-
Posts
28801 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
28
Everything posted by Ewa Marta
-
[quote name='mala_czarna']Mogę Wam dziewczyny tylko współczuć, serio. U mnie te dwie wariatki małpiego rozumu dostają jak słyszą te petardy. mało jedna i druga ze skóry nie wyjdzie żeby dziabnąć takiego głupka w 4 litery, a zaciągnąć Frotkę do domu to już graniczy z cudem. W siódmym niebie jest!![/QUOTE] Zazdroszczę:-) Mnie zostaje ziewanie, ziewanie i jeszcze raz ziewanie... To troszkę uspokaja Sama, kiedy widzi, że zamiast się bać, Pańcia zeiwa i przeciąga sie leniwie. Niestety to nie dziala na dworze, jedynie w domu. Gusiu, jestem z Tobą i z Marlejem, a dzisiaj i jutro szczególnie!!!
-
Ajaks, to nie jedyny pies, do którego jeździłam na Kosiarzy. Nie spotkałam się nigdy z niemiłym przyjęciem, zawsze mogłam dowiedzieć się, co dzieje się z Ajaksem, jakie leki bierze, jak się czuje.... To nie jest instytucja charytatywna, dlatego trudno się dziwić, że za leczenie psa biorą pieniądze. Jestem pewna, że można otrzymać pełny wypis kosztów leczenia Ajaksa z wyszczególnieniem na co poszły pieniądze. Całość rozliczeń jest w bazie komputerowej, więc jeśli cokolwiek jest niejasne, można zapytać w klinice, a na pewno odpowiedzą. Może nie są tani, ale Ajaks długi czas spędził u nich, wyprowadzili go na prostą, nigdy nie słyszałam zniecierpliwienia, że tak długo szukamy mu domu. Ja im ufam, a plotki rozsiewane przez Arkę, o której słyszałam bardzo wiele złego, uważam za bezczelne. Zosiu, trzymaj się i nie daj się. Są ludzie, którzy muszą komuś dokopać, żeby się lepiej poczuć. A Pani Arka mogłaby się zająć swoimi sprawami, zamiast jątrzyć na innym podwórku...
-
[quote name='andzia69']wczoraj goniłam chłopców, którzy beztrosko sobie odpalali petardy, a Zgredzior choć się nie boi aż tak bardzo jak Tora i Buba to i tak był spanikowany...dogoniłam d..li i powiedziałam, ze jak zdejmę mu kaganiec i jak poszczuję na nich to będą mieć petardy, ale z tyłu:angryy:[/QUOTE] Ja wczoraj wyzywałam od bezmózgów kogoś, kto strzelił tuż za murkiem, koło którego szłam z psami. Sam ruszył w panice do domu, nie patrząc na nic. Przelecial przez dwie ulice, mimo mojego wolania, nie reagował. Zatrzymał się na drzwiach do klatki i wciśnięty w nie (na szczęście mam wnękę ze schodkami) czekał aż mu otworzę. Barsa boi się mniej, ale przy Samie zaczyna też panikować i grzać do klatki. Samik przeniósł się już ze spaniem do brodzika w łazience... Położyłam mu tam kocyk, żeby mial wygodniej i pies nie wychodzi stamtąd:-( Co będzie w sylwestra, nie chcę sobie wyobrażać. Narazie wychodzę z nimi na krótko, Sam na szczęście jakoś się załatwia, potem jakiś kretyn strzela i następuje galop do domu. Wracam, zostawiam Sama i wychodzą dalej z Barsą, która zajęta była węszeniem, więc się nie zdążyła załatwić... Wyjdę z nimi jutro koło 14-tej, jak nie będzie strzałów, to pochodzimy godzinę na skarpie, a potem z Samem to chyba o 3 nad ranem, kiedy przestaną strzelać:-(
-
[quote name='gallegro']Nie zupełnie. Rok upłynął od porzucenia Beni przez poprzedniego "pana". U nas jest od marca, ale wydaje się, jakby była z nami od zawsze. Nie wyobrażamy sobie, żeby mogło jej nie być z nami... Z ostatnich, wnikliwych obserwacji wynika, że Benia to krzyżówka labradora z ... foką. Taka "laboka", lub jak kto woli, "fokador". Sierść ma typowo foczą, a za sprawą moje TZ-ki, pokaźne pokłady tłuszczu ;-). Benia wniosła do naszego domu wiele radości.[/QUOTE] Masz rację! Tak mi zapadła w pamięć Wigilia... Fokador bardzo mi się podoba:-) I nie dziwię się, że Benia wniosla tyle radości do Waszego domu. Choć jej nie znam, mnie też przyniosła wiele wzruszeń:-)
-
[quote name='Neigh']Odnośnie mini morisa - moim zdaniem to jest sen proroczy w sensie - wypływacie na coraz większe wody hihihi. I jest zapowiedzią nowych akcji w Nowym Roku. Bardzo jestem Ci Mysza wdzięczna, ze tylko Was dwie wyśniłaś. Znaczy ja idę juz na emeryturę chwalić dogo:-)[/QUOTE] O nie nie, nie ma tak dobrze Neigh:-) Emeryturka Ci się marzy? Nie pozwalamy!!! Urlop dłuższy wziąć zawsze mogłaś, ale teraz już wracaj i wspieraj nas i naszych podopiecznych. Jak się nie da inaczej, to duchowo chociaż - to też bardzo ważne! A Panią Grażynkę serdecznie pozdrawiam;-)
-
Super! A co z tą słomą do budy? Koce mogły mu zamoknąć przez te odwilże:-(
-
Piękny onek Lemon wygrał ze śmiercią! Już w kochającym domku :)
Ewa Marta replied to Lemoniada's topic in Już w nowym domu
[quote name='Lemoniada']3x, z finansami na ten moment nieźle, ale wciąż nie mam pełnych deklaracji. Więc może przydadzą się cegiełki przy okazji normalnego allegra ogłoszeniowego? Dziewczyny, jak radzicie? W sumie są psy w gorszych sytuacjach... Przypomniało mi się, że mam w domu bandamkę z napisem "Szukam domu". Chcieliśmy z TŻ-tem odwiedzić Lemonka w środę, wezmę ją ze sobą i zrobimy mu jeszcze parę zdjęć :)[/QUOTE] Super pomysł! Najlepiej z tą bandamką z napisem:-) Fajnie, że jedziecie go odwiedzić! ja zostałam sama na gospodarstwie z moimi psami i ciężko mi sie wyrwać, nie mówiąc o tym, że na bank bym się zgubiła;-) Wymiziaj koniecznie Lemona ode mnie!!! -
Piękny onek Lemon wygrał ze śmiercią! Już w kochającym domku :)
Ewa Marta replied to Lemoniada's topic in Już w nowym domu
Ja bym napisała, że bardzo lgnie do ludzi, że bardzo lubi kontakt z człowiekiem. No wiesz, że potrzebuje człowieka, którego pokocha... -
[quote name='mysza 1']Gusia, chciałam Ci powiedzieć, że mi się dzisiaj śniłaś. Przeprawiałyśmy się przez jakieś wielkie wody, morza a Ty miałaś Mini Morrisa- zupełnie nie w Twoim stylu ;) Nie pytajcie mnie o interpretację- mam nadzieję, ze nie oznacza, że idziemy na dno:evil_lol:[/QUOTE] To oznacza, że razem możecie wszystko:-) Nawet przeprawiac się mini Morisem przez morze. To nikomu innemu by się nie udało:evil_lol:
-
[quote name='gusia0106']marlejowy kalendarz póki co, zestaw toreb i torebek i świecidełka póki co Książki jak zwykle pójdą na Sarę i na Toscę, ale jeśli masz coś na zbyciu chętnie przyjmę na stan ;) O, widzę, że Mysza też chętnie - więc luzik:)[/QUOTE] Ja też mam torbę ciuchów, takich na teraz i chyba dwie torby. Dostałam do przekazania i chciałabym, żeby poszły na Bruna i może Karmelka Gusiu? Mogę podrzucić?
-
Piękny onek Lemon wygrał ze śmiercią! Już w kochającym domku :)
Ewa Marta replied to Lemoniada's topic in Już w nowym domu
[quote name='mysza 1']Ja bym jednak usunęła fragmenty o wyniszczeniu. Napisałabym, że jest pięknym, mądrym owczarkiem, który został znaleziony na ulicy w cięzkim stanie (babeszja) ale teraz jest zdrowy. Bez szczegółów. Aha, i dałabym 5-6 lat, nie 7. Wszak nie wiemy ile ma, po co straszyć ludzi. Ale jak uważacie.[/QUOTE] Wiesz Mysza, ale on wygląda na starszego, więc nie ma co odmładzać go, bo ktoś się zainteresuje, a potem zrezygnuje. Może nie ma co pisać o zupełnym wyniszczeniu, ale warto napisać, że jest bardzo wychudzony, ale jest w trakcie odżywiania. Meggi wrzuciła wspaniale zdjęcia, myślę, że kilka z nich spokojnie można dołączyć do allegro. Piękny jest:-) Fajnie, że Lemonek dopuszcza do siebie dzieci:-) No i widać, jak potrzebuje dotyku człowieka.... -
Piękny onek Lemon wygrał ze śmiercią! Już w kochającym domku :)
Ewa Marta replied to Lemoniada's topic in Już w nowym domu
Piękny jest! Nadal smutny i chudzina, ale widać, że niebawem zrobi się z niego niezły przystojniak:-) Czy on juz je nasza karmę, czy nadal musicie mu mieszać z Puriną? -
[quote name='mru']nie ma, bo jak byliśmy wczoraj około 20 u Stefana to ruszyć się do nas nie chciał :placz: i go koniec końców nie zobaczyliśmy :roll: ale żarcia miał z 2 dni chyba :eviltong: może teraz sobie wybierać :cool3:[/QUOTE] A to łajza rozpuszczona:-) Teraz sobie będzie wybieral menu;-) Szjkoda, że go nie widzieliście, fajny jest. Zaczynam zastanawiać się, czy on nie ma gdzies jeszcze jakiejś mety na spanie... Raz jest, raz go nie ma. Albo taki wędrownik z niego. No nic, dziewczyny wrócą do pracy i może dadzą znać jak to z nim jest.
-
Zastanawiam się co ja mam zrobić z Samem i z Barsą. D.A.P. dziala średnio, w ubiegłym roku wywieźliśmy psy na wieś, gdzie dopiero po północy były puszczane race i wtedy zostałam z psami w pokoju, usiadłam obok na podłodze i przykryłam im łebki kołdrą. Wtuliły się we mnie i tak przesiedzieliśmy pół godziny. O dziwo przestały się trząść. Niestety w Warszawie to nie przejdzie, bo strzelają od rana:-( Może i ja powinnam dać zwłaszcza samowi Xanax... Chyba wybiorę się do pana doktora. Mój Jacek twierdzi, że robię błąd siadając z nimi, bo pokazuję, że jest powód do strachu. Że psy trzeba zostawić w spokoju i nic do nich nie mówić. Ale jak tu zostawić takie strachulce, chorobka:-( Żeby już było po sylwestrze...
-
Moja Barsa rybę uwielbia i robię jej czasami gotowaną z warzywami i ryżem. Sam ryby nie dotknie, dla niego musi być kawałek mięsa, najlepiej serca i piersi z kurczaka:-) W każdym razie ryba jest bardzo zdrowa dla psów, a Stefan mógł być albo najedzony albo nie znać smaku i zje, jak zgłodnieje:-)
-
Super, że u niego byliście! Sierść ma skołtunioną ale wbrew pozorom ratuje go to od zamarznięcia. Dlatego obcinaniem, rozczesywaniem można się zająć albo jak znajdzie dom albo dopiero na wiosnę. Ale fajny jest, prawda?
-
Pięęęękny!!!!!!! Coś niesamowitego, jaka zmiana w ciągu 2 miesięcy, co? Te jego oczy powalają i kupują czlowieka od razu:-) No pies do zacałowania!!!! Myślę, że to jednak Xanax tak go luzuje. U mnie D.A.P. włączone od ponad tygodnia i jakoś nie widzę, żeby Sam był spokojniejszy, jak strzelają. Zamiast do sypialni, gdzie jest DAP, zaczął nagle wtryniac sie między kanapę, a stolik szklany. To najciaśniejszy kąt w domu i tam uparcie się ładuje, jak tylko coś zaczyna strzelać.
-
Super, że byliście u niego! Ja narazie nie dalam rady podjechać. Nie mogę odpracować 5 godzin, które mi nagle wypadły z przygotowań do świąt. Przeddzień wigilii odwoziliśy z mouim TZ bezdomniaka do hotelu w Serocku. Skończyo sie na tym, że w wigilię sprzatałam, a dzisiaj stałam w kuchni i szykowałam świąteczny obiad dla 10 osób. Czy ktoś pojedzie jutro do niego? My o 14 mamy kolejnych gości i nie wiem, jak będzie z tym jechaniem...
-
Nie chciałby, żeby Ci serce pękało Gusiu... Tak bardzo Cię kochał, że byłoby mu smutno, gdyby wiedział, jak bardzo cierpisz:-(
-
[quote name='Neigh']Łojtam łojtam. Wcale nie jest niedobrze.......ze siusiak się nam nie podobał to trąbione było bez przerwy i od początku, tak? Gebę mu najwyżej zszyją - tyć zacznie jak przestaną strzelać. Choroby skórne......noo to się będzie wlekło ale nie jest nieuleczalne. A na zadne guzy się nie zgadzam Zresztą jeden taki miał żyć maks 2 miesiące - żył 2 lata. Wiec moje drogie myślenie pozytywne. No i oczywiście NAJSERDECZNIEJSZE życzenia i dla tych z dwa i czterema kończynami. Idzie nowy rok a z nim lepsze idzie.......zobaczycie:) ps. niczego nie brałam........ot tak uprawiam optymizm pospolity:-)[/QUOTE] I tak trzymać!!! A w ogóle to dobrze, że jesteś Neigh:-) Brakowalo tu Ciebie!!!
-
Piękny onek Lemon wygrał ze śmiercią! Już w kochającym domku :)
Ewa Marta replied to Lemoniada's topic in Już w nowym domu
[quote name='gusia0106']O kurka kurka kurka Ale to jest piękny pies :)[/QUOTE] Jest piękny i kochany! Magda, wielkie dzięki za zdjecia i informację o Lemonie! Tego mu było trzeba! Socjalizacji z innymi psami i wolności!. Przyznam Wam, że bałam się o niego, mimo, że od razu poczułam wielką sympatię do Magdy i Darka. Uspokoil mnie Jacek, który mocno stoi na ziemi (w przeciwieństwie do mnie) i on powiedział "Widziałaś te psy w hoteliku? Widziałaś jakie były szczęśliwe? Wszystkie?" On ma rację, a zdjęcia same mówią za siebie. Lemon ma możliwość biegania bez smyczy, przestał bać się suk, któe go przerażały pierwszego dnia:-) Dla mnie bomba!!!!! DZIĘKUJĘ!!!!!!