-
Posts
896 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Juliusz(ka)
-
[quote name='Berek'] Wymarzone przez Juliuszkę (sorki Jula ale na to wychodzi ;)) prowadzenie wszystkich psów bez roznicy na smyczy i najlepiej w kagańcu od czasu do czasu udaje się wyegzekwować po jakiejś większej aferce w udzialem psów (ktore najczęściej zagryzają kogoś nie na spacerze w miejskim parku bynajmniej, ino wypadając z wlasnej, źle ogrodzonej posesji :mad: ). Ale już psy niebezpieczne ktore kogoś potrubowały / zagryzly komuś psa / poniszczyły komuś mienie nadal znajdują się pod "opieką" ich przewspaniałych włascicieli, wlaściciele ci nie są skazywani na REALNE wynagrodzenie czyichś krzywd (bo za leczenie placi NFZ czyli my wszyscy, zagryziony pies dla sądu nie jest wart złamanego szeląga, coś takiego jak straty moralne nie istnieje dla naszych sędziów bo się nie da tego wymierzyć, a za niedopilnowanie zwierzaka się zaplaci 200 zł - na ogoł rechocząc w twarz poszkodowanym). I psy nad którymi się ktoś znęca dalej pozostają u oprawcy, a człowiek ktory zwierzę zakatował w wyjątkowo bestialski sposób dostaje dwa miesiące w zawiasach bo to w końcu "był tylko pies" czy "tylko kot". :angryy: W schroniskach zaś usypianie psów kończy się rozpętaną histerią na internetowych forach więc lepiej jak wszystkie siedzą stłoczone w klatkach i się humanitarnie i powolutku nawzajem eliminują. :-) Byleby nasze ludzkie rączki pozostaly czyste i nieskalane. A o adopcjach psów wyjątkowo trudnych decydują nastoletni wolontariusze o wyjątkowo infantylnym podejściu i zerowej wiedzy na temat psiej psychiki - no a jeśli personel schroniska probuje się stawiać, zawsze można zmontować spektakularną akcję na Dogo czy gdzie indziej, no nie? Następnym razem jeden z drugim "pan kerownik" nie podskoczy, bo się będzie bał i tyle.[/QUOTE] [B]Berek[/B] - nie zamierzam się obrażać:diabloti: mi się 'psi' światopogląd w ciągu ostatniego roku obrócił o jakieś 179stopni (ten jeden, pozytywny, który się ostał jest niczym innym jak tylko moją dogorywającą naiwnością...)... Gdybym na KAŻDYM spacerze (nie liczęg wywożenia psa na łąki oddalone od mojego miejsca zamieszkania o ok.50km - byle dalej od ludzi:mad:) nie spotykała się z powalającą beztroską często kiełkującą w stronę kompletnej bezmyślności:angryy: pewnie bym tak za tym 'zasmyczowaniem' wszystkich czterołapych tak nie krzyczała... Rzeczywistość mi dała po du...szy i tyle. Jago jest moim pierwszym 'osobistym', a nie 'rodzinnym' psem i spełniającym się każdego dnia marzeniem. Ja wiedziałam na co się decyduję - z psem trzeba pracować, trzeba się bawić, trzeba o niego dbać każdego dnia! Cieszyć się jak głupek:evil_lol: z postępów we wspólnej edukacji, z mokrego jęzora oblizujacego cała twarz i futrzastej mordy grzejącej stopy w zimny dzień(chociaż mój pies uważa za swój OBOWIĄZEK ogrzewanie Pańci nawet przy 30stopniowym upale;)). A jak się pojawia jakiś problem - reagować! Bo nie ma psów 'idealnych' samych z siebie! Dlatego wpiekla mnie jak jasny gwint to, że KAŻDY może pójść na bazarek i pod wpływem chwili kupić żywe stworzenie, które będzie od tego momentu zatruwało żywot wszystkim, na których trafi - bo Pan/Pani chciał/a 'mieć' pieska i na tym się kończy... Dlatego - z mojego stricte egoistycznego punktu widzenie - skoro zdecydowana większość posiadaczy psów 'nie czuje potrzeby' kontrolowania,edukowania i dbania o swoje zwierzęta, to ja już wolę być zmuszona do prowadzenia swojego psa na uwięzi! Byle inni - Ci, którzy NIE myślą o reszcie świata - też MUSIELI!
-
Brakuje u nas profesjonalistów dobrze opłacanych za swoją ciężką robotę... Ludzie uciekają z Polski studiować, szeroko rozumiane: 'zwierzęta' i nie wracają, bo po co? Nie ma obowiązku solidnej pracy z psem, to co taki wykształciuch ma robić w szkółce pt. siad, leżeć, daj lapę? Ludziom się wydaje, że jak pieska nauczą podawania łapy to sukces ogromny, pies mądry i nie ma problema:shake:. Staram się nie generalizowć - ale na własnym przykładzie: znalezienie szkoleniowca, który zna się na swojej robocie jest chole*nie trudne! A jak szukamy najczęściej? Metodą prób i błędów... i jak koniec końców uda nam się trafić dobrze, to już nie startujemy z pozycji 'uczę psa' tylko 'oduczam, odczulam, prostuję, naprawiam'. Ile osób przygotowuje się do posiadania psa? Czyta, pyta, dowiaduje się jak z psem żyć, od pierwszych wspólnych dni, żeby fundamenty odpowiednie mieć? Ile osób biegnie po pomoc, gdy pies pierwszy raz warknie nad miską z jedzeniem? Ile osób rozumie najprostsze na świecie: 'Jesteś odpowiedzialny za swoje zwierzę!'? Psów jakoś nie ubywa - egro - problem nie maleje, a rośnie...
-
[B]an1a[/B] - bez świadków bądź obrażeń Twojego psa - nic nie udowodnisz. Jesteś z punktu na straconej pozycji. Ponieważ masz psa.:angryy: [B]unacanny[/B] - nie porozumiemy się chyba... Najwidoczniej miałaś szczęście i nie doświadczyłaś (jeszcze?) ataku ze strony biegającego luzem 'piesecka'. Po czymś takim spadają z nosa rożowe okulary i ostrość widzenia drastycznie wzrasta... Ale mimo to - jest mi przykro, że nie rozumiesz, iż pies, który nie reaguje na przywołanie NIE POWINIEN biegać luzem... Cóż to za problem przypiąć suce do obroży linkę treningową? Jej to naprawdę nie będzie przeszkadzać! A Ty w momencie, gdy Twoja suka nie reaguje na przywołanie - pomagasz sobie linką naprowadzając ją na właściwe zachowanie = powrót do Ciebie.
-
Dorzucę swoje, a co!:diabloti: [B]m@d[/B] - rozwiązania, które proponujesz są na dzień dzisiejszy niemożliwe do wprowadzenia właśnie technicznie! 'Nie ma komu' wlepiać mandatów za prowadzenie psa bez smyczy - a skomplikowane to raczej nie jest:cool3: SM czy Policjant oczy ma i chyba widzi? To jak sobie wyobrażasz sprawdzanie, czy KAŻDY pies ma czip,metryczkę, z jakiej jest hodowli? Kto miałby to robić? Ustawodawca trzęsie portkami przed wprowadzeniem obostrzających przepisów dot. psów - jest nas przecież coś ok.8mln, a TAKIEGO elektoratu nie opłaca się 'drażnić' narzucaniem obowiązkowego czipowania zwierząt chociażby:angryy::shake:
-
[B]uncanny[/B] - gwarantuję Ci, że ja bym nie biegła kopać takiego psa:cool3: Zastanów się co piszesz... Jak ktokolwiek ma kopnąć psa, który jest 5metrów przed nim/za nim/z lewej/z prawej...:crazyeye: Masz 10miesięczną RR, która nie reaguje na Twoje przywołanie(Twoje słowa 'pisane';)), a pomimo to pozwalasz biegać jej luzem(również sama o tym pisałaś). Jeśli nie udało Ci się wypracować przywołania - które nota bene powinno być absolutnym fundamentem(!) - to nie pisz proszę, że Twoja suka się NA PEWNO zatrzyma i będzie trwała w bezruch aż do niej podejdziesz... Suka SAMA podejmuje decyzję jak się w danej sytuacji zachować - w tych konkretnych: Ty ją wołasz, a ona stoi - i tylko czekać jak suka dojrzeje psychicznie i zacznie robić co JEJ się spodoba. Powyższe na podstawie Twoich postów.
-
[B]ayshe[/B] - Ty się nie zdziw jak pewnego pięknego dnia do Twoich drzwi zapuka 'dziewczyneczka lat 15' - tak wyglądam podobno:evil_lol:(ino na wyglądzie się kończy:diabloti:) z kobyłą na sznurku za plecami:lol: Ale widzisz - sama piszesz, że pomimo iż suki jesteś pewna stosujesz i wymagasz: 'mój pies na smyczy - to inny też' i w drugą stronę to samo. Bijcie mnie, linczujcie i 'róbta co chceta':diabloti: - ja NIE CHCĘ żeby obce psy do mnie podchodziły/podbiegały/zaczepiały/zapraszały do zabawy/obwarkiwały czy oszczekiwały będąc 1/2m od moich nóg(!). Nie i koniec. Jak mi się powyższe zamarzy, to spokojna głowa - dam znać!:cool3: Jasny gwint! Jak psiarze mają być postrzegani pozytywnie jeśli większość nie widzi problemu w tym, że ich psy są nieodwoływalne i mimo to biegają luzem...
-
Pies, który jest nieodwoływalny, nie powinien biegać luzem. Linka 10/15/20metrowa niech za nim po ziemi szura - jest 'wolny' ale pod kontrolą. Konia z rzędem temu kto jest pewny swojego psa w 100%! Znajdzie się takowy?:diabloti: Szczerze wątpię - a skoro nie, to proszę mi napisać kto jest pewny, w najmniejszym choćby stopniu, obcego psa, którego spotyka na ścieżce leśnej/alejce parkowej? A jeszcze krzyki przewodnika w kierunku ów psa, które pies ma głęboko w duszy? No ja przepraszam... Dla mnie postawa porównywalna z brakiem jakiejkolwiek reakcji. Jeśli natomiast widzę, że na widok ja+mój pies na smyczy, właściciel przywołuje swoje zwierzę, a ów pies/suka bez 'gadania' wraca do swojego Pana/Pani(zostaje zapięty/a na smycz, otrzymuje komendę równania - bądź inne, byle skuteczne!) i mijamy się kulturalnie, to czego się tu czepiać? Żeby nie było:diabloti: - mój pies święty nie jest, ale do głowy by mi nie wpadło, żeby puszczać ze smyczy psa, o którym WIEM, że nie wróci na hasło! Jeszcze co do wspominanej 10miesięcznej RR - mentalnie, psychicznie to jest jeszcze psi dzieciak. Ale gabarytowo - już nie! Więc o ile 2miesięczna kulka jakiejkolwiek rasy może ewentualnie:diabloti: rozczulić nawet po zabłoceniu czyjegoś płaszcza - o tyle zwierz konkretnych rozmiarów(niezależnie od rasy) - już nie ;)
-
[quote name='uncanny']Tzn. że jest w odległości 10-20 metrów ode mnie. Wtedy nie zawsze przybiega ochoczo, kiedy ją wołam. Czasami muszę ryknąć na nią kilka razy i dopiero wtedy do niej dociera o co chodzi. To, że pies w końcu zaskoczy i zacznie wracać nie zmienia faktu, że w międzyczasie zdążę już usłyszeć jakiś głupi tekst. Przypominam, że moja suka jest jeszcze szczeniakiem.[/QUOTE] Jeśli nie masz dopracowanego przywoływania - prowadź sukę na uwięzi/na lince terningowej. Co do: 'moja suka jest jeszcze szczeniakiem' - a co to zmienia?:diabloti: Pies powinine być pod kontrolą - jeśli nie jest, mniej lub bardziej negatywnych reakcji doświadczasz na własne życzenie... 'Wreszcie zaskoczy' - powiedz mi proszę, skąd obcy człowiek ma wiedzieć czy Twoja suka 'zaskoczy' czy nie?:crazyeye:[/QUOTE] [quote name='uncanny']Innych psiarzy mogę spotkać wszędzie. No i bardzo chciałabym zobaczyć psa, który reaguje zawsze i wszędzie, niezależnie od wszystkiego na przywołanie swojego pana. Jeszcze bardziej chciałabym zobaczyć takiego RR. [/QUOTE] To rasa zwalnia z egzekwowania przywołania?? RR nie wraca? A każdy lab jest przyjazny;) [quote name='uncanny']Ja napisałam, że takie sytuacje nie są na porządku dziennym, bo zawsze kiedy widzę jakiegoś psa zapinam mojego na smycz lub wołam do nogi, ale nie jestem wróżką i raczej ciężko mi przewidzieć, że ktoś nagle wyjdzie z lasu ze swoim pieskiem. [/QUOTE] Proste rozwiązanie - dochodząc do skrzyżowania ścieżek przywołuj sukę profilaktycznie:) Gdyby wszyscy się do tego stosowali świat byłby pięęękny:multi: [quote name='uncanny']Moja suka nie podbiega raczej do psów, tylko idzie w ich kierunku zamiast w moim. Nie wiem czemu twierdzisz, że ona do kogoś podbiega. A co do mojego "niezadowolenia"...Może to ja jestem dziwna, ale jakoś nie lubię jak ktoś mnie wyzywa, dlatego że mój pies stanął np. 5 metrów przed psem idącym z przeciwka i się na niego patrzy i merda ogonem. Dlaczego właściciele dużych psów potrafią powiedzieć kulturalnie "proszę zabrać psa", a ci od małych szczekaczy krzyczą "wezwę policję zaraz", "weź se Pani k... tego psa, bo go zaraz pier..."??:roll: Ja akurat wiem, że ktoś może nie chcieć żeby mój pies podchodził do jego psa i szanuję to, chociaż nie zawsze to rozumiem (np. jeśli psy wyraźnie chciałaby się razem pobawić). Ale jeśli ktoś się na mnie wydziera i zachowuje się jak totalny prostak to sorry ale dla mnie to przegięcie.[/QUOTE] O kulturze wypowiedzi, a raczej jej braku:shake:, nie ma co dyskutować... Jasne, że lepiej się słyszy: 'proszę odwołać psa!' niż wypluwane wulgaryzmy. Tylko widzisz - na moje 'proszę przywołać!' reaguje może 10% psiarzy... Więc po braku reakcji na miłe słowa - przechodzę do tych 'cięższych'... I wiesz co? Na takie coś reaguje zadziwiająca liczba ludzi:crazyeye:. Dla mnie liczy się cel - zabranie zwierzaka. Miłych loodków mają w duszy, bluzgających się obawiają - bo może ja jakiś element społeczny jestem?:diabloti:
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
Juliusz(ka) replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
Dla mnie flexi to zbawienie!:loveu: 5 metrów to już swoboda - ograniczona, ale też niezastąpiona w miejscach gdzie psa może coś 'zaciekawić' [;)]. Sęk w tym, żeby w odpowiednim momencie psa przywołać i zablokować flexi. Ale ludziom się wydaje, że na tych 5,8metrach pieskowi wszystko wolno - bo jest przecież na smyczy... -
[quote name='Berek']Zresztątroszku sama sobie odpowiedziałaś w pewnym momencie (znajdź pasus o... ciepnięciu DONkiem - i uwagę że cosik jakoś wtedy mu się nie chciało rzucić na nikogo...) :lol:. Zwróc uwagę na jedno - większośc włascicieli niestety troszkęza bardzo wierzy w wagę "traumatycznych przeżyć" psów w mlodości (on sięrzuca bo go kiedyś psy pogryzły... itd). Czasem to może być... reakcja zapalna dla psa - ale na ogół jest też to haczyk na nas, ludzi - bo podświadomie nam żal psa ktory "rzuca się, ale w sumie nie ze swojej winy" i... nie podejmujemy dostatecznie stanowczych kroków, ehem, hem... :lol:[/QUOTE] Cóż, ja wierzę - wiem co oboje przeżyliśmy:shake::mad: Ale nie zmienia to faktu, że NIE PODOBAJĄ mi się takie reakcje mojego psa i już ja go tego oduczę!:diabloti: BTW - na własnym przykładzie: metody 'troszkę' mniej pozytywne zdecydowanie lepiej docierają do mojego psa:razz: Trwać jednak będę na stanowisku - ciężko jak jasna chole*a pracować nad takim 'odczulaniem', gdy na KAŻDYM spacerze spotykamy przynajmniej jednego 'podbiegacza':angryy:
-
[quote name='Berek'] P.S. Rzeczą z lekka alarmującą jest gdy czytam że ma się nad psem fizyczną kontrolę mając go na smyczy - O.K., rozumiem że sznurek zwierzaka trzyma - ale juz psychicznej, mentalnej - nie. Bo to znaczy że pies jest taaak okropnie niepodporządkowany, że jej... :lol:[/QUOTE] To chyba do mnie?:diabloti: [B]Berek[/B] - bardzo mi się Twoje poglądy podobają! i dlatego apeluję - czytaj dokładnie... Pisałam, że mam konkretny problem, nad którym intensywnie pracuję. Jednak 'odczulanie' mojego psa potrwa - i w tym czasie, kiedy nie mam jeszcze nad nim docelowej kontroli(dążę do: usadzenie psa jednym, spokojnym słowem i dalej - wypracowania braku zwracania uwagi na inne psy) panuję nad nim fizycznie! To chyba dobrze? Lepszy taki obrazek, czy paniusi, która z histerycznym krzykiem puszcza smycz, stoi, płacze i obserwuję jak jej pies kotłuje się z innym? Taka ocena jest niesprawiedliwa - pies reagujący agresją w wyniku uprzednich ataków na niego + przewodnik PRACUJĄCY nad rozwiązaniem problemu - czego się tu czepiać?
-
Śmierdząca sprawa, czyli kupki naszych milusińskich
Juliusz(ka) replied to Janosik's topic in Wszystko o psach
Trafiony - zatopiony! Niestety...:shake: Szczytem było odciąganie psa 'chodźmy stąd jak najszybciej - może nikt nie zauważy'... Że też mnie nie 'odetkało'... -
Jak rozwiniesz 'napad'? Mój 'napada', a raczej PRÓBUJE, bo jest prowadzony na smyczy. Na obecnym etapie kontroli psychicznej jeszcze nie mam niestety, ale fizyczną - tak. Jeśli pies nie jest 'przyjacielem' całego świata + nie jest pod całkowitą kontrolą przewodnika (dla mnie równa się to odwołaniu zwierzaka w każdej sytuacji) powinien być prowadzony na uwięzi! Nie ma dyskusji w tym względzie!:mad: Do powyższego sama się stosuję i wymagam tego samego od innych. Anyway - ja swojego Dona mogę w akcie desperacji rzucić jedną ręką w krzaki(raz jeden jedyny zastosowałam - pies się zdziwił jak diabli:diabloti: i z tego zdziwienia nie ruszył się na krok z 'siad' w stronę psa, który praktycznie tańczył mu przed nosem). Ale z psem/dowolnej rasy/, który ważyłby 'za dużo' jak na moje fizyczne możliwości, takiego manewru bym nie wykonała... Dlatego widok 'babci' wyprowadzającej psa, który waży więcej od niej ZAWSZE będzie budził mój POWAŻNY niepokój...
-
Śmierdząca sprawa, czyli kupki naszych milusińskich
Juliusz(ka) replied to Janosik's topic in Wszystko o psach
Wczoraj mnie zatkało... Jeździmy z Jagiem do kliniki, która sąsiaduje z kortami tenisowymi. Wszędzie dookoła poustawiane tabliczki: 'Zakaz wy/wprowadzania psów!'. Średnio to niby logiczne - w końcu trawniczki/skwerki/drzewa zaraz obok kliniki weterynaryjnej... Przyznaję bez bicia:evil_lol:łamię te zakazy namiętnie - 2razy nawet czekałam na koopę Jaga na owych:cool3: żeby od razu do badania zanieść. 'Po głowie' od nikogo tam nie biorę - ludzi kupa;), ale widzą, że sprzątam natychmiast, więc nie ma problema:) Ale to ja... skwerki zakoopczone potwornie:angryy: Wczoraj my ładujemy się do auta, a z samochodu obok wysiada odstawiona panienka z berneńczykiem. Jago już w aucie, ja się jeszcze kręce tradycyjnie czegoś szukając:roll::lol: i cudów nie ma - lookam kątem oka na piękne zwierzę :D. A zwierzę owo co robi? Ledwo na trawkę wlazło, a już się wypina i zostawia koopsko monstrualnych rozmiarów. Zgadujcie! Czy panienka posprzątała? :angryy::mad: -
[quote name='puli']Pytanie co uznamy za przejaw agresji. Czy warkniecie/skok w celu odpedzenia intruza czy odgryzienie mu głowy. Bo to ostatnie nie spodoba sie chyba nigdzie...;)[/QUOTE] Cóź, ponieważ za innych odpowiadać nie mogę:cool3: i przede wszystkim nie mam zamiaru:diabloti: - piszę o naszym, konkretnym przypadku. U nas agresja=jeż na grzbiecie+wyskok z hauczeniem jeśli pies podejdzie blisko. Strasznie mnie wqrza nasza polska, psio-ludzka rzeczywistość... Miałam szczeniaka, który był nastawiony pozytywnie do świata, a po 'przemłuceniu' przez obce psy reaguje jak reaguje... Ja swoje dołożyłam:-( zbyt ekspresyjnym stracham, ale jak tu się nie bać, skoro doświadczyło się na własnej skórze 'złego' ze strony psów będących po 'opieką':angryy: właścicieli idiotów... Wychodzi na to, że gdyby było 'jak w Szwecji' ;) to obce 'piesecki' psa by mi nie atakowały - ergo - nie miałabym problemu z agresją do podbiegających psów... Proszę mnie źle nie zrozumieć! Teraz mam już świadomość, że okazując swój strach połączony ze złością 'robiłam' za wsparcie dla mojego psa w takich sytuacjach... teraz odkręcam jak mogę! Ale JEGO strach się z powietrza nie wziął! Co ciekawe - kiedy uda nam się trafić na kulturalny:multi: i stabilny psychicznie tandem przewodnik-pies, Jago po ogromnym napięciu na początku, po chwili się odpręża i zaprasza do zabawy! Dla mnie obrazek jest jasny - pamięta, co go spotykało, więc 'na dzień dobry' jest w napięciu i oczekiwaniu na atak - dalej = gotowy ten atak odeprzeć, a nawet wyprzedzić...
-
[B]puli[/B] - mam jedno pytanie, będę wdzięczna za odpowiedź! :) Czy w tej 'utopijnej';) Szwecji pieskom wolno biegać gdzie im się podoba - tzn. mają być łagodne i wszystko im wtedy wolno? Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia ;) Na linii mój pies-obcy człowiek problemów nie ma(odpukać!), no może poza 'zbyt' dużym zadowoleniem mojego psa, gdy ktoś mu okaże zainteresowanie:diabloti:. Piszę 'zbyt', bo owczarek niemiecki POWINIEN:diabloti: być groźny, nie? A ja psa 'popsułam', bo obcych po rękach liże:evil_lol: Ale już a lini Jago-obcy pies jest... hmmm... źle :( I tu rozszerzam pytanie: Czy mój pies - łagodny, wylewny w stosunku do ludzi, ale agresywny w stosunku do psich 'podbiegaczy'(nabyte po kilku przeżytych atakach ze strony takowych:angryy:) - zostałby uznany w Szwecji za zagrożenie? Pies prowadzony na smyczy w miejscach publicznych? Czy jemu każdy pies musiałby się podobać? Pytam z czystej ciekawości!
-
[quote name='uncanny']Ja zawsze gdy widzę jakiegoś psa pojawiającego się na horyzoncie przywołuję moją sukę (10 miesięcznego szczeniaka Rhodesiana) i albo zapinam na smycz, albo cały czas powtarzam, że ma iść przy nodze. Sytuacja wygląda inaczej gdy spotykamy kolegę lub koleżankę mojej suni - wtedy jej nie wołam i zaczyna się zabawa ;) Zdarzają się jednak sytuacje, kiedy jakiś pies pojawia się nagle, [B]a moja suka jest ode mnie zbyt daleko, by zareagować na moje wołanie i kieruje się w stronę potencjalnego partnera do zabawy[/B]. Wtedy jestem pewna, że będę miała do czynienia z jednym z dwóch opisanych poniżej scenariuszy: 1. kiedy pies jest rasy średniej lub dużej słyszę zazwyczaj grzeczne "proszę zabrać pieska" i widzę, że Pani lub Pan przytrzymuje swojego pupila dopóki ja nie zapnę na smycz mojej suki, czasem zdarza się, że ktoś zacznie od razu od marudzenia 2. kiedy pies jest rasy małej słyszę zazwyczaj mało grzeczne, a nawet opryskliwe "niech pani zabiera tego psa! co to ma znaczyć żeby pies bez smyczy chodził!?! a ten amstaf to powinien mieć jeszcze kaganiec!!! zaraz na policję zadzwonię!" i widzę, że zazwyczaj Pani (na palcach jednej ręki mogłabym policzyć ile razy w takiej scenie brał udział mężczyzna) ciągnie swojego małego pieska za smycz do góry, żeby przypadkiem mój szczeniak go nie zjadł. Piesek zwisa w powietrzu na smyczy, dusi go obróżka, bardziej boi się tego co mu robi jego kochana pańcia, niż mojej suki, do której przyjaźnie merdał ogonkiem. Nie pomagają w takiej sytuacji żadne moje tłumaczenia, że to szczeniak, że nic nie zrobi itp. To, że podbiegam i od razu zapinam psa na smycz też nie ma znaczenia - zdarza się usłyszeć kilka wyzwisk:roll::roll: Nie ma sensu tego komentować, bo ludzie są różni, bywają też bardzo dziwni...:roll::roll::roll:[/QUOTE] [B]uncanny[/B] - wytłuszczyłam fragment, ktory budzi moje niezadowolenie... Wybacz, ja piszę z punktu widzenia osoby, której pies był atakowany przez pozbawione kontroli obce psy - a wtedy różowe okulary spadają i zaczyna się widzieć pewne sprawy pod innym kątem. Nie rozumiem tego fragmentu... co to znaczy, że suka jest zbyt daleko, żeby zareagować na Twoją komendę np. 'wróć!'? Jeśli Twoja suka nie reaguje na przywołanie - nie puszczaj jej w miejscach, gdzie możesz spotkać innych psiarzy! Nie rozumiem też Twojego niezadowolenia z negatywnych reakcji ludzi, do których Twoja suka podbiega... Mnie krew zalewa w takich sytacjach, ale nauczona (udało się:diabloti:) doświadczeniem - pienię się w środku i GRZECZNIE, SPOKOJNIE proszę o odwołanie psa. Nie zmienia to jednak faktu, że jestem wqrzona jak diabli - NIE CHCĘ podbiegaczy bez mojej zgody! Kiedy ludzie zrozumieją, że nie każdy kocha ich piesecka?!
-
[quote name='BeataG']Zbyt drogie jest mi życie i zdrowie moich psów, żebym miała ignorować zachowania, którymi mogą sobie wyrządzić krzywdę. Nawet gdyby miało na tym ucierpieć ich zaufanie do mnie, które zresztą absolutnie nie ucierpi, bo zaufanie buduje się przez stworzenie jasnych zasad, co wolno, a czego nie, i konsekwentne ich przestrzeganie, a nie przez samo nagradzanie. Znasz powiedzenie "zagłaskać psa na śmierć"? :cool3:[/QUOTE] Podpisuję się wszystkimi osobistymi:evil_lol: kończynami i czterema Jagutkowymi łapami!!! Mój pies LUBI wiedzieć co mu wolno, a czego nie - bardziej szczęśliwy i spokojny jest dzięki temu ;) dziwne, nie? My mamy problem z agresją do (niektórych) psów - skończyłam z 'byciem miłą', które to stosowałam w wielkich mękach... i bardziej 'brutalnie' okazuję swojemu psu ZDECYDOWANE niezadowolenie - się chłopak zdziwił, żę Pańcia potrafi być niemiła:diabloti: i jakoś pomalutku 'idziemy do przodu'.
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
Juliusz(ka) replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
Tu się zgodzę z [B]AngelsDream[/B]... agresor w kagańcu - mam stracha, że mi nogi połamie:shake:, agresor bez - te potecjalnie połamane nogi się pode mną uginają z przerażenia... [B]WŁADCZYNI[/B] - powodzenia z tel. do SM:angryy: Ja już dzwoniłam tyle razy, że nie zliczę... W DUPIE MAJĄ TAKIE TELEFONY!!!:angryy::mad: Raz dzień 'na miło' - w lasku naszym łazikujemy, Jago na smyczy, ścieżka wąska bardzo - od tyłu zbliżają się do nas 4rowerzyści. Wlazłam w krzaki:evil_lol: żeby towarzystwo przepuścić, psa do lewej, siad. Loodki nas mijają - 'gęsiego' rowerki jechały - 1rowerzysta: 'dziękuję bardzo!', moje zaskoczone i uradowane:multi:: 'proszę bardzo!', 2rowerzysta:crazyeye:: 'dziękuję bardzo!' i moje jak wyżej ale już mi się tak pysk śmiał, że mało zębów z tej radości nie pogubiłam!:loveu::evil_lol:. Na tym samym spacerze spotkaliśmy kilka par przewodnik+pies - SZOK!:crazyeye: - WSZYSTKIE prowadzone na smyczy!:multi: Normalnie jakiś nienormalny dzień dziś :lol:! Ja chcę więcej takich!:multi: -
[URL="http://www.koebers.com.pl/karma-03.html"]http://www.koebers.com.pl/karma-03.html[/URL] Czytam o np. tej karmie. Podano skład - biało, tłuszcz itd. w %, napisano ogólnie: mięso, warzywa. Ale mnie interesuje JAKIE mięso, JAKIE warzywa...
-
Czy tylko ja się składu tych karm nie mogę doszukać? Nie wykluczam, że mam problemy ze wzrokiem ;) ale na ich stronie nie znalazłam...
-
Pisałam o samym mięsie, bo znam ludzi, którzy taką dietę stosowali - ze skutkiem tragicznym dla psów... Mięso+warzywa+owoce+różnorodna inna zielenina - jak najbardziej! Całą sobą jestm za taką dietą dla psa! Ale nie dla każdego... Mój tak jeść nie może, to co? Dla ideii mam go męczyć?
-
A miałam wrażenie, ża napisałam jasno;) Karmione SAMYM mięsem. I będę podkreślać na każdym kroku:diabloti: : sposób żywienia należy dobrać do konkretnego osobnika. Mój pies żywiony 'domowym' jedzeniem ma złe wyniki, których nie dało się unormować niestety:shake:, więc przechodzimy w wielkich bólach (moich:evil_lol:, bo Jago je wszystko ze smakiem:evil_lol:) na suchą karmę.
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
Juliusz(ka) replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[B]bonsai[/B] - :diabloti: odebrałaś mi przyjemność napomknięcia o s:lmaa:myczach... Pies na samyczy/pies bez smyczy... MALUTKA różnica:evil_lol: -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
Juliusz(ka) replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
OT :evil_lol: [B]WŁADCZYNI, gops[/B] - a sprawdzałyście CHOPO dla szpica? długość 5,5 cm, szerokość 5,5cm. :cool3: