Jump to content
Dogomania

gerta

Members
  • Posts

    611
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by gerta

  1. [quote name='lunarmermaid']Wygląda to bardzo podobnie do tego co jest mojej suni. Z tym,że jej uszy nie robią się cieńsze,tylko grubsze,potem złazi sierść,robią się strupy,które odpadają wraz z uchem. No i moją sunię swędzą bardzo te uszy i ogon.cały czas trzepie uszami i je drapie,po dzisiejszej nocy mam zachlapane łóżko krwią,bo legowisko tuż obok... Jak zaczęły się problemy z ogonem to cały czas gryzła ogon,aż zarażona końcówka odpadła. Uszy już nie są ładnie zaokrąglone tylko wyglądają jakby ucięte nożyczkami na prosto. Mam nadzieję,że to jakoś opanujemy,ale jeszcze co najmniej miesiąc leczenia wątroby,ponowne badania krwi no i może wreszcie będziemy leczyć uszy...[/QUOTE] Mój bokser kilka lat temu miał podobne problemy z uszami. Nasi weterynarze zdiagnozowali to, jako zapelenie zimnych aglutynin. Leków jako takich na to nie ma - jedni weci proponowali zdrapywanie i przemywanie strupków, inni witaminy doustnie, antybiotyki tudzież leczenie autoszczepionką. A pomogło... smarowanie maścią na trudnogojące się rany - Alantan.
  2. [quote name='Nika79']Kirinna ona z nami jest dopiero tydzien pierwszego dnia nie wiedzialam jak czesto z nia wychodzic teraz zauwazylam ze jak wyjde z nia co 2h to zawsze zrobi siku lub kupe na zew. ale kurcze moze powinnam co 1.5????No bo co godzine jak wychodze to nie zawsze odrazu robi siku a raczej chce sie bawic.... nie chce jej mieszac w glowie chce zeby nauczyla sie zalatwiac na zew. i nie wiem czy powinnam wprowadzac kuwete czy mzoe lepiej nie?[/QUOTE] A jak ją karmisz? regularne posiłki i dostępność michy tylko w czasie posiłków ułatwia znacząco naukę czystości :) Apropos tego, jak często należy wychodzić z psem - zrobiłam kiedyś taki test: wyszłam z Maxem o 7 rano, a na następny spacer planowałam wyjść, jak pies pokaże, że potrzebuje. O 20 skapitulowałam. Przypięłam smycz i poszłam, chociaż on zupełnie nie wyglądał na zainteresowanego wyjściem... także wiem, że bez sikania może wytrzymać 13 godzin, a może nawet więcej. Ale spacer to nie tylko kwestia fizjologii... Dlatego wychodzimy na spacery 3 razy dziennie :) A czasem 4...
  3. [quote name='SAIKO'] Jeżeli pies nie będzie spokojny i wyciszony, to nie powinnaś zwracać uwagi na zachowania psów, a jeżeli robią coś nie tak, to powinnaś je korygować pokazując, że nie życzysz sobię takiego zachowania. Nagradzasz głaskaniem, kontaktem wzrokowym tylko psa, który jest spokojny i uległy - nie świruje.[/QUOTE] Saiko, tu bym uważała, bo pies, z którym opiekun ma interakcję częściej przy korygowaniu zachowań niż w innej sytuacji nie rozwija się tak dobrze, jak pies, którego pozytywne zachowanie jest wzmacniane. Taki przykład - odnośnie wchodzenia na łóżko - jeśli pies leży na podłodze i jest grzeczny, warto od czasu do czasu zaprosić go do wspólnego mizianka czy zabawy. Żeby zrobić to z korzyścią dla relacji - warto w takiej sytuacji zawołać psa do siebie (Imię psa+komenda na przywołanie), a gdy ten podejdzie pomiziać lub poprosić o coś jeszcze (np. siad, albo waruj). Wtedy pies uczy się kilku rzeczy na raz - 1) warto być spokojnym, bo wtedy pani zwraca uwagę na psa i chce się nim zajmować 2) warto być na podłodze/posłanku, bo wtedy takie akcje ze strony pani są zawsze przyjemne 3) warto reagować na przywołanie... Na łóżku natomiast nie ma mizianka, smaczków, przyjemności :shake:, a jak się już na nie wejdzie, to pańcia każe zejść... A co do ćwiczeń - z badań szwedzkich behawiorystów wynika, że najlepiej funkcjonują psy, które mają podobną dawkę stymulacji "intelektualnej", co ruchowej. Chodzi o taką równowagę - nie tylko bieganie i aktywność fizyczna, ale też kontakty społeczne (z psami i ludźmi), współpraca (znów z psami i ludźmi) są ważne. Najmniej problemów sprawiają psy, które mają około 6 godzin aktywności dziennie (w sumie spacerów, zabaw, pracy), w tym te, które regularnie ćwiczą posłuszeństwo.
  4. Hej, nie ma za co :roll: Wygląda na to, że masz niezłą intuicję do psów ;) A ćwiczenia z podstaw posłuszeństwa, to najlepsze co może zrobić opiekun tymczasowy dla swojego podopiecznego. Potem psu znacznie łatwiej odnaleźć się w domowej rzeczywistości u docelowego człowieka. Powodzenia! PS> Dobrze, że są tacy ludzie o dobrych sercach, jak Ty, co biorą psa do DT :multi:
  5. [quote name='Jowita84']Jeszcze jedno pytanie: czy to normalne że odpchlony pies tyle się drapie i "trzepie" uszami?[/QUOTE] Drapanie może utrzymywać się przez kilka dni, ale trzepanie uszami wskazuje raczej na problem z nimi - może być stan zapalny, grzybica, albo zwyczajnie są brudne...
  6. Jowita, po pierwsze na wszelki wypadek schowaj zabawki Rudiego i dawaj je psom wyłącznie pod kontrolą. zabawki moga być punktem zapalnym między psami, więc przez pierwsze kilka dni lepiej je po prostu schować. Jeśli pod Waszą kontrolą psy będą się grzecznie bawić, to można zostawiać im zabawki, jak Was nie ma. Jeśli chodzi o traktowanie psów - Ty jako przewodnik w domu możesz głaskać tego psa, którego chcesz, ale... dobrze jest przy tym respektować układ między psami. Jeśli Rudi jest wycofany, a Dharma bardziej ekspansywna, to on nie będzie się czuł źle, jeśli będzie mniej głaskany. Ja mam dwa psy i zwykle głaszczę je oba na raz - stojąc/siedząc w takim trójkącie. Jak się przepychały kiedyś, żeby nie dopuścić się wzajemnie do mnie, to nie głaskałam żadnego - to ja decyduję kogo będę głaskać, nie one. Co do spania w łóżku - jako DT powinnaś ten nawyk wyeliminować, bo nowy właściciel może nie chcieć psa, który śpi na łóżku. Naucz suczkę, że wszystko co fajne (głaskanie, smaczki-gryzaczki, Twoje zainteresowanie) jest na posłanku. Naucz ją komendy "zejdź" (nie koniecznie na łóżku - możesz to poćwiczyć np. na schodach lub na ławce w parku - dajesz komendę "zejdź" i naprowadzasz smaczkiem psa, na zejście z podwyższenia, gdy zejdzie nagradzasz) i jeśli wejdzie na łóżko poproś ją by zeszła używając tej komendy. Skomlenie trzeba ignorować - jak zobaczy, że nie przynosi ono skutku, to przestanie szybciej niż Ci się zdaje, ale jeśli choć raz na kilka razy zareagujecie zainteresowaniem, to będzie skomlała tym bardziej. Skoro reaguje na "ej", to optymalnie byłoby powstrzymać ją tym słowem przed wejściem na łóżko - jak zrezygnuje, można nagrodzić smakiem :) Co do picia i sikania w domu - na początku (nawet do 2 tygodni) pies może pić więcej wcale nie z powodu upału, ale ze stresu. Trzeba z takim psem wychodzić częściej na spacery i nagradzać za załatwianie się na dworzu. Zwykle na ten problem pomaga uregulowanie trybu życia - czyli micha 2x dziennie o stałych godzinach (poza posiłkami jedzenie jest niedostępne), spacery o stałych godzinach. Wtedy pies zaczyna pić także o przewidywalnych porach i sika wtedy rzadziej. Jeśli załatwianie w domu będzie się utrzymywać dłużej, to sprawdziłabym, czy suczka ma zdrowy pęcherz - przy takich mrozach mogła się przeziębić w schronisku.
  7. [quote name='Sigourney.Weaver']Wspomniałam o psach pracujących :) warto czytać ze zrozumieniem, to bardzo pomaga[/QUOTE] Właśnie, właśnie. Pies na wystawie to nie to samo co pies pracujący ;) No chyba, że jest wystawiany w klasie użytkowej :lol:
  8. [quote name='filodendron']Zofia Mrzewińska kiedyś o tym napisała, że to tak, jakby konstruować teorie o stosunkach międzyludzkich na podstawie obserwacji poczynionych w więzieniu.[/QUOTE] DOBRE :lol: Mnie jeszcze przychodzą do głowy małpy w ZOO :cool3: W końcu ewolucyjnie pochodzimy od małpy, więc wiele musimy mieć z nimi wspólnego :eviltong:
  9. [quote name='SAIKO'] Jestem zdania, że wychowując MP to można sobie od szczeniaka (tak wiem co powiesz...) ale nie gdy się go w jakimś stopniu "musztruje", a reszta rodzinki, a głównie kochana siostrzyczka ma to w nosie i całkowicie rozpieszcza szczeniaka, a później jest płacz, bek i darcie dzieciaka...;)[/QUOTE] Metody pozytywne w połączeniu ze znajomością psiej psychiki (czyli np. psich potrzeb oraz asertywnego wyznaczania granic) są doskonałe na psów po przejściach. Nie "naprawia" się takiego pieska w tydzień, ale za to efektem pracy jest stabilny pies, któremu można zaufać. [quote name='SAIKO'] [URL]http://www.americanhumane.org/interaction/human-animal-interaction-news/american-humane-association-convenes-humane-dog-training-symposium.html[/URL] Jednak podejście Millana nie jest takie złe ;) *W 2006 Jean Donaldson, dyrektor SPCA z Akademii Szkolenia Psów w San Francisco, skrytykował Millana za "fizyczną konfrontację" w stosunku do psów mających problemy z agresją i stosowaniq łańcuszków dławikowych. Krytyka została opublikowana przez American Humane Association, która zwróciła się do National Geographic z żądaniem wstrzymania emisji kolejnych odcinków Zaklinacza Psów. *W listopadzie 2009 Millan zaprosił American Humane Association do udziału w kręceniu Zaklinacza Psów. Wtedy to, wg Millana, ludzie ze Stowarzyszenia "zmienili pogląd na temat czym jest okrucieństwo". *W lutym 2010 Stowarzyszenie ogłosiło, że mimo "ostrych różnic w poglądach, które miały miejsce w przeszłości" oraz niektórych utrzymujących się kwestii spornych, American Humane Association podziela wiele tematów wspólnie z Millanem. Także w lutym 2010 American Humane Association zaprosiło Millana do udziału w sympozjum na temat humanitarnych metod szkolenia psów "do dyskusji w kwestiach problemowych". Jego metody nom stop ewoluują opierając się cały czas na podstawie relacji w stadzie/hierarchii ;)[/QUOTE] Szkoda tylko, że nie podałeś informacji DLACZEGO AHA zaprosiło Millana na to sympozjum... Otóż dlatego, że w Ameryce wielu właścicieli psów zaniedbuje podstawowe potrzeby swoich pupili - większość tam nie wychodzi z psami na spacery. A Cesar w swoim show mówi o tym, że aktywność fizyczna jest ważna i to jest zgodne z tym, co mówi każdy dobry trener. Kolejny powód to ten, że w Ameryce o wiele częściej niż w Europie usypia się psy, które przejawiają problemy behawioralne. W tamtejszych schroniskach kwarantanna trwa 7 dni - po tym czasie w wielu z nich pies przechodzi test, który ma za zadanie określić, czy nadaje się do adopcji. Test obejmuje m.in. zachowania przy misce, "otwartość" na ludzi itp. Wystarczy, że pies zawarczy na egzaminatora przy misce, by dostał etykietkę "agresywny" i został uśpiony. Nikt tam nie bierze pod uwagę, że schronisko to bardzo stresujące miejsce dla psa (mała przestrzeń, dużo psów na jednym terytorium, brak właściciela - który być może do tej pory gwarantował bezpieczeństwo, zmiana diety i rytuałów związanych z karmieniem itp.). Cesarowe show przekonało niektórych desydentów, że każdego psa można "naprawić" i liczba eutanazji spadła. Nie zmienia to jednak faktu, że metody stosowane przez Cesara są sprzeczne z najnowszymi doniesieniami naukowymi na temat behawioru psów. Niektórzy znani behawioryści (Ian Dunbar, Patricia MacConnell) mówią o tym, że Cesar stosuje metody sprzed 30-40 lat. Saiko weź jeszcze proszę pod uwagę, że podwaliny teorii dominacji i wiele z tego co piszesz o zachowaniu wilków wzięło się z obserwacji wilków w niewoli. Co ma kolosalny wpływ na efekty tych obserwacji. W naturze wilcze stado to grupa rodzinna - one są ze sobą spokrewnione - para alfa to zwykle rodzice, a pozostali członkowie stada to ich potomstwo. W niewoli często do jednej klatki (nawet bardzo dużej) wkłada się osobniki z różnych rodzin... To naprawdę wiele zmienia. Poczytaj sobie np. Raya Coppingera - on obserwował wilki w naturze i sporo o nich wie: [URL]http://www.workingdogweb.com/Coppinger.htm[/URL]
  10. [quote name='Nieprzytomna']Kochani z moją Erą coraz gorzej.. wczoraj o 23 wracałam z nią od mamy i ledwo doszłyśmy do domu! Tak się bała, ciągle się oglądała za siebie jakby miała jakąś paranoje, że ktoś za nami idzie. Myślicie, że przejdzie jej choć trochę kiedy dostanie cieczke? Narazie nie kupiliśmy klatki ale złączyliśmy fotele, położylismy między nie posłanie i przykryliśmy kocem żeby było ciemno i zachęcamy by tam spędzała czas ale narazie nie jest zainteresowana. A co myślicie o kupnie kolejnego zwierzaka? Mój partner nie chce się zgodzić na kolejnego psa ale może kot by spowodował, że Era nie bałaby się zostawać sama? Jeżeli razem by się bawili i kochali to by rozwiązało sytuacje? Proszę o odpowiedź :)[/QUOTE] Na lęk separacyjny drugi zwierzak raczej nie pomoże. Wiem, bo sama tak próbowałam pomóc mojemu psu, z zerowym skutkiem. Przed cieczką suczki mogą zachowywać się nietypowo, ale ja bym na wszelki wypadek sprawdziła, czy Era jest zdrowa.
  11. [quote name='ZXC'][B]gerta[/B] właściwie to zaczęło się ponad miesiąc temu jak się zatruł, miał biegunkę i wymioty, wtedy to zrozumiałe, że załatwił się też w domu. Zatrucie przeszło ale ten nawyk mu już został, mało tego przestał sygnalizować, że chce na dwór, jak ma potrzebę po prostu robi kupę i tyle. [/QUOTE] Oki, no to mamy przyczynę - to połowa sukcesu. Domyślam się, że w czasie choroby nie chodziliście specjalnie na dwór... Pewnie się chłopakowi zapomniało, że w domu się nie załatwia. [quote name='ZXC']Jak załatwi się w domu- to najczęściej nie reaguję, bo nie wiem jak i czy to ma sens, po prostu sprzątam, czasem na niego krzyknę. Pies ma teraz 4-5 spacerów dziennie po około 40-50 minut, wcześniej miał 3 spacery po pół godziny i nie załatwił się w domu. Wcześniej też już po 10 minutach zrobił nawet 4 kupy na dworze, a teraz zupełnie nie interesuje go załatwianie, tak jak pisałam biega, wącha itd ale się nie załatwia. .[/QUOTE] Najlepiej gdybyś nie reagowała ani Ty, ani Twoja rodzina, jak pies załatwi się w domu. Należy wtedy spokojnie posprzątać. To co powinnaś zrobić, to podłożyć pod czynności fizjologiczne odpowiednie komendy - ale o tym za chwilę (brzmi może niewiarygodnie, ale naprawdę się da!) [quote name='ZXC']Pies ma cały czas jedzenie w misce- i to chyba też jest błąd, ale tak było zawsze i problemu nie było..[/QUOTE] To jest błąd. Żeby móc łatwo przewidzieć pory wypróżnienia najlepiej jest karmić psa o stałych porach. Dorosły pies powinien jeść 2 razy dziennie jeśli jest na suchej karmie lub jedzeniu domowym. Na BARFie psy jadają raz na dobę. Stałe godziny posiłków=stałe pory załatwiania potrzeb fizjologicznych. Czas, kiedy pies się będzie załatwiał po posiłku zależy od tempa jego przemiany materii - u przeciętnego psa mniej więcej godzinę, półtorej po posiłku pies może się załatwić. Jeśli pies jada suche, to zwykle też po jedzeniu popija i w związku z tym sikanie także staje się bardziej przewidywalne. Miska dostępna na stałe powoduje różne problemy, ale jednym z nich jest to, że organizm nie jest "wyregulowany" dobowo. [quote name='ZXC']Ja jeszcze jakoś to staram się znosić, ale mój mąż ma już coraz gorsze nerwy. Oboje mamy urlop a ja już trzy razy dziś sprzątałam kupy, dwa razy musiałam myć podłogę i wyprać dywaniki, nie wspomnę o tym, że dłużej siedzę z psem na dworze niż jestem w domu...Nie chcę go oddawać, chcę mu pomóc ale nie wiem jak, nie wyobrażam sobie dłużej takiego życia.[/QUOTE] Dwa posiłki dla Twojego psa - rano stawiasz michę na 10-15 minut. Jak zje, to chowasz michę i mniej więcej za godzinę ruszasz na spacer. Jak nie zje - też chowasz michę, jego strata. Oczywiście także wychodzicie na spacer po mniej więcej godzinie. Bierzesz ze sobą smaczki i jak pies się przymierzy do załatwiania mówisz magiczne hasło, które stanie się komendą na robienie kupy (odradzam prozaiczne "kupa", bo potem człowiek się wstydzi w parku). Gdy skończy chwalisz słowami "dobry pies, dobra [I]kupa[/I]" (kupa zastąpiona Twoim hasłem). Nagradzasz smakołykiem, zabawą, głaskaniem - na początku najlepiej wszystkim na raz. Podobnie nagradzasz sikanie na dworze. Na spacerze powinna obowiązywać zasada "najpierw kupa, potem spacer" - czyli pies ma najpierw zrobić to, co należy zrobić na spacerze, a dopiero potem udajemy się w miejsce, gdzie można spotkać towarzystwo do zabawy. Wieczorem powtarzasz ćwiczenie z michą :] Generalnie po jakimś czasie nasze magiczne hasło może służyć do przypomnienia psu, że na spacerze trzeba się załatwić :) Jak się ma psa, który kocha się bawić hasło może być naprawdę bardzo przydatne. Skoro macie urlop, to jest doskonały czas na przeprowadzenie powyższego treningu :lol: Apropos 4 kup na jednym spacerze - to zdecydowanie za dużo. Zdrowy pies przy właściwym żywieniu robi 2-3 kupy na dobę, a znam też takie, co załatwiają się tylko raz.
  12. [quote name='SAIKO']Widziałem sytuacje, gdzie pracowano z psem w podobny sposób, karmiono z ręki itd itd, z tym, że pies dawał się pogłaskać lub akceptował daną osobę, gdy miała jedzenie, ale po dwóch godzinach jak chciałaby podejść, a co dopiero pogłaskać to było wrrrr.... o wsadzeniu łapy do miski nie wspomnę... i praca nie trwała dzień, dwa, wynikała z nieodpowiedniego podejścia tejże osoby. [/QUOTE] Ja widziałam 400 takich psów - w schronisku ;) Ich problemy brały się z tego, że obsługa porusza się po terenie schronu z widłami w ręku i najmniejszy przejaw strachu (np. warczenie na nich) "koryguje" poprzez przyłożenie tych wideł w odpowiednie miejsce na ciele psa lub jeśli pies jest za kratkami, to walnięcie widłami w kratę boksu. Wolontariusze przekonali 60 psów z tego towarzystwa, że warto zaufać, mimo takich a nie innych warunków ich bytowania na co dzień. "Korygując" warczenie na siebie nie osiągnęliby nic poza śladami zębów na pupie :P
  13. Patricia MacConnell "Drugi koniec smyczy" i "Z miłości do psa". Proponuję od tego zacząć :)
  14. [quote name='ZXC']Witam. Rok temu zabrałam psa ze schroniska, ma on teraz około 3 lata. Wszystko było w porządku ale pies od jakiegoś miesiąca zaczął załatwiać się w domu. Na spacerach wącha, skacze, szuka innych psów itd a kiedy wraca ze spaceru po krótkim czasie tak po prostu robi kupę lub sika w domu, wieczorne spacery też kończą się porannym sprzątaniem zabrudzonego mieszkania. Nie mam już sił, nic innego nie robię tylko sprzątam, piorę dywaniki itd, musiałam zrobić remont gdyż mocz zniszczył mi panele. Staram się wydłużać spacery ale to i tak nie pomaga. On nie sygnalizuje, że chce wyjść tylko załatwia się kiedy ma ochotę. Dodam, że przy dwójce małych dzieci, jest to tym bardziej uciążliwe. Co się dzieje z moim psem? Nie chcę, żeby znów trafił do schroniska.[/QUOTE] A co się zdarzyło miesiąc temu? Co robisz, gdy pies załatwi się w domu? Jak reagujesz w takiej sytuacji? Ile pies ma spacerów w ciągu dnia? Jak długie one są? W jakich porach jada?
  15. [quote name='ZXC']Witam. Rok temu zabrałam psa ze schroniska, ma on teraz około 3 lata. Wszystko było w porządku ale pies od jakiegoś miesiąca zaczął załatwiać się w domu. Na spacerach wącha, skacze, szuka innych psów itd a kiedy wraca ze spaceru po krótkim czasie tak po prostu robi kupę lub sika w domu, wieczorne spacery też kończą się porannym sprzątaniem zabrudzonego mieszkania. Nie mam już sił, nic innego nie robię tylko sprzątam, piorę dywaniki itd, musiałam zrobić remont gdyż mocz zniszczył mi panele. Staram się wydłużać spacery ale to i tak nie pomaga. On nie sygnalizuje, że chce wyjść tylko załatwia się kiedy ma ochotę. Dodam, że przy dwójce małych dzieci, jest to tym bardziej uciążliwe. Co się dzieje z moim psem? Nie chcę, żeby znów trafił do schroniska.[/QUOTE] A co się zdarzyło miesiąc temu? Co robisz, gdy pies załatwi się w domu? Jak reagujesz w takiej sytuacji? Ile pies ma spacerów w ciągu dnia? Jak długie one są? W jakich porach jada?
  16. [quote name='SAIKO']Mój sposób źle zastosowany może sprowokować atak (w tym sposobie chodzi o pokazanie psu, że ma się władzę na żarciem-> nie próbę rywalizacji o nie, idzie korekta, gdy pies bierze jedzenie w posiadanie, karmię psa trzymając michę w dłoniach i podając mu kilka kęsów z niej-> pies jest spokojny dostaje jedzenie, a gdy jest niespokojny to korekta (z tym, że korekta powinna być głosowa, bo jak ktoś jest niekompetentny to po kuksańcu może być ugryziony...) i podniesienie miski do góry- mając ją przed sobą, tu bardzo ważne-> nie wolno zabierać miski, ani jedzenia/zabawki za siebie, bo to daje odwrotny skutek w postaci rywalizacji.) .[/QUOTE] To jest kompletnie bez sensu! Psy ze schroniska o których pisałam były przez kilka dni karmione po prostu z ręki, bez obecności michy (znaczy był pojemnik z odmierzonym żarciem, a czasem po prostu saszetka). Potem porcja żarcia była podawana w misce, ale podzielona na części - pies dostawał 1/5 posiłku w misce (nie za darmo, za współpracę z przewodnikiem), a potem gdy kończył tę niewielką porcję, opiekun prosił psa o wykonanie prostego polecenia i dorzucał kolejny kawałek posiłku. Czego uczył się pies w ten sposób - że człowiek jest źródłem pożywienia, że nie ma nic za darmo, że żarcie jest dostępne jeśli człowiek jest w pobliżu. Przećwiczenie tego z domownikami zwykle daje efekt w postaci braku jakichkolwiek reakcji obronnych przy misce wobec domowników. Potem wystarczy przećwiczyć to z 2-3 osobami obcymi i pies uogólnia to bardzo szybko. Dlaczego? Bo taki trening jest kompletnie pozbawiony elementu stresowania psa. Twoja metoda jest bez sensu, bo pies jest zestresowany, a hormon stresu - kortyzol - u ssaków spowalnia proces uczenia się. [quote name='SAIKO']Jak najbardziej można do tego dołożyć Twój sposób z karmieniem i wrzucanie do miski żarcia z ręki. Ale z tego co zauważyłem to taka forma może mieć również formę przekupstwa i nie jest powiedziane, że zniweluje problem. Może być w stanie "co mi wrzucisz..." ale w przypadku konkretnej osoby ;). Każda metoda ma swoje wady i zalety, trzeba to robić mądrze i z rozwagą ;).[/QUOTE] Cóż nie potrafię sobie wyobrazić przekupstwa przy tego rodzaju treningu :roll:
  17. [quote name='SAIKO']...co do tego wieku jaki podałem 2-3 lata to i mój szczeniak mając 3 miesiące sadził się do chrześnicy, gdy ta postanowiła go choćby pogłaskać-> jeżeli szczeniak wiedział, że ma wyższą pozycję od dziecka (wtedy jeszcze nie bawiłem się w dominację i hierarchię) i to jeszcze obcego, to jaki był mechanizm tej reakcji, skoro obce osoby mogły go czochrać gdzie popadnie włącznie z moją siostrą- też dzieciakiem, innymi znajomymi dzieciakami? że niby obcy dzieciak, w ludzkim rozumowaniu to by pasowało, ale wg psiego, nie pasuje mi to...[/QUOTE] Saiko wyjaśnienie jest proste: pies sadził się do 2-3 letniego dziecka mając 3 miesiące, bo w swoim krótkim życiu nie widział takich dzieci zbyt wielu i nikt mu nie powiedział, że dzieci się nie podgryza i się na nie nie szczeka/nie warczy. Dodatkowo w wieku 3 miesięcy (12 tygodni) u psów ras pierwotnych jest znacząca przewaga reakcji lękowej nad ciekawością, więc naturalnym jest "przepędzanie" intruza. [quote name='SAIKO']Co z pogryzieniami i zagryzieniami dzieci, jakiś czas temu dziecko zabite przez amstaffa przy rodzicach (dziecko rodziców oczywiście), amstaff zareagował korektą, a że dla dziecka ta korekta była śmiertelna to co innego (dziecko było bardzo małe). [/QUOTE] Dziecko jest narażone na śmiertelny atak, gdyż najdelikatniejsza, a jednocześnie najważniejsza część jego ciała - czyli głowa znajduje się dokładnie na wysokości psiego pyska. Jeśli pies obojętnie jakiej rasy nie jest socjalizowany z dziećmi od małego, to reaguje wobec nich na swój psi sposób i nie wie, że uderzając kłami w czaszkę może dziecko po prostu zabić. Nie wiem o jakim zagryzieniu piszesz, ale mnie kiedyś poprosili o komentarz w tv w sprawie pogryzienia dziecka przez amstaffa. Okazało się, że "mądrzy" właściciele, jak pojawiło się dziecko, to zamiast od początku psu dziecko miło skojarzyć, to robili tak: dziecko śpi, pies jest w pokoju z nimi, jest głaskany, jest super. Dziecko się budzi/płacze/trzeba się nim zająć - pies won do łazienki. Przez 1,5 roku dziecko zwiększało swoją dobową aktywność, a pies coraz więcej czasu spędzał w łazience, mając jednocześnie jednoznaczne skojarzenie - dziecko=zamknięcie w łazience (nie sądzę, żeby łazienka była jego ulubionym miejscem w domu). Efekt - jak dziecko na czworakach szło po podłodze, a pies wypadł z łazienki, bo ktoś nieostrożnie otworzył drzwi, to złapał dzieciaka za głowę. Ja się temu psu zupełnie nie dziwię, a właściwie to dziwię się, że on nie pogryzł ich wszystkich, bo ja na jego miejscu to bym zrobiła po miesiącu takiego traktowania. [quote name='SAIKO']Wbrew panującej opinii, że pies który warczy przy misce i innych sytuacjach nie powinien być korygowany, bo zatraci w pewnym sensie sygnały ostrzegawcze i będzie kłapał na wejście zębami-> głupota jakich mało, no chyba że lejemy psa pasem przez dupe, przy każdym warknięciu... Chodziło o wybicie z tego stanu, stanu pozycjonowania innego członka stada-> to nie on jest przewodnikiem, więc mówiąc w skrócie nie ma prawa tak reagować- takim nastawieniem wobec innego członka rodziny. Ja jako przewodnik wymagam posłuszeństwa, które mi się naturalnie należy (rozwijałem ten temat wcześniej) -> pies w rodzinie ma być omegą, nie betą, ani gdzieś po środku, koniec stawiki i już, zero dyskusji z psem o status ;). A to, że ma zjeść w spokoju, to rozumiem i szanuję, ale nie tego że nikt nie ma prawa podejść w jego pobliżu choćby po zostawiony widelec...[/QUOTE] Nadal nie rozumiem po chorobę korygować warczenie przy misce, co może przynieść efekt w postaci jeszcze bardziej zażartej obrony zasobu, zamiast zwyczajnie obecność człowieka przy misce psu pozytywnie skojarzyć. U opornego psa takie ćwiczenia zajmą może z miesiąc, przeciętny już po tygodniu wita człowieka przy swojej misce merdaniem ogonem i oczekiwaniem "co fajnego mi tu wrzucisz"... Sprawdziłam tę metodę na kilkunastu psach z syndromem obrony miski po pobycie w schronisku. Efekt jest zawsze taki sam: pies wita ludzi w okolicach swojej miski merdaniem ogona. Nie ma ryzyka, że się nie uda, albo wyjdzie inaczej, niż zamierzaliśmy.
  18. [quote name='Soko']Prosty też przykład opisuje to co pisałam wcześniej. Happy leży, ja mam ochotę ją pogłaskać, zaczyna na mnie warczeć. O ile wcześniej by się rzuciła, teraz - tylko warczy i ja to bardzo doceniam. Od razu biorę rękę, a Happy się podnosi i zaczyna merdać szczęśliwie ogonem. Zabrałam od niej jakieś poczucie obowiązku że musi sama siebie bronić, wzmocniłam poczucie, że niczego nie robię jej na siłę. [/QUOTE] Soko, nie wiesz nawet, jak bardzo rozumiem to o czym piszesz :D Nasza Kora - zaraz po adopcji była kompletnie nietykalna - nie dało się jej głaskać prawie wogóle (no pod brodą dawała się drapać, ale nie daj Boże tknąć ją w plecy, czy bok, a już po głowie - masakra). Miała wygaszone warczenie - przed atakiem nieruchomiała na mgnienie oka, a potem był strzał zębami (i gryzienie do krwi - na szczęście bez szarpania). Niektórzy znajomi psiarze patrzyli na nas, jak na wariatów, gdy Korusia zaczęła warczeć w sytuacjach dyskomfortu, a my zamiast ganić ją za to z uporem maniaka wzmacnialiśmy tę reakcję pokazując psu, że ta strategia przynosi lepsze skutki niż gryzienie. Jednocześnie małymi krokami pogłębialiśmy więź. Kora nauczyła się pieszczot, po mniej więcej roku pracy zaczęła wystawiać brzuszek do głaskania. Teraz potrafi nawet ostrzegawczo kłapnąć zębami, jeśli ktoś nie respektuje warczenia i podnoszenia fafli. Ale przede wszystkim sytuacje, w których Kora kogoś straszy warczeniem zdarzają się naprawdę wyjątkowo rzadko. Jedyne co nas jeszcze "gryzie" to wspomnienia różnych akcji Kory. Jak ktoś nas odwiedza i głaszcze Korę intensywnie, nachylając się nad nią, albo pozwala jej wejść na kolana, to ja ciągle mam gulę w przełyku. Niby wiem, że jakby co, będzie ostrzegała, ale... Soko, cierpliwości - da się wyprowadzić Happy, tak jak Korę się dało :D No i żaden pies nigdy nie nauczy Cię tyle, co pies z agresją lękową.
  19. Zapraszam do nas do przedszkola na Bemowo: [URL="http://www.warszawa.dogmasters.pl"]www.warszawa.dogmasters.pl[/URL] Zajęcia odbywają się w sali, więc przy tej pogodzie dla szczeniaka na pewno lepiej :D
  20. [quote name='lexie_']@Gerta dzięki za radę z nagrywaniem, nie wpadłam na to. Jutro spróbuje zająć go smaczkiem na czas włączenia zmywarki, zobaczę jak będzie. Jeżeli nie pomoże to wypróbujemy trick z nagrywaniem. Dzisiaj jej nie włączaliśmy ale wystarczy ja otworzyć i widać jak pies robi się niespokojny...[/QUOTE] Lexie, pamiętaj tylko, że dźwięk zmywarki ma zapowiadać przyjemność, a nie odwrotnie :D Możesz też w ciągu dnia wielokrotnie otwierać zmywarkę, dawać smaka i zamykać bez włączania - dla psa wtedy otwarcie zmywarki będzie zapowiedzią przyjemności, a nie strasznego dźwięku :p Oczywiście smaka dajemy za zachowanie spokoju, a nie za zwiewanie w panice. Swoją drogą to ciekawe, jak dziwnych rzeczy może bać się pies. Moja Kora oprócz burzy miała też fobię na białe ręczniki, a na dworzu reagowała histerycznie na bałwana. Natomiast pocieszające jest to, że jak psu przechodzi jeden ze strachów, to inne też automatycznie stają się mniej straszne :multi:
  21. [quote name='SAIKO']Wiesz, że mówimy o tym samym? ;). Chcąc, czy nie chcąc to się nazywa wg psiej psychologii dominacją-właściwie rozumianą..[/QUOTE] Saiko, w słowniku języka polskiego jest taka definicja dominacji: [URL="http://sjp.pwn.pl/slownik/2555328/dominacja"][B]dominacja[/B][/URL] [B]1. [/B]«przewaga nad osobą, grupą ludzi lub państwem, umożliwiająca decydowanie o nich według swej woli» [B]2. [/B]«przewaga ilościowa, jakościowa lub znaczeniowa jednej rzeczy nad inną» Problem w tym, że mówiąc ludziom, że mają być dominantem wobec psa mówisz im, że mogą decydować o nim według własnej woli. Tyle tylko, że to nie jest prawda - decydując o psie trzeba uwzględniać to, że jest on psem - ma swoje potrzeby, swój język komunikacji, swoje widzenie świata. I ten zestaw "właściwości" psa jest słabo modyfikowalny - w sensie człowiek może np. przez jakiś czas nie wychodzić z domu z powodów ideologicznych, nadmiaru pracy itp. Pies w podobnej sytuacji zeświruje o wiele szybciej. Ale skoro to człowiek ma decydować... to cóż można nie wychodzić poza podwórko... z psem myśliwskim... a co... jeszcze bydle dołki kopie w tym ogródku, niewdzięczne... i na ludzi skacze, dominant jeden, co swoje zasady ustala... [quote name='SAIKO']Gerta, dominacja nie dotyczy wszystkich zachowań jakie pokazuje pies, jest tego całkiem sporo innych i wciskanie do wora "bo on dominuje" jest nietrafione z tym się zgadzam i sam o tym mówię jeżeli tego dotyczy temat. .[/QUOTE] Tyle, że to nie ja je do tego wora wkładam, tylko Twój ulubiony Cesar Milan (patrz teksty o zagarnianiu przestrzeni, gdy pies włazi do łóżka, czy na kanapę - a pies po prostu szuka wygodnego miejsca do spania, bo na spaniu spędza 3/4 doby) oraz ludzie, którzy oglądają jego programy, a mają problemy ze swoimi psami. [quote name='SAIKO']Aby pies nam zaufał musi mieć ku temu powody. Przewodnik stosujący psią psychologię, o której mówię naturalnie buduje więź, to na niej opiera się praca. Mówisz praktycznie o tym co CM, ja i inni popierający te metody ;). Millan takich psów jak Twoje wyprowadził masę, to on śmieje się z fanów MP, że skazują ich na eutanazję-> wywraca ich podejście do góry nogami. Jesteś dominantem w tych relacjach jak nic, dalej uważasz, że to takie straszne i nie warto nazywać rzeczy po imieniu? Przez takie mówienie "dominacja" be, wychowanie "super" ludzie mają idiotyczne podejście do sprawy dominacji w psim rozumieniu. Zamiast negować, należy edukować, dlatego uparcie staram się prostować takie myślenie nie zamykając się na sprawy, które mogą zmienić mój punkt widzenia, jednak fakty temu przeczą ;).[/QUOTE] Jeśli się kogoś edukuje to trzeba mówić tak, żeby mieć pewność, że nie wyrządzi się tym krzywdy. Jeśli mówię ludziom o psich potrzebach, o szacunku i zaufaniu, to mam 100% pewności, że człowiek pod wpływem moich wypowiedzi nie wywali psa na plecy przytrzymując przy ziemii, bo ten położył mu głowę na kolanach. Dodatkowo weź pod uwagę, że interpretacja psiego języka w programach Milana pozostawia wiele do życzenia. Przeciętny wolontariusz w schronisku lepiej interpretuje psi język niż Cesar, niestety...
  22. [quote name='Soko']gerta :modla::modla::modla::modla: za ten post :)[/QUOTE] :oops: siem zawstydziłam :oops:
  23. [quote name='Soko']No właśnie nam minął wczoraj miesiąc bez KA i jest cudownie, wcześniej podawałam, poza początkiem gdzie przez jakiś czas było codziennie, potem co tydzień i w sumie tylko jak była taka potrzeba, przed wyjazdem, albo jak jakiegoś dnia wieczorem ją roznosiło to potem rano dostawała. Teraz właśnie chcę zupełnie odstawić, ale jest pytanie, czy to nie będzie takie nagłe? Tzn. mi się wydaje że jej organizm zupełnie zapomniał o KA i go nie potrzebuje, ale nie chcę żeby coś złego z tego wynikło.[/QUOTE] My zakończyliśmy podawanie KA z dnia na dzień. Zero skutków ubocznych :D
  24. [quote name='Erica']Musiałabym sprawdzić moje notatki, ale wydaje mi się, że KA lepiej podawać jest w jednej dawce -rano. Aa, i u części psów prepart zaczyna działać dopiero po 10-14 dniach. Jest tu gdzieś na dogo zagrzebany wątek o KA - poczytaj, jest tam masa cennych uwag :)[/QUOTE] KalmAid to jest tryptofan - czyli związek ułatwiający syntezę serotoniny - hormonu "szczęścia". Żeby był łatwiej przyswajalny warto obniżyć nieco zawartość białka w diecie, bo białko działa hamująco na przyswajanie tryptofanu. Tryptofan potrzebny jest także ludziom ([URL]http://www.wigorek.pl/l-tryptofan.html[/URL]; [URL]http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/dieta-w-chorobie/dieta-na-stres-lagodzi-jego-skutki-i-wzmacnia-odpornosc-na-stres_36815.html[/URL]). Ale generalnie skutki podawania suplementu diety widać po 2 tygodniach. Lepsze efekty daje podanie razem z tryptofanem witaminy B complex, ale dawkę trzeba ustalić z weterynarzem (bo witaminy z grupy B nie są obojętne dla organizmu). [quote name='Erica']A gdyby tak dawać psu jeść w porze włączania zmywarki? Pies słyszy zmywarkę, zaczyna się bać, "Oooo, obiad!"[/QUOTE] Można byłoby skojarzyć dźwięki ze zmywarki z otrzymywaniem ulubionego smaczka. Ja bym do tego zastosowała nagranie - żeby można było stopniować natężenie dźwięków zmywarki. Czyli nagrałabym urządzenie, sprawdziłabym, czy problemem jest tylko dźwięk (bo wiecie, zmywarka też pachnie...) i jeśli tak, to: - odtwarzałabym cichutko dźwięk, który byłby zapowiedzią ulubionego gryzaczka. w trakcie gryzienia stopniowo zwiększałabym natężenie dźwięku, pracując stale z psem "w błogostanie", czyli nie dopuszczając do zdenerwowania. KalmAid w okresie największych burz, odwrażliwianie na dźwięki grzmotów za pomocą nagrań, przyniosło na tyle radykalną poprawę, że w tym roku po raz pierwszy sucz wyglądała przez okno zaciekawiona fajerwerkami (no nie, żeby wytrzymała całe 30 minut z nosem w szybie, ale nie było paniki jak w poprzednich latach, bynajmniej).
  25. [quote name='SAIKO']Z tego co rozumiem, Ty pracujesz skupiając się na rozwiązaniu konkretnego problemu [/QUOTE] Źle rozumiesz. Ja pracuję skupiając się nad tym, żeby człowiek i pies wiedli szczęśliwe, harmonijne życie. I niepotrzebne mi jest do tego przechodzenie przez drzwi przed psem, ani magiczna energia, ani ustalanie hierarchi. Ino tylko zasady, konsekwencja i szacunek wzajemny (z naciskiem na wzajemny, a nie szacunek psa wobec właściciela). Kursantom tłumaczę, jakie potrzeby ma ich pies - bo owszem niejednego właściciela widziałam z psem problemowym, ale w 99 na 100 okazywało się, że a to pies chodzi na dwa dziesięciominutowe spacery dziennie (a raz to miałam klienta, który na spacer wychodził raz w tygodniu - wyżeł wajmarski, kurna olek, że też to komuś wpadło do głowy, że takiemu psu wystarczy ogród:( ), a to właściciel raz mu pozwala leżęć na kanapie, a innego dnia wali go za to po łbie, a to od czasu do czasu pod wpływem idiotycznych show w telewizji przewracają swojego psa na plecy i przyciskają do ziemii, bo... pies jak do tej pory próbował się z nimi pobawić w podgryzanie, ale tym razem się im to nie spodobało (i bynajmniej nie chodzi o to, że złapał ich za mocno, ale raczej że pewien GURU poinformował ich, że takie zabawy są niewłaściwe, bo pies ich DOMINUJE). Jedyne psy, z którymi odpracowuję konkretne problemy, to moje własne. Bo to są psy po przejściach - jeden zanim do mnie przyszedł w wieku 10 miesięcy był w schronie 3 razy - ma lęk separacyjny - zostawiony sam potrafił przerobić na sieczkę dowolne przedmioty i śmiem twierdzić, że każdy z jego 4 poprzednich właścicieli walił go po łbie po pwrocie do domu, zamiast mu pomóc. Dziś zostaje sam w nowym miejscu i ... czeka spokojnie na nasz powrót. A sucz moja - cóż przez 3 lata żyła w kompletnej izolacji od psów i ludzi, bo jej pańcia miała domek z ogródkiem i nie wychodziła na żadne spacery (przecież suczka miała się gdzie "wybiegać"). Dlatego na dzień dobry pogryzła nas i wszystkich naszych bliskich znajomych. Gdybym zastosowała metody polecane przez Ciebie to dziś już pewnie byłaby uśpiona (bo nawet kilku wetów, którzy nie umieli jej zbadać pomimo kagańca na pysku mówiło, że "takie psy to się usypia"). A dziś - obcy człowiek witając się z nią wytargał ją za fafle, a ona merdała do niego ogonem, jak najnormalniejszy pies świata. Przy takich psach teorię dominacji można sobie w buty wsadzić. Tylko nawiązanie więzi, wypracowanie zaufania, wprowadzenie zasad może w takiej sytuacji pomóc. A podstawą wszystkiego jest posłuszeństwo - co by pies rozumiał czego od niego chcę.
×
×
  • Create New...