-
Posts
896 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Juliusz(ka)
-
Pierwsze NIE, to osobiste doświadczenie sprzed 8lat. Zakotwiczyłam tam wówczas z półrocznym ONem, który 3pierwsze grupowe spotkania spędził przywiązany do drzewa:angryy:. Nie miałam wtedy pojęcia o tym, jak szkolenie powinno wyglądać... ufałam 'trenerowi'. Kolczatka to według nich podstawa - tak było i z tego co wiem, nadal jest... Odeszłam od nich z wielkim hukiem i po awanturze - mój pies nienawidził głaskania po boku, bez przyczyny - po prostu nie i już. Był 'charakterny' i Pan 'trener' przyjął sobie za punkt honoru pokazywanie ćwiczeń na nim:mad:. Ostrzegałam kilkakrotnie żeby NIE głaskał Cezara(*) po boku... Nie docierało - on wiedział lepiej. To 'wiedzenie' lepiej skończyło się tym, że przy demonstrowaniu równania Cezar dziabnął go w rękę. Było dużo krzyku i opinia, żę tego psa tylko kastracja może uratować. Opier******* gościa, kazałam mu się samemu wykastrować, jeszcze parę kwiatków padło;) i więcej się tam nie pojawiliśmy.
-
[B]Shetanka[/B] - polecam tą 'smakulę': [URL="http://www.zooplus.pl/shop/psy/zabawki_szkolenie_psa/interaktywne/pilki_ze_smakolykami/62486"]http://www.zooplus.pl/shop/psy/zabawki_szkolenie_psa/interaktywne/pilki_ze_smakolykami/62486[/URL]. Długo szukalam dla mojego DONa takiej, która nie byłaby wykonana z ortynarnego plastiku:mad: - drewno mam na podłogach i płytki, więc stukanie mi się nie uśmiechało;). Ta jest z gumy:loveu:. Polecam! Mają czerwone i niebieskie.
-
'Na Woli' nie ujrzałoby ani mnie ani mojego psa nawet gdyby było jedyną szkołą w Wielkopolsce. Szczerze radzę - poszukaj czegoś innego...
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
Juliusz(ka) replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
Pałam rządzą mordu:angryy:. Rano wracając ze spaceru uciekałam z Jagiem za ogrodzenie naszego mini osiedla, bo do sąsiada debila NIE dociera, że NIE MOŻE puszczać luzem swojego małego, rudego kundla, który jest NIEodwoływalny i startuje do mojego zadymiarza:angryy:. Jeszcze raz, jeszcze jeden raz i puszczam Jaga! Niech mu wpiep*zy, niech go sponiewiera i będzie problem z głowy!:mad: Na kolejnym zebraniu wspólnoty doniosę na dziada, że jego pies s*a na naszym terenie, a on po nim nie sprząta, bo przecież koopy się rozkładają(!), poza tym jego koopy są MAŁE i ich prawie nie widać, a w ogóle to nie jego pies robi!:crazyeye::angryy:. Wieczorem podjeżdżam samochodem pod dom, nie zjeżdżam do garażu bo chciałam jeszcze Jaga wysiusiać. Młody ma wypracowane: 'z samochodu wychodzę na komendę', tutaj ja mam czas żeby się jeszcze rozejrzeć, czy jakiś pies nie leci. Rozejrzałam się, Jaga wyciągnęłam (na krótkiej lince treningowej - do pierwszego krzaczka mieliśmy tylko podejść), samochód zamknęłam. Podszedł do nas ochroniarz, coś tam chciał więc Jaga usadziłam komendą i chwilę pogadaliśmy. Nagle słyszę jazgot... Z klatki obok wylatuje mały kundel, przelatuje przez otwartą furtkę i dawaj do nas. Młody się wpiep*zył jak chole*a, ja go odciągam za samochód, małe g**** za nami:angryy:. Jesooo... gdybym go miała na dłuższej lince to przysięgam, że pozwoliłabym mu podbiegacza zeżreć:angryy:. Po chwili z klatki wybiega młody facet, zatrzymuje się kilkanaście metrów od nas i coś tam woła - nie mam pojęcia co, bo przy mnie wali się wieża Babel:angryy:. Dosyć tego! Przestałam Jaga wstrzymywać - kawałek za nim podbiegłam w stronę jazgota. Jazgot nawiał dalej drąc paszczę. Wołam do kolesia: 'Panie, czy Pan jest pozbawiony wyobraźni?!'. Zero reakcji, zero pocałuj mnie w du... Więc ponawiam: 'Człowieku! Tak się nie robi! Czy ja też mam mojego puścić i mieć wszystko gdzieś? Zobaczymy wtedy kto silniejszy! Będzie się podobało?' A koleś do mnie: 'Czego Ty chcesz kobieto?! Odczep się!':crazyeye:. No ludzie.....:angryy: Ochroniarz do mnie: 'Ale że go Pani utrzymała!:crazyeye:' + 'Ja tam nie wiem, ale chyba wszystkie psy powinny chodzić na smyczy, nie? Albo chociaż w kagańcu?'. Chwała mu za obiektywizm... chociaż jeden człowiek, dla którego rozmiar zadymiarza nie ma znaczenia! Złość mnie bierze straszna, powybijałabym takich debili!:mad: Utrzymam mojego psa, jasne. Tylko DLACZEGO ja mam się siłować, bo ktoś ma wszystko w du*ie?! Mamy od naszego szkoleniowca zakaz kontaktów z innymi samcami. Pracujemy bardzo intensywnie nad kontaktem. Jago osiąga szczyty w zadymiarstwie. Wolę nie myśleć co - w efekcie dzisiejszych 'atrakcji' - będzie się działo na następnym szkoleniu grupowym... Co ja mam zrobić?:-( Powybijać te małe jazgoty, czy i ch właścicieli idiotów?:shake: -
[B]Bzikowa[/B] - i u Was wszysto jasne :D. Tobie nie przeszkadza, że Twoje małe, białe futro 'morduje' zabawki;), ba! pozwalasz mu na to:diabloti:. Jak długo obie strony są zadowolone - nie ma problemu, prawda? Mi tylko trudno było uwierzyć, że psy załatwiają KAŻDĄ zabawkę w TRAKCIE zabawy z przewodnikiem. Oczywistym jest, że jak się aktywnego zwierza zostawi sam na sam z np. piszczącym pluszakiem, to szanse przeżycia zabawki maleją z każdą sekundą:evil_lol:. Więc: albo nie kupuję, albo pies bawi się takim pluszakiem tylko ze mną. BTW nie rozumiem dlaczego użytkownicy dogomanii w każdym pytaniu dopatrują się ataku/ironii/prowokacji/złośliwości - niepotrzebne skreślić... Ktoś tu chyba popada w paranoję...:shake:
-
[quote name='smallpati']nie ma paradoksu żadnego, ona rozpracowuje zabawki w ciągu urywku sekundy zanim mi ją np. doniesie, ona jest sprytna i szybka, dla niej nie trzeba godziny żeby coś rozpruła, muszę koniecznie film nagrać :evil_lol: Pozwalam? uwierz nie bawi mnie kupowanie zabawek 2 razy w tygodniu, albo sprzątanie odpadków z poprzednich zabawek. Po prostu kończą mi się pomysł jak ją tego oduczyć a próbowałam wszystkiego, tylko nie dość ze ona jest destrukcyjna to jeszcze obrażalska, więc słowa "fee, nie wolno,..." w zabawie kończą się zabawą bo ona się obraża :mad:[/QUOTE] A lubi się bawić w przeciąganie? Jeśli tak, to nie ma przecież opcji żeby trzymając zabawkę w paszczy i przy psiej 'świadomości', że na drugim końcu ów jesteś Pańcia, która tylko czeka na rozwarcie szczęk:evil_lol:, mogła cokolwiek rozpruć... Próbowałaś zabawy w wymianę aportów w ruchu? 2identyczne zabawki - jedną rzucasz, sucz po nią leci, wraca z nią, a Ty rzucasz drugą za siebie - jak będzie cały czas w ruchu, to nie ma CZASU żeby zniszczyć ;).
-
[quote name='smallpati']:roflt::roflt: [COLOR="DarkRed"]bawi się ze mną zabawkami, bawimy się większością zabawek w przeciąganie[/COLOR], ona jak zaciśnie szczęki to koniec :evil_lol: mogę nią rzucać po ścianach a i tak nie puści (bez komendy, bo na "puść" wypuszcza wszystko, ale po co mam mówić ciągle puść jak to nie jest już taka fajna zabawa), na skoro ona trzyma zabawkę w japie i nią szarpiemy obie to coś w końcu musi popuścić i jest to zabawka :evil_lol: ewentualnie ona bierze coś i trzepie z całych sił no i też wszystko się jakoś rozsypuje jej w pysku. [COLOR="DarkRed"] Zabawki jej nie kręcą jakby miała bawić się sama ;)[/COLOR] [B]Do szarpania proponuję gryzaki z Polytanu albo Gappay'a - u nas przeciąganie(baaardzo intensywne+trzepanie psim łbem) jest nagrodą w trakcie treningów. Ostatnio musiałam kupić nowe, ale tylko dlatego, że... zostawiłam mokre w torbie ze sprzętem szkoleniowym i zbutwiały:oops:. (...)suka ma swoje sposoby żeby się rozpadło.[COLOR="DarkRed"]Ona zawsze znajduje w zabawkach slaby punkt, miejsce szwów, miejsce klejenia gumy, miejsce gdzie jest piszczałka, odstającą nitkę w sznurze i tylko tam atakuje do skutku.[/COLOR] (...) Ona niszczy tylko zabawki, nic po za tym w domu nie psuje, nawet jakbyła szczeniakiem nie zdarzyło jej się nic zjeśc, tylko zabawki, [COLOR="DarkRed"]ale już wolę żeby jadła zabawki niż moje buty :evil_lol:[/COLOR](...)[/QUOTE] [B]smallpati[/B] - ja się nie czapiam, naprawdę, ale albo pies się sam nie lubi bawić, albo lubi i ma 'czas' na to żeby zabawkę 'rozpracować'... Te fragmenty Twojego postu, które zaznaczyłam na czerwono, wskazują na jakiś paradoks ;) albo Ty jej po prostu pozwalasz na uskutecznianie niszczycielskiej działalności:diabloti:.
-
Czytam i buzię ze zdziwienia otwieram szerzej i szerzej...:crazyeye:. Jedno pytanko: czy Wy się bawicie tymi zabawkami z psami, czy pies dostaje zabawkę i ma się 'zająć sobą'? Mój DON ma raz na jakiś czas 'święto psa - dzień niszczycielstwa kontrolowanego' - Pańcia targa do domu duuuży karton i pozwala podrzeć na maleńkie kawałeczki:loveu::evil_lol:. Jak był młodszy, pozwalałam intensywnie memlać pluszowe świnki:loveu:(kapitalne są!), co kończyło się 'odmemlaniem' ucha albo ogonka, ale to po wielu, wieeelu takich sesjach memlaniowych:evil_lol:. Zabawek nie wolno mu niszczyć - bawi się nimi ze mną w przeciąganie, szukanie uprzednio schowanych, aportowanie, zbieranie do kosza itd. Ostatnim hitem jest lateksowy, oczorąbnie czerwoniasty, piszczący nosorożec - rozmiarowo ponoć dla mini pieska:diabloti:. Akurat:evil_lol:. Nosi się toto w pysku i delikatnie piszczy żeby nie uszkodzić ;). Nie bardzo rozumiem jak w trakcie zabawy z Panem/Panią pies miałby zeżreć zabawkę :hmmmm:? Nie znam więc problemu, ale ponoć bardzo trwałe są piłki Gappay'a (my mamy, ale przykładem z wyżej wymienionych powodów służyć nie możemy:diabloti:)- polecane przez właścicieli zajadłych aporterów :). Może takie 'cuś' dla zjadaczy zabawek się nada?
-
Muszę poszperać w przepisach - obiło mi się o 'oczy', że jednak jakoś pies powinien być zabezpieczony podczas jazdy samochodem...:hmmmm: Bajer polega na tym, że dopóki nic się nie stanie - teoretycznie może sobie nawet biegać po aucie. Jednak jeśli doszłoby do wypadku - oj, tu już pole do popisu dla drugiej strony uczestniczącej w kolizji... Było nie było, niezabezpieczony pies jest pięęęknym argumentem na: rozproszył uwagę kierowcy=ten był sprawcą kolizji... I udowodnij tu, że nie:shake:. Osobiście wolę pasy niż klatkę/transporter - natychmiast włącza mi się wyobraźnia: pies w powyższej->kolizja->klatka składa się na psie jak pudełko po zapałkach... Wynalazłam szelki/uprząż, w których uchwyt powinny wejść 'nasze' pasy:multi:. Znów coś z innego kontynentu będę ściągać, bo u nas niet:mad:...
-
[B]monika083[/B] - pstryknij fotki, bardzo proszę! :) Wzrokowiec jestem:diabloti: - wizualizacja mile widziana :D.
-
Psy i nie tylko w "Mam Talent" - TVN sobota godz. 20.35
Juliusz(ka) replied to Kala&Majka's topic in TV & radio
[quote name='moon_light']Jak wygra Paulina Lenda, to wyrzuce TV przez okno:angryy:;)[/QUOTE] Odpukać... ale jeśli: [B]moon_light[/B] - daj znać kiedy start, będziemy rzucać synchronicznie:angryy:. -
Jak zachowac czystośc w domu z większą liczbą psów-porady
Juliusz(ka) replied to oktawia6's topic in Wszystko o psach
[B]puli[/B] - a ja jednak myślę, że bardziej dla siebie niż dla Twoich futer:diabloti:. Pytałaś, czy lepiej się 4litery na płytkach czy na drewienku trzyma? ;) Ale bez dwóch zdań - dobrze 'zrobione' pod psa mieszkanie, to ogrom niepotrzebnych nerwów mniej, co przekłada się na psy :D. Przepraszam, puli, możesz ze mnie rasistkę:evil_lol: zrobić! Oplułam monitor jak wyobraziłam sobie Twoje suki ładujące się do łóżka po błotnistym spacerku:evil_lol:... Matko jedyna...:evil_lol:. BTW - jedynym miejscem niedostępnym dla mojego psa jest moje łóżko. Kanapa, fotel - proszę bardzo :). Ale wyrko każdy ma swoje:diabloti:. -
Alicja - w tym wątku NIE był poruszany temat TTB, dopóki Ty go nie wyciągnęłaś. Jak widać zawsze ktoś musi, bo nie wytrzyma...:shake: Tylko po jaką chole*ę? A mnie NIE interesuje to, że Ty TTB lubisz i co? Pisałam już i powtarzam - to NIE jest temat o TTB.
-
[quote name='Alicja'] i tu też TAK ....to całe nasze dogo :roll:..... na TTB zmienia się ludziom orientacja ...tutaj są miłosierni tam zabić TTB bo Morderca to nie pies wypociny bo niektóre wypowiedzi tak właśnie się jawią w tej dyskusji poczytam później :roll: Alicja - temat nie 'poszedł', to Ty TTB wyciągnęłaś ;). A może być o ratlerkach?:diabloti: Już dość - naprawdę chodziło mi o rozmiar, może będzie Wam pasować: 'kundelek sięgający najwyżej do kolana'?
-
U mnie tak:diabloti:. Mój Jago ma od poniedziałku oficjalnie wszystkie stawy 'prawidłowe':multi:. Jak się mają sprawy u Axusi - nie wiem. Piszę przecież, że NIE wolno pytać:evil_lol:.
-
Angels - dla Ciebie nia ma, dla mnie ma. Jeden lubi jabłka, drugi gruszki. Zabronisz im? Ja nie. Dopóki jeden drugiemu nie będzie znielubionych owoców pchał na siłę do gardła, mogą wspólnie walczyć o zakaz drylowania czereśni:diabloti:. Zgoda? To nie temat o TTB.
-
[quote name='zerduszko']Psom w schroniskach nigdy nie będzie jak w domu. Dlatego takich placówek być nie powinno, a byle idiota psa nie powinien móc posiadać. Jesli za każdego urodzonego szczeniaka, własciciel suki musiałby zapłacić kilka stówek, to uwierz mi, ze za 5 lat byłoby widac pierwsze efekty. Dokładnie :)! Po kieszeni trzepać, to się odechce. Ofiar nie unikniemy...:shake: Alicja - proooszę! Napisałam przecież - ze spanielem to był przykład! Dobrze, niech będzie - nie spaniel, a pudel miniaturowy. Może być? O wielkość mi szło!:eviltong:
-
asher - Axusi o jej sukę pytać nie wolno :D. Drążyłam ten temat w innym wątku - dlaczego pewnych informacji brak? I się dowiedziałam:evil_lol:: [quote name='Axusia']Może weź pod uwage, ze strona nie jest czesto aktualizowana - moze jest to juz tylko i wyłącznie prywatna sprawa hodowcy czy podaje takie info na stronie ? Ten kto ma wiedziec o DNA wie, ten kto chce wiedziec zapyta, a swiecic tysiacem skrotów typu AD, DNA itd jest czasem nie potrzebne. Jak zwykle w przypadku tej użytkowniczki - od innych wymaga, od siebie nie ;).
-
[quote name='Juliusz(ka)'] Ale jak zwierz jest pod FAKTYCZNĄ kontrolą, to co mi do tego jakiej jest rasy? NIC. Twister - specjalnie dla Ciebie, cytuję samą siebie. I nawet rymuję;). Temat TTB wyciągnął w tym wątku kto inny - i tak cud, że dopiero na 58 stronie:evil_lol:. Co ja poradzę, że dla mnie rozmiar ma znaczenie?;) Kundelka siegającego mi do kostek się nie boję, psa rasy bojowej - a jeszcze' 'lepiej' psa w typie takiej rasy - tak. Jak Twój TTB do mnie nie podejdzie/podbiegnie, to - wybacz określenie - wisi mi i powiewa.
-
[quote name='AngelsDream']Ja może dziwna jestem, ale znając historię kilku spanieli bałabym się właśnie ich... Za to TTB jak dotąd miałam okazję poznać tylko z dobrej strony, a jeśli ze złej, to pies zwykle mądrzejszy od człowieka. Angels - ja się w przepychanki o wyższości jednej rasy nad drugą nie dam wciągnąć:diabloti:. Argumentu 'psy-mordercy' też nie podniosę. Ale TTB nie lubię i już. A spaniela wyciągnęłam z kapelusza - ot, przykład niewielkiego psa, rasy NIEbojowej. Z moim futrem, któremu testosteron przesłania w tej chwili 90% świata, NIE chciałabym spotkać się z TTB bez smyczy. NIE wierzę w to, że statystyczny, normalny pies na zaczepki mojego nie odpowie. Spanielem zajęłabym się ja. TTB wolałabym się nie zajmować...
-
[B]Agnes[/B] - pewnie, że dużo! :) Ala ja bym chciała jeszcze więcej:diabloti:. Jak nie znajdę takich, o jakich piszę - dam uszyć ;). Wiesz, pół biedy jak spadnie na podłogę - to przy średnio gwałtownym hamowaniu bez stłuczki(!) już nam się zdarzało. Ale boję się właśnie opcji: zderzenie. Wtedy siła jest tak duża, że zwierz nie spadnie, tylko uderzy o przednie siedzenie...
-
A ja nadal TTB nie lubię :D. Nie moje rasy:eviltong:. Ale jak zwierz jest pod FAKTYCZNĄ kontrolą, to co mi do tego jakiej jest rasy? NIC. Natomiast bez dwóch zdań - bardziej mnie 'straszy' galopujący w moją stronę pies rasy bojowej, niż - powiedzmy - spaniel. Dziwne to chyba nie jest, prawda? :diabloti: Vectra - ino pod czym te podpisy?:-(
-
[quote name='izolek'](...) Z psem musiałam jechać 200km już na drugi dzień po zaadoptowaniu. Nie byłoby szans na przypięcie, nawet gdybym wiedziała że istnieją pasy dla psów, maluch był za bardzo wystraszony jeszcze i zbyt ruchliwy. Gdy był z przodu mogłam go mieć na oku, ale nie stwarzał zagrożenia, bo całą drogę spał. Na początku tylko się szarpał i próbował wchodzić na kolana, ale wtedy nie zdążyliśmy jeszcze wyjechać z osiedla.(...) Może w takim razie powiecie jak u Was wyglądała nauka "bezpiecznej jazdy" ?[/QUOTE] Jechałam po szczeniaka 100km, więc też kawałek ;). Na przyjęcie psa do domu byłam przygotowana - uważam to za coś absolutnie normalnego. Samochód 'ubrałam' w matę(tylne siedzenia) + szelki z klamrą do pasów. Młody został ubrany w szelki i przypięty z tyłu. Pierwsze 15 kilometrów przejechaliśmy chyba cudem ;) - histeryzował potwornie, płakał, skomlił, zawodził, a ja ryczałam z bezsiloności i strachu, że coś mu się stanie. Zatrzymałam samochód, Jaga wzięłam na przednie siedzenie pasażera, przypięłam pasy jak z tyłu i po 5minutach mój szczeniak zasnął. Na przednim siedzeniu jeździł długo - lubiłam mieć go obok siebie :), czemu nie? ALE zawsze w szelkach! Jak się psie 4litery przestały mieścić z przodu:evil_lol: - eksmisja do tyłu. Kilka razy próbował uskuteczniać migracje do przodu - opiep*zyłam solidnie i pies odpuścił. Lubię prowadzić samochód jedną ręką - tak mam i już:diabloti:. Ale drugą mam wolną, a nie zajętą psem! Gdybym podczas jazdy cały czas miała kontrolować moje zwierzę, to chybabym na głowę dostała... [B]karjo2[/B] - zmartwił mnie jeden z wklajonych przez Ciebie filmików... Pies przypięty w szelkach, a i tak wali głową w siedzenie:placz:. Prawdę mówiac ja średnio wierzę w skuteczność tych szelek, które są dostępne na naszym rynku... Mój pies - DON - musi mieć całkiem długi pasek łączący szelki z zapięciem do pasów żeby mógł usiąść/położyć się/obrócić... Szukam szelek, które dałoby się zaczepić o prawdziwe pasy - luz jest, ale przy gwałtownym hamowaniu blokowałyby psa w bezpiecznej pozycji. Nie mogę takich znaleźć:angryy:
-
[quote name='Cavisia']No chyba serce powinno mieć coś do tego. Szczególnie dziwi mnie kiedy mowi to ktoś, kto ratuje psy. Nie można psa czy żadnych zwierząt traktować przedmiotowo :shake:. I uważasz, że to "dobranoc" to dobry pomysł? I to mówi psiarz? Dogomaniak? Wstyd :shake:. I to mówisz tak na zimno, że "da się" ? Tak właśnie ratujesz psy?[QUOTE Wprawdzie to nie do mnie, ale myślę, że w obecnej sytuacji właśnie ODPOWIEDZIALNY psiarz/dogomaniak/człowiek powinien zaprzestać postulowania ratowania wszystkiego co się da i tego co się nie da... Nie stać nas na to. Nas jako Państwa - finansowo, nas jako ludzi - właśnie nie powinno być stać emocjonalnie. A dlaczego wszędzie na smyczy? Myślałaś o tym? Bo ja całą sobą jestem w obecnych warunkach - tłumy psów pozbawionych faktycznej kontroli właściciela biegają po parkach, laskach, skwerkach goniąc rowery, zaczepiające inne psy, oszczekując kobiety z wózkami, itd. - za obowiązkiem prowadzenia psa na uwięzi! Dopiero jak ludzi się finansowo 'wychowa', można myśleć o zniesieniu zakazów - np. pies, który zdałby wspólnie ze swoim przewodnikiem egzamin - coś na kształt Good Citizen Dog - mógłby być z pewnych opcji zwolniony. Dopóki każdemu posiadaczowi psa wydaje się, że świat należy do niego - nie ma mowy o swobodzie! Każda rewolucja niesie ze sobą ofiary. Cudów nie ma. Lepiej teraz wprowadzić radykalne rozwiązania, niż obudzić się za 10lat, gdy w Polsce psów będzie tyle co ludzi i z domu będziemy wychodzić ze strzelbą:shake:. Przetrzebić szeregi - w efekcie psy będą mieli ludzie odpowiedzialni. Przecież tego chyba wszyscy chcemy?
-
[quote name='Vectra']a co ma serce do tego ? w idealnym świecie , dzwonisz powiedzmy do SdZ , przyjeżdżają , psa zabierają gdy pies ma chip , właściciel dostaje mandat + zwrot kosztów za kłopot ;) gdy nie ma chipa - czekają 14 dni , i dobranoc Wiecie , najłatwiej mówić , że się nie da a da się .... A to o.k. - jak ma czipa i kontakt z właścicielem był, to ciachać po 14stu dniach:mad: i do adopcji. Czy mi się wydaje, czy budujemy porozumienie?:diabloti: Dorota_Phoenix - a masz serce, żeby ten pies koczował, ryzykowł zdrowie i życie tak swoje jak i innych psów, a być może i ludzi?