Jump to content
Dogomania

Maron86

Members
  • Posts

    2029
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Maron86

  1. Nie. Masz psa jakiego chcesz i robisz z nim co chcesz, a jak zdarzy się że psy zagryzą innego psa to dostajesz mandat i tyle :roll:
  2. Dyskusja o Millanie już dawno mnie znudziła. Każdy ma swój pkt widzenia i dostrzega to co chce, przekonywanie 2giej strony też się mija z celem bo nikt nie przyzna się że jego 'GURU' się myli :roll:. Od dawna go nie oglądam, strata czasu i nerwów. Ponoć 'ewoluował' i w magiczny sposób zaczął dostrzegać wysyłane przez psa CS, ponoć przestał każdego psa wieszać na sznurku dusząc tak długo aż pies z braku tlenu przestanie walczyć, ponoć już nie używa buta i kopania jako 'odwrócenia uwagi'. To wszystko ponoć, bo tak jak piszę ja go nie oglądam. U mnie w umyśle wykreował się słaby, sfrustrowany człowiek który ma parcie na szkło, ma gównianą wiedzę pod względem wychowania pomimo że z początku potrafił dostrzec jak pies reaguje to zawalał na całej linii przy wyciąganiu psów z problemów. Masie psów zrył psychikę (o czym można czytać w nie jednym miejscu i nie o jednym przypadku). Mnóstwo przypadków miał tak żałośnie śmiesznych i wyłącznie spowodowanych lenistwem właściciela że aż dziwne że psa musiał kopać/dźgać paluchami, wieszać na dławiku itp. Z jednej strony mówi 'wybiegać psa', bierze rolki, bierze psa NA DŁAWIKU i każe się ciągnąć, co ma oczywiście pomóc psu :roll:. Jednocześnie namawia właścicieli do ... zamontowania bieżni bo przecież upierdzieliło im nogi i nie mają czasu by się poświęcić dla psa. Idę również o zakład że psy które mu się nie udały zwyczajnie nie pokazują, bo to nie medialne, bo z tego kasy nie będzie. Wszem i wobec mogę przyznać że z ludźmi których spotykam z agresywnymi psami to jest w 90% ich wina. Pies ma wyjście w koło bloku lub przed kladkę i do domu, pies niema bodźców, niema zajęć, niema gdzie się wyładować, nudzi się, popada w frustrację. Dochodzi do momentu że pies upuszcza swoje emocję poprzez atakowanie innych psów/ludzi/właścicieli, w tych przypadkach to nie psa się szkoli tylko ludzi. Kilka psów faktycznie zabrnęło za daleko i bez awersji się nie da, ale serio dźgać psa żeby nie szczekał - już lepiej założyć OE antyszczekową :roll:
  3. Jak wleci mi na wyro to sika jeśli ja podejdę, mama może ją spokojnie za fraki ściągnąć :roll:. W domu trochę się opanowała, chociaż widzę że zdarza jej się nie wiadomo czemu i dlaczego. W żaden sposób nie zachowuję się inaczej, zazwyczaj pracuję przy laptopie i naglę czuję ... mokrą nogę :angryy:. Jak nie 'uległość' to zaczyna mi lizać syrę (czego tez nie cierpie :evil_lol:). Na podwórku jest super fajna, biega sobie na 3m flexi, cieszy, bawi, zaczepia - taki typowy psi dzieciak jeszcze), w domu o 180* i jest wielki lęk... Je oczywiście w nocy i z samiutkiego rana, w dzień nic nie zje - chyba że jest posypane cukrem :-o
  4. Pani Profesor albo nigdy nie trafiłam na takich patałachów albo u nas za małe zadupie i by nie przeszło :eviltong:... zmierzchnica ja wszystko rozumiem. Zdaję sobie sprawę że kij ma dwa końce, że jedne organizacje pomagają przy czym inne wolą zbierać kasę. Pech chce że jeśli ktoś trafi na tą drugą 'wersję organizacji' to jasny szlag go trafia, a najgorzej jak trafi jeszcze raz w podobne bagno wtedy to już niema zmiłuj. Swoje opinie opieramy na swoich własnych przeżyciach, na przeżyciach bliskich ludzi, znajomych, rodziny itp... Ja znam organizację od strony: nie mamy miejsca (bo pies brzydki, mały - jednak na psa w typie rasy większego miejsce było tego samego dnia), weź se sam do domu, w dupie mamy bezdomne psy (przy czym jeśli ktoś 'ważny' zgłosi to jest wielki esej o znieczulicy ludzi, nie ważne że TEN pies był im zgłaszany przez jakąś mało istotną osobę), dajcie fanty na bazarek, dajcie kasy na leczenie, dajcie kasy na samochód (tu im nie wypaliło, chyba ludzie mają ich powoli dość), dajcie DT (przy czym wszystko trzeba 'wyrywać z gardła', a o zdjęciach czy ogłoszeniach można zapomnieć....). Zgłoszenia interwencyjne? Jakie zgłoszenia, jeśli o psa to mają gdzieś, jeśli o kota to lecą niczym po redbull :angryy:, rozmnażanie co cieczkę psów guzik ich obchodzi bo to 'pańskie psy', wykupywanie psów z nowego schroniska (czyste, zadbane, szkoleniowiec pomaga przy psach, są wybiegi, osobne boksy). Oj mogłabym pisać całą noc i nie wiem czy by mi czasu nie zabrakło :roll: Sama osobiście wkopałam przyjaciela w bycie DT dla ich kota, do dziś żałuję że takich problemów mu ściągnęłam na głowę. On za to pomimo czasu i chęci nie odważy się nigdy więcej wziąć zwierzaka na DT. Żarcie, żwir dostawał jak się zgłosił, cała reszta? Ogłoszenia nie bo niema zdjęć, zdjęć nie bo nie mają czasu ale te jego są be, fe i w ogóle. Kot chorował na chroniczne sraczki? Co z tego żaden wet chyba że chce sam zapłacić, przecież można dać smektę (którą sam miał kupić). Sterylka? Jaka sterylka, to dobiero nowy właściciel no chyba że sam opłaci i nie ważne że ma 2 kocie samce. Na koniec wielka awantura że jak to przecież się godził... Byłam przy tej rozmowie, kot miał mieć: żarcie, żwir, weta, sterylkę przed rują, zdjęcia, ogłoszenia - to wszystko mieli oni zapewnić. I to jest tylko jedna z wielu historii :lol: jednak ta mnie najbardziej wytrąciła z równowagi, może dlatego że ja namówiłam przyjaciela. Jak później mając do czynienia z takimi akcjami człowiek ma ufać organizacją...
  5. To prawda, to na co my byśmy nie wpadli im od razu do głowy wlatuje, nie zawsze dobrze na tym wychodzimy :eviltong:. U mnie nie przeszło chowanie się za drzewami, Magia nie odstępuje na krok w lesie, a Szaman idzie swoją drogą i nagle głuchnie :evil_lol: więc nie spuszczam go z linki 20m.
  6. Eeee ja z głuchoniemym miałam lepszą akcję. Jak nie muszę nie biorę portfela ze sobą bo po co. Poszłam z mamą do bidry, mama wzięła ze sobą 'aż' 10zł na swój nałóg (słodycze :evil_lol:). Podchodzi do nas facet z jakąś kartką i stuka długopisem, czytam o co mu chodzi. Było to zbieranie podpisów pod jakimś stowarzyszeniem głucho-niemych, wszystko cacy zabieram się za podpisanie... aż nagle patrze co trzeba wypełnić: imię, nazwisko, nr i seria dowodu, pesel (?!)... darowizna. Mówię mu że nie mam kasy przy sobie, a ten mi puka że mam podpisać. Szlag mnie lekki trafił, ale tłumaczę mu że nie wzięłam pieniędzy. Trwało to kilka dobrych minut, w końcu się zdenerwował, wyrwał mi długopis, przełknął 'kur**' i sobie poszedł :lol:. Tak wyraźnie przeklnął że jestem w 100% pewna że to jakaś ściema była, no i po co komu pesel, może od razu skan dowodu i zgoda na kredyt. Ja ogólnie omijam wszystkie organizacje nieważne czy zwierzęce czy ludzkie, wystarczył mi widok jak niektóre 'pracują'...
  7. Super, kleszcze to paskudy naprawdę niebezpieczne dla naszych milusińskich :shake:.
  8. Dzień jest za krótki :shake:, ledwo wróciłam do domu z 'wyprawy' od rana... Jutro będę miała od południa więcej czasu to sobie poczytam :loveu:. Za to znalazłam na Biankę podstępny sposób by się odważyła podejść bez wołania sama. Biorę prosiaka morskiego na ręce, gadam do niego i ... Bianka zazdrosna przybiega, włazi na kolana i czeka na głaskanie :evil_lol:. Jak się zestresuje za mocno to wraca sobie na miejsce, po chwili wracając :razz:
  9. Moje miały chowane smaczki żeby kojarzyć komendę 'szukaj' jako szukanie zdobyczy/łupu. Smaczki były wszędzie chowane, nie chowałam ich dodatkowo w tzw dummy żeby nie nakierowywać psa na aport i nie mieszać mu w głowie. Jednak smaczki były chowane tak jak u ciebie, ale mój pies stwierdził że skoro mogą być w łatwo dostępnym miejscu, to ile może znaleźć schowanych gdzieś głębiej :cool3: no i zaczął buszować po wszystkim i wszędzie.
  10. Yo Powie mi ktoś może gdzie nad morze niedaleko szczecina z psem jako wypad na plaże jednodniowy. Gdzie pies nie będzie 'problemem' i nikt się nie będzie mógł się przyczepić ;). Gdzie są jakieś fajne, czyste w miarę plaże gdzie pies mi nie wróci śmierdzący błotem i gnojem (a i tak się zdarzało w jeziorach...) oraz jednocześnie można sobie popływać?
  11. Taaa ja też się bawiłam w ukrywanie po domu, jak wyszłam na zakupy to mi wszystkie szafy 'sprawdził' które dał radę otworzyć, każdy ciuch wyciągnął, obwąchał i zostawił... Z osobistych doświadczeń nie polecam zabaw w domu z psem niuchającym :evil_lol:
  12. [quote name='Koszmaria']masz już?mój outlook mówi,że powinnaś mieć:) ja na mopsie TŻ wypróbowałam dyszenie i mlaskanie.mam wrażenie że go zaskoczyłam i od tamtej pory jeszcze bardziej mnie lubi;)[/QUOTE] Mam, dziękuję bardzo :loveu:. Teraz tylko ściągnę PDF :P
  13. Jedź do weta, powiedź że znalazłeś kleszcze i boisz się że pies zachorował. Wet powinien zrobić test na babeszjozę, chyba że pies będzie w takim stanie że gołym okiem widać. Zaaplikuje leki i może uda się bez powikłań, im dłużej się zwleka (o ile pies złapał to świństwo) tym mniejsze szanse przeżycia psa... To w fajnym miejscu mieszkasz że nie ma prawie kleszczy, u nas taki wysyp że przy pełnej ochronie i tak potrafią złapać kleszcze :shake:...
  14. Ja znam psy które przed kastracją 'kochały cały świat' (próbując w tym przelecieć wszystko co się rusza), a po kastracji zrobiły się tak agresywne do psich pobratymców (niezależnie od płci) że leciały z zamiarem 'zabij'. Kastracja nie jest lekiem na całe zło, jeśli pies choruje ok wykastruj, ale litości pies wam się w anioła nie zmieni od straty jajek.... Tu by pomógł wyłącznie porządny szkoleniowiec z wizytami w domu, bądź behawiorysta (chociaż do niedawna uważałam że wszyscy to naciągacze z kursem korespondencyjnym, to teraz uważam że taka jest tylko duża większość jednak są i faktycznie ludzie z wiedzą :lol:). Ogólnie dziwię się że ktoś przyzwalał na takie zachowania przez tak długi czas, jeśli sobie nie radziliście z 2ma psami trzeba było młodszego komuś ogarniętemu oddać. Dziwne że te psy się jeszcze nie pozagryzały, czy też nie zeszły na zawał... Chociaż ogólnie wydaje mi się że to jest raczej 'troll temat' :roll:, może mało widziałam ale nie widziałam yorka który by skakał na 60cm w górę.
  15. To może poszukaj kogoś kto już w tym siedzi i ci pokaże podstawy?
  16. [quote name='zmierzchnica']Rzadko się zdarza, żeby pies miał tak sobie ataki agresji, bez zaburzeń ze strony układu nerwowego. Ja kiedyś na szkoleniu miałam amstaffa, który miał napady agresji na psy i na ludzi. Od razu jak go zobaczyłam, widziałam, że coś jest nie tak: pies rzucał się na każdy kawałek plasiku, metalu, patyka i go jadł. Jadł wszystko, co wyróżniało się z podłoża, to było kompulsywne :roll: Niestety, okazało się, że miał guza mózgu, a właścicielka nie chciała dalej z nim walczyć... 3 letni pies poszedł do piachu :shake: A badania zawsze warto zrobić..[/QUOTE] Moja ma tak że jednego dnia bawi się z danym psem, a następnego chce go zjeść (dosłownie, atakując żeby zabić). Również miewa takie trzaski że bawi się z psem, odwraca się coś tam powącha czy siku zrobi, wraca do zabawy i zamiast się bawić atakuję celując w krtań. Np wczoraj spuściliśmy Magię, ona się bawi na zasadzie biegnie i pomrukuje, ale ani nie atakuje, ani nie gryzie (ogólnie nawet siebie obronić nie potrafi przed innymi psami i dobrze bo nie muszę się martwić że kiedyś się zetnie). Bawiła się ze wszystkimi psami, aż nagle Jeanne ją chwyciła zębami i w ataku, po czym pluła futrem i chciała się z nią bawić... Coraz częściej zaczyna mnie dobijać swoimi zachowaniami :shake:, tym bardziej że obawiam się iż pewnego dnia zwyczajnie Szaman jej zrobi krzywdę w obronie Magii. Tak jak mówię moja suka ma dobre wyniki, obmacana, przebadana ze wszystkich stron. Jedyne co wyszło to lekki osad na zębach (no 11lat pies ma to się nie dziwię), oraz jeden mały guzek na macicy. W sumie jej jednak nie wysterylizowaliśmy, odradziła nam szkoleniowiec, powiedziała wprost że suka stanie się jeszcze bardziej agresywna przez hormony. Ten stan od ponad pół roku się pogłębia, a ci co sukę badają twierdzą że to behawior, za to szkoleniowiec że to choroba. I takie błędne koło się wytworzyło. Bo nasza suka faktycznie zawsze była lekko histeryczna, a i psy lubiła 'poszmacić' i ogólnie stroniła od obcych którzy się nie chcieli podporządkować...
  17. Od początku czytania wątku byłam pod ogromnym wrażeniem, byłam pewna że sunia z tego wyjdzie. Bardzo ci współczuję :-(, ja pomimo braku wiary w Boga, wierzę że gdzieś kiedyś z psiakami się spotkamy. Czy to będzie TM, czy następne wcielenie, to nie ma znaczenia...
  18. Może geny dają o sobie znać, nie myślałam nad zapisaniem jej do szkoły tropienia, na jakieś seminarium pojechać sprawdzić jej możliwości, ukierunkować jej pracę, może na ratownictwo? W szczecinie niedługo jest seminarium z ratownictwa (tzn koło szczecina), wiem że to daleko, ale może znajdzie się coś u was blisko lub w niedużej odległości.
  19. Ja też uważam że to choroba, a nie problemy behawioralne. Szaman ma tyle samo zalet co wad, ale to chyba każdy jest taki :eviltong:. Osobiście naprawdę myślałam że to z jego strony prowokacja, że tak długo jęczy za nią że ona nie wytrzymuje. Za 2 tygodnie jadę psy szczepić kompleksem to się od razu dowiem o możliwość padaczki u niej. Przyznam szczerze że ona już 8m-c temu miała podejrzenie guza czy czegoś, ale wyniki wyszły jak na jej wiek świetne, wetka stwierdziła że to może problemy behawioralne bo prowadzimy DT (ciągła rotacja psów). My sobie 'odpuściliśmy' bo skoro to behawioralne to wystarczy ją 'naprostować' z zachowaniami, jednak jak tak dłużej o tym myślimy to ona już od dobrych 6lat miewa ostre trzaski agresji, natomiast DT mamy od 2lat. Tym bardziej że ona nie miała nigdy takiego typowego ataku padaczki. Aganemnom będę wdzięczna jak napiszesz co wyszło u psiaka, jakie zostało wdrożone leczenie itp.
  20. Owszem pies zagraża życiu bo już nie tylko zdrowiu, ale może zamiast kennela kupić kaganiec fizjologiczny odpowiednio oczywiście dobrany by pies mógł pić przez niego (Szaman i Magia mają taki i spokojnie w razie czego cały dzień mogą w nim spędzić). Wydaje mi się to z mniejszym uszczerbkiem na psychice psiaka niż nagle ograniczyć mu wolność do kennelówki. Broń boże nie neguję kennelowania, sama mam 2 złożone w domu na wszelki wypadek. Tylko chodzi mi o to że ten konkretny pies może przez to przeżyć jeszcze większy stres, a wiadomo jak stres działa przy chorobach :-(. U mojej te ataki nie są tak silne, aczkolwiek również gwałtowne. Jednak jak suka coś wywija to Szaman ją od razu o glebę i przytrzymuje. Dostawał za to opierdziel, bo z boku to wygląda jak 'prowokowanie'. Chodzi za nią, piszczy, jęczy, marudzi, ona dostaje fioła, łapie ją za kark i przy podłodze przytrzymuje aż Jeanne przestaje się miotać.... Jak się da sprawdzić czy pies faktycznie choruje na padaczkę, jak 'mój' pierwszy pies chorował to były oznaki typu właśnie drgawki itp. Leki go uspokoiły i wyciszyły. Wet wtedy mówił (jakieś 15lat temu) że nie da się jasno określić czy pies ma padaczkę czy nie.
  21. [quote name='Koszmaria']wyślij mi na pw adres mailowy.[/QUOTE] Poszło :loveu:
  22. Jeśli to jest od padaczki i zmian w mózgu to kennel pomoże wyłącznie na bezpieczeństwo, ale jeśli pies nie jest tego nauczony to przecież nie będzie dla niego to ani zrozumiałe, ani 'fajne'. Szaman wprowadzony do klatki nie wyjdzie nawet jeśli ma drzwiczki otwarte, zwyczajnie wie że ma zostać, ALE jęczy, piszczy, płacze, denerwuje się. Zdążam do tego że nie dla każdego psa kennelówka jest rozwiązaniem, sporo psów się nią stresuje mimo przyuczenia do kennelowania, mimo długich spacerów po których powinien pies paść zmęczony i odpoczywać. Przyznam szczerze że twój problem z twoim psem zmusił mnie do zastanowienia się nad swoją suką, ona nie ma tak ostrych ataków agresji, nigdy też nie miała ataków padaczki... ale zawsze przed atakiem agresji Jeanne, Szaman zaczyna chodzić poddenerwowany, piszczy, jęczy i pilnuje ją na każdym kroku...
  23. Jeśli to nie jest ból to zostają zmiany neurologiczny, chociaż przy guzie mózgu może coś uciskać i stąd takie zachowanie.
  24. Może to padaczka, guz mózgu? Osobiście mi się wydaje że te ataki to albo problemy neurologiczne, albo silny ból...Bez tomografu wydaje mi się że tego nie 'odkryjecie', a i tomograf koszmarnie drogi. Sama mam podobny problem z 11letnia suką, ma napady agresji już nawet na członków rodziny... Suka niby zdrowa, a jednak nie do końca. Jednak przy takich atakach jak u twojego psa chyba bym się zdecydowała na uśpienie, nie tylko wy żyjecie w terrorze ale i pies prawdopodobnie żyje w ogromny bólu i stresie.
  25. Suka ma swój kennel, wpada w przerażenie kiedy w dzień ma otwarte. Za to na noc wychodzi 'buszować', zawija przedmioty na miejsce, 'dyskutuje' itp. Ma jasne zasady, ma 'rutynę' przez to że przy 4psach trzeba wszystko ogarnąć i rozplanować ;) Szkoleniowiec poradziła nie wypuszczać jej na noc, a wyłącznie na dzień aż się 'przestawi'. Ogólnie została jej na dzień dzisiejszy mocna uległość i to że w domu czuje się zagubiona, za to na dworze szał ciał, skakanie, zaczepianie, deptanie Szamana/Magii/Jeanne żeby tylko wejść na plecy. Skan mi odpowiada :loveu:
×
×
  • Create New...