-
Posts
896 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Juliusz(ka)
-
"Mój pies zdechł w samolocie, choć błagałam o pomoc"
Juliusz(ka) replied to Unbelievable's topic in Podróże i wypoczynek
puli - piszę o sobie, bo jestem wyraźnym przykładem alergika wziewnego z objawami obkurczania się tchawicy. Fakt - nie na każdego psa reaguję alergią - ba! odkąd mam Jaga(DON) w mieszkaniu zauważyłam wyraźną poprawę - prawdopodobnie(opinia lekarza) mój organizm 'przegrał' z moją determinacją;) a poważnie - stały kontakt z alergenem spowodował, po pewnym czasie, uodpornienie się na ów. Przy poprzednim psie (ON, rezydował w budzie/kojcu), z którego sierścią i wydzielinami miałam zdecydowanie mniejszy kontakt, również mnie uczulał - choć objawy były bardzo delikatne. Więc na dzień dzisiejszy - mogę pogłaskać psa każdej rasy(ale broń Boże dotykać twarzy bez umycia rąk), mogę przebywać w zamkniętym pomieszczeniu z psem i się nie duszę. Ale jest jeden myk - gdybym na danego osobnika zareagowała alergicznie - mogę wyjść, prawda? W samolocie takiego luksusu nie ma. Fakt - każdy kot, jakiego do tej pory spotkałam, po kilkudziesięciu sekundach/kilku minutach wywoływał objawy alergii. Nie twierdzę, że na pewno bym się dusiła, gdyby na pokładzie podróżował pies czy kot, ALE ryzyko jest. Znasz to: 'czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal?' Przerobię troszku: 'czego moje drogi oddechowe nie zaznają, tego eliminować nie muszę' ;) Co do podanego przez Ciebie przykładu o szczeniaku - napisz mi proszę, czy Twoim zdaniem osoba, która została poinformowana, że na pokładzie nie będzie psów - a było to dla niej podstawą do wybrania danego lotu/usług danego przewoźnika - miałaby prawo protestować przeciwko decyzji pilota? Moim zdaniem - tak. -
"Mój pies zdechł w samolocie, choć błagałam o pomoc"
Juliusz(ka) replied to Unbelievable's topic in Podróże i wypoczynek
puli - decydując się na podróż samolotem dokładnie sprawdzam jakie mam prawa i obowiązki. Jeśli trafiłabym na informację, że dana linia lotnicza dopuszcza przewożenie psów w kabinie/ach pasażerskiej/ch - nie skorzystałabym z ich usług i wybrała innego przewoźnika :). Natomiast jeśli otrzymuję informację, że dana linia nie dopuszcza powyższego/ danym lotem nie będą podróżowały psy w kabinie pasażerskiej, a spotkałabym się z osobą, która MUSI trzymać psa na kolanach - podniosłabym alarm. W trosce o moje bezpieczeństwo podczas lotu. Cóż w tym złego? Czy osoba, która decyduje się na podróż samolotem z psem nie sprawdza takich rzeczy?! Nie dowiaduje się, czy i jak pies może podróżować??? Przecież to czysta głupota! A jeśli sprawdzi i wie, że nie wolno, a pomimo to odstawia cyrki i próbuje wymusić swoje 'chętki'... to ma problem... z głową;) Troszku analogicznie - chcę jechać z psem nad morze. Szukam więc hotelu, który przyjmuje zwirzęta + informuję, że jest to pies rasy dużej, bezproblemowy w kontaktach z ludźmi, problemowy w kontaktach z psami. Nie wyobrażam sobie cyrku pt. podjeżdżam pod hotel i tarasuję własną piersią wejście, bo hotel śmie nie przyjmować gości z psami:evil_lol:. No ludzie... -
"Mój pies zdechł w samolocie, choć błagałam o pomoc"
Juliusz(ka) replied to Unbelievable's topic in Podróże i wypoczynek
Noż mi wbiłaś w serce - dobrze, że takie nieczułe, to bólu niet:diabloti: Jeśli nie rozumiesz, że żaden MYŚLĄCY człowiek nie pozwoli się zamknąć w latającej puszce z alergenem, który może go zabić, to faktycznie nie mamy o czym rozmawiać... Reprezentujesz postawę: 'mam psa i cały świat musi się do tego faktu dostosować'. Otóż nie musi! Jeśli do knajpy/sklepu/banku/hotelu/na basen (przykłady można mnożyć dowolnie) z psem wejść nie wolno - nie wchodzę. Jeśli psa do kabiny pasażerskiej zabrać nie wolno, bo zabraniają tego przepisy, to pies w kabinie nie leci i już. Coż ma wspólnego moja niezgoda na narażanie mojego zdrowia i życia do pozbywania się psów/kotów - wyrzucania ich na ulicę? Mam rozumieć, że gdyby Twojemu psu odmówiono podróżowania w sposób, który Tobie odpowiada - pozbyłabyś się go??? A opisany przykład z pasażerką tarasującą swym ciałem wejście do samolotu wydaje się o tyle nieprawdopodobny, że w takiej sytuacji zostałaby obezwładniona przez ochronę + nie poleciałyby nie tylko koty, ale i ona. edit: zaba14 - ja życie mojego psa cenię dużo wyżej niż życie większości ludzi, ale tu nie ma mowy o życiu... Tylko tak jak piszesz - o wygodzie. A w zestawieniu: życie ludzkie/wygoda psa i jego właściciela - chyba nie można mieć wątpliwości co jest ważniejsze, prawda? Anyway - mój pies, mój 'problem'; jeśli chcę gdzieś z nim podróżować, to muszę się dostosować do obowiązujących przepisów! A jak mi się nie podoba - pozostaje własny samochód, albo... samolot właśnie :evil_lol: -
"Mój pies zdechł w samolocie, choć błagałam o pomoc"
Juliusz(ka) replied to Unbelievable's topic in Podróże i wypoczynek
I wszystko gra. Być może za 'n'-tym podejściem odlecisz. Cóż, ja mam alergię na egoistów z cyklu: 'ja tak chcę! ja muuuszę! + tupanie nóżkami':evil_lol: Na szczęście linie lotnicze wyżej cenią sobie zdrowie i życie ludzkich pasażerów niż tupiących właścicieli pt.'piesek na kolankach'. edit: grallinka - pozazdrościć psa :D jeśli zwierz loty znosi bez problemu to cudnie! Ja bym jednak takiego ryzyka nie podjęła... ze zwykłego strachu przed całkowitą izolacją od mojego futra ;) Nam zostają wycieczki samochodowe - tysh fajne :evil_lol: -
"Mój pies zdechł w samolocie, choć błagałam o pomoc"
Juliusz(ka) replied to Unbelievable's topic in Podróże i wypoczynek
Chyba nie masz pojęcia jak ciężką przpadłością może być alergia - tu moje:angryy:. Nieokiełznana piszesz? Prawda. Dlatego alergenów się UNIKA - a na niewielkiej, zamkniętej przestrzeni bez możliwości odizolowania alergika od alergenu jest to zwyczajnie niemożliwe! Człowiekowi grozi uduszenie się, ale piesek musi lecieć w kabinie? Nie musi. -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
Juliusz(ka) replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[B]Saite[/B] - co rozumiesz pod określeniem: 'szczeniak'? 3miesięczne psie dziecko, czy 10miesięcznego młodego psa - który psychicznie jeszcze może być niesfornym, kochanym 'niuniusiem', ale gabarytowo dorównywać swoim dorosłym przodkom? Mnie trafia jasna chole*a jak słyszę - on/ona ma dopiero 7/8/9/10 miesięcy! to jest szczeniak - nic nie zrobi! To jest ŻADEN argument! Oczekujemy żeby nie-psi świat nas akceptował, a jakoś dla tych, którzy sobie kontaktów z psami nie życzą tolerancji nie mamy?! Wiele różnych sytuacji może się zdarzyć - ale jeśli nasz pies bierze w nich udział i to wchodząc w niepożądane interakcje z innymi ludźmi/psami, to naszym obowiązkiem jest PRZEPROSIĆ i odłowić psa. -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
Juliusz(ka) replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
To, czy dany pies stanowi zagrożenie dla świata, czy nie wie TYLKO jego właściciel - a i to nie zawsze:mad: Nie jest moją rolą, ani żadnej innej osoby, ocenianie czy podbiegający pies mnie wyliże/skoczy na mnie i pobrudzi/podrze ubranie/pogryzie. A zasłanianie się 'to jeszcze szczniak' w przypadku ras dużych - no cóż... konia z rzędem temu, kto potrafi ocenić każdą rasę pod kątem wieku ;) Tu nie chodzi o lincz założycielki wątku! Przykra sprawa, zdenerwowana kobita - nie można wykluczyć, że również typ 'złośliwca', ALE co do zasady miała rację... Albo odwołanie na widok innego żywego stworzenia, albo pies na lince. I już :) -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
Juliusz(ka) replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
Nigdzie i nigdy nie powinno być zgody na podbieganie psa do obcych osób/osób z psami! A jeśli już takowe się zdarzy - odławiać psa i giąć się w przeprosinach. Skąd obcy człowiek ma wiedzieć czy biegnący w jego kierunku pies chce: usiąść i merdać ogonem/skoczyć na tą osobę/ugryźć, no skąd?! Taki człowiek ma pełne prawo się przestraszyć i zdenerwować... -
"Mój pies zdechł w samolocie, choć błagałam o pomoc"
Juliusz(ka) replied to Unbelievable's topic in Podróże i wypoczynek
Problem w tym, że nie wiesz - dostaniesz ataku czy nie? A ja nie zgodziłabym się na takie ryzyko - w powietrzu, na kilku tysiącach metrów + niemożność odizolowania alergenu... Ze mną by te koty nie poleciały. Przykro mi. -
"Mój pies zdechł w samolocie, choć błagałam o pomoc"
Juliusz(ka) replied to Unbelievable's topic in Podróże i wypoczynek
A to mnie autentycznie zaciekawiło! Gdybym ja leciała tym samolotem, to koty w kabinie/ach pasażerskiej/ch nie mogłyby lecieć - udusiłabym się; a że świadomość swojej alergii mam i życie mi jednak drogie:diabloti:, to koty by nie poleciały. -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
Juliusz(ka) replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
Lepiej :D. A większym stresem jest trząść 4literami ze strachu przed własnym psem, niż w sytuacji podbramkowej użyć siły. -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
Juliusz(ka) replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='Vectra']wiesz jakby mnie mój pies ugryzł , to by te zęby stracił[/QUOTE] [B]Vectra[/B] - wielki dzień dziś! tysh się z Tobą zgadzam:diabloti:. Nie ma bata - nad agresją do 'świata' można PRACOWAĆ, agresja na linii przewodnik-pies... cóż... ja już 'przerobiłam' psa, którego się bałam:shake: i jedno jest pewne jak 2x2=4: gdyby, odpukać 100x - póki co najmniejszego warknięcia ani w moją stronę ani w stronę żadnego człowieka Jago nie uskutecznił - coś mu się z pyska 'wyrwało'... moja reakcja byłaby z cyklu najbardziej brutalnych - raz, a dobrze i do końca życia zapamiętane: strzeliłabym tak, że po ścianie by 'spływał'. Kocham mojego psa jak żadną inną żywą istotę - i właśnie dlatego NIE DOPUŚCIŁABYM do sytuacji, w której mógłby poczuć się 'górą'. Jesli własny pies pierwszy raz próbuje się postawić - tego się 'zagłaskać' nie da:shake:, a 'olane' zaprocentuje pewnością psa, że Pańcia/Pańcię da się 'ustawić'... -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
Juliusz(ka) replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[B]marmara[/B] - ale utrzymałaś! ergo - fizycznie JESTEŚ 'dostosowana' do Cekina :diabloti: Ja, jak zwykle:diabloti:, patrzę na problem od 'czarnej' strony - psy się spinają i co? już widzę jak dziewczę nastoletnie rzuca się swojego psa zabierać... albo drobna kobitka lat 70. Generalizuję? A po kiego diabła pisać w wątku o chamstwie o chwalebnych wyjątkach? Zwłaszcza, że tych wyjątków jakoś ze świecą szukać :(. -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
Juliusz(ka) replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[B]AngelsDream[/B] - tutaj się z Tobą nie zgodzę... Właśnie dlatego, że pies jest 'tylko' psem i nigdy do końca nie można być go pewnym - fizyczne panowanie jest absolutną podstawą, przynajmniej dla mnie;). Nie chodzi mi o przypadki pt. 'jeden na milion', które mogą się zdarzyć tandemowi 100kg facet i np.beagle, ale obrazek: drobna kobitka z szalejącym na smyczy np. rotkiem jest przerażający... Jak mój pies 'fika', to wiem, że fizycznie nad nim zapanuję. Dlatego np. nigdy nie będę miała leonbergera - bo choć ogromnie mnie te psy za serce chwytają, to niestety - nie te gabaryty u mnie:diabloti:. -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
Juliusz(ka) replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='Rinuś'][B][I]Juliuszka pies w kagańcu = spuszczony przepisowo :p[/I][/B] [B][I]powinnaś się cieszyć, że babeczki podbiegły a nie olały sprawę...to mógł być wypadek...gdyby nie interesowały się psem to pies chodziłby bez kagańca i babki by w ogóle nie podeszły widząc taką sytuację.[/I][/B][/QUOTE] NIE. W tym lasku jest OBOWIĄZEK prowadzenia psa na smyczy. Przy każdym wejściu są tablice - pisemny nakaz + dla idiotów: OBRAZEK. Cieszyć to się powinny te kobiety, że ja smyczy do końca nie poluzowałam. [B]Rinuś[/B] - czytać potrafisz? chyba nie ;) psa, który ma właściciela w du*ie NIEGDZIE się ze smyczy nie spuszcza. A kobiety nie 'podeszły', tylko rzucały się w amoku jak ryba wyjęta z wody! -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
Juliusz(ka) replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
Późne popołudnie, spacer w dzielnicowym lasku - moja mama, Jago i ja. Po łazikowaniu zahaczyliśmy o polanę - daaaleko labek z Pańciostwem, w najbliższym polu widzenia zero psów. W takich warunkach mogę sobie pozwolić na spuszczenie mojego psa - Jago poaportował, troszku poćwiczyliśmy, poganialiśmy jak 2wariaty:evil_lol:; pies odwołany, zapięty na smycz - schodzimy z polany(jest na lekkim wzniesieniu) na ścieżkę. Skręcamy w prawo - widzę 2kobiety; jedna trzyma smycz w ręku; psa nie widzę, ale pomna zaleceń szkoleniowca - zwiększać dystans - robię w tył zwrot na polanę. I nagle słyszę krzyk: 'imię psa' + widzę lecącego w naszym kierunku psa w typie ON. Ów pies w za dużym(!) nylonowym 'kagańcu' szczerzy zębiska i próbuje dziabnąć mi Jaga:angryy:. - THX God przyduży kaganiec nie pozwala na pełne rozwarcie pyska. Ja stoję, smycz trochę poluzowałam, młody się zębami opędza. Leci jedna z kobiet(chyba córka) i próbuje złapać swojego psa - istny cyrk(!), bo pies jej się z rąk wywija, między nogami jej śmiga i cały czas z zębami do Jaga. Leci druga kobieta(chyba matka tej pierwszej) i się drze(ryczy się tak, że liście z drzew spadają:shake:): 'imię psa, noga!siad!' i w tej konfiguracji kilkadziesiąt razy(!). Oczywiście pies ma ją w du*ie... Obrazek końcowy: ja z Jagiem w środku(dałam komendę 'siad!' i Jago usiadł pomimo ataków:loveu:), młodsza kobieta biegająca po okręgu próbująca nie dopuścić swojego psa do nas, znów po okręgu - ów pies i druga kobieta ganiająca za nim. W trakcie tej 'zabawy':mad:, usłyszałam, żę ich pies jest w kagańcu(!), a mój nie! I to był jedyny moment, w którym miałam ochotę puścić smycz i natłuc tej idiotce:mad::angryy: Koniec końców pies odbiegł, starsza kobieta za nim, młodsza mruknęła 'przepraszam' i również się oddaliła. Moja matka była w szoku... Nie chciała wierzyć, że takie sytuacje mają miejsce średnio raz w tygodniu:shake:. I przekonała się na własne oczy DLACZEGO mój pies nie lubi innych psów... -
Moje futro tysh smycz gryzie, szarpie - nierzadko w przypadku braku gryzaka sama proponuję zabawę w przeciąganie się smyczą:evil_lol:. Tyle, że u nas na 'dosyć!' Jago puszcza bez gadania. Więc jak ze wszystkim - tak długo jak mi się taka zabawa podoba, jest o.k.:diabloti: Przedłużenie ręki mówicie? Cóż, ja iskanie w dłoń uwieeelbiam:loveu::loveu: A dla założycielki wątku: zawsze i wszędzie szczeniol na lince! tak, żebyś każdy 'gryzący atak' mogła skorygować stanowczym 'źle!/zostaw!/bądź inne + krótkim szarpnięciem.
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
Juliusz(ka) replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
Jestem chamem(ką)... Podobno. Że mój DON psów miłością nie darzy - pisałam. Że nie będzie u nas: 'on tak ma i trudno' - pisałam. Jednak póki co fajnie nie jest - pod koniec września grupowe PT będziemy odbywać - socjalka pod kontrolą itp. Do tego czasu muszę jakoś przeżyć ;) - czyt. unikamy sytuacji stresogennych. Ale jednak nie zawsze się da :( Dziś w klinice weterynaryjnej byliśmy - 'obcej', bo serducho trza obadać dokładniej i do specjalisty nas nasza wetka wysłała. 3 obce, pierwszy raz spotkane osoby przy Jagu majstrowały - postawa: 'jesooo, jaki świat jeste niesprawiedliwy!' czyli róbcie szybko co musicie i ja idę ;) Zdjęcie klaty jeszcze robione będzie - pytałam Panią wet, czy premedykacja konieczna? 'Po co? przy takim spokojnym psie?'. Taki był spokojny, że 3razy klipsy spadały:evil_lol: od EKG, bo on stać nie będzie - musi połazić i już... eh... Wiem, że mam 'swigającego się' wariata:mad:, ale THX God fizycznie panuję, więc jak 'rwie', to go do parteru sprowadzam i już. Ciekawa rzecz - mój pies może siedzieć/leżeć dosłownie otoczony ludźmi z kotami na kolanach - i jedyną formą aktywności jest niuchające zainteresowanie:crazyeye: - a kotów w domu niet, więc mój wniosek jest prosty - kot mu krzywdy nie zrobił = koty są faaajne :D. Z psami jest źle. I dziś moje futro wyrwało/wydarło japę w kierunku absolutnie-mającej-go-w-du...szy bernenki -WSTYD... Do psa mu brakło coś ok.2-3metrów. Po coś te smycze są, nie? I się krzyk zrobił... Ale dziwnym trafem nie ze strony Pana od berneńczyka, ale Pani od kotów w transporterach:crazyeye:. Podsumowując krzyki Pani - nas w tej klinice być nie powinno, bo pies jest agresywny...:placz:. Nie wytrzymam... -
11 psów zagryzło 57.letnią grudziądzankę -"GW" 22.08.08
Juliusz(ka) replied to lewkonia's topic in Rasy 'agresywne'
Obowiązkowe 'prawo do prowadzenia psa każdej rasy,maści,płci, wielkości'! Niechby te psy zaczęły KOSZTOWAĆ! Jak pięknie budżet możnaby wzmocnić obowiązkowymi kursami, egzaminami, czipowaniem! +obowiązkowe ubezpieczenie OC każdego psa! Rejestrowaniem KAŻDEJ hodowli! Dlaczego 'tam na górze' nikt tego dojrzeć nie chce?! Przecież dzisiaj psy są problemem, z którego Państwo zysku żadnego nie czerpie - a jeszcze DOPŁACA - schroniska... Ale żeby zmian się realnych doczekać, to tylko pozostaje nam liczyć, że w kilku 'prominentnych' rodzinach dojdzie do tragedii z udziałem psów:angryy:. Wtedy MOŻE coś się ruszy:mad:. -
11 psów zagryzło 57.letnią grudziądzankę -"GW" 22.08.08
Juliusz(ka) replied to lewkonia's topic in Rasy 'agresywne'
Vectra - ja Cię proszę, nie pisz :'Wy'. Akurat moje zdanie jest wyjątkowo zbieżne z Twoim w tym temacie:diabloti:. Żaden pies nie ma (a raczej nie powininie mieć - bo jak jest to chyba wiemy/widzimy:angryy:) atakować drugiego psa. Nie 'winię' Twojego Frania - bo wiem doskonale, na własnym przykładzie(!), czym się kończy zaszczucie,sponiewieranie i odganianie szczeniaka od właściciela:angryy: przez psa-agresora... Ufam też, że TY Franiowej 'nieprzyjemności' nie pozwalasz 'konsumować'. Ale to TY. Ja się na dzień dzisiejszy, na tu-i-teraz w polskiej rzeczywistości, boję dużych psów! I wierz mi, z 'powietrza' się to nie wzięło:mad:. Więc będę krzyczeć kiedy, gdzie i jak głośno się da, że duże psy SĄ niebezpieczne! A że TTB/w typie rasy jest sporo i to w bardzo nieodpowiednich rękach - nie lubię tych psów i mam pełne podstawy się ich obawiać... KAŻDY puszczony samopas, duży pies - niezależnie od rasy czy nie-rasy - jest potencjalnie niebezpieczny. Tego nauczyło mnie życie - mojej własne doświadczenia! I żeby nie było, że się konkretnych ras czepiam - pierwszym psem, który zaatakował moje szczeniaka, była młoda suka ON! -
11 psów zagryzło 57.letnią grudziądzankę -"GW" 22.08.08
Juliusz(ka) replied to lewkonia's topic in Rasy 'agresywne'
[quote name='Vectra'](...) nie , nie widzę , bo żaden pies nie ma prawa atakować drugiego. Ja mając psy ras bojowych , mam prawo sobie z nimi spokojnie chodzić po ulicy.I nikt nie ma prawa do moich psów startować. Vectra - ...(!) litości... Piszesz o tym ,czego większość z nas by sobie życzyła. Ba! Ja nawet śnię o tym po nocach:diabloti: I co z tego? Ale w świecie, w którym żyjemy - mniej się boję jamnika niż psa, który jest duży, silny i wie co zrobić z zębami:shake: Jeszcze co do: 'żaden pies nie ma prawa atakować drugiego' - powiedz to właścicielom psów/suk, które atakowały mojego szczeniaka:angryy:. Jago NIE był agresywny w stosunku do psów, badał ufnie, po szczenięcemu psi świat i dostał kilka 'nieprzyjemnych' lekcji, które nauczyły go jednego - każdy obcy pies chce mi zrobić krzywdę! Jako przewodniczka psa z problemem agresji w stosunku do innych psów - z ogromną radością przyjęłabym testy na GCD! BARDZO chciałabym, aby nasz problem został fachowo oceniony i abym mogła liczyć na skierowanie na kurs, który pomógłby mi i mojemu psu. -
11 psów zagryzło 57.letnią grudziądzankę -"GW" 22.08.08
Juliusz(ka) replied to lewkonia's topic in Rasy 'agresywne'
andzia - małe szczekacze/obskakiwacze są MOCNO:angryy: irytujące, ALE takiego jamnika potraktowałabym brutalnie i krótko - solidnym kopniakiem. Napisz proszę, czy Twoim zdaniem kopniak zrobi wrażenie na psie rasy bojowej?! Jak FAKTYCZNIE groźny jest dla człowieka nawet najbardziej zajadły jamnik?! Jasny gwint... czy niektórzy naprawdę nie widzą różnicy...? -
11 psów zagryzło 57.letnią grudziądzankę -"GW" 22.08.08
Juliusz(ka) replied to lewkonia's topic in Rasy 'agresywne'
Przeczytałam cały wątek. Żeby nie zostać posądzoną o 'przejrzenie po łebkach' ;). Wnioski? Zaczipować wszystko co ma 4łapy - z szerokimi danymi dot.właściciela i solidnie opodatkować rozmanażanie psów. Wszystkich psów - rasowych i kundli/w typie rasy. Błyskawicznie pozbylibyśmy się rozmnażających dla pieniążków wszystko co da się rozmnożyć - gdyby pies stał się dobrem luksusowym, ludzie zaczęliby cyrki odstawiać przed zakupem! Chcieliby wiedzieć za co płacą. Bo Polak potrafi:diabloti:, jak chce - a chce, jak kasą sypnąć musi!:mad: Stada SMowców po ulicach, parkach chodzić powinny! Przecież to jest biznes - każdy tandem człowiek+pies sprawdzić - nie ma czipu? Mandacik! I tak do skutku. Zaraz się krzyki podniosą: 'to psy masowo do schronisk trafiać zaczną! w lasach poprzywiązują! potopią! żywcem pozakopują!'. Zlinczujcie mnie - każda rewolucja przebiega w mękach! Żeby było lepiej, najpierw musi być ciut gorzej... Mentalności Polaków inaczej niż trzepiąc po kieszeni zmienić nie sposób! Jeszcze co do statystyk - oczywistym jest dla mnie, że największą ilość pogryzień/zagryzień przypisze się przedstawicielom najbardziej popularnych ras! Nigdy nie zrozumiem, dlaczego chcąc prowadzić samochód trzeba przejść odpowiedni kurs i w bólach, często kilka razy(!), podchodzić do egzaminu! A i tak wypadki na drogach są... Na prowadzenie psa, który w nieodpowiednich rękach może być bardzo niebezpieczny, żadnego pozwolenia mieć nie trzeba! A jakoś przechodząc 'męki' w celu uzyskania upragnionego prawa jazdy nikt się nie stawia: 'jak jakiś durny kurs muszę robić, za egzamin płacić, naczekać się to ja chrzanię taki interes - nie chcę mieć samochodu!'. Grzecznie formalności dopełniamy. Bo nam zależy. Jeśli komuś NAPRAWDĘ zależy na posiadaniu psa - zapłaciłby za niego odpowiednią kwotę, zdał egzamin na GCD, zaczipował i pilnował jak oka w głowie, żeby mandatów nie płacić za 'złe prowadzenie'! -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
Juliusz(ka) replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
No nie... Jakby 'blady' wet czaił się do najspokojniejszego psa, to ten pies - mając minimum instynktu samozachowawczego:razz: - załapałby, że kroi się coś nieprzyjemnego:diabloti: i wachlarz reakcji by rozłożył! Ale odchyły w drugą stronę też się zdarzają - z łapami i tarmoszeniem za uszy obcego, potężnego futra też się spotkałam... tu znowu brak instynktu samozachowawczego u weta:evil_lol: U weta to właściciel - najczęściej bezwiednie(!) - krecią robotę odstawia - tak się boi co to będzie, że psa w nerwicę wpędza... Przerobiłam z poprzednim psem... i THX God - pomna własnych błędów - pokazałam młodemu, że Ciotki-wetki są suuuper! To jest jedyny pies (jakiego znam), który siedząc w poczekalni 'przestawia' krzesła machając kitą na widok uniformu wetowego:evil_lol: