-
Posts
28801 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
28
Everything posted by Ewa Marta
-
Miszka, Miszeńka, Kochany Rudasek - odeszła...
Ewa Marta replied to kosu32's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Jezu kochany, jaka ulga!!! Gusia wysłasła mi smsa, kiedy byłam z moimi psami na skarpie. tak się cieszę:-) Teraz musi spać w ciepełku i nabierac siły i zaufania do swoich domowników:-) Musiało jej byc bardzo dobrze u Orphy, skoro do niej jedynej podbiegła:-) Bo to, że do psów jestem sobie w stanie wyobrazić ale że pamiętała tez swoja tymczasową Panią:-) Z Roleczka była do chwili ucieczki za krótko, żeby sie związać, ale teraz wszystko przed Wami kochani!!! Wielka ulga... -
[quote name='jola_li']Teraz już mogę powiedzieć... Trochę się obawiałam.... Zuch, Marlej :-)!!!![/QUOTE] No ja też miałam pietra:-) W pewnym momencie Pani doktor asystująca przy usypianiu go zapytała "Czy on oddycha?" Myślałam, że umrę, chociaż sekundę wcześniej sama patrzyłam, czy mu sie klatka piersiowa podnosi. Gusia też miała miękkie nogi:-)
-
Ale cudownie, że jest już w domu!!!! A cena za oba zabioegi rzeczywiście nieduża, za samo usunięcie grudek na mieście biorą koło 300 zł. Cieszę się, że dr Czajka obejrzał go z góry na dól i wiemy ciut więcej o jego stanie:-) Najważniejsze, że przeżyl narkozę i operacja już za nim. A jak Migotka? Też już odebrana?
-
Warszawa-malenka sunia z pol już w nowym domu :)))
Ewa Marta replied to mysza 1's topic in Już w nowym domu
Miałam i ja przyjemnośc poznać dzisiaj Migotkę w lecznicy. Pzresłiczne maleństwo, ważącwe 8 kg:-) Bała się bardzo i nie dało się jej przytulić, ledwie pogłaskać jednym palcem. Teraz śpi po sterylce, czekała w kolejce aż nasz Marlej zejdzie ze stołu. -
[quote name='gusia0106']Ewa, ale powiedz szczerze - czy uważasz, że mam skłonność do przesady czy on jest w dalszym ciągu bardzo chudy?;)[/QUOTE] Gusiu, nie jestem obiektywna, bo od chwili łapania Marleja, jestem z nim związana emocjonalnie:-) Dla mnie jest chudziną straszną ale KWL uspokoil mnie mówiąc (a zna sie na dużych psach), że nie jest tak źle. Może więc obie przesadzamy, ale to z miłości;-)
-
Ach i jeszcze jedno. Pan doktor odradzał robienie drogiego badania na trzustkę. Zaproponowal badanie kału na coś, co może Gusia zapamiętała, bo ja niestety nie... co da obraz stanu trzustki. Problem jest tylko taki, że kał musi znaleźć sie w ciągu pół godziny w laboratorium na badaniu, więc Gusia po złapaniu go musi grzac sama na Gagarina...
-
[quote name='gusia0106']Ja jestem, Marlej jeszcze u weta, ale już pewnie po. Pan Doktor obejrzał go dokładnie i oprócz kastracji usuwamy od razu grudki spod trzeciej powiek bo stąd Marlejowe chroniczne zapalenie spojówek i być może grudki na siusiaku bo stąd zapalenie siusiaka. Po tym jak szybko i jak bardzo poddał się narkozie, wnioskuję, że do formy to mu jeszcze trochę brakuje..... Mam go odebrać chwilę przed 20. Jak nie dzwonią z lecznicy to znaczy, że wszystko dobrze. A nie dzwonią. Wyjdę wcześniej bo muszę jeszcze do apteki. Mam i Zuzię (która jdnak jest mężczyzną....) I Rudolfa chorego :( Szpital w domu na całego... Spotkałyśmy u weta Morsiową i KWLa z Migotką. Ależ z niej kruszynka ;) Spotkani twierdzą, że Marlej ma 5 do 7 kilo niedowagi a nie 10 czy 15. No i powiedzieli, a Pan doktor potwierdził, że nasz chłopak miał przesrane od dziecka. Ma na żebrach nierówności, które świadczą o niedożywieniu już na etapie szczenięcym. Długa praca jeszcze przed nami..... Marlej się też nie popisał za bardzo bo przy oglądaniu uszu wystartował do Pana Doktora z zębami. Ale moim zdaniem w pełni usprawiedliwia go stopień zdenerwowania. A tak a'propos zębów - obejrzałyśmy je z Ewą. I tak jak podejrzewałam dolne przednie ma wybite, a górne bardzo zniszczone....[/QUOTE] W tej chwili to już wybudza się z narkozy bez jajek:-) Marlej byl zdenerwowany, ale moim zdaniem bardzo dzielnie zniósl meirzenie temperatury i inne zabiegi. Nie wytrzymal przy uszach, ale te jego zęby do Pana doktora nie były bardzo groźne, raczej ostrzegające "nie dotykaj, bo oberwiesz". Zęby rzeczywiście wybite na dole, a górne kiepściutkie bardzo. KWL obejrzal go i obmacał, jak juz spał i tak jak pisala Gusia powiedział, że kiepściutko jadal w wieku szczenięcym. Dopiero jak leżal bezwładnie można było obmacać go całego i zobaczyc jaki jest chudzieńki, chociaż KWL mówi, że jest w niezłym stanie. Podobno w pierwszym okresie, kiedy pies trafia wreszcie do ludzkich warunków i dostaje regularnie jeść, nie ma dużego przyrostu wagi, bo najpierw odbudowują się mięśnie, co widac w przypadku Marleja. Poza tym powiem Wam, że mimo zdenerwowania dawal sie Gusi przytulać i całować. Widać, że jej ufa bardzo. Ja pocałowalam pięny pychol dopiero jak spał:-) A z siusiakiem Gusiu Pan doktor w końcu powiedzial pokazując nam to dokładnie, że nie jest to stan, który wymagałby operacji, tylko w dalszym ciągu okładów z nadmanganianu, które mu pracowicie robisz. Nie wiem, czy to usyszałaś, bo tuliłaś wtedy Marleja do siebie:-) Zastrzyk zadziałał błyskawicznie, to prawda. Czekając chwilę na przeniesienie Marleja na stół, siedzieliśmy z KWL i Morisową i Migotką. To dopiero kupka strachu, takie małeństwo ważące 8 kg i tyle strachu w niej... Ustaliłyśmy z lekarzem, że gdyby Marlej po obudzeniu bardzo sie bał zamkniętego pomieszczenia, da znac Gusi i odbierze go jeszcze nie chodzącego, ale chyba nic takiego nie ma miejsca, bo nie dzwoni. Gusia zostawila Marlejowi jego kocyk, którym mial byc przykryty, ma więc znajome i uspokajające zapachy wokół siebie.
-
Miszka, Miszeńka, Kochany Rudasek - odeszła...
Ewa Marta replied to kosu32's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Cały czas trzymam kciuki i podczytuję czekając na sygnał. Mam nadzieję że tak, jak z Marlejem, tutaj wszystko skończy sie dobrze... -
TYGRYŚ szuka domu ... Tygryś za TM ... [']
Ewa Marta replied to Nicol's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Podrzucam... -
Miszka, Miszeńka, Kochany Rudasek - odeszła...
Ewa Marta replied to kosu32's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
To prawda, możemy ja przepłoszyc na amen... Zastanawiam sie w takim razie jaki sens ma łapanie jej większą grupą. Czy mamy ja łapać, czy tylko w razie czego dawać sygnal Roleczce, gdzie ona jest? Nie chcę zrobić nic, co zaszkodziłoby suni:-( -
Miszka, Miszeńka, Kochany Rudasek - odeszła...
Ewa Marta replied to kosu32's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Umówiłam się z Gusią, że jak będzie hasło do szukania, jedziemy dzisiaj razem z Ursynowa. Co mam zabrać poza smyczą i smakołykami? Czy sądzicie, że dobrze jest mieć jakis kocyk, który miożna próbowac narzucić na sunie, gdyby przebiegała obok? Nie chciałabym jej do końca wystraszyć, ale przychodzi mi do głowy, że może jednak dobrze by było coś na nią narzucić. Może nmie ja, ale Roleczka - jej wlaścicielka? Czy łapacze nie mogą pomóc w ogóle, czy tylko wczoraj nie mogli? -
[quote name='gusia0106']Zapomniałam Ci Ewunia powiedzieć wczoraj, ale to najwyżej już powiem Panu doktorowi na miejscu, że może przy okazji usunąć od razu grudki spod 3 powieki - bo przez nie Marlej ma wciąż zapalenie spojówek. Mniejsze bo mniejsze ale ma.[/QUOTE] Jeśli chodzi o grudki, to dr Czajka rewelacyjnie wyciął je mojej Barsuni. Wreszcie skończyło się chroniczne zapalenie spojówek, a oczy szybko dochodziły do siebie po zabiegu. Nie wiem tylko, czy nie powinnyśmy zadzwonić w tej sprawie, bo o 17 doktor ma koty na kastrację i musi się wyrobić do tej godziny. Czy zdąży w 2 godziny - nie wiem. Nie wiem, o której mogłabyś ewentualnie dojechać do kliniki, jeśli chcesz - zadzwoń sama i dopytaj. Telefon 0-692-373-786. Mogę też zadzwonić ja, ale nie wiem, czy nie lepiej bezpośrednio. Ja dostosuję się do Twoich możliwości, będę tam na miejscu o której będzie trzeba.
-
Miszka, Miszeńka, Kochany Rudasek - odeszła...
Ewa Marta replied to kosu32's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Nie dam rady dzisiaj:-( Nie mam żadnej szansy wyrwać się z domu... Mam tylko nadzieję, że jak zaginęła blisko Arkadii i tam mieszkała, to że dotrze tam, jak już na ulicach zrobi się cicho... -
[quote name='gusia0106']Ewa jest niesamowita...... W tempie ekspresowym, za małe pieniądze załatwiła dziś używając swojego niewątpliwego wdzięku kastrację Marlejowi. W piątek, na 15.00. Baaaaaardzo Ci dziękuję Kochana[/QUOTE] Nie musiałam wiele załatwiać. Mówiłam Ci Gusiu, że lekarz moich psów, to po prostu lekarz - marzenie. Kasa nie jest dla niego w takich sytuacjach najważniejsza. Potrafi pomóc tym pokrzywdzonym i bezdomnym. Do tego jest świetnym fachowcem, polecam go również Waszym własnym podopiecznym;-) Kastracja w piątek o 15:00:-)
-
Miszka, Miszeńka, Kochany Rudasek - odeszła...
Ewa Marta replied to kosu32's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Nie mam możliwości urwania się z pracy w tej chwili:-( -
Miszka, Miszeńka, Kochany Rudasek - odeszła...
Ewa Marta replied to kosu32's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Ja też się zgłaszam do przeczesywania terenu. W dni powszednie od 17, a w weekend przez prawie cały dzień. Mój numer 0-501-249-804 -
Miszka, Miszeńka, Kochany Rudasek - odeszła...
Ewa Marta replied to kosu32's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Jestem i ja zaproszona przez L/Olkę. Potwierdzam, co n apisala Gusia. Oplakatowanie całek okolicy z zaznaczeniem na plakacie, że pies panicznie boi sie ludzi i że prosimy tylko o info, jeśłi ktoś ją widział przyniosło niesamowite efekty. Nikt Marleja nie płoszył, a jednocześnie Gusia na bieżąco miala informację gdzie w danym momencie jest. Tyle, że on przemieszczal się w obrębie niedużego kwadratu i bal sie podejść do ulicy - to ułatwiało sprawę. Czytam, że sunia jest widziana w konkretmej olkolicy. A może powinniśmy spotkać się więszą grupą każdy miałby coś smacznego i pachnącego ze sobą, podzielimy się sektorami i przeczeszemy okolice? Możemy być w kontakcie telefonicznym i w razie czego osoba, której Miszka ufa mogłaby natychmiast podbiec do iejsca, gdzie sunia jest? Może do niej podejdzie jakimś cudem? Gusia ma rację - hycel i biegacz to mega profesjonaliści, ale muszą wiedziec gdzie jest sunia, a dodatkowo od siebie dodam, że lepiej, żeby to nie była ruchliwa ulica... Znowu nie mamy siatki do ewentualnego łapania uciekinierki, ale może mimo to warto jej poszukać wspólnymi siłami? Gdyby było nas kilkanaście, mamy jakieś szanse. Lepiej byłoby zrobić to za dnia... -
[quote name='gusia0106']Niziołek sugerował też zakup D.A.P, ale drogie jest cholerstwo więc na razie będziemy próbowali metod naturalnych. [/QUOTE] Gusiu, to koszt koło 100 zł. [URL]http://www.sklep.veterynaria.pl/?106,feromony-d.a.p.-komplet-(dyfuzor-wklad[/URL]) Uważam, że to ważne, żeby Marlej nie cofnął się po kolejnej traumie w czasie sylwestra i uważam, że konieczne jest kupienie D.A.P. Pokryję koszty, jeśli nie ma pieniędzy. Przemyśl szybko, czy chcesz tego spróbować i decydujmy, czy zamawiać, bo trzeba to stosować na 2 tygodnie przed wydarzeniem. Poniewaz strzelają już dzień wcześniej, trzeba tak naprawdę zaczynać 15 grudnia... Kiedy zobaczyłam go wczoraj, kiedy merdal ogonkiem i wyglądal kompletnie inaczej, niż miesiąc temu, wzruszył mnie bardzo i nie chciałabym, żeby niepotrzebnie sie stresował... Acha, Gusiu, ta kastracja to pewnie na piątek byłaby najlepsza? Żebyś mogla w sobotę i niedzielę z nim podsiedzieć...
-
[quote name='gusia0106']Ewunia, jeśli jest taka opcja, wysłałabym Ci jego wynikim (krew, mocz, echo na maila) i jeślibyś mogła dowiedz się czy, kiedy i za ile wchodzi w grę kastracja w Boliłapce. Nie ma sensu wydawać kroci u mojego weta na kastrację i nie ukrywam, że choćby z racji odległości Boli Łapka jest dla mnie wygodniejsza.[/QUOTE] Czekam w takim razie na wyniki i podskocżę do lekarza:-)
-
Ufffff.... to znaczy nie jest bardzio źle. Cieszę się, że to wszystko już za Marlejem!!! Trzeba teraz tylko troszkę go podkarmić, a potem kastracja, co? Niestety nie zastałam dr Czajki, kiedy byłam na szczepieniu, ale teraz moge podejść już z wynikami pożyczonymi od Ciebie Gusiu i zapytać o możłiwość kastracji i cenę. Możnaby w czasie narkozy przejrzeć mu na USG trzustkę. Chyba, że trzeba zrobić to przed kastracją. Fajnie, że radośnie wracal do domu Gusiu. Oboje jesteście bardzo dzielni, że daliście radę tam dojść:-) O 8 rano przejeżdża tamtędy milion samochodów...
-
Co tam u Miśki słychać? Dawno nie było jej zdjęć, może jest szansa Olu na to, że pstrykniesz jej choc jedno? Lulka, cały czas mam odłożoną torbę z ciuchami na bazarek Miśki. Niestety ostatnio mało jeżdżę po mieście i mam problemy z dostarczeniem ich gdzieś. Może bywasz czasami na Ursynowie?