gerta
Members-
Posts
611 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by gerta
-
[quote name='Fauka']Ja szkolę moje psy z użyciem klikera i bez jego użycia, identycznie szybko się uczą. Kliker w szkoleniu komend czy sztuczek to moim zdaniem żadna rewelacja. Przydaje się tylko przy komendzie "patrz" oraz przy oduczaniu pewnych zachowań, kiedy szybko musze wyłapać moment. Podczs uczenia zwykłych komend i szczuczek go nie używam, nie chce mi się z tym bawić. Mój pies tak samo się uczy na kiełbase jak i na suchy chleb, mam to szczęście :D[/QUOTE] Hmmm. Mam całkowicie przeciwne zdanie na temat klikera i zupełnie odmienne doświadczenie w tym zakresie. Moja przygarnięta suczka rozpoczęła naukę w wieku 3 lat (wtedy trafiła do nas, nie znając żadnej komendy). Próbowaliśmy na smaczki - po dwóch miesiącach nie umiała zawarować bez naprowadzania. Przy użyciu klikera opanowała tę komendę po 6 powtórzeniach (2 sesje po 3 powtórzenia - całość trwała dosłownie 5 minut)! A komplet podstawowych komend w zakresie PT w ciągu miesiąca (pracowaliśmy średnio raz w tygodniu, po około 0,5 h). Wprowadzenie nowej, prostej "sztuczki" zajmuje nam średnio 10 minut. [quote name='corrida']Kliker fajna sprawa, ale w moim przypadku kompletnie nie zdał egzaminu. Corri na jego dźwięk stawała się bardzo pobudzona i o skupienie było dość ciężko. Dodam jeszcze drobny szczegół, że miała ochotę go zeżreć. Kliker zatem poszedł w odstawkę. Zresztą dla mnie osobiście to dość niewygodne latać 24/7 z klikerem w dłoni żeby nagrodzić psa. Co kto lubi.[/QUOTE] Są klikery, którym można regulować dźwięk - dla wrażliwych psów można po prostu ustawić cichy sygnał i mniej się pobudzają. A co do latania 24/7 z klikerem - nie ma to sensu. W szkoleniu klikerowym to narzędzie służy tylko i wyłącznie do uzyskania zachowania lub ew. dopracowania sposobu wykonania komend.
-
[quote name='Pies Pustyni']Masz 3-letniego psa, ktory 2 lata temu znal ponad trzydziesci komend, w tym "do nogi", "do mnie" i "chodź tu". W zwiazku z tym, dzisiaj przychodzenie na wolanie powinien miec opanowane do perfekcji, wrecz traktowac to jako rzecz normalna. Byc moze juz czas przestac traktowac to jako cos nadzwyczajnego, wymagajacego nagrody? Tym bardziej, ze psu na niej nie zalezy. Bo to naprawde dziwne - wydajesz psu polecenie, ktore on wykonuje rutynowo i prawdopodobnie niczego w zamian nie oczekuje, przychodzi bo go zawolalas, a Ty chcesz go na sile uszczesliwic nagroda.Po co?[/QUOTE] Mądra zabawa właściciela z psem służy umacnianiu więzi. To trochę tak jak między ludźmi - mimo, że przyjaźnimy się ze sobą, z niektórymi od lat, co jakiś czas spotykamy się po to, żeby się razem bawić :) Co do samego tematu - jeśli psa bardziej motywuje smakołyk lub kontakt socjalny, to po zabawie zabawką od czasu do czasu warto psa pomiziać, a na koniec dać smaczka. Z tego co napisałaś Ewo, w tej chwili zabawka "kończy" Wasze wzajemne interakcje na spacerze. Być może dlatego pies, widząc zabawkę w Twoim ręku, nie spieszy się, by podjąć zabawę - on po prostu wie, że w którymś momencie powiesz "koniec" i... będzie nuda. Co do samego kończenia sesji zabawy - dobrze mieć komendę na rozpoczęcie, czy podtrzymanie zabawy np. "łap". Gdy chcemy skończyć zabawę, robimy to zawsze tak, że wydajemy komendę "łap", ale nie dajemy psu złapać zabawki. Po chwili chowamy ją ze słowem "koniec", "moja", czy cokolwiek uznasz za słuszne, by wyjaśnić psu, że to koniec zabawy zabawką. Pamiętaj, że w przypadku Twojego psa, potem powinno być mizianko lub smaczek, albo nawet obie nagrody - w kolejności najpierw mniej atrakcyjna, a na końcu ta co jest dla psa najfajnieszja!
-
[quote name='annber']biore ja do domu a za jakis niedługi czas podchodzac do niej ona ....kuli uszy , cieszy sie , wymiata cała dupą ,kuca i sika , a potem sobie odchodzi kawałek dalej , a czesem jeszcze po zsikaniu sie kładzie sie , najgorzej ze we własnych siakach powiem ze narazie po cwiczeniu z nia jest kawałek lepiej , nie zwracam uwagi na nia kiedy widze ze juz"fisiuje" ale problem nadal wystepuje, oczywiscie nie bije jej ani nie krzycze , czasem powiem cos ostrzej ale nawet tego staram sie unikac[/QUOTE] Jeśli chcesz ją głaskać, to nie podchodź do niej, tylko ją zawołaj do siebie. Jeśli ją głaszczesz, to nie rób tego stojąc na wprost niej, tylko ukucnij obok. Nie głaszcz jej po wierzchu głowy, tylko raczej po bokach (po żebrach), ew. podrap pod brodą. Jeśli możesz przy głaskaniu raczej kucaj, niż nachylaj się nad psem. Ona jest jeszcze młoda, a w języku szczeniąt takie posikiwanie jest sygnałem podporządkowania. Jeśli jesteś na wprost niej, nachylasz się nad nią i głaszczesz po czubku głowy pies może czuć się zagrożony. Jeśli zdarzy się "wpadka" nie zwracaj na to uwagi, tylko spokojnie odprowadź psa w miejsce, gdzie się nie ubrudzi i posprzątaj siki tak, żeby nie robić tego "na jej oczach". Naucz ją komendy "siad" - naprowadzając smakołykiem, który dostanie, gdy pupa dotknie podłoża, a jeśli wiesz jak, to użyj do tego celu klikera. Potem, ćwicz przedłużanie czasu siedzenia - pies dzięki temu nauczy się opanowywać emocje.
-
boksiowata Mamusia przeprasza że żyje w przytulisku-ŻELKA juz w domu!
gerta replied to golf's topic in Już w nowym domu
Zajęcia w soboty o 12, na Pustułeczki 24 (koło Reala na Ursynowie). 20 listopada pierwsze zajęcia - bez psów. A może z kierownictwem schroniska się umówić, że Żelka pójdzie chociaż na kilka zajęć, a wolontariusz z nią pracujący będzie miał wpływ na wybór domku? Może umówić się, że będzie podpisana umowa adopcyjna, w której będzie zastrzeżenie, że nowy właściciel dokończy z Żelką szkolenie? Szkoda, żeby sunia trafiła do pilnowania ogrodu, bo ona ma krótką sierść, bez podszerstka - będzie marzła :( -
boksiowata Mamusia przeprasza że żyje w przytulisku-ŻELKA juz w domu!
gerta replied to golf's topic in Już w nowym domu
Wiecie co, a może chociaż ktoś z wolontariuszy pojeździłby z Żelką na zajęcia? Bo choć taka forma będzie o wiele mniej skuteczna, to może jak zaczniemy pisać, że Żelka się szkoli, łatwiej będzie dla niej znaleźć dom? Wolontariusz nauczy się pracować z psem, a Żelka będzie miała większe szanse na adopcję. Co Wy na to? -
boksiowata Mamusia przeprasza że żyje w przytulisku-ŻELKA juz w domu!
gerta replied to golf's topic in Już w nowym domu
Jeśli ktoś weźmie Żelkę na tymczas w Warszawie, to mógłby razem z nią chodzić na szkolenie do Wesołej Łapki - 20 listopada chcemy uruchomić grupę charytatywną - dla psów szukających domów (zajęcia na Ursynowie, w soboty o 12). Może ta oferta pomoże znaleźć tymczas? -
[quote name='ewtos']To jest niemożliwe, by zdrowy pies, właściwie wyprowadzony na długi bezstresowy spacer, na którym bez pośpiechu załatwi swoje fizjologiczne potrzeby, funkcjonujący w stadzie tak idealnie jak piszesz, załatwił się w domu po 15 minutach po powrocie ze spaceru. Przyczyna jest jedna -stres!, pomimo, że zaprzeczasz spacery wyglądają na pośpieszne i dla psa stresujące. Skoro skarcony oddał mocz to jest to dowód na to ,że pies jest znerwicowany. Tu szkolenie nie pomoże. [/QUOTE] To jest możliwe, by zdrowy fizycznie pies załatwiał się w domu. Może kiedyś w swoim życiu był karcony przez właściciela za załatwianie się w obecności człowieka w domu. Efekt: udaje się do pokoju obok, by tam załatwić swoje potrzeby! I to niekoniecznie efekt stresu - może spacer za krótki, a pies po prostu nie nauczył się zachowania czystości w domu. Szkolenie, zwłaszcza w Wesołej Łapce, oprócz umożliwienia opanowania szeregu umiejętności przez psa i jego przewodnika, obejmuje naukę kontrolowania emocji. Pies uczy się, jak rozładować stres, o ile go faktycznie doświadcza. Natomiast co do oddawania moczu podczas karcenia - to zdarza się często, gdyż u psów oddawanie moczu jest gestem podporządkowania (submisywnym). Tak zachowują się szczenięta, gdy karci je matka. Tak zachowują się dorosłe psy, gdy nie ma innego wyjścia, a chcą uspokoić istotę im zagrażającą - człowieka lub psa. Drugi pies czyta taki sygnał bezbłędnie i odpuszcza, człowiek natomiast zwykle wkurza się jeszcze bardziej, niestety... W języku psów oddanie moczu z wywaleniem się na grzbiet, to jakby powiedzenie "jestem mały, bezbronny, BŁAGAM nie rób mi krzywdy".
-
Art. 77 Kodeksu Wykroczeń mówi, że w takiej sytuacji możesz być ukarany mandatem do 250 PLN, gdyż nie zachowałeś koniecznych środków bezpieczeństwa przy trzymaniu zwierzęcia. Po drugie jeśli poszkodowany pies wymaga leczenia właściciel może dochodzić zwrotu kosztów leczenia. No i pozostaje kwestia moralna - dla zaatakowanego, pogryzionego psa, takie wydarzenie zostawia ślad w psychice - czasem naprawdę trudny do wyleczenia. Powinieneś przeprosić, pokryć koszty leczenia psa, zaproponować tzw. nawiązkę i... mieć to wszystko na papierze, gdyby facet miał zamiar mimo to ciągać Cię po sądach. Powinieneś także nauczyć psa przywołania lub nie spuszczać jej ze smyczy, skoro nie masz możliwości odwołania jej w każdej sytuacji.
-
Polecam serię artykułów Jacka Gałuszki na ten temat: [URL]http://wesolalapka.pl/brudzenie-w-domu/blog.html[/URL] oraz szkolenie w Wesołej Łapce w Warszawie :lol: [URL]http://wesolalapka.pl/warszawa/warszawa-lokalizacja-zajec-996.html[/URL]
-
Dzięki Sylwia, niech Ci bozia w szybkich i dobrych adopcjach wynagrodzi :D
-
No i kto pokocha te maluchy? Wyrosną na pewno na fajne psy :lol:
-
Połamane, wycieńczone psie dziecko - ma ADHD i zostaje u mnie, O!
gerta replied to Soema's topic in Już w nowym domu
[quote name='Soema']Nie pomyślałam o kongu :splat: [/QUOTE] Ha, to na coś się przydałam :P -
Połamane, wycieńczone psie dziecko - ma ADHD i zostaje u mnie, O!
gerta replied to Soema's topic in Już w nowym domu
Soema - dla takiego psiaka świetnie nadają się też konga - wszystko co można wypchać żarciem jest dobre :) Tylko uważaj, żeby mała nie pękła z przejedzenia :D Ja Tonicowi dawałam kongo wypchane pasztetem dla szczeniąt. On to umiał wylizać do ostatniego okruszka. Agnezia - miło czytać :D -
Mają Allegro i AleGratkę oraz wątki na Goldenline. A domki ich nic nie wiedzą, że psiaczki na nie czekają :roll:
-
Połamane, wycieńczone psie dziecko - ma ADHD i zostaje u mnie, O!
gerta replied to Soema's topic in Już w nowym domu
Ja miałam na tymczasie Tonica - też był operowany mniej więcej 10 dni po wypadku, też miał złamaną kość udową i koniec końców skręcona została drutem. Miał przez 2 tygodnie siedzieć w klatce, ale on nie umiał załatwić się w domu. Więc 3x dziennie nosiliśmy go na dwór, gdzie szybciutko robił co trzeba na trawce. Przez te 2 tygodnie nie próbował chodzić :crazyeye:. Po zdjęciu szwów zaczął bawić się z moimi psami (wcześniej one go tylko ogrzewały sobą, kładąc się obok niego na posłanku lub obok klatki. Ale te pierwsze zabawy były takie na leżąco, więcej lizanka niż chodzenia. To było półtora roku temu - dziś Tonic mieszka daleko ode mnie, ale ma kochającą rodzinę. Po operacji nie ma śladu - sierść odrosła, pies gania i nawet nie utyka. Soema, będzie dobrze, zobaczysz :loveu: -
Czy suczka zanim siknie przyjmuje też pozycję "brzuchem do góry"? Powodów takiego posikiwania może być kilka - od afiliacyjnego posikiwania w bliskości człowieka/psa, przez zwykłe zbyt długie przerwy miedzy spacerami, po emocjonalne pobudzenie, które wyklucza kontrolę pęcherza (ostatnio mam do czynienia z mixem amstaffa - suczka posikuje przed wyjściem na spacer, bo tak się wkręca tym faktem, że przestaje się kontrolować). Może się zdarzyć, że pies zwyczajnie jest fizycznie nie zdrów - ma np. zapalenie pęcherza - wtedy też posikuje.
-
Wychudzona bokserka - psi szkielet Ostrów Wlkp. MA DOM!!
gerta replied to Paulina87's topic in Już w nowym domu
No mamy plan zważyć księżniczkę ;) Może w weekend się uda... Za to najświeższe wieści - Funia wychodzi sama do ogródka (w sensie nie sama, że bez opieki, ale sama, że nie trzeba jej namawiać). Przy łądnej pogodzie najchętniej siedziałaby tam na stałe, ale ze względu na szczupłość, pani Ala jej nie pozwala. A wczoraj rano Funia postanowiła poszerzyć horyzont i... przeskoczyła przez ogrodzenie, żeby sprawdzić, co jest za płotem:crazyeye: Pani Ala się zdenerwowała, bo ona obserwowała Funię ze schodów, nie mogła jej złapać, stała za daleko i była w kapciach, nie w butach... Na szczęście to jest ogrodzone osiedle, więc pani Ala po prostu poszła po Funię na ogrodzone porządnym płotem "tereny wspólne". Dobre jest to, że Funia odwołana przyszła do pani Ali :p, a przed ochroniarzem uciekała :eviltong: -
SOS bokserom - Hudini przeszedł za TM :(
gerta replied to joaaa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Bardzo dziękujemy za wpłaty na rzecz Hudiniego.:loveu: Jego rachunek już jest opłacony. Rozliczenie na jego stronie: http://bokserywpotrzebie.pl/psy/hudiniwarszawa.htm Mamy jeszcze kilka psów w bardzo poważnym stanie: http://bokserywpotrzebie.pl/psy/sigmawarszawa.htm http://bokserywpotrzebie.pl/psy/figawarszawa.htm http://bokserywpotrzebie.pl/psy/homerwarszawa.htm dlatego bardzo prosimy o głosy na Krakvecie -
EGON- ma DS, stale wspierany przez SOS bokserom
gerta replied to Agnezia's topic in Już w nowym domu
Oj ten domek to się gdzieś zgubił chyba, co? -
44% psów z takim guzem przeżywa kolejne 5 lat :)
-
Wychudzona bokserka - psi szkielet Ostrów Wlkp. MA DOM!!
gerta replied to Paulina87's topic in Już w nowym domu
Dziś w dzień wyszła z panią Alą - początek schodów był trudny, ale potem poszło całkiem sprawnie :D A teraz Krzyś zawiózł jej kubraczek, jutro napiszę, jak spacerek, bo mają iść razem. Mała stara się nie załatwiać w mieszkaniu, ale jednocześnie boi się wyjść, więc nie jest łatwo. Ale z każdym dniem jest lepiej. Pani Ala dużo dla Niej zrobiła, naprawdę. A dziś suczka dostała kilka groszków namoczonej karmy, bo kończą się puszki i pomału trzeba wprowadzać suche. Ciekawe, jak kuponik... -
EGON- ma DS, stale wspierany przez SOS bokserom
gerta replied to Agnezia's topic in Już w nowym domu
A może jednak ktoś wypatrzy Egona? Jest już od dawna gotowy do adopcji :) -
Wychudzona bokserka - psi szkielet Ostrów Wlkp. MA DOM!!
gerta replied to Paulina87's topic in Już w nowym domu
Ha! Dziś mamy na koncie sukces spacerowo-kuponowy :D Nie dość, że udało się dziewczynę przekonać do wyjścia, to jeszcze udao się wychodzić ważne psie sprawy. Funia, bo tak na nią woła pani Ala, wychodzi z domu na... gotowane piersi z kurczaka. Podziabane to w maleńkie kawałki i bidula idzie po schodach i zbiera... Kubraczek na niej wisi, ale jutro dostaniemy mniejszy od jednej Pani, więc może i Funia się w nim poczuje bardziej komfotowo :) Nie umie się załatwić, jak jest ubrana. Dobrze, że pani Ala wpadła na pomysł, żeby zdjąć ten płaszczyk na chwilę... Suczka boi się własnej smyczy - jak zawiał wiatr i smycz tak załopotała, to Funia przypadła do ziemi przerażona. Na spacerze obwąchiwała wszystkie śmietniki, ale jak ją odwoływałam od nich i w zamian dawałam kawalątek tego kuraka (wielkości ziarnka grochu), to potem już tylko popatrywała na mnie i na panią Alę, czy sięgamy do pudełka :) Najbardziej niesamowite jest to, jak ten pies rozkwita w oczach. Bo jak wychodziłąm od pani Ali, to Funia nawet bez kurczaczka wyszła na schody :) Mam też wrażenie, że te kości już nie są takie gołe, jak przedwczoraj. No i odleżyny wyglądają nieco lepiej - pani Ala je przemywa i smaruje i wszystko się "goi jak na psie". -
Wychudzona bokserka - psi szkielet Ostrów Wlkp. MA DOM!!
gerta replied to Paulina87's topic in Już w nowym domu
Sigma boi się wyjść an dwór :( Może jest jej po prostu zimno? Zawiozłam jej kubraczek mojej Kory, ale jest 3 razy za duży. Wisi na niej, jak na wieszaku :( Niewiele jej daje ciepła - tylko na grzbiecie. Nie da się zostawić jej w tym kubraku, bo ona się plącze w nim. Może ktoś ma jakiś mniejszy i mógłby podrzucić? Pani Ala, u której boksia jest w tej chwili, mówi, że jak się Funia wyspała (ona reaguje na to imię...), to jej się humorek nieco poprawił. Ulubionym miejscem w domu jest... oczywiście kuchnia. Jada co 2-3 godziny 2 łyżki puszki z domieszką wody. I śpi... Na psy - rezydentów prawie nie zwraca uwagi. Facetów boi się zdecydowanie bardziej niż kobiet. Pani Ali pozwala się głaskać, mojej ręki najpierw unikała, potem się nieco oswoiła, ale do mojego męża nie chciała podejść sama.