-
Posts
7536 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Florentynka
-
[IMG]http://%5BURL=http://img525.imageshack.us/my.php?image=s7301612.jpg%5D%5BIMG%5Dhttp://img525.imageshack.us/img525/116/s7301612.jpg%5B/IMG%5D%5B/URL%5D[/IMG][IMG]http://%5BURL=http://img525.imageshack.us/my.php?image=s7301612.jpg%5D%5BIMG%5Dhttp://img525.imageshack.us/img525/116/s7301612.jpg%5B/IMG%5D%5B/URL%5D[/IMG] [IMG]http://%5BURL=http://img525.imageshack.us/my.php?image=s7301612.jpg%5D%5BIMG%5Dhttp://img525.imageshack.us/img525/116/s7301612.jpg%5B/IMG%5D%5B/URL%5D[/IMG] nie wiem co z tego będzie, ale próbuję wrzucić zdjęcia... Nic z tego nie będzie...już widzę.Nie chce wkleić i już. Spróbuję inaczej...
-
[quote name='Dzika_Figa'] A Aśka nie wspomniała, że samą suchą karmą suka wzgardziła i trzeba było dodatków, żeby w ogóle raczyła zajrzeć do miski. Biedna, wygłodzona schroniskowa suczka... ;-)[/quote] Nie wspomniała, bo jej nie powiedzieli, łatwiej przekazać info przez ocean niż te kilkanaście kilometrów... A karma nie byle jaka, odjęta od pyska mojemu Jego Wysokości Psu Acana z ryb - może ona ryb nie lubi?
-
Meldujemy, że Sonia już w domu. Zmęczona i nieco skołowana po podróży, a teraz ma mnóstwo roboty ze zwiedzaniem mieszkania i wszędzie wtyka ryjek. Rodzice starają się robić zdjęcia, ale nie nadążają za psicą. Sonia zjadła już z apetytem pierwszy posiłek w nowym domu, złożony z chrupek psich, puszkowizny i makaronu. Cdn... [SIZE=4][COLOR=Teal]WSZYSTKIM OSOBOM KTÓRE PRZYCZYNIŁY SIĘ DO TEGO ŻE SONIA JEST Z NAMI, WSZYSTKIM KTÓRZY SIĘ NIĄ OPIEKOWALI, BARDZO, BARDZO DZIĘKUJEMY!!!! DZIĘKI WAM MAMY PSA, HA HA!!![/COLOR][/SIZE]
-
A nie mówiłam?! Cały czas się boję że w końcu przyjdzie nam walczyć o Sonię z tłumami wielbicieli... Wiedziałam, że tak będzie. Może by tak naprawdę wdrożyć inną politykę adopcyjną? Jakąś propagandę sukcesu? Proponuję hasła w stylu: "Rezerwacja tylko dziś"!!! "Bierz psa teraz albo nigdy - 10 osób go sobie wyrywa" "Nasze psy idą jak cieple bułeczki" WRRRRR - ręce precz od Soni! Nie straszcie nas! A suczydła oba proponowane jako zamienniki są piękne i wyraz mają do Soni podobny - życzymy im żeby się załapały na dom.
-
Kordonia - bardzo dziękujemy za sprawdzenie kotów, uff, cieszymy się, że psica nie wykazuje agresji. Tak, koniecznie wpisz nas do zeszytu z rezerwacjami. Bardzo sie boimy, żeby nikt nam nie sprzątnął sprzed nosa takiej ślicznoty. A tak sobie pomyślałam, że jak się powiesi na boksie Soni wielką kartkę z napisem REZERWACJA to może ludzie zaczną myśleć, że to taka wielka okazja, załapać się na psa ze schroniska i będą się pchać drzwiami i oknami żeby kogo adoptować?
-
Jeszcze jedno. Wyraźnie jasno i jednoznacznie w imieniu całej rodziny deklaruję, że opóźnienia w odbiorze psa spowodowane są wyłącznie czynnikami obiektywnymi. Decyzja o adopcji tej właśnie suczki podjęta została w pełni świadomie i nie zamierzamy się z niej w żadnym wypadku wycofywać. Wręcz przeciwnie. Bardzo czekamy na chwilę, kiedy pies już będzie z nami. Dla nas to już jest nasz pies. Formalności formalnościami, a związek emocjonalny narodził się w momencie pierwszego spojrzenia na zdjęcie psicy. Już wtedy poczuliśmy, że naszą rodzinę i Sonię połączył los. Proszę, traktujcie sytuację tak, że ten pies już ma dom. Na pewno. Żeby pojechać po psicę muszę się wyrwać z pracy na 2 dni - będziemy się starali odebrać ją najwcześniej jak się da, w tej chwili realny termin to po 26 marca (27, 28?). Proszę, powiedzcie Soni, niech czeka spokojnie.
-
Rodzice poprosili mnie o wrzucenie następującego tematu: jeśli transport w weekend do Bytomia jest aktualny, to może ten kto będzie wiózł psiska chciałby przed powrotem odpocząć, przenocować? Bo to strasznie daleko. Jeśli tak, to proponują nocleg u siebie w Krakowie. Za benzynę na odcinku Bytom -Kraków i z powrotem zwrócimy, oczywiście.
-
No pięknie!!! zdjęcia fantastyczne, a efekt taki, że zamiast pracować to siedzę i oglądam. Zawalę robotę, łeb mi urwą i moje bydlęta zostaną sierotkami... Koty dobrze by było sprawdzić, ale teraz to już i tak bez znaczenia - klamka zapadła. Zresztą przecież takie spojrzenie nie może należeć do pożeracza kotów...
-
Ojej!!! tyle szczęścia! taka morda piękna i szelki do tego jeszcze! Gops - bardzo dziękujemy.:multi: Pytaliśmy o te szelki, bo do tej pory znamy zjawisko tylko na skalę kotów, a to jednak inna bajka. Fioletowe na pewno będą dobrze wyglądały - czarnemu we wszystkim ładnie. Ciągnięcie na smyczy to drugorzędna sprawa - to musi się zdarzać, dopóki suka nie poczuje się bezpieczna i nie wyluzuje - wtedy można nad tym pracować , a póki co chodzi o to, żeby było dla niej bezpiecznie i komfortowo, żeby się nie zraziła. Kordonia - zdjęcia fajne bardzo, sucz chyba mimo wszystko bardziej ciekawska niż przerażona. Prześliczna dziewczynka.
-
Uff, cieszę się, że rodzice zdali egzamin...no wstępny...prawdziwy to będzie jak pies przyjedzie. Mam ogromną prośbę o zwymiarowanie suczki - potrzebujemy danych do zakupu obroży i szelek. I pytania, o których zadanie prosili mnie rodzice: - czy sunia ma książeczkę zdrowia? jak wygląda sytuacja z jej szczepieniami, co ma a na co trzeba będzie ją doszczepić? - do jakiego rodzaju jedzenia psica jest przyzwyczajona? Jada suchą karmę, czy należy się nastawiać na gotowane jedzonko? Bardzo, bardzo wszystkim dziękujemy. I czekamy na Sonię...
-
Kordonia: po pierwsze - gdyby psica mogla przyjechać już w poniedziałek to byłoby pięknie. Zaproponowałam te Katowice w następny weekend, bo mi nie wyświetliło Twojego posta, ale w razie jakby co taka opcja tez jest - tam pewnie tłumy psiarzy z całej Polski będą. po drugie - dzięki wielkie za spacerowe próby z Sonią - Bubą. Strasznie się cieszę, że psicy idzie coraz lepiej. Zresztą na wszelkie treningi rodzice pewnie będą z nią przyjeżdżać do mnie, bo pewne rzeczy bezpieczniej ćwiczyć na ogrodzonym terenie. Mowisz, że obserwuje inne psy i się od nich uczy? No to się szybko nauczy - leżenia na kanapie i okrecania sobie człowieka wokól malego palca - bo to jest to co moje psy potrafią doskonale...
-
Witam wszystkich, jestem siostrą Malgorzaty Dzikiej Figi, i córką tych ludzi, którzy chcą adoptować suczkę. Niestety, nie da się tak zrobić, żeby ktoś mógł podjechać do Poznania...Nie wiem co zrobić...Ojciec się po prostu nie nadaje na długie trasy, a ja jestem niemobilna do końca miesiąca mniej więcej. Może uda się ją podrzucić gdzieś kawałek bliżej Krakowa ? Rodzice jutro są umówieni na wizytę przedadopcyjną - mam nadzieję, że dobrze wypadną... Pozdrawiam wszystkie zaangażowane w sprawę osoby Aśka