gerta
Members-
Posts
611 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by gerta
-
[quote name='dusiek']To może ja się wypowiem bo mam psa nakręconego na kopanie jak staffik na piłeczkę.:evil_lol: karrin,litterka nie trzeba zabraniać kopania ale panować nad tym. Po pierwsze mój pies kopie na komendę i kończy na komendę. Po drugie stwarzam mu warunki do kopania. W skrócie wygląda to tak że na osiedlu ,w miejskim parku itp nie może, a u córki przy domu,ośrodku wypoczynkowym itp tam gdzie mu pozwolę. Są miejsca gdzie jeździmy regularnie na kopanie i tam nie ma ograniczeń. Jak na razie układ działa.:lol:[/QUOTE] To jest doskonałe rozwiązanie :D :lol: Można jeszcze jeśli jest się posiadaczem rozkopywanego przez psa ogrodu, wyznaczyć psu "kopalnię" - czyli miejsce, gdzie kopać wolno, ba nawet pańcia pochwali za kopanie w tym miejscu, chociaż w innych miejscach zabrania. Psy są w stanie pojąć najdziwniejsze reguły obowiązujące w domu - łącznie z tym, że jak jesteśmy sami, to wchodzą na kanapę i na niej śpią, a jak są goście to nie wchodzą, bo udają, że są grzeczne :D Zresztą uczenie psa komendy na zachowanie niepożądane sprawdza się też np. w przypadku uporczywych szczekaczy - uczy się je komendy "głos" i przeciwstawnej do niej komendy "cisza". I nagle uporczywe szczekanie przestaje być uporczywe :D A jeśli chodzi o słowo "NIE" - jest owszem potrzebne, ale jeśli po nim następuje komenda, która mówi co pies ma robić zamiast tego, co właśnie przestał robić, to dopiero staje się naprawdę skuteczne. Bo jeśli konsekwentnie będziemy psu kazali np. usiąść przed gościem, zamiast na niego skakać, to pies szybko skuma, że jak siądzie, to będzie miło, więc przestanie skakać (no nie każdy pies, ale wiele z nich).
-
Gdy pies zostaje w sam dewastuje mi mieszkanie.
gerta replied to ArturŚląsk's topic in Lęk seperacyjny
[quote name='strix']Pies cierpi na lęk separacyjny. To dośc częste u młodych psów.[/QUOTE] Niekoniecznie. BYć może nie jest nauczony zostawania samemu w domu. [quote name='strix']Klatka kennelowa to dobry pomysł. Musi być na tyle duża, żeby psina mogła się swobodnie w niej obrócić i żeby było miejsce na zabawki i wodę.[/QUOTE] To prawda, ale do klatki psa przyzwyczaja się stopniowo - trening trwa od dwóch do nawet sześciu tygodni - zależy to od psa. [quote name='strix']Przed wyjściem z domu ZAWSZE należy zabrac psa na spacer. To pozwala na obnizenie poziomu energii i załatwienie potrzeb fizjologicznych. [/QUOTE] Tak spacer jest konieczny, ale właścicielowi nie wolno wyjść z mieszkania, dopóki psu nie opadną emocje związane ze spacerem. U jednego psa wystarczy 3 minuty, u takiego jak opisany raczej potrzeba ponad pół godziny, a znam psy, których nie można zostawić samych nawet godzinę po spacerze. [quote name='strix']Radzę nabyć klatkę i zaczac PRACOWAĆ z psem. Bo pogląd,że pies sam się nauczy zostawać sam to bzdura. Są psy, które trzeba do tego przyzwyczaić.[/QUOTE] Wszsytkie psy potrzebują treningu zostawania w samotności. Niektóre owszem uczą się tego bardzo szybko, ale takich jest mniejszość. [quote name='strix']A więc zaczynamy: spacerek z pieskiem, potem pieska zachęcamy do wejścia do klatki (nie siłą). W klatce niech będą jakieś super zabawki, najlepiej wypełniony kong i koniecznie miska z wodą. I kocyk oraz np. skarpetka pana (używana). Pieski lubią zapach człowieka, czują się bezpieczniej. Pieska zamykamy i wychodzimy (bez ceregieli i bez 'żegnania się' bo to podnosi poziom stresu u psa). Za 10 minut wracamy. Nie lecimy od razu do klatki tylko zdejmujemy buty a potem dość obojętnie otwieramy drzwi do klatki.[/QUOTE] Zanim się psa zostawi zamkniętego w klatce trzeba go nauczyć, że klatka jest fajna i bezpieczna. Nigdy nie zaczynamy od tego, że po spacerze pies do klatki, zamykamy i wychodzimy, bo szansa, że będzie w porządku jest mikroskopijna. Zaczynamy od tego, że klatka jest otwarta, a w niej znajduje się wszystko co fajne - zabawka, gryzak, smaczki... Zabawki wymieniane i niedostępne stale, a od czasu do czasu. No i smaczki, karmienie i zabawki odbywają się wyłącznie w klatce - poza klatką nie ma nic fajnego, nawet głaskanie można celebrować w klatce. Jeśli pies chętnie wchodzi do klatki i sam się tam spokojnie kładzie można go zamknąć, ale klatkę należy otworzyć zanim pies się zaniepokoi. Można to ćwiczyć kilka razy dziennie, a do czasu opanowania umiejętności zostawania w klatce najlepiej, by ktoś był zawsze w domu lub by pies zostawał np. w świetlicy dla psów. [quote name='strix']Nasza ekscytacja, tulenie, całowanie wywołuje u psa poczucie,że dzieje się coś niepokojacego, niezwykłego. Chodzi o to, aby pozostawianie psa samemu było czymś zwyczajnym.[/QUOTE] To racja, ale przy wyjściu można rzucić do psa tekst typu "wychodzę, pa, zaraz wracam" - tak jak robimy to wobec innych domowników. Żeby nie było tak, że nagle znikamy, bo też niefajne dla psa. [quote name='strix']Acha, i nie każemy pieska za to,co zrobił, bo pies nie potrafi połaczyć kary z wcześniejszym zachowaniem. Kara jest skuteczna do dwóch sekund po zdarzeniu. Jeśli po przyjściu do domu piesek jest strofowany, to jedynie nasila to jego lęk.[/QUOTE] To jest bardzo ważne. Jeśli po powrocie krzyczymy na psa, to potem on się denerwuje, że jak wrócimy to znów będziemy krzyczeć, więc próbuje rozładować swój niepokój na sposób psi... gryząc co tylko się da. -
[quote name='Pies Pustyni']Mialem przez jakis czas psa ze schroniska, zupelnie surowego, kompletnie niczego nie nauczonego. Dodatkowo byl zapalonym mysliwym (jego tzw. lancuch lowiecki ograniczal sie najczesciej do trzech elementow: pogon > chwycenie > ZABICIE). Nauczylem go zeby nie scigal zwierzyny bez alternatyw - po prostu przestal scigac. No chyba, ze alternatywa nazwac zapewnienie mu zajecia na codzien.[/QUOTE] Znaczy co - na widok zwierzyny co Twój pies robi? [quote name='Pies Pustyni']Mozna poznac nazwisko tego wykladowcy?.[/QUOTE] [SIZE=2]Anders Hallgren [/SIZE] [quote name='Pies Pustyni']Na jakiej podstawie tak twierdzisz? Wyprobowalas oba sposoby na roznych psach? I dlaczego w Twoim opisie smierdziuch w starciu z korekta jest "baaarrrdzzzzooo atrakcyjny", natomiast w porownaniu do nagrody (a na razie nawet nie wiemy co mogloby nia byc) jest (teoretycznie) mniej korzystny?[/QUOTE] Tak wypróbowałam obie metody na różnych psach, i w tym (niestety) na własnych. Co do nagrody - to zależy od psa, każdy ma swojego motywatora. Ja mam dwa psy i dla jednego najwyższym dobrem jest piłeczka, a dokładniej zabawa piłką z nami. Drugi pies natomiast uwielbia kontakt socjalny oraz chodzenie przy nodze (i mnie też to dziwi, że akurat propozycja chodzenia przy nodze jest dla niej fajniejsza od zjadania śmierdziuchów). Znam psy, które motywują się na żarcie i dla specjalnego smaczka zostawią to, co znalazły. I znam takie, które wżerają śmieci, mimo, że chodzą w obroży elektrycznej i jak coś wżerają, to na pewno miło nie jest... A wracając do moich własnych - próbowaliśmy oduczyć wżerania rzucając przedmioty, jak to radziłeś wyżej. Ten pies od piłki w ogóle miał w nosie, że coś leci w jego kierunku. A ten drugi - odskakiwał na chwilkę i wracał spowrotem. Może w ich przypadku ten bodziec był za słaby. Ale generalnie uważam, że kompletnie bez sensu było to robić, bo... wystarczy Maxowi powiedzieć "piłeczka" i pędzie, żeby się pobawić, a Korze zaproponować spacer przy nodze, jak coś znajdzie w krzakach i problem z głowy. A o ile milej nam wszystkim?
-
A w sumie, to zapomniałam zapytać - jak często wychodzicie na spacer i jak te spacery wyglądają (ile czasu pies biega, ile węszy, czy jest na smyczy, czy luzem itp.). Bo może ona ma za mało ruchu? Albo za mało ćwiczeń (no bo wygląda na to, że jak jest w ogródku i leży sobie, to nikt nie zwraca na nią uwagi, ale jak biega, to wszyscy się interesują) - do tej teorii pasuje mi to, że zachowanie prezentowane jest wyłącznie w obecności ludzi.
-
Psie Pustyni - alternatywa jest potrzebna psu, żeby nauczył się, że jak coś znajdzie, to co ma zrobić zamiast brać do pyska i zjadać. Na jednym z seminariów poświęconych behawiorowi zwierząt prowadzący opowiadał o psie, który ganiał sarny. I on tego psa nauczył, że zamiast ganiać te sarny, pies ma przybiec do niego, żeby "zaraportować", że widział sarnę. Okazało się to bardzo skuteczne, bo pies na widok sarny pruje do właściciela, jak na gwizdek. Podobnie jest z podejmowaniem pokarmów - można nauczyć psa, że jak znajdzie śmierdziucha, to ma przybiec do właściciela i wtedy dostanie fantastyczną nagrodę. Problem polega wyłącznie na tym, że ta nagroda musi wygrać w konflikcie motywacji ze znalezionym śmierdziuchem :) Korekty w takiej sytuacji nie są skuteczne, bo jeśli śmierdziuch jest baaarrrrdzzzzoooo atrakcyjny, to perspektywa najgorszej kary nie powstrzyma psa (a jak nie ma perspektywy kary, to już kompletnie nic ich nie powstrzyma). Psy wybierając dane zachowanie kierują się wyłącznie tym, co im przyniesie większą korzyść. Dlatego jeśli pies wie, że przyprowadzenie właściciela do śmierdziucha jest lepsze niż zjadanie śmierdziucha, to na pewno nie zeżre śmierdziucha i tyle.
-
[quote name='Pies Pustyni']Jesli piesw wykonuje komende "nie rusz" to na korekte nie ma juz miejsca, bo jest nie potrzebna. .[/QUOTE] No tak, ale korekta powinna służyć do korygowania zachowania, a nie być metodą samą w sobie. Dlatego jest komenda -> jeśli nie jest wykonana, to jest korekta - odpowiednio dobrana, a po korekcie kolejna komenda, za którą psa da się pochwalić. Kavala jest na etapie, gdy komenda "nie rusz" nie jest jeszcze dobrze utrwalona. [quote name='Pies Pustyni']Zaproponnowalem inne podejscie poniewaz uwazam, ze jest wieksza szansa, ze tak uczony i prowadzony pies przestanie sie interesowac poszukiwaniem zdobyczy. Wlasnie dlatego, ze bedzie to dla niego nieoplacalne..[/QUOTE] Przestanie się interesować poszukiwaniem zdobyczy, dopóki właściciel będzie "w zasięgu". Skuteczność korekt jest bardzo ograniczona. Jeśli uczymy psa, żeby nie właził na kanapę karcąc go za każdym razem, gdy go tam zobaczymy, to owszem, pies będzie schodził z kanapy na nasz widok i może nawet nie wejdzie na nią, gdy jesteśmy w pokoju. Gdybyśmy natomiast wzmacniali jego leżenie na podłodze czy posłanku, to pewnie nawet do głowy by mu nie przyszło włazić na kanapę, bo i po co, skoro na podłodze jest dobrze... Na tej samej zasadzie: jeśli chodzenie blisko właściciela jest super, to po co grzebać w krzakach? [quote name='Pies Pustyni']Co do "przedstawien na pol ulicy" rowniez uwazam, ze sa zbedne jesli pies jest tak prowadzony. On wcale nie potrzebuje, zeby wlasciciel robil z siebie klowna.[/QUOTE] Super nagroda daje niesamowite wzmocnienie. Oczywiście przedstawienie na pół ulicy robimy nie za każdym razem, tylko od czasu do czasu. Psy uwielbiają, gdy ludzie robią z siebie idiotów, bo psy podobnie jak ludzie kochają się bawić :)
-
[quote name='Pies Pustyni']Nie wydaje Ci sie, ze to niekonsekwentne? Dlaczego przy zabawkach mamy byc wazniejsi, a przy jedzeniu nie? I jak pies to odbierze twoim zdaniem? Nie potraktuje tego jak niezdecydowania przewodnika? Pies to nie jest czlowiek, nie bedzie naszym partnerem w ludzkim tego slowa znaczeniu i dlatego uwazam, ze powinnismy pokazac mu, ze czujemy sie "wazniejsi od niego" w kazdym aspekcie..[/QUOTE] Ło matko! Przecież pies nie wie, co to znaczy "człowiek jest ważniejszy od psa". Pies jedynie może znać reguły wspólnego życia, a te, żeby faktycznie były regułami muszą być [B]konsekwentnie[/B] przestrzegane. Jeśli chodzi o podchodzenie do miski - najprostsze ćwiczenie, żeby pies radośnie witał każdego przy misce, to dzielenie posiłku na mniejsze części i gdy pies kończy jeść pierwszą część porcji dorzucanie kolejnej części, a najlepiej jeszcze dokładanie coraz to lepszych smakołyków do miski. Mój Maxik, gdy przyszedł ze schroniska uważał miskę za najwyższe dobro, bo nie dość, że schron go tego nauczył, to jeszcze ma chorą trzustkę i z tym wiąże się nieopanowany apetyt. Jadł potwornie łapczywie i odganiał od miski... Dziś na widok kogoś, kto się zbliża do michy Maxik merda radośnie ogonem, bo wie, że dostanie coś, co jest lepsze niż to, co już ma w misce. Nie ma problemu, żeby podejść i mu w tej misce paluchem grzebać, zabrać mu ją itp. Tyle, że my zawsze zabieramy miskę tylko i wyłącznie po to, żeby włożyć tam super-przysmaki :) A nasz pies reaguje tak samo na pojawienie się obok miski kogoś całkiem obcego. Ćwiczenia polecane w innym wątku związane z gryzieniem przysmaków w ręku przewodnika w przypadku mojego psa zaowocowały totalnym lenistwem - jak dostaje kość do gryzienia, to często przychodzi do nas, żeby mu potrzymać, bo tak jest przecież wygodniej jeść :D [quote name='Pies Pustyni'][B]kavala [/B]w takich sytuacjach (podnoszenie jedzenia na ulicy) najwazniejszy jest tzw. timing czyli szybkosc i trafienie w czasie z reakcja. Musisz nauczyc sie bacznie obserwowac psa i zauwazac kiedy chce cos podjac. Wtedy blyskawiczna reakcja z Twojej strony (ostra korekta glosem, moze byc poparta rzuceniem KOLO psa czegos wydajacego halasliwy, nieprzyjemny dzwiek) powinna szybko nauczyc go, ze nie ma zartow. Oczywiscie kiedy pies zareaguje, sploszy sie itp. wtedy Ty musisz odwrocic jego uwage zabawa, pochwala, smakiem.[/QUOTE] Jeśli chodzi o podejmowanie pokarmów na spacerach, to komenda "nie rusz" załatwia wszystko. Problem w tym, że ją trzeba wydać [B]zanim [/B]pies weźmie coś do pyska. Można to ćwiczyć na placu, ale można też przygotować sobie "ścieżkę" na trasie spaceru. Niestety trochę czasu zajmuje nauczenie psa, że komenda obowiązuje również bez smyczy... Nie chwaliłabym psa jeśli spłoszy się po korekcie w sytuacji opisanej przez Psa pustyni. Po korekcie wydałabym komendę, którą pies ma dobrze opanowaną np. "siad" za którą pochwaliłabym psa. Dlaczego? - bo reakcja w postaci lęku nie jest pożądana, zaś komenda wydana po korekcie uniemożliwi psu ponowną próbę podjęcia pokarmu z ziemii (dlatego raczej nie polecam komendy "waruj" w takim mamencie). Natomiast zanim zastosowałabym korektę wydałabym komendę "nie rusz" i baaardzo nagrodziłabym psa za jej wykonanie na spacerze - miałabym dla niego pyszny smaczek, zabawkę, mizianko i zrobiłabym przedstawienie na pół ulicy.
-
Powodem pogoni jest instynkt (łowiecki - w końcu spaniele są psami myśliwskimi) i brak wypracowanego zachowania zastępczego. Skupianie uwagi na Tobie nie pomoże raczej. Trzeba psa nauczyć innej reakcji na poruszające się obiekty - np. siad lub waruj, ale z możliwością obserwowania obiektu. Ćwicz najpierw w dużej odległości z obiektami poruszającymi się wolno. Stopniowo zmniejszaj dystans, ale tak, by pies nie zrywał wykonywanej komendy. Rób to na spacerach i w ogródku i weź pod uwagę, że taka praca zajmie ładnych kilka tygodni. Wbrew pozorom przywiązanie psa na czas terapii nie jest najgorszym pomysłem, bo uniemożliwi jej prezentowanie tego zachowania. Choć osobiście polecałabym raczej wykonywanie ćwiczeń przez wszystkich domowników lub zostawianie psa w domu...
-
Na lęk separacyjny nie pomoże aktywność fizyczna. Potrzebna jest aktywność umysłowa, trening zostawania w samotności oraz na czas terapii zapewnienie psu braku doświadczania lęku separacyjnego (petsitter/rodzina do opieki w ciągu dnia lub opieka w świetlicy dla psów).
-
Celestynów - Bastina vel Buba genialna suczka szuka domu
gerta replied to gerta's topic in Już w nowym domu
Buba grzeje dupkę w DT... niestety daleko, ale przyszły zdjęcia, więc wygląda, że jest OK :) -
Zostawianie suchej karmy w misce to błąd. Pies powinien być karmiony 2-3 razy dziennie, o stałych porach. Jeśli ma niedowagę - porcja powinna być odpowiednio powiększona tak, by pies doszedł do prawidłowej masy ciała. Na czas nieobecności w domu warto zostawić psu gryzaka - kość preparowaną lub Konga z pasztetem w środku. Lizanie i gryzienie uspokaja. Jeśli pies ma wielki apetyt należy kontrolować jego masę ciała, zbadać kał w kierunku robaków i krew - czy nie ma anemii lub jakichś innych braków. Jeśli je bardzo dużo i nie tyje lub wręcz chudnie - należy zbadać trzustkę. Psy jedzą trawę, gdy mają problemy żołądkowe -chodzi o nadkwasotę. Można wtedy podać odpowiednie preparaty, by zobojętnić kwas żołądkowy, ale należy to robić pod kierunkiem weterynarza, żeby psu nie zaszkodzić.
-
Tak, da się pomóc, ale nie przez internet. Z jakiego miasta jesteś?
-
Jeśli będziesz ją nagradzać za ładne chodzenie na smyczy, to się nauczy "przy okazji" sterylki... Co do nauki aportu - zacznij od piłki na sznurku - tak, żeby sznurek był kontrolowany przez Ciebie. Jak już będzie ładnie podchodzić i oddawać zmień zabawkę.
-
Bigo, jeśli w Twoim mieście są szkolenia dla psów, to wybierz się na nie z suczką jak najszybciej. Ona potrzebuje nauczyć się reguł obowiązujących w ludzkiej rodzinie - im szybciej, tym lepiej :) Co do lęku separacyjnego - niekoniecznie suczka ma takowy. Nosi Twoje rzeczy, bo czuje się przy Tobie bezpieczna (Ty dajesz jeść, Ty spacerujesz, Ty głaszczesz). Co do warczenia na Tatę - trudno z opisu określić, czy warczenie i hapnięcie nie było czasem spowodowane sposobem, w jaki Tato podszedł, czy wyciągnął rękę. Wiele osób głaszcze psy tak, że jest to dla psa przykre (np. po czubku głowy, albo pochylając się nad psem)... Na szkoleniu dowiecie się wszystkiego... A z jakiego schroniska jest sunia?
-
Najlepszą nagrodą za poprawne wykonanie komendy "puść" jest... oddanie przediotu psu spowrotem :) Ćwiczy się to na zabawkach i gdy pies puszcza, to po prostu bawimy się dalej. Zabawę kończymy zawsze tak, jakby pies "nie dał rady złapać". W ten sposób słowo "puść" znaczy dla psa "będziemy się super fajnie bawić, jeśli otworzę pysk".
-
Taaa, jako właścicielka dwóch bokserów pozwolę sobie wtrącić trzy grosze: - trzeba uważać z bieganiem, bo bokser, który dużo biega nabiera kondycji i może, a wręcz potrzebuje... jeszcze więcej biegać, a niestety boksery mają tendencje do problemów ze stawami (dysplazja) i kręgosłupem (spondyloza), co nie sprzyja bieganiu - efekt: sfrustrowany bokser, bo nie może dostatecznie dużo biegać - boksery łatwo się nakręcają, dlatego trzeba równoważyć bieganie pracą - posłuszeństwo (w szczególności ćwiczenie opanowania emocji), sztuczki (bo inaczej szkolenie to nuda dla boksera) plus praca węchowa (to znów na ukojenie emocji) - boksery najlepiej czują się w domu, gdy są dwa lub więcej - wtedy można do woli nacieszyć się zabawą z innym psem/ami, nigdy nie są same i jest cudownie - co do puszczania psa luzem - trzeba pamiętać, że bokser jest duży i wiele osób boi się boksera. Można sobie na to pozwolić, jeśli mamy 100% przywołania i psa, który umie ładnie witać się z ludźmi... Moje boksery im więcej mają pracy, tym częściej na spacerach snują się za mną. Ja tego nie lubię, bo zdecydowanie preferuję mieć je na oku - lubię patrzeć jak biegają, jak się bawią itp. Jeśli jednak pracujemy regularnie - co najmniej 2 razy w tygodniu, moje psy zaczynają podążać za mną - i nie ma to nic wspólnego z dominacją (która moim zdaniem w ogóle u psów nie istnieje). To jest raczej kwestia tego, że im się coś w łebkach przełącza na opcję "no to co nam każesz robić, bo bawić to się można jak cię nie ma" :)
-
[quote name='kavala']Jeśli chodzi o tresurę, to mamy już upatrzoną szkółkę, ale przyjmują od 6 miesiąca. Teraz tresujemy go sami. Umie już siad, waruj, czasami przychodzi do nogi, daje łapę, siada przed podaniem jedzenia i przed otwarciem drzwi, reaguje na "zostań" itp. Obecnie pracujemy nad komendą "zejdź", bo z uporem maniaka wskakuje na sofę.Teraz raczej myślę o psim przedszkolu bo widzę, że ma problemy w kontaktach z innymi psami. Jeśli chodzi o rozwiązania siłowe, to już widzę, że nie wchodzą w grę, nawet zwykłe odciąganie od zmywarki budzi w nim agresję.[/QUOTE] Kaval, szkolenie należy rozpocząć od przedszkola - najlepiej takiego, które przyjmuje psy od 10 tygodnia i prowadzi zajęcia w budynku. Ale przedszkole to nie tylko socjalizacja! Nie idź do przedszkola, w którym jedynym zajęciem psów jest zabawa - to wyrzucone pieniądze. Szkolenie na własną rękę często kończy się tym, że potem w szkole trzeba "odkręcić" złe nawyki, których nabrał szczeniak. Skoro, jak piszesz, mały współpracuje tylko, jeśli wie, że masz dla niego smaka, to coś robicie źle...
-
[quote name='Grin']Ja zrobiłabym tak; faktycznie najpierw trzymałabym kość, a gdzieś tam "w zanadrzu" trzymałabym szczególnie pyszne kawałki (mogą być to np. kawałki mięska oderwane od kości, albo specjalnie przygotowane na taką okazję wybitnie smaczne kąski). Zatem trzymasz tę kość z jednej strony (musi być więc spora), a pies obgryza z drugiej, a co jakiś czas podtykasz psu pod mordkę ten przygotowany pyyyyyszny kąsek. W chwili gdy pies go weźmie i na chwilę przestanie żuć kość, przesuwasz ją kawałeczek w swoją stronę, ale zaraz podsuwasz mu ją z powrotem pod pyszczek. I tak się "bawcie". Po jakimś czasie na pewno zauważysz, że suka w takich sytuacjach jest spokojniejsza. [/QUOTE] Grin, to co opisałaś to jest etap drugi. Pierwszy etap polega na tym, że gryzak trzymamy w dłoni i nie wypuszczamy, nie patrzymy na psa, siedzimy do nie go bokiem (nie nachylamy się nad psem, można ew. nie siedzieć a kucać, ale bokiem do psa, nie na wprost), zachęcamy go tylko, żeby zaczął jeść. Pies może obgryzać kość wyłącznie z naszej ręki. Podczas jednej sesji, gdy pies przestanie próbować zabrać nam kość i jeszcze chwilę (powiedzmy 3-4 minuty) pogryzie ją w naszym ręku, ale bez najmniejszej próby wyciągnięcia z dłoni, możemy mu pozostawić gryzak i nie wracać do psa dopóki nie skończy. Jeśli pies próbuje zabrać kość mówimy "EE" lub "NIE" i przesuwamy kość w swoją stronę - nie zabieramy jej nerwowo, nie prowokujemy psa, ale dajemy mu do zrozumienia, że gryźć kość może, ale zabrać nam już nie. Suzuno - pytasz jak długo ten etap powinien trwać - otóż to zależy od psa. To, że możesz zacząć ćwiczyć to, co opisała Grin w swoim poście poznasz po tym, że pies będzie spokojnie ogryzał kość w Twoim ręku, nie próbując ani razu zabrać jej Tobie. I tu jedna uwaga - nie należy przeginać z tym ćwiczeniem, bo można doprowadzić do sytuacji, że pies będzie ogryzał kości wyłącznie trzymane przez człowieka (ja tak zrobiłam z jednym moim psem - oduczenie go tego zajęło trochę czasu, ale nadal jest tak, że z dużym gryzakiem przychodzi do nas, żeby mu przytrzymać, bo tak mu wygodniej gryźć). Ja osobiście jestem przeciwna odbieraniu psom kości czy innych smaczków, które my daliśmy, nawet na wymianę. To, żeby pies oddawał nam znalezione na podwórku rzeczy ćwiczy się ucząc psa polecenia "nie rusz" (zanim pies podejmie z ziemi jedzenie), "puść" - gdy już trzyma rzecz w pysku. Nie ma powodu, żeby sięgać do psiego pyska po gryzaki, które mu daliśmy w domu i są przeznaczone dla niego. Natomiast pies nie powinien na nas warczeć w sytuacji, gdy zbliżamy się do niego gdy je - obojętnie co. Ten efekt uzyskasz przez ćwiczenie, które opisałam powyżej, karmienie psa z ręki oraz karmienie psa z dokładaniem coraz lepszych kąsków, które ktoś w tym wątku już opisywał. Te ćwiczenia trzeba od czasu do czasu powtarzać - psy je bardzo lubią. Moje np. podczas posiłku, gdy widzą, że ktoś zbliża się do ich misek (i to nieważne czy to jest ktoś z domowników, czy gości) merdają ogonami i patrzą z zainteresowaniem, co też dobrego człowiek im niesie :) One doskonale wiedzą, że człowiek obok ich żarcia = jeszcze lepsze kąski. Gdyby więc przypadkiem do ich misek podczas ich posiłku wpadły mi rozsypane niechcący trujące leki, mogłabym bez problemu sięgnąć po miski, bo moje psy byłyby przekonane, że biorę te miski, żeby włożyć do nich coś super smacznego :)
-
A co z podawaniem kości z ręki? Ten etap powinien trochę potrwać, a dopiero potem pracujemy nad wymianą. U nas było tak, że suczka (adoptowana w wieku 3 lat, z agresją lękową) też nie chciała oddawać gryzaków. Po kilku tygodniach gryzienia wyłącznie gryzaków trzymanych przeze mnie, nabrała zaufania i pozwala spokojnie podejść i dotknąć smaczka, który "obrabia". Nie zabieram jej, bo uznaję zasadę, że co dałam, to jej, ale mam przekonanie, że bez problemu mogę jej zabrać co chcę.
-
Powinnaś pójśc z nią na szkolenie, żeby nauczyła się chodzenia na luźnej smyczy, opanowania emocji. Tam dowiesz się też, jak przekierować uwagę psa ze smyczy, na zabawkę. Owszem, słowo "Fe, Nie" mogłoby pomóc, ale najpierw pies musi nauczyć się, co ono oznacza... A tego właśnie dowie się podczas szkolenia. Do zabawy na spacer zabieraj szarpaki - sznurek lub piłkę na sznurku i konsekwentnie odmawiaj zabawy smyczą. Chodzenie na smyczy ćwicz w domu - bez rozproszeń, nagradzaj psa, gdy ładnie przejdzie choćby 10 kroków na początek. Proponuję do pracy nad chodzeniem na smyczy używać np. obroży, zaś na spacer zakładać szelki. Po to, żeby pies wiedział, że jak jest w obroży, to zabawa smyczą jest nie do pomyślenia, a na szelkach mogą zdarzać się wpadki. Gdy wyćwiczysz chodzenie w obroży bez rozproszeń weźmiesz psa na spacer w szelkach i obroży - najpierw pójdziecie trochę na szelkach, żeby pies się nieco zmęczył, a potem przepniesz smycz do obroży i będziecie ćwiczyć, jak w domu - nadal w obroży obowiązuje zasada "żadnej zabawy smyczą". Gdy przećwiczycie w rozproszeniach i będzie Wam dobrze szło, zaczniecie wychodzić na spacery tylko w obroży...
-
Co zrobić gdy psy "gwałcą" mi psa a właściciele nie reagują?
gerta replied to magcmi's topic in Wychowanie
[quote name='evel']Często jednak po prostu ściągam napaleńca z mojej kastrowanej suczki za fraki, bo co mam zrobić jak ona waży 10kg a psi playboy np. 40 a właściciel stoi nieopodal i się gapi jak sroka w gnat? [/QUOTE] Dotykanie obcego, napalonego psa, może skończyć się pogryzieniem - dlatego odradzam taki sposób reagowania w opisanej sytuacji. A jak właściciel stoi w krzakach i się gapi, to można zawsze użyć argumentu "telefon do straży miejskiej". W większości miast w Polsce psy powinny być wyprowadzane na smyczy, a za jej brak grozi mandat 250PLN. Wystarczy raz zawołać patrol na takiego delikwenta, następnym razem na nasz widok zapnie psa bez proszenia... -
No więc sytuacja jest jasna: - suka niszczyła po przyjściu do Ciebie, bo nie umiała zostawać sama w domu - trening w jej przypadku był wystarczający, bo ona raczej nie ma lęku separacyjnego, tylko chodziło o to, żeby się nauczyła zostawania samemu w domu - zostawiania bluzki jest doskonałym pomysłem - jeszcze lepiej działają skarpetki lub spodenki gimnastyczne po treningu - a to dlatego, że przesycone są naszym zapachem - zmiana karmy i sposobu karmienia - przy czym zmiana ta spowodowała dostarczanie mniejszej ilości kalorii, więc suka jest zwyczajnie głodna... Karm ją spowrotem dwa razy dziennie, puriną light skoro musi schudnąć, przestrzegając dawkowania podanego na opakowaniu - inaczej pies nie schudnie. Skontroluj krew, czy nie ma np. anemii, ew. podaj suplementy diety, żeby na pewno nie brakowało jej witamin i minerałów. Wychodząc zostawiaj swoje ubranie plus fajnego gryzaka i problem nie powinien się powtarzać :) Powodzenia! I super, że suczka ze schroniska znalazła taki fajny dom u Ciebie (wiele osób, które przygarną psa ze schroniska i mają podobny problem, poddaje się i zwraca psa do schroniska, a Ty szukasz rozwiązania - brawo!)
-
[quote name='wojt972']nie wiem ... postaram sie z nim chodzic drogami gdzie często widzę rowery i bedzięmy go powoli oswajać[/QUOTE] Kluczem do sukcesu jest powiedzenie psu co ma robić ZAMIAST ciągnąć się w kierunku roweru/psa/człowieka czy czegokolwiek innego. Trzeba pamiętać o tym, że przy silnych bodźcach rozpraszających zadanie przewodnika sprowadza się do utrzymania uwagi psa i jego motywacji (czyli to Ty masz być atrakcyjniejszy od wszystkiego innego) - to jest możliwe przy ćwiczeniach ze stopniowaniem rozproszeń - czyli najpierw każemy psu np. zrobić siad gry rower jest 100m od nas, jeśli pies wykonuje polecenie bez problemu, to zmniejszamy dystans i robimy to w odległości 90m itd. Jeśli np, w dystansie 20 m nie wychodzi, to odejdźmy na 30m...
-
[quote name='A-kara']Jej głównym problemem było dewastowanie drzwi i doprowadzała mnie tym do białej gorączki, ale cudem, udało mi sie z nia przeprowadzić trening - otwarte-uchylone-zamknięte drzwi i szybko załapała, że drzwi niszczyc nie wolno. Nie robi już tego. [/QUOTE] Jak przebiegał ten trening? Generalnie skoro piszesz, że pies jest u Ciebie 4 miesiące - jak długo niszczyła, jak długo trwał trening i co to znaczy, że "nie robi już tego" - ile trwa ten czas? Pytam, bo jeśli pies ma lęk separacyjny, to po pierwsze rehabilitacja jest dość długotrwała, a po drugie taki pies jest bardzo wrażliwy na wszelkie zmiany w domu (godziny wyjść domowników, spacery, pory posiłków, nastroje domowników itp.) i zdarzają się nawroty objawów - zwykle mniej nasilone, ale czasem też dotkliwe. Takiemu psu zostawienie konga raczej nie pomoże, ale... jest szansa, że Twoja suczka po prostu nie umie zostawać sama w domu, bo jej nikt tego wcześniej nie nauczył. Wtedy pomogą następujące "sztuczki": - ograniczenie przestrzeni - najlepiej zaopatrzeć się w klatkę i nauczyć psa zostawania w klatce - wtedy nie narobi szkód i będzie bezpieczna; jeśli nie ma szans na klatkę, to należy psa zostawiać w jednym, niewielkim, bezpiecznym pomieszczeniu (w obu przypadkach trzeba pamiętać, że pies musi mieć dostęp do miski z wodą) - pozostawianie atrakcyjnego gryzaka - kość, kong, zabawka - tu uwaga- należy zmieniać pozostawiany przedmiot tak, by był ciągle atrakcyjny (czyli raz zostaje z kością, raz z piłeczką, innym razem z kością). Przedmiot ten nie powinien być dostępny na stałe, tak by był bardziej atrakcyjny - zaspokojenie potrzeb psa - ilość spacerów, aktywności umysłowej (szkolenie, zabawa, węszenie), odpowiednie karmienie (lepiej podawać dwa posiłki - pies rzadziej odczuwa głód) [quote name='A-kara'] Jednak ostatnio oszalała- otwiera zamkniete hermetycznie słoiki i zjada ich zawartość. Dziś otworzyła 3 litry ziarna dla ptaków (to tez było zamkniete i to szczelnie w plastiwkowym pudle), wyjadła zawartośc, reszte rozwaliła po domu. Po czyms takim znalazłam jej kupe w łazience, na moim reczniku..... Co jej sie nagle stało i dlaczego dopadła ja jakaś żądza głodu? Dodam jeszcze, że skacze na każdego czlowieka który ma cos do jedzenia, na spacerze zbiera wszystkie smieci i zagląda do śmietników. Dostaje suche jedzenie purina light - nawet więcej niz zalecają, raz dziennie. ostaje sama w domu jedynie na 2 noce (pon i wtorek) lub na 3-4 godziny w ciągu dnia. I to tez nie zawsze, dalej jestem bardzo czesto z nia, a jak gdzies wychodze to biorę ją ze sobą. Błagam, pomocy, już nie mam siły. Nie wiem co robie źle ?:shake:[/QUOTE] Napisałaś wcześniej, że pies przestał niszczyć drzwi i że zachowania związane z wyżeraniem ziarna pojawiły się nagle - czy coś się w Waszym życiu zmieniło? Może ten głód wynika ze zmiany karmy, ilości spacerów itp.?
-
Szkolenie, szkolenie, szkolenie... Dla boksera trzeba stać się ciekawszym niż psy i rowerzyści. To nie jest łatwe, wiem, bo mam 2 boksery ;) Najlepiej na umiejętność przechodzenia obojętnie obok innych psów robi szkolenie grupowe. Tylko w przypadku boksera proponuję starannie wybrać szkołę - pozytywne wzmocnienie, urozmaicone zajęcia, żadnego szarpania (bo bokser łatwo traci zaufanie), zmuszania, łażenia ciągle w kółko (bo bokser szybko się nudzi monotonnymi ćwiczeniami i odmawia współpracy). Trzeba pamiętać o tym, że jeśli nauczymy boksera chodzenia na luźnej smyczy, to w sytuacji, gdy ciągnie do "obiektu" trzeba mu podać komendę nieco częściej niż na placu szkoleniowym, a i nagroda musi być atrakcyjna (dla moich PIŁECZKA to skuteczny motywator). Ważne jest, żeby pies miał kontakt z innymi psami, ale w wieku 1,5 roku to ciągle trzeba uważać, żeby unikać agresorów. Jeśli potrzeba zabawy będzie zaspokojona, to inne psy będą nieco mniej atrakcyjne, a jeśli do tego dołożymy dopracowaną komendę chodzenia na luźnej smyczy, to problem będzie rozwiązany. No i u boksera ćwiczenia pomagające opanować emocje (np."czekaj" - przed jedzeniem, wyjściem z domu, wyjściem/wejściem do samochodu itp.) to klucz do wychowania zrównoważonego psa.