Jump to content
Dogomania

Juliusz(ka)

Members
  • Posts

    896
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Juliusz(ka)

  1. Z ogromną przykrością stwierdzam, że Orijen nie jest karmą dla każdego psa... Jak dla nas - właśnie za dużo białka :( + problemy ze stosunkiem Ca/P. Nie wierzyłam, że można psa 'przebiałkować'. Czytałam z wielką satysfakcją publikacje probiałkowe - 'pies radzi sobie z każdą ilością 'dobrego' białka' - taka była ogólna teza. U nas się nie sprawdziło... Spróbować na pewno warto, ale KONIECZNIE po skarmieniu 2,3 worków - zrobić badania krwi. Każdy pies jest inny, pamiętajmy o tym :).
  2. [B]Talia[/B] - zerknij na pierwszą stronę wątku, pierwszy post, 'Psie pyszności' :D.
  3. U nas dzienna dawka - 1łyżka stołowa, Jago waży 34kg. Aktualnie oliwa z oliwek; dawałam też olej lniany, ale ostatnio dostać nie mogę :(. A olej z ogórecznika gdzie można kupić?
  4. 'Akcje w poczekalni u weta.' - nowy temat mógłby powstać:evil_lol: W poczekalni u weta bardzo stanowczo reaguję na próby głaskania mojego psa jak i na próby wymuszenia 'zapoznania się pieseczków'. Jeśli nie dociera jak proszę grzecznie, potrafię być konkretnie opryskliwa:diabloti:. Powód jest prosty - nie wiem czy obcy pies przyszedł na zwykłe szczepienie, czy np. cierpi na jakieś ciężkie schorzenie skóry, które my później 'zabierzemy' do domu:mad: Mój pies w poczekalni ma komendę 'siad'/'waruj' i zakaz obwąchiwania/lizania posadzki(pozycja idealna - 'waruj' z mordą złożoną na moich stopach:loveu:) Wybieramy miejsce oddalone od innych oczekujących; gdy poczekalnia jest 'zapchana' - czekamy na zewnątrz. Zdarzały się młodemu próby nawiązania kontaktu, nawet poszczekiwanie było(po prawie godzinnym oczekiwaniu:shake:chyba mu się nudzić zaczęło...) U weta nie 'usadzam' psa, tylko delikatnie perswaduję:diabloti:, bo zwyczajnie nie chę żeby sobie miejsce źle kojarzył. Ale ma być tak ja chcę. I o ile inne zwierzęta są na uwięzi - nie ma najmniejszego problemu. 'Wesoła' bezczelność - czekamy w poczekalni; wchodzi kobitka z kotem na rękach; oczywiście siada obok nas:evil_lol:; Jago koty, które nie uciekają:diabloti:, dziwnym trafem lubi :D - więc z pozycji w 'siad' odwrócił głowę w kierunku przybysza (jak pisałam wyżej - na kontakt dotykowy nie pozwalam); kot wpadł w histerię... mój pies ograniczył się do ciężkiego zdziwienia, a kobitka dawaj do mnie z wielkimi pretensjami, że jej kotka starszymy, że Jago chciał go zjeść itd.,itp.. Szczęście, że nasza kolej nadeszła, bo bym jej nawtykała:mad: Jak ktoś ma histeryka/agresora - niech czeka na zewnątrz. Sama wizyta u weta dla większości psów jest stresująca, po co im dostarczać dodatkowych 'wrażeń'? ;)
  5. Moja ukochana przyjaciółka, osoba dorosła, wykształcona(tak, że aż zazdrość bierze:evil_lol:), 'dusza człowiek' - ma w domu rodzinnym psa w typie ON. Naciągane to 'w typie' bardzo ;), ale coś tam misiek z ONka ma:lol:. Obiektywnie - uroczy kundel! Pies ów jako szczeniak przywędrował pod ich drzwi i został;). Kocha go cała rodzina. Nadmienić wypada, że rodzice mojej przyjaciółki również są ludźmi wykształconymi. Bajer polega na tym, że pies ucieka i kryje cieczkujące suki... Ponoć jego 'dokonania' liczyć można w dziesiątkach... Na moje delikatne (uwielbiam tych ludzi, więc w kłótnie się wdawać nie będę:diabloti:) próby uświadamiania - może by tak miśka wykastrować? schroniska pękają w szwach... właściciele suk chyba zadowoleni nie są? - odpowiedzią było autentyczne zdziwienie:shake:. Nikt pretensji nie miał. Śliczne szczeniaki są po miśku. Kastrować? aaaauuuaaaa... Cóż robić...? :-( Jeśli tacy ludzie nie rozumieją problemu, to nie wiem, kto miałby zrozumieć... Tak na marginesie - jestem przekonana, że gdyby był obowiązek sterylizacji kundli, na pewno by się do niego zastosowali.
  6. Ad. pkt 1 w poście Zofii: Jak to możliwe, że właściciele mając świadomość takich problemów z suką, zdecydowali się na jej rozmnożenie? Czy to brak wyobraźni, czy już galopująca głupota?:shake: Przeraża mnie, że znaleźli się 'amatorzy' szczeniaków po takiej matce... Czyżby kolejny zakup dokonany pt.: jest szczeniak?biorę! bez obejrzenia suki chociażby... albo: suka 'ostra'? suuuper! dzieciak będzie taki sam! a JA już sobie z nim poradzę:shake:.
  7. [quote name='WŁADCZYNI']Jak ja Cię kocham:loveu:[/QUOTE] No patrz!:evil_lol:Ja Ciebie tysz:loveu: Jeszcze jedno - to ode mnie, a nie od mojego psa: Jak mi jeszcze raz radosne, latające coś odczulanie spie*****, to mój pies nie zdąży zareagować:angryy:... najpierw przegryzę gardło pieseckowi, a później Pańciowi/Pańci:mad::angryy: A że działać będę 'w afekcie' to mnie uniewinnią:diabloti: I może fama w miasto pójdzie, że jestem wariatka i omijać trzeba szeeerokim łukiem... takie mam malutkie marzenie:evil_lol:
  8. [quote name='Sallcia']kazdy pies nie lubi kiedy mu sie coś odbiera. ale do jasnej ciasnej , czy chodzisz z psem , na łąke , gdzie jest mnóstwo innych psów, aportować PIŁKE? nie dość , ze jest to BEZCZELNE , to jeszcze wogole nie przemyślane. psa nie wiadziałaś pewnie w zyciu. tak jakbym ja teraz powiedziała , ze twój peis nie jest normalny bo np: wącha innego psa.:roll:[/QUOTE] Mam PRAWO pójść z psem wszędzie, gdzie nie zabraniają mi tego przepisy! I mam OBOWIĄZEK dbać, żeby nie był uciążliwy dla otoczenia. Wspomniany husky - był. A to NORMALNE nie jest, więc cudzysłów zamierzony i adekwatny do sytuacji:diabloti: Przepraszam bardzo!:angryy: To może my powinniśmy z domów nie wychodzić, bo 'normalne' pieski się muszą wybiegać?? Może nie kupujmy np. samochodów, bo SĄ ludzie, którzy 'TAK MAJĄ', że je kradną?
  9. [B]Rinuś[/B] - a na siusiu - na sznurek go, na sznurek! i przerzucaj przez barierkę:evil_lol:
  10. [quote name='Rashi'] 2. Przykro mi ale na obwachiwanie psa z innym bede zezwalala BO TO NORMALNE! Sory, ale wole by pies "kradl pilki" niz sie na kazdego rzucal. A im czesciej sie z psami obwachuje i ma z nimi kontakt to potem nie rzuca sie na kazdego..... 3. Jezelli ktos ma agresywnego psa i chce pilki mu porzucac to nie pcha sie tam gdzie jest 6 spuszczonych psow, nie? BO TO NORMALNE ZE PSY PÓJDĄ POWACHAC NOWEGO PSA NA POLANCE a ja im tego nie zabronie, bo to NORMALNE[/QUOTE] [B]Rashi[/B] - informuję Cię, że ABSOLUTNIE NIE JEST NORMALNYM POZWALANIE PSU NA KONTAKT Z INNYM PSEM, BEZ ZGODY WŁAŚCICIELA DRUGIEGO CZTEROŁAPA!!!:angryy: Gdyby Twój 'normalny' pies spróbował zabrać aport mojemu psu - musiałabyś go zeskrobywać z ziemi!:mad: NIE zareagowałabym na brutalną reakcję mojego psa - więcej(!) pomogłabym mu w 'wytłumaczeniu' intruzowi, że naszej przestrzeni, bez uzyskania wcześniejszej zgody, się NIE NARUSZA!
  11. Pracowałam z moim DONem od naszego pierwszego, wpólnego dnia, nad socjalizacją z człowiekiem. Z każdym człowiekiem. Zawsze. Wszędzie. Mój pies reaguje autentyczną radością na każdy przejaw zainteresowania jego psim jestestwem przez obcą, przypadkowo spotkaną osobę. Tak - proszę obcych ludzi o głaskanie mojego psa:evil_lol:. Mam nadzieję, że wraz z nadchodzącą 'dorosłością' Jaga, jego pozytywne nastawienie nie zmieni się, a jeśli już - wyewouluje w kierunku spokojnej obojętności. Póki co - pozwalam na kontrolowany kontakt z każdym chętnym człowiekiem :lol: Mój poprzedni ON był jak odbezpieczony granat - gotowy do 'wybuchu' w każdej chwili. A wybuchał potężnie... Ciężkie to było bardzo... Nie chciałam tak nigdy więcej:shake:. O ile z ludźmi nam się 'udało' - w cudzysłów ujęłam, bo pies ciągle się jeszcze rozwija i niczego pewnym być nie można ;), o tyle z psami mamy solidny kłopot... Agresja. W stosunku do psów, ktore w brutalny sposób naruszają naszą najbliższą przestrzeń. Dlaczego? Ano dlatego, że mój pies jako kilkumiesięczny podrostek został kilkakrotnie zaatakowany przez obce psy/suki - był odganiany ode mnie, poniewierany, nie reagowano na jego poddańcze gesty/skomlenie. Później ja, ze zwykłego strachu, prawdopodobnie wzmacniałam jego złe reakcje...:-( Teraz odkręcam jak mogę. W związku z powyższym pytam: Mam źle zsocjalizowanego psa? Co mogłam zrobić inaczej? Wynieść się w dziką głuszę, żeby nie mieć fatalnej przyjemności trafienia na popiep*zone zwierzęta, które atakowały mojego psa? Mam go tłuc za to, że się rzuca na obskakującego nas czterołapa? Mam mu wlać za to, że dostaje szału jak jakiś chole*ny, biegający luzem pieseczek próbuje mu z pyska wyjąć gryzak, którym odwracam jego uwagę?! Cóż mogę zrobić w tej chorej rzeczywistości, gdzie: 'ten pies tak ma', 'on kradnie piłki wszystkim psom', 'nie mam po co wołać, bo i tak nie przyjdzie', 'niech się pobawią', 'pies się musi wybiegać -Pani jest nienormalna'....
  12. Ja tu chyba czegoś nie rozumiem:diabloti: Pal licho piłkę! ALE jak można puszczać samopas psiego 'zbója', jeśli ma się świadomość, że nie ma się nad nim kontroli?!
  13. Nie wytrzymałam:diabloti: Przy Jagu mi się denerwować nie wolno:evil_lol:, ale pokomentować sobie mogę ile wlezie:razz::mad: Co to za bezmyślne prostactwo jakieś na tamtym forum siedzi... śmiać się czy płakać?:shake:
  14. Nadzieja mnie powoli opuszcza...:shake: A już tak dobrze było... Latający luzem, radosny beagle został bez problemu odwołany przez właściciela na moje wesołe (tak,tak - pracuję nad sobą:evil_lol: i Jaga już nie nakręcam wkurzonym tonem) zawołanie: 'proszę przywołać psa!'. Młoda sunia posokowca została 'odłowiona' przez właściciela, gdy ten zobaczył,że mój pies jest na smyczy + zrobiłam 'stop' w pewnej odległości. Nie robiłam rabanu, mijając latającego luzem husky'ego, który poza swoim Panem i piłką świata nie widział. Nie robiłam rabanu na widok kundelka z piłką w pysku, bez smyczy, ale też bez cienia zainteresowania moim psem i mną. Nie robiłam rabanu, gdy pędem puścił się w naszą stronę cocker spaniel - właścicielka przywoływała psa, a ten w końcu się zatrzymał i po chwili zawrócił (my szliśmy dalej - Jago się oglądał, ale żółty ser zrobił swoje:diabloti:). Wszystkie powyższe sytuacje miały miejsce w lasku w mojej dzielnicy, gdzie jest nakaz prowadzenia psa na smyczy. Nie wolno nawet puszczać psa w kagańcu. Wniosek? JESTEM co raz bardziej cierpliwa i STARAM się być wyrozumiała, pomimo obaw i wcześniejszych, przykrych doświadczeń... Ale wczoraj znów mi się krew zagotowała. Plus dla Jaga OGROMNY - zero warczenia, zębów na wierzchu, rzucania się:loveu: Dobijamy do polany; kilka psów w różnych odległościach - na smyczy i bez, ale zajęte sobą, zabawą. Jago zainteresowany, ale ładnie reaguje na moje odwracanie uwagi. Na polanie dziewczyna z nowofundlandem bez smyczy. Mam się wyciszać, nie?:evil_lol: Bo moje nerwy źle na mojego psa wpływają, prawda?:evil_lol: Więc luuuz - idziemy. A co robi psisko? Zauważa nas i... leci! Dystans ciągle konkretny; wołam: 'proszę przywołać psa!'. NIC:mad: Nowofundland się zatrzymał nagle. Dobra, pewnie odpuścił. Idziemy. Eeee... niufek znów leci. Ja znów wołam. NIC:angryy: No kurczę! Przecież ja nie wiem co to za pies/suka! Jedno wiem - jest WIELKI, a mój pies się wnerwi jak toto podleci i co? Skąd ja mam do wszystkich diabłów wiedzieć, czy ten obcy zwierz na złość mojego czterołapego też złością nie odpowie? Jago już się spina. O nie! Dobra, na szagę, byle dalej od niufka. Szczęście - niufek zmienił obiekt zainteresowania - leci do małego kundelka. Czy ja tak dużo wymagam?! Jak grzecznie proszę kogoś o odwołanie psa, to chyba mam powód, nie?:angryy: Jak jeszcze raz zobaczę to dziewczę spacerujące po łące i wymachujące smyczą w promieniach zachodzącego Słońca z psem/suką latającym/ą gdzie chce - dzwonię na SM.:mad:
  15. [B]asiol[/B] - a nie macie tam przypadkiem tabliczek 'zakaz wyprowadzania psów'? U nas przy placach zabaw/piaskownicach psom się załatwiać nie wolno. Oczywiście teoretycznie - czyli: jak Cię nie złapią, to wszystko wolno:angryy:. Ale szczerze? Sama bym się wnerwiła, mimo, że na punkcie swojego psa mam kuku:evil_lol:, gdyby jakiś pies zrobił kupę przy/w piaskownicy... Dziecko nie patrzy co do buzi ładuje, a posprzątana kupa nie równa się usunięciu wszystkich zarazków/bakterii...
  16. allegro.pl/item396704392_zbieracz_odchodow_pomyslowe_torebki_ ekologiczne.html My takie właśnie mamy :D Fakt, do kieszeni nie wejdzie:diabloti:, ale ja na spacery z torbą albo plecakiem łążę (piłki,gryzaki,aporty,linki,smakołyki itd.,itp. - gorzej niż jak do szkoły chodziłam:evil_lol:), więc problemu niet. Co do samego zbierania... DUŻO zależy od 'konsystencji':razz: W lesie nie zbieram - przyznaję się bez bicia! Park, ulica, każde miejsce publiczne - ZAWSZE! Chociaż ostatnio znów zarzucić chciałam... trafiło mnie, kiedy zbierając Jagutkową kupę wdepnęłam w inną:shake:. Jak dotąd, a Jaga mam od roku, natknęłam się na 1 osobę, która po psie sprzątała! Starsza Pani(widać było, że ciężko jej się schylić!), piesek staruszek, kupa w woreczek i do kosza. Poznań jest zas*any...:angryy::mad:
  17. Kolejny ciekawy pomysł, który u nas zostanie, jeśli już,tylko na papierze... Mnożenie martwych przepisów na nic się nie zda jeśli egzekwowane nie będą! Kto ma chodzić po ulicach/parkach/blokowiskach i legitymować z tych pozwoleń/egzaminów? Kto będzie odróżniał rasy uznane za agresywne od tych nie objętych spisem? SM? Policja? Na wezwania nie ragują, o rasach pojęcie mają takie, że mandaty wystawiają psom/przewodnikom, którzy obserwowani z daleka wyglądają na łagodnych. NAJPIERW powołać kompetentne i reagujące(!) służby do bezwzględnego egzekwowania istniejących zapisów prawnych (sprzątanie po czworonogach, prowadzenia wszystkich psów na uwięzi) i błyskawicznie się ludziom odechce mieć pieski! Za dużo roboty=nie opłaca się.
  18. [B]Okamia[/B] - TAK! jesteś DZIWNA:diabloti: a dlaczego? bo jesteś w myślącej mniejszości ;) Co do Twojej sytuacji - czy zgłaszałaś na komendzie? mają obowiązek zarejestrować Twoje zgłoszenie (oczywiście ten obowiązek 'wygląda' tak, że jak się człowiek sam nie upomni, to obowiązku nie ma:angryy:). Brak reakcji na zgłoszenie o groźbach karalnych?! co to za dzielnicowy? wylegitymować, zażądać kopii sporządzonych notatek o zgłoszeniach i do komendy miejskiej(nad dzielnicową)! Jak po premii pojadą, to może się dzielnicowy otrząśnie:mad:
  19. [B]Okamia[/B] - a 'co' zgłaszasz? Rano siostrę na spacer do lasku wyciągnęliśmy z Jagiem:evil_lol: Młody Aśkę uwielbia:loveu:, więc taki 'rozpraszacz' wielce chciany:diabloti:. Dreptamy sobie ścieżką, ja (pamiętna nowych zasad przy odczulaniu) wzrok wytężam, czy coś z naprzeciwka nie nadchodzi ;). No i 'nadeszło' - czytaj: nadjechało(babka na rowerze) i przybiegło(golden retriver - bez smyczy)... z tyłu. Qrczę! czy ludzie tych dzwonków używać nie mogą? Thx God ja pierwsza psa za plecemi 'wyczułam', więc Jaga radośnie(tak miało być, nie?:evil_lol:) w krzaki ciągnę - do przodu nie ma co, do tyłu też nie, jak pies bez smyczy to wszędzie za nami pójdzie... Jago lekko zdezorientowany - czego mnie babo w krzaki ciągniesz? źle nam było na ścieżce? a retriver za nami... spokojnie, bez nerwów - ewidentny typ: chcę się obwąchać;) Babka psa woła,nic,zsiadła z roweru i go 'odłowiła'. Jeszcze trochę w krzakach posiedzieliśmy:lol: i spaceru ciąg dalszy. Co mnie bardzo ucieszyło - Jago się w końcu:evil_lol: zorientował, że za plecami mamy psa - spiął się, a jakże:diabloti:, zza moich nóg na niego spoglądał - ale(!): nie warknął, nie zaszczekał, nie wyrwał!:multi: Generalnie - sytuacja jak najbardziej pożądana ze względu na efekt braku złej reakcji mojego psa. Babka też na luzie, spokojnie. GR - bez cienia agresji. Ale... chora bym była gdybym 'ale' nie miała:diabloti: To jest kolejny przykład: mam spokojnego psa, to niech sobie biega... Gdyby Jago będąc na smyczy, przy mnie, jednak wystartował(a mógł, bo problem mamy i pracujemy nad nim!), to kto wie jakby się sytuacja rozwinęła? Pies+rower tylko wtedy, gdy pies świata poza swoim przewodnikiem na rowerze nie widzi, albo SMYCZ. Cóż to dla psa za różnica czy biegnie na lince, czy bez?
  20. :loveu: czyli jest nadzieja ;) [B]an1a[/B] - jak długo doczodziłaś do efektu zarzucenia 'zadymiarskich' prób?
  21. Na nowo zaczynamy 'odczulanie'. Tym razem inną metodą. Nasłuchałam się wczoraj od szkoleniowca:diabloti:uszy po sobie kładłam... Idzie pies na smyczy z naprzeciwka? Nie zmniejszamy dystansu, tylko zawracamy - ale w specyficzny sposób: przywołanie psa na wprost i radosne moje truchtanie tyłem(mój pies przede mną) z zabawką w ręku. To na początek - młody ma skojarzyć, że pies na horyzoncie=nie spinamy się, tylko będziemy się bawić :D Oczywiście powyższe może mieć miejsce, kiedy napotkany pies jest na smyczy... Jak na smyczy nie jest, to mogę się bronić wszelkimi dostępnymi mi w danej chwili sposobami - zdanie fachowca, do którego mam absolutne,całkowite zaufanie!
  22. [quote name='marmara_19']mozna.. i wszystkie sa drogie.. a po co Jagowi? da rade chlopak.. Cekin mnie choluje w wodzie i daje rade;p[/QUOTE] Daje,daje:diabloti: Ale tylko po aport:mad: A sugestia silna się pojawiła, żeby Jago pływał /nie leeecę,płynę po aport,wyskakuję z wody/ - dla stwawów i scięgien u niego ma być super. Tylko że on dla samego pływania w wodzie siedzić nie będzie:diabloti: Albo tryb zadaniowy, albo dupsko moczy przy samym brzegu... A z kamizelką na jeziorko, pies myk do wody z łódki i pływanko przez kilkanaście/kilkadziesiąt minut - super :loveu:
  23. Gdzie w Polsce można kupić takie kamizelki asekuracyjne? Znalazłam tylko na stronie ratowniczych nowofundlandów, ale te są wielkie,ciężkie i pieruńsko drogie:evil_lol:
  24. [quote name='WŁADCZYNI']JA mam odpowiadać za postępowanie OBCEGO czlowieka?! Ja idąc po ulicy mam patrzeć czy ktoś nie postanowił skoczyć z okna, albo przejść w miejscu niedozwolonym i to JA będę za to odpowiadać?! Jak nie udzielę pomocy to tak, ale za udzielenie pomocy uważa się już wezwanie pogotowia. OK kary jeżeli pies coś komuś zrobi, ale tylko kiedy pies zaatakował sam z siebie a nie przez głupotę kogoś, macanie od tyłu, wyciąganie łap, jakikolwiek z psem. Nie ma niuniania do obcych psów bez zgody właściciela, nie ma dotykania etc nie było zgody właściciela i człowiek wszedł w jakąś interakcję z psem = wina człowieka. Rinuś ja wychodzę z założenia że jeżeli ktoś mnie nie zapytał czy z psem może podejść to jego wina - nie ma kontaktu bez zgody obydwu stron. :roll:[/QUOTE] [B]WŁADCZYNI[/B] - systematycznie podgrzewasz moją 'miłość' do Ciebie:evil_lol:
  25. [B]Vectra[/B] - zmotywowałaś mnie do 'babrania się' w orzecznictwie z zakresu prawa karnego (nie cierpię tego strasznie!). W poniższym wyroku Sądu Najwyższego - PRAKTYKA A NIE TEORIA! WYROK Z DNIA 4 LUTEGO 2002 R. V KKN 507/99 Sentencja: [COLOR="Navy"]'Ustawodawca przy określeniu obrony koniecznej posługuje się pojęciem zamachu a nie pojęciem niebezpieczeństwa, nie można więc tych pojęć utożsamiać ani też określać granic pojęcia zamachu za pomocą pojęcia niebezpieczeństwa. [B]Bezpośredniość zamachu wchodzi w grę również gdy istnieje wysoki stopień prawdopodobieństwa, że zagrożone atakiem dobro zostanie zaatakowane w najbliższej chwili. Zamach taki rozpoczyna się już w chwili, gdy zachowanie sprawcy ukierunkowane na naruszenie dobra prawnego jest tak zaawansowane, że brak przeciwdziałania doprowadzi do istotnego niebezpieczeństwa dla dobra prawnego.[/B][/COLOR] I fragment samego wyroku: 'Słusznie przeto podkreśla się w doktrynie, że obrona konieczna dopuszczalna jest także wtedy, gdy zagrożenie dla dobra prawnego wprawdzie jeszcze nie nastąpiło, ale jest nieuchronne, a zwłoka w podjęciu akcji obronnej może mieć ujemne następstwa dla skuteczności obrony.(...)Również w orzecznictwie Sądu Najwyższego można z łatwością odnaleźć szereg wypowiedzi mówiących, że zamach jest bezpośredni także wtedy, gdy obiektywna sytuacja prowadzi do niewątpliwego wniosku, że napastnik niezwłocznie przystąpi do ataku na dobro chronione prawem, bądź też, że o bezpośrednim i bezprawnym zamachu decyduje zachowanie się osoby atakującej w całym przebiegu zdarzenia, a nie tylko ten fragment, który odnosi się do momentu podjęcia akcji obronnej przez osobę zaatakowaną.' Tym wyrokiem Sąd Najwyższy uwolnił oskarżonego/broniącego się/ od zarzutów z art.157 (nie chce mi się kopać w orzecznictwie SR i SO - ale uzasadnienie SN na ten artykuły wskazuje), booskarżony dokonał uszkodzenia ciała Pana Y. w ten sposób, że uderzył go ręką w twarz powodując międzyzębne złamanie żuchwy i lewego wyrostka stawowego żuchwy bez przemieszczenia, które to obrażenia naruszyły czynności narządów ciała na czas powyżej siedmiu dni. 'Po ludzku" - bluzgało na siebie dwóch kolesi; Pan Y sięgnął do kieszeni, Pan X nie mógł wiedzieć po co, więc wyprzedził hipotetyczny atak i przyłożył mu w szczękę. I co się okazało? Farafarafa! Tym przedmioten był ńóż, którym Pan Y dziabnął Pana X! Stanowisku SN jest jasne - Pan X MIAŁ PEŁNE PRAWO BRONIĆ SIĘ Z WYPRZEDZENIEM. Sprawa przeszła przez Sąd Rejonowy, Sąd Okręgowy, a Sąd Najwyższy uniewinnił oskarżonego od popełnienia zarzucanego mu czynu! TAKA JEST PRAKTYKA. A teraz zamień uderzenie w ugryzienie przez psa Pana X i jesteśmy w domu :D
×
×
  • Create New...