Jump to content
Dogomania

Ewa Marta

Members
  • Posts

    28801
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    28

Everything posted by Ewa Marta

  1. [quote name='Soema']Zmolestowany?:mdleje: a jak?:evil_lol:[/QUOTE] Skutecznie:evil_lol:
  2. Nie usuwali allegra dla psów z Krzyczek. Nie pamiętam, kto je robił, ale może warto poszperać i zobaczyć jak było napisane o tyvh dyplomach? Mam nadzieję, że opsoby, które kupiły cegiełki (chyba 34) wpłaca pieniądze, bo za moment Gusia jedzie do weterynarza na dalsze badania...
  3. Tego jej właśnie było trzeba.... własnego domu i poczucia bezpieczeństwa. Jeden malec jej nie zagraża, pofuka więc trochę na niego, żeby odreagowac stresy ze strychu:lol: Super wiadomości, prosimy o więcej i o zdjęcia:loveu:
  4. Martwi mnie bardzo, że u Misi nadal są komplikacje:shake: Walcz dziewczynko, przecież tylu ludziom na Tobie zależy.... Jestem na dogo z doskoku. Gdyby była potrzebna pomoc, dawajcie znać.
  5. Obawiam się, że gdyby nie namiar Asi, nie byłoby za kim biegać... Marlej nie dotrwałby do następnego dnia, wtedy było lodowato na dworze. Ja nadal nie mogę wyjść z podziwu jak oni to sprawnie przeprowadzili!!! Jeśli usunęli aukcję z allegro, powinni chyba napisać do osoby, która allegro zakładała z jakiego powodu. Tak chyba było na allegro Astora Asiu, prawda?
  6. Widziałam wczoraj Sonieczkę. Byłam w odwiedzinach w jej DT i muszę przyznać, że pewne pstępy już widać. Oczywiście o podejściu do mnie nie było mowy, ale jej wzrok nie był taki przerażony, kiedy nachyliłam się, żeby podrzucić jej smakołyki. Udawała najpierw, że mnie i smakołyków nie widzi, ale jak tylko zrobiłam krok do tyłu, natychmiast ruszała się z miejsca i zjadała wszystko. Nie przeszkadzało jej, że zaglądam do niej z ukrycia. A potem wszedł do niej jej Tymczasowy Pan i to mnie powaliło:loveu: Sonieczka siedziala spokojnie blisko niego, z łapkami rozluźnionymi (jak ja zaglądałam, to łapki miala mocno zaciśnięte i schowane pod siebie). Widać było, że dobrze się przy nim czuje. Nie było żadnych nerwowych ruchów, on do niej mówił coś spokojnie, a Sonia słuchała... Piękny widok:loveu: Siedział na podłodze dotykając jej nogami. Nie zrobiła żadnego ruchu wycofującego, po prostu siedziała koło człowieka, któremu ufa.
  7. Kiedy przypomnę sobie jak skrzyżowały sie nasze spojrzenia, kiedy zwiewał z tej ogrodzonej działki, to w tej chwili Marlej wygląda jak wyluzowany, domowy pies! Gusiu, wtedy to było przerażenie na dźwięk głosu ludzkiego! Teraz zamiast chować się w mysią dziurę na widok aparatu, on sobie leży leniwie i po prostu patrzy:loveu: Jest zdecydowana poprawa!!!! Przepraszam Cię, że nie dzwoniłam, ale miałam niespodziewane spotkanie z Tatą mojego syna i z synem i nie było szansy na podjechanie do Ciebie. Do jutra nic nie zginie:lol:
  8. [quote name='3 x']a czy Marlej jadłby taki psi makaron z warzywami i miechem taką "chińską zupkę"?[/QUOTE] O tym przekonamy sie niebawem, bo mam dla niego 10 kg takiego makaronu:lol:
  9. Uwielbiam takie zakończenia!!!!! Iwlajn i Makrelko (Lusiu), niech Wam będzie dobrze razem:loveu: Oczywiście z Cypisem:lol:
  10. Gusiu kochana, cieszę się, że z Dziadkiem lepiej!!! Kciuki nadal trzymam, żeby szybciej wracał do zdrowia! Jeśli będziesz w stanie, chciałabym podrzucić Ci karton z jedzeniem dla Marleja, 20 zł i piękne srebro na bazarek od mojej przyjaciółki. Wszystko oczywiście dla Marleja:lol:
  11. Jedyne pocieszające, że już nie cierpi:-( Biedactwo kochane.....
  12. Cudny jest!!!!! I jak widzę nadal lubi jeść na siedząco:loveu: Co ma się chłopak kołysac nad miską;) Wygląda fantastycznie, piękna, błyszcząca sierść i ta godność w postawie..... Kocham tego psa:loveu:
  13. Misieńko kochana, trzymamy mocno za Ciebie. Nie rób nam tego, walcz kochanie!!!!
  14. Gusieńko kochana, trzymaj się! Najważniejsze, że już po operacji i mocno trzymam kciuki, żeby było tylko lepiej!!! Dzwoniłam dzisiaj doo Ciebie, ale to może poczekać. Mam dla Marleja 10 kg makaronu z suszonymi warzywami i mięsem i puszki mięsne. Do tego 20 zł od dobrej duszyczki, która chce pozostać anonimowa. Kurcze... zastanawiam się, jak można Ci pomóc. Znajomości w Zielonej Górze niestety nie mam:shake: Gdybyś musiała jechać zrobimy dyżury przy Marleju. Jesteśmy z Tobą kochana!!!!
  15. Ale fajnie, że jesteś Zbyszek:lol: Nie mogę się doczekać Twoich opowieści o Aresku! Pamiętamy o nim cały czas i bardzo cieszymy się, że ma takiego przyjaciela w Tobie! Pozdrów serdecznie od nas Mamę, o której też dużo dobrego słyszeliśmy:loveu:
  16. Wariatka jesteś i tyle Ci powiem Neigh:loveu: Ale bardzo się cieszę że Makrela już bezpiecznie i bez strachu czeka na swój domek u Was!!!! Szkoda, że mieszkasz tak daleko, wpadłabym ją zobaczyć. Póki co jednak jadę jutro do Kaira w odwiedziny;)
  17. [quote name='Neigh']A ja oprócz jeża mam dwa nadprogramowe koty acha:eviltong: Lekka palemka mi dziś uderza.[/QUOTE] Jakie dwa??? Wzięłaś Makrelę??? edit: Już czytałam, wzięłaś!!!!!
  18. Takie gruntowne czyszczenie rzeczywiście jest trudniejsze. Ja myślałam raczej o wyczyszczeniu wciśńiętej zawiesiny z ucha, która po wpuszczeniu do ucha, pozostaje tam długo. Marlej dostal Panolog, to samo miał Sam. To gęsta zawiesina, która utrzymywala sie w jego uchu do kolejnego czyszczenia. Wycierałam mu to i dopiero zakraplalam kolejną porcję. W warunkach gabinetowych Sam miał ucho przepłukiwane i czyszczone takimi nożyczkami owiniętymi watą.
  19. [quote name='gusia0106'] Acha, oddałam do sklepu jedne szelki - te za małe. Dostałam 25 zł. Ewunia, wpłacić Ci na konto czy oddać do ręki? [/QUOTE] O żadnym oddawaniu nie ma mowy. Dorzuć to do zbiórki na leczenie Marleja:lol: Czytałam pod spodem, że Jola pisze o czyszczeniu uszu przed zakraplaniem. Mnie to samo radzil weterynarz w przypadku Sama. Zakraplałam dwa arzy dziennie, a czyścilam uszy raz dziennie. To nie jest trudne u udomowionego i nie bojącego się psa, trzeba delikatnie przeczyścić wszystko wacikiem. U Marleja to może byc problem. Gdybyś potrzebował dodatkowych rąk, medluję się.
  20. Mam nadzieję że naprawdę wezmą sobie do serca konieczność trzymania go na smyczy na razie:shake: A ja i tak będę się upierać, że mimo oczywistego zaangażowania Teresy i Jagody, gdybyś go nie wzięła do samochodu, nie miałby teraz domu. Może w ogóle by go nie było, bo mrozy już wtedy były... Ta, co się na innym wątku domaga medalu osłabia mnie tak, że nawet komentować tego nie mam ochoty.
  21. na oko wygląda bajkowo!!! Przecieram oczy ze zdumienia i natychmiast mocno trzymam kciuki, żeby tak zostało! A widzisz Aga? Tyle fajnych rzeczy się wydarza dzięi Tobie:loveu: Jak ja się cieszę, że nie mogłaś tego wieczoru odnaleźć kluczyków i znalazłaś psiaka:multi:
  22. [quote name='neigh']dom z ogrodem ( bardzo porządnie ponoć ogrodzonym) + dwójka dzieci. Potencjalna pani pracuje z teresą, jest z sochaczewa. Ma świadomość nalotów...:diabloti: Moim zdaniem nic mądrzejszego nie wymyślimy. Dwójka dzieci.......no moze mu dadzą radę, co nie? Ktoś kogoś zmęczy jest szansa. Jak myślicie? Bo ja na razie to siedzę jak na węgielkach...[/quote] pojechał?????
  23. [quote name='mysza 1']A propos ugryzienia- chodzi o to, co zrobił, kiedy gryzł go inny pies, tak? [/QUOTE] Chodzi mi o ugryzienie i pokazywanie zębów w domu, podczas nakładania linki. To było chyba wczoraj albo przedwczoraj... Nie jestem jednak specjalistą, sama boję się niektórych psów i nie umiem być obiektywna, bo za bardzo lubię Gusię. Dlatego nie chciałabym uczestniczyć w podejmowaniu jakichkolwiek decyzji. Podporządkuję się temu, co zadecyduje Gusia i będę ją wspierać w każdej decyzji.
  24. To jak uczciwie, to ja napiszę tylko, że bardzo się martwię, żeby on Ci nie zrobił krzywdy Gusiu, jak już poczuje się pewnie na znanym gruncie. Nie neguję Twojej wiedzy, determinacji i troski, z jaką o niego dbasz, jest w najlepszych rękach, jakie mógłby sobie wymarzyć. Zmartwił mnie bardzo atak psiaka na Ciebie i nic na to nie poradzę, że się martwię. Z drugiej strony on jest tak biedny, przerażony, że aż się serce kraje, jak człowiek na niego patrzy. Gdyby doszło do spotkania z behawiorystą, bardzo chętnie dorzucę się do wizyty, bo zależy mi na Twoim bezpieczeństwie i na jego dobrym samopoczuciu. Nie mam pojęcia, co dla niego jest najlepsze - jaki dom byłby wystarczający, żeby był szczęśliwy. Być może jak już dojdzie do sił i będzie zdrowy, powinien mieć duży ogród, w którym bez skrępowania mógłby biegać. Na pytanie co jest dla niego dobre teraz nie umiem odpowiedzieć. Mogę tylko trzymać kciuki, wspierać Cię psychicznie, zbierać rzeczy na bazarki i dorzucać się do kosztów. Trochę się czuję bezradna, bo nawet spacery i pomoc w socjalizacji z innymi psami nie wchodzą w grę:-(
  25. Gusiu, puść sygnał, kiedy będe mogla podrzucic Ci rzeczy. Nie będę wchodzić, żeby nie stresować młodego niepotrzebnie. Możemy umówić się pod klatką, może jak będziesz wracała z pracy? Czy mam brać rzeczy na bazarek?
×
×
  • Create New...