-
Posts
896 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Juliusz(ka)
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
Juliusz(ka) replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
Hmmm... ja bym z tym brakiem zaufania do weta, który prosi o założenie kagańca nie przesadzała. Tak po ludzku - pierwsza wizyta, wet ani psa ani właściciela nie zna, a np. w uszach grzebać musi... Wieeele psów Pańciostwu swojemu na takie zabiegi 'nie pozwala', więc ja bym się nie zdziwiła gdyby wet poprosił o przytrzymanie pychola, albo jeśli właściciel przychodzi z kagańcem w ręce - o ubranie psa. Ja się do obcych psów z łapami' nie pcham:diabloti:, co innego jak już futrzaka znam trochę, to co? Wet nie człowiek? -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
Juliusz(ka) replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
Zapotrzebowanie na ruch to chyba kwestia osobnicza... Na własnym przykładzie - mój DON po 30minutach intensywnych ćwiczeń ze mną jest bardziej zmęczony niż po 2godzinnym łazikowaniu:diabloti: On się po prostu bardziej 'męczy':evil_lol: czytając mnie niż chodząc/biegając. Więc spacer - jak najbardziej! Ale zmęczyć Jaga to ja wolę inaczej ;) Anyway - mój pies rasy pracującej:diabloti: nie jest bombą energetyczną. Jeśli go do 'trybu zadaniowego' zaproszę - suuuper:) Piłeczkę porzucać? Świtnie :). Ale on LUBI się pobyczyć, leżeć i obserwować świat, spać:evil_lol: Na siłę go zmieniać nie mam zamiaru - bardz odpowiada mi jego usposobienie: lubimy coś robić razem, ale jak ja nie mam ochoty - nie ma problemu. -
[quote name='Rinuś'][I][B]dlaczego życzysz powodzenia...tak trudno zrozumieć co piszę? napisałaś z wielkim zdziwieniem że Franio idzie na repa więc podtekst tam był i oczekuję odpwiedzi co Cię w tym dziwi?[/B][/I][/QUOTE] :evil_lol::multi::lol: Woda na młyn! Gdybym nie napisała: 'bez podtekstów(!)' to byś nie wiedziała, czego się uczepić... Zdziwienie? a gdzieś Ty zdziwienie wyczytała? Eh... dogomania... [B]Vectra[/B] - zabij mnie - nie życzę Wam tej hodowlanki, bo się Rinusiowej nie podoba:diabloti: Co do OTa o ciachaniu, który to namiętnie uprawiamy:diabloti: - ja stać na stanowisku będę, że bez OBIEKTYWNIE wyraźnych wskazań, dla 'kaprysu' ciachać się nie powinno. Za dużo 'ale' w tym temacie. Jak się zwierz (piszę o psach, bo o sukach pojęcia nie mam;)) męczy wybitnie - to mu te cierpienia odjąć należy. Ale jak sobie ktoś 'nie radzi' z amantem = 'ja chcę żeby on sobie biagał, a jemu tylko suczki w głowie' i ciachać chce, bo się piesek 'grzeczniejszy' zrobi, to mnie krew zalewa i już:mad:
-
[quote name='Rinuś'][I][B]taaaaak? a dlaczego ? :razz:[/B][/I][/QUOTE] Co: 'dlaczego'? [B]Vectra[/B] - jak pies od zmysłów odchodzi przy każdej cieczce w okolicy, to to jest dla mnie argument. Ale ciachanie, bo się pies w krzakach 'zaczytuje' w ślad cieczkującej suki, właściel sobie 'nie radzi' na spacerze, bo 'kiedyś-tam' suka z cieczką szła - to jest, jak dla mnie, przegięcie! A nierzadko ludzie z tak idiotycznych powodów psy ciachają... bo WYGODNIEJ:mad:. Ja dla WYGODY psa nie okaleczę... Mam z psem 'mały' problem, który prawdopodobnie mógłby zniknąć wraz z jego jajkami - ale dla mnie to jest ostatczność. A w przypadku 15miesięcznego psa mam jeszcze wieeele innych:diabloti: możliwości do przetestowania na moim czterołapym ,więc ewentualne ciechnięcie traktuję jako 'ostateczną ostateczność' i, poniekąd, ewentualną porażkę danego przewodnika.
-
[quote name='Vectra']a to nie wiesz :crazyeye: żeby nie wpadł w depresję , po stracie jąder :eviltong: o co by sobie łapki tylne obijał :cool3: no i suki by nie miały co polerowac ... suki są wykastrowane :evilbat: [/QUOTE] Tradycyjnie w żart wszystko obrócone... Franek na repa idzie? Powodzenia życzę - bez podtekstów(!). A może [B]sajtki[/B] zwierzaki też hodowlane? Powskakujmy wszyscy do jednego wora - a jak! Nie ma hodowlanki (w planach takowej) - CIACHAĆ! A prawda taka, że im bardziej się temat steryzlizacji/kastracji drąży, tym więcej wątpliwych kwestii wyskakuje... bo niby GENERALNIE wszystko 'styka' ALE : 'zdarzają się takie a takie przypadki'. Więc jak dla mnie - jeśli nie ma wyraźnych wskazań medycznych - po co przy organiźmie (i psychice!) majstrować? Powyższe odnoszę do psów/suk w rękach ODPOWIEDZIALNYCH ludzi. edit: [B]Apbt[/B] - ło matko... to Ci chłopa pozazdrościć można :D a poważnie - i tu jest w wielu sytuacjach 'pies pogrzebany';) Przed TAKIM Panem to właściel-idiota może poczuć respekt... mała kobitka z psem na smyczy - stracona pozycja z punktu :mad:
-
[quote name='Vectra']Juliuszka , czytaj ze zrozumieniem , zanim wyskoczysz ..... [/QUOTE] [B]Vectra[/B] - czy Ty mi możesz napisać dlaczego ustawicznie mi wmawiasz , że NIE czytam ze zrozumieniem?! Może to taki Twój sposób 'na odczepkę' jak argumentów brakuje, co?:diabloti: Przeczytałam posty kobiety, która ewidentnie NIE była zadowolna ze skutków kastracji i choć może w pierwszych postach źle w słowa ubrała swoje odczucia - ja ją rozumiem! I na dzień dzisiejszy - Jago będzie miał usunięte niezstąpione jądro, a to, które jest 'na swoim miejscu' - ZOSTAJE! Dlaczego? Ano dlatego, że się naczytałam, nagadałam i nasłuchałam CO się MOŻE dziać po kastracji! I ja ryzykować nie mam zamiaru. Swoją dorgą - DLACZEGO TWÓJ PIES NIE JEST WYKASTROWANY?:diabloti: [B]Apbt[/B] - jasny gwint... to się Twojemu TŻowi nieźle ciśnienie musiało podnieść... Szczęście w nieszczęściu, że to on - nie Ty - się w takiej sytuacji znalazł... Tutaj mała ;) kobitka mogłaby sobie po prostu nie poradzić...:shake:
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
Juliusz(ka) replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='akodirka'](...) "ale nigdy nie wiadomo, czy nic psu nie odbije/co do łba przyjdzie". Podobnie było, gdy przechodziłysmy obok spuszczonego rotka(widac, ze stary i spokojny) i jego wlascicielka do nas mowi "nie bojcie sie, on nic nie zrobi", za jakis czas, gdy wspomniałysmy o tym to znajoma mowila, ze "taka bestia chodzi luzem i wez sie nie boj, nie wiadomo co do łba mu przyjdzie" :roll::shake: Niby psiara, a takie dziwne uprzedzenia ma... ale tylko do psow uznawanych za agresywne. Bo gdy np. spuszczony ONek idzie to ona mowi "ojejku, piesek" :roll: :diabloti: I nie moge jej wytlumaczyc, ze pies ktory jest z ras uznawanych za agresywne nie musi byc odrazu krwiozercza bestia...[/QUOTE] [B]akodirka[/B] - ja się zgadzam z opcją 'nie wiadomo co psu do głowy strzeli'! To są tylko psy... człowieka pewnym być nie można, to co tu o psach mówić? Co do rotka - a skąd Ty wiesz, że spokojny? Bo Ci jego Pańcia powiedziała? Właśnie słysząc takie teksty przygotowuję się na 'starcie'... Dziwnym trafem tak mówią - choć najczęściej krzyczą:angryy: - osoby, które nad psem kontroli nie mają... Rasa nie ma znaczenia - jak idę z psem na smyczy, to nie chcę słyszeć: 'on nic nie zrobi!', tylko oczekuję przywołania psa!:angryy::mad: Ja JUŻ chyba psiarą nie jestem... uwielbiam psy - psy wychowane, posłuszne, przyjacielskie - ale pod kontrolą(!) - a takich jak na lekarstwo... więc GENERALNIE psiarą NIE jestem... -
Nie rozumiem tego oburzenia... [B]sajtka[/B] nie pisze, że kastracja/sterylizacja jest ZŁA, ale że należy się zastanowić przed dokonaniem zabiegu. Napisała, że JEJ pies się bardzo zmienił po 'stracie jąder' - ja to odczytuję jako dużo uproszczenie - strata jąder=zmieniona gospodarka hormonalna, a to MA ogromny wpływ na organizm i może mieć równie duży na psychikę! Odnoszę wrażenie, że niektórzy/re forumowicze/ki ciachaliby/łyby wszystko co ma cztery łapy i nie ma uprawnień hodowlanych...:shake: Mojego psa czeka usunięcie niezstąpionego jądra - względy zdrowotne - i poważnie zastanawiam się nad całkowitą kastracją. Ale wątpliwości mam od groma... To nie jest zabieg obojętny! A pamiętać należy, że NIEODWRACALNY! I to jest tylko MOJA decyzja, czy go dam wyciachać, czy nie:mad:. edit: [B]bonsai[/B] - a doczytałaś fragment o towarzyskim ostracyźmie? Ja o tym słyszałam od kilku osób - wykastrowany pies 'stracił' w oczach suk, które zaczęły go olewać, nie chciały się z nim bawić, za to samce - lgnęły jak do miodu... i kastrat, który jeszcze nie zdążył się wszystkich samczych nawyków pozbyć, resztki hormonów w nim siedziały - po prostu głupiał... Ja się tego chole*nie boję właśnie...
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
Juliusz(ka) replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
Ja w tym kraju nigdy nie zgłoszę, że ktoś chciał coś zrobić psu. Panów Mundurowych to nie obchodzi, bo... nie musi. U nas trzeba inaczej: zgłaszać, że to MI grożono, że to MNIE straszono, że MNIE próbowano atakować i POD MOIM adresem kierowano groźby karalne!:mad: JA się boję, że MNIE otrują, zabiją itd.,itp.:angryy: Zwierzę nie jest nic warte w tym kraju! Ale już podatnik, i to taki, który głośno krzyczy - jak najbardziej... A w opisanym przypadku - dzwoniłabym po Policję i zgłaszała, że to MNIE 'miły' Pan chciał dźgnąć nożem! [B]an1a[/B] - strasznie mi przykro... wiem co to znaczy spie(...) wieeelu godzin, dni, tygodni pracy... ryczeć się chce z bezsilności... -
A ja się przyznam bez bicia:evil_lol:, że momentami pomstuję na cieczkujące suki... Cieczka - normalna sprawa, nie suki wina, że ją ma i 'nęci' ;) Ale wina właściciela jeśli taką sukę puszcza samopas:mad:, a suka dziwnym trafem leci z zębami do innej suki czy psa...:crazyeye: I nie piszę tu o sytuacji: odganianie zbyt nachalnego adoratora, ale o opcji: suka musi się wybiegać, a że ma cieczkę, to chyba normalne, że jest agresywna:angryy: Szczerze? Cieczkującą sukę prowadziłabym na smyczy, a na 'wybieganie' w tym szczególnym czasie wywoziłabym do lasu, na łąki... dla własnego spokoju! A nie do parku i puścić samopas, a później pretensje do całego świata:shake:.
-
[B]Rinuś[/B] - to się tak tylko łatwo pisze/mówi...:shake: Irytacja,złość i wreszcie wku(...) rosną wprost proporcjonalnie do ilości spotkanych 'wesołych inaczej' ludzi z psami:mad: Można odczulać, oduczać, korygować bez końca - do du...szy to wszystko! Jeśli pies ma 'problem', właściciel o tym wie i z nim pracuje ale na KAŻDYM spacerze spotyka 'podbiegaczy', to to jest nic innego jak syzyfowa praca... I trudno w takich warunkach o spokój:angryy:
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
Juliusz(ka) replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[B]kredka[/B] - rozumiem, że Twoja radość wynika z faktu, iż Twoja suka Cię olała i wybrała 'wolność' - zabawę z obcymi psami 50m od Ciebie?? Z czego tu się cieszyć??:crazyeye: -
[B]Berek[/B] - to napisz, proszę, co robić w takiej sytuacji? Pies, który nie lubi obcych psow podchodzących/podbiegających do niego gdy jest na smyczy + właściciel tegoż psa, który NIE ŻYCZY sobie takich kontaktów. Co taki tandem ma robić w zetknięciu z głuchym/głupim/złośliwym (niepotrzebne skreślić:mad:) właścicielem i jego latającym luzem psem?
-
Coż - ja jestem egoistka:diabloti: - koncentruję się na obserwowaniu swojego psa ;) Wychodzę z prostego założenia - jeśli mój 'roześmiany' pies liże mnie po twarzy, gdy zabieram mu obrośniętą mięsem kość, to nie widzę problemu w przepuszczaniu go w drzwiach :D Jeśli radośnie oddaje mi swoje skarby, to ja równie radośnie 'rozpuszczam' go na pewnych frontach!
-
Jako właścicielka DONa - kanapowca:diabloti:, protestuję! Dlaczego miałabym sobie odbierać przyjemność wygrzewania zimnych kończyn w futrze mojego czterołapa? Nie odbierajcie mi tej przyjemności! ;) Mi w zupełności wystarcza, że Jago słysząc moje 'na dół!', złazi z kanapy... nie bez ociągania, rzecz jasna:evil_lol: ale też bez dyskusji. Ponieważ wyskoczyło od dawna mnie nurtujące: 'nie przepuszczaj psa w drzwiach!', mam pytanie: Skąd to się u diaska wzięło?! Ja chcę widzieć co mój pies robi - a żeby widzieć, muszę mieć go 'przed' sobą. Mi osobiście zwyczajnie łatwiej korygować psa, mając go 'na oku' ;). Przechodząc przez otwarte drzwi, furtkę, jakieś 'przejście' w zaludnionym miejscu nie wyobrażam sobie zostawiania psa za sobą! Albo ciut przede mną, albo przy nodze... Owszem, zdarza mi się usadzić psa komendą przed drzwiam, kiedy mam ręce pełne siatek np. i nie chcę żeby mnie staranował przez przypadek:diabloti:, ale wtedy pies czeka i jak ja wejdę zwalniam z 'siad'. Powyższe 'trzyma go w ryzach' okazjonalnie, ale nie ma nic wspólnego z 'nie przepuszczaj, bo Cię zdominuje'...
-
[B]Blow[/B] - ja już żywię przypuszczenia, graniczące z pewnością, że ludzie to robią ze zwyczajnej złośliwości!!!:angryy::mad: Ze swoimi psami nie robią nic, albo im 'nie wychodzi', więc innym też nie dadzą pracować - ot, taka mentalność:angryy:. We wrześniu idziemy na grupowe PT do naszego szkoleniowca - indywidualne dalej będziemy robić - żeby Jago pod okiem fachowca, do którego mam ogromne zaufanie:D, powolutku przypominał sobie, że nie każdy pies chce go zjeść, więc potencjalnego ataku wyprzedzać nie musi:shake: Błędów natrzaskałam już dość - sama naprawiać nie będę ;) Tak więc do tego czasu mam zamiar minimalizować kontakty z obcymi psami - 'radośnie ' ;) zmieniamy kierunek, a w sytuacji 'bez odwrotu' zwyczajnie ładuję się w krzaki i zajmuję psa sobą. W krzaki dlatego, że do ludzi NIE DOCIERA - sadzam psa na skraju ścieżki, odwracam uwagę=NIE CHCĘ kontaktu z obcym psem! Co tam... jak piesecek chce się przywitać to nie ma bata:mad: I tu mnie mało jasna chole*a nie strzeliła ostatnio, czas nauczyć psa włażenia(razem ze mną) na drzewo(!!!) - ja z psem w krzaki włażę, a Paniusia z pupilkiem zaglądają co my tam robimy... :placz::angryy::mad: Jak ja kiedyś takiego 'myślącego inaczej' zatłukę, to mnie uniewinnią - afekt, ograniczona poczytalność, choroba umysłowa, ewentualnie wścieklizna - pianę będę toczyć wzorcowo!... do wyboru do koloru:angryy:
-
Nie ma za co :) To właśnie idealna opcja teraz z placem zabaw! Mamuśki wylegają do parków ;) Niech się sunia 'na odległość', w miejscach neutralnych (nie dom), ma szansę zapoznać z wszelkimi dźwiękami wydawanymi przez dzieci. Ja się jej nie dziwię - też nie lubię wrzeszczących osesków:diabloti:. Ale tolerować trzeba ;) A teraz - jak suczydło młodziutkie, to trudne być nie powinno + szczeniak przy placu nie będzie budził histerii. Metoda małych kroczków. Powodzenia!
-
[B]Kiłi[/B] - fajna opcja (z własnego doświadczenia:D), to znaleźć park, w którym jest plac zabaw dla dzieci - taki ogrodzony najlepiej ;). Ja raz w tygodniu zabierałam i nadal zabieram swojego 15miesięcznego dziś DONa do takiego parku - pies ma komendę 'waruj' stosunkowo blisko 'płotka' i obserwuje sobie wrzeszczącą, ganiającą dzieciarnię z bliskiej(ale bezpiecznej!) odległości i jest sowicie nagradzany za brak reakcji=wyrwanie,warkot,szczekanie. Co prawda u nas w stosunku do dzieci nigdy problemu agresji nie było, ale wydaje mi się, że właśnie m.in. dlatego, że on te 'małe wrzeszczące' poznawał pod moją czujną kontrolą ;) Oczywiście w ganiającą grupkę maluchów psa bym nie puściła - to tylko zwierzę, ale dzieci 'pojedyńczo' traktuje rewelacyjnie - mogą go męczyć na wszystkie strony, a on ewentualnie sprzedaje soczyste buziaki bądź jeśli ma dosyć - wstaje i odchodzi :). Z sunią małymi kroczkami - najpierw łazikowanie przy takim placu, później zabawa tuż obok (żeby piski i wrzaski zobojętniały;)) i na koniec takie właśnie nagradzane warowanie.
-
[B]Kiłi[/B] - agresja do psów nie jest normalna. Za tym zawsze 'coś' stoi... Byłabym też ostrożna w określaniu 4miesięcznego szczeniaka jako 'dominującego'... A jak jest na spacerach? Jak suczka reaguje na mijane dzieci, psy, rowerzystów?
-
Czy ktoś karmił/karmi swojego psa tą karmą? Jakie efekty? Skład super :D Polski zooplus już jest, więc nic tylko zamawiać ;)
-
2 psy? Marzenie:evil_lol:. Mam nadzieję kiedyś je spełnić - jeden, absolutny warunek - idealne wychowanie Jaga. A to potrwa:diabloti: Farfocel mnie 'testuje' teraz, więc nie ma mowy o drugim czterołapie zanim wszystko sobie poukładamy:razz:. Nigdy nie miałam 2psów jednocześnie, ale mimo to oczywistym wydaje mi się, iż 2psy=2razy więcej czasu, pracy, mojej:evil_lol:energii i oczywiście - wydatków. Nie docierają do mnie kompletnie argumenty typu: 'mój pies jest smutny, kupię mu kolegę', 'mojemu psu się nudzi, a jak będą 2 to się będą razem bawić', 'na spacerkach się przynajmniej wybiegają', itd.,itp.... Od siebie trzeba zacząć - czy JA chcę/mogę/dam radę poświęcać swój czas/energię dodatkowemu psu? Bo to JEST dodatkowy czas, energia i pieniądze! [B]WŁADCZYNI[/B] - odnośnie 30minut ćwiczeń/treningu dziennie: przyznaję się bez bicia, że ja na trening z moim psem poświęcam ok.1h dziennie, czasami mniej. Czy to mało? Mój DON 'pracusiem' nie jest ;) Muszę 'złapać' moment pt. 'zaraz zgaśnie' i skończyć przed. Cóż - taki pies :D Oczywiście nie wliczam w to krótkich sesyjek podczas spacerów - spacer jest m.in po to, aby młody 'szlifował' wracanie na komendę, pozostawianie namiętnie obwąchiwanych przedmiotów, ciągle często nagradzam jego brak zainteresowania przechodniami, rowerzystami, krzyczącymi dziećmi itd. + w naszym przypadku dochodzi agresja do psów... więc i to na każdym spacerze 'odkręcamy' - choć ciężko jest strasznie :shake: Rodzaj treningu, jego długość i powtarzalność powinny być dobrane do konkretnego psa ;) Mój pies się 'spełnia' ganiając za aportem, a jeszcze lepiej - ganiając za mną, trzymającą aport:diabloti:
-
[quote name='prittstick08']Ja kiedys, jak moja pies był szczeniakiem bałam się wychodzic do parku. autentycznie. czułam starch, bylam poddenerwowana, wciąz sie rozgladałam (co pewnie tez udzielało sie psu). Pies był starchliwy i to bardzo, musiałam duzo nad tym pracowac. czemu się bałam? Bo prawie na każdym spacerze podbiegały do nas szalone labki lub goldki, bigielki i inne kochane słitasne buzi buzi piesecki, ktore chciały sie rpzywitac i pobawic z tym sliczniusim sceniackiem co ma takie fajusie skarpetecki (berneńczyk). Nie raz moj pies był "gwałcony' przez inne psy, (a kiedy moj pies sie kładł i pokazywał brzuch drugi wchodził na jego głowe i go gwałcił), wkładany pod łapy, ja wracałam niemalże ze łzami w oczach, bo musiałam ratowac psa od zabawowych misiaczków. ja rozumiem, ze mam słabego psa i ten drugi osobnik musi pokazac swoja siłę, po przeciez "one musza sie poustawiac, ale nic moj nic nie zrobi", albo "oh jak ładnie sie bawią'. Ale, na litośc boską, te psy nie tworza stada, i moj pies wcale nie musi miec ochoty bawic sie z 40kg labkiem. Nie lepiej było by zapytac, czy psy sie moga pobawic? powąchac? ja jak widze innego psa, zawsze odwołuje psy, zapinam na smycz lib rpzytrzymuje, jak widze szczeniaka, pytam sie czy moge podejsc, mowie, ze mam psa pod kontorolą, ze nic nie zrobi, niech szczeniaczek sie socjalizuje w taki sposob. teraz juz mam ok psa, znalazlam sobie godziny gdzie nie wychodzi polowa psiarzy i ich psy nie kotłują sie miedzy górkami. czesto tez jak pracuje z psem, bawimy sie we frisbee jakis kochany piesek podbiegnie sie przywitac. a walsciciel pojawia sie :za jakis czas". moj pies ma go w dupie, ale marnuje swoj czas, pies jest podkrecony, gapi sie na frisbee, skacze i szczeka, w efekcie mamy krotszy trening. na prawde czasem ma ochote kopnac takiego przybysza i to byloby najlepsze rozwiazanie, ae jestm za miękka. Moje psy biegaja bez smyczy w parku, najpierw badam sytuacje, czy s ajkies psy, jak jakis sie nagle zjawi to odwołuje. znaja komende "do mnie" bardzo dobrze. nie pozwalam podchodzic do ławek, do ludzi. szczeniak czasem chce, ale w okolicach ławek i ludzi prowadze go na smyczy, lub przy nodze w ramach cwiczen. raz mialam mala niekontorlowana awarie jakis miesiac temu, kiedy szczeniak "zaatakował" spiacego na górce, brudnego, wytatuowanego, piajnego rumuna, skaczac mu na twarz z zachwytu i zalizujac. ten sie przebudzil poglaskal, zabralam, przeprosilam, ale chyba znaim uslyszal to zasnął:evil_lol:[/QUOTE] :multi::loveu::D Boshe... czy można Cię sklonować? PROOOSZĘ!!! Mam w duszy jak brzmi powyższe:diabloti:! Jakby tylko takich psiarzy zostawić - świat byłby rajem! Do fragmentów się odnosić nie będę - całość mnie pozytywnie rozbroiła:multi: Gratuluję podejścia, świadomości i ODPOWIEDZIALNOŚCI! BRAWO!
-
[B]WŁADCZYNI[/B] - a jednak zostało Ci trochę wiary w ludzi:diabloti: zakładasz, że Pan/Pani, do którego/której nie dociera, że ma zabrać psa pomimo próśb, gróźb a nawet brutalnego przegonienia jego/jej zwierzaka - potrafi czytać? :evil_lol: Więcej nawet - przeczyta, ZROZUMIE i się ZASTOSUJE? Ty daj znać, czy u Ciebie się sprawdzi:evil_lol: - jak będziesz miała efekty, to ja natychmiast szyję sobie taką samą :D
-
O mamo!:evil_lol::evil_lol: Czyli nie tylko ja wszędzie łażę z żarciem poupychanym po kieszeniach:loveu: [B]Berek[/B] - toś mi humor podbiła! :multi: