Jump to content
Dogomania

Juliusz(ka)

Members
  • Posts

    896
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Juliusz(ka)

  1. W akcie kompletnej bezradoności? TAK!
  2. Nie wiem jakie 'powinny' być laby, nie 'moja' rasa:razz: Za to troszkę:evil_lol: orientuję się w ONkach. Na dzień dzisiejszy - DRAMAT. Psy wyprane z popędów, nadwrażliwe, słabe psychicznie, agresywne(najczęściej na tle lękowym). A w 'modzie' są obecnie baaardzo:angryy:(zwłaszcza DONki). Ta rasa też 'podobno':angryy: dobre wychowanie otrzymuje na dzień dobry, wraz z pierwszym oddechem:roll: Sama mam psa z 'problemem'. Daleka jestem od bronienia jakiejkolwiek rasy, tylko dlatego, że ją szczególnie lubię. Będę się powtarzać: mały/duży/pies/suka/agresywny/przyjacielski - JA SOBIE NIE ŻYCZĘ KONTAKTU BEZ MOJEJ ZGODY! Nie przepadam za bullowatymi. Przyznaję uczciwie - boję się ich. Ale jak pies idzie na smyczy, żadna rasa nie stanowi problemu! Jeśli widzę, że właściciel odwołuje skutecznie swojego psa na nasz widok, wszystko gra! Jeśli widzę, że nadchodzący z przeciwka psiarz skręca w boczną alejkę - nie idę za nim!(a wieeelu tak robi:angryy: po co???). Jeśli drę się: mój pies gryzie!!! a z drugiej strony słyszę: ale mój nie! to mnie krew zalewa!!! Nie moja wina, że znakomita większość biorących udział w nieprzyjemnych akcjach, to laby! I proszę mi nie pisać, że psa trzeba wychowywać, że jak agresywny, to pewnie wina właściciela!:angryy: wpiep*za mnie to! Mam takiego psa jakiego mam. Robię co mogę, żeby go poukładać! Czy to moja wina, że laby i mali histerycy psują mi cała robotę?! czuję się jak chole*ny Syzyf!!!:placz:
  3. [B]WŁADCZYNI[/B] - ja Ci już tu chyba kiedyś miłość wyznawałam, nie?:evil_lol: i pozostaję przy tym!!!:razz: Thx God, Jago już 'słodziutki' przestał być i ludzie się z łapami nie pchają. [quote name='Rinuś'][B][I]Nie musicie od razu wszystkich labów wrzucać do jednego worka :angryy:[/I][/B] [B][I]Jak ktoś miał psa od szczeniaka i nie potrafił go wychować to już jego sprawa.Każdego psa da się ułożyć,kwestia czy właścicielowi chce się ruszyć dupsko aby z nim ćwiczyć,czy woli potem się szarpać z psem.[/I][/B][/QUOTE] W d*pie mam czy pies agresywny, czy nie. MA BYĆ POD KONTROLĄ!!!:angryy: Mój jest zadymiarz; trudno - taki charakter i już. Pracuję z nim codziennie, wyciszam, odczulam i po co?! po to żeby na spacerze 'radosne' coś samo się w zęby pchało!!! Mam psa, który kocha ludzi i nie kocha psów. Nie musi. A do jednego worka przestanę wrzucać, jak idioci zrozumieją, że lab się sam nie wychowa! Bo ta rasa przecież taka kochana, śliczniutka... nawet jak Pana/Panią ma w d*pie to niech sobie biega, bo ONE KRZYWDY NIE ZROBIĄ. Takie jest generalnie myślenie posiadaczy psów/suk tej rasy. A już do szału doprowadzają mnie ludzie, którzy widzą, że gdzieś tam na skraju polanki ćwiczę z psem i co robią?? POKAZUJĄ pieskowi: ooooo! patrz! piesek! biegnij się pobawić!(w 4 przypadkach na 5 to laby właśnie!!!). Ja tylko czekam na dzień, kiedy taki radosny labek spróbuje zabrać Ciapatemu gryzak... krew się poleje strumieniami chyba:angryy:
  4. :angryy: Będę strzelać... Jeszcze nie wiem z czego, ale będę!:mad: Smutna prawda - mój 13miesięczny DON jest agresywny w stosunku do innych psów. Moja w tym głowa, żeby nie dopuszczać do nieprzyjemnych konfrontacji. ALE, do ciężkiej chole*ry!!! jak mi 'coś' samo pod nogi włazi, to co mam robić?!:angryy: unieść się w powietrze? teleportować się?! Spacer w lasku, ścieżka taka, że 'odbić' nie ma gdzie. Młody na smyczy. Jedzie koleś na rowerze, smycz przewieszona na szyi, a za nim biegnie(jakżeby inaczej!!!) spasiony labek. Staję.Młody w siad.Labek podbiega w radosnych podskokach. Koleś nas mija, zatrzymuje się w odległości ok. 10metrów i... PATRZY. Mój oczywiście nie wytrzymał obskakiwania i wyrwał z zębami. Ja się szamoczę, Jago wariuje, labek się cieszy, koleś dalej PATRZY I ... UŚMIECHA SIĘ:angryy: Ludzie są popie*doleni!!! Finał: młodego 'za fraki' i idziemy w długą. Puszczę go następnym razem, naprawdę puszczę go!!!
  5. :loveu:ja Was dziś uczuciami wielkimi za te posty zarzucę:evil_lol: A my na flexi właśnie chodzimy i baaardzo sobie chwalę! Pies ma większą swobodę niż na zwykłej smyczy (z linką treningową chodziliśmy krótko, u nas się nie da... g•wno na g•wnie a w g•wnie linka:angryy:) dym się robi ostatnio, jak szczekacze małe podlatują, ja już linki nie stopuję i takie małe się w linkę plącze; nie mój problem. Ja dbam, żeby mój pies nie podbiegał do innych(raz się zdarzyło, to mało kobiety po nogach nie całowałam w ramach poddańczych przeprosin), to niech się każdy weźmie za swojego psa i problmu niet:angryy: Duże - nieobliczalne z racji rozmiarów i potencjalnie większego zagrożenia. Małe - wqrzające. A dla mnie wsio ryba rozmiar! Jak się mijanka zbliża, to psy na smycz niezależnie od rozmiarów/płci/wieku/dobrych czy złych zamiarów czterołapa. A psie zabawy? jak najbardziej! za zgodą każdej ze stron! co mnie obchodzi, że ktoś ma psa 'on kocha cały świat'?! mój już nie kocha i wpierdziel spuści! I naprawdę od dziś: jeśli ocenię, że mój pies sobie z 'podlatywaczem' poradzi - nie będę interweniować:angryy: niech się ludzie uczą na swojej głupocie!:mad: edit: nie rodzaj smyczy ma znaczenie, a to czy zwierz wychowany, a właściciel ma(lub nie) trochę wyobraźni chociaż...
  6. [quote name='LAZY'](...)jakos nie potrafię wyegzekwować nie ciągniecia w drodze na ulubione łączki itd. Jak idzie "bez celu" to jest OK, ale jak załapie ze bedzie zabawa to mam przechlapane. Juz mi sie inne drogi dochodzenia do naszych polanek skonczyly...[/QUOTE] :loveu:miód na moje zbolałe serce i zszargane nerwy:evil_lol: dokładnie to samo u nas! nawet jeśli psisko ochrzanię porządnie i idze przy nodze, to jęczy tak potwornie, że słuchać się tego nie da...
  7. :loveu: oj, jak to dobrze wiedzieć, że nie tylko ja mam takie podejście! Zgodzę się, oczywiście - właściciel winny, nie pies... ale niestety to właśnie pies będzie brał w d•pę... nawet już mi nie jest przykro. Jak sobie pomyślę ile godzin spędziłam 'znieczulając' mojego DONa, na to 'nieszkodliwe, bo małe', 'jemu wolno, bo mały', 'on się chce tylko pobawić', 'zobacz!piesek!' i że ciągle wracam do punktu wyjścia, to mnie krew zalewa strumieniami i empatii we mnie z dnia na dzień coraz mniej:angryy:
  8. :angryy::mad: to na dzień dobry.... Byliśmy rano u weta; dla rozładowania emocji weszliśmy na krótki spacerek do pobliskiego parku; park średnio o tej porze zaludniony/zapsiony, psy na smyczach, grzeczne mijanki... do czasu:angryy: Trasa dookoła stawu, alejka jedna; widzę dwóch Panów stojących na środku tejże alejki, w niedużej od nich odległości biega sobie jamnikopodobne coś. Jago pełzaków nie trawi - przystanęłam, pies do lewej, siad i czekam aż ktoś to małe odwoła, przypnie na smycz może... czekam... czekam... Panowie patrzą na mnie... dalej czekam... zero reakcji... no qrczę, przejść MUSZĘ.Dobra, idziemy. Jamol czymś w trawie zaabsorbowany; mijamy Panów i nagle jeden do małego: 'popatrz,popatrz, piesek idzie!':angryy: jamol oczywiście do nas... ojjjjjjjj:mad: Mówię: 'będzie źle', zero reakcji... odblokowałam flexi:diabloti: nie będzie mój pies się miotał na smyczy, jak go małe obskakuje! o NIE! jamnik się 'postawił', Jago mu zębami nad głową kłapnął, jamnik zwiał. Panowie dalej stoją i gadają, mają psa w d•pie. Idziemy dalej. Konkluzja: NIE LUBIĘ MAŁYCH PSÓW. Szczekających, jęczących, warczących, zaczepiających i zwiewających z piskiem. Bedę mojemu smycz luzować, niech się od nich ogania! Czy pies duży, czy mały właściciel MA obowiązek nad nim panować. A jak nie, to pióra będą lecieć:angryy:
  9. Wczoraj. 8 wieczorem. Polana w lasku Marcelińskim. Zero ludzi. Zero psów. Od chole•y muszek:angryy: z psem pracować się nie dało kompletnie... włazi to g•wno w nos,oczy, usta... masakra:shake: troszku wnerwiona byłam, przyznaję... posłuszeństwa się robić nie dało; aporcik - jak najbardziej:razz: Polanka jakoś tak wyżej usytowana na nasypie, więc wdrapując się na nią psa na smyczy prowadzę, bo nie widać z dołu, czy coś nie biega. No ale to ja. A chłopaczek z radosną:mad: labką ma luuuz... Piłka rzucona, młody leeeci, dopada i w tym momencie pojawiają się z dołu ów chłopaczek z suką; Jago - zawieszka z piła w pysku, ja zawieszka - zła, bo wiem, co będzie za chwilę... no i mamy: labka puszcza się galopem w stronę Jaga; wołam do chłopaczka: odwołaj psa! a ten STOI JAK SŁUP SOLI! ZERO REAKCJI!!!:angryy::mad: miałam dość wczoraj! wiedziałam, że jak suka spróbuje zabrać młodemu piłkę, to jej pióra z tyłka polecą, ale reagować nie miałam zamiaru!!! a co! niech się mój też WYBIEGA!:diabloti: I pogonił ją Jago ostro, parę razy dziabnął w pędzie (chłopaczek dalej stoi w tym samym, bezpiecznie daaalekim miejscu i PATRZY). W końcu suka wywaliła się kopytami do góry, młody ją 'poobchodził' z jeżem na grzbiecie, a że mi się znudziło obserwowanie:diabloti: odwołałam psa z porzucą piłką. Pies do lewej, piłka rzucona - portujemy znów. I nagle nasz słup soli odżył, zawołał sukę parę razy i oddalił się w nieznanym kierunku. Zero kontaktu werbalnego ze mną:evil_lol: Mam dość! Jak się ktoś/coś samo podkłada, to będzie brało po dupie!:mad:
  10. Mea culpa, mea culpa, mea omnia culpa... Żeby nie było, że tylko inni psiarze są 'be', sama wywinęłam numer: Obecnie zdecydowaną większość spacerów odbywamy w poznańskim Lasku Marcelińskim (z racji temperatur i Słońca, kryjemy DONkowe futro pod drzewami). Zasada nr 1: dochodzimy do skrzyżowania alejek - Jago do lewej i albo na smycz, albo chwycony za obrożę i po sprawdzeniu, czy za zakrętem nie spotkamy innego psa, puszczony. Jednak wyjątek od zasady miał ostatnio miejsce... WSTYD... Komórka zadzwoniła... i łamiąc kolejną zasadę: zero kontaktów ze światem zewnętrznym podczas spacerów/pracy z psem, odebrałam... na swoje usprawiedliwienie(słabe, ale jednak...) mam tylko to, że telefon był dłuuugo oczekiwany, ważny dla mnie i baaardzo mnie ucieszył... No i właśnie. Tak bardzo, że moje 'oczy dookoła głowy' na chwilę przestały działać. Oczywiście wtedy właśnie pojawiły się 2 Panie z sunią słusznych rozmiarów(rasy nie pamiętam, szok zrobił swoje). Moje futro oczywiście pobiegło w stronę koleżanki... rozmowę przerwałam nieelegancko w pół słowa, zapomniałam nawet użyć komendy: 'wróć!' i poleciałam za Jagiem... Młody z jeżem na grzbiecie(tradycyjnie niestety), sunia lekko przestraszona i chyba niezadowolona; do spięcia nie doszło(dzięki Bogu!). Baaardzo miło zaskoczyła mnie właścicielka suki; zaordynowała tak mi jak i (chyba) swojej córce, że psów mamy nie ruszać, teraz za późno i ingerencja mogłaby je tylko nakręcić. Przepraszałam chyba 1000razy, głos mi drżał z tłumionych emocji (głównie złości na samą siebie; rzecz jasna wina była bezsprzecznie tylko moja). Psy się obwąchały, odwołałam Jaga i poszliśmy dalej. Oj, dała mi po d*pie ta sytuacja... Wdzięczna jestem tym kobitkom, że mnie nie objechały... a miały do tego pełne prawo; wdzięczna losowi, że Ciapaty się 'zachował' i awantury nie było. Uwag kilka: nie skarciłam psa rzecz jasna, bo niby za co?(niestety w podobnych sytuacjach nagminnie obserwuję właścicieli bijących swoje psy, krzyczących na nie, bo są 'niegrzeczne'... a winny zawsze jest przewodnik); kobieta-wzór: oceniła sytuację, zachowała się świetnie! I na marginesie - po raz n-ty: moja wina! ale... jak już się takie coś zdarzy... chciałabym, żeby mnie tak przepraszano... żeby właściciele zdawali sobie sprawę z tego, jak nieprzyjemne są takie sytuacje...
  11. marmara - obcina mi tekst notorycznie, dlatego dzielę... Dziś dla równowagi:angryy: szlag mnie trafił!!! Idę z psiapsiółą i Ciapatym na spacer wokół jeziorka - ludzi, psów, rowerzystów sporo, ale generalnie przyjemnie... do czasu:angryy: Idzie sobie parka z kundelkiem niewielkim na flexi z naprzeciwka; odchodzę z psem na brzeg ścieżki, młody: lewa,siad i parówka do nuplania; mijanka: młody modli się namiętnie do kiełbaski:loveu: a kundelek nam włazi pod nogi:angryy:oczywiście deptania Jago nie zniósł i z zębami! Opieprzyłam idiotów! Widzą do chole•y, że psa na bok sprowadzam, odwracam uwagę, a debile mają to w d•pie!:angryy:Spuszczę go kiedyś w takiej sytuacji, mówię Wam spuszczę:mad:i niech sobie mój pies też dla frajdy porobi na co ma ochotę! a że dupsko jakiemuś psu odgryzie? będę wołać, że on tylko chce się bawić:angryy:!!!
  12. mijaliśmy, to facet zapytał: pies czy suka? ja: pies, i facet swojego(właściwie swoją)puścił... sunia podeszła do młodego, zaczęły się obwąchiwać, ale młody spięty... odpięłam smycz i... nic się nie stało!:loveu: suka 2 razy młodego zganiła za próbę kładzenia łba na swoim karku, ale poza tym - rewelacja! Kolejny plus - miałam okazję się przekonać, że mój pies(bawiąc się z innym), co jakiś czas podbiega do mnie z opcją na pysku: 'faaajnie jest!' i natychmiast porzuca towarzysza na moje: 'idziemy!' Dooobry spacer!
  13. dla kontrastu;) chociaż raz jeden jedyny - trafiłam dziś na spacerze w poznańskim lasku Marcelińskim na 2 fajne opcje pso-ludzkie:D 1. młoda babka z 3 biegających dzieci i sunią golden retriver - psica wyglądała na b.zrównoważoną, więc zawołałam do Pani czy mogę młodego spuścić (nie miał chłopak szczęścia do poprawnych kontaktów z ułożonymi psami... i próbuję jak mogę, oczywiście wyłącznie za ZGODĄ właściciela, wprowadzać mu kontakty z dorosłymi, stabilnymi psami/sukami). Pani się zgodziła!:loveu: młodego puściłam... on oczywiście z jeżem na 'dzień dobry':shake: i pełną gotowością do obrony, a sunia? suuuper! na luzie pełnym! młody się odprężył, trochę polatały, podziękowałam Pani i poszliśmy. 2. sunia ast - szczerze? miałam serce w gardle... z daleka widziałam psa i 2loodków, zatrzymałam się, zawołałam z prośbą o przypięcie(zapięli smycz:D), ale jak się
  14. [quote name='WŁADCZYNI']Nie puszcza się psa bez kontroli i KAŻDY powinien to wiedzieć. Co jeśli ten pies wypruł by pod koła/do agresywnego psa? :roll: niewiedza nie usprawiedliwia podbiegania - co z tego że ktoś nie wie że mój pies się boi/nie bawi jego pies bez mojej zgody nie ma prawa podbiec. Jeśli uczy się przywołania dąży się do tego aby pies miał jak najmniej wyłamań/okazji do nieprzyjścia. Nie interesuje mnie jak tupanie wpłynie na psychikę tego psa - jego właściciel/trener mógł pomyśleć że ktoś sobie nie życzy podbiegania i np. użyć linki.[/QUOTE] :klacz: DOKŁADNIE! Znieczulać to sobie można - na lince:angryy: Nie znam tej Pani, ale teoretycznie 'najlepszego teresera na świecie' opieprzyłabym równo, gdyby szkolony przez niego pies wykonał niekontrolowany ruch w kierunku mojego:mad: Nie bardzo rozumiem... za co tu przepraszać? za to, że ktoś rzucił puszką w kierunku Towjego psa i mógł mu zrobić krzywdę? Za to, że szkoli się psa bez ogranicznika w postaci linki treningowej w MIEJSCU PUBLICZNYM nie sprawując nad nim kontroli?! Niechby tylko taka sytuacja na mnie trafiła - nikt by się nie musiał martwić o to, że pies się przez tupanie wystawiać nie będzie - jakbym gazem strzeliła po śluzówkach, to by mieli większe zmartwienia:angryy:
  15. Czytam ten wątek i oczy otwieram coraz szerzej ze zdumienia... Qrczę, dobrze, że nie mam TVNu:evil_lol: i w Wa-wie nie mieszkam, bo spotkanie na żywo z 'podopiecznym' tej Pani szkoleniowiec(?) skończyłoby się spryskaniem go gazem:mad: Ale z negowaniem flexi się nie zgodzę:razz: Jak dla mnie - rewelacja na spacerze w miejscu, gdzie psa spuścić nie mogę, a daję mu, jakby nie patrzeć, 5metrową swobodę. Oczywiście w centrum miasta/w miejscach, gdzie jest duży ruch ludzko/psio/samochodowy chodzimy na smyczy 'zwykłej', krótszej - którą łatwiej 'manewrować'.
  16. [quote name='zerduszko']I cóż z tego?? Ja mam ostatnio dość takich włascicieli :angryy: Jak mi jeszcze raz ktoś puści do sucz szeniaczka, to przyrzekam, ze ją puszczę, niech mu zrobi z tego szczeniaczka sieczkę :angryy: Same epitety mi się cisną na usta. Co z psem wypracuję, to jeden taki beztroski właściciel szczeniaczka, albo " on nic nie zrobi, bo z mniejszymi się bawi" wszystko psuje. Mam ochotę gryźć takich.[/QUOTE] Nic dodać, nic ujać. Tylko u mnie pies, nie suka ;) I już gryźć nie muszę, bo gaz kupiłam :mad:
  17. Mam pytanie i prośbę... Czy ktoś z Was orientuje się może gdzie/w jakiej klinice/ w Berlinie najlepiej zrobić prześwietlenie bioder/barków? Zależy mi na możliwości cyfrowej obróbki zdjęć; niestety Wrocław ciągle 'w remoncie':angryy: i nie wiedzą jak długo to jeszcze potrwa... a nas czas goni strasznie:sad: I druga kwestia - Jago(DON,11miesięcy) ma 'francuza', który wyskoczył jak diabeł z pudełka:mad: ok.9miesiąca (młody miał już w tym czasie od dawna podawany Arthroflex - zmieniliśmy na Chodrocan jakieś 3tygodnie temu, ale wada cały czas się pogłębia:-(). Jakie macie doświadczenia/obserwacje związane z tą wadą i czy można to jakoś zastopować/cofnąć? z góry dzięki, Kasia i Jago
  18. Juliusz(ka)

    Fish4dogs

    Składem byłam zachwycona; kontakt z dystrybutorem - super; Jago trząsł się ze szczęścia:razz: jak tylko otwierałam opakowanie; ALE dostał tą karmę 2razy i NIGDY WIĘCEJ! Mój pies (10miesięczny DON) jest potwornie łakomy; a kuleczki F4D dla szczeniąt maluteńkie - nie gryzł ich, bo nawet nie miał jak:shake: tylko wciągał jak odkurzacz... przy pierwszym razie się udało; przy drugim - młody się zapowietrzył, zaczął b.intensywnie oblizywać, ślinić i już miałam śmierć w oczach, że skręt gotowy, ale thx God! udało się wywołać wymioty. Wniosek: F4D dla szczeniąt dużych ras=bardzo ryzykowny eksperyment:shake:
  19. Jeszcze mu w latach wieku liczyć nie mogę ;) W maju rok kończy; burza hormonów, szukanie swojego 'miejsca' w psim świecie itd.itp. ... a trudno jest układać w 'znieczulicę' psa, który 'wyrywa' do przodu, kiedy na każdym kroku:angryy: napotykam latające luzem pieski z cyklu: 'on nic nie zrobi':mad:
  20. [quote name='martita']Ja nie moge zniesc burkow biegajacych u mnie po osiedlu bez smyczy, zeby chociaz sie sluchaly, tfu, zeby chociaz wychodzily z wlascicielem i sie sluchaly, bo takich jest najmniej.Najczesciej psy sa wypuszczane z rana, a czasem zabierane wieczorem i biegaja sobie ile wlezie.Jak juz znajdzie sie pan od pieska, to najczesciej krzyczy z daleka"on nic nie zrobi", a co mnie to obchodzi, niech sobie bedzie nawet lagodny jak baranek, ale ja sobie nie zycze, zeby jakies psiory biegaly za moja sunia, wtedy, gdy ja tego nie chce i najwyrazniej ona tez.ciezko jest zmienic mentalnosc ludzka, dlatego pewnie niektorzy uwazaja mnie za buraka, bo krzycze, ze by zabrali swego psa.Dziennie robie to po kilka razy:angryy:[/QUOTE] to już się nie czuj samotna, ja też burak:evil_lol: mój pies rzuca się (niestety:shake:) na psy, które lecą w naszym kierunku; jeśli tamten nie wyhamuje w bezpiecznej odległości, nie zawróci, nie zostanie odwołany - młody odstawia dzikie tańce:angryy: nie potrafię go 'znieczulić' na takie pociski, bo niby jak? nie wytłumaczę mu: 'ten piesek ma po prostu właściciela idiotę, to nie jego wina; a to, że nie lubisz być na smyczy kiedy inny pies obskakuje Cie z każdej strony, nie ma znaczenia!':angryy:
  21. [quote name='Blow']Poważnie? Widzisz, nie zawsze pies ostrzega i nie zawsze zdążysz zareagować, choć wiadomo, że przy dzieciach należy zachować ostrożność, jednak paroletnie dziecko, które ni z gruszki ni z pietruszki zaczyna biegać w kółko i piszczeć w strasznie wysokim tonie mogło sprowokować psa do niekontrolowanej reakcji.[/QUOTE] :diabloti:takie dzieci to MNIE prowokują do niekontrolowanych reakcji. A problem w tym, że teraz się dzieciarnię wychowuje 'bezstresowo' i takiemu małemu potworkowi wolno wszystko:mad: Ja młodego na dzieci znieczulam; niedawno 'leżała' na nim przez 1/2h kilkulatka, jak miał dość to się elegancko wywinął i schował pod biurkiem:evil_lol: ale był cały czas nie tylko w zasięgu moich oczu, ale i ręki! Czy tak trudno zapytać: 'Czy mój synek/córeczka/wnuczek/siostrzeniec/bratanica może podejść i pogłaskać pieska?' No luuudzie! Jakby do mnie się ktoś z łapami bez pytania ładował, to by tą 'przyjemność' zapamiętał do końca życia:mad: I sio mi z argumentami, że jak pies dzieci nie lub to w kagańcu. Bo co? Nikt tu nie pisze: 'mój pies POLUJE na dzieci i ATAKUJE'; My pilnujemy naszych psów, a rodzice niech się wezmą za swoje 'pociechy':angryy:
  22. tym razem nie chamstwo, nie brak wyobraźni, ale... jednak zdziwienie i to po mojej stronie:razz: wczoraj spacerek; nadal do znudzenia ćwiczymy: idzie inny pies - młody do lewej - siad/waruj/stój (na co mi przyjdzie ochota w danej chwili:evil_lol:) Ścieżynką leśną idą sobie 3loodki i posokowiec/suczka; mijanka będzie, więc młody do lewej, 'waruj' i 'zostaw'... a kobitka... sunię w pączkującej panice przywoływać zaczęła, złapała w końcu, na smycz i idą; mijają nas, a facet: 'a co, on taki nieprzewidywalny?' :crazyeye: aaaaaaa... no to ja: 'nie, po prostu ćwiczymy sobie'. No to się tu pytam sznownego gremium:razz: czy jak psa do siebie przywołuję, komendy mu wydaję, skupiam na sobie, odwracam uwagę, a pies, jakie to dziwne:diabloti:, wykonuje co mu zlecam, to mam nieprzewidywalne zwierzę? bo co? bo chcę żeby był bezproblemowym towarzyszem, za którym nie muszę ganiać i prosić żeby raczył z łaski swojej do mnie podejść... oj... słabo się robi:shake:
  23. Naprawdę mam nadzieję, że nigdy nie będę musiała użyć tych 'sprzętów':shake: Ale też nie dopuszczę do sytucji: niech się zepną i zobaczymy co będzie. Rozmiar, waga, płeć, rasa, wiek psa nie ma tu NIC do rzeczy - jeden nieszcześliwy chwyt zębami małego psa(np. trafi na tętnicę szyjną) i dużo większy, silniejszy od niego się wykrwawi. Kocham swojego psa, dałabym sobie za niego rękę uciąć! A dużo mniejszym poświęceniem jest dla mnie wyeliminowanie agresora, niż czekanie na to co się może stać... Tyle osób i tyle już razy pisało na tym i na innych psich forach: 'Jesteś odpowiedzialny za to, co oswoiłeś'. I ja jestem odpowiedzialna, a przez tą odpowiedzialność rozumiem również zapewnienie mojemu psu bezpiecznej egzystencji i ochronę jego życia.
  24. Mój też łakomczuch:razz: Ale trudno wydawać komendy psu, kiedy barykaduje się go przed zębami innego, prawda? Takie opcje stosuję przy mijaniu innych psiarzy, kiedy ich psy są na smyczy/bez, ale nie wykazują zainteresowania moim. Młody jest uczony siadania przy lewej - odwracam jego uwagę i koncentruję na sobie, i ruszamy jak loodek z psem nas miną. Nie odstawiam histerii jeśli jakiś pies podbiega w radosnych podskokach, względnie leeeci i nagle przywarowuje w odległości powiedzmy 10metrów - a ja WIDZĘ właściciela. Ale nie zapominajmy, że to są TYLKO psy i NIGDY nie możemy być pewni, jak się zachowają. Moje zdanie? Właścielu 4łapego! Jeśli nie panujesz nad swoim psem - prowadź go na uwięzi dla jego, Twojego i mojego bezpieczeństwa. Bo ja BĘDĘ się bronić.
×
×
  • Create New...