Jump to content
Dogomania

Florentynka

Members
  • Posts

    7536
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Florentynka

  1. Względem samej przeprowadzki - pani może sobie Juliana osobiście odebrać pod koniec stycznia, bo wtedy będzie w okolicy. Ale jakby kto jechał wcześniej w stronę Krakowa i zechciał Julka podrzucić to dom czeka od zaraz.
  2. No to jestem. Byłyśmy na wizycie we dwie, z Balbiną ( bo ona taka Julkowata w typie). Jak się gdzieś wchodzi i się słyszy, że zasłon nie ma, bo koty urwały karnisz to już wiadomo, że jest dobrze, nie? Koty niestety nie dały mi się poznać osobiście, siedziały schowane, a Balbina wyżarła im jedzonko, o wstydzie!. Nastawienie pani Gosi - takie jak trzeba. Nie ma problemu jeśli psu się zdarzy nasikać, niech niszczy jeśli znajdzie jeszcze coś co nie zostało zniszczone przez koty i tak dalej. Julo będzie musiał rozstrzygnąć dylemat, czy woli spać w pościeli czy bez ;). Nieopodal fajne tereny spacerowe - pola, ciągnące się daleko. Z gotowaniem dla Julka też nie będzie problemu, a na parę pierwszych dni p. Gosia chce wziąć wolne w pracy, żeby w początkowym okresie nadzorować relacje kotów z Julianem. Jak dla mnie - wszystko super. Świadome i odpowiedzialne podejście do tematu adopcji psa. A na pytanie " A dlaczego Julek?" usłyszałam odpowiedź "a bo taka melepeta, ani młody, ani piękny..." Julian, pakuj się powoli...
  3. [quote name='Florentynka']A jak wróciłam ze spaceru z Gjalponem, to na legowisku Balbisia miała całą cytrynę obraną ze skóry. Ja ją obrałam, bo mi skóra była potrzebna. Balbina na mój widok usiłowała cytrynę połknąć w całości, ale nie dała rady ;). W każdym razie jestem przekonana, że ona współpracuje z tym na O...[/QUOTE] A epilog był taki: jakiś czas później weszłam do kuchni i pośliznęłam się na jakiejś kałuży na podłodze. Kałuża składała się z cytryny - przegryzionej, oraz wielkiej obfitości śliny wokół. Cytrynę posprzątałam. Wieczorem Balbina podczas przygotowywania żarcia dla psów dobrała się do garnka z bigosem, który na moment postawiłam na stole. Wyżarła solidną porcję wegetariańskiego bigosu. To nie jest normalny pies...
  4. Jestem... Katastrofa... jeszcze te szczeniaki :( Kto trzyma kasę suczki? Coś dorzucę do karmy i mam nadzieję, że potem też będzie do czego dorzucać - przecież jak się wyłapie sucz z młodymi to te wszystkie robale, szczepienia i takie tam... Aikowo - wyrazy szacunku i uznania. Teraz tylko złapać gadzinę. Jeśli ona się nie boi samochodu to ja bym spróbowała tak ( o ile to możliwe technicznie). Podjechać jak najbliżej. Wystawić michę. Odejść do samochodu, wsiąść, ale drzwi zostawić otwarte. Trzymać coś szczególnie woniejącego i smakowitego w ręce, ewentualnie ułożyć z takowego ścieżkę od miski w stronę samochodu i czlowieka.
  5. W kwestii karmienia - wydaje mi się, że go raczej nie głodzicie, więc może on po prostu tyle podjada, że już nie ma motywacji do tych suchych kulek. Spróbuj zalania kulek łyżką czy dwiema jogurtu albo zupy - jakiejkolwiek ludzkiej. Moje psy na przykład kochają zupę jarzynową. Jeśli chodzi o łatki - możliwe, że zmiana diety powoduje wzrost pigmentacji. Są takie preparaty dla psów,mieszanki witaminowo - mineralne, które przeznaczone są do poprawiania pigmentacji sierści, nosa i oczu. Nie pamiętam, co tam w nich jest, ale powodują że nos i oczka ciemnieją ( podaje się to na przykład jak pies ma tendencje do okresowego odbarwiania się nosa, a zgodnie ze wzorcem rasy nie powinien). Ja podawałam taki moim psom, bo Gjalpo mi płowiał od słońca i zamiast czarny był brunatny, a Matylda przyjechała do mnie ze schroniska bardziej żółta niż biała. Pranie nie pomogło, a suplement owszem - ślicznie zbielała. Może karma którą Pucek je teraz zawiera więcej czegoś tam i mu od tego przyciemniło kropki.
  6. Jutro o 15 - trzymać kciuki!!!
  7. [quote name='majuska']Mi sie wydaje, że jak wymieciecie teraz tego na O. to on i tak wróci w czerwcu, więc nie wiem czy jest sens:eviltong:[/QUOTE] On tu jest mniej lub bardziej cały czas obecny. I niech sobie będzie, ja tylko źle znoszę wariant z teściową, ale z tym mam spokój do następnych świąt.
  8. Łoj, ale wy tu wszystkie profesjonalistki... Czuję się kompletnie głupia i zupełnie nieprzygotowana do tych wszystkich problemów. No ale mam jeszcze chwilę czasu, żeby się przygotować i powymyślać sobie swoje problemy. Jak na razie udało nam się ukryć ciążę przed teściową. Święta w związku z tym miałam koszmarkowate. Wbita w jakieś cholerne ściągające rajstopy i stanik typu push -up ( żeby kieckę wypchać bardziej cycem niż brzuchem), z wciągniętym na maksa brzuchem, ulepiłam jakieś setki uszek i pierogów, TŻ latał i syczał mi do ucha "nie stawaj bokiem do niej..." , lepienie uszek o tyle sobie utrudniłam, że wywichnęłam sobie rękę w nadgarstku zapinając stanik ;), bo ostatnio coś takiego próbowałam nosić jako nastolatka, ale szybko zrezygnowałam. Teraz się uczę, bo pewnikiem się przyda, a wprawy za grosz nie mam. Wieczorami jęczałam, że jak ona sobie nie pojedzie w cholerę ( znaczy teściowa) to trzeba mi będzie operacyjnie odklejać macicę od kręgosłupa. No ale na szczęście już po świętach, koniec z rodzinną atmosferą! Wczoraj wyskoczyliśmy na basen - suuuper, młode chyba pławne będzie, bo bardzo nam było dobrze w wodzie. Oczywiście zatrzasnęłam sobie rzeczy na basenie w nie tej szafce co trzeba i na skutek komplikacji z jakimiś cholernymi elektronicznymi gadżetami musiałam forsować jakieś barierki metodą przełażenia górą, bo elektroniczny kołowrotek na bramce się zaciął. Natomiast niesamowitym odkryciem jest mój pies. Ja nie wiem, skąd on wie, ale wie. Na spacerach jest wobec mnie tak delikatny i opiekuńczy... Nieprawdopodobne. Jak gdzieś jest stromo, ślisko czy inny trudny teren to pies mnie eskortuje, staje tak, żebym w razie czego mogła się na nim oprzeć albo przytrzymać. Jeśli to ja trzymam smycz pies jest ślepy i głuchy na zaczepki ze strony innych psów idzie równiutko, zero szarpania czy ciągnięcia. A nie jest, bynajmniej, ani łatwy ani szczególnie dobrze wychowany.
  9. A jak wróciłam ze spaceru z Gjalponem, to na legowisku Balbisia miała całą cytrynę obraną ze skóry. Ja ją obrałam, bo mi skóra była potrzebna. Balbina na mój widok usiłowała cytrynę połknąć w całości, ale nie dała rady ;). W każdym razie jestem przekonana, że ona współpracuje z tym na O...
  10. Majusko kochana, dzięki! Ten na O to przyszedł i był przez całe święta i jeszcze wymiatamy resztki po nim.... A Balbina ukradła i zeżarła pudełko pomidorków czereśniowych - chyba ze ćwierć kilo ich było.
  11. Ja tu już byłam wcześniej, tylko jakoś nic nie zdążyłam napisać ( zbieram mózg do kupy po świętach z teściową ;) ) ale widzę, że u Kropki sytuacja na prostą wychodzi. Super!
  12. Pucek to życie zawdzięcza tej swojej miłości do samochodów, poniekąd. Osobie, która znalazła go przywiązanego przy drodze wskoczył do samochodu natychmiast jak go odwiązała i już się nie dał wyrzucić ;). No i wyszło na to, że miał wyczucie chłopak. Bo dzięki temu - co prawda po wielu przygodach - trafił tam, gdzie miał trafić. Przed świętami nie zdążyłam, to teraz życzę Puckowi i Puckowej rodzinie wszystkiego najlepszego!
  13. Świąteczno - noworocznie życzę Wam: Tym co się już rozpakowały - końskiego zdrowia i anielskiej cierpliwości. Tym co jeszcze w dwupaku - bezproblemowego "nosicielstwa" , lekkich łatwych i przyjemnych rozwiązań i cudownych zdrowych i ślicznych maleństw. [IMG]http://img26.imageshack.us/img26/2118/witaog.jpg[/IMG]
  14. Psom Łowickim - dobrych domów od zaraz. Ludziom - zdrowia, cierpliwości, sił, możliwości i chęci. I marzeń wszelakich spełnienia. I oby Wam się dobrze działo, po prostu. [IMG]http://img26.imageshack.us/img26/2118/witaog.jpg[/IMG]
  15. A ja przyszłam z życzeniami świątecznymi. Jutro teściowa zjeżdża, urwanie pały będę mieć i mogę zapomnieć ;) To ja Wam życzę żeby przytulisko pustkami świeciło, żeby wszystkie psiaki , które staną na Waszej drodze znajdowały najwspanialsze domy na świecie. A wszystkim pracownikom , wolontariuszom i opiekunom przytuliska w Boguchwale, a także tym którzy pomagają myślą mową i uczynkiem - wszystkiego najlepszego - na święta, Nowy Rok i w ogóle zawsze, dla Was wszystkich i Waszych domowników - dwunożnych i czworonożnych. [IMG]http://img26.imageshack.us/img26/2118/witaog.jpg[/IMG]
  16. Ja już dzwoniłam do pani zainteresowanej Julkiem, ale umówiłyśmy się na po świętach - teraz jest obłęd, dojazd gdziekolwiek to pól dnia, całe miasto to jeden stojący korek. Niemniej dałam znać, że jestem w gotowości bojowej i po świętach się mamy zdzwaniać umawiać konkretnie. Dam znać, kiedy dokładnie macie wszyscy trzymać kciuki ;)
  17. [quote name='Ania+Milva i Ulver']O 14.25 wyklul sie bartus:) 55cm, 3380 waga 10 punktow. Jest cudowny! Opisze wszystko jak wroce domu, ale prawa jest jedna: widok malenstwa wynagradza wszystko! Dzieki za wspieranie i trzymanie kciukow:) przydaly się:)[/QUOTE] Bardzo serdeczne gratulacje !
  18. [quote name='Ania+Milva i Ulver']Haa:) na razie zwijam sie z bolu...szyjka twarda i wody nie odchodza na razie. Ale dzis rodze na pewno:) znieczulenie bedzie. Na razie staram sie zaprztanac sobie glowe czymkolwiek aby tylko nie myslec o tym jak boli...wiecej na razie nie napisze bo chyba sa tu takie co planuja dzieci hehe dzieki za trzymanie kciukow![/QUOTE] Ania trzymaj się! I nie strasz...
  19. [quote name='Ania+Milva i Ulver'] edit: jest 5:50- jadę !! :nerwy::shocked!:[/QUOTE] Trzymam kciuki!
  20. No to jest temat... Tak ogólnie to mam wrażenie, że one wiedzą, że coś się święci. Gjalpo na przykład zrobił się w stosunku do mnie czuły, opiekuńczy i ostrożny. Na spacerach, jak jest ślisko albo stromo mam wrażenie, że on mnie asekuruje... Możliwe, że ja podświadomie wysyłam im jakieś komunikaty, a one odbierają. Natomiast szczerze mówiąc - nie mam pojęcia jak rozwiązać te " sprawy łóżkowe". Nie mam sumienia wyrzucać z łóżka psów, przecież one tak sobie cenią to wspólne spanie z nami... Z drugiej strony nie ukrywam, że takie na przykład wstawanie w nocy jest upierdliwe, jak trzeba uważać na te porozkładane wszędzie kundle. Będzie jeszcze gorzej i bardziej niewygodnie...Zobaczymy, jakoś się to ułoży.
  21. Dziś Łucja była na długim spacerku z Jego Wysokością i Kangurem. Muszę powiedzieć, że robi na mnie wrażenie to, jaka parówa jest sprawna. Skacze jak piłeczka, biega na tych swoich krótkich łapkach, po godzinnym spacerze wraca do domu pełna wigoru. Ma taką formę, że pozazdrościć. Zastanawiam się, ile ona tak naprawdę ma lat... Zęby owszem, pościerane ( z takimi przyszła) ale bielutkie, szaleje jak młódka. Bardzo mnie to cieszy. Tylko okropnie, okropnie się rozpycha w łóżku - jeszcze troszkę i zacznie nam brakować miejsca...
  22. Elu - miłość przenosi góry i czyni cuda. Mam psicę, która w DT zamordowała kota... Mam dwa koty. Wiedziałam, biorąc psa, że ma taki epizod na koncie. Wzięłam, bo po prostu musiałam dać jej szansę. Minął rok odkąd psica u nas. Sypia w łóżku z kotem. Jestem pewna, że stosunki między Twoimi zwierzętami ułożą się z czasem i wszystko będzie dobrze. Nie wiadomo jakie przejścia i traumy ma za sobą Lili, ale spróbuj od początku jasno stawiać jej granice. Jeśli zachowuje się napastliwie w stosunku do kota - stanowczo powiedz " NIE" "NIE WOLNO", a potem przywołaj małą do siebie. Jeżeli jesteś w stanie spowodować, żeby zachowała się spokojnie ( na przykład u Ciebie na rękach) podejdźcie razem do kota - nie za blisko. Nie pozwalaj na kontakt i głaszcz oba zwierzęta jednocześnie.
  23. Dla Adelki powinno wpłynąć ( na schroniskowe konto, oczywiście) 70 zł, za taką moją małą robótkę na boku - prosiłam zleceniodawcę o przelew bezpośrednio dla Adelki. No i całuję śliczną Adelajdę w nosek.
  24. Soemo, Asior - dziękuję! Asior, ja się odezwę w takim razie, chętnie przyjdę na przeszkolenie chustowe. Nad pieluchami to się zastanawiam takimi eko jedno i wielorazowymi, bo wizja stosów zużytych pampersów mnie przeraża. I moich pięciu psów z uciechą rozwlekających takie jednorazówki z kupą po ogrodzie...
  25. [quote name='Sybel']No więc nasze młode ma 6 cm i w sobotę na USG musiałam prawie skakać, zeby się jakoś przyzwoicie ułożyło. Zdradza już niestety odziedziczoną po mnie tendencję do pakowania łapki do buzi (obgryzam paznokcie, z czym walczę), ale po kim ma wsadzanie drugiej łapki pod tyłek, to nie wiem :P Generalnie ruchliwe, macha wszystkimi czterema kończynami i jest w ogóle ah i oh :D[/QUOTE] No to młode całkiem spore! [quote name='Sybel']U mnie już wszyscy wiedzą - ja jestem okropna papla, działam niestety jak radiowęzeł i MUSZĘ się ze wszystkimi na świecie podzielić moją radością. Pracuję nad tym pod czujnym okiem mego introwertycznego TŻ, ale jego wzrok często utkwiony z nadziją w obłokach coś mi mówi, że kiepsko mi nauka idzie... :) Magda, a byłaś z mężem na USG, czy sama? Ja tym razem z mamą - robiłam "zapoznanie z wnukiem". Fajne przeżycie :) Mój TŻ pierwszy raz wydawał się wręcz wzruszony na USG w 7. tygodniu :)[/QUOTE] A ja kombinuję jak koń pod górę, jak tu ukryć ciążę przed teściową. Im później się babsko dowie tym lepiej, bo jak tylko się dowie to ona zostanie główną bohaterką i najważniejszą osobą. Babsztyl jest jak z dowcipów o teściowej, tylko bardziej... Kieckę na święta sobie sprawiłam taką luźnawą, może nie zauważy. W sumie jeśli na mnie patrzy to nie po to, żeby coś zauważyć, tylko żeby mnie zmiażdżyć spojrzeniem pełnym wyrzutu ;). Poza teściową wszyscy wiedzą - TŻ nie wytrzymał i lata z ozorem ;). Ja do pewnego momentu nie byłam skłonna do rozgłaszania, bo mi samej było trudno się oswoić ze świadomością, że to naprawdę ;). Ale już przywykłam.
×
×
  • Create New...