-
Posts
28801 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
28
Everything posted by Ewa Marta
-
[quote name='Sol_1']A jaki jest obecnie dojazd do Bobrowca?? Da radę się przebić przez zaspy bez jeepa i napędu na 4 koła? ;)[/QUOTE] Da się, tylko trzeba uważać przy wjeździe na parking przy lecznicy. Chyba, że będzie odśnieżone, wtedy luz:-) Po drodze tylko uważaj, bo odśnieżone jest dosyć wąsko i jak jedzie autobus, to trzeba uważać, żeby się razem zmieścić:-)
-
[quote name='ankekoval']Hej Ja byłam u Stefana w sobotę:) zabrałam go też na spacer:) Zawiozłam mu mięsko i trochę przekąsek. Oczywiście tez sie rozczuliłam nad jego klegami z sąsiednich boksów. Trzy z nich czekają też na adopcję.... Jeden /sasiad Stefana/ jest bardzo stay i ślepy, drugi szczeniak Flap -przekochany 1 roczny psiak i ułozony grzeczny Zefir, który jest już pół roku w Bobrowcu.... Stefan chyba lubi koleżków ale jest bardzo zazdrosny; kiedy karmiłam inne psy szczekał z zazdroscią.... Sfefan jest w dobrej formie. Rozmawiałam z Panią Doktor, jak skończy leczenie to go umyja i wyczeszą - jego sierść jest w fatalnym stanie. Poza tym jest przesympatycznym dzikuskiem-trzeba go trzymac na smyczy, żeby nie uciekł..... przy tym bardzo ufny - moze za bardzo -lgnie do każdego..... Podjedę do niego w tygodniu jeszcze i zawiozę chłopakom troszke przekąsek.... Jeśli bedzie trzeba opłacę z pieniażków . które uzbieraliśmy jeszcze dodatkowo w ppracy jego umycie i wyczesanie sierści.....[/QUOTE] Super, że coś zrobią z tą sierścią. Moim zdaniem on się męczy. Trudno powiedzieć co znajdą po wyczesaniu sierści, ale może mieć jakieś rany. Nie wiem, czy uda im sie go wyczesać. Nie wiem, czy n ie skończy się na goleniu, ale to nie w taką pogodę. Zefir jest tam pół roku? Niesamowite, taki fajny psiak:-( Mam nadzieję że ten szczeniaczek szybko znajdzie dom, bo to wielka przylepa. A Stefan jest rzeczywiście fajnym dzikuskiem, na szczęście bardzo dobrze nastawionym do ludzi.
-
MOże warto poprosić lekarza, żeby zobaczyli jego oczy. Na przedostatnim zdjęciu widać zacieki od płynu, któy mu z oczu wycieka. Może to jakieś zapalenie spojówek, czy coś, chociaż oczy ma ładne. Mimo to, jak już jest w klinice, może ktoś mógłby zerknąć na nie. Jak wróciłam ze Stefanem ze spaceru, pan doktor odśnieżal wyjazd, żebym mogła wyjechać. Zostałam chwilę w pomieszczeniu z psami, pogłaskałam wszystkie, które tam było. No nie, poza jednym obok Stefana, który leżal i niewiele kontaktował. Jest tam tez prześliczny i skamlący szczeniaczek. Nie wytrzymalam i otworzyłam do niego drzwi i wzięłam malucha na ręce. Wtulil się i byl przeszczęśliwy, że ktoś sie nim interesuje. ja sie nie nadaję do takich spacerów, przeżywam potem każdą taką bidę:-(
-
Dzięki kosu33, już wrzucilam:-)
-
Piękny onek Lemon wygrał ze śmiercią! Już w kochającym domku :)
Ewa Marta replied to Lemoniada's topic in Już w nowym domu
[quote name='megii1']Jeżeli chodzi o Telekarme to jak u nich się zamówi dostarczą szybko do nas:) My też u nich zamawiamy.[/QUOTE] Megi, a może Leminiada przelałaby Wam pieniądze i zamówilibyście razem ze swoją karmą? Wtedy chyba nie ma kosztów transportu i łatwiej Wam odebrac wszystko za jednym zamachem. Co o tymn sądziecie? Lemon wspaniale wygląda. To rzeczywiście zupełnie nie ten pies, którego wieźliśmy do Megi. Dziękujemy za opiekę nad nim:-) -
[quote name='gusia0106']Wczoraj na wieczornym spacerze trzy strzały - jeden po drugim więc....[/QUOTE] Dzisiaj też... Najpierw o 14 i moje dwa psy wiały przez ulicę:-( Potem wyszłam o 18:20, żeby pospacerować przed światełkiem..... I znowu łubut jeden po drugim strzał. Jak już dobiegaliśy do klatki, to tuż obok nas jakis kretyn strzelił, więc puściłam wiązankę, aż sie nasz pan dozorca zdziwił. Szlag niech trafi tych bezmózgowców:-(
-
Byłam u Stefana.... To przekochany pies! Tak się ucieszył, że ktoś go zabiera na spacer, że zapomniałam w sekundę o tym, jak sie prawie zakopałam po drodze:-) Na początku mało go interesowało kto jest na drugim końcu smyczy. Ciągnął bardzo i siusiał, siusiał i siusiał:-) Potem jeszcze dwa razy zrobił wielkiego kupala. I dopiero wtedy zaczął merdać ogonem, reagować na mój głos i na smakołyki, które mu dawałam. Na smyczy ciągnie, ale to dlatego, że go rozpiera energia, żeby się poruszać. Na psy zza płotów reaguje zaciekawieniem, raz tylko szczeknął na jednego, ale nieagresywnie. Byliśmy ponad pół godziny, doszliśmy do lasu i tam pospacerowaliśmy. Jest stale uśmiechnięty, ciągle merda ogonkiem,. Niespokojny byl dwa razy - raz, jak go przywiązalam na smyczy do drzewa, żeby pstryknąć kilka zdjęć. Na początku nawet piłką chciał się bawić ale po chwili zaczął się szarpać więc sesja zdjęciowa szybko się skończyla i poszliśmy dalej. Drugi raz zaplątal łapę w smycz i pochyliłam się nad nim, żeby delikatnie mu ją wyjąć. Kiedy wyjmowałam smycz i podniosłam szybko ręke do góry, skulił się szybko i był przestraszony. Natychmniast kucnęłam, wygłaskałam go i już było dobrze. Uwielbia, jak się go drapie koło uszu i po całym ciele. Z tym kołtunem musi mu byc gorąco w pomieszczeniu i swędzieć go. Jak już zrobi się cieplej, koniecznie trzeba pomyśleć o ogoleniu mu tego wszystkiego. Teraz uciekam, będę wieczorem i mogłabym komuś przesłać zdjęcia, żeby je wrzucić, czy ktoś mi pomoże? Zostawiłam mu ucho do gryzienia. Wziął je już w boksie w pyszczek i koniecznie chciał z nim i ze mną iść stamtąd:-) FAAAAAAJNY JEST.......
-
[quote name='gusia0106']Ale kupiłam też Manusan, o który prosiła mnie Nutusia dla Toski. Jeśli znacie historię to wiecie jak tam jest - pies, na DT, który choruje bez przerwy, kasy nie ma ani grosza prócz jednorazowych wpłat z bazarków, a ilość leków i wizyt u weta jakie Magda robi z Toscą.....no szkoda gadać mówiąc w skrócie. Czy zgodzilibyście się, żeby Manusan dać Tosce w prezencie i nie brać od Magdy za niego kasy? Plis :oops: [/QUOTE] Gusiu, to piękny gest i jestem jak najbardziej za!!! Miałam przyjemność poznać Magdę i Toskę i kiedy widzę, jak pięknie ta dziewczyna walczy o sunię, łapie mnie coś za gardło. Z tak strasznego stanu ją wyprowadziła, że jeżeli tylko są fundusze na pomoc, to uważam, że trzeba to zrobić i już! Marlej ma wokół siebie grupę zakochanych ciotek, niech i Toska uszczknie z tego odrobinę:-) Zwłaszcza, że jest kochana...
-
[quote name='Greven']O psa trzeba walczyć... do granic rozsądku. Najważniejsza jest gusia, jej bezpieczeństwo. [/QUOTE] Kochani, proponuję uznać, że powyższe zdanie jest naszym wyznacznikiem i że wszyscy zdajemy sobie sprawę że ta sprawa nie ma jeszcze szczęśliwego zakończenia i że może być różnie. Narazie jednak Gusia mówi o szansie dla Marleja i bardzo Was proszę, nie zastanawiajmy się, czy i kiedy powinna go uśpić. Dla mnie oczywiste jest, że w przypadku utrzymania się agresji trzeba będzie powrócić do tematu i że jest to jeden z możliwych scenariuszy. Jeśli Gusia będzie tego chciała, będę z nią w takej sytuacji u lekarza. Ale ciągle mam nadzieję, że on się uspokoi po tych kilku dniach wariactwa i że może coś z tego jeszcze będzie. To wspaniały pies, ale musi mieć jakiekolwiek szanse na adopcję. Pozwólmy popracować jeszcze Gusi i Piotrowi nad nim, co?
-
Jak dam radę, to podjadę. Idę na jego wątek, żeby się czegoś dowiedzieć. Edit: Myślałam, że w niedzielę, jak będę jechac do Stefanka... Dzisiaj nie ma szans, jutro spróbuję namówić syna, żeby mi mój samochód zostawił. Problem w tym, że juz mu go obiecalam na cały dzień.... Będe śłedziła na kiedy sie umawiacie i jak będę mogłą, to dam znać.
-
A czy wiadomo, kto w razie czego wyprowadzi Tinkę i zaopiekuje się nią, jeśli starsza Pani się rozchoruje? Bardzo obawiam się, że jeśłi coś się stanie, to Tinka znów wyląduje na lodzie:-( Czy ta Pani ma rodzinę która w razie czego weźmie Tinkę do siebie? Wybaczcie pytanie, ale znam sytuację, w której po kilku miesiącach pies wrócił do schroniska, bo starsza Pani zaniemogła i poszła na długo do szpitala:-(
-
[quote name='ankekoval']Hej Ewa umówmy się proszę na odwiedziny Stefana w weekend tak, żeby sie nie zdublować w tym samym czasie- co myślisz??? Może ja pojadę w sobotę a Ty w niedzielę - lub odwrotnie.... Daj znać jak Twoje plany. Pozdrawiam! p.s. Nasza firma też zebrała spora sumę pieniążków na ewentualne dalsze hotele dla niego.... Mam nadzieję, ze jednak znajdziemy dom! Pozdrawiam![/QUOTE] Aniu, w takim razie ja postaram sie wpaść w niedzielę. Sobotę poświęcę moim psiakom, zrobimy sobie super długi spacer na skarpę. W niedzielę pojechałabym przed południem wyprowadzić Stefana, pewnie między godziną 11, a 14. Wezmę dłuższą smycz, a najlepiej zepnę dwie długieżeby chłopak miał szansę pochasać trochę. Zabiorę mu jakieś ucho do gryzienia, żeby potem miał zajęcie w lecznicy:-) No i jakieś inne smakołyki, które dam mu na spacerze;-)
-
No nie jest fajnie:-( A co z tym polepszaczem nastroju Gusiu? Myślę że warto o nim pomyśleć teraz... Przeczytałam artykuł, którego link podała tu Asior i zastanawiam się, czy może zamiast RC dla owczarków, nie kupić Marlejowi Fitminu (niedrogi, z dobrym składem i ponoć super pyszny) To pozwoliłoby zaoszczędzić trochę kasy i kupić ten lek. Myśłcie dziewczyny. jakby co, to Jacek do 15 stycznia jest w Niemczech. Gdyby tam było taniej, to mógłby może poszukać tego leku.
-
To rzeczywiście ciężka sytuacja... Z jednej strony dobro i bezpieczeństwo psa, z drugiej ktoś, kto ewidentnie dba o niego i chce w jej pojęciu jak najlepiej..... Mnie martwi, czy on jest zdrowy. Ostatnio bezdomny Stefan z budowy po potrąceniu przez samochód trafil do kliniki. Okazało się, że oprócz urazu łapy, ma mopzne zapalenie pęcherza, zapewne od spania na mrozie. A jak ten biedak wytrzymuje te mrozy? Na innym wątku jest zagłodzony boksio, który ma odmrożone jejeczka i konieczna jest kastracja:-( Może warto o tym powiedzieć tej Pani?
-
No ja mam jeszcze torbę ciuchów, buty nike damskie, nałożone raz, album na zdjęcia, kalendarz biurkowy i nie wiem co jeszcze, ale nie mogę się wyrobić, żeby to podrzucić Gusi, choć mieszka rzut beretem ode mnie. Chciałam to przekazac na bazarki dla Brunusia i Karmelka. Ten nasz kawałek czekolady tez ma nieciekawa sytuację finansową:-( jak Gusia będzie mogła, to może dzisiaj spróbuję się sprężyć i jej to podrzucić. Jeśłi uznasz Mysza, że Bruno jakoś da radę, możemy do Karmelka dorzucić zwierzaki Greven. Nie wiem tylko, jak stoją finanse Bruna...
-
[quote name='Tora&Faro'].....może rzeczywiście spróbuję powoli przyzwyczajać swoje psy do mieszanego żywienia [/QUOTE] To właśnie podstawa sukcesu - POWOLI:-) Żeby nie było rewolucji z żoładkami;-) Gusiu, nie zabijesz nas, że tak się tu panoszymy na wątku? Któas z dziewczyn fajnie napsiała, że nie ma sie gdzie poskarżyć, to tu napisze... Coś w tym jest, taka przyjemna atmosfera, że aż sie chce gadać na różne (nie tylko Marlejowe) tematy;-)
-
[quote name='Tora&Faro']A to mnie Ewa zaskoczyłaś mówiąc szczerze....a w tej chwili karmisz Sama i gotowanym jedzonkim i karmą....czy przestawiłaś się na na samo gotowane? Artykuł oczywiście przeczytam....całe życie się człowiek czegoś uczy.....[/QUOTE] Karmię oba psy na zmianę suchym i gotowanym. Staram się np. rano dać im suche, a pod wieczór gotowane. Jak kompletnie nie mam czasu ugotować (bo ja mam świra i każde mięso kroję na małe kawałeczki, łapki gotuję najdłużej, potem wyjmuje kości i rozrywam na male kawałeczki, a warzywa mielę w malakserze i dorzucam na ostatnie 5 minut gotowania, więc to zajmuje trochę czasu), to dostają dwa - trzy dni samo suche, zdecydowanie jednak wolą gotowane. Sam długo jadł RC Intestinal, żeby mu sie jelita uspokoiły, teraz je Purinę z ryżem i jagnięciną, ale mam zamiar spróbować mu dać wymienianą przez Was ACANĘ. Barsa jest na RC Obesity, ale jak skończy ostatni worek, to zmienię jej na coś innego, bo dostaje ją od kilku miesięcy i chyba przestała na nią działać:-)
-
O rany!!! Musiał się chłopak zestresować tym przymusowym zamknięciem:-( To chyba jedyne wytłumaczenie, bo przecież dopóki sie nie zamknęli, nie zrobil takiej demolki. To jakaś psia klaustrofobia... Mysza, koniecznie dolicz do wydatków na Bruna posłanie Sary. To niestety koszt jego utrzymania... Pamiętam początkowe miesiące pobytu u nas mojej Barsy. W zasadzie wszystkie meble musiałam wymienić, szafki poogryzane, blat szafki nocnej zjedzony do połowy, drzwi pogryzione, podłoga zniszczona... Było ciężko, ale potem nagle przestała niszczyć i teraz czasami zdarza jej się zjeść tylko jakąś książkę, czy długopis....
-
[quote name='Tora&Faro']ona biedna po każdej próbie wprowadzenia czegoś nowego ma takie rozwolnienie że przestałam już nawet próbować....[/QUOTE] Poczytajcie artykuł na temat żywienia. Z wieloma argumentami zgadzam się: [URL]http://pies.onet.pl/768,14,20,zywienie_naturalne_czy_karmy_przemyslowe,artykul.html[/URL] A to doskonale znam z autopsji: - Psy otrzymujące do jedzenia tylko karmy przemysłowe mają rozpieszczony przewód pokarmowy; jakakolwiek zmiana żywienia, chwycona przypadkiem kość czy kawałek chleba mogą okazać się bardzo trudne do strawienia. A jeśli przewód pokarmowy nie może się z czymś uporać, biegunka i/lub wymioty murowane. Miałam ten problem z Samem, którego wzięłam do siebie, kiedy miał 6 lat i podobno od zawsze jadl tylko i wyłącznie karmę suchą. Kiedy dałam mu cos gotowanego (naprawde niedużo), myślałam, że wysadzi mu odbyt w powietrze:-( Biegunka i wymioty były koszmarne. Usłyszałam, że nie wolno mi go karmić niczym poza karmą, bo on tylko karmę toleruje. Mimo to, co jakiś czas staralam mu się przemycić malutkie porcje czegos innego, bo mu tak do tego ślinka ciekła, że nie umiałam odmówić. I w chwili obecnej mam psa jedzącego wszystko, najbardziej uwielbia jedzonko gotowane, serca z kurczaka, kilka łapek bez paznokci i dużych kości, do tego piersi z kurczaka, masa warzyw (w tym marchew, seler, ciut pora i pietruszki, buraki, brokuły, kalafior) i niedużo ryżu. Jak juz to sie gotuje, Sam nie opuszcza kuchni i przestępuje z łapy na łąpę. Sporadycznie zdarza mu się jakies rozwolnienie, przestał się drapać i wygląda doskonale. A w kwestii apetytu po steryliacji..... moja sunia rzucała się na wszystklo, co dało się przełknąć. Ktoś powiedział mi, że najważniejsze jest pierwsze pół roku po sterylce, żeby suni nie zapaść, potem ten wilczy apetyt troszkę mija. Wprawdzie mojej Barsie nie minął i cały czas muszę pilnować co zjada, ale to beagle i żarłoczność ma wrodzoną;-) Moje kochane kundlisko Sam ma apetyt, ale nie przytył, bo ma masę ruchu, biegania i pierwsze pół roku odmierzałam mu porcje starannie.
-
[quote name='Sol_1']Witam wszystkich na Dogomanii:) Znam Stefanka osobiście (jest wspaniałym pieskiem), gdyż pracuję w poblizu jego byłej budowy i równiez go dokarmiałam. W mojej pracy udało mi zebrać na jego leczenie i pobyt 300 zł :)) Dziś mam zamiar wybrac się w odwiedziny do Stefanka i powiedziec mu, że będzie dobrze:). I przy okazji dostarczyc pieniądze. Pozdrawiam![/QUOTE] Witaj Sol_1:-) Fajnie, że tu wpadłaś. Kapitalnie, że masz kolejne pieniądze na leczenie Stafana! Zastanawiam się tylko, czy powinnaś wpłacać 300 zl do lecznicy. Z tego, co pisała Ania, tydzień pobytu jest już opłacony i kosztowal 250 zł. Jeśli Stefan miałby tam zostać 2 tygodnie, to klinice należy się jeszcze 250 zł. Pozostałe pieniądze warto przelać na konto Azylu, który będzie potem regulował należności w wybranym dla Stefana hoteliku. Jakby nie patrzeć wyszło mi, że mamy zebrane 735zł, czyli zaczynamy odkładać już na hotelik! Bardzo chcę wybrać się do Stefana w weekend, chyba, że udałoby mi się wyrwać w piątek... Cieszę się, że Stefan jest już radosny i nic go nie boli!
-
A to przykra wiadomość:-( Zajrzałam, żeby dowiedzieć się czy robimy jakąś zbiórkę jutro, a tu nici..... Zdecydowanie trzeba mu szukać jakiegoś DT. Nie wyobrażam sobie tego psiaka w nocy na mrozie na legowisku pod balkonem. Tam musi byc bardzo wilgotno i zimno:-( Może choć prowizoryczną budę by mu zrobić z kartony i styropianu i postawić obok? Gdyby zamarzał, może odważy się wejść?
-
[quote name='mysza 1']A może kupić Marlejowi tą karmę dla owczarków skoro chłopak ma konto takie bogate. Skoro tak mu smakowała ;)[/QUOTE] Doskonały pomysł!!! Poszukajmy na allegro, żeby było taniej:-) EdiT; Poszukałam:-) 2 x 12 kg można kupić już od 348 zł. Za to 12 kg za 184zł. Taniej jest kupić 2 worki, ale czy masz na nie miejsce w domu Gusiu? No i czy mamy na 2 worki od razu...
-
Dzięk:loveu:ujemy Sponsorowi :multi:
-
[quote name='gusia0106']Właśnie ni stąd ni zowąd dostałam sms od naszej Pani Grażynki, że przelała na moje konto dla Marleja 500 zł i żeby dysponować nimi wedle mojego uznania:) Niesamowita Kobita jest :loveu:[/QUOTE] Pani Grażyna przywraca mi wiarę w ludzi! BARDZO DZIĘKUJEMY!!!! To takie ważne, żeby mieć poczucie bezpieczeństwa w sprawach finansowania leczenia Marleja. Teraz Gusiu możesz spokojnie kupować kolejne leki, a my mamy oddech na zebranie dla niego w razie czego kolejnych kwot. No i dzięki temu możesz robić bazarki na inne sieroty:-) Życie jest piękne:-)
-
Przelałam właśnie 35 dla Stefana na konto Fundacji. To chyba dniówka z karmą i leczeniem, tak przynajmniej mi wyszło:-) Kto jeszcze wpłaci grosik dla Stefana?