Jump to content
Dogomania

Ewa Marta

Members
  • Posts

    28801
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    28

Everything posted by Ewa Marta

  1. [quote name='gusia0106']No tak - Marlej jest bogaczem w zasadzie. A Lemon i Bruno biedują - to może dla nich? Co Wy na to?[/QUOTE] Doskonały pomysł i doskonały wybór psiaków w potrzebie Gusiu!!!
  2. [quote name='emilia2280']Hugon jest piékny! Wygláda zupelnie jak Ajanio z Boguszyc. I nawet zébiska przednie sá prawie jak u Ajania (czyli wcale ;>>>> )[/QUOTE] Dokładnie tak! Jak na niego spojrzałam, to od razu skojarzyłam gop z Ajaniem:-) To Mysza bardzo duży pozytyw, bo Ajaks jest przepięknym wilczurem!!!
  3. [quote name='idusiek']ronja, na bym go nie odzwiedzała, zostaw ich w spokoju, zeby się zapoznali i pokochali- ty tam na razie nie jestes potrzebna ;)[/QUOTE] Zabrzmiało to trochę jak "Murzyn zrobil swoje, Murzyn może odejść", choć domyśłam się, że nie taki miał być sens tych słow. Miałam okazję poznać Ronję i Bzduczka, kiedy pojechałam po odbiór rzeczy z bazarku. Nie dziwię się Ronji, że tak jej ciężko było rozstać się z tym przekochanym psiakiem. Jakoś tak pasowali do siebie:-) Tyle, że do Ronji pasowały wszystkie jej psiaki i gdyby każdego, którego pokocha miała zostawiać u siebie, szybko poszłaby z torbami. Ale rozumiem jej ból i smutek, a czytanie, że nie jest tam potrzebna może tylko wzmagać smutek... Może znacie się dużo lepiej niż ja ją znam i ona tego źle nie odczyta, ale poczułam potrzebę napisania tego.
  4. [quote name='idusiek']kurczę, tylko żebyście nie musieli go kraść...czasami inni ludzie potrafią być bardzo "pomocni"...[/QUOTE] Kraść można, jeśli pies jest czyjś... A on jest bezpański, jak widać. Na tym terenie ktoś byl na początku grudnia, a potem cisza. Poza tym Ubocze spotkał Stefana na zewnątrz tej budowy, czyli pies chodzi swobodnie po ulicy...
  5. Może to nie jest pytanie na miejscu, bo już dawno zostało zrobione, ale czy wywiesiłaś jakieś ogoszenia w okolicy, w której się przybłąkał? Skoro nie wygląda na zaniedbanego, to może zgubił się po prostu i ktoś na niego czeka, tylko brakuje mu wyobraźni, żeby porozwieszać ogłoszenia.... Wspaniale, że uratowałyście psiaka przed niechybnym zamarznięciem, ale zanim znajdzie nowy dom, może warto popytać dookoła i znaleźć miejsce, gdzie mieszkał do tego czasu. Ludzie czasami szukają kręcąc sięw miejscu zagubienia psa, a nie przychodzi im do głowy żaden pomysł. Chciałabym wierzyć, że tak jest w tym przypadku.
  6. Kochani! Stefan ma już nową, ocieploną budę!!! Ania namówiła swojego męża i złożył dzisiaj budę, po czym z kolegą przeskoczyli przez płot i budę ustawili. Ta stara była kompletnie nieocieplona, a w dodatku stały w niej jakieś łopaty i kilofy. Na podłodze jakieś stare, nieduże szmaty. Wsadzili je do nowej budy, żeby Stefan miał znajomy zapach, ocieplili budę kocami i poduszkami i zostawili mu jedzenie:-) Generalnie na tym placu ostatni raz ktoś się pojawił na początku grudnia, więc raczej trudno uznać go za czyjegoś psa. Dziewczyny szukają mu domu i nawet mają coś na oku, ale narazie to bardzo wstępne rozmowy, więc nadal szukamy! Jutro Ania sprawdzi, czy Stefan wchodzi do nowej budy, jeśli nadal śpi w starej, to chcą ją zasłonić jakimiś deskami, żeby musiał wejść do nowej. Mam nadzieję że to zrobi, czasami psiaki są uparte i nie chcą wejść do nowego miejsca. Stefan ma zostawione jedzenie w środku, te swoje szmatki, więc jest nadzieja, że jednak skorzysta z nowego lukum:-) Cieszę się, że ma taką opiekę. W czasie świąt Panowie z ochrony w biurze obiecali psa dokarmiać. Ja postaram się tam też podskoczyć w pierwszy dzień świąt, żeby dać mu coś ciepłego i zobaczyć jak mu się żyje. Ania we wtorek rozmawiała z miłą, młodą dziewczyną ze SM (jak rozumiem z Shantarą). To nie oni wzywali straż, mógł to zrobić ktoś z drugiego biura. Trzymam kciuki za nowy dom dla sympatycznego Rudzielca:-) Ania postara się jutro zalogować i może dowiemy się z pierwszej ręki co u Stefana słychać.
  7. [quote name='shantara']Drogie Panie! We wtorek SM otrzymała zgłoszenie odnośnie Stefana. Osobiście byłam na tej interwencji. Sytuacja wygląda tak. Jeśli telefony i zgłoszenia będą się powtarzać to będziemy zmuszeni do podjęcia jakiś kroków a niestety oficjalna procedura to zabranie pieska do schroniska. W chwili obecnej zarówno ja, jak i koleżanka, która jest rejonową tego obszaru wiemy o Stefanie (chociaż dopiero dziś wiemy, że tak ma na imię), będziemy go odwiedzać, sprawdzać jak się czuje i podejmiemy kroki w celu ustalenia właściciela terenu i skontaktowania się z nim. Jeżeli w tym i podobnych przypadkach będziecie chcieli uzyskać pomoc, zamiast na telefon alarmowy SM dzwońcie proszę na konkretny oddział terenowy dla danej dzielnicy i proście o kontakt z rejonowym. Wówczas można zadziałać bez konieczności oficjalnej drogi. W chwili obecnej jeśli telefony o Stefanie będą się powtarzać, może pojechać załoga niewtajemniczona, która podejmie decyzje o zabraniu Stefcia a osobiście też uważam to za złe rozwiązanie. Niestety nie mam wpływu na decyzje innych (a wiem też, że Stefan jakoś czasami wychodzi). Wiem, że na terenie jest buda. Niestety nie potrafię określić jak jest w jej środku. Niestety brakuje mi uprawnień do wejścia na teren zamkniętej posesji. Jeśli jednak uda nam się skontaktować z właścicielem posesji to postaram się poinformować Was tutaj oraz zainteresowane panie z firmy obok posesji. Panie te wyraziły chęć ocieplenia nieodpłatnie budy.[/QUOTE] Schronisko, to rzeczywiście kiepski pomysł... Tym bardziej, że nowa buda stanie wkrótce, a ta stara miała być w piątejk ocieplona kocami i poduchami, które zawiozłam. Tyle, że najlepiej byłoby wymościć budę sianem. Ciekawe kto dzwoni do SM Dziewczyny z pobliskiego biura dzwoniły chyba raz. Dziękujemy za informację!!
  8. [quote name='gusia0106']No jak to jak???? Na śmieeeeeeeeeeeeeerć!!!! :evil_lol:[/QUOTE] No nie, nie da rady gniewać się na ten pychol:-) Jest PRZEPIĘKNY, a te jego oczy patrzą tak, że człowieka aż ciary przechodzą i chciałoby sie całowac ten rozwalony nos:-)
  9. [quote name='Lemoniada']Lemon nie stwarza problemów, podobno jest grzeczny i cierpliwy. Niestety sika po kątach, wetki usiłowały go wyprowadzić na dwór na załatwienie się, ale gdzie tam, raz wyszedł, a potem zapierał się wszystkimi czterema łapami. Nie dziwię mu się w sumie, na dworze mróz, on grama tłuszczu nie ma, mam tylko nadzieję, że nie wejdzie mu w nawyk takie zachowanie.[/QUOTE] On może wreszcie ma ciepło, sucho i dostaje jeść, dlatego boi się wyjść, żeby tego nie stracić. Nie wiemy ile dni nie jadł i chorował na babeszjozę, ale wyglądało na to, że co najmniej kilka:-( Myslę, że trzeba jedbnak próbowac wyprowadzaćgo choć na 5 minut. Może Ty Lemoniado mogłabyś choć na moment brac go na dwór na smycz, jak go odwiedzasz?
  10. [quote name='gusia0106']Ooooo, no widzę, że Ciocia Ewanka, pierwsza będzie z Łajzą garowała na balkonie!!:angryy: :evil_lol:[/QUOTE] Za taką historię to i ja ide pomarznąć na balkonie z Marlejem:-) No szok po prostu co ten wariat wyrabia! Ale to poza totalnym pobojowiskiem dowód na to, że zaczyna kombinować, nie boi się podejmować decyzji i że jest lepiej!!!!!! Nie wyobrażam sobie tylko Gusiu tego sprzątania.... Tu bardzo współczuję Ci kochana. A waga? ja się wcale nie cieszę, ja sie tylko bardzo, ale to bardzo dziwię:-) :-) :-) SUPER sie dziwię:-)
  11. [quote name='mysza 1']Już nie lubicie Bruna? :( nikt nie zajrzał od wczoraj :( A wczoraj było nieźle. Wróciłam do domu na moment, żeby się przebrać i wyszykować na kolację. Co zastałam? Zupę ogórkową, szkoda, że na podłodze kuchni i trochę salonu plus ogólnie rozdeptaną po domu. A zupy był ogromny gar, bo mój tata ma takie pomysły, a że ma urlop, siedzi w domu to gotuje:mad: Kuchnię mam dużą, nie to, żebym się chwaliła, bo nie ma czym ale było co sprzątać :mad: Dodatkowo mam ogrzewanie podłogowe, które cudownie podsuszyło miejscami zupkę i trzeba było skrobać. A w innych miejscach podciekło pod szafki. Kartofelki, ogóreczki i inne składniki zupki nie zostały ruszone przez pieski, trzeba było zgarniać. A ślisko było tak, że sprzątając tańczyłam jak na lodzie i padałam na kolana co chwila. Ubawiłam się po pachy.:evil_lol: Dzisiaj: [URL=http://img189.imageshack.us/i/009je.jpg/][IMG]http://img189.imageshack.us/img189/2923/009je.jpg[/IMG][/URL][/QUOTE] Bardzo lubię Bruna i zaglądam, ale jak nikt nic nie pisze, to i ja siedze cicho i czekam na jakieś relacje. No, ale ta z zupą mnie powaliła..... Musimy mu szukac baaaaardzo cieprliwego domku:-)
  12. To znaczy, że Stefan może stamtąd wychodzić? To wspaniale, bo skoro może odejść, a wraca, to znaczy, że nie jest mu tam źle:-) Fajny jest, prawda? Taki pozytywny:-) Czy Tobie też się wydaje, że nie jest strasznie przemarznięty? Trzymam się tej myśli, bo ja koszmarnie reaguję na mróz.
  13. Wiesz Lemoniada, nie będziesz prosiła wetki o kase na ciuchy dla siebie, ale o ratowanie życia psu. To cos zupełnie innego. A my? Przecież tak jak Ty kochamy zwierzęta i chcemy im pomagać. Ty byłaś na miejscu i zrobiłaś coś najważniejszego - nie zostawiłaś go na pewną śmierć, tylko nie mając żadnych warunków po prostu w odruchu serca, zabrałaś ze sobą. To bardzo dużo, naprawdę! Do tego ganiasz do niego codziennie, jesteś niezastąpiona:-) Dlatego nie możesz wstydzić sie prosić, bo prosisz o coś bardzo ważnego. Załuję że poza pieniędzmi i wsparciem duchowym nie mogę wiele zrobić, ale jestem z Tobą:-)
  14. [quote name='kosu32']Piękny ten Stefan. Może już wkrótce Jego los się odmieni - oby. Nie rozumiem tylko dlaczego ta buda nie została złożona. Być może dlatego że nikt nie odważył się wejść sam na "teren strzeżony" i dlatego pozostawił ją w rozsypce. A co dokładnie zostało ustalone przy kupnie budy ?[/QUOTE] Buda przyjechala rozłożona i miał ją składać jakiś Pan z firmy, ktory jest tam od różnych prac. Obiecał i w końcu nie złożył. Nie wdawałyśmy się w szczegóły, tym bardziej, że również ochroniarz powiedział Ani, że on nie ma jak pomóc i w rezultacie buda zostanie złożona przez kogoś innego w czasie weekendu. Inna sprawa, że dopóki ktoś tam się nie pojawi, to nie ma jak budy postawić oficjalnie. Po to właśnie Ania została dzisiaj w pracy i powiedziała, że posiedzi do wieczora, aż ktoś się tam zjawi i ona ustali jak można budę wnieść. Problem jest taki, że ten człowiek "od pilnowania" nie pojawia się codziennie i istniała obawa, że może go dzisiaj nie być. Firma ochroniarska, której szyld jest na bramie oznajmiła, że ochraniała obiekt rok temu, a teraz już tego nie robi. Bardzo trudno jest dowiedzieć się kim jest człowiek, który tam przychodzi, czyj jest pies itp. Musimy poczekać na jakieś informacje od dziewczyn. Albo można zadzwonić do Ani, jej numer jest w pierwszym poście wątku. Jedno jest pewne - Stefan ma dużo szczęścia, że wypatrzyły go osoby o dobrych sercach i na chwilę obecną mają dla niego zapas jedzenia i dużo chęci, żeby mu pomóc.
  15. To mamy problem:-( Lemoniada, zastanawiam sie w tej chwili... może to nie jest dobry pomysł, ale skoro Rodzice Pani doktor mieszkają w tym samym domu, to może zgodziliby się jeszcze na jakiś czas, choćby tydzień, przyjąć Lemona na płatny tymczas? Można powiedziec Pani doktor, że mamy rozpaczliwą sytuację przed swiętami i może jeśli nie jej rodzice, to może ona zna kogoś, kto zgodziłby się odpłatnie wziąć go pod swój dach?
  16. [quote name='mru']jesteś kochana, że tam pojechałaś dzięki za relację! dobrze wiedzieć, że Stefan jeszcze się jakoś trzyma, mimo tych okropnych temperatur :([/QUOTE] Gdybyś miała czas, tez bys pojechała:-) MNie się udało wyrwać i nie żałuję:-)
  17. zdublowal mi się post:-(
  18. [quote name='Awit']Czyj jest teren, czyj jest pies? Wygląda, że pies niczyj. Nikt go nie karmi, nie ma porządnej budy, jest skołtuniony i zaniedbany. Może dobrze by było porobic mu zdjęcia, zadzwonić na Paluch i do SM i zglosić tego psa, z podaniem adresu i dokładnym opisem jego warunków, załączyć fotki na maila. Podać nazwisko osoby, która będzie się psem zajmowała, szukała jego właściciela lub nowego opiekuna. Oni nie są tacy wyrywni by od razu jechać i zabierać, a take info im starczy. Wrzucić ogłoszenie na stronę palucha, zaszczepić psa, załozyć książeczkę. Wtedy nie powinno być większych problemów gdyby znalazł się ktoś chętny na Stefana. W końcu gdyby pies miał właściciela, nie żyłby w takich warunkach. Formalnie będzie w porządku, pies zgloszony, właściel poszukiwany i nie znaleziony.[/QUOTE] To pewnie teren prywatny. Niewiele Ci mogę napisać, bo byłam tam pierwszy raz w życiu. Piszesz, żeby psa zgłosić na Paluch.... Jeśli nie zabiorą go do schroniska, nie będą go ogłaszać. mają swoich psów taka masę, że nie będzie ich interesowal pies, którego ktoś dokarmia i daje mu ciepła budę. Moim zdaniem, choć mogę się mylić, warto podpytać tego gościa, który się tam czasem zjawia co z tym psem, czy ktoś sie do niego przyznaje, czy po prostu zostal i różni ludzie go karmią. Ania kupiła mu 0,7 l, to powinno mu rozwiązać usta. W końcu nie codzień trafia się taki prezent za friko. Zgłosić gdziekolwiek można, jeśłi będzie wiadomo, że nikt się o niego nie upomni i że jest juz na niego chętny domek. Stefan nie wygląda na psa, który chciałby stamtąd uciekać. W ciągu dnia obserwuje co się dzieje za ogrodzeniem, do tego szczeka na przechodzące psy (jeden przechodzil, kiedy tam byłam). Kilka razy dziennie podchodzi jakaś dobra dusza i karmi go przez bramę. Zawsze może liczyć na pogłaskanie i kilka czułych słów. Dzięi dziewczynom pies wygląda nieźle i nie sądzę, żeby straż uznała, że pies jest zagłodzony i zaniedbany. Sierść ma skołtunioną i bardzo brudną taka matową, ale to nie powód do odebrania psa. Dziewczyny mają rację - narazie ciepla buda i stale dokarmianie przez nie muszą wystarczyć. Tyle, że docelowo psiakowi trzeba znaleźć dom. On jest przemiły. Próbowałam wydłubac mu jednego rzepa. Stal i merdal ogonem. W pewnym momencie moje zgrabiałe ręce pociągnęły go za mocno i lekko się przestraszył, ale poza tym, że staral sie odejść, nie zawarczał, nie chcial mnie kłapnąć zębami. Byłam uparta i wyjęłam mu tego rzepa, więc chwilkę trwało, zanim podszedl do mnei drugi raz. Mogłabym tam stac jeszcze, gdyby nie mróz. Ja jestem generalnie nieodporna na ujemne temperatury i mimo grubych rękawic, rąk nie czułam. Jedną stale zdejmowałam, bo chciałam wymacać Stefana (ale to zabrzmiało;-) ). Poza tym lubię czuć, kiedy głaszczę psa. Trudno zreszta głaskac taki szczypły pyszczek w ręawicach narciarskich. Mam nadzieję, że Ania wrzucila mu koc do tej jego budy. Chyba, że nie było tego faceta, wtedy kicha:-(
  19. Byłam dzisiaj u Stefana. To piękny, chociaż bardzo zaniedbany pies. Do tego szalenie otwarty na ludzi. Widzial mnie po raz pierwszy i juz się wdzięczył przez kraty i pozwalal głaskać. Zawiozłam Ani (drugiemu Aniołowi Stefana) wielki i gruby koc, drugi mniejszy, dwie grube poduchy i miękki podgumowany chodnik. Zostawilam też puchę i smakołyki dla Stefana, a jemu samemu dałam surowe mięso wołowe. Zjadał z apetytem, ale nie rzucał się nieprzytomnie na jedzenie, widać, że nie cierpi z głodu dzięki dziewczynom. Sprawa z budą niestety komplikuje się trochę bo buda jest, ale rozłożona i ktoś, kto obiecał ją dzisiaj zbić nie zrobił tego. Być może dopiero jutro - pojutrze będzie gotowa. Narazie Ania miała zaczekać na tego ciecia i z butelką w ręu pójść i włożyć do tej obecnej budy koce. Moim zdaniem koce są na krótko, bo jak zamarzną to zrobi się kamień i efekt będzie odwrotny od założonego. Kto może zawieźć tam słomę? Ania powiedziała, że tego gościa nie ma tam codziennie, więc będzie problem z dostaniem się. To teren ogrodzony, a do tego dobrze oświetlony. Na bramie straszy napis, że jest dozór kamer, w co trochę wątpię. Zobaczymy co uda się zrobić w weekend. Powiem Wam tylko, że obawialam się zastać trzęsącego się i zziębniętego psa, a zastalam czekającego na jedzenie przy bramie uśmiechniętego rudasa. Ania poszła odgrzewać puszkę, a ja zrobiłam obchód szukając jakiejś dziury. Nie znalazłam, więc wróciłam do Stefana i wygłaskałam go. Przy okazji sprawdziłam, że ma bardzo gruby podszerstek, do tego masę dredów i trochę rzepów. To wszystko na szczęście tworzy barierę przed mrozem i pies nie jest zziębnięty. Kładzie się na śniegu i czeka. Nie trzęsie się, może czasami jest mu zimno w łapki, ale nie ma tragedii jeśli chodzi o zimno. Wprawdzie ciężko mu pewnie spać, bo nocą jest jeszcze zimniej i wtedy się nie rusza, ale może jakoś dotrwa. Niestety tragedia jest i dotyczy jego samotności. On jest bardzo towarzyski, z zainetesowaniem obserwuje człowieka, bardzo się łasi i całym ciałem przywiera do kraty, żeby go drapać i miziać. Może zresztą wszystko go swędzi, ale kosmetyka u lekarza to pewnie dopiero na wiosnę. Prosiłam Anię o informacje na temat Stefana i tego, czy coś się uda dzisiaj zdziałać. Pies jest wspaniały i bardzo miły! Myślę, że cudownie czułby się w domu z ogrodem:-)
  20. [quote name='gusia0106']Kurde.............moja wetka przeprowadza się do Lublina od stycznia. Jestem załamana cholera. To taki wet, któremu się ufa w 200%. Już rozmawiałyśmy. W przypadku Marleja nie jest to niestety alergia kontaktowa tylko właśnie to coś tam z immunologią. Mamy przyjechać w przyszłym tygodniu i chyba niestety bez bez sterydu się nie obejdzie...[/QUOTE] To bardzo przykre Gusiu, ale przemyśl, czy nie przenieść się do Czajki. Ma blisko gabinet i naprawdę dobrze leczy:-)
  21. O której zamierzacie wrzucać tam budę? Pytam, bo może udałoby mi się podjechać do Was. Niestety nie mam możliwości załatwienia siana, które najlepiej ociepliłoby mu budę, ale może chociaż jakś koc znajdę w domu i dowiozę. A jak już będę wiedziała, gdzie mieszka Stefan, to w wolnej chwili w święta mogę podskoczyć i dac mu cioepłą wodę i jeść. Dajcie znac chićby smsem, o której zaczynacie. Mój numer 0-501-249-804. Nie będę dostępna między 14, a 15:30. Cieszę się, że go wypatrzyłyście:-)
  22. Też mi sie wydaje, że ta buda z allegro wygląda tak, jak powinna. Nie jest piękna, widać na niej ślady używania i nie będzie się rzucala w oczy. Tyle, że trzeba ja na czymś postawić, żeby nie wilgotniała od dołu. Tyle, że ta aukcja dzisiaj sie chyba kończy i trzeba dzialac szybko. Czy Olga wejdzie dzisiaj na wątek mru? Ty masz z nią kontakt mailowy, więc może wiesz. jeśłi ten pies przeżył dzisiejszą noc, to mial szczęście...
  23. Dzisiaj same radosne wieści:-) Tutaj też, więc mogę spokojnie iść spać, żeby pozbyć się koszmarnego bólu głowy. jednak z myślą, że lemon czuje się dużo lepiej będzie mi lżej:-) Zdjęcia obejrze jutro:-) Dziei Lemoniada za wiadomości i za opiekę nad Lemonem:-)
  24. No dobra, zajrzałam na allegro i po wpisaniu w wyszukiwaniu "buda" i zaznaczeniu, że z Warszawy, znalazłam coś takiego: [URL]http://www.allegro.pl/item842933273_ocieplana_buda_dla_psa.html[/URL] To ma sens nie tylko z uwagi na cenę, ale tez dlatego, że nie jest nowa i nie wygląda super atrakcyjnie, w związku z tym może nikt jej nie będzie chcial przehandlować na flaszki. Trzebaby do niej wrzucić jakiś chodniczek i dużo słomy, wtedy chłopak da radę wytrzymać mrozy. Warto tez postawic ją na jakims podeście, ale można go wykombinowac z tych rzeczy, które stoją koło tego, w czym śpi teraz. Odbiór budy może być osobisty, więc na miejscu można obejrzec i jeszcze poprosić może o słomę. Jak słomuy nie będzie to chyba mffzalesie (sorry, jeśli źle napisałam nick, ale nie mam już siły wracać i szukać...) deklarowała, że może przywieźć. Ja mogę umówic się w razie czego w sobotę, żeby pomóc ocieplić budę. Poza tą budą, jest jeszcze kilka innych, trzeba tylko zawęzić poszukiwania do Warszawy.
  25. Trudno powiedzieć ile postoi. Najlepiej byłoby zrobić taką samoróbkę i ocieplić, bo nie byłaby atrakcyjna do sprzedania. No, ale kto to zrobi na już? Może na allegro będą tańsze? Tyle, że trzebaby szukać w Warszawie, żeby byla szybko. Padam dzisiaj na twarz, głowa mi pęka, ale jak trzeba, to poszukam jutro na allegro i dam znać, jak coś znajdę.
×
×
  • Create New...