Jump to content
Dogomania

Ewa Marta

Members
  • Posts

    28801
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    28

Everything posted by Ewa Marta

  1. Beniusiu, to już rok, od kiedy jesteś w swoim nowym, wspaniałym domku:-) Tobie i wszystkim domownikom życzę samych radości, miłości i zdrowia!!!
  2. Wieści niedobre, ale Marlej jest już pod najlepsza z możliwych ochroną i opieką. Dlatego nielamentujmy, tylko cieszmy się, że powolutku wszystko zostanie wyleczone. On i tak przeszedł już ogromną drogę od tego, co nyło i co jest. Teraz wychodzą kolejne sprawy, bo zeszło napięcie i zaczął sie czuc n=bezpiecznie. Petardy za kilka dni przestaną strzelać (byłam 20 minut temu na Twoim podwórku Gusiu z psami i jak strzelili, to Sam wziął nogi za pas...) Będzie dobrze dziewczyny! Ja w to wierzę!
  3. Kochani wpadłam w biegu, bo już wyjeżdżam na Wigilię, ale.... dostałam smsa z hoteliku!!!!! "Lemon śpi w budzie, nie chce jeść swojej karmy, więc mieszamy mu ją z puriną. Na spacerze był bardzo grzeczny, ładnie załatwia sie na wybiegu, w kojcu czysto. Zuch chłopak". Oddzwoniłam i Magda powiedziała, że jeszcze nie mnerda ogonkiem, ale już sie nie boi tak bardzo i jest bardzo spokojny! SUPER!!!!!!!
  4. Fajnie mu tam:-) I bardzo sie z tego cieszę. Kochani, wszystkim życzę Wesołych Świąt i żeby nam w końcu te zwierzaki coś powiedziały o północy;-)
  5. Co tu gadać, ryczeć się chce i przerażenie ogarnia, co jeszcze wyjdzie u Marleja. Co ten psiak przeżył w swoim życiu w głowie się nie mieści... Cieszę się, że to już za nim, że ma szansę na dobre życie. Wszystkim Wam i naszym podopiecznym życzę dobrych, wesołych Świąt. Obyśmy coraz mniej mieli okazji do walki o życie tych wszystkich skrzywdzonych.
  6. Dobrze, że już jesteś Kasiu... Wyslałam Gusi zdjęcia, mam nadzieję, że znajdzie jutro chwilę i wrzuci je na wątek. Dobranoc wszystkim, idę spać;-)
  7. [quote name='mysza 1']A Magda i Darek z hotelu nie policzyli mi za pobyt Bruna i za budę tez nic, dołożyli się w ten sposób do leczenia:loveu::multi: Bardzo dziękujemy.[/QUOTE] Bo to dobrzy ludzie, kochający zwierzaki, widać to na pierwszy rzut oka:-) Psy są tam szczęśliwe, niektóre nawet same wpychają się do hoteliku;-) Mają jednak swoje cztery, w tym ollllbrzymiego kaukaza, a ten to pewnie potrafi zjeść za trzy psy, więc tym bardziej wielkie podziękowania, że tak ulgowo potraktowali Bruna. No ale to Ty Mysza jesteś sprawdzoną marką, więc się nie dziw, że tak Cię potraktowali;-) Dużo dobrego o Tobie usłyszałam dzisiaj odwożąc tam Lemona...
  8. [quote name='megii1']Zapisuje:) Lemonek dostał leki i teraz smacznie śpi. W kojcach cicho także psiaki już go zaakceptowały. Dobranoc[/QUOTE] Dzięki Ci dobra kobieto za wiadomość!!! Teraz i ja mogę spokojnie iść spać:-) Śpi w budzie?;-) Czyli jestem głupia pinda, bo nie wierzyłam, że tam tak szybko wejdzie...
  9. Lemon się spisał, bo dal radę przejechac pociągiem, samochodem i wejść do kojca:-) A tak poważnie chciałabym jeszcze raz podziękować z całego serca Lemoniadzie, że nie dała mu umrzeć tam na ulicy... Nie byłoby go już, gdyby nie jej szalona decyzja targania go do swojej komórki. Mówiłyśmy dzisiaj też o tym, że podziękowania należą się Panu, który w nocy wyszedl z domu i z synem pomógł nieść Lemona na kocu... Bo Lemon padł w pewnym momencie definitywnie i nie zrobiłby już kroku. O Pan wetce - psim Aniele nie wspomnę, bo gdyby nie ona, to też by było kiepsko. Lemoniada mówi, że ciężko jej było dzisiaj się z nim rozstawać:-)
  10. Widziałam dzisiaj budę, w której kilka dni mieszkal Bruno:-) Nie rozumiem jak taki mały psiak mógl zjeść tyle budy:-) generalnie Pan, który zajmuje się zbijaniem bud poradził, żeby tą dać na spalenie, bo nic z niej juz nie będzie:-) Niezły z niego rozrabiaka;-)
  11. Gusiu, dzięi za relację, dopiero teraz zauważyłam:-) Zapomniałam jeszcze o ważnej sprawie:-) W samochodzi oczywiście głaskałam i całowałam ten pokryty strupami łepek. W pewnym momencie Lemon podniósł się, popatrzył mi w oczy i... liznął mnie w nos:-)
  12. [FONT=Calibri][FONT=Tahoma][SIZE=3]Jestem z powrotem.... Wprawdzie ze złamanym sercem, ale jestem. Lemoniada jeszcze jedzie, o 22:50 miała ostatni pociąg do Skierniewic, na który ją odwieźliśmy.[/SIZE][/FONT] [FONT=Tahoma][SIZE=3]Dziewczyny, nie wygłupiajcie się z tym Aniołem, bo my wszyscy tu razem wzięci jesteśmy Aniołami:-) Tylko dzięi łańcuszkowi dobrych serc i chęci ludzi, Lemon śpi dzisiaj we własnym kojcu z ocieploną budą. Ale po kolei...[/SIZE][/FONT] [SIZE=3][FONT=Tahoma]Lemonek podróż pociągiem zniósł dzielnie, choć był w strachu. Kiedy pociąg wjechal na stację, ciężko go było wysadzić z pociągu, trzeba mu było trochę pomóc, bo się chłopak zapierał mocno łapami. Ogon podwinięty, drżał cały, ale jak tylko wyszliśmy z dworca, od razu ogon poszedł w górę i zaczęło się obwąchiwanie terenu. Do samochodu wsiadł spokojnie, choć trzeba go było podsadzić. Pisnął lekko, kiedy go podnosiłam, ale nie pokazał cienia agresji, czy gniewu. Totalny spokój. Kiedy ruszyliśmy [/FONT]przewracał się, bo oczywiście stal sztywno, ale po chwili dal się posadzić i położył łapy na moich nogach. Po jakimś czasie położył mi łępek na ręku i mocno się wtulił. Kochane, zmęczone, z masą strupów chyba od pogryzienia psisko. On absolutnie potrzebuje własnego domu, w którym poczuje, że jest kochany. Cal drogę na zmianę leżał na moich kolanach albo podnosił się i obserwował co się dzieje za oknem. Po dojechaniu na miejsce okazało się, że Lemon panicznie boi się psów swojej wielkości. Jak zobaczył orszak powitalny (przemiły zresztą), zaczął się gwałtownie cofać, łapami zapierać i balam się, że mi z obroży wyjdzie. Wprowadziłyśmy go z Magda od tyłu, żeby miał mniej kontaktu z psiakami. Wyszla mu na powitanie bardzo łagodna i przyjaźnie nastawiona sunia, strasznie się cofał, chciał uciekać i musiałam go złapać wpół i przejść z nim między moimi nogami. Wprowadziłyśmy go do kojca, w którym będzie miał towarzyszkę, niedużą sunię, bardzo miłą. Wyglądało na to, że będzie między nimi dobrze. Od razu po wejściu napił się wody (wcześniej pił pod dworcem). Ja oczywiście chciałam, żeby wszedł do budy, ale na początku nie było o tym mowy, Generalnie był mocno przestraszony, ale Magda uspokoiła mnie mówiąc, że musi poznać miejsce, że na bank wejdzie do budy spać, a może nawet ze swoją towarzyszką z kojca będą spali razem, choć budy są dwie. [/SIZE] [SIZE=3]Magda i Darek są przesympatyczni, bardzo mi się spodobali i wiem, że Lemon jest w dobrych rękach[FONT=Wingdings][FONT=Wingdings]J[/FONT][/FONT] Tyle, że ja zdążyłam przez te 2 godziny zakochać się w tym pięknym i bardzo zaniedbanym psie. Taki spokój z niego bił, kiedy leżał na moich kolanach, tak mi zaufał widząc pierwszy raz w życiu, że potem, jak go zostawiałam w kojcu, czułam się jak zdrajca. Bo może on myślał, że będzie już w tym samochodzie, a tu mu taki numer wycinają i znowu zostaje w nowym miejscu. Tyle, że ja wiem, że to dobre miejsce, w którym może zaczekać na swój dom. Wiem też, że nie mam szans na zaadoptowanie go, choć bardzo bym chciała. Od jutra Lemon będzie w kojcu z inną sunią, Tiną. Poznałam ją i jest przekichana, przytulas wielki[FONT=Wingdings][FONT=Wingdings]J[/FONT][/FONT] Na razie mieszka w domu, bo jest po sterylce.[/SIZE] [SIZE=3]Martwię się o tą pierwszą noc Lemona, ale na szczęście nie ma mrozu i da radę, choć jest bardzo chudy. Mam zdjęcia, ale nie mam kabelka, który mi dziecko gdzieś schowało, a nie ma go w domu. Mam nadzieję że jutro przegram zdjęcia i Gusia wrzuci je na wątek.[/SIZE] [SIZE=3]Lemoniada pojechała z nami do hoteliku i przekazał wszystko bezpośrednio obecnym opiekunom Lemona. Dzisiaj ma dostać jeszcze antybiotyk. Jest odrobaczony, zaszczepiony przeciw wściekliźnie i dostał i… znowu zapomniałam jak się ten lek na babeszjozę nazywa. Lemoniada coś pewnie jeszcze dopisze, a ja chwilkę odsapnę i lecę nadrabiać te prawie 5 godzin wyrwanych z porządków domowych[FONT=Wingdings][FONT=Wingdings]J[/FONT][/FONT] Tyle, że wiem na pewno, że warto było, bo może nie posprzątam chałupy jak zwykle, ale Lemon jest tego wart[FONT=Wingdings][FONT=Wingdings]J[/FONT][/FONT] Jest wspaniały i tak niesamowicie grzeczny…. Chociaż potem przez kraty cichutko zawarczał na dużą onkę[FONT=Wingdings][FONT=Wingdings]J[/FONT][/FONT] Magda obiecala napisac jutro jak Lemonowi przeszła noc. Nie będziemy jej atakować telefonami, bo to nie jest za dobry dzień na to. Jestem zmęczona, ale bardzo szczęśliwa, że kolejny krok w kierunku normalności już za tym wspaniałym psem. Dzięi wszystkim Wam kochani, że jesteście, wspieracie go. Możecie mi uwierzyć – naprawdę warto!!! Teraz tylko wyczarujmy mu piękny domek i już nic mu nie będzie do szczęścia potrzebne. Finansami będzie zarządzać Lemoniada, ale mam nadzieję że razem zrobimy wszystko, żeby kasa na hotelik i leczenie była.[/SIZE] [SIZE=3]Acha, wymacałam Lemonowi przepuklinę pępkową dosyć dużą. Niedługo powinien go zobaczy ć weterynarz, żeby zastanowić się co dalej. Ma masę strupów, które wyglądaja mi na ślady po psich kłach. Stąd może ten paniczny strach przed psami… Ale kochani, UDAŁO SIĘ!!!!!! Lemon ma dach nad głową, bardzo przyzwoitych opiekunów i co jeść;-) [/SIZE] [SIZE=3] [/SIZE] [/FONT]
  13. Jadę:-) Trzymajcie kciuki, zeby Lemon dal radę z tymi zmianami środka lokomocji:-)
  14. Kupiłam Lemonowi 15 kg karmy Nutra Nugets. Zgodnie z sugestiami weta i Pani ze sklepu kupiłam karmę dla psów pracujących, która ma dużo więcej białka i jest bardziej odżywcza, niż zwykła. Teraz musimy chłopaka odżywić:-) Royala nie polecali, bo zawiera dużo syntetyków i nie jest fajny.... Mamy chwilę żeby pomyśleć, co można mu kupować na allegro i wysyłać bezpośrednio do hotelu może... Kupiłam też trochę smakołyków, płuca, ucho, krążki z kurczaka, ale to już prezent ode mnie:-) Za benzynę też nie chcę zwrotu, pieniądze bardziej przydadzą się na hotel i ewentualne wizyty u weta. Musimy go tez zaszczepić na zakaźne zdaje się? Uciekam teraz, bo ganiam jak w ukropie, żeby zdążyć chociaż ze sprzątaniem dzisiaj. O robieniu farby na włosy mogę zapomnieć:-) Nie zmieści się już w i tak napiętym grafiku. Syn straszy mnie, że do Serocka będę jechała w kosmicznych korkach. Lamoniada, czy ja dobrze zrozumiałam Twój post, że jedziesz z nami do Serocka? Postaram się zrobić kilka zdjęć i potem uśmiechnę się do wszystko umiejącej Gusi;-) któa może wrzuci zdjęcia na forum, bo ja noga jestem w tym temacie:-)
  15. Już zadzwoniła:-) Umówiłyśmy sie wstępnie na godzinę 19 na stacji Śródmieście. Szczegóły dogramy w ciągu dnia. zaraz pojadę do weta kupić mu jakąś niezbyt drogą, ale dobra karmę (ze 3 kg), a Lemoniada zamówi mu może nawet dzisiaj duży worek karmy na allegro z podanym adresem hotelu. Tak będzie najszybciej i najtaniej.
  16. Straszne to, ale jedynem, co mogę napisać, to.... musicie przeczekać:-( Nienawidzę tych petard, strzelania, ale ludzie nie rozumieją, że robią krzywdę zwierzakom... albo nie chą rozumieć:-(
  17. To koszmarny czas na takie wypady, ale jak trzeba, to pojadę z warszawy do serocka. najwcześniej mogłabym ruszyć z Ursynowa za 3 godziny. Gdzie Lemon byłby do odebrania? Na Centranym? Podajcie, prosze jakieś szczegóły dotyczące dojazdu do hoteliku, gdyby oczywiście sprawa transportu byla aktualna.
  18. Wszędzie full.... szukam, ale nic z tego nie wychodzi:-(
  19. Brunuś nie jest brzydki, ale nieco..... oryginalny:-) Te wielkie uszyska robią wrażenie:-) Fajnie się chłopakowi trafiło - tymczas marzenie:-)
  20. [quote name='gusia0106']No właśnie dzisiaj chyba nie pojedziemy...akumulator nie żyje nadal...[/QUOTE] Możemy pojechać moim Gusiu... Albo uśmiechniemy się do Jacusia i podładuje Twój akumulator, co? Tylko trzeba mieć jakieś kabelki do tego...
  21. [quote name='gusia0106']U nas wczoraj zaczęli strzelać. Marlej zmienił się w psa pociągowego i na butach dojechałam do domu ;) A tak poważnie - dobrze z tym strzelaniem to nie będzie niestety.[/QUOTE] Mam ten sam problem z Samem. Sam chodzi luzem, ale do domu grzeje tak, że trudno za nim nadążyć. Kiedy on zaczyna pędzić, ja wyłapuję na smycz Barsę, żeby nie śmignęła za nim i wtedy tak jak Ty jadę równo po śniegu, bo Barsa choć nieduża, potrafi ciągnąć jak koń. A że Samik biegnie z przodu, to co ona będzie z tyłu dreptać.... Koszmar z tym strzelaniem. W Sylwestra Samik nie załatwi się pewnie przez dobę:-( Strzelali już wczoraj i przedwczoraj na skarpie, a ja mam ochotę mordować...
  22. [quote name='ankekoval']Stefan spi w nowej budzie - już dzisaj rano widziałam że z niej wychodzi i do niej wchodzi:) Widziałam też że ma kilku kumpli, z którymi biega za jedą suczka/myślę że to pora cieczek...../ w każdym razie wraca do nowego domku:)[/QUOTE] Mądry pies!!!! Musi sie w niej czuć jak po przeprowadzce do super willi:-) Buda ocieplona, żadnych kilofów i łopat, do tego własny kocyk i poduchy:-) No luksus ludzie:-) Zastanawiam się, jak on zaklimatyzuje się w ewentualnym przyszłym domu. Tutaj ma swobodę, nową budę, karmią codziennie, pić też dają:-) A do tego luz i swoboda, nawet kumple i koleżanki się znajdują.... ja myśłę, że on po prostu jest szczęśliwy. Tyle, że może wpaść pod samochód, ktoś go może przegonić albo zawieźć do schroniska.... Może ktoś zreperuje dziurę, którą przechodzi i wtedy wszystko się skończy. Dlatego biorąc wiele plusów tej sytuacji, ale tez minusy, chyba lepiej szukac mu domu.... A pomysł z zawiadomieniem straży, że pies ma opiekę uważam za bardzo dobry. Może w razie czego gdzieś to będzie można zapisać. A w sytuacji zabrania do schroniska, powołać się na telefon do SM i otrzymać zgodę na zabranie go bez odbywania 2-tygodniowej kwarantanny.
  23. W czasie świąt mają go dokarmiac Panowie z ochrony z biura obok budowy, ale byłoby super, gdybyś też wpadła. Wtedy mamy pewność, że pies zjadł na pewno;-)
  24. Jak widzę Marlej mieszka na stałe w dużym pokoju, kiedy Ty Gusiu jesteś w domu? Czyba się już nie izoluje od Ciebie, tylko szuka Twojego towarzystwa, co? Straszne, co musial przejść w swoim życiu, ale jak wspaniale, że teraz będzie już tylko lepiej. Pięny jest, zaczął nabierać wagi, odbudowuje mięśnie.... System immunologiczny tez w końcu ruszy i będzie dobrze:-)
  25. No nie mam namiarów na żaden wolny DT:-( Do czwartku mało czasu, ale wierzę, że dobre Anioły czuwają nad Lemonem.....
×
×
  • Create New...