Jump to content
Dogomania

Juliusz(ka)

Members
  • Posts

    896
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Juliusz(ka)

  1. [quote name='bonsai_88'] Czy ty w ogóle dopuszczasz do siebie wiadomość, że często pies NIE JEST superpryjazny i trzeba z nim najpierw dużo pracować, żeby zaczął tolerować inne psy... później uczy się psa, żeby był posłuszny przy innych psach... a dopiero później może rozmawiać o idealnie usłuchanym psie, który da się odwołać nawet w czasie walki. Pies [owczarek], który został zaatakowany jest dopiero uczony posłuszeństwa przy innych psach, niestety jeśli jest ryzyko walki to JESZCZE słuchać się nie chce... Tak przynajmniej wywnioskowałam czytając 1 post opisujący całą historię. Ja sama jestem na podobnym etapie i wiem ile pracy potrafi zniszczyć 1 spuszczony pies biegnący w moją stronę... ba, walka 2 psów [polegająca na opluciu się, nie pogryzieniu... ale to TEŻ jest walka] obok mnie sprawiła, że moja suka przez parę dni atakowała wszystko [nawet niektórych ludzi - cofnęłyśmy się do samego początku naszej pracy]. Dlatego jestem w stanie zrozumieć zdenerwowanie Juliusz(ki).[/QUOTE] Dokładnie tak pisałabym, gdyby nie trzęsły mną emocje. [B]bonsai_88[/B] - dobrze wywnioskowałaś! Nigdzie nie napisałam, że podobają mi się takie reakcje mojego psa! Odwalam ciężka harówkę żeby go odczulić/wyciszyć. Mam się cieszyć, że miesiące pracy biorą w łeb? Jeszcze trochę egzystowania w takich klimatach i zacznę żałować, że Jago nie jest podobny do Cezara(*) - ONa tak niezrównoważonego, agresywnego, że w ciągu 7lat jego życia nie spotkałam psa, który by w krzaki nie uciekał na sam jego widok... Szczęsliwi Ci, co mają 'idealne' psy! Mój taki nie jest. Dużo pracy za nami i jeszcze więcej - przed. Oby jak najmniej niefrasobliwych psiarzy na naszej drodze...
  2. 'Bulwers' i 'wykrzykniki' z prostego powodu - ja tej sytuacji za normalną nie uważam.:mad: Czytam każdy post, do którego się odnoszę, w całości. Wytłuszczyłam te elementy Twoich wypowiedzi, które wydają mi się wielce kontrowersyjne. Mojego psa, gdy się rzuca, mogę jedną ręką do ziemi przydusić - tylko co to da w takiej sytuacji? Co niby w taki sposób można osiągnąć? Puszczony ze smyczy, obskakujący nas, warczący, pokazujący zęby, obcy pies jest dla mnie kompletnie NIEPRZEWIDYWALNY=jest zagrożeniem, które MUSZĘ wyeliminować. Nigdy nie będę miała np. leonbergera, choć niesamowicie mi się te psy podobają, bo myślę realnie - gdyby taki pies 'postanowił' atakować/gonić kota/wyrwać - nie dałabym rady fizycznie nad nim zapanować(nie te gabaryty:evil_lol:). Wybór rasy, zwłaszcza dużej, wiąże się z prostym ryzykiem - można 'nie dać rady'. Kilka lat temu w psiej szkółce, do której chodziłam z poprzednim psem, pojawił się 2letni bernardyn z rodziną. Kolejność celowa - to on przyprowadził ojca, córkę i syna; cała trójka trzymała jedną smycz. Pies nie przejawiał cienia agresji ani do ludzi ani do psów. Problem w tym, że kiedy 'postanowił' gdzieś pójść/pobiec - cała rodzina nie dawała rady go zatrzymać. Wyobrażcie sobie co mogłoby się stać gdyby ten pies kogoś zaatakował? Wracamy ciągle do jednego - wyobraźnia, wyobraźnia i raz jeszcze WYOBRAŹNIA!
  3. [quote name='Alicja'][FONT=Arial][COLOR=Red][B][U]Odwoływalny pies[/U] ....to taki który BEZ WZGLĘDU na to czy JEST na smyczy czy NIE reaguje tylko i wyłącznie na sygnały wysyłane przez przewodnika ....[/B][/COLOR][/FONT][/QUOTE] Hmm... w takim razie w moim przypadku wcale o odwoływaniu mowy być nie mogło - ja swojemu psu żadnych komend słownych/optycznych nie wydałam:diabloti: Idąc twoim tropem myślowym, Alicjo - odwoływalny pies, z jakimś agresorem wczepionym w jego gardło, powinien zaglądać wyczekująco w oczy przewodnika i czekać na jakąś fajną komendę - np. aport! :evil_lol::roll: Choć dokładna definicja brzmi: skłonić kogoś(w tym przypadku psa) do odejścia skądś/wezwać do powrotu. Nie rozumiem jak można wezwać psa trzymanego na 40cm lince do powrotu?:crazyeye: Skąd? Dokąd? [B]Alicja[/B] - czy ja gdzieś tu napisałam, że problemem była rasa suki? Identyczne emocje/rakcja miałyby miejsce w przypadku każdego psa! Prawdopodobnie mniejszego psa potraktowałabym nie żelem, a np. butem. Dziś na spacerze zaliczyliśmy spokojną mijankę z astem. Pies szedł na smyczy przy nodze swojego Pana, młody usiadł przy mojej - tandem nas minął, poszliśmy dalej. O czym to świadczy? Że wszystkie asty są super? Że mój pies jest super? Nie. Po prostu miejsce miała poprawna sytuacja i tyle.
  4. [quote name='sacred PIRANHA']no wlasnie o to mi chodzilo ze w opisywanej sytuacji [B]obydwa psy byly nie kontrolowane przez swoich wlascicieli tak naprawde[/B]...z ta roznica ze jeden byl na smyczy...i jesli rzuca sie do innych,nie potrafi olac warkotu innych i [B]jest w takich sytuacjach nie odwolywalny to dzieki bogu byl na smyczy[/B] ;) a i nie podwazam braku odpowiedzialnosci tego pana, ktory mimo komizmu jaki widocznie w tej sytuacji widzial powinien zabrac psa i nie stresowac ani Ciebie ani psow...niestety nie liczmy na to ze kazdy czlowiek bedzie odpowiedzialny...zdarzaja sie rozne sytuacje na ktore my musimy byc przygotowani...pytanie czy pieprz w takiej sytuacji to dobre wlasciwe rozwiazanie? ...i tu kazdy bedzie mial inne zdanie w zaleznosci od tego jakiego psa maja, w jakich sytuacjach mieli swoj udzial i jak sobie opisywana sytuacje wyobrazaja:D[/QUOTE] :crazyeye::crazyeye::crazyeye: Jak nie był kontrolowany? Był na smyczy - był. Nie dopuściłam do spięcia się psów - nie dopuściłam. Wyraźnie, kilkakrotnie żądałam zabrania psa - żądałam! Nieodwoływalny?! Pies na smyczy?! Przykro mi, ale najwyraźniej nie rozumiesz znaczenia słów, których używasz... Komizm sytuacji... boki można było zrywać:angryy: Śmiesznie się zrobiło jak suka dostała gazem po oczach i Pańcio z przerażeniem na facjacie rzucił się ją odciągać...:mad: [B]Bzikowa[/B] - to była Twoja wina!:evil_lol: Nie wiesz? To nic, że ON do Was podleciał! Twój pies miał czelność się zdenerwować - tego mu nie wolno:diabloti::mad:. Trzeba było go posadzić i czekać aż Ci go ON kagańcem zatłucze!
  5. NIE odwrócę się plecami do obcego psa - nie mam oczu z tyłu głowy i NIE wiem co się może stać. Przepraszam bardzo! Nie utrzymam swojego psa?! Co za bzdury! Wyraźnie pisałam, że cały czas trzymałam linkę jedną ręką, ani na sekundę nie popuściłam! Mając świadomość możliwości siłowych, której niektórym Forumowiczom wyraźnie brakuje:diabloti:, nie zdecydowałabym się na psa, którego nie byłabym w stanie fizycznie opanować. Lata siłowego ujeżdżenia zrobiły swoje - nie puszczę i już!:mad: Ah, te teksty - 'ja mam x-psów i się nie boję'. Pewnie! Też bym się nie bała jakbym miała 3TTB - kto by do mnie podszedł? jakiś psi samobójca podleci? no faaakt - nie muszę się martwić, mogę się nawet na pięcie odwrócić! w razie ataku moje psy sobie poradzą:angryy:
  6. Nie radzę sobie, fakt... z debilami, na których trafiam! Nie ma przepisu, który nakazywałby mi miłość do wszystkiego, co się rusza:diabloti: Mojego psa również taki wyimaginowany przepis nie obowiązuje. Ma być pod kontrolą=w naszym kraju: na uwięzi + w moim mieście: bez kagańca. I rzecz jasna - nie wolno mu zrobić krzywdy człowiekowi(zasady współżycia społecznego). Tylko tyle i aż tyle. Chciałam owczarka, mam owczarka - nie pierwszego. Ale pierwszego, który uwielbia towarzystwo ludzi(socjalkę odwaliłam potężną:evil_lol:) i nie lubi obcych psów - po raz n-ty: NIE MUSI. Żałuję, że reaguje tak gwałtownie. Ale mam tego pełną świadomość i po mojej stronie leżą wszelkie działania mające nie dopuścić do zakłócania spokoju/naruszania przestrzeni innych psiarzy, którzy spokojnie/kulturalnie/bezproblemowo korzystają z terenów przeznaczonych dla wszystkich! Przepraszam bardzo, jak ktoś na mnie 'pluje' to mam się uśmiechać i udawać, że 'deszcz pada'? Czy nadstawiać 'drugi policzek' dla chorej przyjemności skrzywionego człowieka?
  7. NIE napisałam: 'wielki, atakujący TTB.' BĘDĘ zasłaniać swojego psa;miałam bezsprzecznie chole*ne szczęście, że bulterierka nie dziabnęła mnie. NIE mam problemu z koncentrowaniem uwagi mojego psa na mnie, gdy inny pies jest w promieniu kilku/kilkunastu metrów od nas. W trakcie kulturalnej mijanki, również. Odnoszę wrażenie, że osoby piszące o sadzaniu psa przy nodze nigdy nie były w podobnej sytuacji. Pytam więc raz jeszcze: JAK mam psa posadzić przy nodze, skoro ten drugi próbuje go dosięgnąć? zanim zdążę wydać komendę, ten drugi dosięga mojego psa/mnie/gryzie/skacze/nie wiem co jeszcze - skąd mam wiedzieć, jak zachowa się obcy pies, którego zamiary wyraźnie 'przyjazne' NIE są?! ale o.k., powiedzmy - sadzam swojego i co? patrzę co się będzie działo? Nie dopuściłam jeszcze do walki mojego psa z innym - nie wiem jakby się zachował, czy potrafiłby się bronić. I nie chcę wiedzieć! Mój pies nie pała miłością do każdego spotkanego pierwszy raz psa. Moja w tym głowa, żeby kontakty były kontrolowane, z psami, które znamy i lubimy. Obcych podbiegaczy sobie nie życzę. Tak dla ich jak i mojego/mojego psa bezpieczeństwa.
  8. [quote name='Vectra']Ja się odwrócę ... nie nakręcam swojego psa ... jak fika to i przywalę .... gdy mój pies jest w porządku , mogę wymagać od innych .... a to biegnący z wyszczerzonymi zębami - sorry , ale nie wierzę :diabloti: TTB tak nie atakuje :evilbat: i się tak nie zachowuje ;)[/QUOTE] Cudownie. Zaraz się dowiem, że wszystkie psy są takie same, identycznie reagują, wyszkolenie i charakter żadnego znaczenia nie ma - bo: te psy tak się NIE ZACHOWUJĄ i już:crazyeye: Byłam na miejscu zdarzenia - w samym jego centrum wręcz, ale cóż... może mi się tylko WYDAWAŁO:angryy: Pisałam również, że sama byłam zaskoczona, że mój pies pierwszy nie wystartował z pyskówką - warczeć i pokazywać zęby zaczęła suka! Mój ODPOWIEDZIAŁ tym samym! Ja wymagam, żeby obcy pies do mnie nie podbiegał. Żaden - czy to york, czy bull czy wilczarz! Tyle. Gdyby koleś na moją pierwszą prośbę zawołał/zabrał sukę - nie byłoby problemu! Takich sytuacji jest od groma(niestety) - przywykłam i nie robię 'dymu' bez potrzeby, po co? Gdyby suka majtała ogonem, faktycznie 'chciała się bawić' - wkurzałabym się również na brak reakcji, ale żelu bym nie użyła! Tylko że suka 'miła' nie była:mad: Więc wyczerpawszy wszystkie inne możliwości - broniłam się jak mogłam.
  9. [quote name='Vectra']Juliszka , odemnie to byś po pysku dostała za ten gaz.Osobiście bym po policję zadzwoniła.I narobiła koło zadku. Gdyby bull zaatakował , to ok .. ale to Ty nad psem nie panujesz , więc twój obowiązek uciekać gdzie pieprz rośnie.Albo wymusić na agresywnym swoim psie bezwzględne posłuszeństwo. Twój pies jest "popsuty" nie psuj obcych psów , szczególnie TTB , bo potem pretensja , że się rzuca ... a po takich lekcjach TTB się uczy - napotkany pies/człowiek = bardzo nieprzyjemnie więc od razu utylizujemy.[/QUOTE] Ręce mi opadły... WIELOKROTNIE pisałam, że MAM problem z reakcją mojego psa na podbiegające inne psy! Wiem o tym, pracuję od długich miesięcy - i w du*ę mogę sobie wsadzić tą pracę! Przez takich idiotów jak ten wczoraj! :angryy: Proponuję zapoznać się z przepisami! [B]KK: Art. 26. § 1. Nie popełnia przestępstwa, kto działa w celu uchylenia bezpośredniego niebezpieczeństwa grożącego jakiemukolwiek dobru chronionemu prawem, jeżeli niebezpieczeństwa nie można inaczej uniknąć, a dobro poświęcone przedstawia wartość niższą od dobra ratowanego. § 2. Nie popełnia przestępstwa także ten, kto, ratując dobro chronione prawem w warunkach określonych w § 1, poświęca dobro, które nie przedstawia wartości oczywiście wyższej od dobra ratowanego.[/B] Mam pełne prawo bronić swojej własności! Nawet poświęcając życie drugiego psa! Nie wspominając o obronie koniecznej! Ja się czułam zagrożona - jak chole*a! Z przyjemnością czekałabym na Twój telefon po Policję! Dostałabyś mandat za prowadzenie psa bez smyczy, za atak na mnie i mojego psa, a gdybyś mi 'dała po pysku' - spotkałybyśmy się w sądzie. Zły adres. Ja miałam psa pod kontrolą! i w przeciwieństwie do Ciebie - znam przepisy. I o czym Ty w ogóle piszesz?! Jak mam dać psu jakąkolwiek komendę i ją egzekwować skoro 'tańczę' próbując nie dopuścić do kontaktu?!:angryy: Mam psa sadzać i co? czekać co będzie?! Uciekać? kolejny 'ciekawy' pomysł:angryy: JAK? odwrócić się plecami do warczącego psa i liczyć na to, że mnie nie dziabnie?! Koleś miał cała sytuację w głębokim poważaniu. Stał, gapił się i śmiał! Mogłam swojego psa też puścić, ale wtedy na pewno doszłoby do tragedii. Piszesz o panowaniu nad psem, o komendach - ale dlaczego kierujesz to w moją stronę? To koleś nie mógł/nawet nie próbował!/odwołać psa, pozwalał na doskakiwanie, warczenie - ja jestem winna?! Bzdura kompletna. [quote name='Vectra']a wystarczyło dodać - bo mój jest agresywny i zrobi z bulla kogel - mogel ... czasem wystarczy , uzasadnić , dlaczego prosi się o zabranie psa , wtedy druga strona wie dlaczego .... a przez nagminne demonizowanie TTB , właściciele mają dość.[/QUOTE] ?! 'druga strona' przez kilka minut obserwowała z wyraźną przyjemnością moją szamotaninę, swojego doskakującego do mnie psa, nie reagowała na moje wielokrotne prośby, na końcu już błagania, żeby psa zabrać - to co? może to nie jest wystarczające 'uzasadnienie'? :angryy: Dlaczego część ludzi myśli - prowadzi psy na smyczy(zwłaszcza, jeśli nie mają kontroli!), potrafi się kulturalnie minąć z innym psiarzem, a niektórzy mają wszystko gdzieś?! Bawimy się w 'cały świat należy do mnie'? Dla mnie nie ma znaczenia, czy dany pies jest 'milusi' czy agresor czystej wody. Dopóki jest prowadzony na smyczy i nie narusza w brutalny sposób mojej najbliższej przestrzeni wychodzę z założenia: żyj i daj żyć innym. ALE jeśli coś/ktoś mnie atakuje(wyobraź sobie [B]Vactra[/B], że atak to niekoniecznie ostateczność=POGRYZIENIE), mam pełne prawo, a wręcz obowiązek, zgodnie z obowiązującymi w naszym kraju przepisami, bronić siebie i swojej własności(w tym przypadku swojego psa).
  10. Pierwszy raz w życiu użyłam dziś żelu pieprzowego... :angryy::mad: W chole*ę poszło wielomiesięczne znieczulanie Jaga na inne psy! Już chyba tego nie odkręcę.. :shake: Znów mną trzęsie... Gdzie mam chodzić na spacer z psem, żeby uniknąć ataków?! :placz: Lasek Marceliński. Szeroka leśna aleja. Miejsce w odległości ok.30m od jednego zakrętu i ok.50m od drugiego; strategicznie - widoczność o.k.+czas na reakcję gdyby pojawił się pies na horyzoncie. Plecak kładę pod drzewem. Zapinam 40cm linkę, odpinam flexi - będziemy ćwiczyć równanie. Kończę po ok.10minutach. Jaga trzymam na lince - idzimy w stronę plecaka po wodę. Z krzaków wybiega bulterier... odległość ok.20 metrów. Ciapatego do lewej, poprawiam chwyt na lince, zasłaniam psa kolanem. Mój pies nie cierpi podbiegających do nas obcych czterołapych - trudno. Rozumiem i popieram. Wołam w krzaki(właściciela nie widzę): 'proszę przywołać psa!'. Bulterier przechodzi w skoczny galopek w naszym kierunku; znów wołam. Z krzaków wyłania się Pan, spacerowym krokiem, psa nie woła, bo po co. Ja już mam nerwa, bo tylko czekam jak mi Ciapaty z zębami się rzucać zacznie. Ale nie tym razem. Tym razem to bulterier będąc w odległości ok.3metrów zęby pokazuje i warczy! Cóż... na warczenie mój pies z cała pewnością obojętny nie pozostanie... I zaczyna się 'taniec': ja Jaga miotającego się na lince zasłaniam sobą, bulterier powarkując nas obskakuje! Teraz już krzyczę przestraszona do kolesia żeby zareagował, na co czeka do chole*y?! To nie sytuacja z cyklu: podbiega radosne 'coś', machając ogonem, a ja się wnerwiam, bo mój pies tak nie lubi! Ten pies warczał, pokazywał zęby i natrętnie zmniejszał dystans! Facet ani razu psa nie próbował zawołać! Wiązankę puściłam, a facet do mnie: to jest 7miesięczna sunia! ona chce się bawić!, a Pani jest nienormalna i ma Pani nienormalnego, niezsocjalizowanego psa! Czy on, do diabła ciężkiego, nie widział/nie słyszał, że jego suka warczy?! Ja dalej 'tańczę' . Koleś sobie stanął na środku alejki i psa ani myśli zabrać! Teraz już się drę: mój pies jest na smyczy, a Pana bez, nie kontroluje go Pan, niech go Pan zabiera natychmiast! 7miesięcy? i przywołać człowieku nie możesz? to się psa ze smyczy nie spuszcza! ja się boję! Koleś mnie wyśmiał, suki nie zabiera, ręka mi mdleje(Jago siłę już ma... a sadzać go i wyciszać nie mam jak, bo ciągle zasłaniam przed doskakująca z warkotem suką!). Jeszcze chwila, puszczę i będzie tragedia . Krzyczę, że dzwonię na Policję. Facet w śmiech - a dzwoń sobie Wycofuję się powoli w stronę plecaka; docieram do drzewa, opieram się o nie, jedną ręką trzymam Jaga, drugą sięgam do plecaka po komórkę i w tym momencie olśnienie - mam przecież żel pieprzowy! Wyciągam żel, Ciapatego za siebie(do drzewa przyciskam), sukę mam pół metra od swoich nóg(!) i celuję w nią żelem - znów krzyczę: 'bierz ją, albo psikam!'. Facet znów w śmiech - 'wariatka z gazem!'. Nacisnęłam raz... Suka dostała w oczy, odskoczyła i nagle facet ruszył pędem, złapał sukę, zapiął smycz i dawaj mnie wyzywać od najgorszych... Wpieprzona byłam na maksa, wystraszona, zmęczona, a koleś do mnie startuje?! Więc pytam grzecznie, czy jemu też mam po oczach dać? Dowiedziałam się, że jestem psychicznie chora - i dobrze! Chyba się koleś wreszcie czegoś przestraszył. Teraz już dałam komendę 'siad!'; ale pyskówki ciąg dalszy. Oddziela nas na moment koleś na rowerze z psem w typie malamuta przy boku; jakoś na niego Jago nie zareagował - ciekawe, może dlatego, że ten pies do niego z zębami nie startował?! Biorę komórkę, dzwonię na Policję - facet się odwrócił na pięcie i prędziutko w te same krzaki, z których wyszedł. Najbardziej uderzyło mnie to, że ów Pan kompletnie nie wyglądal na nieodpowiedzialnego, cha*skiego ignoranta! Jak można w takiej sytuacji nie zabrać psa?! Jak można stać, gapić się, śmiać się? :angryy: Od dziś żel noszę w kieszeni - już nie będę prosić, błagać i czekać na reakcję z drugiej strony... I w głębokim poważaniu mam teksty: swoim zachowaniem sam/sama nakręcasz swojego psa. Być może. Bardzo prawdopodobne nawet. Ale proszę mi pokazać 13miesięcznego psa, który w takiej sytuacji da się posadzić przy nodze, zostać i obserwować/czekać na moment ataku bez reakcji...
  11. Mój DON ma postawę francuską. Na podstawie zebranych przeze mnie informacji: - zły stosunek Ca do P może, choć nie musi, przyczynić się do jej wystąpienia; - może być dziedziczona; - często występuje u psów o wąskiej klatce piersiowej (u ON/DON); - według opinii wetów i hodowców - nie ma wpływu na komfort życia psa. U nas suplementacja, mam nadzieję - na razie ;), niestety nie przyniosła poprawy...
  12. [quote name='Rinuś'][B][I]Ale szczerze...? to 100 razy bardziej wolę biegającego samopas większego psa niż szczekające coś...[/I][/B][/QUOTE] oj... tu się nie zgodzę:diabloti: Z małym 'w-razie-co' jakoś sobie poradzisz, a z dużym agresorem 'atrakcje' murowane:mad: [B]WŁADCZYNI[/B] - :evil_lol:od razu 'czytać', że Ty nie owczarkowa! Szarik, tak? Jak nie Szarik, to Komisarz Rex, pies Cywil, Jerry Lee itd.,itp.:angryy: ONy są genialne! Tylko niestety niewielu właścicieli im o tym szkoleniem 'przypomina'...
  13. [quote name='WŁADCZYNI']Wrrr znowu babsko z colakiem mi się trafiło:angryy: oczyiście pies luzem i wypruł do Su, atakując w końcu mnie bo wziełam psa na ręce. :angryy::angryy:Panienka do mnie z ryjem że o co mi chodzi przecież pies stoi z boku :angryy::angryy: wrr tak colak sobie poszedł po tym jak nadarłam na niego pysk i tupałam:angryy::angryy::angryy: SM już powiadomiona kusi mnie spacer na policję. :angryy: panienki oczywiście w czasie ataku nie było na podwórku bo jeszcze nie doszła, a nie umie użyć mózgu na tyle sprawnie aby zauważyć że jej pies jest agresywny i jej pies atakuje innych więc puszczanie go luzem w ciemno nie jest dobrym pomysłem wrrrr[/QUOTE] Ja Ci zaczynam zazdrościć:diabloti:, że możesz Su na ręcę złapać... Ja mogę tylko wiać:angryy: Idąc za radą znajomego:loveu: - od dziś będę krzyczeć nie, że nie chcę kontaktu, ale że mój pies cierpi na baaardzo zaraźliwą i chole•nie kosztowną w leczeniu chorobę:diabloti:
  14. Orientuje się ktoś może, czy w Polsce jest dostępny Solid Gold Wolfcub w workach mniejszych niż 15kg? To trochę dużo, 'na probę' :(
  15. Już spieszę z odpowiedzią :) Pracuję z moim psem(DON 13miesięcy) codziennie - posłuszeństwo(pod PT)+ młody ma pozytywną ambę na punkcie gryzaka i piłki, więc także różniste wariacje aportowe;). Powyższe na terenie zamkniętym oraz w kilku kilkuminutowych sesjach w trakcie spacerów.Robimy też szkolenie indywidualne. Wychodzę z założenia, że mój pies ma się najlepiej bawić ze mną:evil_lol: Prawdopodobnie wyglądamy 'ciekawie':diabloti: ganiając razem po lesie/polanie - ale frajdę mam ja i Jago, więc zdanie 'reszty świata' w tej kwestii jakoś mnie nie obchodzi;) Stałej grupy psiej do zabaw niestety brak... Dlatego, jeśli trafiamy na sympatyczny tandem przewodnik-pies(nie ukrywam, że najlepiej sprawdza się opcja: młoda suka chętna do wspólnej gonitwy), pozwalam na trochę 'brykania'. Cóż, mam świadomość, że lada chwila dorastający samiec może zacząć przejawiać zachowania, delikatnie rzecz ujmując, nieciekawe - dlatego takie zabawy mają miejsce bardzo sporadycznie+nigdy nie na:'hip,hip hurrra' ;)
  16. Podepnę się z pytaniem, jeśli można :) Gdy spotykamy na spacerze tandemik pies-przewodnik i otrzymujemy przyzwolenie na zapoznanie się czterołapych/zabawę często ma miejsce taki obrazek: Jago siedzi przy nodze - odpinam smycz - moje 'przywitaj!' - młody się 'spina' (nierzadko z jeżem na grzbiecie+uniesiony wysoko ogon) i w zależności od reakcji drugiego psa - albo podchodzi ostrożnie(gdy ten drugi przyjmuje podobną postawę), albo leci na łeb na szyję(gdy drugi np.przywaruje,przybije do ziemi przednimi łapami). Zawsze po kilku chwilach młody próbuje kłaść łeb lub łapę na karku drugiego psa; w gonitwach podszczypuje za skórę na karku. In plus odczytuję wyraźne przystopowanie/odpuszczenie, gdy psi kumpel zaskomli. Czy to nie jest właśnie próba pokazania 'ja tu będę górą'? Zdominowania drugiej strony? Z kolei gdy 'wchodzimy' w jakąś grupę psio-ludzką, zawsze jest ostrożny, przez kilka minut 'orientuje się' w ów grupie i panujących między psami relacjach. I to on pozwala się obwąchać, na ewentualne warknięcie reaguje wycofką itp. Tutaj on się podporządkowuje?
  17. [B]jaanna019[/B] - współczuję stresu... jednak nie daj się zastraszyć! ta sytuacja podpada już pod konkretny paragraf - to są groźby karalne! Zadzwoń na Policję, albo przejdź się do komisariatu dzielnicowego i zgłoś to koniecznie dla własnego bezpieczeństwa! Pozdrawiam :)
  18. Farafarafa:mad: 'Radosny labek', odsłona n-ta: Wczorajszy spacer w lasku, ścieżka(z tych szerszych) ludzko-psio-rowerowa=żyjmy i dajmy żyć innym:diabloti: Ciapaty równaj w kontakcie ćwiczy przy rozpraszaczach(na smyczy treningowej 40cm). Jedzie na rowerku tatuś, za tatusiem córeczka, a za nimi labek z wieeelkim drewienkiem w pysku:evil_lol: (rzecz jasna bez smyczy + aż dziw bierze, że za nimi ludzie nie krzyczą z bólu po 'kontakcie' z ów konarem...). Schodzę z psem na bok ścieżki,prawie w krzki włażę, sadzam Jaga przy lewej, smakol pod pysk i czekam... jasne, że czekam na 'atrakcje', a nie na zatrzymanie się, zapięcie laba na smycz i bezproblemową mijankę, nie?:mad: Tatuś przejechał, córeczka przejechała, a labek? Labek przebiegł kawałek(już się, głupia cieszę:shake:), ale jednak zawrócił i gdzie podbiega, no GDZIE?! Do nas, jak inaczej mogło być... Co robi tatuś? zatrzymuje się? NIE. JEDZIE DALEJ. Dopiero jak moje futro 'wyrwało' i dostało ochrzan, to tatuś chyba usłyszał i łaskawie przez ramię(dalej pedałując przed siebie!) woła swojego psa:shake: Labek zareagował za 3razem... Powinnam Jaga puścić - oj! smycz mi z ręki wyskoczyła, sama z siebie, NAPRAWDĘ:mad: Labek by się 'wybiegał', że hej!:evil_lol: i drewienko by stracił przy okazji... I tak 'odczulanie' czas zacząć... ZNÓW od początku:angryy::mad: Mnie kiedyś szlag trafi na miejscu...
  19. Ratunku!Pomocy! Jeśli komuś się ONy,sposób ich wystawiania, atmosfera przy ringu nie podoba - czy jest jakiś przepis nakazujący przechodzenie tych 'męczarni'?:diabloti: Ja się do pudli np. nie pcham, bo mi od 'upiększaczy' alergia drogi oddechowe wyżera. A już teksty o ukrywaniu wad są poniżej jakiegokolwiek poziomu!:mad:
  20. Polecam gorąco piłki ATOM rogz for dogz :) Jago(DON 13miesięcy) ma 2, kupione w listopadzie 2007r. - ukochane przez psa piłki! Fajnie się odbijają, dają się 'ciamciać' ale się nie 'zjadają':razz: Jeden minus - nasiąkają śliną... nauczona doświadczeniem płuczę i 'wyciskam' po każdej zabawie.
  21. [quote name='WŁADCZYNI'] jeśli chodzi o ogon - jak wystawał tylko ogon i tylnie łapy, to naprawdę humanitarniej jest wyjąć psa za ogon w moim przypadku.[/QUOTE] :evil_lol: No ja nie wiem czy nie powinnaś jednak 'tam gdzieś do środka' rąk pchać i wkładać Su kolcy:diabloti: za ogon swoje futro łapać?! a fe!:evil_lol:
  22. Berek - ja bym nie porównywała szarpnięcia/odciągnięcia za skóre na karku zwierzaka raz na przysłowiowe: sto lat:evil_lol: do szarpaniny nieustannej na kolcach, czy lania po zadku smyczą:mad:
  23. Ja się CIĄGLE, do znudzenia staram odczulać moje futro... Nie dociera do mnie:diabloti:, że pół świata obrało sobie za cel utrudnianie tego jak tylko się da:mad: Nowy HIT:angryy: Małe, rzucające się, szczekające 'coś' z kobitką na drugim końcu smyczy idzie 'na nas'. Jago do lewej, siad, 'zostaw!' i machanie paróweczką:evil_lol:przed nosem. Myślę sobie: kobita zrozumie i minie nas z małym prowokatorem jak najprędzej. Jaaaaaasne..... Pół metra od nas tandemik robi stop!, małe 'coś' dalej wariuje pt.'zjem Cię,zjem Cię!', a kobitka: 'zobacz jaki grzeczny piesek!' Ty też byś tak mógł!'. Młody rzecz jasna nie wytrzymał 'bliskości' jazgota i wyrwał... Opie*doliłam babę na czym świat stoi:angryy: DALEJ BĘDĘ PRÓBOWAĆ EGZYSTOWAĆ W TEJ RZECZYWISTOŚCI:evil_lol: Co do 'znęcania się' nad psem: młody dziś też 'zarobił' odciągnięcie za skóre na karku(na szczęście on się z zębami nie odwraca :))jak gnojka od zraszacza odwołać nie mogłam... 3razy próbowałam, 3 razy już,już do mnie dobiegał i nagle w tył zwrot i do wody! ja mam DONa, któremu się wydaje, że jest wodołaz:evil_lol: A i chcę zamordować własne futro, które to futro chce mnie zjeść! W zabawie w berka z Ciapatym ja się drę: jak Cię złapię, to Ci łapy powyrywam, zarazo, chołoto, aaaaaa!:lol:, a młody jak goni mnie i dopada, to całym ciężarem uderza i wywalamy się na ziemię w wielkiej radości i wzajemnym 'podgryzaniu':evil_lol: Tylko czemu nikt nie widzi jak mój pies na hasło 'dosyć!' bez najmniejszego protestu zmienia bieg na jedynkę z uśmiechniętym pychem? a mi już siniaki naprawdę nie przeszkadzają!
  24. Na chwilę obecną to nawet nie niewiele, a zupełnie NIC.:eviltong: Mój DON(po Donach) jest wnętrem jednostronnym, więc o jakichkolwiek wystawach zapomniałam wiele miesięcy temu. Ale za DONami jestem całym sercem! I bardzo mnie cieszy ta decyzja, choć z ciekawością i niepokojem będę śledzić co tak naprawdę z niej wyniknie... Jakoś trudo mi sobie wyobrazić stworzenie jednego wzorca(?) dla ON i DON. Czy to będzie możliwe? Laik jestem:evil_lol: więc chętnie zapoznałabym się z opiniami hodowców/fachowców. Dorotka - każda zmiana na początku wprowadza zamęt.
  25. Dorotka, dlaczego?:evil_lol: Ja wiem, że ty DONów nie uznajesz... Ale obiektywnie - ten ruch może bardzo pozytywnie zamieszać w środowisku:lol:
×
×
  • Create New...