-
Posts
28801 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
28
Everything posted by Ewa Marta
-
Tego jej właśnie było trzeba.... własnego domu i poczucia bezpieczeństwa. Jeden malec jej nie zagraża, pofuka więc trochę na niego, żeby odreagowac stresy ze strychu:lol: Super wiadomości, prosimy o więcej i o zdjęcia:loveu:
-
Martwi mnie bardzo, że u Misi nadal są komplikacje:shake: Walcz dziewczynko, przecież tylu ludziom na Tobie zależy.... Jestem na dogo z doskoku. Gdyby była potrzebna pomoc, dawajcie znać.
-
Obawiam się, że gdyby nie namiar Asi, nie byłoby za kim biegać... Marlej nie dotrwałby do następnego dnia, wtedy było lodowato na dworze. Ja nadal nie mogę wyjść z podziwu jak oni to sprawnie przeprowadzili!!! Jeśli usunęli aukcję z allegro, powinni chyba napisać do osoby, która allegro zakładała z jakiego powodu. Tak chyba było na allegro Astora Asiu, prawda?
-
Widziałam wczoraj Sonieczkę. Byłam w odwiedzinach w jej DT i muszę przyznać, że pewne pstępy już widać. Oczywiście o podejściu do mnie nie było mowy, ale jej wzrok nie był taki przerażony, kiedy nachyliłam się, żeby podrzucić jej smakołyki. Udawała najpierw, że mnie i smakołyków nie widzi, ale jak tylko zrobiłam krok do tyłu, natychmiast ruszała się z miejsca i zjadała wszystko. Nie przeszkadzało jej, że zaglądam do niej z ukrycia. A potem wszedł do niej jej Tymczasowy Pan i to mnie powaliło:loveu: Sonieczka siedziala spokojnie blisko niego, z łapkami rozluźnionymi (jak ja zaglądałam, to łapki miala mocno zaciśnięte i schowane pod siebie). Widać było, że dobrze się przy nim czuje. Nie było żadnych nerwowych ruchów, on do niej mówił coś spokojnie, a Sonia słuchała... Piękny widok:loveu: Siedział na podłodze dotykając jej nogami. Nie zrobiła żadnego ruchu wycofującego, po prostu siedziała koło człowieka, któremu ufa.
-
Kiedy przypomnę sobie jak skrzyżowały sie nasze spojrzenia, kiedy zwiewał z tej ogrodzonej działki, to w tej chwili Marlej wygląda jak wyluzowany, domowy pies! Gusiu, wtedy to było przerażenie na dźwięk głosu ludzkiego! Teraz zamiast chować się w mysią dziurę na widok aparatu, on sobie leży leniwie i po prostu patrzy:loveu: Jest zdecydowana poprawa!!!! Przepraszam Cię, że nie dzwoniłam, ale miałam niespodziewane spotkanie z Tatą mojego syna i z synem i nie było szansy na podjechanie do Ciebie. Do jutra nic nie zginie:lol:
-
Uwielbiam takie zakończenia!!!!! Iwlajn i Makrelko (Lusiu), niech Wam będzie dobrze razem:loveu: Oczywiście z Cypisem:lol:
-
Misieńko kochana, trzymamy mocno za Ciebie. Nie rób nam tego, walcz kochanie!!!!
-
Gusieńko kochana, trzymaj się! Najważniejsze, że już po operacji i mocno trzymam kciuki, żeby było tylko lepiej!!! Dzwoniłam dzisiaj doo Ciebie, ale to może poczekać. Mam dla Marleja 10 kg makaronu z suszonymi warzywami i mięsem i puszki mięsne. Do tego 20 zł od dobrej duszyczki, która chce pozostać anonimowa. Kurcze... zastanawiam się, jak można Ci pomóc. Znajomości w Zielonej Górze niestety nie mam:shake: Gdybyś musiała jechać zrobimy dyżury przy Marleju. Jesteśmy z Tobą kochana!!!!
-
Już dawno zasłużył na taki dom. Ares jest w domu z marzeń :)
Ewa Marta replied to gusia0106's topic in Już w nowym domu
Ale fajnie, że jesteś Zbyszek:lol: Nie mogę się doczekać Twoich opowieści o Aresku! Pamiętamy o nim cały czas i bardzo cieszymy się, że ma takiego przyjaciela w Tobie! Pozdrów serdecznie od nas Mamę, o której też dużo dobrego słyszeliśmy:loveu: -
Wariatka jesteś i tyle Ci powiem Neigh:loveu: Ale bardzo się cieszę że Makrela już bezpiecznie i bez strachu czeka na swój domek u Was!!!! Szkoda, że mieszkasz tak daleko, wpadłabym ją zobaczyć. Póki co jednak jadę jutro do Kaira w odwiedziny;)
-
Takie gruntowne czyszczenie rzeczywiście jest trudniejsze. Ja myślałam raczej o wyczyszczeniu wciśńiętej zawiesiny z ucha, która po wpuszczeniu do ucha, pozostaje tam długo. Marlej dostal Panolog, to samo miał Sam. To gęsta zawiesina, która utrzymywala sie w jego uchu do kolejnego czyszczenia. Wycierałam mu to i dopiero zakraplalam kolejną porcję. W warunkach gabinetowych Sam miał ucho przepłukiwane i czyszczone takimi nożyczkami owiniętymi watą.
-
[quote name='gusia0106'] Acha, oddałam do sklepu jedne szelki - te za małe. Dostałam 25 zł. Ewunia, wpłacić Ci na konto czy oddać do ręki? [/QUOTE] O żadnym oddawaniu nie ma mowy. Dorzuć to do zbiórki na leczenie Marleja:lol: Czytałam pod spodem, że Jola pisze o czyszczeniu uszu przed zakraplaniem. Mnie to samo radzil weterynarz w przypadku Sama. Zakraplałam dwa arzy dziennie, a czyścilam uszy raz dziennie. To nie jest trudne u udomowionego i nie bojącego się psa, trzeba delikatnie przeczyścić wszystko wacikiem. U Marleja to może byc problem. Gdybyś potrzebował dodatkowych rąk, medluję się.
-
Karmelek - pojechał do domu:-) Ale miny mamy pokerowe...;-)
Ewa Marta replied to Neigh's topic in Już w nowym domu
Mam nadzieję że naprawdę wezmą sobie do serca konieczność trzymania go na smyczy na razie:shake: A ja i tak będę się upierać, że mimo oczywistego zaangażowania Teresy i Jagody, gdybyś go nie wzięła do samochodu, nie miałby teraz domu. Może w ogóle by go nie było, bo mrozy już wtedy były... Ta, co się na innym wątku domaga medalu osłabia mnie tak, że nawet komentować tego nie mam ochoty. -
Karmelek - pojechał do domu:-) Ale miny mamy pokerowe...;-)
Ewa Marta replied to Neigh's topic in Już w nowym domu
na oko wygląda bajkowo!!! Przecieram oczy ze zdumienia i natychmiast mocno trzymam kciuki, żeby tak zostało! A widzisz Aga? Tyle fajnych rzeczy się wydarza dzięi Tobie:loveu: Jak ja się cieszę, że nie mogłaś tego wieczoru odnaleźć kluczyków i znalazłaś psiaka:multi: -
Karmelek - pojechał do domu:-) Ale miny mamy pokerowe...;-)
Ewa Marta replied to Neigh's topic in Już w nowym domu
[quote name='neigh']dom z ogrodem ( bardzo porządnie ponoć ogrodzonym) + dwójka dzieci. Potencjalna pani pracuje z teresą, jest z sochaczewa. Ma świadomość nalotów...:diabloti: Moim zdaniem nic mądrzejszego nie wymyślimy. Dwójka dzieci.......no moze mu dadzą radę, co nie? Ktoś kogoś zmęczy jest szansa. Jak myślicie? Bo ja na razie to siedzę jak na węgielkach...[/quote] pojechał????? -
[quote name='mysza 1']A propos ugryzienia- chodzi o to, co zrobił, kiedy gryzł go inny pies, tak? [/QUOTE] Chodzi mi o ugryzienie i pokazywanie zębów w domu, podczas nakładania linki. To było chyba wczoraj albo przedwczoraj... Nie jestem jednak specjalistą, sama boję się niektórych psów i nie umiem być obiektywna, bo za bardzo lubię Gusię. Dlatego nie chciałabym uczestniczyć w podejmowaniu jakichkolwiek decyzji. Podporządkuję się temu, co zadecyduje Gusia i będę ją wspierać w każdej decyzji.
-
To jak uczciwie, to ja napiszę tylko, że bardzo się martwię, żeby on Ci nie zrobił krzywdy Gusiu, jak już poczuje się pewnie na znanym gruncie. Nie neguję Twojej wiedzy, determinacji i troski, z jaką o niego dbasz, jest w najlepszych rękach, jakie mógłby sobie wymarzyć. Zmartwił mnie bardzo atak psiaka na Ciebie i nic na to nie poradzę, że się martwię. Z drugiej strony on jest tak biedny, przerażony, że aż się serce kraje, jak człowiek na niego patrzy. Gdyby doszło do spotkania z behawiorystą, bardzo chętnie dorzucę się do wizyty, bo zależy mi na Twoim bezpieczeństwie i na jego dobrym samopoczuciu. Nie mam pojęcia, co dla niego jest najlepsze - jaki dom byłby wystarczający, żeby był szczęśliwy. Być może jak już dojdzie do sił i będzie zdrowy, powinien mieć duży ogród, w którym bez skrępowania mógłby biegać. Na pytanie co jest dla niego dobre teraz nie umiem odpowiedzieć. Mogę tylko trzymać kciuki, wspierać Cię psychicznie, zbierać rzeczy na bazarki i dorzucać się do kosztów. Trochę się czuję bezradna, bo nawet spacery i pomoc w socjalizacji z innymi psami nie wchodzą w grę:-(