-
Posts
896 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Juliusz(ka)
-
[quote name='Evelina']I co. Na kazdym kroku, przemieszczajac sie z psem bede rewidowana, a pies oblatywany czytnikami wszystkich istniejacych na rynku systemow chipowania, by ustalic czy faktycznie jest tym za kogo sie podaje? :evil_lol: ;) Ależ właśnie o to chodzi! Właściciel psa ma 'nie znać dnia ani godziny':mad:. I tu, jako absolutna podstawa dla jakichkolwiek dalszych działań, kłania się obowiązek trwałego znakowania wszystkich zwierząt. Pies może się zgubić, pies może zostać ukradziony - wyłapany -> właściciel zawiadomiony -> jest od kogo kasę ściągnąć za odłowienie+pobyt w schronie+mandat. Czy się to nam podoba, czy nie - pies pozostaje własnością swojego przewodnika przez 2 lata w przypadku zaginięcia/zgubienia się i przez 3lata w przypadku kradzieży. Prawdę mówiąc w obecnej sytuacji, gdzie tak naprawdę nie ma po co znakować zwierząt - brak ogólnopolskiej bazy+sprawdzalności czipów - nie dopuszczam myśli o przepadku zwierzęcia po np. 2 tygodniach! Marzenie:loveu:. A to zapraszam do obejrzenia mojego futra:diabloti:. Gwarantuję, że jajka (jednego, bo Jago jest wnętrem jednostronnym) nie dojrzysz - kłak bujny:diabloti:, a zabawy w macanie dojrzewającego, 40kilogramowego samca jakoś nikomu nie mam serca proponować:evil_lol:. Suki w cieczce pilnować winni właściciele. Jak jakiś obcy pies żyć im nie daje - tel. do odpowiednich służb -> odłowienie psa.
-
Na początek OT - Vectra - za te elaboraty to mam ochotę Ci najazd zrobić:mad::diabloti:, co kończę czytać, to nowe posty dochodzą! Uśmiałam się setnie ze zrównania hodowli psów i krów:multi::evil_lol:. Przykład z sąsiadem, co to: 'Panie, to nie mój pies' też dobry:evil_lol: - tutaj oznakowanie zwierza zamknęłoby sąsiadowi gębę i po kieszeni trzepnęło! Martens - o tej 'kwarantannie' przed ciachaniem też myślałam, ale jak słuszne ktoś zauważył - zwierz trwale oznakowany przypisany do konkretnego człowieka = informacja dociera do Pańci/Pańcia błyskawicznie :D. A niechby była możliwość odstąpienia od zabiegu - za odpowiednią opłatą, WYSOKĄ opłatą:diabloti:. BTW my tu sobie deliberujemy, a ja w głowę zachodzę, dlaczego w praktyce NIC się nie dzieje... W przeciągu kilku dni padło wiele naprawdę fajnych pomysłów i co? Nic - ustawodawcy nie na rękę narzucać elektoratowi - a pamiętajmy, że psów w Polsce 5-6milionów - kosztownych rozwiązań! Du*ami trzęsą, żeby poparcia nie stracić:angryy:.
-
puli - przecież zaznaczyłam, że uskuteczniam teorię spiskową:diabloti:. Pisząc: 'na linii wet robiący zdjęcie - wet dający wpis' miałam na myśli ufność w uczciwość pierwszego weta. Chodzi mi o to, że nie ma gwaracji, że zdjęcie wysłane do opisu jest zdjęciem psa, który będzie miał wpis w rodowodzie. Pierwszy wet robi zdjęcie i identyfikuje psa, tak? Po numerze tatuażu, po czipie - i wysyła zdjęcie już bez tych danych. I właśnie w tym momencie kłania się moja niewiara w uczciwość wszystkich ludzi:evil_lol: - przekręty były, są i będą - jeśli wet robiący zdjęcie, z jakichkolwiek względów, będzie chciał wysłać inne zdjęcie, to wyśle...
-
A z tym się zgadzam :D! Kodowanie pozwala uniknąć przekrętów. Ale u nas - skoro jest tak, jak przedstawiłyście - widzę szeeerokie pole do przekrętów... Ot, choćby na linii: wet robiący zdjęcie - wet opisujący. Za dużo wiary w uczciwość chyba... edit: ayshe - nie pędź tak!:diabloti: Czyli w Niemczech też się wszystko na 'zaufaniu' opiera? W takim razie ja jakaś dziwna jestem... albo wyobraźnię mam galopującą:evil_lol:.
-
Ja wiem, że normalna nie jestem:diabloti: - z niehodowlanym psem(wnętr jednostronny) jeździłam 3razy na zdjęcia do Wrocławia - bo sprzęt super i doktorzy 'zęby zjedli' w temacie. Oczywistym było dla mnie, że psa prześwietlę tam, gdzie mam największą gwarancję fachowej oceny - przecież od zmian, bądź ich braku w stawach zależy jak mogę psa prowadzić: obciążenia, żywienie, itd.. A i ocena psa 'na żywo' była z pewnych względów dla mnie ważna... Nie rozumiem więc czy naprawdę tak dużym problemem jest sprawdzanie stawów psów hodowlanych u wetów uprawnionych do wpisów? Jest ich przecież kilku w różnych miejscach w Polsce... puli - dzięki za uświadomienie... szkoda wielka, że tak jest:shake:.
-
[quote name='ayshe']no jak wet wie ktorego psa ocenia?:crazyeye:moze jeszcze rodowod i dane wlasciciela ma do wgladu?przeicez ot paranoja. (...)[/QUOTE] Nie wiem, czy dobrze zrozumiałam... To wet nie wie?:crazyeye: Pan ma pieska, chce z niego zrobić repa, ale boi się, że prześwietlenie wyjdzie źle - więc wysyła do weta zdjęcie jakiegoś psa, który już ma HD A, wet wbija jego pieskowi HD A, a że zdjęcie było innego psa to nic? Naprawdę mam nadzieję, że źle zrozumiałam...
-
Wrócę jeszcze do tych instynktów - ponoć tak silnych u większości psów/suk, że kompletnie nie do opanowania. Twierdzicie, że zwierzaki przeżywają to koszmarnie - jak to się w takim razie dzieje, że klatki, bloki, całe osiedla nie trzęsą się od skamlących, płaczących czy wyjących psów? Bezustannie zakłócający ciszę zwierz to jednak, dzięki siłom wyższym;)!, dość sporadyczna 'atrakcja'. Czy w cieczce, czy nie - 'prawo' do wyjścia z domu przysługuje każdemu:mad:. Samowyprowadzające się pieseczki winny być zgarniane z ulicy przez hycla - odbiór w schronie za pokryciem odłowienia, pobytu psa w tymże + wysoki mandat dla właściciela-'yntelygenta'. Kłania się trwałe znakowanie:diabloti:. Rybka - suki nie mam, więc problemu adoratorów nie doświadczam (thx God:evil_lol:), ale mam psa-zadymiarza i chwytam się różnych sposobów żeby 'hulaj dusza, piekła nie ma' pieseczki odganiać:mad: - w tym temacie jestem kompletnie 'wyprana' z empatii.
-
Ciekawość jest ponoć pierwszym stopniem do piekła, ale co tam - ja już tych kroków narobiłam tyle, że kolejny pewnie niewiele zmieni:diabloti::diabloti:. Jedna sprawa dot. prześwietleń i wpisów do rodowodu nie daje mi spokoju... Prześwietlałam kilka dni temu mojego futro - biodra, łokcie, nadgarstki - thx God - wsio 'prawidłowe':D Wet psa obejrzał, prześwietlił i dał opis. Wiedział, że zdjęcie+opis=konkretny pies. Jak wygląda, w praktyce, robienie zdjęć gdzieś tam i wysyłanie ich do opisu+wpisu do rodowodu wyników do lekarza uprawnionego do dokonywania takich wpisów? Teoria spiskowa mi się w głowie lęgnie, nie ukrywam:evil_lol:, więc byłabym wdzięczna za odpowiedź... Skąd wet dokonujący wpisu na podstawie zdjęcia wie jakiego psa opisuje? Tzn. czy stawy, które ma na zdjęciu to naprawdę stawy zwierza, któremu w rodowód robi wpis...? :hmmmm:
-
My jedziemy na gotowanej wołowinie, parówkach cielęcych, żołtym serze odtłuszczonym; wszystko kroję na maleńkie kawałeczki - z jednej parówki ponad 20kawałków skrajam:diabloti:, więc o przekarmieniu nie ma mowy. Smakołyk ma być symboliczny przecież - a wyżej wymienione intensywnie pachnę, więc psisku wszystko jedno jak duży kawałek dostaje;). Dołączę do grona 'suszycieli' mięcha:diabloti: - mam nadzieję, że to naprawdę nie śmierdzi ;).
-
[quote name='wolfsblut']Zródło: [URL="http://www.petshop.de/a-17847-4-1-01-010-3950---Hundefutter%20Trocken%20Grau.htm"]PETSHOP.de - Hundefutter Trocken Grau günstig - PETSHOP.de[/URL] Geflügelfleisch 31%, Reis 20%, Mais 18 %, Maismehl 18 % Tłumaczenie: mięso drobiowe 31%, ryż 20%, Kukurydza 18 %, mączka kukurydziana 18 % Jeśli więc razem kukurydzy jest 36% (18%+18%). Przepraszam jednak rzeczywiście mięsa jest trochę więcej w karmie Grau niż kilkanaście procent. Tylko proszę zweryfikować, czy aby napewno jest tak, jak Pani twierdzi, że karma ta ma przydatność 3 miesiące. Na stronie zooplus.pl jest napisane tylko: "Krótka przydatnosc do spozycia [B]mokrego pokarmu[/B], 3 miesiace od daty produkcji, potwierdza ten fakt. ". Mowa jest o karmie mokrej, a nie suchej.[/QUOTE] Skład zacytowany powyżej jest oczywiście prawidłowy. Warto jednak nadmienić, że u nas jest również dostępna wersja z jagnięciną - tu mięsa jest całkiem sporo :), a cała oferta firmy Grau - niestety jeszcze u nas niedostępna - dużo szersza. Zaciekawił mnie fragment o 'mokrym pokarmie' - nie omieszkam zweryfikować tej kwestii u źródła, choć na stronie zooplus.pl wyłapałam dziwną nieprawidłowość - w przypadku mix'u ryżu i warzyw mowa o pokarmie suchym, zaś w przypadku płatków warzywnych - już o mokrym. Podejrzewam, że zaistniały problemy na etapie tłumaczenia. Pozdrawiam.
-
[quote name='wolfsblut'](...) Tłuszcz niezabezpieczony konserwantami jełczeje w ciągu kilku tygodni, więc nawet termin 3 miesięcy w przypadku karmy Grau wygląda podejrzanie. [B]Chyba, że tak jak wskazuje skład karmy - Grau składa się głównie z kukurydzy i zawiera jedynie kilkanaście procent mięsa.[/B] (...)[/QUOTE] Przepraszam za OTa, ale prosiłabym o odpowiedź, skąd takie informacje na temat składu karm Grau? Pytam, bo albo ma Pani/Pan złe informacje - w tym przypadku radzę je zweryfikować, albo zamieszczanie powyższego jest celowe - w tym przypadku po prostu Pani/Pan nie pisze prawdy.
-
[quote name='karjo2']Gatuso, nie ma karmy bez konserwnatow. Jest tylko kwestia, jakiego pochodzenia sa te konserwanty. Doczytaj troche ;).[/QUOTE] [B]karjo2[/B] - a może, jeśli nie BARF, to Grau? To jest naprawdę bez konserwantów, nooo przynajmniej bez chemicznych na bank ;) - 3miesięczny termin przydatności do spożycia od daty produkcji. [URL="http://www.zooplus.pl/shop/psy/karma_dla_psa_sucha/grau/grau_karma_kompletna/31733"]http://www.zooplus.pl/shop/psy/karma_dla_psa_sucha/grau/grau_karma_kompletna/31733[/URL] - tu z jagnięciną.
-
Dagula - ja uderzę z innej strony, może to da Ci do myślenia :). Nie mogę sobie przypomnieć, gdzie to czytałam, więc linku niestety nie zamieszczę, ale pamiętam, że ta informacja mną wstrząsnęła i sprawiła, że zmieniłam zdanie w sprawie usypiania ślepych miotów - przynajmniej w naszych realiach. Otóż - pierwszych kilkanaście tygodni życia szczeniaka jest ogromnie ważne; to czego doświadczy, czego się nauczy, co pozna ma wpływ na całe jego przyszłe życie. W tym czasie kształtuje się jego 'jestestwo'. Jeśli w tym okresie pies/suka będzie pozostawiony/a sam/a sobie - a w schronisku nie ma mowy o prawidłowej socjalizacji - NIGDY nie będzie czuł się w świecie ludzi 'na swoim miejscu'. W obecnej sytuacji skrajnie przepełnionych schronisk niemożliwym jest prawidłowe przygotowanie malucha do życia w 'wielkim świecie'. Czy mamy więc prawo skazywać te zwierzęta na wieczne wyobcowanie?
-
[quote name='Rybka_39']Z odgórnymi sterylkami jest problem, bo taki nagły przepis trudno by wprowadzić w życie.(...) Gdyby wprowadzić przepis mowiący, że każdy szczeniak bez rodowodu, ur. w 2008 r musi zostać wysterylizowany- może Ci co ne chcą sterylizowaćna własny koszt, albo boją się zabiegu, czy mają jakieś ale- 5 razy zastanowiasie zanim wezną psa z pseudo- wtedy może będa brali psy ze schronisk?(...) Rybka - każdy nowy przepis wymaga okresu wdrożeniowego, bez dwóch zdań. Piszesz o obowiązkowej sterylizacji/kastracji każdego szczeniaka bez rodowodu - a skąd czerpać informację, że taki szczeniak się urodził? Będę powtarzać do znudzenia:diabloti: - absolutną podstawą dla jakichkolwiek dalszych działań jest trwałe oznakowanie WSZYSTKICH psów/suk. Dopiero możliwość przypisania konkretnego zwierzaka do konkretnego człowieka pozwoli na egzekwowanie stosowania się do ewentualnych dalszych nakazów/zakazów, a tym samym - pociągnięcia właściciela do jakiejkolwiek odpowiedzialności prawnej za niezastosowanie się do tychże. Dodatkowo, moim zdaniem, każde rozmnożenie zwierzęcia domowego powinno być traktowane jako działanie w celu uzyskania dochodu:mad: - i skarbówka powinna trzaskać po kieszeniach równo! I jeszcze, tak na marginesie - w Poznaniu jest obowiązek prowadzenia psów na uwięzi. Oczywiście mało kto się do tego stosuje:mad:. Wielokrotnie dzwoniłam na SM z prośbą o interwencję i ZAWSZE słyszałam to samo - jasne, możemy przyjechać, ale za jakąś godzinę, bo mamy jeden radiowóz na całą dzielnicę... Pytałam więc również za każdym razem - to co? Za dużo macie kasy, że mandatu nie chcecie wystawić? Odpowiedź - nie, za mało ludzi + propozycja, żebym pośledziła właściciela z psem i dała im znać, gdzie mieszka, to podjadą:angryy:. No luuudzie...!!! Nasz ustawodawca jest najwyraźniej za głupi, żeby zrozumieć, że najpierw trzeba kasę wyłożyć - ot, choćby na zatrudnienie większej liczby funkcjonariuszy SM, którzy w błyskawicznym tempie zarobiliby na mandatach na swoje pensje + dużo, dużo więcej... Jeśli społeczeństwo nie poczuje bata nad głową i nad kieszenią:mad:, NIEGDY, samo z siebie, nie zacznie się stosować do przepisów, o których WIE, że są MARTWE!
-
A może zastąpić czipy tatuażami? Luźny pomysł, rzecz jasna, ale jakaś alternatywa jest. W pachwinie np. - więcej miejsca na znaki niż w uchu.
-
Masz świadomość, że na efekty wprowadzania zmian trzeba czekać? Myślisz, że jakikolwiek nowy przepis - który miałby dotyczyć kilku milionów zwierząt - przyniósłby efekty z dnia na dzień? Gratuluję wyobraźni. A raczej jej braku. Problemu bezdomności zwierząt NIE da się zlikwidować na raz, dwa, trzy - bo Rut tak chce. W idealnym świecie, a o takim tu chyba piszemy:diabloti:, odpowiednie służby powiadomione o incydencie winny odłowić bezdomną sukę, przeprowadzić sterylkę(być może aborcyjną), oznakować ją i umieścić w schronisku.
-
Będzie drukowanymi, co nie oznacza, że krzyczę, a jedynie jest ostatnią deską ratunku - może niektórym łatwiej się czyta ;). PISAŁAM, ŻE POWYŻSZE DOTYCZYĆ MOŻE SYTUACJI, GDY OBOWIĄZYWAŁBY POWSZECHNY OBOWIĄZEK TRWAŁEGO ZNAKOWANIA WSZYSTKICH PSÓW + BYŁBY TAK EGZEKWOWALNY JAK I SPRAWDZALNY. Już? Wtedy odpowiednie służby - wymieniłam przykladowo - byłyby zobowiązane do odławiana takich zwierząt, a delej - w schronisku sprawdzanoby czyj jest dany pies i możnaby pociągnąć właściciela do odpowiedzialności. bonsai - skoro tak drążysz - albo byś sukę miała na spacerze lepiej zabezpieczoną, albo byś właściciela tego psa spod ziemi wyciągnęła, bo jeśli nie, to Ty byś ponosiła finansowe skutki rozmnożenia swojej suki. Mojemu psu raz się łeb z obroży wysunął - złapałam go natychmiast, a następnym krokiem był zakup pewniejszej obroży. Teraz chodzi w łańcuszku zaciksowym, a zdarza się, że i w szelkach. Vectra - ależ to jest śmiechu warte! Obecnych, marnych przepisów egzekwować nie sposób, a tu padają postulaty obowiązkowej kastracji/sterylizacji = zabieg chirurgiczny(kosztowny), okres rekonwalescencji(czasochłonny - już widzę jak chłop psa pilnuje żeby ten sobie szwów nie wygryzł, rany nie zapaskudził i się nie przemęczał:shake: i również kosztowny - kolejne wizyty u weta). A gdzie badania zwierza przed zabiegiem? Kto miałby to sponsorować? Z darmowego czipowania mało kto korzysta, a kasę kłaść za operacje będzie komu? Bez żartów... I do kogo z pretensjami, jak zabieg by się ni udał? Do kogo z powyższymi, jeśli wystąpiłyby skutki uboczne? Jak Polak ma placić to i o swoich prawach sobie przypomina - Państwo kazało ciąć? To niech teraz Państwo płaci za kolejne zabiegi, opiekę weterynaryjną, leki. To NIGDY nie przejdzie.
-
Wsadzę sobie na moment dyplomację w kieszeń, wybaczcie. Dzwonisz na policję/SM/do schroniska i zgłaszasz powyższe! DONOSISZ! Niech Kowalski płaci jak ma wszystko w du...szy. Raz zapłaci, to Reksia będzie w domu zamykał. Tylko nie podnoś, proszę, że nikt nie przyjedzie/nie zareaguje - piszemy już teraz o sytuacji, gdy coś się zmieni - ot, chociażby to nieszczęsne trwałe znakowanie zwierząt dałoby się wprowadzić. A tak na marginesie - jak masz aparat/kamerę przy sobie - dlaczego nie wykorzystać? Poważnie piszę! I z kolejnej strony - gdyby każdy pies był oznakowany, a rozmnażanie psów wiązało się z kosztami dla każdego 'hodowcy' - mam dziwne wrażenie, że właściciel cieczkującej suki na rzęsach by stanął, a do 'przypadkowego' pokrycia nie dopuścił:diabloti:.
-
Vectra - jak mi Jago ze zniecierpliwienia buty wpiep*zy, to będzie twoja wina:mad::evil_lol:. Wiem, że nie trzeba! Ale od myślenia do zrobienia w tym kraju jest dłuuuga droga... A jeśli nawet dogomaniacy kwitują to - 'nie da się', to czego się chwytać? Już pomijam namierzanie właściciela psa, który coś 'przeskrobał', ale z drugiej strony - jakiemuś nieodpowiedzialnemu, ale jednak kochającemu właścicielowi zginie pies - szukaj wiatru w polu najczęściej. A tak? Psa już bardziej opłaca się odłowić, bo oznakowany ląduje w schronie - zostaje 'prześwietlony' - właściciel zlokalizowany z pocałowaniem ręki ponosi koszty pobytu psa w schronisku i wariuje ze szczęścia. W znakowaniu nie widzę ŻADNYCH minusów! Odnośnie przymusowj kastarcji/sterylizacji - tak, ale boję się, że w schronach o dobrych wetów ciężko... Rozumiem ideę ciachania w tym wypadku - wymknął się spod kontroli = jest prawdopodobieństwo, że właściciel ma swojego psa w 4literach. Ale to, że zwiał nie powinno go narażać na spaprany zabieg... edit: Qrczę... i przytargał mi te buty za sznurówki, łobuz kudłaty :D idę.
-
Też nie daję rady;). Pies mi znosi wszystkie znalezione w domu rękawiczki, czapki i szaliki - chyba chce wyjść:evil_lol:. Rybka - schroniskowe tak, bo ze strony swoich dotychczasowych 'opiekunów' nie doświadczyły niczego dobrego, a ufność w szczere intencje potencjalnych nowych włascicieli uważam za galopujący optymizm... 'Domnych' odgórnym nakazem traktować się nie zgadzam - mają opiekunów, którzy o nie dbają. A jak je oznakujemy=przpiszemy konkrentego psa do konkretnego człowieka to i odpowiedzialność wzrośnie - do ludzi trzepanie po kieszni przemawia jedynie...
-
Vectra - wybacz, tego postu nie wychwyciłam. Generalnie jest ma TAK; w cytacie wytłuszczam poszczególne komentarze. Ale wracamy do podstawowej kwestii - możliwości przypisania psa do człowieka. A to jest możliwe tylko po uprzednim oznakowaniu zwierzaka przecież... Ja bym jeszcze odrobinkę zamieszała:evil_lol:, jak już idziemy w marzenia - odłowią takiego 'zgubionego' psa i ta kastracja/sterylizacja odgórna - TAK, ale żeby właściciel mógł sobie wybrać, czy zrobi u swojego weta, czy ma iść pod schroniskowy 'nóż'. Wet wetowi nierówny, niestety. Mi generalnie biega o to znakowanie! A co dalej - jak właściciel psa/suki nie upilnuje? Jestem otwarta na propozycje :D
-
Wiem, że robią w Niemczech, ale ze względów formalnych zależy mi na badaniach wykonanych u nas. Nie słyszałam o Puławach. Mogę prosić o jakiś namiar?
-
Rybka - nosz qrczę blade! A jak sobie radzą hodowcy, którzy mają repy obok cieknących suk? Frustracje, nadmiar energii psa można rozładować! Naprawdę można... intensywny trening, dłuuugi spacer połączony z umysłową aktywnością, zmniejszone porcje żywieniowe, itd.. Skąd wiem? Bo wychodzę z założenia, że każdy właściciel powinien 'czytać' swojego psa :D i umieć ocenić, czy naprawdę jest tak źle, że warto ciachać.
-
Vectra - jestem gotowa zasponsorować Ci trzecią :diabloti:! ;) Rut - i ja mojego psa na zakaźne co roku nie szczepię. Na wściekliznę tak - bywamy w miejscach publicznych, obowiązek prawny jest, więc ryzyka nie podejmę. Szukam obecnie kliniki/laboratorium, ktore przeprowadziłoby badania krwi mojego psa na obecność i liczebność przeciwciał pod kątem wścieklizny. Niestety póki co poszukiwania bezowocne:(. Można sprawdzić czy przeciwciała są, ale już nie - ile ich jest. A to jest najistotniejsze. Jeśli tylko uda mi się takie badania przeprowadzić, udam się z zaświadczeniem do 'góry' i będę drążyć temat:diabloti:. Ponieważ chwilowo nie wiem, jak dużą odporność na wściekliznę ma mój pies - nie będę ryzykować, gdyż ta choroba jest śmiertelna. Brak kastracji, u zdrowego psa, śmiertelny nie jest.
-
I tu padłam... Porównanie szczepienia do zabiegu chirurgicznego, do usunięcia narządów?! Skąd ty się urwałaś???:shake::placz: Baaaardzo obrazowo będzie: Szczepimy psy przeciwko wściekliźnie - moim zdaniem szczepienie coroczne jest grubą przesadą:mad:, ale szczepimy PONIEWAŻ - jeden zarażony wścieklizną pies jest zagrożeniem dla wielu zwierząt i ludzi, realnym zagrożeniem. Wścieklizna jest chorobą śmiertelną. Jeden pies z jądrami/jedna suka z jajnikami+macicą NIE jest zagrożeniem dla nikogo.