-
Posts
28801 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
28
Everything posted by Ewa Marta
-
[quote name='jola_li']Wiecie co? Przyjrzałam się teraz tej aukcji na Allegro i z trudem znalazłam jedno zdanie niezbyt rzucające się w oczy, mówiące, że przedmiotem aukcji są dyplomy... Może by to napisać na początku i dodać, że całkowita zebrana kwota zostanie przeznaczona na opłacenie kosztów operacji, leczenia i pobytu w lecznicy? Bo z tego, co tam napisane to wcale nie wynika...[/quote] Zgadzam się z Jolą całkowicie. Z treści kompletnie nie wynika o co chodzi. Trzeba może zaznaczyć na początku, że przedmiotem aukcji sa dyplomy - cegiełki, z których dochód pozwoli opłacić koszty operacji i utrzymania Astora w hotelu. Obecna treść bardziej wskazuje na to, że poszukiwany jest dla niego dom, a nie kasa na leczenie... A zdjęcia Astorka cudowne! Nareszcie chłopak biega bez smyczy:loveu:
-
[quote name='asiaf1']Od wczoraj Astor jest juz w hotelu u Gajowej :-)[/quote] CUDOWNIE!!!!! Nareszcie koniec nudy dla tego żywiołowego psa. Tam na pewno będzie miał więcej ruchu i może towarzystwo innych psów? Ile kosztuje miesiąc pobytu Astora w tym hoteliku? Na jakie konto mam wpłacać deklarowane co miesiąc wpłaty 15 zł? Czy na to z pierwszej strony z jakimś dopiskiem?
-
Pewnie jest, ale dajcie jeszcze chwilę na to, bo trudno złapać ją w momencie takiego luzu. Aparat nie działa rozluźniająco... Widziałam ją w ubiegłym tygodniu. Wzięła nawet ode mnie smakołyk, chociaż pogłaskać się nie dała. Ale co ma się dawać głaskać jakiejś obcej babie:lol: Ma za to poza swoim boksem do spania, własny wybieg na powietrzu, w którym powoli oswaja się z nowym miejscem i jest zdecydowanie spokojniejsza, kiedy nie dobiegają do niej różne obce odgłosy. arazie nie ma ochoty na towarzystwo innych psów. Na spacer jest wynoszona jak hrabianka na rękach, ale pewnie już niedługo, bo jest coraz ufniejsza i wypuszczona luzem, wraca do swojego pokoiku:lol: Powiem Wam tylko, że w realu jest dużo ładniejsza, niż na zdjeciach. Ma piękne, choć smutne oczy i naprawdę piękny pyszczek. Dużo dałabym, żeby przestała się bać. Na szczęście jest w najlepszych rękach. Ludzie poświęcają jej osobiście kilka godzin dziennie, siedzą z nią głaszczą śpiewają nawet i powoli wychodzi ze swojej skorupy! Tak właśnie wyobrażam sobie idealną pracę z psem - ten czas jej dany zaczyna przynosić efekty!!!
-
Już dawno zasłużył na taki dom. Ares jest w domu z marzeń :)
Ewa Marta replied to gusia0106's topic in Już w nowym domu
[quote name='gusia0106'] Trzymanie wskazane od dwóch, do trzech dni ;) Dam znać w miarę rozwoju wydarzeń;) [/quote] Wykończysz nas Gusiu, z głodu padniemy, ale trzymać nie przestaniemy:lol: -
[quote name='Romi']Aha, niespodzianki dla Neigh, Ewy i Myszy są u Gusiaka :lol:[/quote] Jak ja mogłam to przeoczyć? Nie moge się już doczekać co to za niespodzianka, a narazie pięknie dziękuję Romi:loveu:
-
Już dawno zasłużył na taki dom. Ares jest w domu z marzeń :)
Ewa Marta replied to gusia0106's topic in Już w nowym domu
Dobra, przyznaję się - nie zaglądałam przez 4 dni, bo miałam utrudniony dostęp do internetu. Za to teraz melduję się od razu po przyjechaniu. Nie wiem jak pójde do pracy rano, ale musialam zajrzeć:loveu: Trzymam kciuki z całej siły i tak sobie myślę, że jak narazie doczytałam się samych cudownych wieści. No bo mam trzymać kciuki i cokolwiek to oznacza;) to brzmi cudownie! Po drugie okazuje się, że nasza Sonieczka zaczyna otwierać się na swoich tymczasowych opiekunów i pozwala głaskać, a nawet merda ogonkiem. Wspaniałe wiadomości!!!!! -
Wróciłam od Astora. Dzisiaj szalał na spacerze, skakał na mnie tak wysoko, że przed powrotem do pracy musiałam jechać do domu zmienić bluzkę, bo cała byłam ubłocona:lol: To wulkan energii, bardzo pozytywnie nastawiony do wszystkich. Miałam dzisiaj lekkiego stracha, kieduy nagle przed jego nosem znalazła sie kaczka. Byłam pewna, że ucieknie widząc Astora, a ona skubana stała sobie spokojnie. Astorek delikatnie podszedł i powąchał ją. Kiedy w końcu kaczka postanowiła uciec, nie wiem, kto był bardziej przestraszony - ona, ja, czy Astorek:lol: W każdym razie zero agresji, zero prób łapania zębami, czy duszenia. No miłość do wszystkich i już. Byłam niecałe 30 minut, bo zaczęło lać, a ja byłam bez parasola i kurtki. Zostawiłam mu wielgachnego dentala, za którego z radością się zabrał i juz nie zwracał uwagi na mnie. Pani doktor ucieszyła się i powiedziała, że dopóki go nie zje, będzie święty spokój, tak jak przy kościach. Pobiegaliśy dzisiaj trochę. Astor bardzo ładnie biegnie obok, czasami tylko łapie za smycz, żeby się bawić. Potem zabawa z kijkiem, świetnie wie o co chodzi z rzucaniem i łapaniem. Chcial tego kija koniecznie zabrać ze sobą do kliniki, ale jakoś odwróciłam jego uwagę, bo chyba nie byliby za szczęśliwi:roll:
-
Już dawno zasłużył na taki dom. Ares jest w domu z marzeń :)
Ewa Marta replied to gusia0106's topic in Już w nowym domu
[quote name='gusia0106'] [IMG]http://img208.imageshack.us/img208/7341/dsc00885ywq.jpg[/IMG][/quote] Dla mnie to jest bomba! Takie "Pokochaj mnie:loveu:" -
Już dawno zasłużył na taki dom. Ares jest w domu z marzeń :)
Ewa Marta replied to gusia0106's topic in Już w nowym domu
Ta metamorfoza jest nie do uwierzenia:crazyeye: Zdjęcia rewelacyjne!!! Ja pewnie umarłabym ze strachu puszczając go luzem, ale jak widać chłopakowi jest za dobrze, żeby się gdzieś chciał wybierać:lol: To jest normalnie ucywilizowany "domowy" pies:lol: Gusiu, wielkie, wielkie brawa za pracę, którą wkładacie oboje ze Sławkiem w Aresa. Dobrze, że wiadomo, do jakiego domu iść na pewno nie może. No i kilka jego numerów już znamy, więc można potencjalny dom przestrzec i dać dobre rady... Nie mogę się doczekać, kiedy Irenka obejrzy zdjęcia. To, że będzie płacz, to pewne na 100%:lol: -
Już dawno zasłużył na taki dom. Ares jest w domu z marzeń :)
Ewa Marta replied to gusia0106's topic in Już w nowym domu
[quote name='Neigh']Aaaaa widzisz i to jest to: dlatego te wszystkie stwory zostały, trudno im było wyjść:-)[/quote] Pomyśl jakie masz szczęście, że nam jakoś udało się wyjść:lol: Bo miałabys od wczoraj kolejne stwory, wprawdzie dwunożne, ale chwilami bardziej upierdliwe, niż czworonogi:lol: Było super sympatycznie, uwielbiam domy, w których nie goni się dzieci z pokoju, jak przychodzą goście (znam takie niestety:shake:), tylko pozwala im się na rozmowy. Zuzka miała tyle do powiedzenia, że starczyłoby na wiele takich wieczorów:lol: Bartek nieco bardziej powściągliwy, ale też wtrącał co chwilę parę zdań. No i prace plastyczne Zuzki.... Bomba!!! Może wystawi coś na bazarek dla psiaków kiedyś? Że nie wspomnę o opowieściach Neigh, które powodowały, że mieliśmy oczy mokre od śmiechu. Oboje doszliśmy do wniosku, że opowiadasz tak, że w zasadzie mogłabys nie przestawać:multi: A teraz juz się zamykam, bo powiedzą, że coś od Ciebie chcę i się podlizuję, a to po prostu szczera prawda jest:loveu: -
TYGRYŚ szuka domu ... Tygryś za TM ... [']
Ewa Marta replied to Nicol's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
A ja mogłam dzisiaj przez godzinę zagłaskiwać Tygryska:loveu: jest niewiarygodnym pieszczochem i trudno go nie pokochać na zabój;) Do tego jeszcze spokojna, ale lubiąca pieszczoty Bromba i pieszczoch Lola. No rąk nie starczało. Dobrze, że był ze mna TZ, to trochę pomógł:loveu: -
Już dawno zasłużył na taki dom. Ares jest w domu z marzeń :)
Ewa Marta replied to gusia0106's topic in Już w nowym domu
A ja dodam jeszcze, że oboje jesteśmy zauroczeni Twoimi dziećmi. Ja dołączyłam do grona absolutnych wielbicielek Tygrysa:loveu::loveu: Poza tym Jacek stwierdził, że u Was w domu panuje taka fajna atmosfera, że ciężko się wychodzi:lol: Potem szybko dodał, że u nas oczywiście też taka panuje:mad: -
[quote name='gusia0106']Się mi za plecami umawiacie zdrajczynie :-( Koniec z nami :obrazic:[/quote] Jedź z nami dzisiaj koło 19-tej:lol: Wpadamy do Neigh na godiznkę i z powrotem pędzimy do domu do naszych psiurów. Miejsce w samochodzie mamy. To co?
-
Szkielet suki z 5 dzieci - karma potrzebna na cito.
Ewa Marta replied to Neigh's topic in Już w nowym domu
[quote name='żabusia'] Ilu psom Neight[B] [U]realnie[/U] [/B]pomagasz???? Tylko pisz zwięźle i konkretnie bez lania wody. Siedzieć w domciu przed komputerem i stukać klawiszami jest bardzo łatwo i to każdy głupi potrafi. Trudniej ruszyć tyłek, dać swoje pieniądze, zrobić coś konkretnego, bo to już wymaga wysiłku. Jeżeli się mylę co do Ciebie Neigh, spróbuj mnie przekonać. Od Neigh nie oczekujemy już żadnej pomocy, bo nie ma to najmniejszego sensu, jesteśmy z innej gliny ulepione (dużo konkretnego działania - mało gadania w przeciwieństwie do dużo: gadania - mało konkretnego działania Neigh).[/quote] Neigh, błagam NIE REAGUJ!!! Ty wiesz ilu psom pomogłaś i pomagasz nadal realnie. My, którzy Cię znamy też to wiemy. Poza tym to nie bazar i nie ziemniaki. Tu nie o ilość, a o jakość życia tych psów chodzi. Wszystkie, które wynosiłaś na własnych rękach. Te, które z powodu ran i głodu nie były w stanie utrzymać się na łapach, ale dzięki Twojej interwencji przeżyły i mają szczęśliwe domy albo są w hotelach, na które między innymi Ty szukasz pieniędzy - one wszystkie są Ci wdzięczne. Co myślą niektórzy ludzie, nie ma znaczenia! Ja widziałam Cię w różnych akcjach i wiem kim jesteś, znam wiele innych osób, które myślą tak samo. Dlatego zostaw ten temat. Oni nie chcą twojej pomocy i dobrze, bo ona jest potrzebna w wielu innych miejscach i tam się udaj, bo jesteś niezbędna!!! Wejdź na wątek Radara i zobacz szczęśliwą mordkę. Przypomniej sobie, jaka kupka nieszczęścia to była. Wiozłaś go myśląc, że wet będzie musial go uśpić, a chłopak ma dom - marzenie. Spójrz w oczy Tygrysowi - na pewno dostaniesz wielkiego buziaka za uratowanie życia i dom, jaki mu dałaś. Pojedź do Kaira, Lisiczki, Pręgusi, Sonieczki..... To tylko kropla w morzu innych uratowanych i pilotowanych cały czas psów. Popatrz im w oczy i pomyśl, że warto robić to, co robisz i nie trać czasu na udowadnianie komuś, że jesteś niewinna, bo szkoda czasu. Dla mnie jesteś guru w sprawie psów, interwencji i pomagania im. I tak zostanie:lol: -
Ta dla szczeniąt może tez byc dla jakiejś zabiedzonej starszej lub starszego. zawsze mi mówili, że szczenięca jest bardziej wartoścowa, więc nie zaszkodzi chyba:roll:
-
Już dawno zasłużył na taki dom. Ares jest w domu z marzeń :)
Ewa Marta replied to gusia0106's topic in Już w nowym domu
[quote name='gusia0106']Myślisz Ewa, że mogę pójść do Boliłapki? [/quote] Zdecydowanie możesz! zadzwoń tylko wcześniej Gusiu, żeby nie mieli operacji i najlepiej, żeby był Dr Maciej Czajka... On ma cudowne podejście do psów. Opowiadałam mu ostatnio o Aresie, że będzie ściągnięty z Niepołomic na operację na Kosiarzy. Najlepiej, jak mu się przypomnisz, że jesteś od Radara i że Ares to nowy tymczas - wtedy masz zniżkę na bank. Albo powiedz, że jesteś od Sama i Barsy z kolejnym tymczasem:-) Podaję Ci telefon: 022 423-11-51 Poza nim w klinice przyjmuje jeszcze przemiły dr Mieszko, a czasami bywa młoda studentka. Lepiej, żeby łapkę zobaczył któryś z lekarzy... Jak chcesz, mogę z Tobą podskoczyć po południu. -
Szkielet suki z 5 dzieci - karma potrzebna na cito.
Ewa Marta replied to Neigh's topic in Już w nowym domu
[quote name='gameta']Nie mówię, że ma milczeć - przecież przedstawiła swoje stanowisko. Chodzi mi tylko o to, że dalsze prowadzenie tego wątku nie ma żadnego sensu, a energię tu włożoną można przenieść gdzie indziej ;)[/quote] Święte słowa! Wszystko co powinno i nie powinno, zostało chyba powiedziane:roll: -
Szkielet suki z 5 dzieci - karma potrzebna na cito.
Ewa Marta replied to Neigh's topic in Już w nowym domu
[COLOR=black][FONT=Verdana][quote name='bajk21.']zadzwoniłam do TOZU, że mam psy i czy można je zatrzymać w lecznicy w Ursusie i TOZ za to zapłaci, prezes wyraziła zgodę. [/quote][/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana] [/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana][quote name='bajk21.']To prawda, że prosiłam, żeby przestać pisać o tamtych pierwszych psach i nie zbierać na nie pieniędzy bo one są pod opieką TOZU i nie widzę w tym nic złego, bo nie zbiera się tutaj pieniędzy na psy pod opieką Organizacji. [/quote][/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana] [/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana][quote name='bajk21.']Natomiast, jeśli chodzi o te dwa psiaki z których jedna zeszła, to one są pod moją opieką, a TOZ tylko pomógł w tak trudnej sytuacji i zapłacił za surowicę dla wszystkich ( tylko 1700zł.) żeby ratować je przed śmiercią i opłacał ich leczenie, choć nie musiał, bo nie brał za nie odpowiedzialności, to ja brałam, podejmując glupią decyzję, osoba prywatna. [/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana] [/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana][quote name='bajk21.']Natomiast, nie było żadnej propozycji jesli chodzi o te dwa, które poszły do mnie.....jedynie przeczytałam, że Pani poczuwa śię do tego, że podjęła decyzję za mnie, zabierając je, choć nie miała Pani gdzie ich zabrać, na tyle tylko było Panią stać . [/quote][/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana] [/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana][quote name='bajk21.']Pani doskonale wiedziała, że te psy nie pójdą do hoteliku, bo są pod opieką TOZU, nie śmiem myśleć, że dlatego Pani złożyła tę propozycję, bo nie będzie przyjęta. [/quote][/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana] [/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana] [/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana] [/FONT][/COLOR] [FONT=Verdana]To ja się pogubiłam kompletnie. Psy były pod opieką TOZ-u, Neigh nie wolno było nic o nich pisać, ani robić zbiórek pieniędzy… Potem kolejne dwa psiaki wzięła Pani prywatnie i na nie można było kasę zbierać, tak? Dlaczego więc nie zostało to jasno napisane na wątku, tylko stale były jakieś niedopowiedzenia? A czy w sytuacji, w której jednak zbiórka się rozpoczęła, będą jakieś rozliczenia na wątku?[/FONT] [FONT=Verdana] [/FONT] [FONT=Verdana]Czy to naprawdę jest dziwne, że Neigh może załatwić hotel psom zdrowym? Czy tak trudno zrozumieć, dlaczego chciała wziąć na swoją głowę psy, które miały szansę na pobyt w hotelu? [/FONT] [FONT=Verdana]Spytam wreszcie, czy TOZ nie jest organizacją, która powinna pomagać tym chorym, które nie mają szansy na choćby DT, w którym nie zaraziłyby innych psów? Takich domów, gdzie nie ma innych psów i ludzie chcą wziąć psa pod tymczasowa opiekę jest jak na lekarstwo niestety. [/FONT] [FONT=Verdana]Jako osoba czytająca to z boku, miałam poczucie, że coś się dzieje poza wątkiem, a tutaj wypływają tylko pretensje. Odezwałam się, bo atakujecie osobę, którą bardzo cenię za jej pomoc czworonogom. Nie wszystko wiadomo na forum, mnóstwo interwencji odbywa się poza nim. Neigh nie musi latać i opowiadać o wszystkich akcjach, bo nie to jest najważniejsze. [/FONT] [FONT=Verdana]Pytanie, czy pomogła osobiście jakiemukolwiek psu jest moim zdaniem obraźliwe i bardzo proszę Neigh, żeby nie zniżała się do tego poziomu i nie odpisywała. To nie jest potulna i grzeczniutka dziewczynka, to jak trzeba kobitka z ostrym językiem. Widziałam jednak, jak to jej gadane pomaga ratować psy. Być może popełniła błąd, że zgodziła się dla dobra psów nie pisać jawnie, jaka jest ich formalna sytuacja. Tego się jednak nie cofnie. [/FONT] [FONT=Verdana]Rozumiem, że po całej tej zadymie nie chce więcej uczestniczyć w pomocy. Psy są najważniejsze, ale ważne też jest, jak się człowieka traktuje. Najpierw ją oskarżacie, potem spada Wam z nieba….. Sorry, tego naprawdę nawet ona może nie wytrzymać. Ja nauczyłam się przez rok pomagania psom jednego – najważniejsza jest współpraca i szczere wyjaśnianie sobie wszelkich niedomówień. [/FONT] [FONT=Verdana]Pracuję z Neigh od kilku miesięcy, jesteśmy w stałym kontakcie, pomogła mi w kilku sprawach, stanęła na rzęsach, żeby załatwić w hurtowni więcej karmy, niż chcieli nam dać. Porozdawała prawie wszystko najbardziej potrzebującym psiakom, ale nie trąbiła o tym na wątkach – po prostu dala ją dla psów, mimo, że sama ma ich kilka pod opieką w domu. Dla Was zostawiła karmę dla szczeniaków, wyraźnie podkreślała, że jeśli będą mogły ją jeść (jest niestety przeterminowana, ale tylko dzięki temu ponad 200 kilo dostała za darmo) ona wiezie ją dla nich. Jak widzę jej propozycja nie została nawet zauważona. [/FONT] [FONT=Verdana] [/FONT] [FONT=Verdana]Neigh, ja Cię proszę, zakończ jakiekolwiek dyskusje na ten temat. Ktoś musiał zostać kozłem ofiarnym i padło na Ciebie… Kto Cię zna, nie uwierzy w Twoją złą wolę, kto nie zna – niech żałuje. [/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3] [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Smutne to bardzo…[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3] [/SIZE][/FONT] -
Szkielet suki z 5 dzieci - karma potrzebna na cito.
Ewa Marta replied to Neigh's topic in Już w nowym domu
To teraz ja coś dopiszę... Tuż przed wyjazdem na urlop, Neigh prosiła kilka osób o to, żeby pilnowały wątku, żeby starały się pomóc, jeśli to będzie możliwe, jeśli ruszy jakakolwiek oficjalna zbiórka na psiaki. W tej grupie byłam ja i w chwili, kiedy padła prośba o wpłaty, zrobiłam to - przelałam 50 zł. Poza numerem konta dostałam info, że tak naprawdę Pani Jola została ze wszystkim sama, a przecież to była interwencja Neigh, nie jej. Milczałam, bo czekałam na powrót Neigh. Ona w trakcie swojego krótkiego urlopu dopytywała wprawdzie, czy wszystko w porządku i czy nic się nie dzieje. Przyznaję, mówiłam jej, że wszystko jest w porządkum, bo co ona mogła zrobić będąc bez dostępu do dogo? Poza tym uważam, że należał jej się ten tydzień bez problemów na głowie. Nie wiem skąd u ludzi tyle złości, ale sporo osób miało do niej żale, że nic nie robi. Teraz nagle okazuje się, że robi i to dużo, tyle, że nikt tej jej pomocy nie potrzebuje:crazyeye: Przykre to wszystko, jakieś tajemnice, niedomówienia, pretensje o niewiadomo co... To powoduje, że cierpią psy, bo dosłownie nie chce się pomagać. Neigh wybacz, miałam nic nie pisać, ale wylało sie ze mnie i już:shake: -
Jestem po spacerze a Astorem. Wykończył mnie chłopak swoją kondycją:lol:Kiedy weszłam, rzucił sie radośnie do wyjścia, prawie wyrwal kaloryfer, do którego jest przywiązany. Złapal w zęby nowy sznurek z piłką który dały mu panie w lecznicy i ruszyliśy na spacer. Astor szalał, skakal szczęśliwy. Poszliśy na nasze miejsce, znowu zawiązalam 2 smycze i liinkę żeglarską i zaczęłam rzucac dwa sznurki na przemian. Przyniosłam mu nowy. Astor wariował, latal od sznurka do sznurka. Starałam sie odchodzić maksymalnie do tyłu, na cała długość smyczy, żeby mógl pędzić drugoe tyle w drugą stronę. Był taki szczęśliwy! Po 30 minutach oboje dyszeliśmy. Poszliśy więc na spokojny spacer i tu mnei zdziwił, bo wcale nie ciągnął. Trzymal w zębach koniec sznurka, ja trzymałam drugi koniec i tak sobie szliśmy zgodnie. W lecznicy dowiedziałam się, że wczoraj były u niego dwie panie, które były nim zainteresowane. Pytały, czy to, co wiedzą od wolontariuszki (Asiu, to Ty?) to prawda, to znaczy, czy Astor jest łagodny, grzeczny i przyjaźnie nastwaiony do ludzi i innych psów. Dowiedziały się, że poza ciągnięciem na smyczy, co jest spowodowane tym, że ma nadmiar energii, nie ma żadnych wad:lol: Wzięły go na spacer, panie w lecznicy martwiły się, czy ten spacer pań nie zrazi, ale nie:multi: Podobno wręcz przeciwnie, są zainteresowane adopcją! Dziewzcyny odesłały panią do wolontariuszki, która podala im adres. Czy ktoś coś wie na ten temat??????? To bardzo ważna wiadomość! Ach, problemem jest rachunek za Astora. Na początku lipca była pewna wpłata na niego, a teraz cisza i trochę się martwią, bo dług narasta. Musimy chyba ruszyć z jakąś zbiórką. Tyle, że ajważniejsze w tej chwili jest dogadanie, czy te domek wypali. Byłoby super!!! Mam zdjęcia z dzisiaj, pod wieczór moge przesłć komuś, żeby je wrzucil na wątek, bo ja noga jestem w tym temacie. Czy jest ktoś chętny?