-
Posts
896 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Juliusz(ka)
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
Juliusz(ka) replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[B]kelpie0[/B] ale proszę, napisz: jak? ja chętnie dyskutuję, bez personalnych wycieczek. Staram się zawsze, w miarę możliwości oczywiście;), poznać zdanie, opinie innych. Nie broniłabyś się? -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
Juliusz(ka) replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='kelpie0']Rozumiem, rozumiem, tylko wcześniej nie było mowy o obnażonych kłach... Dlatego moja reakcja była taka, a nie inna... Gdy jakiś pies biegnie w stronę mojego zwracam uwagę na to, czy on: - Pędzi po lini prostej, czy delkiatnym łukiem - Ma obnazone zęby, czy np. odwrócona głowę - Nie zatrzymuje się, czy siada np. 10 metrów przed moim - Czy widzę opiekuna tego psa... Tak ja to robię... Ty niestety nie opisałaś całości, ale wg. mnie większość psów potrafi sie ze sobą dogadać, one nie są nieme...[/QUOTE] Opisanie tych 2sytuacji w drobnych szczegółach zajęłoby prawdopodobnie nie 3 a 30postów;) Od 8lat mam 'oczy-na-około-głowy' podczas spaceru z psem - przy Cezarze(*) żeby chronić innych przed nim, przy Ciapatym żeby nie dopuścić do 'spięcia', które może się fatalnie odbić na jego psychice, nie wspominając o ewentualnych 'krwawych' konsekwencjach. Tak więc: naprawdę WIDZĘ wszystko, co się dzieje w zasięgu mojego wzroku(a ten, odpukać, mam bardzo dobry) i ZAWSZE staram się minimalizować jakiekolwiek ryzyko, które mogłoby dotyczyć mnie i mojego psa. I odróżniam CSy od 'zaraz będzie jatka'. Wilczak dopadł nas w pełnym pędzie z jazgotem, warkotem i zębami na wierzchu - zero 'pokojowych' zamiarów. Bulowaty leciał w lini prostej, przez chaszcze; właściciela BRAK. Naprawdę wydaje mi się, że sytuacje oceniłam prawidłowo - jako zagrażające mojemu i mojego psa bezpieczeństwu, a w przypadku ewentualnego starcia - życiu. W świetle obowiązujących regulacji prawnych pies jest tzw. rzeczą ruchomą, moją własnością. Mam prawo takiej własności bronić poświęcając dobro tej samej wartości - tutaj ewentualnie drugiego, obcego psa. Nie wspominam już o związku emocjonalnym, uczuciach itd. jakimi darzymy nasze futrzaki, bo tego w żadne ramki ująć się nie da. Chyba nikt z nas tu obecnych nie poświęciłby swojego psa dla 'dobra' innego?? -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
Juliusz(ka) replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
Poinstruowana zostanę przez fachowca; oczywiście - to ostateczność! ale NIE ZAMIERZAM PATRZEĆ JAK JAKIŚ PIES ROBI KRZYWDĘ MOJEMU! a przerzucenie złości na właściciela - jak najbardziej, tyle tylko, że w takich sytuacjach ów właściciela albo nie ma:angryy: albo nie ma kontroli nad swoim psem; to co? mam grzecznie szukać/iść do szanownego Pańcia/Pańci i prosić o reakcję, a w tym czasie mój pies będzie walczył o życie?!:angryy: -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
Juliusz(ka) replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='WŁADCZYNI']Paralizator nie ma ładunku 220v. czasem nawet i gaz nie pomaga, kop również. Paralizator to zapewne ostateczność. Mało mnie interesuje cierpienie tego psa - interesuje mnie życie i zdrowie moje i mojego psa.[/QUOTE] 100% zgodności z moimi poglądami! [B]kelpie0[/B] - jakie dogadanie?? jak coś 'pędzi' w naszym kierunku z obnażonymi kłami, to raczej nie chce 'się bawić'... a teksty: 'właściciel jest winny; bieeedny pies...' :angryy:ludzie! to JA jestem atakowana! mam się przejmować obcym agresorem, czy ratować siebie i swojego psa?! -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
Juliusz(ka) replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
Nagle sarenki się spłoszyły i myk w lasek; młody się zjeżył, szczeknął 2razy - ja: 'zostaw', ale nie na sarenki ta reakcja była:angryy: tylko na coś białego, bulowatego przedzierającego się przez chaszcze prosto na nas!:mad: bez kagańca!zero opiekuna na widoku! wczoraj było serce w gardle, dziś miękko mi się w kolanach zrobiło, bo z takim psem w żaden sposób bym sobie nie poradziła:shake: więc drę się w las: 'człowieku! odwołaj psa! szybko! bo będzie tragedia!' i znów psa za siebie, i znów śmierć w oczach; dzięki bogu pies chyba zareagował na wołanie(piszę 'chyba', bo ja nie słyszałam) i zawrócił jakieś 10!!!metrów przed nami:angryy: CZY JA PRZESADZAM? CZY LUDZIE SĄ KOMPLETNIE POZBAWIENI WYOBRAZNI?! -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
Juliusz(ka) replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
schowałam młodego za sobą, dobrze, że go 'wcięło' ze zdziwienia, bo on teraz bohater się zrobił:shake: i z kolei ja z rykiem desperacji i wściekłości na psa; nie wiem czy pies łaskawie zareagował na krzyki swojej Pani czy może moja histeria też zrobiła swoje - w każdym razie pies zawrócił, a ja zwiałam z młodym w alejkę, z której wyszliśmy. Wolę nie myśleć, co by się stało, gdyby mój pies i tamtem się spięły - sama musiałąbym je rozdzielać, bo przecież ta kobieta nie miała kontroli nad ŻADNYM ze swoich psów; co by było gdyby tamte się jej wyrwały?!:angryy: zeżarłyby nas żywcem!!!:mad: samonakręcająca się sfora!!! Kobieta doszła do krzyżówki i krzyczy do mnie: 'Czy coś się stało?!' ludzie!!! no nic się nie stało przecież, nie?!:angryy::mad: A dziś: mamy w lasku sarenki:p młody na smyczy, looknął między drzewka i się zapatrzył - na sarenki właśnie. Myślę - fajnie, niech się 'otrzaska', że zwierzątka, że zaraz zwieją a gonić nie wolno. Coś im się nie spieszyło;)więc sobie stoimy jak 2 głupki na ścieżce. -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
Juliusz(ka) replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[B]UWAGA![/B] OŚWiADCZENIE:angryy:: Od jutra w poznańskim lasku marcelińskim będzie kursować 'wariatka' (zaraz się dowiem, że takową jestem - trudno) 'uzbrojona' w gaz pieprzowy i paralizator:mad: Każdy pies, pozbawiony kontroli opiekuna, który podleci z zębami na wierzchu do mnie i mojego psa zostanie potraktowany najpierw gazem, a jeśli to go nie odstraszy - paralizatorem. Informuję, że będę 'razić' prądem tak długo aż pies nie padnie!!! LUDZIE JA SIĘ BOJĘ JAK JASNA CHOLERA!!! Wczoraj dopadł/a - nie znam płci psa - nas wilczak: dochodziłam z młodym do leśnej 'krzyżówki', więc jak zwykle przywołałam psa do siebie i przypięłam smycz; wychodzimy na jedną z GŁÓWNYCH ścieżek i moim oczom ukazuje się Pani z 3 wilczakami - psy zaczęły szaleć, kobieta ledwo je utrzymuje, a nagle jeden (nie był nawet na smyczy!!!:angryy:)z jazgotem i zębami na zewnątrz wyrywa w naszą stronę... miałam serce w gardle... -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
Juliusz(ka) replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='saJo']Dokladnie :angryy: Czy ludzie nie moga zrozumiec, ze niektorzy nie chca aby ich pies bawil sie z innym? :angryy: i niekoniecznie jest to spowodowane choroba/agresja wlasnego psa? :angryy: Nie trawie, jak ktos bez pytania wyskakuje z ludzkimi lub psimi "lapami' do moich psow :angryy:[/QUOTE] :thumbs::thumbs::thumbs: D-O-K-Ł-A-D-N-I-E! niestety, chyba wymagamy zbyt wiele, mając nadzieję na cień 'kultury' ze strony 90% właścicieli psów...:mad: -
złota zasada: nie to jest dobre, co jest polecane, tylko to co służy TWOJEMU PSU:lol: my przerobiliśmy karmy z najwyższej półki i młody robił 3,4 wielkie koopy dziennie:shake: po przestawieniu na gotowane/surowe - okazuje się, że pies może załatwiać się 1(!!!) raz dziennie, nie 'zagazowuje' najbliższego otoczenia, co przy suchym akurat u niego było przykrą normą; więc jak dla mnie jedyną drogą do odkrycia najlepszego sposobu karmienia jest niestety, albo i stety próbowanie i obserwowanie swojego psa.
-
[B]Dorotka[/B] ja o tych obiecanych fotkach malej kluski będę pamiętać:diabloti: i głowę suszyć tu i na owczarku:evil_lol: a jaki polecilibyście klin dla 10miesięcznego DONka, który kocha nad życie przeciąganie gryzakiem jutowym (1 nam aktualnie wystarcza na 3,4 sesje:oops:), a jak się diabeł wgryzie, to wisi aż nie usłyszy magicznego 'puść'... już mi ręce odpadają od tego jednego uchwytu i chcę kupić klin z 2 przynajmniej, tylko jaki? niestety określenia typu: miękki, średnio miękki, twardy niewiele mi mówią, a metod prób i błędów mam już troszku dość...
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
Juliusz(ka) replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[B]!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!![/B]:angryy::angryy::angryy: jakim epitetem obdarować takiego 'człowieka'?! nadzieję mieć można jedynie, że takie COŚ się nie rozmnoży! -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
Juliusz(ka) replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
biedny... i to jest jedyny tragiczny element tego 'przypadku', bo reszta się nadaje wyłącznie pod paragrafy(!!!): prowadzenie psa bez smyczy, spożywanie alkoholu w takim miejscu i formie i GROŹBY KARALNE:angryy: a co ze szczeniaka wyrośnie - strach pomyśleć... skoro teraz woli ładować się w paszczę innemu psu niż wrócić do swojego Pana??? i jakim trzeba być debilem, żeby tłuc psa za to, że wrócił/został wreszcie złapany? przecież pies kojarzy - jak jestem z 'nim' boli, jak jestem daaaleko jest fajnie... DRAMATDRAMATDRAMAT!!! -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
Juliusz(ka) replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
się stanie mojemu psu, to ten Pani kosę dostanie! i bluzga. ciemno mi sie przed oczami zrobiło, chwała, że miałam psa na smyczy, bo bym kolesiowi z twarzyczki zrobiła dżem truskawkowy(a 'przygotowanie' odpowiednie mam:mad:) koleś piwsko postawił na środku alejki i dawaj gonić(!!!) swojego psa. Poszliśmy z młodym dalej. Loodki zgromadzone(a jak!atrakcja,że hej!)łypią spod oka, no bo przecież ten mój pies to jakiś morderca normalnie!, więc ostentacyjnie odstawiliśmy pokazik posłuszeństwa na środku alejki i jakoś loodki inaczej na nas popatrzyły :lol: idziemy sobie na 'naszą' polankę i nagle słyszę potworny skowyt,pisk i jęczenie... temu debilowi udało się niestety złapać psa... Tak byłam wpieprzona, że zadzwoniłam na SM - oczywiście mogą przyjechać, oczywiście to potrwa, oczywiście tego dupka już nie będzie, oczywiście proszę zgłaszać!:angryy: aha! a psa nawet jak jest atakowany(!!!) ze smyczy spuścić mi nie wolno!!! a tak 'na ucho' się dowiedziałam, że wyjątkowo miły Pan z SM nie może mi sugerować rozwiązań niezgodnych z prawem, ale o ile psa bronić 'brutalnie' nie mogę, to SIEBIE już TAK! więc kochani moi! od dziś JA czuję się zagrożona przez wszystko co do NAS podlatuje i MUSZĘ się bronić! a jakby nie daj Boże taki dupek o mnie wystartował, to lepiej go paralizatorem, niż 'ręcznie', bo jak przyjdzie co do czego to ja bezbronna,zapłakana kobietka bronić się nie umiem a tu taki oprych po prostu rzucił się na mnie więc życia swojego bronić musiałam. i płacz mocno histeryczny oczywiście jeko przerywnik. Na koniec: wiem, że zachowanie mojego 10miesięcznego DONka do idealnych nie należy(choć muszę zaznaczyć, że problem 'aktywnego niezadowolenia' występuje wyłącznie w sytuacjach jak wyżej) i dlatego PRACUJĘ NAD I ZE SWOIM PSEM CODZIENNIE. Ale ja mam kontrolę nad sowim psem, więc albo inni będą również takową mieć, albo będę robić kuku!!! -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
Juliusz(ka) replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
CD. Wyrośniętego szczeniola puszczonego samopas zauważyłam z daleka(oczka dookoła głowy mam:razz:), więc Ciapaty odstawił szyk komend jak wyżej. Niestety szczeniak chciał się 'bawić'?! Młody długo obskakiwania nie wytrzymał i zaczął się rzucać:shake: więc drę się do 'właściciela': Panie zabierz Pan psa!( tutaj mały 'rys' fizjonomiczny ów Pana: włoski długie, ulizane brylantynką, dzikie oczka + puszeczka piwa w ręce i druga w siateczce; smyczy ani widu:mad:) koleś zero reakcji; szczeniol skacze,mój się rzuca.Pokrzyczałam jeszcze parę razy; facet łaskawie zaczął iść w naszym kierunku nie odwołując psa(!!!) tylko do mnie: on mnie i tak nie słucha. wqrzyłam się jak diabli i krzyczę: no to ja swojego puszczam i niech się krew leje! a na to PAN: niech no tylko coś -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
Juliusz(ka) replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
:angryy: na 'dzień dobry' wniosek: kupuję paralizator. Nie na psy. Na 'ludzi':angryy: czas akcji: niedzielne popołudnie; miejsce akcji: poznańska Cytadela; występują: młodziutki huskacz i jego pan/BURAK:angryy: mój Ciapaty i ja/wqrzona do granic wytrzymałości przypadkowe, spacerujące loodki SM - telefonicznie Spacer tradycyjnie zaczynamy od polanki: 30/45minut ćwiczeń,aportowania i dzikiego ganiania - Pańcia za psem,pies za Pańcią :lol: żeby się młody wymęczył troszeczkę(energia upuszczona=psa się głupie pomysły nie chwytają ;)) i dalej łazikujemy sobie jeszcze jakąś godzinę. Ale... na polankę trzeba dojść od samochodu kawałek; ten 'etap' młody pokonuje na smyczy. Z przykrością muszę przyznać, że mój pies wkroczył w wiek kiedy hormony na mózg padają:diabloti::mad: i już nie każdy napotkany czterołapy jest kumplem do zabawy :( dlatego kiedy i z kim mój pies będzie się bawił decyduję ja, chyba mam rację??? Jago reaguje ehem, delikatnie rzecz ujmując, niezadowoleniem kiedy podbiega do nas obcy pies, dlatego konsekwentnie ćwiczymy: pies na horyzoncie-młody do lewej-komenda siad-komenda zostaw-właściciel z psem nas mijają-hasło dobrze-idziemy dalej.SKUTKUJE, niestety TYLKO kiedy ten inny pies jest pod kontrolą i nie podlatuje jak dziki i nie obskakuje nas z każdej strony, bo wtedy młody dostaje szału i ja też!:angryy: Wczoraj mieliśmy wątpliwą przyjemność skrzyżowania dróg z młodziutkim huskaczem i jego 'panem' idiotą':angryy: -
Wszystkie karmy suche, które wymieniłaś, zawierają duże ilości węglowodanów... Ja bym spróbowała karmy pozbawionej zbóż (to właśnie one b.często uczulają, a my doszukujemy się źródła uczulenia w źródłach białka-kurczak,indyk,jagnięcina itd.). [B]Orijen[/B] dla psa 10miesięcznego, który najintensywniejszy wzrost ma już za sobą jest,moim zdaniem, wart spróbowania :)
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
Juliusz(ka) replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='lorraine']Byla straz miejska. No i nic nie moge zrobic. Ta suka w swietle prawa nie jest agresywna, nie musi chodzic w kagancu. Na smyczy byla jak i moja, wiec byla zabezpieczona. Straznicy z nia rozmawiali powiedziala ze poniesie koszty leczenia. Z tym ze to duze koszty nie beda, plaszcz we krwi mnie bardziej martwi. Moge a) odpuscic, poprosic zeby zwrocila mi pieniadze za leczenie b) pojechac do siedziby strazy, zlozyc zeznania, wtedy sprawa bedzie skierowana do sadu grodzkiego. Z tym ze nie mam dowodow, bo nikogo nie bylo w poblizu. Jest moje slowo przeciwko jej slowu. Prawo nie nakazuje suce zakladac kaganca bo nie jest w spisie ras :roll: A jak ja kiedys bede miala cudownego grzecznego i szkolonego amstaffa (tak sobie marze ;) ) to bede go musiala ubierac. W swietle prawa obie suki sa jednakowo agresywne... Ot i tyle. Ide moczyc plaszcz w zimnej wodzie....[/QUOTE] qrcze, współczuję takiej:angryy:sąsiadki... oby sytuacja nigdy więcej się nie powtórzyła, ale gdyby... ja bym agresywną psicę potraktowała takim kopniakiem, że mnie i mojego psa omijałaby szerokim łukiem:mad: i jeszcze bym krzyku histerycznego na cała klatkę robiła przy każdym spotkaniu z babą-idiotką:angryy: żeby właśnie 'gdyby co' wszyscy sąsiedzi potwierdzili, że baba problemy sprawia. Wiedzą, bo słyszeli. -
[quote name='ulvhedinn']Nawoływać to nie.... ale znam siebie i gdyby myśliwy zastrzelił mojego psa siedzącego (czy stojącego, czy wręcz fruwającego) przy mnie, to ma jedną jedyną szansę- posłużyć się bronią- jeśli zdąży. Inaczej z lasu nie wyjdzie. I nie porównywałabym tego z wjechaniem autem w doopę. Z dwóch powodów: po pierwsze kolizje powoduje się zazwyczaj niechcący, do psa strzela celowo. Po drugie- samochód to tylko przedmiot, rzecz do zastąpienia; pies jest "osobą", moim przyjacielem, członkiem rodziny, mojego stada. Jeśli ktoś krzywdzi moje stado, lepiej, żeby umiał szybko wiać :diabloti: Owszem, zdaję sobie sprawę, że to "prymitywny instynkt hordy" i... dobrze mi z tym....[/QUOTE] podpisuję się rękami, nogami i wszystkim czym/w czym zdołam utrzymać 'pisadło':diabloti: BRAWO!!!
-
Jajka monitujemy:razz: 'zewnętrzne' jest o.k., drugie na szczęście w pachwinie, więc zabieg, odpukać, nie powinien być skomplikowany - będziemy usuwać, oczywiście! ale za jakieś pół roku. buuu :( czyli nie ma żadnych prof. w Poznaniu? szkoda wielka... pozostaje nauka 'na własną rękę - na własne ryzyko'... qrcze, a może chociaż jakiś szkoleniowiec, który dodatkowo(obok np.PT) troszku się tym zajmuje? bo tak 'z książki" i psa i siebie edukować, to mi jednak straszno...
-
Witam! pomóżcie 'lajkonikowi';), bardzo proszę! jestem szczęśliwą posiadaczką 9miesięcznego DONa i szukamy dla nas wspólnie ciekawej formy aktywności. agility rysuje się interesująco :lol: ale że zielona jestem w temacie zupełnie, nie chcę sama niczego zaczynać, żeby nie popełnić błędów nie do odkręcenia. czy moglibyście polecić dobre miejsce/szkoleniowca w naszych okolicach? czytałam o szkole ABC, ale czy to wszystko? i pytanie tak trochę na 'boczku' - mój pies jest jednostronnym wnętrem :( słyszałam, że taka wada wyłącza psa z możliwości uczestniczenia w zawodach agility; czy to prawda? a jeśli tak, to móże ktoś z Was się orientuje dlaczego? z góry dzięki wielkie! pozdrawiamy Kasia i Jago vel Gucioperz wiem, że cały wątek o Poznaniu, ale litości... już 184strony:look3:
-
Krótko acz dosadnie: i znów pies bierze w łeb za to, że trafił na właścicieli idiotów:angryy: Pies powinien zostać uśpiony, niestety... ryzyko powtórzenia zachowań jest zbyt duże. KTO ZOSTAWIA 7MIESIĘCZNE DZIECKO BEZ OPIEKI??? a tak btw: jak pies przez pół roku obserwował przez kraty:angryy: jak się cała rodzina kręci wokół 'piszczącego tobołka', to ja się nie dziwię, że chciał sprawdzić co to to jak tylko trafiła się okazja... że zabrał ów 'tobołek' w jedyne bezpieczne miejsce(swojego kojca), co w tym dziwnego? nigdy się nie dowiemy czy pies 'umyślnie i z rozwagą'(jejq jak to brzmi...:razz:)zrobił dziecku krzywdę, czy, że tak powiem, uszkodził je 'przy transporcie' w paszczy, kiedy dziecko zaczęło się ruszać... żeby nie było - nie bronię psa... równie dobrze może być chory psychicznie, ale powyższe uważam za bardzo prawdopodobne.
-
W kwestii terenów prywatnych/tutaj lasów/ - gdyby na moim terenie wyskoczył zza krzaka uzbrojony człowiek - broniłabym się odruchowo! jeśli ktoś jest na tyle głupi, że lata po cudzym lesie ze strzelbą, to niech się liczy z tym, że może wrócić do domu ze śrutem w tyłku!!! :angryy: a jeszcze urządziłabym taką histerię, że to jego w kajdankach pakowaliby do radiowozu!:angryy: i jest jeszcze coś takiego jak straty moralne:diabloti: załatwiłabym idiotę tak,że by mu komornik wszedł na tą cholerną strzelbę:diabloti:
-
Hammurabi - a wiesz, że się z Tobą zgodzę? z całą pewnością panowałabym nad emocjami w trakcie wejścia 'na żywo', a wiesz dlaczego? bo wcześniej załatwiłabym sprawę z 'Panem myśliwym' bardzo KONKRETNIE. własność=świętość; a mój pies jest moją najcenniejszą 'własnością'. resztę proszę sobie dośpiewać. to tyle jeśli chodzi o emocje. proponuję jednak nie brać tutaj zbyt dosłownie kwestii prawnych... wiem co piszę...
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
Juliusz(ka) replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
ja nie mam już siły po prostu... staram się jak mogę, naprawdę się staram wychować mojego psa na wspaniałego towarzysza, dla WSZYSTKICH; młody uwielbia ludzi małych i dużych, są dla niego naturalnym towarzystwem - pewnie miałam swój udział w takim skrzywieniu Gutka - w wieku 8tygodni zwiedzał na moich rękach najbardziej zatłoczone rynki w Poznaniu :p ale lekko nie jest - chłopak dojrzewa i rogi pokazuje(w stosunku do dojrzałych przedstawicieli swego gatunku i płci), nad czym intensywnie pracujemy. o ile mogę i wpływam na reakcje ludzi w stosunku do mojego psa i w jego obecności, o tyle NIE MAM żadnego wpływu na lecące w moją stronę bydlę(zarówno małe jak i duże)pozbawione opieki:mad::mad: a szkody jakie może wyrządzić takie 'spotkanie' w psychice mojego pupila pozostaną wyłącznie moim problemem:shake: i tak, chodzę z Ciapatym na spacer uzbrojona w:wielką torbę na ramieniu(gdzieś te litry wody wetknąć trzeba,a pies pić musi po treningu,aport,smaczki,smycz) a w ręku: gruby kij, ewentualnie masywny łańcuszek zaciskowy. Trudno, ja swojemu psu krzywdy zrobić NIE DAM, a kto przy okazji ucierpi-to już nie mój ból! zapomniałam wspomnieć o lakierze do włosów, też w torbie. -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
Juliusz(ka) replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
a w Poznaniu wiooosna dziś. i ludziom chyba do głowy uderza cokolwiek za mocno:angryy: na naszej Cytadeli pełno wszystkiego co się rusza, w tym psiarzy z baaardzo małymi rozumkami... jako żem jest szczęśliwą posiadaczką niespełna 9miesięcznego DONka ćwiczymy sobie kiedy i gdzie się da, a spacerowe tłumy rozpraszające - to jest to:lol: rzecz jasna Ciapaty odsapnąć musi, zbaczamy więc na 'naszą' łączkę, na którą po jakimś kwadransie przychodzi znajoma Pani z bardzo znajomymi, dorosłymi: pięknym labkiem i piękną CC. Psy ruszają w tany, na polance tylko my. A tu się nagle na horyzoncie pojawia ONek, bez smyczy(żeby nie było - nasze też), bez kagańca(nasze też), z przewodnikiem gdzieś-tam-sobie-idącym(nasze - nie) i podbiega, a raczej próbuje, bo kochana CC nie 'kocha' obcych, którzy bezczelnie lecą w kierunku JEJ stadka, którym my w danej chwili byliśmy. CC pogoniła ONka z rykiem, rzecz jasna nic psu nie robiąc i cała z siebie dumna wróciła. Co ciekawe, ów pies uciekał w kierunku przewodniczki, która z kolei NIC nie robiła sobie z dość nieciekawie wyglądającego pościgu CC za jej ulubieńcem(??). Na w/w psa i jego 'ciekawą' opiekunkę trafiliśmy raz jeszcze; zasada u mnie prosta: widzę innego psa - przywołuję swojego,przypinam smycz,mijamy się,odpinam młodego,idziemy dalej. A tu - młody już na smyczy, a tamten leeeci, młody zaczyna się denerwować, zostaje usadzony, ja-drę się do 'Pańci': proszę odwołać psa!, Pańcia kilkakrotnie wykrzykuje imię psa, który nawet łba nie odwraca w jej kierunku:angryy: i w końcu krzyczy sakramentalne:ON NIC NIE ZROBI! ja się już gotuję, bo pies podchodzi bliżej... młody wyczuwa napięcie, wyrywa do przodu, zęby na wierzch, ja się drę:ALE MÓJ ZROBI! i na to kobieta rozłożyła mnie na łopatki:ALE GDZIE TAM, PRZECIEŻ JA WIDZĘ, ŻE ON CHCE SIĘ BAWIĆ! aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!!!!!! no to jak tak sprawę stawiasz kochaniutka, to ja już Gutka nie wstrzymywałam: smycz popuściłam(nie puściłam) i młody wyrwał tak,że tamtem zrobił w tył zwrot. tylko ja się pytam PO CO TAKIE AKCJE??????? dla kontrastu: 2bezmyślnych kolesi na spacerku z Yorkiem - bez smyczy rzecz jasna; maleństwo ze szczekiem do Gutka mojego i w tył zwrot; po paru takich akcjach mój szczeniak tańczył na smyczy PIĘKNIE:angryy: a 'Panowie' zaśmiewali się do łez jaki to Yorkuś bojowy!!! a że u mnie nerwów brak - głośno zwróciłam się do mojego psa: 'no mlody! jak teraz podleci to pac go łapą i deser upolowany!'. śmigali aż miło.