-
Posts
28801 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
28
Everything posted by Ewa Marta
-
A ja Wam coś napiszę:-) Tylko jedno zdanie, bo reszte napisze Ania... Ale byla u Rufusa i po kilkunastominutowym sopacerku, załatwieniu tego, co trzeba Rufus.... skierowal sie do drzwi i chciał wracać do ciepełka:-) Może niekoniecznie do kojca, ale ja bałam się, że jak wyjdzie na spacer, to wołami go nie będzie można zaciągnąć z powrotem, a tu taka niespodzianka:-) Może chłopak załapał, że w cieple fajniej jest się wyspać;-) Kochani, bardzo, ale to bardzo prosimy o deklaracje wpłat, choćby jednorazowych!!! Liczy się każda złotówka. Bardzo pięknie proszę....... marzeniem byłoby zebrać na jego pobyt i kastrację. Narazie jednak musimy utrzymac go co najmniej 2 tygodnie w klinice i poszczepić... Edit: dzwoniła Ania, prosiła, żeby napisać, że relacje zda dopiero po 19, bo teraz gania jak kot z pęcherzem, wyprowadza swojego psa na spacer, zawozi wczoraj przygarnietego kota do weta i jeszcze wiele innych spraw ma na głowie. Przy kompie będzie wieczorem i od razu tu zajrzy;-)
-
Fantastyczna fotorelacja ze spotkania, dzięki Kociabando:-) Ja wprawdzie specjalistą nie jestem, ale myślę, że trudno wyrokować po pierwszym spotkaniu. Trudno się dziwić, że Fąfel pilnuje swojego Pana, a za patyczki burczy... Moja suka strasznie sie awnturuje o każdy znaleziony patyk i nie ma znaczenia, czy pies jest 4, czy 5 razy większy od niej;-) W pewnym momencie Fąfel biegal luzem, a Stefan byl na smyczy - trudno cokolwiek powiedzieć o relacjach, bo miały wtedy nierówne szanse. Ale z tego co słyszałam pise na smyczy czuje sie odważniejszy i potrafi byc bardziej agresywny. Jeśli Stefan nie atakował Fąfla, to tylko plus dla niego. Ze mną na spacerze tez tak reagowal na obce psy. Nie wyczuwałam agresji, raczej skupienie i obserwowanie, co robi tamten. Myślę, że niewiele będziesz wiedziała, zanim psy nie spotkaja się na dotychczasowym terenie Fąfla. Mogę tylko trzynmać kciuki, żeby przyjął Stefanka do domu...
-
[quote name='Vasco']Dziewczyny, chylę głowę przed Wami! Z checią wspomogę Rufusa, podajcie tylko nr konta, to przeleję 50 pln na dobry początek.[/QUOTE] SUPER!!! Pięknie dziękujemy! Ania poda niebawem numer konta:-)
-
[quote name='gusia0106']Dokładnie...LUna w Metrze;)[/QUOTE] Ma tam to wspaniałe zdjęcie, kiedy szykuje się do skoku:-) Mimo wszystko lepsza taka sytuacja, w której urywają się telefony, a sunia ma dom, niż odwrotnie - zero telefonów, a sunia w hotelu;-) A nie próbujesz zagadnąć, że masz wspaniałego Amigo do adopcji?
-
[quote name='3 x']fakt jest faktem ze Kostek prosiła o karmę, koce, poszewki itp - pomysł z bazarkiem i pieniędzmi był tylko i wyłącznie mój nie wiem co o tym wszystkim myśleć jest mi po prostu przykro :shake:[/QUOTE] Tak, prosila o koce, ręczniki, poszwy... Tyle, że ja napisałam, że mam dwie duże torby tego i miała odebrac ode mnie. Proponowałam nawet, że gdzies je podrzucę i jakoś ucichła. Nie wiedziałam, że te psiaki są u tej..... B. a juz było to dla mnie dziwne. Teraz, kiedy wiem, że tam je przetrzymuje, nie mam słów, które oddałyby, co czuję. Wiesz 3x, ciesz się, że nie znamsz historii Krężela i Maciejowic. Tam był horror, psy wyciagane ledwie żywe... I teraz to babsko robi znowu to samo, zamiast gnić w więzieniu. Mnie sie to w głowie nie mieści, wszystkie służby za to odpowiedzialne wysłałabym w kosmos. Jak widać kasa jest w stanie załatwić wszystko. Mam nadzieję, że kiedyś będzie się za to w piekle smażyła gnida wredna!!!
-
[quote name='mysza 1']Kurde, z tym dogo. Nie ma mojego postu a Ewy są 3 ;) Może lepiej go do hoteliku przenieść, tam by mozna bylo częściej odwiedzać. Tyle, że buda :([/QUOTE] Mysza, gdybyś zobaczyła w jakich on warunkach żył, to porządna buda wydałaby Ci się pałacem. Pewnie, że hotelik były lepszym rozwiązaniem, ale narazie trzeba się psu przyjrzeć. Byc może jego agresja była spowodowana pilnowaniem jedynego miejsca, w którym czuł się bezpiecznie, ale trudno bez zorientowania się jaki jest wpychać kogoś na minę:-( Tak jak pisalam wcześniej. Początkowo był bardzo agresywny i najchętniej zjadłby mnie tam. Ania w pewnym momencie, kiedy chciałam się wychylić i zobaczyć co z nimi i on mnie zauważył zawołala do mnie, żebym schowała sie kompletnie, bo jak on jej sie urwie ze smyczy, to nie będzie miała nawet mi jak pomóc, jak sie na mnie rzuci. Ta metamorfoza Rufusa była niesamowita. Z groźnego "bandyty" zrobił się z niego pies liżący po rękach, milutki i kochany. Trzeba przez kilka dni zorientować się, jak zachowuje się na spacerach, zaszczepić go, odrobaczyć i zbadać. A potem pewnie trzeba mu szukać dobrego hoteliku, a docelowo DS. Ja taki jeden hotel poznałam dzień przed wigilią;-) ale czy będzie tam miejsce dla Rufusa? Zobaczymy, co napisze Ania po powrocie od niego dzisiaj. Ja postaram się do niego wyrwać jutro, chociaż nie wiem, czy mi się uda. Poza tym lepiej chyba, żeby Ania wpadala do niego codziennie, żeby poczuł się bezpiecznie. W sprawie finansowania psiaka... Aniu, zapłace za jego szczepienia na wściekliznę i choroby zakaźne. Czy ktoś zasponsorowałby mu odrobaczanie i kolejne dni w lecznicy? Zostawiłyśmy z Anią karmę dla niego, każda przyniosła coś od siebie. Nie chcialabym wtrącać się w rozliczenia, bo to powinna robic jedna osoba. Gdybyś Aniu mogła napisać ile kosztuje doba w lecznicy, jak przedstawiają sie koszty jego utrzymania. Czas najwyższy zacząć zbierać jakieś pieniądze, bo troche pewnie potrwa, zanim znajdzie dom.
-
Rudolf ma DT! Teraz jest Idolem :) Aktualizacja z dnia 25 czerwca 2010 Idolek jest już po operacji. Jeszcze wczoraj jego stan był kiepski, ale nagle koło południa nastąpiło gwałtowne polepszenie, Maluszek zaczął jeść i powoli wraca do formy!!!! Bardzo dzięujemy wszystkim trzymającym za niego kciuki, wspierającym operacje i kosztowne leczenie po operacji i prosimy - nie zostawiajcie nas:-) Zapraszamy na nasz wątek, bo lubimy towarzystwo dobrych ludzi:loveu: Aktualizacja z dnia 2 czerwca 2010 Niestety stan Idola pogorszyl się ostatnio. Liczne złogi w woreczku żółciowym uniemożliwiają mu życie bez bólu. Dlatego po zrobieniu badań krwi oraz EKG i echa serca, zostanie podjęta decyzja o możliwości przeprowadzenia operacji. Pozostawienie malucha z takim bólem jest niemożliwe. Zdaniem lekarzy, jeśli badania na to pozwolą, trzeba usunąć woreczek. Aktualizacja z dnia 7 kwietnia 2010 Od początku pobytu w DT, Idol jest pod stałą kontrolą lekarską. Jest leczony, dostaje specjalistyczna karmę i to daje rewelacyjne efekty! Nasz kochany staruszek czuje się bardzo dobrze, bywają dni, w których jest troszkę gorzej, ale w jego wieku to niestety normalne. Bardzo zżył się z nowym stadem, które doskonale go przyjęło. Pokochał swoją tymczasową opiekunkę i nie lubi tracić jej z oczu. Widać, jak bardzo ten psiak chce żyć i dzięki Waszemu wsparciu finansowemu i rzeczowemu, jest to możliwe. Bardzo za to dziękujemy, a Idolek dziękuje w najpiękniejszy dla miłośników zwierząt sposób - jest szczęśliwym i uśmiechniętym psem!!! [FONT=Tahoma]WPŁATY NA IDOLKA:[/FONT] [FONT=Tahoma]3 lutego 50 zł. od Ellig[/FONT] [FONT=Tahoma]4 lutego 30 zł. od Talcott[/FONT] [FONT=Tahoma]16 lutego 100 zł. na RTG od Ellig (na konto Mru)[/FONT] [FONT=Tahoma]16 lutego 100 zł. figa 33 na leczenie Idolka[/FONT] [FONT=Tahoma]17 lutego 40 zł. Ma6da[/FONT] [FONT=Tahoma]19 lutego 100 zł. Iga_Maya[/FONT] [FONT=Tahoma]22 lutego 350 zł. darnczyńcy Stefana [/FONT] [FONT=Tahoma]04 marca 30 zł Pani Ewa i Guru z górki.[/FONT] [FONT=Tahoma]08 marca 20 zł. Ewa Marta [/FONT] [FONT=Tahoma]11 marca 30 zł Reid[/FONT] [FONT=Tahoma]16 marca 40 zł kmurdz[/FONT] [FONT=Tahoma]17 marca 20 zł Reid - dla Idola na przysmaki przy piekarniku.[/FONT] [FONT=Tahoma]06 kwietnia 100 zł. Iga_Maya[/FONT] 07 kwietnia 30 zł Pani Ewa i Guru z górki 08 kwietnia 25 zł kmurdz 28 kwietnia 100 zł Pani Laura (sąsiadka Ewy Marty) 30 kwietnia 100 zł Pani Agnieszka i Lepek z górki 04 maja 100 zł. Iga_Maya 09 maja 30 zł Pani Ewa i Guru z górki 25 maja 25 zł kmurdz 30 maja 100 zł Pani Ela i Czako z górki 02 czerwca 100 zł Pani Agnieszka i Lepek z górki 04 czerwca 100 zł Pani Kasia S. (od Pani Laury) 11 czerwca 100 zł Pani Agnieszka W. 16 czerwca 50 zł Ewa Marta 18 czerwca 100 zł Figa33 23 czerwca 20 zł Pani Ewa i Guru z górki 23 czerwca 20 zł Pani Agnieszka i Lepek z górki 25 czerwca 20 zł Mysza1 [FONT=Tahoma]BAZARKI dla Idola:[/FONT] [FONT=Tahoma]31 marca 58 zł z bazarku książek od Ellig - Ewy Marty (cała kwota podzielona na Idola i Rufusa)[/FONT] [FONT=Tahoma]07 kwietnia 35,50 zł z bazarku ciuszkowego AniGucio (cała kwota podzielona na Idola i Rufusa)[/FONT] [FONT=Tahoma][FONT=Tahoma]27 kwietnia 24,50 zł z bazarków AniGucio (cała kwota podzielona na Idola i Rufusa)[/FONT] [FONT=Tahoma]13 maja 36,00 zł z bazarków Aka_niny (cała kwota podzielona na Idola i Rufusa)[/FONT] [FONT=Tahoma]13 maja 67,00 zł z bazarków AniGucio (cała kwota podzielona na Idola i Rufusa)[/FONT] [/FONT][FONT=Tahoma][FONT=Tahoma]02 czerwca 125,25 zł z bazarku książek od Ellig - Ewy Marty (cała kwota podzielona na Idola i Rufusa)[/FONT][/FONT] [FONT=Tahoma][FONT=Tahoma]16 czerwca 11,00 zł z bazarku książkowego AniGucio (cała kwota podzielona na Idola i Rufusa)[/FONT] [/FONT][FONT=Tahoma][FONT=Tahoma]16 czerwca 9,00 zł z bazarku ciuszkowego AniGucio (cała kwota podzielona na Idola i Rufusa)[/FONT] [FONT=Tahoma]16 czerwca 93,50 zł z bazarku ciuchowego i nie tylko AniGucio (I rata podzielona na Idola i Rufusa)[/FONT] [FONT=Tahoma]20 czerwca 35,00 zł z bazarku ciuchowego i nie tylko AniGucio (II rata podzielona na Idola i Rufusa)[/FONT] [FONT=Tahoma]21 czerwca 167,00 zł z bazarku biżuteryjnego Ewy Marty (I rata z 70% dla Idola)[/FONT] [FONT=Tahoma]22 czerwca 52,00 zł z bazarku biżuteryjnego Ewy Marty (II rata z 70% dla Idola)[/FONT] [FONT=Tahoma]24 czerwca 62,00 zł z bazarku kosmetycznego AniGucio [/FONT] [/FONT] [FONT=Tahoma]W sumie zebrano w gotówce: 2805,75 zł[/FONT] [FONT=Tahoma]WYDATKI IDOLKA [/FONT] [FONT=Tahoma]LECZENIE:[/FONT] [FONT=Tahoma]29 stycznia 115,57 zł USG (30 zł), leki: Essentials, Hepatil, Ursocam (85,57) (Ewa Marta)[/FONT] [FONT=Tahoma]02 lutego 46 zł. badanie moczu + Lotensin (Ewa Marta)[/FONT] [FONT=Tahoma]05 lutego ok. 206 zł. Essential Forte x 4, Hepatil x 6 i Lotensin x 1 (figa33)[/FONT] [FONT=Tahoma]15 lutego 50 zł. wizyta i zastrzyki (Combivit, Tolfine, Synergal) (zapłacono z datków darczyńców)[/FONT] [FONT=Tahoma]16 lutego 25 zł. Zastrzyki (Tolfine, Synergal) (z datków darczyńców)[/FONT] [FONT=Tahoma]17 lutego 45 zł. Zastrzyki + Synergal w tabletkach (z datków darczyńców)[/FONT] [FONT=Tahoma]18 lutego 14,50 zł[/FONT][FONT=Tahoma] Trilac (z datków darczyńców)[/FONT] [FONT=Tahoma]23 lutego 20 zł za wizytę kontrolną (z datków darczyńców)[/FONT] [FONT=Tahoma]24 lutego 260 zł. prześwietlenie i usg (w tym 100 zł. od Ellig i 160 zł. z datków darczyńców)[/FONT] [FONT=Tahoma]25 lutego 90 zł badanie krwi i moczu oraz 5 tabletek Synergalu (z datków darczyńców)[/FONT] [FONT=Tahoma]27 lutego 6,43 zł Encorton (z datków darczyńców)[/FONT] [FONT=Tahoma]03 marca 150 zł. (z datków darczyńców) usunięcie kamienia z zębów pod narkozą[/FONT] [FONT=Tahoma]08 marca 114,12 zł. Ursocam 100 tabl i Chomadil (z datków darczyńców) [/FONT] [FONT=Tahoma]29 marca 52,60 zł 2 opakowania Lotensinu (z datków darczyńców) [/FONT] 08 kwietnia 43 zł 4 zastrzyki (Introvit, Combivit, antybiotyk, rozkurczający) (z datków darczyńców) 08 kwietnia 81 zł 3 opakowanie Essential Forte (Figa33) 09 kwietnia 25 zł Zastrzyk antybiotyk i rozkurczający w gabinecie (z datków darczyńców) 10 kwietnia 20 zł Zastrzyk antybiotyk w gabinecie (z datków darczyńców) 24 kwietnia [FONT=Tahoma]150[/FONT] [FONT=Tahoma]zł[/FONT]puszka 500 gr Galacan (preparatu na stawy)[FONT=Tahoma](Ellig)[/FONT] 29 kwietnia 85 zł badanie krwi i moczu (z datków darczyńców) 12 maja 133 zł Rentgen kręgosłupa, stawów biodrowych i kolanowych (z datków darczyńców) 12 maja 89 zł Zastrzyk przeciwzapalno-przeciwbólowy, lek na stawy Artro... (z datków darczyńców) Poprawiłam kwotę 59 zł na 89 zł. Pomyłka w czasie wpisywania, Skan r-ku w poście 692. Odpowiednio zmieniła się kwota na koncie Idola 18 maja 30 zł Zastrzyk przeciwzapalno-przeciwbólowy (z datków darczyńców) 25 maja 30 zł Zastrzyk przeciwzapalno-przeciwbólowy (z datków darczyńców) 29 maja 199,20 zł 6 x Hepatil, 2 x Essentiale, 2 x Lotensin 5mg (Figa33) 30 maja 38 zł badanie USG i badanie poziomu glukozy (z datków darczyńców) 01 czerwca 30 zł Zastrzyk przeciwzapalno-przeciwbólowy (z datków darczyńców) 10 czerwca 150 zł Badanie EKG i Echo serca (z datków darczyńców) 16 czerwca 60 zł Badanie krwi (z datków darczyńców) 21 czerwca 700 zł Operacja usunięcia pęcherzyka żółciowego (z datków darczyńców) 21 czerwca 22,42 zł Podkłady i Poltram 5 ampułek (z datków darczyńców) 22 czerwca 55,00 zł wet. zastrzyki (p.bólowy, antybiotyk, p.krtotoczny)i kroplówka 1000 ml (z datków darczyńców) 24 czerwca 70,00 zł wizyta domowa doktora Macieja Czajki , 1500 ml kroplówki, 2 x 3 zastrzyki (witaminy, aminokwasy i wzmacniający), opakowanie Poltramu 100 mg na 10 iniekcji (z datków darczyńców) 26 czerwca 58,64 zł zakup słoiczków dietetycznych, piersi z kurczaka, podkładów na posłanie (Ewa Marta) 28 czerwca 18,98 zł Podkłady 10 sztuk (z datków darczyńców) [FONT=Tahoma]KARMA:[/FONT] [FONT=Tahoma]29 stycznia 116 zł Trovet 2x3kg (figa33)[/FONT] [FONT=Tahoma]08 lutego 21 zł.[/FONT][FONT=Tahoma] puszki weterynaryjne (zapłacono z datków darczyńców)[/FONT] [FONT=Tahoma]15 lutego 20 zł.[/FONT][FONT=Tahoma] puszki weterynaryjne (zapłacono z datków darczyńców)[/FONT] [FONT=Tahoma]16 lutego 87 zł.[/FONT][FONT=Tahoma] 7 puszek RC (Ellig)[/FONT] [FONT=Tahoma]03 marca Karma Hills wątrobowa 14 kg z darów (Ellig)[/FONT] [FONT=Tahoma]28 marca 20 zł 2 puszki karmy (zapłacone z datków darczyńców)[/FONT] 08 kwietnia 50 zł 5 puszek weterynaryjnych (Anna J.) 24 kwietnia 50 zł 5 puszek Puriny EN (z datków darczyńców) 12 maja 30 zł 3 puszki Puriny EN (z datków darczyńców) 29 maja 30 zł 6 puszek Puriny EN (z datków darczyńców) 16 czerwca 50 zł 5 puszek Puriny EN (z datków darczyńców) [FONT=Tahoma]INNE:[/FONT] [FONT=Tahoma]kubraczek 60 zł (Ellig)[/FONT] [FONT=Tahoma]W sumie wydano z datków darczyńców i bazarków: 2648,05[/FONT] [FONT=Tahoma]Pomoc rzeczowa dla Idolka: 1169,41[/FONT] Skany rachunków do dnia 18.05.2010 znajdują się w postach 691 i 692. Kolejne będą pojawiały się sukcesywnie w miarę ponoszenia kosztów. [FONT=Tahoma]Aktualnie na koncie Idola pozostaje 157,70 zł[/FONT] [FONT=Tahoma]W związku z odejściem Idolka za TM w dniu 28 czerwca, pozostała kwota została w dniu 2 lipca 2010 przekazana na rzecz:[/FONT] [FONT=Tahoma]Tosca 57,70 zł - [FONT=Calibri][SIZE=3]http://www.dogomania.pl/threads/116269-TOSCA-głód-odcisnął-nieodwracalne-piętno-prosimy-o-pomoc[/FONT][/FONT][FONT=Tahoma] [/FONT] [FONT=Tahoma]Emi 50 zł - [FONT=Calibri][SIZE=3]http://www.dogomania.pl/threads/188177-SZKIELET-ONka-Emi-3ma-łapami-na-tamtym-świecie.-Walczy-o-życie.[/FONT][/FONT][FONT=Tahoma] [/FONT] [FONT=Tahoma]Misiek 50 zł - [FONT=Calibri][SIZE=3]http://www.dogomania.pl/threads/183882-Połamany-Misio-z-budowy-prosi-o-wsparcie-na-hotel-i-czeka-na-dom-Saba-już-w-DS[/FONT][/FONT][FONT=Tahoma] [/FONT] Idol jest psem zaniedbanym, prawdopodobnie nigdy nie był leczony. Podjęcie kompleksowego leczenia doprowadziły do stanu, w którym udało się zaleczyć nerki, ale wątroba jest w bardzo słabym stanie. Wymaga stałego podawania leków Można to spowalniać, ale nie da się tego wyleczyć :-(
-
Luna- młoda onka ze schronu już w swoim domu :)))
Ewa Marta replied to mysza 1's topic in Już w nowym domu
[quote name='mysza 1']Boże, ta wariatka znowu zamęcza psy i niewiele z tym można zrobić. Emir, Arka i w zasadzie niewiele zdziałali. Handluje szczeniakami głodzi psy na śmierć, ja nie wiem co począć. [url]http://www.dogomania.pl/threads/119313-Wielka-akcja-KrAE-A-el-k-Chynowa-KOSZMAR-PSOW-POWRACA/page338[/url][/QUOTE] Czytałam to, jestem załamana:-( Jak dla mnie, to jej się należy absolutny wycisk. Ona jest bezkarna i bezczelna. Sama mam ochotę jej wpierniczyć... -
[quote name='carolinascotties']:) :) Rufus jest super :) to jak? zmieniac imie w linku?[/QUOTE] Rufus pasuje;-)
-
Imię należy do "matki chrzestnej" psiaka, a jest nią niewątpliwie Ania! Nie wyobrażacie sobie, jak on jej ufa, jak się tuli, jak całym sobą stara się być bliżej niej. Wykonuje jej polecenia, godzi się na wszystko..... Wzruszało mnie, kiedy słyszałam schowana za budą, w której spały zwierzaki, jak Ania mu tłumaczy, że musi nałożyć kaganiec, bo chce mu pomóc:-) A ta nora na zdjęciu wygląda dużó lepiej, niż w rzeczywistości. Lekko uchylone drzwi, rozwalająca się rudera, zimna jak diabli. Ania usiłowała ja ocieplić styropianem i jakimiś szmatami i poduszkami, ale niewiele to pomogło:-( Najstraszniejsze jest to, że tam wszędzie dookoła walały się szmaty, jakiś zamarznięty polar leżał na krześle na dworze. Było tyle możłiwości ocieplenia im tej nory, tyle, że nikomu się nie chciało:-( Dobrze, że i pies i kot są już w cieple i mogą spokojnie spać z pełnymi brzuszkami...
-
Imię należy do "matki chrzestnej" psiaka, a jest nią niewątpliwie Ania! Nie wyobrażacie sobie, jak on jej ufa, jak się tuli, jak całym sobą stara się być bliżej niej. Wykonuje jej polecenia, godzi się na wszystko..... Wzruszało mnie, kiedy słyszałam schowana za budą, w której spały zwierzaki, jak Ania mu tłumaczy, że musi nałożyć kaganiec, bo chce mu pomóc:-) A ta nora na zdjęciu wygląda dużó lepiej, niż w rzeczywistości. Lekko uchylone drzwi, rozwalająca się rudera, zimna jak diabli. Ania usiłowała ja ocieplić styropianem i jakimiś szmatami i poduszkami, ale niewiele to pomogło:-( Najstraszniejsze jest to, że tam wszędzie dookoła walały się szmaty, jakiś zamarznięty polar leżał na krześle na dworze. Było tyle możłiwości ocieplenia im tej nory, tyle, że nikomu się nie chciało:-( Dobrze, że i pies i kot są już w cieple i mogą spokojnie spać z pełnymi brzuszkami...
-
Imię należy do "matki chrzestnej" psiaka, a jest nią niewątpliwie Ania! Nie wyobrażacie sobie, jak on jej ufa, jak się tuli, jak całym sobą stara się być bliżej niej. Wykonuje jej polecenia, godzi się na wszystko..... Wzruszało mnie, kiedy słyszałam schowana za budą, w której spały zwierzaki, jak Ania mu tłumaczy, że musi nałożyć kaganiec, bo chce mu pomóc:-) A ta nora na zdjęciu wygląda dużó lepiej, niż w rzeczywistości. Lekko uchylone drzwi, rozwalająca się rudera, zimna jak diabli. Ania usiłowała ja ocieplić styropianem i jakimiś szmatami i poduszkami, ale niewiele to pomogło:-( Najstraszniejsze jest to, że tam wszędzie dookoła walały się szmaty, jakiś zamarznięty polar leżał na krześle na dworze. Było tyle możłiwości ocieplenia im tej nory, tyle, że nikomu się nie chciało:-( Dobrze, że i pies i kot są już w cieple i mogą spokojnie spać z pełnymi brzuszkami...
-
Luna- młoda onka ze schronu już w swoim domu :)))
Ewa Marta replied to mysza 1's topic in Już w nowym domu
[quote name='Braxa']Witajcie, na imię mam Braxa i dziś znalazłam swój nowy (szczęśliwy) dom na zawsze. Mieszkam Warszawie, w Marysinie Wawerskim, na ulicy[/QUOTE] Po takim tekście można sie przestraszyć:-) Bo z hoteliku trafić na ulicę, to nie jest fajnie;-) A tak poważnie, witajcie kochani. Bardzo dziękujemy za to, że daliście jej szansę na inne życie!!! Będziemy czekali na jakieś informacje co u Braxy i na zdjęcia!!! -
A ja nie widzę zdjęć:-( Na szczęście mam je na koputerze, ale dlaczego tutaj nie widzę? Piękny jest, prawda? Ania myśli nad zmianą imienia na Kastor może;-)
-
Luna- młoda onka ze schronu już w swoim domu :)))
Ewa Marta replied to mysza 1's topic in Już w nowym domu
[quote name='idusiek']ej ciotki Wy coś wiecie ! mówcie![/QUOTE] Będą milczały jak grób, ale też myślę, że coś tam mają w zanadrzu;-) Trzymam w takim razie kciuki mocno, bo Klarcia zasługuje na wspaniały los... -
Luna- młoda onka ze schronu już w swoim domu :)))
Ewa Marta replied to mysza 1's topic in Już w nowym domu
HURRRAAAA!!!! Gusia ma doskonałą rękę do adopcji:-) -
[FONT=Tahoma]Wszystko się udało, psiak już bezpieczny:-)[/FONT] [FONT=Tahoma]Nie było łatwo, bo jak juz tam doszłyśmy, okazało się, że on akceptuje na swoim terenie tylko Anię. Rzucił się więc na mnie, starałam się zachować postawę uspokajającą, ale im bardziej ją przyjmowałam, tym bardziej on skakał z zębami do mnie. Złapał mnie za nogę, na szczęście miałam grube spodnie i nie udało mu sie ich przegryźć. Jako tako reagował na ostry głos "nie rusz". [/FONT] [FONT=Tahoma]Ania podjęła decyzję, żebym się wycofała i ona spróbuje go ułagodzić. Schowałam się ale każdy mój ruch wyzwalał agresję psa. Dostał jeść (kot też), jadł łapczywie, widać było, że jest głodny. Potem Ania powoli założyła mu smycz na szyję. Za chwilę rzuciłam jej obrożę, którą powoli dopasowała do jego szyi, założyła i powoli przepięła smycz. Pies pozwalał robić jej ze sobą wszystko, skakał i koniecznie chciał ją całować. Widać, że zaufał jej bezgranicznie. Wtedy Ania zaczęła mu dawać mięso z tabletkami,. Zjadł rewelacyjnie, tyle, że ni groma nie chciał po nich spać. Po 15 minutach trochę się załamałyśmy, po pół godzinie nabrałyśmy pewności, że on nie zaśnie. No, ale zostawić go juz nie było można. Ustaliłyśmy, że Ania założy mu kaganiec, ja podjadę ile będę mogła samochodem i ona go podprowadzi, Ja musiałam przechodzić dookoła działki, bo nie chciał mnie wypuścić. Doszłyśmy do wniosku, że jakoś musimy dać radę go zawieźć. Ania będzie go trzymać ile sił z tyłu, a ja modląc sie, jakoś poprowadzę:-) [/FONT] [FONT=Tahoma]To niewiarygodne, ale on pozwalał Ani na wszystko, również na założenie kagańca.[/FONT] [FONT=Tahoma]Podjechałam samochodem, Ania powolutku prowadziła go w jego stronę. Jak już byli blisko, jej TZ odszedł kawałek, żeby go pies nie widział, ja otworzyłam samochód i tez odeszłam. Jak ona go wsadziła - nie wiem:-) W samochodzie zaczął się tarzac w kołdrze moich psów, był ożywiony maksymalnie, a Ania usiłowała go okiełznać i wepchnąć do tyłu, żeby potem złożyć siedzenia tylne. Miałam je rozłożone sądząc, że będę wiozła śpiącego psa. Kiedy nie chciał iść do tyłu, wystarczyło, że stanęłam za szybą, rzucił sie na mnie z zębami. [/FONT] [FONT=Tahoma]Kiepsko sie czułam myśląc, że za chwilę tam wsiądę i będę prowadzić samochód, ale cóż - nie było wyjścia. W końcu Ania przestawiła go do tyłu, postawiła siedzenia i trzymając go mocno, w jakiejś dziwniej pozycji z głową w bagażniku;-) powiedziała, że mogę wsiadać i jechać. Ruszyliśmy..... i nagle pies się uspokoił. Ciekawie rozglądał się dookoła, Ania wprawdzie bardzo go pilnowała, ale on przestał na mnie ujadać i spuścił z tonu:-) Dojechałyśmy, za nami Ani TZ. Kiedy wysiedliśmy z samochodu, pod kliniką poznałam..... nowego psa. Ktoś nam go podmienił po drodze, jak daję słowo;-) Miły, merdający do mnie ogonem, liżący wyciągniętą rękę.... no Anioł:-) Porobiłam mu zdjęcia, większość niestety nie wyszła, bo ruszał się straszliwie, ale część z nich (wyślę je do Ani i ona wklei tutaj) pokazują jaki to piękny pies. Jest śliczny, młody (może 4 lata) i uroczy. Ania zdjęła mu kaganiec po wejściu do kliniki. Czuł się niepewnie, tulił się do niej, całował ją, kiedy kucnęła obok. Ciężko było go zostawić, bardzo skamlał, kiedy wychodziliśmy, ale nie ma wyjścia..... [/FONT] [FONT=Tahoma]Mam nadzieję, że znajdzie dom. On pilnował terenu, takie dostał zadanie od kogoś, kto go tam zostawił i robil to perfekcyjnie:-( Po zabraniu go stamtąd, okazał się przemiłym psiakiem, który bardzo chce do kogoś należeć. Ania napisze cos jeszcze na pewno, ona była w tym oku cyklonu. Ja czułam się chwilami bezradna, bo mogłam stać bez ruchu i czekać co będzie. Ona zrobiła koło niego wszystko, zmachała się i spociła i mam tylko nadzieję, że nie będzie chora:-( Prawdopodobnie jutro pojedzie do niego i wyprowadzi na spacer. [/FONT] [FONT=Tahoma]I powiem Wam jeszcze coś.... Kiedy Ania wyprowadzała psa, szedł za nimi jak cień kot, który sie z nim zżył mocno. Nie dał się złapać na ręce, ale ocierał sie o nogi i chętnie jadł ciepłe jedzenie. No i poprosiłyśmy Pana opiekującego sie zwierzętami o pożyczenie kontenerka do jutra i Ania z TZ-em pojechali łowić kota. Udało się:-) Ania zabrała go do domu, a jutro od razu do weta i na kastrację jak szybko się da.[/FONT] [FONT=Tahoma]Zaczynamy zbierać kasę na psiaka (Rudi? Czy inaczej>? Aniu - decyduj) Trzeba mu zalożyc książeczkę, zaszczepić, odrobaczyć.... może zbadać ogólnie w jakim jest stanie. [/FONT] [FONT=Tahoma]No i szukać domu, najlepiej takiego, w którym mógłby pilnować swojego terenu. On nie jest agresywny tak naprawdę, tylko doskonale pilnuje swojego terenu - to moje obserwacje. Kiepsko, że tak krótko można do niego przyjeżdżać, bo do 15-tej to mało kto może dojechać, ale postaram się może we wtorek wyrwać na krótko. Uważam, że wyjdzie ze mną bez problemów, bo już mnie lizał, pozwalał sie głaskać i był grzeczny. Strasznie mi smutno, że został tam sam, w zamkniętym kojcu. Bal się bardzo chodzić po metalowej podłodze, w jednej części ma kołderkę, miskę z piciem i jedzeniem, w drugiej metalową podłogę. Jest nadzieja, że będzie się tam załatwiał:-([/FONT]
-
[quote name='gallegro']Nigdy przedtem nie miałem okazji odnieść się do kwestii wrażliwości mojej TZ-ki na niedolę czworonogów. Nie twierdzę, że sam bywam bezdusznym czy obojętnym, ale przy mojej TZ-ce jestem, nie przymierzając, "mały pikuś". Psiaki są jej pasją, graniczącą z obsesją. Zrobiłaby dla nich dosłownie wszystko, a już z całą pewnością dużo więcej niż dla mnie :roll:. A ja mimo to i tak bardzo ją... ekhm... lubię :loveu:.[/QUOTE] Już ją bardzo lubię, chociaż nie znam osobiście:-) Proszę, wyściskaj ja mocno ode mnie Gallegro!!!
-
[quote name='AniaGucio']Super! Zrobimy tak jak napisałaś! Też myślę, że trzeba najpierw go udobruchać, złapać na smycz i dopiero podać lek. Jutro kończę zajęcia przed 11. Jak tylko będę miała wiadomość od Owieczki - będę dzwonić już przed 11, to zaraz do Ciebie zadzwonię. Samochodem się nie przejmuj - mój narzeczony nam pomoże, tyle, że pies musi już spać. Trzeba będzie go przenieść ale w dźwiganiu też mi pomoże :). Musi się udać, bo jak nie to nie wiem... Pamiętaj, żeby się dobrze ubrać! Jakbyś miała może jakiś koc żeby go przykryć to też byłoby fajnie![/QUOTE] Zabiorę polarowy i taki psi, cieplutki. Jak będzie spał, to mu będzie wszystko jedno, że pachnie innymi psami:-)
-
Zaglądam tu codziennie. Nic nie piszę, bo domyślam się, że macie masę pracy. Ten wpis powalil mnie na kolana.... Tylko ludzie prawdziwie kochający zwierzęta, są w stanie coś takiego dla nich zrobić. Gallegro, dla Twojej TZ wielki, ogromny ukłon, podziękowanie, że taka jest:-) Dla Was obojga zresztą;-)
-
Karmelek - pojechał do domu:-) Ale miny mamy pokerowe...;-)
Ewa Marta replied to Neigh's topic in Już w nowym domu
[quote name='patigunio']Karmel rzeczywiście nadaje się do adopcji. Szybko się uczy , nie brudzi w domu , dobrze dogaduje się z psami, kotami i dziećmi. Potrafi już siadać na komendę, podawać łapę, rozumie co znaczy "nie wolno" :shake:. Teraz tylko czeka na swojego człowieka, który będzie miał dla niego czas, przytuli, nakarmi i zabierze na długi ciekawy spacer.[/QUOTE] To informacja od Patrycji z 15 stycznia. Generalnie z chłopakiem były problemy, bo uciekał ludziom, którzy go adoptowali. Ale też nie zajmowali się nim wlaściwie. Wyprowadzali na krótki spacer, a Karmelkowi potrzebne jest wymęczenie się na spacerze. Patrycja doradzała nawet agility. Generalnie to młody, mądry psiak, który potrzebuje kogoś, kto poświęci mu trochę czasu, a nie będzie traktował jako ładne stworzonko, które musi się tylko załatwić na dworze. -
[quote name='AniaGucio'][B][COLOR=navy]Mam DOBRĄ WIADOMOŚĆ!! [/COLOR][/B] Jutro trzeba psiaka odłowić i będę potrzebowała pomocy, najlepiej, żeby to była dziewczyna. Psiaka trzeba złapać na smycz, podać mu lek i poczekać, aż uśnie. Mam tylko nadzieję, że wszystko się uda. Wstępnie umówiłam się na 12, ale godzina może się lekko przesunąć. Psiaka przyjmą do hoteliku przy SGGW gdzie będzie miał też opiekę weterynaryjną (więc tak czy siak, będzie obserwowany). Trzeba będzie zorganizować też jakieś pieniążki... [B]EwoMarto pomożesz??[/B][/QUOTE] Tak Aniu, pomogę. Postaram się namówić mojego TZ, żeby zostawił mi samochód, wtedy mogę być w kilkanaście minut na miejscu. I w razie potrzeby zabrać go samochodem do SGGW. Tyle, że wtedy musiałabyś jechać z nami, bo sama nie dam rady go wynieść, tym bardziej, że nie mogę nosić niestety. Jeśłi nie będę miala samochodu, przyjadę i tak. Rozumiem, że najpierw złapiemy go na smycz w czasie jedzenia, a w jedzeniu dostanie lek nasenny? Wtedy jest szansa, że nie ucieknie i nie zakopie się gdzieś w norze, żeby pospać. Bo wtedy zamarznie na bank! Czy kota zabierzemy też od razu? Bardzo Cię proszę, daj znać choć godzinę wcześniej o której się spotykamy, żebym mogła dotrzeć na czas. Ja będe gotowa tak, żeby być na 12.
-
Widziałam dzisiaj Marleja:-) Jak wspaniale widzieć merdający ogon, miłego psa, który nie ucieka rozpaczliwie na widok czlowieka! Wprawdzie w pierwszej chwili po powitaniu chcial sie wymknąć do pokoju, ale Gusia go namówiła, żeby został. Usiadł, zbliżył pysk do mojej twarzy, potem położył sie na boczku i podniósł tylną łapę, żeby odkryć brzuszek do głaskania!!! Mogłam go miziac bezkarnie:-) Ale jedno zauważyłam. Pozwalał na wszystko, dopóki obok byla Gusia. W sekundzie, w której zniknęła, żeby zrobić w kuchni herbatę, natychmiast wstał u szukał jej wzrokiem... Dla mnie oznacza to 100% zaufania do Gusi i pozwolenie na wiele, ale tylko w jej obecności. Bo jak jest Gusia, to znaczy, że nic sie złego nie przydarzy. Pozwalal się nawet głaskać Sławkowi i spokojnie zjadal przysmaki podawane przez niego nad łebkiem. Jest piękny i tak cudownie spokojny!!!!! Kiedy położył się dalej, na każde słowo Gusi reagowal merdnięciem ogonka. Widać, że zaufal jej do końca!