gerta
Members-
Posts
611 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by gerta
-
Super, że się udało zebrać z bazarku te 107 PLN. Do tej pory na nasze konto dla Tosia wpłynęło: od Marudy: 50 PLN (5/10 - Soema już pisała) od p. Aliny 200 PLN (7/10) od Boni: 50 PLN (9/10) Za transport jest do zapłacenia 180 PLN, a za leczenie nie wiem jeszcze ile, bo nie widziałam rachunku, ale dam znać... Serdecznie dziękujemy za pomoc :loveu:. Mam nadzieję, że Tosiu będzie szczęśliwy w nowym domu :lol: AAA, właśnie czytam wieści z nowego domku - Tosiu ma swój fotel, zaraz obok łóżka pana. I swoją niebieską poduchę, na której sobie pochrapuje :) Uwielbia być miziany za uchem... Musimy zrobić relację na stronie, ale jakoś ostatnio dużo się dzieję i nie nadążamy... Może w weekend uda się podjechać i strzelić parę fotek, to na stronie zrobimy pełną relację :)
-
SZCZECIN znaleziono młodą suczkę BOKSERA, juz w NOWYM DOMKU!
gerta replied to LAZY's topic in Już w nowym domu
LAZY, wczoraj wieczorem zadzwonił pierwszy telefon w sprawie Foxi. Pan jest z Wadowic, ale może podjechać po psinkę np. do Bydgoszczy. Oczywiście musimy najpierw pana zwizytować, więc jeszcze nie ma co robić sobie nadziei, ale przez telefon brzmiał dobrze. Pytanie zasadnicze: czy Foxi dobrze reaguje na dzieci (tam jest 2,5 letnia dziewczynka, wychowywana z psem, więc nie będzie jej wkładać paluszków do oka...)? Uważam, że niestety trzeba byłoby Foxi przetrzymać 2 tygodnie pod opieką w DT i wysterylizować przed adopcją (bo nawet najlepiej sprawdzony domek, może zawsze nawalić). Pytanie - czy skoro kroi się domek, to wieźć ją do Olsztyna, czy da radę przechować się u Was? Z TOZem Szczecińskim mamy porozumienie, więc nie będzie problemu z formalnościami. -
Sventata mamy propozycję z hotelu pod Warszawą. Musimy tam podjechać i sprawdzić warunki - nie znamy tego hotelu osobiście. Tak czy siak, miejsce mają od następnego weekendu dopiero :shake:
-
Nie wiem, jak Tosiowi się podoba, ale on się spodobał bardzo :loveu: Pan napisał maila, że nie odda go nikomu :loveu: Umowę podpiszemy za tydzień, bo niestety od nas to jest kawałek. Myślę jednak, że trzeba będzie pomóc doprowadzić Tosia do zdrowia. Nie odebraliśmy jeszcze wyników badań od Patrycji, która wiozła Tosia, więc nie wiemy, co tam mu dokładnie dolega. No i nie wiemy, jaki był dokładnie rachunek za pobyt w klinice - płącić będziemy przelewem...
-
SZCZECIN znaleziono młodą suczkę BOKSERA, juz w NOWYM DOMKU!
gerta replied to LAZY's topic in Już w nowym domu
Ogłoszenie Foxi u nas na pierwszej stronie i w dziale "Do adopcji": [url=http://bokserywpotrzebie.pl/psy/foxiszczecin.htm]Fundacja SOS bokserom - Foxi, pręgowana bokserka szuka domu[/url] Mamy jeden tymczas, który czeka na suczkę, ale pod Olsztynem. Potrzebujemy pomocy w transporcie. Chyba, że Foxi ma/może zostać u Ciebie Lazy na dłużej... Co do posikiwania w domu i niezałatwiania się poza domem - mieliśmy w Fundacji dwa takie przypadki, że boksery nie załatwiały się poza domem - ze strachu :oops:. Takie przypadki na szczęście rozwiązują się same - jak się psa nie karci, gdy mu się zdarzy "wypadek", a chwali na spacerze, za choćby próbę załatwienia potrzeby, to mija. Nie pytałam chyba w mailach, czy sunia jest wysterylizowana? Jeśli tak, to może posikiwać także z tego powodu. Na to się podaje syrop (Incurin czy coś takiego - weci wiedzą) i zwykle po tym się problem rozwiązuje. Ale oczywiście najpierw trzeba wykluczyć przeziębienie pęcherza. Co do kupy - czy sunia była odrobaczona? Jeśli się nadal nie załatwia, to trzeba sprawdzić, czy ma drożne jelita. Robale potrafią czasem zablokować jelito, więc w drugiej dobie zaczęłabym się martwić... A w ogóle, to JESTEŚCIE WIELCY, że wzięliście obcego, zapchlonego psa do domu i chcecie mu pomóc :loveu: -
[quote name='Sventata']Gerta ja tego wcale nie neguje... Tylko dla mnie "Nie można nazwać kogoś Polonistą, kto zamiast książek czyta streszczenia i nie zna epok w literaturze, a z poezji zna tylko Jana Kochanowskieg i to ze słyszenia ". Dla mnie jest ważne, żeby pręgus miał lepsze warunki niż ja moge mu zapewnić. Tylko czy jesteście w stanie mu to zapewnić czy nie?[/quote] Sventata, Ambiemu nie jest potrzebny [B]szkoleniowiec[/B], a [B]behawiorysta[/B] lub [B]zoopsycholog[/B] i to doświadczony. Jego problemem nie jest nieznajomość komend (wtedy szkoleniowiec byłby "na miejscu"), ale agresja. Czy ona wynika z lęku, czy z czego innego nie ma znaczenia. Normalny pies zębów używa w ostateczności - wiem coś o tym, bo mam w domu agresory dwa - każdy inny (Kora - agresja lękowa; Max - agresja na tle dominacji, prawie wyleczona, ale jest). Oba moje psy są po szkoleniach, a mimo to przejawiają zachowania agresywne. Szkolenie dało tyle, że można je zatrzymać (no Maxa, bo agresja lękowa Kory jest głębiej zakorzeniona). Co do agresji lękowej - ona się przejawia w stosunku do obcych lub mniej znanych osób, a także w nowych miejscach i warunkach. Jeśli pies nie atakuje obcych, ale atakuje, gdy mu się czegoś zabrania, to nie jest agresja lękowa. Przy psie agresywnym trzeba być konsekwentnym i przestrzegać zasad. Te zasady muszą być jasne tak dla właściciela, jak dla psa.
-
Z mojego doświadczenia z psami wynika, że zupełnie inaczej pracuje się z psem, który manifestuje swoje niezadowolenie "łapiąc za rękę", a zupełnie inaczej z takim, który takich zachowań nie przejawia. Uważam, że dobrze, że szkoleniowiec, który nie wie, jak rozwiązać taki problem behawioralny się tego po prostu nie podejmuje, zamiast udawać, że wie co robić i skrzywdzić zwierzę. Ja znam kilka historii psów, które nieodpowiednie szkolenie przypłaciło życiem. Daleko nie szukając, taki bokser w zeszłym roku... uśpiony, bo nie było pomysłu, jak nauczyć go nie łapać za rękę...
-
Mamy problem: u naszego szkoleniowca nie ma już miejsca (tak, jak pisaliśmy w mailu trzeba było potwierdzić przyjazd psa do 27 września). Jesteśmy w trakcie rozmów z innymi hotelami - ale albo jest bez szkolenia (za to z ogrzewaniem), albo ze szkoleniem, ale nie chcą wziąć psa z incydentami pogryzień :( Damy znać, jak tylko znajdziemy coś sensownego.
-
Ha! już pojutrze... Tosiu... pojedzie... do ... DT, który... prawdopodobnie... zatrzyma... go na zawsze :razz: Tyle, że trzeba będzie ich wspierać w leczeniu Tosia, ale serducho do boksiów mają wielkie :loveu: Tylko jeszcze musimy podopinać zagadnienia przewozowo-transportowe ;)
-
[quote name='Cudak']Nikt nie napisał, że od razu stanie się spokojniejszy, ale ze względu na te ok 3 miesiące opadania hormonów, lepiej jest to zrobić wcześniej niż później, prawda?[/quote] Czasem lepiej z kastracją poczekać, żeby zrobić ten zabieg, gdy pies jest już w stabilnym środowisku. To może nie jest bardzo poważny zabieg, ale jednak jest stresujący. Obniża odporność, powoduje drobne, ale jednak, dolegliwości bólowe. Nie należy też wykonywać tego zabiegu tuż po szczepieniach (a nie wiem, kiedy Ambi był szczepiony). Poza tym ja raczej chciałam w swoim poście przekazać, że na wyuczone reakcje agresywne kastracja może nie pomóc w ogóle. Bo kastracja pomaga na zachowania agresywne związane z testosteronem - czyli raczej agresję wobec innych samców. Na agresję wyuczoną pomaga praca - szkolenie, a potem jego kontynuacja przez nowych opiekunów. Mało tego, samo szkolenie na ogół też nie wystarczy.
-
A jeśli chodzi o wpływ kastracji na charakter psa, to po pierwsze - hormony po kastracji opadają przez około 3 miesiące, więc nie jest "magiczna różdżka" dziś cię wykastruję, a jutro będziesz spokojniejszy. A po drugie straszenie zębami jest, sądząc z opisu, zachowaniem wyuczonym u tego psa - kłapnie i jest tak, jak chce... Tego nie załatwi żadna kastracja. Tylko ciężka praca - [B]odpowiednie[/B] szkolenie i postępowanie przyszłych właścicieli. A co do agresji Sventana - ja swoją sukę łapię za co chcę, głaszczę po brzuchu etc. Nie zmienia to faktu, że ona gryzie każdego obcego, którego się przestraszy (no dobra, ostatnio mniej). I nawet jeden znany wet powiedział, że on by ją dawno uśpił... Tylko w tym przypadku znamy chociaż przyczynę agresji (lęk) i pracujemy nad tym (z pierwszymi sukcesami po [B]7 miesiącach[/B] ciężkiej pracy).
-
Nasza Fundacja ma także zaprzyjaźnioną klinikę, z którą współpracuje i w której taki pies mógłby dojść do siebie w kojcu klinicznym, wewnętrznym, a lekarzem dyżurnym pod bokiem, a koszty porównywalne z hotelem, w którym jest obecnie. Ale narzucać się nie zamierzamy...
-
No i pojechał... Nowa pani dzwoniła, żeby powiedzieć, że dojechał na miejsce, że jest śliczny, milutki i troszkę popiskiwał, ale teraz śpi słodko po podróży na kocyku od nas, z zabaweczką przy pysku :loveu: Obiecała przysyłać zdjęcia. A nam teraz jakoś tak pusto w domu :roll: Bradzo jesteśmy wdzięczni Tracy i Jej koleżance, za uratowanie Tonica. Oby było więcej takich weterynarzy, z sercem dla zwierząt :loveu:
-
A LAila nadal czeka na dom... Może ktoś ją w końcu wybierze? Padaczka, to nie jest taki znów potfurrr, żeby nie dałos ię z tym żyć.
-
Spacery we trójkę mamy od wczoraj :loveu: Jest bosko. Mały śmiga po schodach, jak złoto i za moimi na spacerze pędzi, jak nakręcony. Ale co lepsze jutro chłopak zaczyna nowe życie :multi: Zmienia imię na Frantic i hula na własną kanapę :multi:. Wątek zmieni tytuł, jak dojedzie na miejsce, bo niestety nowy domek jest 350 km od nas. Nie jest łatwo go oddać, ale... za parę dni zawita do nas kolejna, młoda bida :shake: Chciałabym kiedyś oddać do adopcji psa i mieć świadomość, że nie ma już więcej takich, które są bezpańskie, ech....
-
Szwy zdjęte :) Chłopak szaleje. Zgubił u nas już 4 zęby, ale ciągle próbuje podgryzać moje psy ;) Mały teraz ćwiczy stawanie na połamanej lapie - robi już tak, że dwa kroki robi stając na niej, a dwa kolejne kuśtykając. Tylko jak się wita z moimi bokserami, to zapomina, że w ogóle był chory, bo wtedy skacze, opierając się na tylnych nogach, jakby były całkiem zdrowe :multi: Nie mogę się doczekać, kiedy będą mogły wyjść na spacer we trójkę - może wtedy mały spróbuje wejść po schodach sam.
-
[B]Takiej treści maila przesłaliśmy do Sventana 24 września (czwartek):[/B] Witam, mamy następującą propozycję: jeśli mielibyśmy wziąć psa pod opiekę Fundacji, zbierać pieniądze i pokrywać w jakiejś części koszty jego utrzymania, oto co proponujemy: - chcielibyśmy, aby Ambi był szkolony u "naszego" szkoleniowca w Lublinie, który zajmuje się podobnymi przypadkami. Mamy do niego zaufanie, poparte sukcesami (psy z "problemami", które przeszły u niego szkolenie i obecnie praktycznie bezproblemowo żyją już we własnych domach: Albin, Baks, Garry). Dodatkowo, posiadamy u tego szkoleniowca zniżkę.Takie szkolenie Ambi mógłby rozpocząc od 8 października. - W związku z powyższym najlepiej byłoby, aby pies został w między czasie (zanim pojedzie na szkolenie) wykastrowany, jeszcze w Szczecinie (czyli najpóźniej w przyszłym tygodniu), będąc pod Pani opieką. Czy jego stan zdrowia na to pozwala? - Transport należałoby wtedy rozegrać nastepująco: ze Szczecina do Poznania (na tym odcinku potrzebna byłaby pomoc w transporcie), z Poznania do Warszawy (ten odcinek najpewniej przejechałby nasz wolontariusz) i z Warszawy do Lublina (tak jak w przypadku wczesniejszego odcinka). Jeśli z jakiś względów nie będzie Pani zainteresowana powyższą propozycją, możemy zaoferować: - zbieranie pieniędzy, poprzez naszą stronę, na utrzymanie Ambiego, na konto Fundacji oraz ogłaszanie 2 razy w tygodniu na portalu dogomanii, jakiej wysokości wplaty i od kogo odnotowaliśmy (z podaniem nicku); a następnie przekazywanie powyższech sum, na podstawie rachunków; - ogłaszanie psa na naszej stronie oraz na innych portalach internetowych, na których zwykle ogłaszamy psy (jest ich w sumie kilka/kilkanascie); - pomoc w sprawdzaniu potencjalnych domów dla boksera. Bardzo prosimy o potwierdzenie do konca tygodnia, którą propozycją jest Pani zainteresowana: musimy potwierdzić u szkoleniowca czy Ambi do niego przyjedzie. [B]Dla osób, które może dziwią się naszej propozycji trzy słowa wyjaśnienia:[/B] - u szkoleniowca z racji długoterminowej współpracy mamy bardzo dużą zniżkę (koszt szkolenia były czterokrotnie niższy od tego, co proponowała Sventana tutaj) - zbieranie pieniędzy na prywatne konto jest w naszym kraju niezgodne z prawem - chyba, że ktoś odprowadza od każdej kwoty podatek dochodowy od darowizn - chcieliśmy tu na dogo rozliczać darowizny, które wpłynęłyby na nasze konto, tak, by każdy mógł sprawdzić, czy jego wpłata została poprawnie zaksięgowana w naszych księgach i czy została przeznaczona na ustalony cel. Co do transportu - trudno organizować transport psa, jeśli nie ma się decyzji, czy on w ogóle będzie gdziekolwiek jechał. Nie mamy wolontariuszy, którzy byliby w stanie pokonać trasę Szczecin - Lublin jednym rzutem. Pomagają nam ludzie, którzy gdzieś pracują, mają swoje życie, a to jest trasa coś koło 700 km w jedną stronę, albo i lepiej... Sventana - co do Twoich wątpliwości - np. dotyczących transportu, można było zwyczajnie odpowiedzieć na naszego maila. Podkreślę raz jeszcze - Ambi nie jest jedynym psem, którego potencjalnie mielibyśmy objąć opieką. Co do ogłoszenia na stronie - wszystkie zaprzyjaźnione DT i schroniska, których psy są u nas ogłaszane staramy się skłaniać do tego, by chociaż informację o wyadoptowaniu psa przekazali nam sami. Ciężko jest cyklicznie obdzwaniać 15-20 osób, które opiekują się ogłaszanymi przez nas psami. Jeśli nie odpowiadasz na nasze maile - jakie są szanse, że powiadomisz nas, że pies znalazł dom, jeśli go ogłosimy w dziale "zaprzyjaźnione DT"?
-
Wczoraj Tonic miał odwiedziny :lol: Podbił serce Pana, który póki co, deklaruje, że go weźmie - mam nadzieję, że się nie rozmyśli, bo na nas zrobił bardzo dobre wrażenie. Malec zostanie u nas do 9 października - Tracy chce mu zrobić rentgen, by sprawdzić, jak się zrasta. Chcemy go też zaszczepić, zanim pojedzie do nowego domu (cóż, była "właścicielka" szczepień nie zrobiła... może zbyt kosztowne są, a teraz mały musi najpierw dojść do siebie po zabiegu). Ponieważ spacery i tak są ograniczone do minimum, to już nawet noszenie słodziaka nam nie przeszkadza :p Po weekendzie zdejmujemy szwy i rozpoczynamy rehabilitację ;) Na razie rehabilitują malca moje boksery - codzienny masaż językiem po brzuchu i uszach poprawia Tonicowi nastrój i przyspiesza gojenie wszelkich ran :p Najbardziej dziwi mnie to, że one omijają łapę, która jest po operacji - skąd one wiedzą, że w tym miejscu nie wolno go dotykać?:crazyeye:
-
[quote name='dii']Gerta, Faro , dzięki za szerokie wyjaśnienia , co prawda napisałam tylko jedno zdanie stwierdzające stan faktyczny bo od 12-tego września na bokserforum Sventata prosiła o pomoc w znalezieniu domu i nawet [B]gerta[/B] pisałaś tam post więc o sytuacji wiedziałaś już wcześniej niż przedwczoraj, to tylko gwoli ścisłości . Jak najbardziej rozumiem , że fundacja potrzebuje czasu na decyzje ale nie zmienia to faktu , że póki co pies jest na utrzymaniu Sventaty . Życzę pręguskowi oby szybko znalazł dom . Ps. Sventata daj znać jak coś sie zmieni .[/quote] Dii, naprawdę chciałabym mieć tak mało podopiecznych w Fundacji, by móc myśleć o pomaganiu psu, nawet jeśli ktoś o to wyraźnie nie prosi, czy wybiera inną opcję (w tym przypadku propozycję wywiezienia psa do Niemiec). Pisałam post, bo pisałam do Sventata na PW o tym, w jaki sposób możemy pomóc, jak szukamy domów itp. a potem dowiedziałam się, że pies ma mieć dom... w Niemczech. O tym, że jednak nie pojedzie za granicę wiemy od przedwczoraj wieczorem. Wcześniej też była mowa o tym, że może Sventata weźmie go do siebie - nie udało się, więc jest trudniej, niż się wydawało 12 września. Mamy zapchane domy tymczasowe, a dodatkowo Ambi wymaga szkolenia. Szukamy najlepszego rozwiązania... Może skoro masz pretensje do nas, sama potrafisz pomóc lepiej/szybciej?
-
[quote name='dii']Czyli na razie sama masz wszystko na głowie :oops: [/quote] Dii - nie do końca. SOS bokserom otrzymała e-maila z konkretami wczoraj. Dajcie nam chociaż chwilę na zastanowienie, co robić. Nie ukrywam, że koszty są wysokie (w szczególności szkolenie), a popatrzcie na naszą stronę - mamy naprawdę dużo podopiecznych. Mając pod opieką 1-2 psy już się ma sporo "zachodu". W Fundacji mamy ich 18 ogłoszonych i ze 4, które są w trakcie przejmowania przez nas... Gdyby Ambi był jedynym psem "do wzięcia" załatwiłybyśmy wszystko od ręki.
-
Tonic jest naprawdę fantastyczny :loveu: Moje boksery odpędza, jeśli nie ma ochoty być polizany. One się do niego przytulają i nawet traktują delikatnie. Kora wylizuje mu uszy, a Max brzuszek - widok niesamowity. Gdy mały śpi, moje potffforry czuwają obok niego - jak tylko zapiszczy one go wylizują... Mały siusia na podkłady wyłącznie, jeśli zdarzy mu się zlać w klatce, to jest bardzo niezadowolony. Domaga się wyjścia na kupę - ani razu nie zrobił w domu, a przecież ma dopiero 4 miesiące ;) Myślę, że jak stanie na nogi, to i z sikaniem nie będzie problemu, bo widać, że to czyścioch jest. No i dokładnie wie już, gdzie mieszkamy. Wczoraj chciałam pójść z nim do sąsiadów z bloku obok - mały usiadł, zwrócił ciałko w stronę domu i piszczał znacząco, że on idzie do domu :lol: Niestety jest cały obolały - gdy go znosimy z drugiego piętra na dwór, to popiskuje cichutko. Na spacerze chodzi przy nodze tak, że cały czas pyskiem dotyka łydek. Smycz jest póki co zupełnie zbędna. Niestety spacery są krótkie - tak w sumie z 5-10 minut, dwa razy dziennie... Gdyby ktoś miał tymczas na parterze, albo z windą, to Tonicowi byłoby lepiej niż u nas...
-
Kiana - sunia w typie boksera - JUŻ W NOWYM DOMKU !!!!
gerta replied to Malwi's topic in Już w nowym domu
Zrobiłyśmy suni ogłoszenie na stronie Fundacji SOS bokserom. Dziś zadzwoniła pani zainteresowana Kianą. Czy mógłby ktoś się do nas odezwać w tej sprawie, kto ma kontakt ze schroniskiem? TEl. 783 991 420. -
MAJĄ JUZ DOMY!!! 3 BOKSERY z rzeszowskiego schroniska
gerta replied to k_c's topic in Już w nowym domu
Nestorowi też znaleźliśmy domek my :] Przyszły już zdjęcia z nowego domku i lada dzień pojawi się relacja na stronie ;) A Amper zamieszkał razem z naszą byłą podopieczną Boną - polubiły się "od pierwszego powąchania" :loveu: Bona jest spokojna, więc świetnie się nadaje na psa przewodnika... Co ciekawe, jak tylko Amper znalazł dom, to rozdzwoniły się telefony od ludzi, którzy byli gotowi też go adoptować. Myślę jednak, że w domku z Boną będzie mu dobrze :loveu: i nie bez znaczenia jest bliskość pewnego wszystkim znanego specjalisty - okulisty zwierzęcego ;) -
Laila wygląda jak pączek w maśle :) Domek Tymczasowy pracuje nad jej problemami z zachowaniem i dziewczynka już w zasadzie mogłaby iść na własną, docelową kanapę. Laila jest wyjątkowa, bo uwielbia koty, więc... nowy domek z kotem mile widziany :loveu:
-
Żółta bokserka juz nie szuka domu JEST SZCZĘŚLIWA, BO MA DOM!
gerta replied to Jagoda1's topic in Już w nowym domu
Jagoda, widać po zdjęciach, że Ramona jest zadbana :loveu: Cieszę się, że ma w końcu swoich ludzi, a co do agresji wobec zwierząt - może ją przekierować na coś? U nas Max został przekierowany na piłkę - jak widzę z daleka innego psa, to Maxik dostaje piłeczkę do pyska.;) Działa to na niego lepiej niż kaganiec, a po 3-4 tygodniach zaczął sam na widok psa, oglądać się na nas, żeby dać mu piłkę :multi: Pozdrowienia dla Pańci Ramonki, ale i dla ekipy, która dała temu psu szansę na normalne życie :loveu: