Jump to content
Dogomania

Ewa Marta

Members
  • Posts

    28801
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    28

Everything posted by Ewa Marta

  1. Dzisiaj moja koleżanka uśpila swojego schorowanego, 12-letniego psa.... Jakoś tak mi się smutno zrobiło i pomyślałam o Vario... Od początku przeczytałam wspomneinia o nim... piękne są. To naprawdę ważne, żeby pozostać tak pozytywnie we wspomnieniach bliskich.
  2. To niesamowite, że tak pokochala nowe Panie:-) Dla mnie Bomba! Może jej tam tak dobrze, że boi się, że znowu ją gdzieś zawieziecie. A ona chce zostać u siebie!!! Ech Olu, gdzie są takie domki, które przyjmują chore psiaki do siebie..... Tak bardzo potrzebuję w tej chwili takiego dla pewnej chorej bidy, która musi znaleźć nowy domek. Gdybyś miała jeszcze jedną taką sąsiadkę....... eeeeech.....
  3. Masz Ci los.... coś mu ewidentnie dolega. Myśłę, że nie ma co czekac Gusiu i jutro wet jest konieczny. Całe szczęście, że pije chociaż...
  4. Cudowny jest ten jego pychol.... Ale chudzina okropna, to prawda. Mam nadzieję, że juz po biegunce i chłopak odpracuje, co stracił. A czy zjadł suchą karmę którą mu zostawiłaś Gusiu?
  5. Jak dobrze, że powoli wszystko wraca do normy. Ufff... Czy Misieńka nadal szczęśliwa i grzeczna?
  6. Pięnie dzięujemy Gusiu, już zaczynamy kupować:-)
  7. To prawda, wchodzenie tu, to fantastyczna terapia! Aż się twarz sama śmieje:-)
  8. Fantastyczne wiadomości!!!! A to przywitanie z Panem mnie zaskoczyło... Może zrobil to naturalnie, bez gwałtownego ruchu i pies wyczuł dobre chęci:-) Cudownie Gusiu, że Marlej spaceruje coraz dalej i dłużej!
  9. [quote name='gusia0106']Koszt kastracji psa w jego wadze przy zastosaniu narkozy dla sercowców (wie ktoś czym się różni taka narkoza od nie dla sercowców??...:/ ) wynosi między 400 a 500 zł. To dużo. Szczerze mówiąc myślałam Ewa o Twoich super układach w Boli Łapce, ale kurde nie wiem. Bo on sercowy. A póki co nawet nie wiemy jak konkretnie sercowy. Moja Ada mówi, że jej zdaniem to nie jest jakaś tragiczna wada, ale jest. No i trzeba pamiętać, że wyniszczony. Czy ryzykować taniej ale z mniejszymi zabezpieczeniami w sensie narkozy, anestozjologa itp. Czy drożej a pewniej?[/QUOTE] Gusiu, u "mojego" Pana doktora przy każdej narkozie jest anestezjolog. To on zresztą usypiał Radara, a dr Czajka doszedł chwilę potem. Jestem do dyspozycji w każdej chwili, możemy również podejść z wynikami Marleja do lecznicy (razem albo mogę o zrobić sama) i zapytać co sądzą o kastracji u nich. Od ponad dwóch lat leczę tam swoje psy i znam masę psiaków u niego leczonych. Na naszej psiej górce on jest "guru". Przez jakiś czas Czajka pracował na SGGW na nocnych dyżurach, ale zdaje się, ze te dyżury skasowali. Ja mu ufam, ale to nie znaczy, że nie warto poszukać jeszcze gdzieś. Narazie choruję na grypę w domu, ale po chorobie wybieram się na szczepienie barsy. Mogę zapytać, to nic nie kosztuje, ani nie powoduje żadnych skutków...
  10. Nie jest dobrze, ale mimo wszystko lepiej, niż było. Na wszystko potrzeba czasu i ogromnej cierpliwości Gusi. Najważniejsze, że zaczął ufać Gusi i cieszy się na jej widok. P.S. Nowe forum mnie przerasta jak narazie...
  11. Ufff... nareszcie znalazłam Miśkę... Trudno się połapać na nowym forum...
  12. Gusia pojechała na pogrzeb Dziadka..... Na jakiekolwiek relacje musimy poczekać. Marlej został pod opieką Sławka, zaczęli już ćwiczyć już z behawiorystą.
  13. To miód na moje serce:loveu: Misieńka nareszcie ma swoich ludzi i to jest cudowne!!! Olu, nie mam słów, żeby podziękować Tobie i Mamie za zaopiekowanie sie nią po operacji i za znalezienie jej takiego domku:loveu:
  14. Ależ on się zmienił!!! To niesamowita frajda móc obejrzec filmik z Luckiem. Pamiętam go jako małego okrągłego klucha, a tu wielkie psisko:loveu: Wielkie dzięki za możłiwość zerknięcia na jego cudowne życie. Ale mu się trafiło:multi: Oboje mieli ogromne szczęście, Beniusia ma najlepszy dom na świecie, a jej synek grzeje pupcię na kanapie i swoich Państwa. Bosko!!!!
  15. Podrzucam do góry, może ktoś jeszcze zechce wspomóc jej utrzymanie...
  16. Dzięki za informacje! A jak Miśka zniosła powrót do kliniki Denerwowała się?
  17. [quote name='luka1']Dziś wielki dzień dla Karmelka - będzie o parę dkg lzejszy[/QUOTE] Tak szybko kastracja? Działacie błyskawicznie:lol: Trzymam kciuki, żeby się chłopak po tym wyciszył....
  18. [quote name='gusia0106']Też tak myślę Ewunia, ale przecież nie może tak być...[/QUOTE] Naturalnie, że nie może tak być. Bardzo dobrze, że Marlejem zajmie się behawiorysta. Moim zdaniem nie można oszczędzać na spotkaniach z nim. To tak samo ważne, jak leczenie go z innych choróbsk. Co nam po wyleczonym psie, który będzie rzucał się na wszystkich i trzeba go będzie w najlepszym razie zamknąć w jakimś kojcu... Najgorsze, że on nie sprawia wrażenia psa groźnego. To jego spojrzenie zranionej łani... Potencjalny nowy dom może się na to nabrać i tragedia gotowa:shake:
  19. Ja myślę Gusiu, że on broni Ciebie. Sam się boi ludzi, więc atakuje wszystkich poza Tobą, żeby Ciebie bronić. Widziałaś, jak na Ciebie patrzył, kiedy go głaskałam? Mój Sam - pies ogromnej łagodności - też potrafi warczeć złowrogo na faceta, który idzie naprzeciwko mnie. Przerywa wtedy wąchanie i bieganie, podchodzi blisko mnie i warczy ostrzegawczo. Marlej nie ostrzega niestety, ale chyba chce Cię bronić... [COLOR=#c0c0c0]Trzymam kciuki za Dziadka, oby było lepiej!!![/COLOR]
  20. Przekazałam dzisiaj Gusi trochę srebra na bazarek dla Marleja i dla Karmelka razem. Musimy jednak pozbierać jeszcze trochę rzeczy albo deklaracji wpłat, żeby mieć chociaż na pierwszy miesiąc u behawiorysty i na kastrację...
  21. Widziałam dzisiaj Marleja:lol: Podjechałam do Gusi z jedzeniem dla niego i z rzeczami na bazarki. Kiedy Gusia wyszla po mnie na klatkę, Marlej z zainteresowaniem chciał wyjść za nią na klatkę. Potem wrócił na swoje posłanko w dużym pokoju. Miał w sumie szansę na ucieczkę do drugiego pokoju, ale nie zwiał. Leżal sobie spokojnie. Kiedy kucnęłam koło niego i dałam mu rękę do powąchania, obwąchal i nawet pozwolil sie pogłaskać. Tyle, że cały czas wzrok miał utkwiony w Gusię i zdawało się, że chce powiedzieć "Gusia, weź ją, czy ina musi mnie dotykać?" Nie zwiał, ale nie byl specjalnie szczęśłiwym, że go jakaś obca dłoń dotyka. Najważniejsze dla mnie jednak jest to, że nie chował się w kokon, tylko szukał wzrokiem kontaktu z Gusią. Kiedy ona powiedziała "spokojnie, dobrze jest" siedział dalej bez ruchu. Wydaje mi się, że zaczyna jej ufać, że załapał, że od niej nic złego go nie spotyka. W każdym razie nie było paniki w jego oczach. No i to integrowanie się z Gusią w dużym pokoju.... Dla mnie bomba!!!
  22. Wpłaciłam właśnie na konto fundacji 50 zł dla Burki. Nie wiem Krysiu, czy to może zostać zaliczone do tego miesiąca, czy poczeka na następny. W tytule przelewu wpisalam "Krzyczki - Bura" Mocno trzymam kciuki za nią. Wierzę że Patrycja i ją wyprowadzi na prostą:loveu:
  23. Dziewczyny.... jutro wieczorem idę na koncert na Torwar, więc niestety nie dam rady odwieźć Miśki z powrotem:shake:
  24. Piękny jest! I naprawdę coraz spokojniejszy:loveu: A to zbliżenie jego przymrużonych oczu..... bezcenne:loveu:
  25. Myślę, że powinien to zobaczyć i robić lekarz, który ją operował na Kosiarzy. Może jakos się dogadamy i Lulka zawiezie Miśkę w jedną stronę a ja w drugą po zabiegu... Tyle, że ja jestem bez samochodu od piątku do niedzieli. Nie ma co czekać, bo jak zarośnie, to może być gorzej.
×
×
  • Create New...