-
Posts
896 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Juliusz(ka)
-
[B]puli[/B] - jedna 'ciekawostka' - psy karmione wyłącznie mięsem żyją krócej... Nie twierdzę, że każdy pies musi mieć problemy z wysokobiałkową dietą, ale mój MA. Dana karma, a nawet tzw. 'domowe jedzenie' MOŻE zawierać zbyt dużo białka. Nie dam sobie wmówić, że jest inaczej, bo mój pies jest chodzącym, żywym dowodem na to! I prawdę mówiąc na dzień dzisiejszy 'w duszy' mam wszelakie opracowania, badania, dowody, opinie itp., itd.. Skarmiam - robię badania+obserwuję swojego psa = wiem. Każdy pies jest inny i każdemu trzeba dobrać indywidualną, służącą mu formę żywienia.
-
soti - a ja sugeruję 'krok w tył' w edukacji :) Zostaw na trochę siad w marszu, a wróć do natychmiastowego, bezbłędnego siadania przy nodze. Jak pies będzie robił błyskawiczne 'pac' zadkiem w ziemię na KAŻDE 'siad!', to przejdź do siadania w marszu :). Pozdrawiam
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
Juliusz(ka) replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='mijakimi']A zdajesz sobie sprawę e nie socjalizowałaś psa w ten sposób od małego i masz teraz takie problemy? Bo to co opisujesz jest poniekąd twoja wina ze się rzuca na inne czworonogi. Bo ty sobie tego nie życzysz.I tym darciem si podnosisz psa do ataku ....:evil_lol:[/QUOTE] Bronić się trza chyba:evil_lol: [B]mijakimi[/B] - brak socjalizacji, a agresja 'zauczona' - w związku ze złymi doświadczeniami (ataki na mojego psa) - w KONKRETNYCH sytaucjach - u nas wyłącznie przy podbieganiu obcych zwierząt, gdy mój jest na smyczy (no ja zła kobieta jestem i prowadzę swojego psa na uwięzi:diabloti:) - to kompletnie różne kwestie. A jak się kogoś krytykuje, to WYPADA się w temat zagłębić:diabloti:. Zawsze podkreślałam, że mam taki problem, że jest w tym sporo mojej winy - spinam się, denerwuję bo się boję jak chole*a o moje ukochane futro - ale NIGDY nie twierdziłam, że 'mój pies tak ma i już'! Tak się składa, że ze swoim psem pracuję i mamy już na dzień dzisiejszy OGROMNE sukcesy (odpukać!). Miajmy inne psy w lekkim spięciu - cóż, w tydzień tego nie odkręcę do zera:diabloti: 2dni temu Jago bez cienia zainteresowania minął posesję, na której szalały ujadając jak dzikie 2kundelki - z gryzakiem w pysku:evil_lol:. Hej! Ja też się uczę! Chyba mam prawo, nie?:diabloti: Dziś Jago poznał obcą sukę DON - na początku jeż na grzbiecie, napięcie, niepewność, a po 3minutach pacnięcie łapami w geście zaproszenia do zabawy!:loveu::multi: Brał od suni 'po pysku' za próby kładzenia mordy na jej karku, suka go 'ustawiała' jak chciała, a mój 'AGRESYWNY' pies ograniczał się dżentelmeńskich uników - raz tylko pokazał zęby, kiedy suka za mocnogo pacnęła. Więc DA się - warunek: zrównoważony psi towarzysz + kontakt po WYRAŹNEJ zgodzie obu stron. A tego, że NIE ŻYCZĘ SOBIE PODBIEGACZY, będę się trzymać póki żyję:mad: Szkoda, że krytykując nasz przypadek nie zdajesz sobie sprawy, że pies, który świetnie bawił się z 9psami, a przez 10tego został sponiewierany, zastraszony i pogoniony - będzie pamiętał tego 1/10... -
[quote name='Jureja']Czy jest ktoś chętny na spacer w tym tygodniu, w Lasku Marcelińskim? A może spacer połączony ze szkoleniem?[/QUOTE] [B]Jureja[/B] - tylko nie bić:cool3:!, bo u nas to naprawdę MA znaczenie! Masz psa czy sukę? Z wielką chęcią poznamy spacerowiczów 'Marcelińskich' z sukami, które 'zniosą' niepewność mojego DONa na początku ;):D Niestety po przeżyciu kilkukrotnych ataków:-(, Jago 'wita się' średnio przyjaźnie...
-
Jeśli ludzie nie muszą myśleć, to ja mogę kłamać:mad:. Jakby mi ktoś, pomimo moich protestów, psa drażnił, to nie czekałabym na reakcję psa tylko sama darłabym się w niebogłosy, że gwałcą!:diabloti: A jakby pies kogoś dziabnął, bo np. ten go kopnął, to nie dałabym szansy na reakcję dziabniętemu tylko wpadłabym w histerię, zalała się łzami i dołożyła powyższe o gwałceniu! Zachowując spokój w powyższej sytuacji nie osiągnęłabym NIC. Nikt by mi nie uwierzył, że pies został kopnięty! Stawianie się w pozycji ofiary przez ludzi, którzy najpierw robią a później (MOŻE) myślą jest obrzydliwe... Żyjmy i dajmy żyć innym. Moja dewiza. A jak ktoś mi żyć nie daje, to już ja mu tak żywot 'umilę', że sam swoje męki zakończy:mad::diabloti:
-
Też ja się domagam wyobraźni i odpowiedzialności u WSZYSTKICH! [B]saJo[/B] - nie wiem jak Wy, ale ja NIGDY psa w 100%pewna nie będę. Siebie nie jestem:evil_lol:, to co tu mówić o zwierzaku... Ale 'na zapas' go w kaganiec ładować nie będę. 7lat żyłam z psem, który atakował wszystko co się ruszało. Wiem, pamiętam jakie to było życie...:-( Mając takie doświedczenie - robię co w mojej mocy, żeby mój pies potrafił się zachować w obliczu nieprzyjemnej sytuacji. Ale DOMAGAM się poszanowania mojej nietykalności cielesnej i nietykalności mojego psa - bez WYRAŹNEJ zgody z mojej strony WARA! Nowe miejsca, ludzi, bodźce Jago musi poznawać w sposób kontrolowany przeze mnie - bo ja reakcji na coś nowego przewidzieć nie mogę. Pozwalam psu na kontrolowane 'poznawanie' nieznanego - mam wtedy możliwość 'wyprostowania' ewentualnej nieporządanej reakcji bądź wylewenego nagrodzenia reakcji pozytywnej. Pies 'sam z siebie' nie wie co jest o.k., a co nie! My musimy mu pokazać jak ma się zachowywać w świecie ludzi! Ale litości... jak się ktoś pcha z łapami przy moim wyraźnym NIE POZWALAM(!), to co mam robić?! Kolejny przykład: Wprowadzili się sąsiedzi do mieszkania obok nas, nareszcie! Młodzi, sympatyczni ludzie - na Jaga zareagowali pozytywnie:lol:. Dnia pewnego wychodzę z mieszkania, Jago na smyczy, ja walczę z zamkiem:mad:. Sąsiad wychodzi z mieszkania; zwyczajowe : 'cześć, cześć'. Kurczę, przydałby się rysunek teraz:evil_lol:. No nic, sprobuję opisać... U nas klatka to taka 'studnia' - mieszkania naookoło, a schody w samym środku budynku. Jak się schodami schodzi, to będąc na półpiętrze można dotknąć posadzki na piętrze wyżej. Jago zerka w dół na schodzącego sąsiada - sąsiad rękę wyciaga i chce psa w łapę dotknąć - 'na moje' takie przyjacielskie muśnięcie psa. Co robi Jago? Oooooooo!:multi::loveu: w 'łapki' się bawimy!!! I pac łapą w wyciągniętą dłoń... Nie wiem czy Jago go nie drapnął... Ale znam swojego psa, widziałam co się działo i mogę z pełnym przekonaniem napisać, że pies potraktował ten ruch jako zaproszenie do zabawy. Sąsiad - zero komentarza. Żyjemy razem na piętrze jak dotychczas, więc zakładam że pretensji nie ma ;). No i właśnie - czy mógłby mieć pretensje? Bo w tej sytuacji to już 'oczy dookoła głowy' nie wystarczyłyby...
-
Jeszcze co do przewodnik+pies kontra biegacze/rowerzyści. Szanowni forumowicze!:diabloti: Czy ktoś z Was ma może oczy z tyły głowy? Jeśli ścieżka w parku/lasku/nad jeziorem jest DLA WSZYSTKICH, to wymagajmy kultury też od WSZYSTKICH:angryy:! W moim (jako przewodniczki psa) pojęciu ta kultura po mojej stronie równa się: - trzymaniu psa na uwięzi, - nie ma gonienia/wyrywania do biegacza/rowerzysty (to wypracowaliśmy - samo z nieba nie spadło:cool3:) - ja osobiście nie lubię jak pies oszczekuje ruszające się przedmioty/osoby - więc na to też nie pozwalam. Natomiast po stronie rowerzysty: - sygnał dźwiękowy o zbliżaniu się - ja po prostu muszę mieć czas, żeby psa przywołać i skrócić linkę - zwolnienie przy mijaniu nas - ocz z tyłu głowy nie mam i jak nie wiem, że rower się w pełnym pędzie zbliża to mogę się pod ten rower władować...:angryy: Po stronie biegacza: - również zwolnienia - żadna filozofia, a znów się myślenie kłania - ja osobiście bym nie 'galopowała' w odległości 1/2metra od dużego, obcego psa...
-
pozycji i nagradzam ulubionym ciachem. Znajomi chwalą jak pies dobrze ułożony - ja prostuję: JESZCZE nie! ;), ale jestem dumna, że mój pies tak dobrze znosi nowe miejsce, nową sytuację, dużo ludzi, śmiechy, gwar. Co ciekawe - praktycznie nie odrywał ode mnie wzroku:crazyeye:, tak jakby trwał w oczekiwaniu na moje reakcje - rewelacja! Rozmowa schodzi 'na psy';). Znajomy, który uważa się za wielkiego znawcę tematu, podbiera mi ciasteczka i karmi psa. Fajnie - niech się Jago uczy, że ludzie są o.k., nie? Wymuszam jednak poprzedzenie dania nagrody wypowiedzeniem komendy. Nic za darmo:diabloti: Zrozumienie dla powyższego - średnie... Znajomy zajmuje się psem, ja na chwilę przestaję obserwować sytuację - pogrążam się w rozmowie. Rzucam kontrolne spojrzenie i zamieram... Cóż robi ów człowiek? Natrętnie szturcha, dłonią zaciśniętą w pięść, pysk mojego psa!:crazyeye: Próbuje wymusić chwycenie zębami swojej dłoni! Jago odwraca pysk, wyraźnie nie podoba mu się ten pomysł - jednak nie zmienia pozycji, nie kładzie uszu, nie 'ostrzega'. Starałam się uczyć i nadal uczę mojego psa, że ze strony ludzi różne rzeczy mogą go spotkać. Moja reakcja? Spokojne (żeby nie daj Boże psa do złego nie 'popchnąć') - NATYCHMIAST PRZESTAŃ! I proszę mi teraz wytłumaczyć, co powodowało dorosłym, wykształconym człowiekiem, który jest przekonany, że 'zna się na psach', w tej sytuacji?! Co trzeba mieć w głowie(a raczej NIE mieć:angryy:) żeby obcego psa szturchać i na siłę wtykać mu w zęby część swojego ciała?! Jestem pełna podziwu dla Jaga! /Również pełna podziwu byłam, gdy po dość długim 'męczeniu' przez małą dziewczynkę, mój pies mając dość - po prostu wstał i schował się pod biurkiem :D./ Podsumowując - wypad do knajpki bardzo udany + moje wielkie zadowolenie z zachowania Jaga. Będziemy powtarzać :D. Odnoszę wrażenie, myślę że słuszne, iż mój pies nie stwarza zagrożenia dla ludzi. Po 1 - jest pod moją kontrolą, po 2 - jest nauczony obecności osób obcych. ALE - jak widać wszystkiego przewidzieć się nie da. THX God, że młody szturchającej go łapy nie dziabnął... I nie myślę teraz o ataku, ale o ostrzegawczym chwyceniu w akcie protestu. Czy pretensje byłyby zasadne? Nie uważam, że mój pies powinien chodzić w kagańcu - z ręką na sercu: NIE WIDZĘ TAKIEJ POTRZEBY. Nie 'siedzę' jednak w głowach obcych ludzi, jak widać nawet zachowań znajomych do końca przewidzieć się nie da...:shake: Brak wyobraźni dotyczy nie tylko osób posiadających psy! (przepraszam za post pod postem, ale znów mi 'tnie':shake:)
-
[B]mmiodek[/B] - ogromnie spodobał mi się przykład z koniem! :) No właśnie - jakoś niewielu ludziom przychodzi głowy zachodzenie tak dużego zwierzęcia od tyłu i np. ciągnięcie go za ogon:diabloti: Tutaj chyba rozmiar ma znaczenie ;):diabloti: Piszecie, że nie wszyscy ludzie lubią/muszą lubić psy. I ja się z tym zgadzam! Ale też nie wszyscy ludzie muszą lubić innych ludzi, którzy dla własnego 'widzi-mi-się' naruszają ich przestrzeń osobistą!:angryy: Niedawno byłam z Jagiem w knajpce - właściwie w knajpianym ogródku. Naszą tam obecność ustaliłam wcześniej z właścicielem. Przeparadowaliśmy przez wnętrze - ogródek na tyłach. Jago w szelkach z uchwytem - w nowych, zatłoczonych, 'ciasnych' miejscach lubię mieć go jak najbliżej siebie :). Psisko wzbudziło zainteresowanie gości - jednak negatywnych komentarzy nie było. Stolik zarezerwowany, sami znajomi, pies w komedzie 'waruj', ja witam się ze wszystkimi, siadam, pies przy mnie - na smyczy. Znajomi Jaga znają, wiedzą że jest przyjaźnie nastawiony do ludzi - nawet moja przyjaciółka, która psów wyjątkowo nie lubi(boi się) akceptuje obecność Jaga - wie, że nic jej z jego strony nie grozi, a ja znając jej podejście nie dopuszczę do wymuszonego kontaktu. Siedzimy, jemy, pijemy, gadamy. Jago co chwilę jest przeze mnie chwalony słownie za grzeczne warowanie, co jakiś czas zarządzam zmianę
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
Juliusz(ka) replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
Mojej zgody na podbieganie do mnie i mojego futra jakiegokolwiek psa - niezależnie od: rasy, rozmiarów, wieku, płci - nigdy nie będzie! Ja sobie tego nie życzę i już. Moje prawo. Jeśli widzę, że pies jest ewidentnie przyjaźnie nastawiony - grzecznie proszę o przywołanie. Jeśli taki pies jest nieodwoływalny, ale właściciel leci zabrać psa i przepraszać - nie robię afery. W każdej innej sytuacji - krew mnie zalewa:angryy: i nie ręczę za siebie! Dość mam użerania się... Ja się chyba muszę nauczyć latać, ewentualnie teleportować - ale o tym już tu kiedyś pisałam:evil_lol: -
[B]akodirka[/B] - niezależnie od rasy - każdy duży pies, który stwarza realne zagrożenie dla otoczenia powinien być 'zakagańcowany', 'zasmyczowany' i nade wszystko w rękach osoby, która fizycznie nad nim panuje. Jakiego ataku bardziej się obawiacie: - ze strony rozhisteryzowanego zwierzaka sięgającego wam do połowy łydki, którego w ostateczności można potraktować... ehem... butem? - ze strony psa, który jest wielki, silny i pędzi w waszym kierunku z zębami na wierzchu? Rasa bez znaczenia. Ja do problemu podchodzę bardzo prosto, oceniając czy w razie ataku mam szansę fizycznie sobie z psem poradzić, czy nie. Z jamnikiem sobie pordzę. Z psem, który waży więcej ode mnie nie mam szans... Ostatnio przeżyłam chwilę grozy, a raczej solidnej obawy - nie o siebie, nie o mojego psa, ale o moje auto:evil_lol:. Wracając ze spaceru podjechaliśmy z Jagiem i moją psiapsiółą pod knajpkę zakupić obiadek. Zamówienie złożone, wróciliśmy do auta. Czekamy. Samochód zaparkowany na podjeździe knajpianym - tył auta 'dotyka' chodnika. I tym właśnie chodnikiem idzie piękny berneńczyk wyprowadzający na spacer starszą panią:diabloti: Jago psa zauważył - szczeknął. Okno było uchylone - berneńczyk Jaga usłyszał i dawaj ciągnąć kobitkę w stronę naszego auta:crazyeye: Pani się zapierała, dwiema rękami smycz ściskała ale na psie wrażenia to nie robiło... Już oczami wyobraźni widziałam skok berneńczyka na mój samochód i pięęękne ślady po pazurach na lakierze... Coś nade mną czuwało chyba:evil_lol:, bo pies nagle przekierunkował swoje zainteresowanie. Nie wiem na co, ale z całą pewnością decyzja o zmianie kierunku ruchu była JEGO, a nie jego Pani decyzją... I co? A to, że niezależnie od faktu, iż kobieta nad swoim psem nie panowała drogą zauczonego posłuszeństwa, to FIZYCZNIE nie mogła psa opanować. Opanować w ciągnięciu... wolę nie myśleć co by się działo gdyby ten pies PODJĄŁ DECYZJĘ o zaatakowaniu kogoś...
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
Juliusz(ka) replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[B]AngelsDream[/B] - Ty się nie zadręczaj tylko!:evil_lol: Wiesz jak niewiele jest osób, które uważają taki psi 'bryk' za wołający o zabranie psa i przeproszenie? Jesteś w świetnej mniejszości:diabloti:. Bo zdarzyć się może każdemu! Grunt to reagować natychmiast i umieć się przyznać do błędu:lol:. Oczywiście powyższe odnoszę do sytuacji pt. 'łagodny pies wywinął mi numer', a nie do agresorów ;) -
[quote name='Marmasza']Słuchaj - obecnie aby jechać swoim samochodem musisz: 1. Zdobyć (zdać egzamin) prawo jazdy 2. Zakupić samochód (jak nowy od dilera nie ma problemów, ale jak od "kogoś" to musisz trochę biurokracji załatwić) 3. Zarejestrować samochód Na razie wszystko jednorazowe, ale: 4. Okresowo samochód poddać przeglądowi technicznemu (ważne najczęściej rok) 5. Wykupić obowiązkowe ubezpieczenie OC (też ważne rok) Posiadać przy sobie: prawo jazdy, ważny dowód rejestracyjny pojazdu i potwierdzenie OC. I jakoś kilkanaście milionów ludzi poddaje się tym procedurom, ma te dokumenty i nie narzeka na "drogę przez mękę". Marmasza - czy Ty przypadkiem nie odebrałaś negatywnie mojego postu?? Ja pisałam całkowicie poważnie! JESTEM gotowa częściowo poświęcić umiłowaną 'wolność' - podporządkowując się zaostrzonym przepisom - w imię życia bez nerwów! W imię nieprzemykania parkowymi/leśnymi ścieżkami z wieczną obawą, co na mnie wyskoczy zza zakrętu! Szczęście w nieszczęściu, że nie wszystkie psy latające luzem (pies musi się wybiegać), nieszkolone (po co?przecież JA z nim problemów nie mam), podbiegające do innych (piesek musi się przywitać) są agresywne, bo wtedy mielibyśmy krwawe potyczki co kilka minut - psów w Polsce coś około 8milionów jest, mylę się? Większość psiarzy to 'weseli inaczej' ignoranci pozbawieni wyobraźni!:angryy::angryy: Powyższe krzywdzącym nie jest dla osób myślących, opowiedzialnych, z MINIMUM wyobraźni! NIE ROZUMIEM dlaczego muszę żyć w ciągłym stresie?! A nasz szanowny ustawodawca nie robi NIC żeby zmienić obecny stan rzeczy...
-
Marmasza - ja chętnie dam sobie wyszyć takie zaświadczenie na kurtce/kamizelce/koszulce! Byleby spacery stały się przyjemnością, a nie drogą przez mękę! ...if she ruled the world, she'd have my vote:evil_lol:!
-
Ja jestem praktyk zwichrowany:diabloti:, co to sprawdzić musi żeby uwierzyć, być na 'tak' albo na 'nie'. Orijen nie jest karmą dla wszystkich psów. Jeśli danemu osobnikowi służy - mogę tylko zazdrościć ;) U nas podawanie tej karmy w okresie intensywnego wzrostu okazało się złą decyzją. BTW - czy karmiąc 'domowym' jedzeniem podawalibyście psu samo mięso? Jestem zagorzałą przeciwniczką karm, w których produkty pochodzenia mięsnego(bo to nawet mięso nie jest) stanowią niewielki procent składu. Ale wydaje mi się, że proporcje 50/50 są bezpeiczniejsze dla mojego psa, niż 70/30...
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
Juliusz(ka) replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[B]zoil[/B] - nie ma dobrej pory na wychodzenie z psem...:shake: Szczęście w nieszczęściu, że masz sukę i jeszcze cieczka, to takiemu brytankowi ino amory w głowie:mad: A i tak zostałaś przegoniona, sterroryzowana i ostatecznie zmuszona do schronienia się w domu! To się w głowie nie mieści!:angryy: Ja się właśnie panicznie boję takich sytuacji... Mając dorastającego samca z duuużą niechęcią do podbiegających psów:shake:, u nas by była tragedia...:-( Dlatego kombinuję jak się da żeby na długie spacery wyciągać rodzinę/znajomych - bo jak przyjdzie co do czego, to ja +2 psy... mogę sobie po prostu nie poradzić i tego się boję jak diabli:placz: -
[quote name='saJo']Julisz(ka) To zalezy do jakiego pogryzienia doszlo. Jesli pogryziona osoba doznala trwalego uszczerbku na zdrowiu lub wrecz nie przezyla ataku, to dla takiego psa nie ma miejsca w cywilizowanym swiecie. Jesli pies atakuje z mniej groznym skutkiem i widac szanse na poprawe, ok mozna o takiego psa "walczyc".[/QUOTE] Zgadzam się. Jednak dopiszę swoje 'mało prawdopodobne, ale nie niemożliwe;)' Gdyby doszło do opisywanej przeze mnie sytuacji, a pies poważnie poraniłby napastnika/zabił (i nie myślę tu o szalejącym agresorze, gryzącym setki razy - ale o jednym, nieszczęśliwym ugryzieniu trafiającym np. w tętnicę), to pies jest w takiej sytuacji NARZĘDZIEM OBRONY KONIECZNEJ. Więc skoro prawo dopuszcza użycie psa w obronie koniecznej - nie widzę powodu aby takie zwierzę usypiać... [quote name='saJo']Natomiast co do agresji do innych psow. nie kazdy dorosly pies, szczegolnie samiec toleruje inne osobniki tego samego gatunku. Jest to w pewnym sensie "normalne". Jesli zachowanie agresywne nie jest przejawiane do szczeniat, do plci przeciwnej, do psa ktory ewidentnie okazuje uleglosc, jesli taka agresja jest kontrolowana przez przewodnika, ok.[/QUOTE] Mój pies nie reaguje agresją na obce psy wkraczające pierwszy raz na 'jego' terytorium. Nie reaguje agresją na pierwszy raz spotkane psy - kiedy za zgodą obu stron mają szansę się poznać i ewentualnie pobawić. Ba! w sytuacji, gdy pewna Pani zapewniała, że jej suka ON jest łagodna, a ta szczerzyła zębiska - mój 'agresywny' pies najpierw próbował delikatnie zachęcić do zabawy, a później - w obliczu rosnącego niezadowolenia suki - odpuścił i zaczął kręcić się wokół mnie pt.'chodźmy stąd, jej nie pasuje, ja się pchać na siłę nie będę' :) Oczywiście:evil_lol:, aniołem nie jest - pierwsze 'kroki' w zapoznawaniu stawia ze zjeżoną sierścią i uniesionym ogonem. Moja w tym głowa żeby tak dobierać potencjalnych psich towarzyszy, aby zminimalizować ryzyko konfliktu - u nas sprawdzają się młode psy i suki w każdym wieku. Cóż - 13miesięczny podrostek chce się 'mierzyć', a ja na konfrontację nie pozwolę ;). Agresja jest, bezpsrzecznie!, w stosunku do psów, które leeecą w naszym kierunku - i wtedy Jaga nie interesuje wielkość, rasa, wiek, a nawet płeć. Pamięta, co go spotykało w przeszłości w takich sytuacjach i niestety... próbuje wyprzedzić atak...
-
O usypianie takich zwierząt... Zwierząt, które musiały zmierzyć się z sytuacją, która nigdy nie powinna mieć miejsca! Takiemu psu trzeba na nowo pokazać, że świat jest o.k.. Po przeżyciu opisanej przeze mnie, wymyślonej sytuacji szansa jest ogromna - bo zakładam, że raczej się powtarzać ustawicznie nie będzie;). Ale problem, z którym ja się borykm - agresja w stosunku do podbiegających psów - jest dużo trudniejszy do rozwiązania, jeśli nie beznadziejny:shake: Z prostego powodu - ja muszę psa oduczać złych reakcji małymi krokami, a jeśli na niemalże każdym spacerze spotykam takie psy - co mam robić?!
-
[B]saJo[/B] - tysz piszę, że teortyzuję:diabloti:. Zmierzałam do jednego - jak się psu przydarzy coś bardzo niemiłego/złego ze strony osoby obcej, to pytam: czy trzeba go karać za głupotę ludzką?:angryy: Nerwy mam naciągnięte do granic - mój pies, uwielbiający ludzi(mam nadzieję, że tak mu już zostanie:evil_lol:), bardzo źle reaguje na obce, podbiegające do nas psy. Dlaczego? A dlatego, że będąc podrostkiem został kilkakrotnie brutalnie potraktowany przez takie właśnie psy... Ja go mogę odczulać, odwracać uwagę, uczyć, wymagać - ale NIC nie zdziałam jeśli mnie taki 'coś' obskakuje:mad:. Tylko czekać, jak Jago 'pójdzie dalej' i zacznie tak reagować na psy na smyczy... Każde szkolenie to cykl 'krok-po-kroku', mylę się? Ja ciągle wracam do najbardziej podstawowych... Dlaczego? Bo z ludźmi nie wygram:angryy:... Pozostaje mi kontrolowanie mojego psa - linka, i wybieranie w miarę odludnych miejsc na spacery. Za co mam karać swojego psa? edit: Oj, ludziska kochane... Ja nie piszę o psie, jako o obrońcy! Piszę o MOŻLIWEJ REAKCJI NAJŁAGODNIEJSZEGO PSA! I zapamięatniu przez niego przeżytej sytuacji = ewentualnym powtórzeniu zachowania w analogicznej sytuacji! Pies nie wie, czy podchodzący/podbiegający człowiek chce zapytać o godzinę, czy zgwałcić jego Panią!
-
Trochę poteoretyzuję, nie bijcie:evil_lol:! Masz człowieku psa. Pies ów jest ostoją spokoju, łagodności i jest przyjaźnie nastawiony do świata. Tylko pozazdrościć! Dobra psychika? Prawdopodobnie. Dużo pracy przewodnika? Zapewne. Pewnego 'pięknego' dnia spacerujesz ze swoim czterołapym przyjacielem po, powiedzmy, parku. Godziny wieczorne - park świeci pustkami. Zza drzewa wyłania się 'miły inaczej' Pan. Kieruje się w Twoją stronę z zamiarami, delikatnie mówiąc, nieprzyjemnymi. Pies go nie odstrasza - nie szczeka, nie warczy, nie rzuca się - sam go tego nauczyłeś, prawda? Ów Pan rzuca się na Ciebie. Twój pies ciągle nie reaguje. Ty krzyczysz, wzywasz pomocy. I nagle do psa 'dociera', że jest BARDZO ŹLE. Atakuje napastnika. Jeśli oboje macie duuużo szczęścia - bandyta/gwałciciel odpuszczai ucieka. I tu moje pytanie - jak taki pies zareaguje następnym razem, gdy w ciemnym parku zza drzewa, zza zakrętu wyłoni się obca postać? Zmierzam do konkretu - pies, który miał to szczęście, że w swoim życiu nie doświadczył przykrych sytuacji - np. nie był bity - nie zareaguje na machnięcie ręką. Ale taki, który wie, czym machająca ręka MOŻE 'pachnieć' - raczej obojętny na to machnięcie nie pozostanie:shake:. Wiele jest sytuacji przykrych, tak dla psa jak i dla nas, na które wpływu nie mamy! Nie rozumiem karania psa za głupotę, bezmyślność, 'pomysłowość' osób obcych naruszających naszą przestrzeń!
-
bonsai - sokojnie! :) taki urok forum, że wszystkiego ogarnąć się nie da... Ja przez pewien czas 'śledziłam' Twoje posty i z mojej strony: masz problematyczną sukę, z którą pracujesz! To chyba dobrze, prawda? Nie rozumiem i nie zrozumiem jak to możliwe, że ze schronisk wydaje się w pierwsze lepsze ręce psy, co do których zachodzi NAJMNIEJSZE podejrzenie o ich agresji!:angryy: To jak wkładanie w dłoń 3latka odbezpieczonej broni! Za mało tragedii? Najwidoczniej...
-
[B]BeataG[/B] - wyleczyć się nie mogę z: 'pies nie krowa':diabloti: Przestudiowałam kilkadziesiąt karm pod kątem składników - wnioski porażające... Karmimy nasze psy zbożem z dodatkiem mięsa (właściwie mączki 'mięsnej'...). Już się tak nie zapieram, że pies nie powinien jeść 'zbożowych' wypełniaczy ;) Obecnie Jago je w głównych posiłkach mięso+warzywa+ryż i gdyby nie problemy z wynikami, zostałabym przy tym! Sierść piękna, koopy piękne;) - 1 dziennie(!) -a zjada prawie 2kg dziennie, aktywność jak dla mnie super, z pyska nie śmierdzi, zero gazów. I szlag mnie trafia, że mu to jednak 'wewnętrznie' nie służy:angryy: Dlatego szukałam i znalazłam karmę, w której wypełniacze są, ale w rozsądnych ilościch ;) Mam nadzieję, że ten wybór się sprawdzi!
-
(...) błąd.
-
Ufff... przebrnęłam!:evil_lol: Założycielu/ko wątku - poponuję nie zastanawiać się jak zrobić z Twojego psa psa obronnego, a poważnie zastanowić się co zrobić z, w moim odczuciu, niepokojącym odruchem łapania ludzi za ręce - ostrzegawczo:-o:shake:? ale tak, że nie boli tylko czuć:crazyeye:?
-
A ja chętnie, jeśli można;), poczytałabym dlaczego NIE można psa 'przebiałkować'? edit: [B]BeataG[/B] - ja popełniłam duży błąd, którego konsekwencji bardzo się obawiam... Mojego Jaga(DON 13miesięcy) karmiłam Orijenem w najintensywniejszej fazie wzrostu... pies bardzo szybko wyskoczył w górę, ma 'francuza' i niestety niezdiagnozowane (ale niedysplastyczne) problemy z przednimi łapami... Ile w tym 'winy' genów, a ile źle dobranej karmy - nie wiem... Pokusiłam się na Orijena; bardzo odpowiadał mi skład - żadnych wypełniaczy zbożowych. Nasza wetka ostrzegała - 42%białka to ZA DUŻO. Ja nie słuchałam... miało być super. Ca i P były w normie, ale przy samej górnej granicy. Natomiast ich stosunek - fatalnie wysoki. Od kilku miesięcy karmię domowym(gotowane na parze+surowe) i niestety nadal Ca,P,Ca/P i mocznik są za wysokie. Trzymam się swoje teorii 'pies nie krowa;)', ale nie mam serce dłużej psa 'testować' ile wytrzyma... Zamówiłam znów suchą, u nas niedostępną, karmę ARTEMIS. Długo szukałam karmy suchej z jak najmniejszą ilością wypełniaczy zbożowych, ale też z bardziej stosowną ilością białka. Mam nadzieję, że wybór będzie trafiony :). Mam nadzieję, że na tym unormujemy wyniki!