-
Posts
28801 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
28
Everything posted by Ewa Marta
-
[quote name='gusia0106']Chyba tak zrobię - choć to wymagałoby przejścia przez Rosoła;) Może i leki tak działają. Ada na początku mówiła mi, że te zmiany świadczą o tym, że on jest alergikiem i o jego słabej odporności bo to coś związane z immunologią. Ale wtedy było za wcześnie żeby robić z tym cokolwiek. No zobaczymy. A nuż do rana mu przejdzie ;)[/QUOTE] A nuż;-) Niech mu lepiej przejdzie:-) Gdybyś potrzebowała eskorty, moge iśc z Tobą i dla odwagi Marleja zabrać swoje psiury.
-
Gusiu, a może podejdź z nim na spacerze do doktora Czajki.... Masz blisko, nie musisz robic calej wyprawy do swojej wetki. Może on coś doradzi. Tylko lepiej zdzwonic wcześniej, żeby był... Moim zdaniem to jakies uczulenie, ale mogę sie mylić. Pomysł, może ostatnio zmieniłaś rodzaj puszki albo pasztet. Ach, trąba ze mnie! A może tyo Kreon albo inny podawany lek? Warto powiedzieć co Marklej aktualnie bierze i może coś z tego może go uczulać.
-
[COLOR=black][FONT=Arial]To może jak nikogo nie ma, można sprawdzić gdzie jest ta dziura w płocie?[/FONT][/COLOR]
-
A czy udałoby się tam wejść i ocieplić mu dotychczasową budę? Może warto wyprosić ochroniarza, nawet mu ćwiartkę dać, żeby wpuścił i obić czymś budę albo w środku albo na zewnątrz (nie wiem, jak jest duża i czy po włożeniu np. styropianu do środka pies się zmieści...) Ideałem byłoby wsadzenie mu tam słomy, to lepsze niż jakikolwiek koc, czy kołdra, która jak zamoknie i zamarznie będzie jeszcze gorsza, niż nieocieplona buda:-( Chociaż na dzisiaj dobry jest nawet koc, żeby miał tam cokolwiek.... Olgo, czy mogłybyście wychodząc z pracy coś mu tam podrzucić? Skoro facet pije, ćwiartka powinna otworzyć drzwi. Czy możesz dokładniej napisać w którym miejscu jest ta budowa na Kłobuckiej? Dzisiaj nie dam rady zupełnie, ale może jakimś cudem w weekend udałoby mi się dorwac do samochodu i podjechać tam.
-
[quote name='gusia0106']A tak swoją drogą zauważyłyście ile Piotrów się kręci wokół Marleja? Behawiorysta - Piotr:) Kalendarzowiec - Piotr:) Gremlin - Piotr:) Myszowy Mąż - Piotr:) Teraz jak nic musi go adoptować jakiś Piotr:)[/QUOTE] Bo wszystkie Piotrki, to fajne chłopaki są;-) Wiem to, mam brata Piotra...
-
Dogadałabyś sie z takim normalnym Gusiu? Ja zdecydowanie wolę gadać ze świrami stąd:-) A Marlej Cię uwielbia i koniec kropka! Być może jesteś pierwszą w jego życiu pozytywną postacią, dlatego tyle trwało przyzwyczajanie się, że człowiek może być po prostu dobry... Fajnie, że zjada już, kiedy jesteś obok. To dowód, że przestał się bac i ufa Ci:-) Kupilam wczoraj D.A.P. Skoro jest szansa, że dzikęi niemu Marlej przestał bać się samolotów, to może mój Samik przeżyje Sylwestra;-)
-
Dziewczyny, nie jestem pewna, czy przy jego chorych jelitach dobrze jest mieszać karmę suchą z jedzeniem gotowanym. Mam znajomą, która jest po wielu kursach żywienia psów i zawsze mi powtarza, że można dawać rano suche, a po południu gotowane, ale nie powinno się mieszać jedzenia, bo psy to źle trawią. Z dwojga złego lepiej chyba, żeby nie zjadł, niz żeby dostal jakiejś biegunki... Royal Canin Intestinal fantastycznie uspokaja jelita, mój pies z bardzo wrażliwymi jelitami po kilku miesiącach karmienia Intestinalem, wspaniale zareagował i wszelkie dolegliwości ustąpiły. Może więc rano dać mu coś gotowanego, ale niedużo, żeby nie został z pustym żóładkiem i nie dobrał się do mebli na przykład, ale wieczorem, kiedy już bęezie głodny może warto podrzucić mu karmę. Ja wiem, że łatwo pisać, trudniej zrobić, ale tyle tylko w tej chwili mogę:-(
-
Piękny onek Lemon wygrał ze śmiercią! Już w kochającym domku :)
Ewa Marta replied to Lemoniada's topic in Już w nowym domu
Ależ z niego piękny pies!!! I tak bardzo się cieszę, że już zaczyna reagować na bodźce z zewnątrz:-) Do tego zaczyna jeść.... to znaczy, że najgorsze ma już za sobą. Dziewczyny, trzebaby go poogłaszać, jest piękny, może jest szansa na domek? Czy ktoś z Was umie robić ogłoszenia? -
Piękny onek Lemon wygrał ze śmiercią! Już w kochającym domku :)
Ewa Marta replied to Lemoniada's topic in Już w nowym domu
Czekam na jakieś informacje o Lemonku z dzisiaj. Mam nadzieję, że zje słoik Gerbera... -
[quote name='mysza 1']Moja suka otwiera wszystkie drzwi. Ja go chcę zostawić w klatce dla jego bezpieczeństwa, żeby czegoś nie zjadł, nie pogryzł kabli, wiadomo ile tego jest... no i moje psy, to jednak stado, 3 sztuki. Mieszkam w Wawrze ale myślę, że przerzucanie go z miejsca na miejsce nie zrobi mu dobrze, już był w hotelu, lecznicy, u mnie... Ma trochę wrażeń. Ja niestety urlopu wziąć teraz nie mogę, muszę być do piątku włącznie w pracy. :( W lecznicach psy całymi dniami siedzą w tych klatkach, dają radę. Może uda mi się wyjść wcześniej z pracy.[/QUOTE] Masz rację. Nie umiem chwilami mysleć o tych psach inaczej, niż o moich rozpuszczonych do granic. Dla niego to i tak los na loterii, bo kto wie jak by się te jelita nie leczone zakończyły.... Na mrozie, bez kroplówek miałby małe szanse na przeżycie. Dawaj znać co się u Was dzieje i jak poza wsparciem finansowym i psychicznym możemy pomóc.
-
Chorobcia... trudno ryzykować i zostawić go z innymi psami. A może chociaż w drugim pokoju za zamkniętymi drzwiami by się dało? Mieszkasz daleko od Ursynowa? Zastanawiam się, czy nie wziąć urlopu i nie zabrać go na dzien do siebie. Nie wiem, jak moje psy zareagują, ale gdybym była w domu, może jakoś dałabym radę. On się zapłacze w małej klatce:-( Śliczny jest!!!!!
-
Piękny onek Lemon wygrał ze śmiercią! Już w kochającym domku :)
Ewa Marta replied to Lemoniada's topic in Już w nowym domu
Pani doktor gotowała mu jedzenie, nie tknął go...Może teraz, jak zjadl Gerbera, jakoś ruszy z innymi potrawami... -
No niestety, DT, o którym myślałam pęka w szwach:-( Mysza, to było jedyne wyjście, żeby trafil do Ciebie, ale musimy jak najszybciewj znaleźć mu coś innego, bo nie dasz rady. W klatce będzie pewnie piszczal i żalił sie na swój los. Czy zostanie w niej na cały dzień? Boję się, żebyś eksmisji od sąsiadow nie dostała.... Chyba, że mieszkasz w domku i to Ci nie grozi:-)
-
Piękny onek Lemon wygrał ze śmiercią! Już w kochającym domku :)
Ewa Marta replied to Lemoniada's topic in Już w nowym domu
Dobrze, że Lemon zaczął jeść cokolwiek. A może kupić mu jakąś puszkę dla Juniora? Nie pomyślałabym, że akurat Gerber tak go ruszy:-) Kciuki oczywiście trzymam i jestem pewna, że będzie dobrze. Dobrzy ludzie muszą dostawać dobrą pracę:-) -
[quote name='Soema']Może poprzez karteczkę... Właśnie znajoma mówiła, że z nimi nie da się rozmawiać :shake: mnóstwo takich ludzi jest....:-( ale co zrobimy, będziemy takim odbierać psy, jak tym ze schronisk, bezdomnym nie jesteśmy w stanie normalnych ludzi znaleźć :placz:[/QUOTE] Najtrudniejsze w tym jest to, że ten psiak nie wygląda na nieszczęśliwego. Kiedy żadna suka w okolicy nie ma cieczki, pies mieszka na swoim podwórku, nie wygląda na zabiedzonego, tylko czasami idzie sobie na spacer. W zasadzie nic mu się złego nie dzieje, poza narażaniem go na niebezpieczeństwo wypadku... mam w okolicy ludzi, którzy maja dwa psy w budach na łacuchach. Ocieplałam w ubieglym roku obie budy i jakoś mnie dopuścili do swoich zwierzaków. Oni te psy kochają, ale sami mieszkają w warunkach niewiele lepszych od swoich psów i nie rozumieją, kiedy ja mówię o zabraniu psów do domu w najgorsze mrozy. Na szczęście te psiaki mają co jeść i pić i często są spuszczane z łańcuchów, żeby się wybiegały.
-
Po raz pierwszy miałam kontakt z tym psiakiem prawie 2 lata temu, kiedy wystawal pod nasza klatką, kiedy Barsa miała cioeczkę. Byl niezniszczalny - stal w deszcz i wiatr. Najpierw chcialam go odgonić od Barsy, potem zrobiło mi się go szkoda i chcialam nakarmić, pokazywal zęby. Postawiłam miseczkę z wodą i wysypalam karmę na ziemi i odeszłam. Wróciłam po kilkunastu minutach - nic nie tknął. Kiedy pozwolił mi się zbliżyc kilka kroków, zauważyłam takie male czerwone serce ze skóry na obroży. Obłaskawiałam go z pół godziny, podchodziłam, mowiłam spokojnie do niego. Wreszcie, mimo, że lekko warczał, dal sobie wyjąć z serca karteczkę. Przeszczęśliwa zadzwoniłam z kmórki przepraszając za późną porę, ale ja psa znalazłam... No i usłyszałam od Pana, który odebrał, że on zawsze ucieka do suń z cieczką i że jemu nawet nie chce sie po niego wyjść, bo i tak jak zgłodnieje, to wróci... Mówię że pies leży przy Nowoursynowskiej, przy której jednak jeżdżą samochody - nie obeszło to Pana specjalnie i powiedział, że jak ktoś rano będzie szedł po zakupy, to go zgarną, ale on i tak przeskoczy ogrodzenie:-( Drugi raz jakies pół roku temu, mój kolega z pracy bardzo przejęty losem zagubionego psiaka, a pracujący dokładnie na rogu Nowoursynowskiej i Nugat, robił mu zdjęcia i rozsyłał do znajomych z pytaniem, czy ktoś coś wie o psie. Poszłam dla spokoju, żeby na żywo przekonać się, czy to ten sam psiak - tak. Stał uparcie pod klatka kolejnej pięknej suni (białego szpica albo czarnej cane corso), któraś z nich miala cieczkę. Obawiam się, że właściciele są niereformowalni i psiak kiedyś źle skończy. Widziałam do przedwczoraj, jak biegł wzdłuż Nowoursynowskiej. Kiedy zobaczył moje psy, odwrócił się natychmiast i dał dyla w drugą stronę. Acha... Pan mówil jeszcze, że raz go juz z Palucha odbierali, bo ktos go wywiózł. Nie wiem tylko jak się dowiedział, że pies tam jest.