-
Posts
2029 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Maron86
-
W czeskich i niektórych stacjonarnych, taką mają filozofie sprzedaży ... aczkolwiek znam jeden sklep który sprzedaje online :cool3:, dzięki czemu wiem że ta karma jest świetna dla mojego psa.
-
Właśnie o to chodzi, czasem lepiej nie pomagać tak by 'właściciel' poczuł że jednak sprawa nie jest taka prosta przy pozbyciu się zwierzęcia. Teraz pieseczek się znudził, wywalą, poklepią się po plecach bo przecież wcisnęli tobie zamiast np wywalić, znów po wakacjach (a może i nawet szybciej) wezmą kolejnego psa i koło się zamyka... Jak pomoc uderzy ich finansowo to się na 2gi raz zastanowią czy właściwie faktycznie potrzebny jest im problem. Jednak nie każdy to rozumie że i pomagać nie każdemu należy, że czasem pomagając można wręcz zaszkodzić ucząc przygłupów że wszystko im wolno bez konsekwencji. Aczkolwiek doskonale rozumiem że czasem decyzja jest bolesna i trzeba przekalkulować czy pomoc danemu zwierzęciu nie pociągnie przykrych skutków w postaci kolejnych psich żyć które skończą nieciekawie... To jak z psami na wsi na łańcuchu. Odbiera się psa bo ma złe warunki i siedzi na środku pola na łańcuchu, super psa się uratowało - jednak następny w kolejce już czeka, a i 'właściciela' to w ogóle nie rusza bo to tylko kundel.
-
U mnie piłki do nogi, koszykowe, siatkowe owszem. Butelki puste każdego rozmiaru, a z wodą jeszcze lepiej nie dość że gryzak to jeszcze jaka frajda. Jajo - sama mogę się nim bawić :placz:, mogłam kupić 2 inne zabawki zamiast jaja dlatego tak uprzedzam że lepiej sprawdzić 'na żywo' ;)
-
Ja mam to z zooplusa, na 4 psy żaden się tym nie zainteresował. Totalne 0 reakcji na jajo, niezależnie od zachęcania (baaa nawet pasztetem całe obkleiła). Wydaje mi się że najlepiej podjechać lub od kogoś pożyczyć i sprawdzić na psie czy się będzie jarać zabawką.
-
[quote name='Yuki_']A to wcale nie jest głupi pomysł :p[/QUOTE] A no nie jest, czasem bywa tak że zwyczajnie ledwo wiążemy koniec z końcem (nie ważne czy chwilowo, czy ogólnie) i zwyczajnie niezależnie jak bardzo kochamy nasze zwierzę nie jesteśmy w stanie go finansowo odebrać...
-
To jest ich pies i ich obowiązek, porzucenie psa w świetle wszem i wobec ustaw jest znęcaniem się. Tylko na właśnie żyjemy w takim kraju że sprawa ciągnęła by się latami, a na koniec by ją umorzyli :roll:. Ja bym mogła szukać domu i owszem, ale albo psa trzymają u siebie do czasu znalezienia nowego (co czasem może trwać hohohoho czasu), albo podesłała namiary na hotel ze szkoleniowcem. Właśnie przez to że jest się tak łatwo pozbyć zwierzęcia 'bo się znudził, bo są problemu, bo tak' sytuacje się powtarzają. Czy jak odbierzecie tego psa od patologi (inaczej ich nie da się nazwać) to jaką masz gwarancję że po wakacjach nie wezmą kolejnej słodkiej kuleczki i znów będą wymuszać byś psa przejęła? Tak na marginesie ja osobiście uważam że jeśli wzięli psa to są za niego odpowiedzialni do końca, nie wzięli go na DT, czy zgarnęli z ulicy szukając właściciela. Jeśli chodzi o psy w schronisku gdzie pan chce odebrać psy, a nie może bo go nie stać i w tym przypadku jakaś menda mu psy wypuściła (swoją drogą dziwne psy zamiast obronić chatę to nawiały i to rotty?). Jak znasz gościa to może mu poleć żeby jakiś znajomy psy 'adoptował' zaraz po kwarantannie? Wtedy będzie płacił jak za adopcje, a nie jak za odbiór swojego psa. U nas parę razy widziałam właśnie taką akcję :eviltong:
-
Ja nawet przez chwilę zastanawiałam się czy nie kupić tej karmy na wyjazd najstarszej suce (straszny wybrzydzacz), ale jak zobaczyłam cenę to mało nie zemdlałam :lol:
-
Nie chce mi się rozpisywać więc w skrócie (dużym skrócie). 1) Fajnie że zakładasz podwójne konta, lub jak to większość firm robi 'zlecasz' reklamę poprzez spam jednak to jest tak mocno znana metoda że nawet laik się skapnie :roll: 2) karma nie jest warta swojej ceny, sami jesteśmy w stanie w domu stworzyć taki posiłek, a i nawet lepszy bo mniej przetworzony. 3) Tak dystrybutor nas okłamuje i to świadomie. Jednocześnie tłumacząc nam zalety karmy poddanej obróbce termicznej i wciskając że jest to [QUOTE]Poza tym wszystkie podawane psu składniki karmy są surowe i to jest jej główna zaleta.[/QUOTE] Resztę przeanalizowała isabelle301, nie ma potrzeby powielać ;)
-
Mi chodziło wyłącznie o motyw ciągnięcia. Pies żeby odejść dalej musi smycz naciągnąć, jest to młody pies który się uczy więc i takiego zachowania się będzie uczyć. W późniejszym czasie może mieć problem z chodzeniem na krótkiej smyczy, jeśli właściciele uważają że nie będą takowej potrzebować to nie ma problemu.
-
Ogólnie rzecz ujmując są rasy które mają specyficzne spojrzenie, Akita, Husky czy też malamuty, również w większości molosy. Człowiek patrząc psu w oczy wie że musi się wycofać, pomijając oczywiście fakt że nie powinno się patrzeć psu obcemu w oczy :eviltong:. Z twojego opisu wynika że ten malamut jest stabilnym psem, nie życzy sobie kontaktu szalonego psa ;). Czy tak samo się zachowywał jak przechodziłaś koło niego zanim suka była, czy też zwyczajnie nie zwracałaś na niego uwagi? Może wcale nie ma problemu w tym psie, tylko nagle uświadomiłaś sobie że to wielki, silny psychicznie i fizycznie pies? PS. Prowadź ją na lince, na flexi nauczysz sunię ciągnąć
-
Mnie powaliło stwierdzenie że ta karma jest super alternatywą dla BARFa, w takim układzie każda karma jest super alternatywą ;). Co do specjalnie zalewanych karm żeby mieć 'sosik' przecież jest taka karma, moja starsza suka ją je.
-
[quote name='natruszka']Szkoda pieniędzy na tą niby super karmę, a wyróżnia ja tylko to, że można ją zalewać wodą, choć i tak bałabym się psu podawać taki twór instant.[/QUOTE] ale, ale przy starszych psach i zwykłą suchą się zalewa wodą lub rosołem żeby nasiąkła i była miękka gdy ma problemy z gryzieniem ;)
-
Dzieci w ogóle nie powinno wypuszczać się z nieposłusznym i nieogarniętym psem, tym samym narażasz je na wiele niebezpieczeństw - najmniejsze to wywrócenie dziecka i ucieczka. Malamut nie powinien chodzić samopas po ulicy. Jednak nie jest tak jak pisze 'zaklinaczkapsów' :roll:, albo pies ma smycz, albo kaganiec, nad psem właściciel ma panować (czyli np odwołać w razie czego). Jeśli pies chodził latami po ulicy i nikomu to nie przeszkadzało, nagle wzieliście psa i teraz zaczyna być problem na dobrą sprawę z waszej winy (pies wkroczył na malamuta terytorium, jest nadpobudliwy) to należy porozmawiać z sąsiadami. Całkiem możliwe że wystarczy sukę z malamutem odpowiednio zapoznać (czego również z twojego opisu nie zrobiliście, to samiec powinien podejść, a nie fikająca, brykająca suka) tak by się ignorowały, nikt nie powiedział że psy muszą się lubić. Z całą resztą zgadzam się z Madie, wpierw ogarnij swojego psa, dopiero później go spuszczaj.
-
[quote name='Czaki']No moi rodzice na przykład, teraz jestem na etapie przekonywania ich, żeby wziąć na DT kota (bo z dwoma psami to ja na razie nie dam rady :) ). I właśnie to, że są organizacje i 'olganisacje' sprawia, że ludzie nie chcą pomagać zwierzętom, bo oni dadzą coś z siebie a i tak oklaski zgarnie 'olganisacja'[/QUOTE] Dla mnie jak chcą niech biorą oklaski, ja jedynie oczekuje foty z nowego domu gdzie zobaczę że pies jest szczęśliwy (kotów nie bierzemy, jestem alergikiem). Jednak oczekuję pomocy w razie potrzeby z karmą i wetem. Wiadomo że często jest tak, karmę dostajemy jednak jest jaka jest i często bywa tak że pies jej nie je, więc się karmi swoją i jest ok ;). Oczywiście zdjęcia robimy, jak są złe to przysyłają swoich ludzi, ogłoszenia oni robią. Dzięki takiemu układowi my możemy w pełni poświęcić się psu i o nic się nie martwić :p
-
[quote name='Czaki']Ja myślałam że każdy DT dostaje pożywienie i weta 'gratis'. Tzn, że organizacja to zapewnia swojemu zwierzakowi. Bo w końcu to ich zwierz tyle, że mieszka gdzie indziej. W organizacjach z jakimi miałam w pewien sposób kontakt właśnie tak było P.S. Piszę z tel dlatego musiałam napisać dwa osobne posty - połączyłabym ;-)[/QUOTE] Oj to zależy na kogo trafisz. Jedni oferują i wyżywienie i weta, inne za to linczują bo jak śmiesz nie chcieć opłacać oferując DT. Temat rzeka, zresztą jak większość jeśli chodzi o zwierzaki ;). Ja osobiście uważam że wet + karma powinna być, mnóstwo ludzi może dać DT jednak obawia się 'co będzie jak zwierzak zachoruje'. Sama znam sporo takich osób... 'U mnie' kiedyś oferowali 'niby weta' (chore zwierze nigdy go nie ujrzy będąc na DT) i żarcie. Z tego co ostatnio słyszałam teraz jest tak że dostajesz zwierza na 'DT' i wszystko organizujesz sama. Żarcie, weta, zdjęcia, ogłoszenia, całą adopcję - z tym że papiery oni podpisują 'mają swoją chwałę' :lol:.
-
Obroża półzaciskowa działa na tej samej zasadzie co dławik, przy psach lękliwych świetnie się sprawdza chociaż by dlatego że pies nie jest w stanie wyleźć z obroży czy szelek. Szybkość korekty we wszystkim zależny jest przecież od spostrzegawczości opiekuna, jeśli ten ma zwolniony refleks to czy będzie stosował korektę łańcuszkiem czy butem - nadal zrobi to w złym momencie... Osobiście uważam że gorszy jest źle dobrany dławik niż odpowiednio dobrana obroża na pół zacisk, jeśli łańcuszek jest za długi zwyczajnie wtedy faktycznie korekta jest z dużym opóźnieniem. OE owszem może być wiązana z opiekunem, ale to też ze względu na specyficzny ruch lub dźwięk. Szaman miał obrożę wibracyjną (bez impulsów i bez dźwięków), powiązał fakt że trzymam rękę w kieszeni oraz specyficzny 'klik pilota' z wibracją. Chodził grzecznie wyłącznie jak miał tą obrożę na szyi, a ja rękę w kieszeni. Dlatego zrezygnowałam przy swoim psie z takich metod, nie interesował mnie efekt 'jestem grzeczny bo wiem że TO masz', jednak nie każdy pies pozwiązuje OE z opiekunem. Jednak ja osobiście nadal twierdzę że OE tylko pod okiem specjalisty. Kolczatki, OE widywałam u CM jak mama oglądała go jeszcze jakiś chyba m-c temu. Nie wiem który był to odcinek więc nie mogę podesłać, to chyba jakiś nowy sezon był? Kopanie psów również było jako magiczny dotyk, to chyba w pierwszym sezonie gdy jeszcze go oglądałam. Jak mocno musisz kopnąć psa w amoku żeby ten zwrócił na ciebie uwagę, naprawdę wierzysz że ten magiczny dotyk butem to muskanie skóry? Ten 'dotyk' również jest wiązany z właścicielem tak samo jak łańcuszek, kolczatka czy też OE. Załóżmy że CM wie jakiej siły użyć i faktycznie nie krzywdzi i nie zagraża zwierzętom (tego poprzez szklane oczko się nigdy nie dowiemy, bo nawet jeśli wypalił za mocnego kopa to scenę wycieli od co, magia TV), właściciel nauczony zasadzać kopy psu może być w takiej złości i frustracji że zwyczajnie nie będzie nad sobą panować :shake:. Dojdę do sedna sprawy. JA nie neguję 'jego metod' bo to nie są 'jego' metody, tylko ogólnie dostępne i znane przy tresurze. W niektórych ośrodkach szkoleniowych do dziś jedynym słusznym rozwiązaniem na wyszkolenie psa (nie wychowanie tylko wyszkolenie) jest złamanie psu psychiki. Zwyczajnie uważam że takie postępowanie nie ma sensu, ja chcę w psie mieć członka rodziny i mieć relacje czysto partnerskie. Nie chcę mieć w domu psa pokroju Bianki który będzie się kładł na bok i sikał pod siebie pokazując mi że on jest uległy, że on nic, że nie on nie chciał. Gdybym chciała takiego psa to zwyczajnie wybrałabym inną rasę, właśnie dlatego jest tyle ras wśród psów wyhodowanych przez człowieka ;-). Każdy ma również prawo wybrania metody która mu odpowiada na wychowanie psa, do niektórych spraw trzeba dorosnąć i przełamać swoje 'NIE'. W wielu kwestiach CM miał rację, że trzeba być konsekwentnym, pewnym siebie, wymęczyć psa, stawiać wyzwania przed psami lękowymi itp. Jednak sposób w jaki on to robi już mi nie odpowiada. To jaki jest nas pies jest naszą zasługą i jednocześnie winą. Sporo czynników musimy wypracować dostając danego psa, znaleźć na niego metodę i sposób. Przecież wszyscy się zgodzimy że to metodę się dobiera pod psa, nie na odwrót. Ja osobiście pracę z borderami widzę inaczej i nie uważam ich za głupiutkie, wręcz przeciwnie uważam że bordery to fajne i inteligentne psy i tak samo można je 'popsuć' jak każde inne psy. Natomiast sporty z psami uważam że wymagają mnóstwo samozaparcia i konsekwencji. Nie rozumiem dlaczego ktoś uważa że to podbudowanie swojego ego i tylko głupia zabawa. Ja osobiście pomimo tego że wizualnie mi się podobają, nie chciałabym mieć bordera - mają za duże wymagania jeśli chodzi o pracę z nimi, taki pies byłby zdecydowanie u mnie nieszczęśliwy :eviltong: Jeśli chodzi zaś o Biankę to bardzo chętnie wszystkie sugestie przeczytam nie ważne czy u niej w wątku, czy tu, czy na PW. Całkiem możliwe że jest coś co robię źle i dlatego postępy są wolniejsze niż tego bym sobie życzyła ;-) Aczkolwiek sposób na świnię morską mamy jak na razie się nieźle sprawdza, Bianka zamiast pełznąć zaczyna 'przemykać' ukradkiem i nawet podchodzić bez osikiwania.
-
[quote name='Beatrx']ja tam dalej obstawiam, żeby znaleźć jej dom gdzieś na wsi, ze spokojną osobą, gdzie cały dzień będzie mogła spędzić na dworze. tak sobie pomyśl, czy gdyby np. Twoja mama ją miała w domku, wypuszczała rano na ogródek, wychodziła z nią na spacery, ale po powrocie dawała wybór zostać na podwórku czy wejść do domu to czy byłyby z nią jakiekolwiek problemy?[/QUOTE] Byłby taki że przy większym strachu (petardy, burza, trzaskające drzewa) nawiałaby i zgubiła się, aczkolwiek ja również twierdzę że powinna trafić do domu z ogrodem bo tak dla niej będzie najlepiej. Wtedy będzie psem bezproblemowym, w ogrodzie szalejemy, jemy, pijemy, w domu odpoczywamy ;) Jednak na chwilę obecną nikt się nią nie zainteresował, dosłownie jeden telefon był z małymi dziećmi...
-
To prawda, tak samo jest z 'lękiem separacyjnym' pies niszczy/wyje/ucieka i się jednocześnie nagradza bo zachowanie to upuszcza jego frustrację. Jednak jeśli damy laikowi psa i powiemy 'wychowaj go' to zapada pytanie czy psa zepsuje podkarmiając go w złym momencie, czy używając źle np kolczatki. Jak dla mnie używając źle kolczatki. Najlepszym dowodem są psy wielkości spaniela biegające na flexi z kolczatką i miotające się z zębami na wszystko co się rusza. Osobiście szukam tak długo metody pozytywnej (przy czym naprawdę pozytywne skojarzenia na smaczkach się nie kończą, każdy pies widzi coś innego pozytywnego niektóre odmawiają przyjmowania smaczków itp), jeśli wszystko zawodzi, a pies jest agresywny i stwarza zagrożenie no to niestety pozostaje tylko awersja. Pies który dostaje od właściciela strzała kolczatką dokładnie widzi jak to działa, widzi ruch smyczy, widzi ruch ciała. W ten sposób wiąże ból z właścicielem. W takich przypadkach jeśli zawodzą metody pozytywne oraz awersja używana jako korekty i powstaje pytanie czy należy ze względu na agresję psa uśpić - ja bym użyła OE. Tylko jest małe ALE - ja osobiście nie użyłabym OE bez nadzoru sprawdzonego przez siebie szkoleniowca któremu wiem że mogę powierzyć życie swojego psa. Tak czy siak moim skromnym zdaniem najważniejsze jest wpierw zbudowanie jakichkolwiek pozytywnych relacji z psem, bo od tego powinna zacząć się praca.
-
[quote name='Berek']A to interesujące, przepraszam za off topic - ostatnio przeżywam zderzenie z pewną kocią fundacją i - poza standardowymi obserwacjami (pani guru zarządzająca która sobie z tego żyje plus dość oszalałe wolontariuszki w które paniusia orze, jak może :cool1:) zauważam niesamowite parcie na odławianie i przetrzymywanie miesiącami w klatkach / w przekoconych DT nieszczęsnych kotów wolnożyjących, które w życiu u ludzi nie mieszkały, doskonale sobie radziły na wolności i można sobie wyobrazić, jak się czują, zamknięte na malutkiej powierzchni :roll:. Pod pretekstem "adopcji", zważywszy na to, jak trudno wyadoptować nawet ślicznego, młodego kota / kociaka to szanse paroletnich, kostropatych kociambrów z problemami beahwioralnymi, sikających ze stresu na meble itd. oceniam na równe zeru. Oni jakieś dotacje dostają na ilość przetrzymywanych kotów czy jak...? :angryy: BTW zderzenie - w realu - z członkami organizacji prozwierzęcej, z ich chamstwem, przekonaniem o własnej racji, kłamstwami, niedotrzymywaniem ustaleń itd jest porażające. Uwaga - nie mówię że wszyscy tacy są i zawsze tak się dzieje, ale dostrzegam niepokojącą prawidłowość i śmiem twierdzić, że nawet ludzie z dobrymi chęciami i świeżym spojrzeniem albo się tego stopniowo uczą, albo odpadają w naturalnym procesie pozbywania się "niedostatecznie twardych" członków SA, tego... organizacji. :cool3:[/QUOTE] Ciekawe czy to nie ta sama organizacja :lol:, chociaż ta jest niby 'ogólną' organizacją pro zwierzęcą... Mają dotacje od ludzi, czyli darowizny. Wcisną łzawą historyjkę jak to biedny kotek był w strasznych warunkach, a teraz szczęśliwie siedzi i jest zdrowy, że trzeba na żwir, karmę, leczenie. Ludzie ślepi wszystko łykną, niczym pelikany na głodzie. Tylko że do czasu, później jest obrót o 180* i się nie ufa już żadnej organizacji Nowi ludzie, z nowymi pomysłami i planem na działanie odpadają. Szukają innych możliwości pomocy zwierzętom lub robią to na własną rękę za własne pieniądze. Przecież 'prezes' nie przyzna że ktoś ma rację, czy zwyczajnie że 'prezes' robi syf i zniechęca ludzi... Prezesa się nie ruszy, a szkoda marnować czas i energię na walkę z ludźmi na stołkach 'przy korycie'.
-
[quote name='Berek']Można, można, jeszcze jak można - toć o tym piszę...[/QUOTE] Nie spotkam psa który byłby po metodach pozytywnych tak zepsuty żeby nie dało się tego w łatwy sposób odkręcić, za to widziałam psy które były po złej awersji tak uodpornione i 'zepsute' że trzeba było ciężkiej pracy by psa wyciągnąć z naprawdę złych zachowań (między innymi atakowania właściciela). [quote name='Berek']Tzn? ;)[/QUOTE] Chociażby obroża półzaciskowa która psa nie udusi, a korektę można zastosować. Na bardziej toporne psy łańcuszek (użyty jako korekta, nie jako powieszę psa i poczekam aż mu tlenu zabraknie), kolczatka (również korekta). To również jest awersja, nie jest dla psa przyjemne, w przypadku kolczatki również bolesne. Jednak nie jest niebezpieczne na tyle by psu narządu uszkodzić... Kop w pachwiny, brzuch, genitalia i owszem
-
Mnie wkurzają właśnie ci pseudo miłośnicy zwierząt. Branie psa na pokaz, pierniczenie o jego cenie z hodowli itp. Normalnie coś się we mnie wewnętrznie denerwuje (chyba jakiegoś obcego hoduję, pewnego dnia ze mnie wylezie i wszystkich pozżera :diabloti:). Szamana mam w typie rasy dlatego że szukałam konkretnej rasy, jak by się nie znalazł pies do adopcji to byśmy brali z hodowli. Inną sprawą jest to że moja świadomość wychowania podrostka była na etapie 'to młody pies to sobie wychowam' :lol:. Magia np była totalnym przypadkiem, 8 pies na DT jako dorosła 6-sta. Tak się zakochali z Szamanem w sobie że szok... Była adoptowane, uprzedziliśmy że jak by coś się działo itp to mają dać znać, pomożemy, przypilnujemy, wyprowadzimy. Skradła nasze serce w 100%. Okazało się że przeczucie nas nie myliło, minęły 2 dni i właścicielka z płaczem w słuchawce że ma tak silną alergię że się dusi i nie wie co ma zrobić bo nie odda jej do schroniska za żadne skarby. Decyzja była krótka, Magia wraca do nas no i już tak została :loveu:. Dodam że nie chcieliśmy 3 psów własnych :eviltong:. I pomimo że jest to jakiś mix hovawardo(wygląd)-chartowy(charakter, sposób poruszania się), śliczna, szczupła, mądra sunia - to siedziała prawie 3lata w schronisku :shake:. Dlatego właśnie jeśli ktoś szuka w typie rasy, mając z góry założone że jak się nie znajdzie to zwyczajnie kupi z hodowli. Jeśli nie ma w planach wystaw, a i charakter do raczej 'codziennego życia'. To kurcze czemu nie. Przecież przez najbliższe 15lat będziemy się psu poświęcać w całości i przychylać mu nieba ;-). Jednak jeśli człowiek chce psa nie wiedząc nic o charakterze czy też potrzebach, tylko dlatego bo jest modnej rasy. Niech się 3x zastanowi dlaczego właściwie chce psa...
-
[quote name='Berek']Powiem rzecz niepopularną, ale... żałuję, że tak mało właścicieli nie wpada w odpowiednim momencie na ten pomysł. Tak jak patrzę na to, co się dzieje w psim świecie - nieraz "problemy z agresją" są skrupulatnie rozwijane i kultywowane ile wlezie przez pańciostwo które - no właśnie - w odpowiednim momencie całkiem zwyczajnie owego strasznego buta nie użyło. Za to delektuje się "ocenami problemu", barowaniem, wieloetapowymi strategiami które wszystkie należą do pewnej kategorii prawd opisywanej niegdyś przez ks. Tischnera. :lol: Ale to tak zupełnie off topic. ;)[/QUOTE] Możliwe że zostałam źle zrozumiana, ja nie twierdzę że awersja jest w 100% zła. Jeśli pies nie reaguje naprawdę na nic innego to trudno trzeba użyć awersji. Jednak i awersję trzeba używać w sposób przemyślany oraz dokładnie wiedzieć w którym momencie, żeby po pewnym czasie z niechęci do innych obiektów i psa się nie pojawiła istna nienawiść i chęć mordu wszystkiego co się przemieszcza. Korzystając z metod bardziej pozytywnych nie idzie psa 'popsuć', nawet popełniając błędy można je naprawić, używając awersji i owszem. Forma awersji moim skromnym zdaniem również ma znaczenie, używanie buta jako awersja jest co najmniej głupia i nieodpowiedzialna. Naprawdę jest również mnóstwo metod innych, mniej brutalnych, a i w podobny sposób działających.
-
To się tak mówi że psa się nie wybiera po wyglądzie, charakterze czy rasie. Ja osobiście uważam że jeśli chcemy psa w konkretnym celu, do sportów, pracy, obrony to należy starannie wybrać rasę pod siebie, jeśli chcemy psa do kochania i nic więcej to do schroniska. Ja mam Szamana w typie MT którego specjalnie szukałam ze względu na charakter (oczywiście jak to u nas nie wszystko jest takie jakie zakładaliśmy :diabloti:) i Magię w typie hovawarta która de facto siedziała w schronie od 2011 do 2013 maja aż na DT do nas trafiła w stanie cóż ... futro nadawało się wyłącznie do zgolenia na 2-3mm. Czy to czyni mnie jakąś paniusią? Mam też Jeanne kundelosa. Wszystkie ze schroniska. Dla mnie nie jest problemem że ktoś szuka psa w typie danej rasy, o ile ta rasa nie jest 'modna' bo wtedy mam wrażenie że przysłaniają inne powódki niż faktyczna potrzeba... Jak ktoś się na dzień dzisiejszy rzuca z adopcją na yoraska czy inną modną ozdóbkę to dla mnie sprawa jest jasna :shake:. Sama też wolę jakiegoś bardziej skundlonego psa na DT niż modną rasę, przynajmniej nie mam dylematu czy dana rodzina chce zabawkę czy pełnoprawnego członka swojej rodziny.
-
Z lizaniem nie będę walczyć, zakładam długie spodnie, skarpety i w końcu mam spokój :evil_lol:. Niektórzy uwielbiają być lizani i się rozczulają, och, ach jaki słodziak itp. Egzemplarz faktycznie ciekawy, nic to nie daje ona wchodzi mi na wyro i wystarczy że spojrzę lub się odezwę i koniec mam mokrą plamę :shake:... Drzwi zamykam i mam spokój, chociaż to nie do końca rozwiązuje problem... Mama może ją dosłownie za fraki złapać i ściągnąć z tapczanu i nic nie zrobi ani kropelki. Jak się odważy wyleźć z kennelówki (ciągle otwarta) to leci do mnie i zaczepia do głaskania, przytulania, jak ma gdzie to liże - resztę ludzi ma w poważaniu. Najlepsze jest widok gdy głaszczę Szamana, Bianka przybiega i się mu na plecy wspina bo ona też chce być wygłaskana :diabloti:.
-
To prawda ten temat to temat rzeka ;-) odniosę się do tego: [QUOTE]Do psów rozmnażanych co cieczkę nie da się przyczepić, jeżeli szczyle są rozdawane (albo oficjalnie rozdawane, a pod stołem - kasa :roll:) - można zaproponować sterylkę, opłacić sterylkę, namawiać. Ale jeśli właściciel macha ręką i nie chce to nic się nie da zrobić :shake: Tutaj nasze prawo kuleje.[/QUOTE] W wypadkach o których piszę to właściciel miał gdzieś że jego kundle na podwórku się mnożą, że szczeniaki zdychają, albo dorastają i się znów mnożą również 'inbreedem' :shake:... Ich to nie obchodzi i koniec, nieważne ile razy się to zgłasza i jak nachalnie. Jeśli chodzi zaś o DT u mnie to ze schroniska biorę psy za darmo, dostaję karmę dla psiaka, mam zapewnionego weta, ogłoszeniami też zajmują się wolontariusze dzięki czemu ja mogę się w pełni skupić na psie i jego problemach ;-). Za to od osób prywatnych nie mam odwagi wziąć bez podpisania umowy cywilno-prawnej która chroni zarówno psa jak i nas, biorę wyłącznie na hotel. Wiadomo smycze, obroże itp są nasze, jak psom karma nie pasuje to się dobiera pod psa (w 99% trafiają do nas wychudzone/zagłodzone psy), jak jest problem którego nie potrafimy sobie poradzić to pies trafia do szkoleniowca. Doskonale rozumiem że ktoś nie chce wziąć psa na DT nie wiedząc ile będzie siedział, ale to akurat wszystko jest zależne od losu. Czasem śliczne rasowe psy 'kiszą' w hotelikach, a brzydki jak noc pies idzie od ręki. Ja np mam teraz na DT sunię z super uległym charakterem, nie wiadomo do końca do kogo powinna trafić, ale i tak o nią niema żadnego telefonu. Sunia prawie 6-tyg u nas już jest, wakacji też nie możemy zaplanować bo jak skoro nie wiadomo ile psiula jest nas. No i stety, niestety mamy trochę swojego zwierzyńca do zabrania (Szaman, Magia, Jeanne, świniak morski, papuga trafi do brata pod opiekę :diabloti:) do tego żareło dla psów, cały psi sprzęt, zabawki psie, no i nasze ciuchy :eviltong:. Więc tak, czasem jest problemem bycie DT i czasem życie było by o niebo łatwiejsze, jednak ten widok psa po jakimś czasie wyciąganie z problemów - bezcenne, widok psa po jakimś czasie z nowym właścicielem - bezcenne i wyciska łzy :loveu:.