Jump to content
Dogomania

Juliusz(ka)

Members
  • Posts

    896
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Juliusz(ka)

  1. Aniu - nie oburzam się, po prostu się nie zgadzam. I gdyby taki obowiązek został wprowadzony - z pełną premedytacją bym go nie wypełniła. Zwykłam odpowiadać za swoje czyny, za czyny innych - nie. Pozostaje mi cieszyć się tym, że takie 'wizje' pozostają jedynie w sferze marzeń niewielkiej części społeczeństwa...
  2. Wątek miał, tak mi się wydawało, dotyczyć spędzania ciąży u suk i ślepych miotów. Jeden z użytkowników rzucił hasło: 'obowiązkowa kastracja/sterylizacja wszystkich psów/suk niehodowlanych'. W tym momencie temat zaczął dotyczyć mojego psa, a tym samym mnie. Jeśli wszystkie - to i mojego ten obowiązek miałby dotknąć przecież. Sami rzucacie przykładami: mój pies, moja suka, piesek sąsiadki, itd., więc skąd te pretensje o 'ja i mój pies'? Równi i 'równiejsi' są na tym forum?:diabloti: Vectra - ciachaj Frania! Przecież on jeszcze repem nie jest:diabloti:. W jakim wieku, Waszym zdaniem, ten powszechny obowiązek sterylizacji/kastracji wszystkich suk/psów miałby dotknąć zwierząt? olekg - jasne! Jestem konfliktowa jak jasna chole*a, bo śmiem mieć inne poglądy niż Wy:evil_lol:. Ciekawam dlaczego przez tyle lat nie wykastrowałeś swojego jamnika? Nie masz mi czego gratulować - decyzja przemyślana na wszystkie strony; kilka dni temu Jago miał robione USG jamy brzusznej - wszystko z jajkiem o.k.(odpukać!).
  3. Weronia - dlaczego nie chce Ci się pisać? Naprawdę jestem ciekawa, dlaczego pracownicy schroniska tak zostawili tą sprawę... Dyskusja nie dotyczy mojej osoby - nie pojadę z Tobą na taką 'wycieczkę', bo niestety nie mogę. Powód stricte osobisty, a na forum z całą pewnością swojego życia prywatnego roztrząsać nie będę. Co złego w tym, że marzy mi się psiarski świat, w którym człowiek MUSI być odpowiedzialny za swojego czterołapa? Oczywiście, że do tego potrzebna byłaby współpraca z ustawodawcą... Ale tak samo utopijny, na chwilę obecną, jest Wasz pomysł sterylizowania/kastrowania wszystkich zwierząt niehodowlanych jak mój dot. trwałego oznakowania wszystkich zwierząt. Różnica polega na tym, że ja uważam za zasadne danie właścicielowi wyboru! Wy chcecie decydować za innych. Wybory już niedługo - do ław sejmowych/senackich zapraszam ;). BTW - przecież obecnie nawet nie wszystkie zwierzaki, które opuszczają schronisko są wyciachane! Więc o czym my tu piszemy? O tym, że ja swojego psa bym nie kastrowała? Litości...
  4. Ada-jeje - do szewskiej pasji doprowadzają mnie takie pytania... Wierz, lub nie - są osoby, dla których działalność charytatywna jest nagrodą samą w sobie i nie czują potrzeby afiszowania się nią na lewo i prawo. Mój pies był, jest i będzie dla mnie najważniejszy. Takie stawianie sprawy uważam za swój obowiązek - podjęłam się opieki nad nim i 'przychylam mu nieba'. bonsai - przykro mi, że powórzyłaś pytanie... miałam nadzieję, że 'zginie' i będę mogła nie odpowiadać... Nie dopilnowałaś suki. Suki świeżo 'z odzysku', do tego w cieczce. Proszę, nie odbieraj tego jako atak na Ciebie! Ale poniekąd do tego się problem sprowadza... do tego, że właściciel powinien 'przewidywać' co może się stać. Co do znakowania - pełne równouprawnienie:diabloti:, tak psy jak i suki. Gdyby Jagowy absztyfikant był oznakowany, możnaby zwierza zgarnąć spod klatki, odwieźć do schronu - właściciel zostałby obciążony kosztami. Saite - chcesz krzywdzić jednych dla dobra innych? Kto dał Ci takie prawo?!
  5. A centralna baza sterylizowanych/kastrowanych zwierząt jest? Tu się wszystko rozbija o podstawy! Żeby cokolwiek narzucać/egzekwować trzeba wiedzieć ile jest psów i czyj dany pies jest! Trzeba móc śledzić jego żywot. Wracamy do pukntu wyjścia - fanatyków ciachania. Bo po co znakować? Wtedy może ciachanie nie byłoby potrzebne i o matko święta! co wy byście robili?
  6. Weronia - z ludzkiego braku odpowiedzialności. A co Polaka odpowiedzialności może nauczyć? Tylko jedno - solidne trzepnięcie go po kieszeni. Trzepnąc można, jak wiadomo czyj pies jest. Żeby to wiedzieć, trzeba móc przypisać psa do człowieka. I tu wracam do obowizku trwałego znakowania zwierząt. Mi po prostu nie podoba się pomysł zbiorowej odpoweidzialności, który miałby się przekładać na zabiegi, ktore - będę podkreślać do znudzenia - nie są jedynie 'kosmetyką'. A Ty obrażasz mnie. I co?:diabloti: Jasny gwint... jaka Ty musisz być zacietrzewiona w tej swojej nienawiści do ludzi, którzy myślą inaczej niż Ty:evil_lol: Czy czytasz swoje psty, zanim je wrzucasz na forum? W jaki sposób komponowanie diety pod indywidualne potrzeby mojego psa odbywa się KOSZTEM INNYCH?! Zamotałaś się kompletnie:evil_lol:. Sprobuj, chciaż spróbuj(!) dopuścić do siebie myśl, że są na tym świecie ludzie, którzy pomagają, ale nie potrzebują w związku z tym listów pochwalnych i dziękczynienia ich działaniom na każdym kroku. Równolegle zaś mają zwierzęta, o ktore dbają i są za nie ODPOWIEDZIALNI.
  7. W powyższym poście sama sobie przeczysz... Oznakowanie wszystkich psów/suk jest według Ciebie niemożliwe, a kastracja/sterylizacja tych samych 'wszystkich' psów/suk już tak? Gdzie tu logika? Pomijając fakt, że zabieg chirurgiczny z oczywistych względów jest droższy od trwałego oznakowania, to tak w jednym jak i w drugim przypadku - wszystko rozbija się o jedno: o to, że nie ma komu kontrolować całego procederu! Nieznaowana, wysterylizowana suka, którą 'właściciel' przywiąże do drzewa w lesie również - w najlepsym przypadku - trafi do schroniska i szukaj wiatru w polu. Taka sama suka, ale oznakowana, jest do kogoś trwale 'przypisana', a tym samym można właściciela zlokalizować i 'złapać za pysk'.
  8. Uroki forum:mad:. Weronia - post, który zacytowałaś był odpowiedzią na propozycję wprowadzenia obowiązku kastracji/sterylizacji WSZYSTKICH zwierząt niehodowlanych. Z tym się nie zgadzam. Kastrację/sterylizację WSZYSTKICH zwierząt bezdomnych/schroniskowych popieram w całej rozciągłości! Cytat w Twoim poście - znów, pisałam o 'domnych' zwierzętach! Zwierzętach, o które właściciel ma obowiązek dbać na każdym 'froncie', a nie tylko w zakresie prokrecji - ciachnę, bo to łatwiejsze niż wychowanie czterołapa.
  9. :::dubel:::
  10. Przepraszam bardzo, a gdzie Twoje statystyki, wyniki badań, naukowe opracowania? Wrzuć Ty, może wrzucę i ja. Równą miarkę stosuj dla siebie i innych. Mój pies odszedł z powodu kastracji. Poddany został zabiegowi, bo ten miał być lekiem na całe zło. Nie był. Uwierzyłam, jak wielu, w zapewnienia fanatyków ciachania, że to sam miód. Później zaczęłam czytać, pytać, dyskutować. Nie jestem ani na tak, ani na nie. Każdy przypadek zasługuje na indywidualne traktowanie! Czarne albo białe? Masz pojęcie ile jest odcieni szarości pomiędzy jednym, a drugim? Właściciel powinien mieć prawo do podjęcia decyzji w tej materii, decyzji, którą winien poprzedzić głębokimi przemyśleniami wszystkich 'za' i 'przeciw. Na podstawie powyższego uznać, czy kastracja/sterylizacja jest dla jego zwierzaka i dla niego samego dobrym rozwiązaniem. Nie podoba mi się, że zabraniasz ludziom myślenia. Nie podoba mi się, że masz wyraźne ciągoty do narzucania innym swojego zdania - na siłę, za wszelką cenę. Dla Ciebie psy to STATYSTKI. Dramat. Dla mnie liczą się konkretne osobniki. Tak jak komponuję dietę dla danego, psa tak samo w sposób indywidualny podchodzę do jego zdrowia. Autor wątku zadał pytanie, na które odpowiedziałam w pierwszym swoim tutaj poście. Dalej któryś z użytkowników podniósł temat kastarcji/sterylizacji - odpowiadam więc. W 'hasełka' bawisz się Ty, próbując dyskredytować osobę, która śmie mieć zdanie odmienne od Twojego:diabloti:. Ja staram się zaproponować właścicielom dokładne przemyślenie kastracji/ sterylizacji swojego zwierzęcia.
  11. O! To to to! Podpisuję się wszystkim w czym zdołam utrzymać pisadło!:diabloti: Rybka - o moim stosunku do kastrowania/sterylizowania zwierząt bezdomnych /schroniskowych już pisałam. Decyzja o ingerencji chirurgicznej na żywym organiźmie, który jest 'domny' powinna pozostać w gestii jego/jej właściciela. ULKA - pomijając przypadki skrajne, zdecydowaną większość psów/suk można 'wychować' w tym temacie. A mnie właśnie boli to, że wieeelu właścicieli ciacha swoje zwierzaki, bo nie potrafi nad nimi zapanować w okresie cieczek... Nie potrafią, bo nawet nie próbowali... bo nasłuchali się/naczytali, że wystarczy ciachnąć i koniec wszelkich problemów, witaj raju utracony! A tu ROBOTA się kłania.
  12. Jak to ugryźć... no kurczę... ależ OCZYWIŚCIE, że 'wyciągam'! Przecież o to właśnie mi chodzi, to o czym mam pisać? O zielonej trawce?:evil_lol: Przytyk dot. 'kochających' właścicieli jest wyjątkowo nietrafiony:diabloti:. Mam absolutnego świra na punkcie swojego psa, obawiam się, że niektórzy zakwalifikowaliby to jako jednostkę chorobową:diabloti:. Tylko dlatego pozwalam sobie na pisanie w taki, a nie inny sposób. Co rozumiesz przez 'złą propagandę'? Czy może to, że nie skaczę z radości, nie urządzam festynów pod hasłem: 'kastracja jest wspaniała'? Czy naprawdę nie rozumiesz, że ingerencja chirurgiczna w zdrowy organizm jest niebezpieczna? Że niesie ze sobą ryzyko powikłań? Dlaczego chciałabyś pozbawić właścicieli możliwości decydowania, czy ich pies/suka pójdzie pod nóż? Pytasz o pomysł na alternatywę - trawałe oznakownie KAŻDEGO psa, co pozwoliłoby wreszcie na pociąganie do odpowiedzialności ich właścicieli + opodatkowanie KAŻDEGO miotu/faktyczne podciągnięcie rozmnażania psów pod działalność gospodarczą. Tylko tye i aż tyle.
  13. Ada-jeje - powtarzalność ciąż urojonych jest, w moim przekonaniu, przesłanką do 'działania' dla dobra suki. Jednak jak byś się na sprawę zapatrywała, gdyby suka tych objawów nie miała? Czy dziś byłabyś ZA? BTW - znam sukę, wysterylizowaną po pierwszej cieczce, która miewa ciąże urojone. Więc i sterylizacja nie daje gwarancji, że takie zachowania nie wystąpią bądź ustąpią. Pies to żywy organizm. Każdy jest inny. Jeśli nie ma wskazań medycznych, jeśli 'seksualność' nie determinuje całego psiego życia - po co ingerować? Rozsądnym wydaje mi się rozpatrywanie każdego przypadku indywidualnie. Tylko tyle.
  14. Herspri - nie ukrywam i nigdy nie ukrywałam, że w tematach dot. psów powoduje mną egoizm ;). Na pierwszym miejscu jest mój pies i jego dobro. Prawdę mówiąc nie widzę w tym nic złego, bo jak już pisałam - gdyby każdy właściciel dbał o swoje cztery łapy, nie byłoby problemów. Idąc dalej tropem 'egoizmu' - interesuje mnie szczególnie rasa, której przedstawicielem jest mój pies - owczarek niemiecki. W rasie tej dzieje się źle, a ostatnimi czasy grozę budzą pojawiające się informacje o 'odchodzeniu' młodych, na pozór zdrowych psów... Mamy, jako rasa, dysplazję we wszystkich możliwych wariacjach, problemy z sercem, układem pokarmowym, nerwowym itd.,itp.. Tak więc decydując się na psa tej rasy trzeba się dziś liczyć z tym, że coś może zacząć się dziać, wyskoczyć jak 'diabeł z pudełka'. W nagłych przypadkach, gdy operacja ratuje życie - nie ma się nad czym zastanawiać. Ale właśnie w swietle tego, że i tak nie namy dnia ani godziny - dokładanie sobie czegoś, co niezbędnym nie jest wydaje mi się pozbawione sensu... Nie muszę się z Wami zgadzać, Wy nie musicie zgadać się ze mną. Thx God, secyzja o ty, czy mój pies pójdzie 'pod nóż' jest w moich rękach, a ja zrobię wszystko, żeby ingerencje chirurgiczne w organizm mojego psa miały miesce tylko wtedy, gdy będzie to naprawdę konieczne.
  15. Saite - przeczytaj, proszę, mój post, który znajduje się nad Twoim, to po pierwsze. Po drugie - 'oderwane od rzeczywistości' jest twierdzenie, że chirurgiczne usuwanie organów, którymi obdarzyła zwierzę natura, z którymi żyje i z których korzysta od tysięcy lat, NIE jest nienaturalne i obojętne dla tego żywego organizmu! Sterylizownie/kastrowanie zwierząt bezdomnych/schroniskowych uważam za jak najbardziej słuszne. Z wielu względów. W ich przypadku rozsądek nakazuje zadbać o nichciane ciąże/krycia, bo ich właściciel był istotą nieodpowiedzialną, a intencji potencjalnego, nowego właściciela pewnym być nie można. Tutaj ryzyko powikłań po zabiegu przegrywa w konkurencji pt.: 'za i przeciw' z tym, co zwierzę może przejść, czego może doświadczyć w przyszłości, zwłaszcza, że jego przeszłość była już straszna. W poście, który zacytowałaś, odniosłam się do podniesionego w tym wątku: 'kastrujmy wszystkie zwierzęta niehodowlane'. I z tym się NIE zgadzam. Jestem odpowiedzialna za swoje zwierzę i to ja mam OBOWIĄZEK o nie dbać. Nie uważam za nic nadzwyczajnego pilnowanie/kotrolowanie swojego psa w zakresie prokreacji. Stawiam to w równej linii z dbaniem o jego zdrowie, dobrą kondycję, prawidłowe odżywianie, wychowanie, szkolenie itd.. Dlaczego więc chciałabyś mi narzucić operowanie mojego psa?
  16. Mój pies jest jednostronnym wnętrem. W jego przypadku odpowiedzialną decyzją jest usunięcie niezstąpionego jądra, które obarczone jest podwyższonym ryzykiem rakowacenia. Jago ma 18miesięcy, jądro będzie miał usuwane na wiosnę - w wieku 23-24miesięcy. Jądro jest monitowane, pod kątem ewentualnych zmian, które mogłyby przyspieszyć zabieg. Daję mojemu zwierzęciu czas na zakończenie rozwoju tak psychicznego jak i fizycznego, gdyż kastracja/sterylizacja NIE jest obojętna dla organizmu! Cóż jest normalnego/właściwego w zaburzaniu zabiegiem prawidłowo funkcjonującego układu hormonalnego? JA dbam o mojego psa. Rozumiem, że to coś złego? Fakt, iż NIE wykastrowałabym zwierzęcia, które jest zdrowe wpłynąłby na ilość psich bid w schornisku/na ulicach? Pytam: JAKIM CUDEM?! Psy bezdomne/schroniskowe - inna bajka. Te psy NIE mają opiekunów, trzeba myśleć 'na zapas' - niejako 'za' potencjalnych przyszłych właścicieli. Hurrrrrra! Ciachajmy wszystko co się rusza! Odnoszę wrażenie, że ta akcja zakrawa na 'polowanie na czarownice', a czarownicami w tym wypadku są właściciele, którzy myślą inaczej niż Wy... Właściciele, którzy NIE chcą rozmnażać swoich zwierząt, właściciele, którzy DBAJĄ o swoje zwierzęta i dziwnym trafem POTRAFIĄ kontrolować to, czy ich zwierz się rozmnoży, czy nie. Strrrasznie to musi się Wam wydawać trudne, niemożliwe wręcz... Dla mnie nie ma NIC dziwnego w tym, że sprawuję świadomą opiekę i kontrolę nad moim psem:hmmmm: Cały bajer polega na tym, że naprawdę wystarczyłoby żeby każdy właściciel dbał tylko i wyłącznie o swojego psa. A jeśli nie dbałby, to kary, kary i jeszcze raz kary! Konia z rzędem temu, kto zdolny jest w 100% przewidzieć i zagwarantować właścicielowi, że jego zwierzęciu po ingerencji chirurgicznej NIC nie będzie. Dopóki takiej gwarancji nie ma - nie pozwolę karać mojego psa, za głupotę obcych ludzi. Przecież to jakaś paranoja...
  17. Nie ma takiej siły, która zmusiłaby mnie do dopuszczenie - na zdrowym zwierzęciu - do ingerencji chirurgicznej, która MOŻE nieść za sobą poważne skutki, a z całą pewnością powoduje zmiany w psim/suczym organiźmie - chociażby dot. gospodarki hormonalnej. Wysterylizujmy/wykastrujmy wszystko co ma 4łapy? Dla wyższych ideii mam ryzykować zdrowie, a może życie(żaden zabieg chirurgiczny/przeprowadzany w narkozie NIE jest 100%bezpieczny!) mojego futrzastego przyjaciela? To ja proponuję poobcinać wszystkim ludziom prawe dłonie, tak na zapas, dla dobra wyższego - większa częśc ludzkości jest praworęczna, a więc właśnie prawą dłonią najczęściej złodziej dopuszcza się kradzieży. Nie będzie rączek - nie będzie czego po cudze wyciągać:diabloti:. Mam wielką nadzieję, że tego pomysłu NIGDY nie uda się wprowadzić w życie:D, a szansa jest duża - kto miałby sprawdzić czy ważący 80kg, wyglądający jak żywy taran, pies ma między nogami jajka czy nie?:diabloti: Nie mogę wyjść z 'podziwu', jak łatwo niektórym szafować zdrowiem i życiem swoich, podobno, ukochanych zwierząt...
  18. Tak i tak. Niestety... A tutaj - nie i to stanowcze NIE dla obowiązku sterylizacji/kastracji wszystkich zwierząt niehodowlanych. Też byłam taka 'hop do przodu', zanim zaczęłam się*dowiadywać o negatywnych skutkach tych zabiegów. Kto mi zagwarantuje, że mój zwierzak nie doświadczy żadnego z nich? Kontrola - TAK i to z porządnym trzepaniem właścicieli po kieszeniach:mad:. NIE dla dokonywania 'gwałtu' na żywym stworzeniu - stworzeniu, które ma właściciela i który to właściciel winien być odpowiedzialny za to, co zdecydował się otoczyć opieką.
  19. [B]LAZY[/B] - proszę bardzo:[URL="http://www.solidgoldhealth.com/products/showcat.php?cat=0"]strona producenta[/URL].
  20. ayshe - a czy grau/koebers'a można miksować z domowym żarciem? Jago wciąga wołowinę+warzywa+ryż/makaron pełnoziarnisty, ale ta dieta droższa niż moje żarcie:diabloti: Chciałabym rano susz dawać, a na kolacyjkę jak do tej pory. BTW - zamówiłam na próbę worek Acany Grasslands; fajne to:diabloti:, tylko białka sporo...
  21. Kwestia przyzwyczajenia:diabloti:. Jak długo MUSIAŁY z linką łazić?
  22. [B]bonsai[/B] - jesteś w najbardziej komfortowej sytuacji - wychodzisz na zero:evil_lol:. Oj, nie rozumiem tego oburzenia - mój pies linki treningowej nie czuje już wcale, to ja muszę pamiętać:diabloti: i na młodego uważać, żeby w coś się nie zaplątał:diabloti:. Nie puszczę psa luzem na polach - sarny, zające, kuropatwy mogą, choć wcale nie muszą, instynkta w psiej duszy drzemiące wywlec na światło dzienne z siłą ogromną... Po co mi nerwy? Po co mi stres? I po co mi pies, który gania kilkadziesiąt metrów ode mnie?! On ma się bawić ze mną, ganiać ze mną, cieszyć się MOIM towarzystwem:diabloti:. No ale ja dziwna jestem... psu się wybiegać nie daję:evil_lol:. BTW - maleńki OT:oops:: w ramach 'wybiegiwania':evil_lol:, czy ktoś może ma namiary na niemieckiego producenta bieżni dla psów? Na światówce w Poznaniu tak długo koło tego łaziłam, że aż zapomniałam o najważniejszym...
  23. 7,5kg worek Grasslands już u nas :). Dostawa w niespełna 24h. Jest problem:-( - granulki okrągłe, średnica ok. 1,5cm - PŁASKIE. Młody się trzęsie - tym się proszę nie sugerować, bo jemu wszystko smakuje:diabloti: - ale łyka bez gryzienia:shake:. Muszę namaczać... Kolorek b.ciemny brąz; dość przyjemny, jak na suchą karmę, zapach. Granulki 'tłuste'. Za jakiś czas wrzucę info, jak karma została 'przerobiona' ;).
  24. Podzielę się z Tobą moją nową, wymuszoną przez innych:mad: filozofią: działaj tak, żeby problem rozwiązać, nie bacząc na cudzy przychówek:angryy:. Psikasz sukę, omijasz potencjalne 'problemy' - jak 'problem' sam się pcha + brak reakcji właściciela + rozmiary 'problemu' nie są konkretne - mocne buty wdziewaj i działaj/ pozwól Birmie(chyba nadal jest charakterna?:diabloti:) problem skasować. Dość mam dbania o cudze psy:mad:!
  25. A gdzie tam:diabloti: - Jago ma piękne, wielkie wiadro Chopo. Tym jak przywali, to kości połamie na bank. OBCE małe są przyduszane i tyle, ale te 2 już takie obce nie są... 3samce na jednym terytorium to zawsze delikatna opcja, a jak fikają do siebie od jakiegoś czasu - nie mam pojęcia jak bardzo Jago swoją siłę okaże... Wiem, że u młodego więcej szumu i 'pokazywania' się niż chęci faktycznej walki, jednak duuużo zależy od drugiego psa. A te małe dziamgoty są strasznie zajadłe:crazyeye:. Odbijają się te akcje na Jagu bardzo... na ostatnim szkoleniu grupowym(kilka dni po 'yorek case':angryy:) musiałam korzystać z fizycznej pomocy naszego trenera, bo młody fikał jak jeszcze nigdy:shake:. Dostałam prykaz żeby Jaga NIE stopować - mam pozwolić na konfrontację, bo za dużo tak nerwów jak i straconej pracy kosztuje nas olewactwo właścicieli małych jazgotów. Chyba linkę wybiorę - trudno, niech się dzieje co ma się dziać. Mój pies będzie na uwięzi. A tak nie chciałam wojny z sąsiadami:shake:...
×
×
  • Create New...