gerta
Members-
Posts
611 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by gerta
-
Zgłoś się tutaj: [URL="http://www.psiasfora.pl/"]www.psiasfora.pl[/URL] - pomogli niejednemu psu wyjść na prostą.
-
3mczny bokser pierwszy raz w domu sika na panele
gerta replied to areq1987's topic in Nauka czystosci
[quote name='Martens']A jaką karmę dajesz? Bo to nie musi zależeć od ilości, ale i od jakości, albo gwałtownej zmiany pokarmu, jeśli pies nie dostał u Was tego samego co w poprzednim domu. 3-miesięczny szczeniak puszczony po domu z puchatym dywanem to wybacz, ale głupota ;) Zamiast zsyłać psa do więzienia w kotłowni, zwińcie dywany, podłogi które mogą się zniszczyć (np. parkiet) nakryjcie folią malarską i tyle; przecież to martwe przedmioty które można schować albo zabezpieczyć, a szczeniak na takim wygnaniu tęskni i dziczeje.[/QUOTE] i nie uczy się zachowywać czystości w domu, bo niepilnowany załatwia się tam, gdzie mieszka... -
Czy kochana sunia uwierzy że jest kochana i bezpieczna ?
gerta replied to anica's topic in Lęk seperacyjny
Anica, a próbowałaś przyzwyczaić Jasię do klatki? Wiele psów z lękiem separacyjnym w klatce czuje się bezpieczniej. Mój np. nie ma klatki, ale za to śpi w takiej dziurze między kanapą a ścianą, w której nie może wyprostować łap nawet - ale sam sobie to miejsce wybrał. Z rad, które bym miała dla Ciebie to jeszcze zajęcie jej pracą węchową - zamiast dawać żarełko w misce, pochowaj je w różnych pudełkach i niech suczka poszuka swojego jedzenia w domu. Zmęczy się w ten sposób w taki pozytywny sposób :) Warto też lękowcom zapewnić więcej tryptofanu w diecie (Kalm-Aid można dodawać do jedzenia), bo dzięki temu lepiej produkują serotoninę i są spokojniejsze. -
[quote name='lejla']Pies tylko po jednym spacerze jest odrazu zostawiany , wychodzimy przed pracą zeby miała jak najkrótsze odstępy od możliwosci załatwienia się.[/QUOTE] A czy niszczy tylko wtedy, gdy wyjdziecie do pracy? Czy również wtedy, gdy np. wyjdziecie do sklepu na pół godziny, ale nie zaraz po spacerze z nią? [quote name='lejla']Opone ma na działce , zabawki sznurki do szarpania sie i zabawy z nami również ma.[/QUOTE] Delph zdaje się miała na myśli to, że pity potrzebują dużo ruchu na co dzień. Oponka na działce - raz na tydzień to pewnie dla takiego psa ciut mało... Tym nie mniej rozwiń proszę myśl, co znaczy, że "zabawki sznurki do szarpania sie i zabawy z nami również ma" - czy one są dostępne dla niej stale? Czy bawi się nimi z Wami? Kto inicjuje zabawę i jak często? Czy suczka ma zajęcia "umysłowe" i czy pracuje nosem? Czy spacer jest zawsze w to samo miejsce, czy może zmieniacie trasy? Pytam, bo mając psa z lękiem separacyjnym sporo wiem o tym, co wpływa na jego kondycję przy zostawaniu w samotności... [quote name='lejla']Jak wracamy to kawałki tapety itp są czesto jeszcze mokre wiec musi to robic po jakims czasie a nie od razu bo ślina zdążyłaby juz wyschnać.[/QUOTE] A co robicie po powrocie? Bo jeśli faktycznie gryzie tuż przed Waszym powrotem z pracy, który zapewne jest o stałej mniej więcej porze, to może "zawalacie" powitanie z psem? Taka rada z mojej strony - spacer przed pracą zaplanujcie na co najmniej pół godziny przed wyjściem do pracy. Tak, żeby pies zdążył "odsapnąć" zanim wyjdziecie. Dajcie suczce przed wyjściem coś do glamania - suszone uszko, kostkę, Konga - ale przed Waszym wyjściem tak, żeby zdążyła się w glamanie zaangażować. Lizanie, gryzienie działa na psa uspokajająco. Jeśli pies ma lęk separacyjny, to często nie będzie interesował się jedzeniem podczas nieobecności właścicieli. Ale jeśli poliże/poglamie coś przed wyjściem właściciela, to zwykle jest spokojniejszy po jego wyjściu... Gry wracacie witajcie się z psem powściągliwie - tak jak witacie się ze sobą (Cześć! i buziaczek to zwykłe powitanie domowników, z psem należy witac się podobnie). Pod żadnym pozorem nie karćcie psa, za bałagan. Choćby wyjął Wam kabel elektryczny ze ściany - jak to zrobił mój pies, gdy przeprowadziliśmy się do nowego mieszkania :)
-
[quote name='yamayka'][B]gerta[/B], założycielka wątku zastanawia się nad przyczyną zjawiska, chciała je zrozumieć, toteż - choćby ode mnie - nie otrzymała komentarza odnośnie tego czy to ok i co tym zrobić. :) Jak dla mnie to tez sytuacja absolutnie nie do przyjęcia, bo tak ja piszesz: Przewodnik powinien odebrać swemu psu decyzyjność w kwestii komu wprać, a komu nie ;)[/QUOTE] No i dlatego ja bym powiedziała, że problem leży w nieprawidłowości relacji pies-przewodnik. Pies po prostu myśli, że on decyduje o tym, kogo pańcia głaszcze, a pańcia nie daje mu do zrozumienia, że on się myli ;) Generalnie problemem nie jest to, że pies jest związany z właścicielką za bardzo - wręcz bym powiedziała, że w większości podobnych przypadków, z którymi się zetknęłam było dokładnie odwrotnie. Pies mając w nosie właściciela chciał kontrolować jego poczynania, traktując go, jak kolejny własny zasób... A co do złośliwości lub zazdrości u psów - nie znam żadnego psa, którego mogłabym określić w ten sposób. Psy na pewno odczuwają emocje i mają różne temperamenty, ale właśnie to jest w nich cudowne, że nie są złośliwe i nie zazdroszczą :) a z tą wiernością to bym też nie przesadzała - wychodzi na to, że jeśli pies trafia z danych warunków w lepsze warunki, to szybko zapomina poprzedniego pana :P
-
[quote name='olga7']Tej sunia potrzebny jest dobry psi psycholog i to na dłużej ,a nie tresura.Jak czytamy sunia jest wybiegana i wymęczona nieraz fiz.a jednak niszczy. Gdzie mieszkacie w jakim rejonie kraju ? Trzeba szukać niedaleko zamieszkania dobrego bahawiorysty. Czy to jest pies w typie rasy konkretnej ,czy tez typowy mieszaniec.[/QUOTE] Wbrew pozorom szkolenie może wiele pomóc, choć nie musi rozwiązać problemu. No i żaden behawiorysta nie pomoże, jeśli pies nie ma opanowanych podstawowych komend i zaspokojonych podstawowych potrzeb. Jeśli faktycznie pies ma tyle spacerów, ile napisała właścicielka, to problemem raczej nie jest brak ruchu. Prędzej nuda - brak zajęcia umysłowego (stąd potrzeba szkolenia) lub lęk separacyjny (wtedy potrzebna jest terapia). Pit bull nie jest psem do zostawiania w ogródku, zwłaszcza zimą - one nie mają podszerstka, więc dom z ogródkiem to nie jest rozwiązanie. Myślę, że problemem może być też to, że właściciele po spacerze "wrzucają" psa do domu i wychodzą, zostawiając psa rozemocjonowanego.
-
Dla mnie taka sytuacja nie jest w porządku. Mój pies nie może decydować o tym czy ja pogłaszczę innego psa, czy też nie - obojętnie czy innego domownika, czy całkiem obcego psa na spacerze. Mój Maxik miał podobne pomysły, gdy adoptowaliśmy drugiego psa. Jak Kora zbliżała się do mnie, to on jakoś tak przypadkiem całkiem nagle znajdował się między nami i czasem nawet na nią warczał. Konsekwentnie odmawialiśmy mu wtedy pieszczot i dość szybko skumał, że jeśli pozwoli Korze podejść do mnie, to pomiziam i ją i najczęściej jego również - albo jednocześnie, albo zaraz potem. Na warczenie słyszał NIE, a jeśli to nie pomagało, to wyprowadzaliśmy go do drugiego pokoju (oczywiście nie każde warczenie - tylko w sytuacji, gdy chciałam głaskać Korę - bo nie było naszym celem wygaszenie warczenia). No i dobrze mu na głowę zrobiła obecność kolejnych bodaj 7 tymczasowiczów. Okazało się wtedy, że jak pańcia mizia innego psa, to jest fajnie, bo mizia też własne :)
-
[quote name='gidus20']Mój piesek natomiast gryzie, szczypie i nie słucha..[/QUOTE] Pieski nie znają języka polskiego od urodzenia. Uczą się znaczenia wypowiadanych przez ludzi słów podczas szkolenia... [quote name='gidus20']Nie wiem, co robić. [/QUOTE] Pójdź na szkolenie - jak najszybciej - 4 miesiące to ostatni dzwonek na przedszkole. Za chwilę Twój pies przestanie być tak fantastycznie otwarty na nowe życiowe doświadczenia - szkoda zmarnować okres socjalizacji.
-
Paulaa. apropos kosztów konsultacji indywidualnej - chyba lepiej wydać kasę na spotkanie ze specjalistą niż na leczenie ran po ewentualnych pogryzieniach. Po drugie chciałabym zwrócić Twoją uwagę na to, że z czasem niepożądane zachowania utrwalają się i coraz trudniej je wyeliminować. Jeśli zdecydowałabyś się na konsultację teraz - być może wystarczy jedna - dwie - za pół roku może się okazać, że potrzebny jest ich cały cykl, żeby pomóc Twojemu psu. W wątku mowa jest o młodziaku - 14 miesięczny pies. Jeśli właścicielka dopuściła do tego, żeby był atakowany (gryziony!) przez inne psy, to zapracowała na te nieprawidłowe reakcje. Mnie to zupełnie nie dziwi, że pies rzuca się na inne samce, skoro był atakowany przez inne samce, sam będąc jeszcze dzieciakiem. Na szkoleniach miałam co najmniej kilku klientów z podobnym problemem, bo w Polsce pokutuje przekonanie, że szkolenie psa należy zaczynać gdy ten jest już niemal dorosły, a każdy Kowalski jest ekspertem od wychowania psów. Tymczasem widuję młodziaki, czy wręcz szczeniaki niemiłosiernie gnojone przez niezrównoważone "psy z podwórka", których właściciele zupełnie nie widzą, że ich szczeniak już się wcale nie bawi, ale walczy o życie... A na wspomnianych tu Polach Mokotowskich to widziałam nawet takie akcje podczas zajęć psiego przedszkola, pewnej szkoły, w której miałam nieszczęście dawno temu podejmować próby szkolenia mojego psa (wtedy nie byłam świadoma wielu rzeczy i żałuję oraz ciężko odpracowuję to do dziś). Tymczasem gdyby ten wspomniany wyżej Kowalski wybrał się z trzymiesięcznym szczylem na zajęcia dobrego przedszkola, to jego dorosły pies miałby szansę być dobrze wychowanym, zrównoważonym osobnikiem, bo Kowalski w psim przedszkolu nauczyłby się czytać psi język - chociaż w podstawowym zakresie i dowiedziałby się jak wychować psa.
-
Ratunku! Suni "poschroniskowej" wróciła strachliwość po operacji !!!
gerta replied to Ela B.'s topic in Strachliwość
[quote name='Ela B.'] [B]CO ROBIĆ ?! [/B] [B][U]Ten pies mnie znienawidzi[/U][/B] !!! :shake: [/QUOTE] Nie znienawidzi. Wbrew pozorom takie traumy bardzo często poprawiają relacje z lękliwym psem. Moja suczka miała agresję lękową - gryzła nas i obcych ludzi, gdy się wystraszyła. Z każdą kolejną jej chorobą i trudnymi zabiegami (robiliśmy jej i zastrzyki - sami, bo u weta dla niej był za duży stres; przemywaliśmy rany - jak kiedyś zerwała sobie pazur) jest coraz łatwiej. Ona coraz mniej się boi, chociaż jeszcze w zeszłym roku do przemywania ran trzeba było zakładać kaganiec, a ona potwornie się przy tym trzęsła. Trzeba być przy tym spokojnym i asertywnym. Samemu nie panikować, to i psu udzieli się spokój... -
[quote name='moskaliki']Trzeba było tylko usunąć z pola sławetna piłeczkę i miseczkę z karmą :) [/QUOTE] Zanim adoptujesz drugiego psa zmień obyczaje dotyczące miski. Pies nie powinien mieć dostępnej przez 24 h / dobę miski z pokarmem. Pies ma długi przewód pokarmowy i powinien jeść 2-3 razy dziennie (a jeśli jest na BARFie to 6 razy w tygodniu). O wiele łatwiej być przewodnikiem dla psa, jeśli to my, a nie pies, rządzimy najważniejszym dla przetrwania zasobem, czyli jedzeniem.
-
[quote name='malyszek']Jeszcze z nim nie rozmawiałam, dopiero w poniedziałek. Jeżeli nie spodoba mi się rozmowa z nim to pójdziemy na szkolenie do drugiego szkoleniowca. Ale może powiedz mi na co powinnam być wyczulona?Na co zwracać uwagę żeby nie zaszkodził mojemu Małyszkowi??[/QUOTE] Zadzwoń do Artyra Bieryłło - on szkoli w okolicach Koszalina metodami pozytywnymi ([URL="http://www.psiaklasa.pl"]www.psiaklasa.pl[/URL]). On na pewno nie zrobi krzywdy Twojemu psu.
-
agresja bez ostrzeżenia-warczenia, gryzie ludzi i inne psy
gerta replied to juliaikamil's topic in Agresja
Bez obserwacji psa naprawdę nie da się ułożyć planu pracy. Niech koleżanka umówi się na spotkanie indywidualne z trenerem. U nas w szkole dostanie wtedy plan pracy z psem i możecie razem dalej nad problemem pracować. Im dłużej zwleka, tym bardziej problem narasta i tym dłużej będzie potem trwało odpracowanie go. -
Natychmiast poproście o pomoc behawiorystę/szkoleniowca. Suczka może nie być zsocjalizowana z dziećmi i z tego powodu może być niebezpieczna dla malucha. Jeśli chodzi o agresywne zachowania wobec dzieci nie ryzykowałabym udzielania/przyjmowania porad przez internet. Dwuletnie dziecko wobec psa jest całkowicie bezbronne.
-
Różyczka, jeśli pies boi się zostawać sam w domu, to przede wszystkim ogranicz mu przestrzeń, na jakiej go zostawiasz. Idealnie byłoby nauczyć go zostawania w klatce - dla niego to namiastka nory, a jeśli ustawisz ją w spokojnym miejscu, odgłosy z zewnątrz nie będą psa denerwować. Klatkę najpierw wstawia się w domu otwartą, w środku kocyk psa i oferuje mu się w środku smaczki, gryzaczki - wszystko, co dobre ma się zdarzać w klatce. Jak już pies sam się tam chętnie kładzie, przymykamy drzwiczki na chwilę, ale nie odchodzimy od klatki. Potem dajemy dobrego gryzaka w klatce, zamykamy drzwiczki i wracamy, zanim pies skończy jeść gryzaka (czyli 3-5 sekund). Stopniowo zwiększamy czas. Po około 2 tygodniach pies chętnie zostanie w klatce sam i będzie się czuł bezpiecznie:)
-
[quote name='_ogonek_']Potrzebuję rady osoby doświadczonej. Chcę nauczyć około 7 letniego psiaka normalnego chodzenia na smyczy. Problem z nim jest taki, że ma skłonności do wpadania w panikę, tj, kładzie się na grzbiet zaczyna skomleć i podgryzać smycz. I teraz: Co robić kiedy taka panika będzie miała miejsce? Jak ją zakończyć, zniwelować? Dodam tylko że psiak jest ze schroniska i na początku chcę z nim ćwiczyć na placu.[/QUOTE] Jeśli pies na smyczy wpada w panikę, to najlepiej jest w tym momencie ukucnąć tyłem do psa i nie zwracać na niego uwagi. Obniżenie pozycji ciała człowieka powoduje, że pies czuje się bezpieczniej w jego obecności, a poza tym trudniej psu zdjąć wtedy obrożę (bo często wygibasy psa mają cel taki właśnie, żeby uwolnić się ze smyczy). Jak pies się uspokoi i podejdzie do Ciebie - pogłaszcz delikatnie po boku (uwaga! nie przekładaj ręki nad psem - głaszcz po tym boku, który jest po Twojej stronie). Dla takiego psa smycz powinna być odpowiednio dobrana - np. skórzana, lekka smycz. Łańcuszek odradzam ze względu na dźwięki, które wydaje, a które dla psa są nieprzyjemne i mogą wywołać panikę. Ponadto pies powinien chodzić po domu w obroży z przyczeionym do niej krótkim sznurkiem (tak, żeby sznurek kończył się nieco powyżej klatki piersiowej psa). Chodzi o to, żeby pies przyzwyczaił się do obecności czegoś "dyndającego" obok szyi. Nauka chodzenia na smyczy powinna odbywać się najpierw w domu, w dużym pokoju ;) Potem na znanym terenie bez rozproszeń, a dopiero potem na normalnym spacerze.
-
W schronisku w Celestynowie od 3 dni jest taki oto bokser: [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/28/kuba01.jpg/][IMG]http://img28.imageshack.us/img28/4806/kuba01.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL=http://imageshack.us]ImageShack.us[/URL] Ma pewnie 5-6 lat, jest łagodny - garnie się do ludzi, nie zaczepia innych psów. Został znaleziony w Otwocku bez obroży, ale w obroży przeciwpchelnej. Nie wygląda na zaniedbanego, więc może komuś uciekł ostatnio? Pomóżcie odnaleźć właściciela Kuby (tak go nazwałam roboczo), bo w Celestynowie to on długo nie da rady :( [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/705/kuba04.jpg/][IMG]http://img705.imageshack.us/img705/1978/kuba04.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL=http://imageshack.us]ImageShack.us[/URL]
-
[quote name='Brunomania']Jak mam oduczyć psa wkładania nosa LUDZIOM (przepraszam za wyrażenie) w dupę ?[/QUOTE] Jak by to powiedzieć - u psów to zachowanie całkiem naturalne. W tym miejscu człowiek intensywnie pachnie, więc pies tam wącha, żeby sprawdzić, w jakiej kondycji jest pies. Ja bym tego nie oduczała specjalnie tylko raczej postawiłabym na wypracowanie z psem rytuału powitania z człowiekiem w postaci np. pies siada przy przewodniku i czeka, aż gość podejdzie, a potem idzie się zajmować sobą - czyli np. fajnym gryzakiem, który dostanie w nagrodę za grzeczne powitanie. [quote name='Brunomania']Jeszcze jedno. Jak jest z innym [B][U]psem[/U][/B] nie sunią, to próbuje z nim kopulować. Zawsze kiedy koleżanka przychodzi ze swoim psem do mnie to musimy je trzymać na smyczy i się z nimi szarpać, bo mój pobudza hormony tamtemu i się nawzajem .... Trochę to brzydko wygląda. Nie wiem on nawet nie zwraca wtedy na mnie uwagi. Nic nie działa. ! Pomóżcie ![/QUOTE] To też jest zachowanie naturalne u psów - zwykle służy ustaleniu zależności między psami, ale jeśli zdarza się bardzo często świadczy o tym, że pies mocno się emocjonuje przy spotkaniu z tym innym psem. Należy po prostu zapewniać mu towarzystwo innych psów często, żeby nie było to dla niego aż takie ekscytujące wydarzenie. Natomiast w trakcie spotkania, jeśli psy się nakręcają - zwiększać odległość między nimi, wykonać kilka ćwiczeń lub pobawić się chwilę z psem i potem pozwolić im się znów bawić razem, jak ich emocje nieco opadną. Optymalnie byłoby przerywać zabawę psów zanim zaczną na siebie włazić - zwykle widać wcześniej, że się na tyle nakręciły, że to za chwilę nastąpi. Ponadto należy z psem ćwiczyć opanowanie emocji - komenda "czekaj" - przed jedzeniem, przed wyjściem na spacer itp., "zostań" - w różnych miejscach i sytuacjach, ale tak, by pies nie zrywał pozycji.
-
Martynkowa, zanim zaczniesz "znęcać się" nad psem zastanów się, czy zaspokojone są potrzeby Twojego psa i czy pies umie panować nad emocjami w innych sytuacjach (np. w oczekiwaniu na michę, przed wyjściem na spacer, przy powitaniu z ludźmi itp.). Jeśli nie ma wystarczającej liczby odpowiednio interesujących spacerów, jeśli ma np. karmę dla psów pracujących, a nie pracuje lub na powitanie skacze na ludzi, a przed wyjściem na spacer skacze na drzwi, to trzeba najpierw odpracować to wszystko. Klatka jest dobrym rozwiązaniem dla większości psów, które broją w domu i nie ma znaczenia, jakiej rasy jest pies. Szczerze powiem, że owczarek, jako rasa bardziej pierwotna niż np. bokser, powinien właśnie o wiele chętniej korzystać z klatki. Bo przecież przodek psa - wilk, czy inne dzikie psowate żyją w norach i tam czują się bezpiecznie... Apropos chowania rzeczy przed psem - schowanie zgrzewki wody za krzesłem, to nie jest schowanie.... Równie dobrze możesz mu ją zostawić na środku pomieszczenia...
-
Zdarza się, że ćwiczenie z drugim psem w domu nie wychodzi, bo... każdy pies jest inny, a dzięki udziałowi w szkoleniu przez psa "osobiście" można skorzystać z pomocy instruktora, jeśli są jakieś problemy. Każdy pies na szkoleniu grupowym musi mieć swojego przewodnika i generalnie dobrze jest, jeśli jak najwięcej osób z otoczenia psa bierze udział w zajęciach. Dobre szkoły udzielają rabatów na szkolenie jednocześnie drugiego psa i pozwalają na to, by podczas zajęć była obecna publiczność w postaci członków rodziny (z psem pracuje na raz jedna osoba). Zajęcia grupowe są moim zdaniem lepszym rozwiązaniem dla psa, bo inni uczestnicy szkolenia stanowią dodatkowe rozproszenie. Psy często są mistrzami w posłuszeństwe we własnym domu. A na ulicy, to już różnie bywa. Zajęcia grupowe zwykle zmniejszają to ryzyko, że w domu wyjdzie, a na spacerze to już niekoniecznie :) Jeśli natomiast pies sprawia problemy wychowawcze (jest agresywny, lękliwy itp.), to warto wziąć kilka lekcji indywidualnie, przepracować problem i dopiero wtedy brać się za szkolenie grupowe.
-
Z chorób należy sprawdzić, czy pies nie ma robaków, bo one czasem powodują problemy z kałem lub innych problemów ze strony przewodu pokarmowego (np. przerost flory bakteryjnej w jelitach). Zastanowiłabym się nad sposobem żywienia psa - może zmieniliście karmę np., albo może powinniście zmienić karmę, bo pies jest starszy i potrzebuje być może lżejszego pokarmu. Co do klatki - psy traktują ją najczęściej, jak rodzaj azylu, jest dla nich namiastką nory - jak wiadomo psowate na woloności żyją właśnie w norach ;) Dlatego klatka lub chociaż ograniczenie przestrzeni, do której dostęp ma pozostawiony samotnie pies, to najlepsze co może zrobić kochający właściciel dla psa, który doświadcza lęku czy stresu w dowolnych okolicznościach. Dlaczego? Bo dobrze wprowadzona klatka, to miejsce w którym pies może wyluzować, a jak wiadomo organizm ma ograniczone możliwości znoszenia stresu... Co do wypowiedzi Martens i oburzenia Kalei - pies bez rodowodu jest psem w typie rasy i nic tego nie zmieni. I faktycznie sprzedawca zwyczajnie nabił Was w butelkę, bo rodowód przysługuje każdemu psu urodzonemu z miotu wyprowadzonego z rodziców, którzy mają uprawnienia hodowlane. Jeśli zaś chodzi o błędy wychowawcze - zgadzam się z tym, że odmienność właścicieli (jeden karci, drugi rozpieszcza) jest bardzo niedobra dla psa. To już lepiej chyba, jak oboje by psa karcili - przynajmniej wiedziałby, czego unikać. Agresję w wyniku pogryzienia należało przepracować - im szybciej po zdarzeniu tym lepiej (łatwiej). Ale Yorki to raczej długowieczne pieski, więc wciąż warto w ten temat zainwestować, choć będzie to praca na wiele miesięcy. Ja rozumiem problemy finansowe, ale przecież pranie tapicerki, czy wręcz wymiana mebli też nie jest za darmo. Dlatego chyba lepiej wybrać się na konsultację do behawiorysty i mieć całe meble i spokojnego, szczęśliwego psa niż wydawać na pranie tapicerki i mieć zniszczone meble i znerwicowanego psa? Kalea, w jakim mieście mieszka pies?
-
Skoro jesteś ze Śląska, to zgłoś się do Magdy Zając [URL="http://www.katowice.dogmasters.pl"]www.katowice.dogmasters.pl[/URL]. Przez internet trudno jest rozwiązać taki problem - z Magdą możesz umówić się na konsultację indywidualną. Zobaczy psy i powie, co robić, albo poleci kogoś, ktor może pomóc.
-
Burzę odwrażliwia się bardzo trudno, ale jest to możliwe. U nas pomogło stosowanie w okresie burzowym preparatu Kalm Aid (on działą dopiero po około 3 tygodniach), ale pozwolił nam rozpocząć ćwiczenia w trakcie burzy. Wczoraj nasza Kora po raz pierwszy wyszła z łazienki po rozpoczęciu burzy, żeby się z nami pobawić, popracować. W końcu zmęczyła się tak, że nawet zasnęła (burza trwała ze 3 godziny, ale nie była bardzo intensywna). Wcześniej każdą burzę spędzała w łazience, wciskając się pod szafkę umywalkową... Odpracowanie burzy zajęło 3 lata, ale warto było ;)
-
[quote name='Maja5252'] @gerta - dorzucam psu jedzenie do miski a przynajmniej próbuję, bo jego łepek zasłania całą miskę ;) Nie chcę mu tego NIGDY zabierać, ale właśnie gdy coś niebezpiecznego wpadnie, to nie chcę być pogryzionym próbując zapewnić psu bezpieczeństwo. [/QUOTE] Dlatego NIGDY nie zabieraj psu miski (chyba, że nie je - wtedy nawet jeśli nie zjadł całej porcji trzeba miskę schować), tylko dorzucaj do niej smaczne kąski. Będzie Cię witał przy misce merdaniem ogona i odda ją bez żadnej komendy spodziewając się w niej kolejnego smacznego kąska... [quote name='Maja5252'] Odebrany był od matki już w 5tym tygodniu, więc ma prawo podgryzać, gdyż suka w tym czasie jeszcze nie ma nauczone psa, kiedy może gryźć a kiedy nie :) [/QUOTE] Został zabrany od matki o 2 tygodnie za wcześnie. Trzeba zwrócić szczególną uwagę na socjalizację z innymi psami oraz na kontrolę siły gryzienia, bo efektem zabrania od matki za wcześnie mogą być problemy w kontaktach z psami oraz gryzienie bez kontroli. [quote name='Maja5252']Pies śpi na tarasie, "dom" określam jako część mieszkalną [/QUOTE] Pies gatunkowo nazywa się "Pies domowy"... Osobiście nie popieram idei trzymania psów na podwórku, bo traci się niezwykłą zaletę bliskiego kontaktu ze zwierzęciem, które jest człowiekowi niezwykle oddane. Ale cóż - lepszy taras niż łańcuch. Co do potrzeb spacerowych psa - zależy to od rasy. Psy w typie Husky potrzebują znacznie większych dystansów niż np. Yorki, czy nawet podobnej wielkości labradory. W zależności od rasy inne jest zapotrzebowanie na rodzaje aktywności (jedne psy lubią tropić, inne aportować, a jeszcze inne lubią biegać przy rowerze).
-
[quote name='paniMysza']mam nadzieję, że będzie coraz lepiej. ale jak pies wyje, szczeka i niszczy to oznacza, ze niestety nie wie, gdzie jest jego miejsce w rodzinie. ja poł roku pracowałam nad moja suczka, zeby nie sikała, nie niszczyła i nie wyła pod moja nieobecność.[/QUOTE] Może mieć też lęk separacyjny... A to jest problem psychologiczny, że się tak wyrażę "wewnętrzny", niezwiązany z relacjami w rodzinie. Z obrożą elektryczną bym uważała, bo jeśli pies szczeka z powodu lęku separacyjnego i jeszcze dostanie bodziec awersyjny, to może być z nim jeszcze gorzej. Tak dla lepszego zobrazowania - jeśli boisz się pająków, a ktoś Ci położy pająka na ręce i jeszcze porazi prądem, to strach przed pająkiem się zwiększy.