wątku, wtedy odpiszcie jej czy warto mieć więcej psów (w jej wypadku). Z miejscem się i zgodzę i nie. Moje w 3 potrafią siedzieć w jednym pokoju pomimo że mają do dyspozycji całą chatę.
-
Ryż to tani zapychacz, dla mnie to bez sensu płacić za ryż jak za złoto
-
E to ja z labami mam w 90% złe doświadczenia. Mam taką babę co prowadzi sukę na flexi z szelkami (opisywałam ją już), ostatnio idę z czarnymi, mama z 2ma małymi i ... na podwórku baba z tą suką na flexi i .... wózkiem z dzieciaczkiem! Suka na 5m do naszych, kobieta złapała się wózka z dzieckiem(!), prawie wózek wywaliła, w ostatniej chwili puściła i ... łapie się drzewa na siedząco (suka już ją przewaliła). Takie akcje to już normalna norma :shake:
-
Ja przyznam że kiedyś tak mi pies smycz napiął na flexi że nie dało się korekty zrobić (no mimo wszystko masa robi swoje), zawinęłam taśmę w koło ręki i go strzeliłam przez łeb 'rączką' - jakież było jego zdziwienie :diabloti:
-
Ja 2 flexi ogarnę, ale przy wielkości moich psów nie odważę się na 3 :eviltong:. Aczkolwiek ja mam wrażenie że ludzie myślą że tą smycz to się siłą umysłu obsługuje, zapominają o magicznych 'guziczkach' :evil_lol:
-
Ja widziałam idąc z mamą i czarnymi do kawiarnio-lodziarni, jak babka z dwoma psami na flexi szła 2gą stroną ulicy. Jeden z psów wleciał pod auto, facet fuksem wyhamował, baba nic bo nie widzi, ten trąbi - ta wielkie zdziwienie i zwija swoje 8m smyczy z psem, na co ten drugi stwierdził że ulica jest super i też wparował. Babka dwa flexi nie potrafiła na raz ogarnąć więc poszła za psami na 2gą stronę - centralnie na nas. Szaman krótkie zmierzenie przeciwnika, tamten jej kundel z zębami na mojego no to oczywiści mój go kagańcem, między łapy. Baba w panikę, zablokowała 2 psy i .... na ulicę chodu. Masakra jakaś!
-
Nie, to nie jest problem rozwiązania agresji. Psa musisz nauczyć najpierw w domu, później pod kontrolą na zewnątrz że to co ty chcesz ma oddać. Naucz go wypluwania na 'puść' lub 'daj'. Na spacery chodź z psem w kagańcu żeby w końcu się nie zatruł. Sama miałam śmieciozżeracza, kaganiec + nauka, suka po kilku tygodniach nauczyła się że ma wypluwać. Jeśli nie zastosujecie kagańca, nie zauważycie w porę, to nauka może być powolna i mozolna. Pies poprzez znalezienie zdobyczy sam się nagradza, do tego wy się wycofujecie gdy ten atakuje, im mocniej atakuje tym szybszy ma efekt co też go nakręca i uczy agresji. Jest to mix spaniela, dobrym pomysłem było by go wdrażać w pracę węchową. W ten sposób ukierunkujesz jego geny i zachowania w odpowiedni sposób.
-
[quote name='Dardamell']Maron, dzięki takiemu postępowaniu jak Twoje moja suka nauczyła się, że nie musi reagować na każdą zaczepkę, bo jak zajdzie taka potrzeba to pańcia pozwoli się bronić. Problem mam tylko z malusieńkimi psami, bo tak jak w zabawie suczydło potrafi być delikatna tak broniąc się ma pomysł staranowania i przygniecenia do ziemi. Czasami z doskoku na nich siada. A przy wadze 1 kg (tak, taki właśnie pies atakuje ją najczęściej a właściciele nie rozumieją, że w uchwale rady gminy stoi zapis o psach agresywnych ale bez podziały na ich wielkość) może psa niechcący zabić.[/QUOTE] Prawda ryzyko jest, jamnikowi można przetrącić kręgosłup, mniejsze psy staranowaniem zabić (no jednak 54kg rozpędzonych z blachą na mordzie....). Tylko bądźmy szczerzy czy ja mam się martwić chorym światem w który mnie otacza, czy psami którymi ja się zajmuję. Czy lepiej żeby mój pies znów próbował wszystko co się rusza zabić (nie, nie tylko poturbować, ale zabić), czy lepiej żeby zeszmacił tylko te agresywne? SM nie ma co wołać, jak wołałam wprost mi powiedzieli żeby mój pies sam się bronił, a jak zabije to pech bo ma kaganiec i smycz. Więc tak też postępuję, nie będę doprowadzać mojego psa do niestabilności psychicznej i chęci zabicia każdego psa.
-
Ja już dawno mam w głębokim poważaniu bezpieczeństwo innych podgryzaczo-podbiegaczy, moje psy mają przyzwolenie je 'zeszmacić'. Nie będę niszczyć psu psychiki i zmuszać silnego psychicznie i fizycznie psa do uległości w stosunku do burkających szczotek (w 99% podbiegają z zębami 'ozdóbki'). Oczywiście nie chcę mieć na sumieniu żadnego szczekacza więc moje chodzą w kagańcu, zapewniam że efekt wycierania sobie kagańca szczekającą szczotką przez Szamana jest bezcenny. Od tego też czasu mój pies potrafi zaakceptować inne samce o ile same nie dążą do spięcia, wysyła masę CSów mówiących 'podskocz i ci łeb urwę :diabloti:' po czym czeka na reakcję gotowy do skoku. Zapewniam ze jest to o niebo przyjemniejsze niż trzymanie wkurzonego 50+kg psa stojącego na 2 łapach i wydającego odgłosy jak gryzli.
-
Przestań psa traktować jak zabawkę to może przestanie warczeć. Pies warcząc ostrzega nas że coś mu się nie podoba, możliwe że zbyt mocno go męczyliście i zwyczajnie ma dość. Psy w wieku dorastania zaczynają przy złym wychowaniu pokazywać inne 'ja', same przesuwają granice które panują w domu, wywalczają sobie więcej przywilejów i przestrzeni. Jeśli pies zaczął warczeć (informować) że nie chce być brany na ręce, a mimo tego wciąż go męczą i traktują jak maskotkę (może mam skrzywiony pogląd przez posiadanie dużych psów) to dojdzie do takiego momentu że pies zacznie gryźć. Ja bym się nie doszukiwała tu choroby, chociaż dla świętego spokoju warto psu zrobić podstawowe badania. PS> Masz problem z jednym psem, zaczynasz się go bać i mimo tego chcesz brać 2giego psa? Serio o tym myślisz czy to tylko takie dziecięce wygłupy?
-
Co to znaczy czy warto? Dla mnie tylko jedno, osoba nie przemyślała i jeszcze nie podjęła decyzji. Posiadanie stadka ma swoje plusy, ale również minusy. Z własnego doświadczenia powiem że dla człowieka może mieć więcej minusów. Psy w pierwszej kolejności uczą się od siebie złych nawyków, owszem szkolenie może iść łatwiej jednak jeśli jeden z naszych psów ma jakąś złą cechę to mamy 100% pewność że ona nie zniknie, a wręcz reszta psów ją przejmie. Nie zawsze można chodzić na wspólne spacery, czasem 'instynkt' obronny młodszego/słabszego członka stada tak się wyostrza że pies popada w paranoję i leci z mordą na wszystko co się rusza, natomiast gdy wyjdziemy z takim psem osobno i odłączymy go od stada nagle okazuje się że to pies ideał. Więcej w domu psów to więcej obowiązków, większe koszty, więcej futra walającego się. Przy jednym psie średnio liniejącym mało odczuwalne jest futro na ubraniach/ręcznikach itp. Przy większej ilości psów futro wala się wszędzie, pomimo codziennego sprzątania (zależy też od rasy psa). Możesz być pewna że psy same się sobą nie zajmą, nie będzie to działać jak w przypadku 'tv dla dzieci'. Psy zaczną z nudów broić, 'gdzie 2 głowy to nie jedna' będą wpadać na takie pomysły że sama się zdziwisz. Koszty karmy/weta/utrzymania też trzeba włączyć do budżetu.
-
Broń boże nie twierdzę że należy kierować się wyłącznie stażem hodowlanym. Ja się kieruję na pierwszym miejscu tym czy psy w danej linii były psami pracującymi, jakie mają charaktery (tu wiem że ludzie lubią 'koloryzować' więc z przymrużeniem oka), jakie badania pies miał wykonane (ogólnie przodkowie do minimum 3ciej wstecz) i na co chorowały. Planując psa pracującego czy też sportowego trzeba zniwelować ryzyko chorego psa do minimum, świadoma jestem tego iż w 100% nigdy pewności nie będzie - jednak natura to natura, swoje sposoby ma by jakąś chorobę sprzed 10 pokoleń ujawnić, lub przy złym 'zmiksowaniu' genów szwankować. Jednak umówmy się tak że płacąc za psa 3-5tyś (zależnie od rasy oraz linii przodków), nie chcemy trafić na psiego kalekę i oglądać męczącego się psa przez najbliższe 10lat. Tak będziemy go kochać pomimo wszystko, tak będziemy leczyć do ostatniej złotówki, tak będziemy zawiedzeni. ps. ja uważam że każdego psa od pierwszego dnia należy 'szkolić' poprzez socjalizację, naukę przynajmniej podstawowych komend, pokazanie psu świata żeby nie wyrósł na poschizowanego oszołoma.
-
Witam Zastanawiam się jaki kapok dobrać dla swojego psa. Waga 54kg (+/-2kg) w typie mastifa tybetańskiego, pływa dobrze i uwielbia wodne zabawy. Ja jednak jestem trzęsidupa jeśli chodzi o bezpieczeństwo i wolę się w takowy kapok zaopatrzyć, tym bardziej że w niedalekim czasie będziemy próbować w ratownictwie wodnym :razz:. Plany, planami, wszystko wyjdzie w 'praniu' czy mój Szatan :diabloti: będzie chciał współpracować. W każdym razie na oku mam kapok ten: [URL]http://www.pelna-miska.pl/pl/p/EzyDog-kapok-SeaDog-Vest-XLarge-czerwony/2481[/URL] Czy to jest dobry kapok? Czy jest może w podobnej cenie jakiś 'lepszy'? Czy przejmować się faktem że mój burek po mocnym ściśnięciu ma obwód klatki piersiowej 119cm, czyli został by zapas 'aż' 3cm na paskach? Jakie są wasze opinie, co doradzicie. To pierwszy kapok który kupię i mam nadzieję ostatni (cena mnie trochę powala :eviltong:).
-
Nie wiem jak z borderami jeśli mam być szczera, znam jedną hodowlę, młodą, znam te psy i wiem że to są fajne stabilne psy wydawane wyłącznie do rodzin 'sportowych'. Ja osobiście łamię się między kilkoma rasami (nie do końca wiem w którym kierunku chcę iść :eviltong:), ale już się rozglądam za potencjalnymi hodowlami. Na oku mam właśnie jedną hodowlę zagraniczną która ma niby fajne, zdrowe psy, ze zdrowymi oczami i stawami (to molosy) i działa jak się dziś doczytałam właśnie od 86roku! To nie jest jedyna hodowla która długo działa pod swoją rasą i ma faktycznie plan i wizję hodowlaną.
-
Mój wet przy ONce której leciało futro garściami polecał ... łyżkę oleju do karmy. Ja swoim psom podaje siemię lniane mielone w młynku (łyżka do karmy), lub olej lniany. Suka która masakrycznie prószyła dostawała jakiś preparat, nie pamiętam nazwy, jak sobie przypomnę to napiszę. Już pamiętam: [url]http://allegro.pl/beaphar-laveta-super-dog-preparat-witaminow-50ml-i4372700586.html[/url] Po tym faktycznie pruszakowi o połowe mniej futra leciało, aż byłam zdziwiona. Efekt utrzymywał się długo, po skończeniu jednej buteleczki dopiero od zeszłego roku znów jest problem z prószeniem się. Efekt trwał jakieś 2-3lata.