Jump to content
Dogomania

Florentynka

Members
  • Posts

    7536
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Florentynka

  1. [quote name='kkasiiiar']To naprawde polozna aniol :);) Moja kazala zamknac psa w lazience bo ona nie wejdzie..chociasz Tora nie wykazywala zadnych oznakow agresji..nawet nie szczekala..bo to byl pies malo szczekajacy ;)niestety mit psa mordercy jest nadal sily:( Przy drugiej wizycie prosila zebym psa gdzies "uwiazala" bo ona nie wejdzie za bramke.. aaa i pytala sie czy pies nic dziecku nie zrobi... Poza tym10 min i jej nie bylo...[/QUOTE] Poszczułabym psem taką babę i już! Najlepiej parówą !
  2. [quote name='Sybel']Florentynka, u nas to śmiesznie wyszło, bo jakiś czas temu planowalismy, ze może w czerwcu... A w czerwcu będzie się młode rodziło, więc trzeba by przesunąć termin. Tylko że my jeszcze nic nie załatwiliśmy, bo nie mamy kiedy :| Nawet terminu w USC nie mamy, poza tym jakiś stół w jakiejś knajpie na kilkanascie osób by było fajnie zaklepać, żeby najbliższą rodzinę podjąć. Staramy się jak najoszczędniej, ale i tak pewnie połowa niezaproszonych się obrazi - ich problem ;)[/QUOTE] My załatwialiśmy niedawno - jak bez ceregieli i "paradnej" sali, to mogliśmy mieć termin nawet na styczeń, ale jakoś mi nie pasowało... Wizja brania ślubu w puchówce i czapce uszance...brrr! W efekcie uznałam, że marzec będzie lepszy, tylko że wtedy trza mi będzie pewnie sprawić jakiś śliczny ślubny wór z falbanką... A, coś się wymyśli. Imprezkę pewnie zrobimy u nas w domu, jakoś mi się knajpiane klimaty nie widzą . Musimy zrobić, bo już nam co poniektórzy znajomi zapowiedzieli, że się obrażą ( a miałam nadzieję, że pójdę , papier podpiszę i tyle...). Dobrze, że przynajmniej nikt nas nie przygwałca w sprawie ślubu kościelnego ( spróbowałby!!!) , chyba zresztą nie mamy katolików w rodzinie ani wśród bliskich znajomych. Idiotyczny ten pomysł ze ślubem, ale faktem jest, że tak łatwiej technicznie...
  3. [quote name='Sybel'] (bo w marcu pewnie weźmiemy slub - cywilny, skromny, bez szopki, taki dla nas, nie dla cioć z pipidówka): .[/QUOTE] He he, to tak jak my ;)
  4. Ma któraś jakieś doświadczenie z pieluchami wielorazowymi i chustami do noszenia dziecia? Przymierzam się powolutku do jakiegoś wstępnego opracowania projektu "wyprawka".
  5. [quote name='asiapyziak']Stonko, jak się królewna goi? Czy podarujesz nam w prezencie świątecznym jakiś filmik z udziałem Adelki? Głaszczę Dziewczynkę :)[/QUOTE] Taaak my chcemy filmik!!! Albo chociaż fotki, ale duuuużo!!!!! [quote name='stonka1125']Dlatego nie rozstawiam pułapek, malutkie toto takie i śliczne, dwie juz złapałam i wyniosłam...chyba wróciły...[/QUOTE] znajomi, nie mogąc znieść myśli o mordowaniu, stosowali pułapki słoikowe, a złapane myszy wynosili. Tylko żeby mysz nie wróciła trzeba ją wyrzucić co najmniej 1,5 km od domu!
  6. No, kobity, piękna akcja! Wszystko jak widzę zapięte na ostatni guzik, pozostaje kciuki trzymać, żeby mała dobrze zniosła transport. No i kolejny pies wyekspediowany w stronę Krakowa - to właściwy kierunek, nie ;) ?
  7. A pomyślałam sobie, że skoro codziennie obżerają się mięchem i warzywkami,to taki wegetariański deserek powinien im podejść. Zresztą oni wszyscy kochają serek biały, jogurcik i takie tam. Owoce też. Za mandarynkami wręcz szaleją, wszyscy. Jabłka też wszyscy żreją z entuzjazmem. Florence zje nawet grejpfruta, ale ona jest nienormalna - pies który mógłby żyć dietą wegańską ;). Ostatnio często robię sobie sok z marchwi - wyobraźcie sobie, że całe stado tkwi w kuchni i czeka na te marchwiowe trociny z sokowirówki !
  8. No dobra, zgagę też zaliczyłam raz czy dwa. A pożeram na zmianę słodkie i kiszoną kapustę. I horrendalne ilości białego sera, ale tylko grillowanego. I ptasie mleczko. I mandarynki - jak maszyna... Zachcianki ciążowe mam bardzo zdrowe chyba, zachciało mi się pietruszki zielonej ( na pęczki) ukiszonego barszczu na surowo, ekstraktu z suszonych śliwek itp. Pomidory też są ok. Młode lubi espresso, na szczęście, bo ja też lubię. Gorzej znosi ciążę mój TŻ - facet absolutnie niepijący, a już piwa wcale, ostatnio około 23 wieczorem westchnął tęsknie " a pewnie nie mamy piwa w domu?"... Przypadkiem mieliśmy - wyżłopał całe. I co chwilę mówi, że musi się położyć, bo go męczy ta ciąża. Skończymy jak ci Indianie co mają bóle porodowe zamiast kobiet - ja jestem za!!!!
  9. [quote name='Dzika_Figa']A gdzie Florence? Te parówy ją tłamszą![/QUOTE] Florence porwała swój kawałek i zeżarła pod stołem. Parówy dziś wyjątkowo dostały stół do swojej osobistej psiej kanapy. Torcik był autentycznie wiśniowy - składał się z twarożku sernikowego, soku wiśniowego ( niesłodzony odciek z mrożonych wiśni) i żelatyny. Żółta warstwa zabarwiona została kurkumą. Mandarynki - prawdziwe. Słowem był light - specjalnie dla parówek dbających o linię.
  10. Cała ta seria zdjęć ( i jeszcze sporo nieudanych) mieści się między godz 15.22 i 10 s a 15.26 i 47 s...Cztery minuty, mniej więcej.
  11. [quote name='agaga21']nic się nie martw. ja też tak miałam i 2 zdrowych dzieci urodziłam :) w razie "W" napiszę, że u dentysty można mieć w ciąży znieczulenie.[/QUOTE] No ja właśnie rozmawiałam na ten temat z dentystą, bo na ogół to pyska nie otworzę bez znieczulenia. Powiedział, że opinie nie są jednoznaczne. Że owszem, stosują, ale w skrajnej ostateczności, natomiast nie w sytuacji, kiedy chodzi po prostu o zwykły komfort pacjentki. Jak to określił - że jak jest ok, to ok, a jak coś nie tak, to się człowiek zaczyna gryźć i zastanawiać, czy aby nie zaszkodził tym znieczuleniem... Wiem tyle, że koleżanka w ciąży rwała ząb - nie miała innego wyjścia; a w efekcie po porodzie spędziła z małym w szpitalu 10 dni , bo mu coś tam za wolno wzrastało i lekarze twierdzili, że to wlaśnie przez to.
  12. No to są: [url]https://picasaweb.google.com/florentynka.psy/TorcikRocznicowoImieninowy?authkey=Gv1sRgCIKupceL2rKf-wE#[/url]
  13. Pewnie niektóre z was zdenerwuję, ale ja czytając ten wątek zaczęłam wpadać w panikę, że może to źle że tak mi dobrze? Nie rzygałam, mdłości żadnych, wyniki bez zarzutu, samopoczucie rewelacyjne, badania w porządku. To może coś jest nie tak?! TŻ mi wybija z głupiego łba ten sposób myślenia, na szczęście. No dobra, przedwczoraj mi ryłko spuchło. Pognałam natychmiast do dentysty z wizją rwania bez znieczulenia, albo leczenia kanałowego na żywca...a guzik tam. Okazało się, że jakaś duperelna infekcja tkanki miękkiej, czegoś mi napchali w paszczę i już mi przeszło. Jeszcze mi dentysta powiedział, że zęby to mam warte milion dolarów ( w związku z czym TŻ natychmiast chciał mnie sprzedać, razem z zębami). I podobno psucie się zębów w ciąży to mit i mam się nie martwić ( uff, to była jedna z moich obsesji, że skończę z dziecięciem przy piersi i sztuczną szczęką). No to czekam teraz przebierając nogami na 16 tydzień, bo wtedy będę mogła zacząć chodzić na jogę dla ciężarnych. O szkole rodzenia też myślę. I mam ochotę zrobić remont generalny całej chałupy, zanim się maleństwo urodzi.
  14. A my dziś mamy rocznicę!!!! Krokodyl i reszta dostali tort z tej okazji ( no i z powodu imienin Łucji, co były przedwczoraj). Zaraz wrzucę fotki...
  15. Dziś będziemy produkować torcik ;) Oczywiście obiecuję fotorelację z jedzenia
  16. [quote name='stonka1125']My się nie szykujemy do świat bo mamy myszy w kuchni i wszędzie zostawiają boble, sprzątanie nic nie daje, dostanę histerii!!!![/QUOTE] Wpuść Adelę, posprząta...Jak po kocie sprzata, to po myszach też może ;)
  17. [quote name='stonka1125']Czy w przedświątecznym zamęcie wszyscy zapomnieli o królewnie???[/QUOTE] No co Ty! Myślę o Adelce nieustająco. Pewnie jakoś po świętach będzie można się intensywnie brać za szukanie domu?
  18. Witaj Elu! Zajrzałam na wątek Pucha :(. Wyobrażam sobie, jak Ci smutno. I potwierdzam, z własnego doświadczenia - najlepsze lekarstwo na ten smutek to przytulić do serca następnego zwierzaczka. Widzę, że Lilly już Ci zapadła w serce. Trzymam kciuki żeby się Wam udało - Tobie i Lilly.
  19. Nesko, bardzo się cieszę. Bądź szczęśliwa w swoim nowym domu!
  20. Przystojniak z Filipka! Najlepsze życzenia urodzinowe!
  21. [quote name='fiorsteinbock']Kochane! Neska pojechała do nowego domku!!! Szczegóły napisze nam Andzike, ale mysle, ze mozemy puscic kciukasy. Tym razem Neska zapusci korzenie! :multi::multi::multi::multi::multi::multi::multi:[/QUOTE] Aż się boję cieszyć... ale niech tam...:Cool!::Cool!::Cool!::thumbs::thumbs::thumbs::cunao::knajpa:
  22. Bardzo przystojny pan pies.
  23. Jestem u maleńkiej. Beciu, ona wygląda jak miniaturowa wersja Twoich suczydeł...
  24. [quote name='Atomowka']Florentynka no to gratuluję:) Jak to się stało,że dopiero w 11 tyg fasola dała o sobie znać ?[/QUOTE] To długa historia... Wychodzi na to, że dziecko się dość późno na nas zdecydowało ;). Jakiś czas temu odstawiliśmy pigułki i daliśmy sobie rok czasu, żeby zobaczyć co z tego wyjdzie. Już raz mi się wydawało, że wyszło - zero tego co mój TŻ nazywa "monstruacją" przez dwa miesiące z rzędu. Ale testy wykazały, że nic. Więc doszłam do wniosku, że tak reaguję na zmiany klimatu i latanie samolotem i tyle. W październiku na wakacjach byłam, też latałam samolotem i zmieniałam klimat, więc mnie brak krwawienia w terminie niespecjalnie zdziwił. Ale jakoś tak w początkach listopada obudziłam się pewnego dnia z myślą " a zróbże se test, kobito". Zrobiłam - oczy mnie ze łba wyszły, powiedziałam " ożeszkufamać" i pognałam do ginekologa, gdzie usłyszałam, że to 11 tydzień i zobaczyłam na USG małą istotę ludzką z łbem i łapkami... Dobre mam dziecko - zero mdłości w pierwszym trymestrze, zero zmian samopoczucia, no to jak ja miałam wpaść na to że to miot będzie? [quote name='dzodzo']Florentynka,gratuluje:) ani sie obejrzysz i bedziesz miala dosc absorbujace zajecie w postaci brzdąca sprawdz sobie od razu zmiany w przyznawaniu becikowego od 1 stycznia bo wraca zapis o wizycie przed 10 tygodniem ciązy,wiec przycisnij ginekologa, zeby wystawil Ci zaswiadczenie w razie czego[/QUOTE] Oj, absorbujące to już jest... Muszę przekonfigurować sprawy zawodowe, pod kątem formalnym, bo do tej pory działałam na umowę o dzieło, ale teraz to chyba trzeba będzie jakiś haracz ZUS-owi zapłacić, i mieć ubezpieczenie, na wszelki wypadek... I mój TŻ doszedł do wniosku, że powinnam wyjść za mąż. I muszę zrobić prawo jazdy, bo nie wyobrażam sobie ugrzęźnięcia na zadupiu z maleństwem bez samochodu... A w ogóle to wszystkim serdecznie dziękuję za gratulacje! Ja tu przyszłam, bo mi zabroniono czytać zwykłe fora dla ciężarnych, po tym jak odstawiłam performance w gabinecie ginekologicznym ;) Ale takie to chyba mogę czytać, ufff ( aczkolwiek początki wątku dość trudne ;) ).
×
×
  • Create New...