Jump to content
Dogomania

Ewa Marta

Members
  • Posts

    28801
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    28

Everything posted by Ewa Marta

  1. Znalazłam i melduję się na stałe na wątku. Gusiu,m numer konta poproszę uprzejmie i piosz, co mogę zrobić. Może za kilka dni mogłabym poznać kolege osobiście i w razie czego pomóc Ci w wyprowadzaniu go na spacery? Ja bym po każdym siusianiu na dworze bardzo chwaliła i dawała cos pysznego (paróweczkę na przykład). W domu z kolei sprzątałabym bez słowa. Może chłopak załapie, że to siusianie na dworze się opłaca? Jesteś niesamowita, kochana i bardzo mocno trzymam kciuki za Ciebie i młodego. Jego pyszczek nie jest dziki, on jest przerażoną kupą psiego nieszczęścia, która jeszcze nie wie, że trafiła do raju, do tego w kolorze pomarańczowym:loveu: Mogę podrzucić Ci 10 fajnych czapek zimowych dla dzieci i dla dorosłych na bazarek. Pora dobra na takie zakupy. Daj znać, kiedy będziesz miala siłę zająć się bazarkami kochana.
  2. Olu, Ty ją widzisz i wiesz lepiej. Pewnie, że lepiej byłoby jej nie stresować jazdami. Może rzezcywiście zaczekac do wtorku, kiedy skończy antybiotyk i wtedy zobaczymy co dalej... Decyduj i w razioe czego daj mi znać. Emilio:loveu: Pięknie dziękujemy za to, że pamiętałaś o Miśce:loveu: Jak widzisz kasa nadal potrzebna:-(
  3. [quote name='asiaf1']Już skontaktowałam się z Moniką z Kosiarzy prosi, żeby przyjść do niej w poniedziałek między 17-21 będzie tez w tym czasie Igor Biesennik to razem ją obejrzą[/QUOTE] Mogłabym spróbować dojechać na jakąś 20 po Miśkę i Olę (mam nadzieję że pojedziesz ze mną w arzie czego?) Jest mnale prawdopodobieństwo, że się nie wyrobię z pracą, więc gdyby ktoś jeszcze mógł ją zawieźć, byłoby pewniej. Jeśli nie ma nikogo, stanę na głowie i Misiulę zawiozę... Gdyby nie było mnei na dogo, to puść Olu sygnał, a ja oddzwonię.
  4. Wydaje mi się, że w takiej sytuacji trzeba ją zawieźć na Kosiarzy. Jeśli coś zostało nie tak zrobione, to poprawka jest chyba w ramach reklamacji? Jakoś się w razie czego będę mogła umówić i zawieźć Miśkę tam na zabieg. Potem, pewnie po kilku godzinach trzeba ją będzie zabrać do domu, bo nie ma sensu, żeby tam siedziała, skoro ma swoje miejsce na ziemi. Lulka, może warto zadzwonić do pani Doktor na Kosiarzy i powiedzieć o przypuszczenaich lekarza? Myślę że sama pani doktor będzie ją chciała zobaczyć. To fajna klinika, ale jak wszędzie zdarzają się czasem takie sytuacje. Nie możemy zostawiać Oli z tym problemem. Jeśli się niepokoi, warto to skonsultować z lekarzem, który ją operował...
  5. Gdzie? Jak???? Nie mogę znaleźć wątku po tych zawirowaniach na forum! Jolu, podaj mi błagam link do Astora!!! HURRRAAA!!!! Banerek zdejmę, jak dojdę do tego jak.
  6. [quote name='Lulka']Ja mam dokladnie takie samo zdanie jak ten wet, dopoki pies czuje sie dobrze to sensu badan nie widze. Zresztą w przypadku raka złośliwego juz wiele zrobic sie nie da, najwazniejsze stworzyc jej teraz super warunki do zycia i obdarzyc miloscia czego z pewnoscia jej nie zabraknie wsrod tak super ludzi :loveu: Zwolenniczka chemii dla psow nie jestem. Uwazam ze dla psa liczy sie jakosc zycia, a nie jego dlugosc i zameczac psa chemią to bezsens. L/Olka ogromne dzieki za wizyte u weta i opieke nad Misia :loveu: [/QUOTE] Zgadzam sie w 100%. Dal niej najważniejsze w tej chwili, to własny kąt i miłość człowieka. Jak zacznie ją boleć, trzeba pomóc, a dopóki jest w dobrej kondycji - nie ruszać, nie męczyć badaniami...
  7. Biedna Kropeczka... ona musi umierać ze strachu przed samotnością:shake: Wydaje mi się że to jedyny sposób, zaczynać od kilku chwil i powoli wydłużać jej samotność. Moja znajoma swojemu psiakowi zostawiała włączone radio albo telewizor. Wtedy nie czuł się taki samotny. Dobrze, że zostaje z kością, cz inną n ogą. To zawsze pozwala zając się czymś. Moja sunia do roku przy każdym zostaniu w domu samotnie zjadała mi szafkę nocną, drzwi, nogi od łóżka, wreszcie telefony, piloty, książki... wszystko było dobre, żeby się wyżyć. Potem wychodziłam z nia na długie spacery rano (od godziny w górę), rzucałam piłki i kije, żeby się wyganiała. Po powrocie była tak zmęczona, że nie czekała nawet jak wyjdę i zasypiała...
  8. Jak dobrze, że to tylko przejściowe problemy... Ajaniu, Ty sie nie wygłupiaj, bo my tu wszyscy za Ciebie kciuki trzymamy!!! I czekamy na nowe zdjęcia;)
  9. [quote name='L/Olka']o, choina :) dla mnie, naprawdę dla mnie? :) dzięki :oops: hm, z gorszych wieści (ech, jak to sie przeplata) to tyle, że przed chwilą sąsiadka wpadła, że Misi się coś sączy z tej rany/za szwu ? już sama nie wiem z czego. I że gulkę tam ma. Wet powiedziała, że to może być coś ze szwem wewnętrznym (zapomniałam z wrażenia :oops:), ale że do rana można poczekać. Jutro od 13 jest mój lekarz tu blisko, wieć idziemy się pokazać i poradzić. Zdam relacje pewnie pod wieczór, bo prosto od weta na zajęcia muszę jechać (już nie dam rady poprzekładać). Ale przy tym, na szczęście, nie widać, żeby ją to bolało.[/QUOTE] Olu, gdyby była taka potrzeba, to mogę zawieźć ją na Kosiarzy któregoś dnia. Może oni powinni coś z tym zrobić? Ucałuj ten kochany pyszczek ode mnie. Czy ja dobrze widzę na zdjęciach, że Miśka wykąpana?
  10. [quote name='L/Olka']To przede wszystkim jedno: jesli Panie stwierdzą, że nie chcą się tego podjąć i oddadzą nam Misię - Misia zostanie u nas do końca. Co do Pań natomiast - dzisiaj była poważniejsza rozmowa, że wyniki nie są dobre. Mnie nie było więc rozmawiała z nimi moja mama. Powiedziała, że mogą nam ja oddać, jeśli nie chcą się przywiązywać, i że wtedy Misia będzie już na stałe u nas. Ale Panie chyba chcą się nią jednak zająć. Mama obiecała też, że gdy nadejdzie koniec - może się zająć pożegnaniem Misi, jako ta "twardsza" od nich. [/QUOTE] Wiesz Olu.... to największa radość móc poznać tak pięknych duchem ludzi jak Ty i Twoi Rodzice. Jestem bardzo szczęśliwa, że Miśce tak się w życiu udało:loveu: Wielki ukłon w stronę Pań sąsiadek również, ale dla Was ogromny pokłon za ogromne i pełne miłości serca. Czy chcę, czy nie chę i tak mam mokre oczy i pisać nie ma jak:loveu:
  11. [quote name='luka1']A cukierek sie nie martwi tym ze go nikt nie chce. Fika koziołki, skacze po budzie, gania się z Łatką. Łatce obecność rudzielca też dobrze zrobiła. Stała się odwazna - misi na wyscigi z Karmelkiem dopchać się do głaskania.[/QUOTE] Wspaniale, że ma towarzystwo i jest mu dobrze:loveu: Dzięki temu możemy bez stresu szukać domku. Chłopak ma budę, jedzenie i towarzyszke do szaleństw. Bardzo dziękujemy!!!
  12. Dziewczyny, tak nie można... Miśka ma nowotwór- to fakt. Ale jest po operacji, dostała na koniec życia swój własny kąt, kochających ludzi dookoła i możliwość pomocy w cierpieniu, które kiedyś nadejdzie. To bardzo smutne, że już wiemy, co jej jest, ale równie dobrze zamarzałaby podczas zimy albo umieralaby z głodu, bo barek, który ją żywił za moment zamykają. Dla niej to najlepsze, co mogło ją spotkać i trzeba sie cieszyć z tego, że jest jej dobrze, ciepło, sucho i ma pełną miskę. Ona i tak wygrała los na loterii!!! Do tego jeszcze nie wiemy, ile jej pozostało życia, może wcale nie pół roku, tylko dłużej? A "Miśka" wołali do niej ochroniarze i twierdzili, że reaguje...
  13. Szkoda, że tak sie Miśka męczy, ale może wet coś jutro wymyśli... Myślisz, że popiskiwała z tęsknoty za Wami? Mogła się w końcu zżyć...
  14. I to jest przepiękna kontynuacja jej szczęśliwej drogi z ostatnich tygodni:loveu: Cudownie, że znalazl się domek, który zgodzil się nią zaopiekować. Ponieważ jednak będzie potrzebna pomoc w żywieniu i leczeniu Miśki, sądzę, że powinniśmy uznać, że jest to DT z ożłiwością bezterminowego przebywania w nim Miśki. Bazarki można robić tylko dla psiaków w DT, a bez naszej pomocy sąsiadka jak rozumiem nie da rady utrzymać naszego kudłacza.
  15. Pewnie, ża zagląda, tylko dzisiaj dopiero teraz wróciłam do domu. Misieczko, jesteś szczęściarą wielką, tyle osób o Ciebie dba:loveu: Szkoda, że jej jutro nie zobaczę, ale mam nadzieje odbic to sobie niedługo. Lulka, musimy się jakoś dogadać w sprawie przekazania rzeczy na bazarek na przyszłe koszty dotyczące Miśki. Bo to, że będą nie ulega wątpliwości.
  16. Moim zdaniem wybrać się koniecznie. Może trzeba posmarowac ozonellą albo rivanolem... Lepiej, żeby to fachowiec zobaczył. Tak myślę...
  17. Dokładnie tak samo to zrozumiałam Gusiu. Luka, nie bierz sobie do serca jednego skrótu myślowego. My znamy Neigh i wiemy, o co jej chodzi. Może rzeczywiście czytając wprost, można to nie tak zrozumieć, ale na pewno nie to Neigh miała na myśli. Jesteście kochani, że daliście schronienie maluchowi i naprawdę to doceniamy:loveu: Nie jesteście od wynoszenia goowna, ale od opieki nad bezdomnymi czworonogami, od dawania im szansy na doczekanie w cieple na swój dom. Choć niestety i goowno trzeba czasem wynieść;)
  18. [quote name='Ziutka']Karmelek ma się świetnie i super się dogaduje z Łatką z którą jest w boksie :)[/QUOTE] Fantastycznie! Dzieuejmu za informacje i za opiekę nad Karmelkiem. A udałoby się zrobić mu jakieś zdjęcia???
  19. Bo zmienione są wszystkie adresy. Musisz od nowa wejść w każdy wątek. Chyba zmieniany był system i dlatego taka rewolucja. Nie działają też banerki, trzebaby je zrobić chyba od nowa. martwię się, że w związku z tym nikt nie odwiedza naszego przystojniaka. Pytam gdzie się da, ale narazie nikt nie chce tego słodziaka:-(
  20. [quote name='irenaka']Napiszę wprost. Jestem za tym, aby nie dzielić pieniędzy, psy są nasze do końca. Ale po Twoim wpisie na wątku dotyczącym podziału pieniędzy rozmawiałam z trzema darczyńcami którym zapaliło się czerwone światełko. Rozmawiałam na ten temat z Gusią. Ludzie nas nie znają Ewo. Ja wiem , że chodziło Ci o dobro psa, ale ludzie mają prawo być nieufni. Myślę, że na dzisiaj sytuacja jest pod tym względem opanowana. Każdy kto chciał mógł zadzwonić i przedstawiłam swoją opinię, czyli pieniądze są dla wszystkich psów. Ale są to darczyńcy i ich decyzje też muszę brać pod uwagę. [/QUOTE] Irenko, [B]przede wszystkim [/B] chodzi mi o dobro wszystkich psów. Początkowo byłam tylko darczyńcą, wpłacałam pieniądze, dawałam rzeczy na bazarki, namawiałam przyjaciół na wpłaty.... Potem zaczęłam poznawać psy i zaczęłam być bliżej z nimi. Przepraszam innych darczyńców, jeżeli mój wpis spowodował zapalenie czerwonej lampki. Słowo pisane nie zawsze oddaje emocje i to, co chciałoby się przekazać. A ja jestem sercem ze wszystkimi krzyczkowiakami i zależy mi na tym, żeby wszystkie znalazły swoje domy.Sama wpłacałam ile mogłam i wiem, że mogłam to robić z pełnym zaufaniem co do wykorzystania tych pieniędzy. Nadal tak jest, a moje pytania spowodowane są tym, że Kair jest psem, z którym czuję się mocno związana. Choć nadal dzikusek, czasami pozwala mi zbliżyć się do siebie. Wiem, że do jego adopcji daleka droga i martwię się na zapas. Podobnie jak Sonieczką. Najlepiej byłoby nie dzielić psów i wspólnie szukać dalszych środków na ich utrzymanie. Ja szukam, choć ostatnio jakoś opornie to idzie:shake:
  21. Lulka, mam torbę ciuchów na bazarek dla Miśki. Dostałam od znajomej ze spacerów z psami. Czy ewentualnie mogłabyś zrobić z nich bazarek? Mogłabym podrzucić je w sobotę na Kosiarzy, bo z tego co słyszałam, zawieziesz Miśkę z Olą na zdjęcie szwów? Bardzo chciałabym zobaczyć Misiunię, a przy okazji mogę przywieźć rzeczy. Daj znać, czy mogłabyś zrobić ten bazarek, a jak nie Ty, to kto zgodziłby się to zrobić...
  22. Czy dobrze rozumiem, że nawet jeśli Kair nie przejdzie pod skrzydła Fundacji, dopóki są wspólnie zbierane pieniądze, będzie nadal finansowany w swoim DT? Do wspólnych pieniędzy należą również deklarowane wpłaty 1% podatku, co według zestawień daje kwote ponad 9000 zł. Kiedy ta kwota będzie dostępna dla wszystkich psów? To istotna informacja, gdyż stan finansów na 1.10.2009 podany na wątku rozliczeniowym wystarczy na nieco ponad dwa miesiące utrzymania dotychczas opłacanych psów.
  23. No to jeszcze raz w górę, dla nocnych czytaczy. Może komuś serce drgnie mocniej na widok tego pięknego pyszczka?
×
×
  • Create New...