Jump to content
Dogomania

gerta

Members
  • Posts

    611
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by gerta

  1. [quote name='asiak_kasia']Ja osobiscie uwazam, że mniej szkody robią dobrze dopasowane kolce, niż łańcuszek czy dławik. Wydaje się to bardziej humanitarne, ale tak naprawde podduszanie psa, dla mnie wcale takie nie jest. [/QUOTE] Masz rację - ucisk z kolczatki jest rozłożony bardziej równomiernie na szyi psa. Polecam mały eksperyment z obydwoma narzędziami na własnym nadgarsku. Zacisnąć i zobaczycie, że kolce są "milsze".
  2. [quote name='asiak_kasia']Natomiast, nie zgodzę się z tym, że każdego psa trzeba szkolić tylko i wyłacznie pozytywnie, a kolce to tylko zło. Super, że metody pozytywne działają w Twoim i kogoś tam przypadku, super, że działają w wiekszości psów, u moich tez, ale są sytuacje, psy, momenty, kiedy użycie mniej pozytywnych metod tez jest wskazane. [/QUOTE] asiak_kasia, ja szkolę psy już kilka lat. Robię zajęcia dla tych, co ciągną na smyczy. Ale najwięcej psów ciągników spotkałam w schroniskach (Celestynów, Paluch, a teraz Boguszyce). Właśnie w schroniskach ćwiczymy pozytywne metody nauki chodzenia na smyczy i próbę mam sporą, bo tak coś bliżej 200 osobników :D Zdarzało mi się prowadzać psy na dwóch smyczach, bo jeden wolontariusz albo nawet ja sama nie był w stanie utrzymać wariata, ale jeszcze nie sięgnęłam w tym temacie po kolce (no i w schronisku raczej nie sięgnę). Ja nie wykluczam awersji, bo może i nadejdzie taki moment, że innego wyjścia nie będzie, ale... dla mnie to jest ostateczna ostateczność, a nie środek pierwszego reagowania, bo pies komuś nadwyrężył mięśnie. Jeśli schroniskowiec może chodzić na luźnej smyczy po 3-4 spacerach, to pies domowy powinien opanować tę umiejętność teoretycznie w ciągu max 2 dni :p
  3. [quote name='asiak_kasia'] Ja zapraszam i bardzo bym chciała, zebyś wzięła na spacer moją starszą sukę, na zwykłej obroży, idąc przez środek wsi. Dodatkowo dodam, ze suka jest bardzo grzeczną i posłuszna, tylko no, nie lubi jak jej się ktoś pakuję w przestrzeń osobistą :diabloti:[/QUOTE] Też bym chciała, żeby Twoja suczka nauczyła się grzecznie chodzić na zwykłej obroży. W końcu o to chyba chodzi, żeby pies bez przymusu z nami współpracował :lol: Jeśli chciałabyś z nią popracować, zapraszam na szkolenie z chodzenia na luźnej smyczy ew. indywidualne konsultacje.
  4. [quote name='Beatrx']jeśli ktoś wali psa kolcami na widok każdego psa albo po prostu ściąga smycz wbijając psu kolce to owszem, może spowodować agresję. prawidłowo użyta korekta, kiedy pies wie za co dostaje agresji nie spowoduje. a rada z psią szkołą super, tylko że za dużo psów na placu zachowuje się jak aniołki, a poza placem mają właściciela w czterech literach. już nie mówiąc o tym, że dziewczyna miała zwichnięty bark, więc co jak co ale efekt praktycznie natychmiastowe dla jej zdrowia są potrzebne.[/QUOTE] Beatrx, sorki, ale czy początkujący właściciel bez pomocy trenera, który ma chociaż blade pojęcie może poprawnie użyć korekty? No proszę Cię... Apropos psiej szkoły i zachowania psów na placu vs. zachowanie poza placem - też znam wiele takich psów i właścicieli. Problem polega na tym, że oni zazwyczaj pracują wyłącznie na zajęciach i nie stosują konsekwentnie zaproponowanych metod poza placem. To dlatego właśnie szkolenie na majówce o którym wspomniałam było bardzo skuteczne, bo ja trener miałam okazję pomóc właścicielom przenieść ćwiczenia z placu na zwykły spacer... W ciągu 5 dni na majówce dwa największe ciągniki nauczyły się mijać inne psy lub podchodzić do nich na luźnej smyczy. Czy to nie jest wystarczająco "natychmiastowy" rezultat? Oczywiście po powrocie do domów trzeba było odpracować temat we własnym parku, bo na wyjeździe psy były znajome, więc mniej atrakcyjne niż te z parku. Z tego co wiem jednak obyło się bez kolców :D
  5. [quote name='PaulinaBemol']to ja mam pytanie a co jak pies ciągnie [B]tylko [/B]do psa normalnie ładnie chodzi na luźnej smyczy...bo wtedy to zmiany kierunków, siadanie etc nie zdają egzaminu. jeszcze jedno a jak nauczyć ładnego witania się, spokojnego nie na hurra! bo mój wpada całym impetem na kumpla co z wiadomych powodów często nie spotyka się z miłym przyjęciem. jest inna metoda niż podchodzenie pies ciągnie/za bardzo się ekscytuje odchodze i tak w kółko aż ładnie podejdzie? (przepraszam że się wcięłam :oops:)[/QUOTE] Odchodzenie jak to napisałaś "w kółko" to podstawa, ale trzeba pamiętać, że stan w jakim znajduje się ten drugi pies też ma znaczenie. Ćwiczenia z psem pomocnikiem w pozycji siad/waruj zwykle pomagają (łatwiej je wykonać). Poza tym trzeba psa nauczyć opanowywania emocji w różnych sytuacjach - przed jedzeniem, wyjściem na spacer, w trakcie zabawy z Tobą...
  6. [quote name='asiak_kasia']Gerta, kolczatka [U]nie służyła nigdy[/U] do oduczenia ciągnięcia psa :roll: To jest narzędzie służące do [B]korygowania niepożądanego zachowania[/B], poprzez krótki impuls, w tym przypadku mało przyjemny ból. Typowa awersja. Także polecam jednak poczytać na ten temat a potem szerzyć wiedzę "podwórkowa" I tak jak już wczesniej napisałam, kolce to nie jest remedium, to jest tylko i wyłącznie alternatywna opcja, która ma pomóc w uzyskaniu poprawnego zachowania, a zeby piesek się nauczył ładnie z innymi witac, musi te pieski poznawać, ale nie na swoich warunkach, tylko na warunkach swojego człowieka. I tu się zgadzamy, prawda? [/QUOTE] A możesz podać źródła według których kolczatka nie służyła do oduczenia ciągnięcia na smyczy? Jakoś w dawnych książkach była polecana dla psów silnych, agresywnych dla uzyskania lepszej kontroli nad nimi właśnie na smyczy. Nie spotkałam się z propozycją użycia jej dla psa, który grzecznie chodzi na smyczy przy nodze i nie pobudza się na widok innych psów :roll: I z jednym się zgadzam - witanie z pieskami na naszych warunkach, tyle że nie za cenę karania kolcami. [quote name='asiak_kasia']Oczywiście, można z pieskiem wychodzić w srodku nocy i jeździć do lasu w nadziei, że nie spotkamy zadnego pieska, a nasz nauczy się idealnego chodzenia przy nodze, ale serio? Mało kogo stac na takie poświęcenie, bo jest jeszcze, praca, dom i jakies zycie poza psem. [/QUOTE] Faktycznie zorganizowanie sobie kilku (4-5 spacerów) w celach szkoleniowych to zbyt duży wysiłek dla właściciela. Ciekawe, że ciąganie się z psem na smyczy nie jest wysiłkiem... [quote name='asiak_kasia']Ogólnie zgadzam się z tym co piszesz, bo nie mozna tylko korygować, trzeba psu pokazać zachowanie jakie chcemy i jakie zostanie nagrodzone. Tylko jak dotrzec do psa wijącego się, skomlącego i ogólnie w fiksacji? Chętnie się dowiem :) [/QUOTE] No właśnie cały koncept polega na tym, żeby nauczyć gdy nie ma innych psów, a potem ćwiczyć coraz bliżej nich (czy też innych "rozpraszaczy" powodujących szaleństwo na smyczy). Mało tego trzeba też nauczyć psa panować nad emocjami. To naprawdę nie zajmuje aż tak dużo czasu - tylko trzeba wiedzieć jak :) [quote name='asiak_kasia']I uwielbiam skrajnych pozytywistów, którzy są święcie przekonani o słuszności swojej teorii i tym, że będzie ona pasować do każdego pieska. :diabloti:[/QUOTE] Może nie do każdego, ale jednak trochę tych psów przeszło przez moje ręce i jakoś bez kolców się dało. Za to psów z efektami ubocznymi "po kolcach" także miałam pod opieką sporo, więc wiem o czym piszę. [quote name='asiak_kasia']ad. kastracji ciągnięcie na smyczy i kastracja ma niewiele wspolnego, dorastanie i olewanie polecen przewodnika, plus wzmożone zainteresowanie pieskami, MOŻE być efektem burzy hormonalnej wziązanej z dorastaniem, czy testosteronem, także z łaski swojej nie rób z ludzi do okoła gupich, bo pytanie zadane nie bez powodu ;) [/QUOTE] Olewanie poleceń przewodnika w okresie dojrzewania owszem, ale to jest zwykle krótki okres i dotyczy praktycznie wszystkich aspektów wspólnego życia (czyli pies nie tylko ciagnie, ale też nie wraca na zawołanie, nie wykonuje poleceń - to nie jest ten przypadek, bo autorka pisze, że psa może odwołać od tychże psów). Zastosowanie kolczatki w okresie dorastania może pogłębić problem, bo oprócz "drażnienia" chemicznego za pomocą hormonów pies będzie "łaskotany po szyi", co jest po prostu frustrujące.
  7. [quote name='WiedźmOla']O przepraszam, ale ja miałam od razu wyrośniętego psa, a nie małą kuleczkę, której na wszystko pozwalałam ;) [/QUOTE] No to opcje są dwie: - ktoś się cieżko napracował przed Tobą, żeby psa nauczyć ciągnięcia na smyczy - pies nie miał okazji nauczyć się chodzenia na smyczy Wbrew pozorom drugi przypadek jest o wiele łatwiejszy - konsekwentne zmiany kierunku, wprowadzenie komendy na ładne chodzenie i odpowiednie nagrody zadziałają szybko. Jeśli masz do czynienia z psem, którego ktoś skutecznie nauczył ciągnąć na smyczy, to nauka ładnego chodzenia potrwa dłużej, ale kolce naprawdę nie są do tego potrzebne. Poza agresją smyczową wobec psów miałam do czynienia z nieufnością do ludzi (objawiającą się wyłącznie na smyczy) oraz agresją wobec osób, które próbują dotknąć obroży lub przypiąć smycz :( Wszystko u psów, które były zbyć wrażliwe na zastosowanie kolców, a ktoś usiłował za ich pomocą rozwiązać problem. Nie wiesz, czy Twój pies jest "twardy", czy właśnie jest takim wrażliwcem. Zanim sięgniesz po kolce, daj mu szanse - naucz go komendy i ćwicz, ćwicz, ćwicz...
  8. [quote name='asiak_kasia']A do tego powiedz mi, ile on ma lat/ miesiecy? Ma jajka? Bo takie zachowanie to może byc nic innego jak efekt dorastania, wtedy hormony walą w dekiel i się pieskom przestawia w łepetynie.[/QUOTE] Kastracja nie wpływa na ciągnięcie na smyczy. Generalnie ciągnięcia na smyczy uczą psa właściciele, najczęściej zaczynają już po 2-3 dniach od kiedy zaczynają ze szczeniakiem wychodzić na smyczy na spacer. Zamiast wtedy nauczyć psa komendy oznaczającej wspólne, grzeczne spacerowanie pozwalają maluchowi ciągnąć do innych psów, ludzi, krzaków i czego tam się jeszcze da. Ma nagrody, to stara się coraz bardziej. A oni jak mała rozkoszna kulka przestaje ważyć 5kg, a osiąga rozmiar docelowy 35kg zakładają biedakowi kolce "bo ciągnie futrzak niemiłosiernie". Skoro ktoś nauczył psa ciągnąć na smyczy, to niech kolce założy sobie na nadgarstek - może zmotywuje go ona do skutecznej pracy nad szkoleniem psa...
  9. [quote name='asiak_kasia'] odnośnie kolczatki, nawet laik jest w stanie dopasować kolce, o ile podejdzie do tego z głową i poczyta, nie sądzę, żeby trzeba było WiedźmOli o tym mowić dodatkowo. [/QUOTE] Asiak_kasia niestety mylisz się. Laik nie dobierze kolczatki poprawnie, bo zwykle nawet obsługa w sklepie nie potrafi wyjaśnić, jak powinna być dobrana kolczatka. Poza tym po co kupować kolce, skoro prawidłowo zastosowane potrzebne są dosłownie na 1-2 spacery? Intencją twórców tego narzędzia szkoleniowego było szybkie rozwiązanie problemu ciągnięcia na smyczy. Dlaczego zatem połowa psów w parku ma na szyi korale z kolcami??? [quote name='asiak_kasia']Mało tego, musi nad psem zapanować, i to bezwzględnie, co w sytuacji kiedy piesek bedzie chciał się przywitac z agresorem? Co w wielu miliardach sytuacji, kiedy nie ma czasu na reakcję i "cwiczenie" komendy na grzecznych i kochanych pieskach? Co w końcu z utrwalaniem się zachowania " jak mocno ciągne dostanę co co chce" ? [/QUOTE] Przede wszystkim żadne z powyższych nie jest argunementem za tym, by odkładać trening, a zamiast tego kupować kolce. Po drugie - w każdym nawet najgęściej zapsionym mieście są miejsca, w których można spacerować tak, żeby nie spotykać innych psów. Można jeździć z psem na spacery poza miasto przez jakiś czas, żeby nie utrwalać zachowania (napisałam o tym w moim poście też). Nauka chodzenia na smyczy może być zrobiona w ciągu 4 spacerów - nie żartuję takie właśnie miewam efekty w programie Fajny Pies - konsekwentny wolontariusz i naprawdę idzie to zrobić. Nie demonizujmy zatem "lat praktyki koniecznych do osiągnięcia sukcesu". [quote name='asiak_kasia']Pięknie i cudownie było by zyć w świecie samych pozytywów, niestety tak nie jest. W tej konkretnej sytuacji dobrze dobrana kolczatka pomoże psa "obudzić" z tego szału jaki odstawia na widok pieska. A to, że trzeba dodatkowo w kontrolowanych warunkach go uczyć poprawnego zachowania jest chyba oczywiste. I wybacz, ale nie jestem zwolennikiem pchana psu do pyska smaków, którymi pluje, bo mozg mu się "zablokował" na misji piesek :)[/QUOTE] Nawet dobrze dobrana kolczatka wrażliwemu psu może zrobić więcej krzywdy niż to warto. Smaczkiem to się najwyżej udławić może, albo zatruć jeśli właściciel da mu w tym charakterze coś nieświeżego... Poza tym ja nie pisałam, żeby psu smaczki dawać, jak jest skupiony na innych psach :angryy: Pisałam, żeby zmienić kierunek i nagrodzić, gdy jest obok pańci - a to wcale nie musi być nagroda w postaci jedzenia. Ja naprawdę nie rozumiem tego parcia na bodźce bólowe. Psy o wiele lepiej uczą się, gdy mają jasno postawione wymagania i wiedzą co może im przynieść korzyści. Ostatnio na majówce z psami miałam 2 takie psy, które ciągnęły jak w zaprzęgu - nie ważne co było "na widoku". Majówka trwała 5 dni i oba po tych kilku dniach chodzą na smyczy bardzo ładnie. Ćwiczenia grupowe, [U][B]konsekwencja[/B][/U] i lekka zmiana narzędzi (zamiast flexi zwykła smycz, zamiast obroży szeleczki) dały piorunujące efekty. Co prawda pierwsze dwa dni właścicielom kręciło się w głowie i mieli zakwasy od dreptania w kółko, ale warto było.
  10. Kurcze, a dlaczego nikt nie poradził WiedźmOli, żeby poszła po prostu na grupowe zajęcia z psem, na których ten mógłby poćwiczyć spokojne witanie się z innymi psami? Dlaczego doradzacie niedoświadczonej właścicielce dławiki i kolce, zamiast wysłać ją po prostu na plac szkoleniowy? Przecież pies, który jest pozytywnie nastawiony do innych psów, jak dostanie kolcami może skojarzyć obecność innego psa z nieprzyjemnym doznaniem i wtedy... zacznie się jazda p.t. agresja smyczowa. asiak_kasia - piszesz: dobrze dopasuj kolce - myślisz, że laik wie co to zdanie oznacza? Albo może w sklepie z kolcami ktoś poprawnie doradzi? Znam dziesiątki właścicieli, którzy założyli kolce i... chodzą na wszystkie spacery w kolcach od miesięcy, a psy dalej ciągną jak parowozy. Na dodatek kolce ranią ich psy, bo są niepoprawnie dobrane (i opcje są różne - kolce za luźne lub wręcz przeciwnie za krótkie; znam kilka psów, które na kolcach chodziły na smyczy typu flexi - o zgrozo!). Zamiast po prostu nauczyć psa komendy "idziemy" tak, żeby pies minął stado psów nie zwracając na nie uwagi. To jest wykonalne - w zależności od samozaparcia i konsekwencji właściciela do zrobienia w ciągu kilku tygodni. WidźmOla zacznij od ćwiczenia komendy "idziemy" w miejscu, gdzie nie ma innych psów. Gdy pies napnie smycz zmieniaj kierunek ruchu wydając komendę i nagradzając psa, gdy znajdzie się obok Ciebie. Rób to konsekwentnie do bólu (czyli nie ma, że lekko niapięta smycz jest OK). Na obecność obcych psów reaguj z takiej odległości, by Twój pies był w stanie się wycofać. A zabawa z innymi psami niech będzie nagrodą za wykonanie ćwiczeń (tu uważaj - odległość od nich musi być tak duża, żeby pies się nie nakręcił, tylko z sukcesem z Tobą pracował). Oczywiście całość ćwicz wyłącznie na zwykłej smyczy o długości ok. 2 m. Na etapie nauki unikaj sytuacji, w których to zachowanie mogłoby się wzmacniać, ale staraj się podchodzić coraz bliżej innych psów na luźnej smyczy. No i to co pisałam wyżej - zajęcia w grupie byłyby dla Was doskonałym sposobem na rozwiązanie problemu.
  11. [quote name='heidy']Witam Mam mały problem z 9 letnim pieskiem. Adoptowałam go ze schroniska 3 tygodnie temu. Na początku piesek był trochę przestraszony, wogóle nie szczekał i na każdego obcego człowieka reagował obojętnie. Po 2 tygodniach pobytu w domu, podczas wizyty gości piesek zaczął atakować nogawki od spodni gości(gdy stawali od stołu). Myślałam, że jest to jednorazowa sytuacja ale niestety przy kolejnej wizycie (tym razem jednej osoby) piesek znowu próbował złapać za nogawkę. Nie szarpie tylko tak jakby atakował i zostawiał. Poza tym piesek chyba sie już zadomowił bo każdą obcą osobę przychodzącą do domu obszczekuje dość intensywnie. Może ktoś też ma problem z tym łapaniem za nogawkę i może poradzić jak temu zapobiec i oduczyć pieska. Dodam tylko że ani mnie ani męża nie złapał nigdy za nogawkę tylko atakuje obcych.[/QUOTE] Tego rodzaju problemy należy skonsultowac na żywo z behawiorystą lub trenerem, bo niewinne łapanie za nogawki może przerodzić się w poważny problem z agresją szybciej niż się może wydawać. Natomiast na tym etapie można też odpracować niechęć do obcych i warto się tym zająć, zanim dojdzie do poważniejszego incydentu. Na początek proponuję zapobiegać zachowaniu - czyli, jak goście mają przyjść/wyjść właściciele proponują psu gryzienie smaczka na posłanku, żeby ten nie mógł zajmować się ludzkimi nogawkami, a jednocześnie wizyty gości miał pozytywnie skojarzone.
  12. Pięciomiesięczna suczka tydzień po adopcji nie będzie załatwiać się poza domem, bo... nie miała okazji nauczyć się tego w schronisku. Trzeba jej zrobić normalny trening czystości tak, jakby miała 8 tygodni (czyli spacer po każdym spaniu, jedzeniu, ostrej zabawie; za wpadki ignor, za siusiu na dworze super nagroda - nie tylko pochwała). Jeśli chodzi o nadpobudliwość ruchową - proponuję zapewnić jej odpowiednie smaczne gryzaki, które pomogą utrzymać ją na miejscu. Najlepiej robić sesje wspólnego gryzienia tychże (Wy trzymacie smaka, kórego ona obrabia). Ćwiczenia z klikerem zacznijcie od nagradzania jej za spontaniczne spoglądanie na Was choćby na chwilę. Wbrew pozorom ćwiczenia "biegane" powinniście wyważyć - pies od biegania za piłką dodatkowo się nakręca. Lepiej jest chować piłkę i kazać jej szukać zabawki po domu niż ćwiczyć aportowanie. Zaangażuje w ten sposób nos i nieco zwolni. Osobiście radziłabym jak najszybciej wybrać się z małą na szkolenie. Trener pomoże wtedy dobrać ćwiczenia tak, żeby wyciszyć małą.
  13. [quote name='nocny5']Witam, ja mam bardzo podobnie. Mam 3,5, może 4 miesięcznego psa, kundelka i również nie przepada za ludzmi. Psy uwielbia, ludzi generalnie toleruje, podchodzi do nich, przechodzi obok i jest ok, ale gdy tylko ktoś się pochwyli i spóbuje pogłasać to ogon podwija i chowa się za mnie :-) Ehh, chyba będę go musiał zabrać do galerii handlowej.[/QUOTE] Zabierz go do przedszkola i to jak najszybciej... Brak socjalizacji u psa, który reaguje lękowo może rozwinąć się w reakcje agresywne.
  14. [quote name='Frodosław']Witam, mam półrocznego szczeniaka, którego rozpocząłem jakiś czas temu poznawać z innymi pieskami, wszystko było w porządku do czasu, kiedy w ostatni weekend został zaatakowany przez sunię i dość mocno poturbowany... od tego czasu wychodzi z domu, ale po kilkunastu metrach się zatrzymuje i nie chce iść dalej nie wiem jak sobie z tym poradzić, na wybieg z pieskami ostatnio go zanoszę (tam został poturbowany) i przy innych psach jest coraz pewniejszy siebie, ale droga na wybieg lub na jakikolwiek spacer jest masakrą. pomocy!!![/QUOTE] Stopniowo i spokojnie pokaż maluchowi, że świat jest dobry. Zabierz na spacer zabawki, smaczki i jak maluch grzecznie idzie - baw się z nim i nagradzaj smakami. Jak się zatrzyma - zachęć, żeby podszedł do Ciebie i znów się pobaw... Poproś znajomego psiarza, żeby spotkał się z Tobą na trasie na wybieg - oczywiście z psem, którego Twój lubi. Wtedy pewnie będzie łatwiej dojść do celu. Na przyszłość - nie dopuszczaj do sytuacji, gdy inny pies atakuje szczeniaka. A jeśli już dojdzie do takiej sytuacji, to po pierwsze - nie zabieraj psa z miejsca zdarzenia natychmiast, ale doprowadź do tego, by kontakt z agresorem zakończył się pozytywnie - czyli agresor zabezpieczony smyczą i/lub kagańcem, a szczeniak ma możliwość swobodnie odetchnąć obok niego. Po drugie pójdź do weta po środki uspokajające oddziałujące na pamięć krótkotrwałą (masz na to mniej niż godzinę). Dzięki temu trauma będzie mniejsza.
  15. [quote name='agnieszka.anna'][COLOR=#000000][FONT=verdana]Potrafi załatwić się na dworze, za co jest chwalona smakołykami i głaskaniem, ale po przyjściu do domu leje i dostaje reprymendy. Nie wiem co robić. To jest już większe szczenię i sika niemało… [/FONT][/COLOR][/QUOTE] Reprymendy są całkowicie zbędne. Mogą spowodować, że pies przestanie załatwiać się przy Was i wtedy to dopiero będzie kłopot... (na spacerze nie da rady, w domu będzie szukać miejsc niewidocznych dla człowieka - sprzątnięcie świeżej kałuzy to pikuś w porównaniu z zaschniętym moczem za szafą). Nagradzamy za sikanie na zewnątrz i niedopuszczamy do wpadek - czyli spacer po każdej drzemce, posiłku, zabawie i w odstępach co 2-3 godziny (w tym co najmniej jedna pobudka w środku nocy). Jak się poprawnie prowadzi trening czystości po miesiącu wpadki zdarzają się sporadycznie albo wcale.
  16. [quote name='sandrus344']Dziekuje za pocieszajaca odpowiedz. Amam pytanie jak pani reagowala w chwilach ataku paniki? Moj pies na widok jakiegokolwiek czlowieka zaczyna wic sie na smyczy jak dziki przerazony pies.. Straszny jak dla mnie widok w psich oczach nie powinno byc tyle paniki. Tak jak pisalam wczesniej staram sie miec jak najlepszy kontaky z psiakiem, codziennie cwiczymy sztuczki komendy zarowno w domu jak i na dworze codziennie chodzimy na spotkania osiedlowych psiarzy gdzie psiak biega miedzy ludzmi z innymi psami ok 1-2 godziny staram sie budowac w nim zaufanie jak tylko potrafie.. Niestety nie jestem w stanie stopniowac mu ilosci mijanych ludzi gdyz mieszkamy raczej w gesto zaludnionym miejscu i chcial nie chcial mijamy sporo ludzi podczas spacerow. Boje sie by lek nie poglebil mu sie jeszcze bardziej lub nie przerodzil sie w agresje.[/QUOTE] Psy reagujące pobudliwie na ludzi czy inne psy zapraszam na szkolenie Mój pies jest spokojny ([URL]http://www.warszawa.dogmasters.pl/szkolenie-psow/kursy-tematyczne-dla-psow/moj-pies-jest-spokojny[/URL]). Jeśli psiak jak piszesz zna podstawowe polecenia to na pewno dacie radę na tego rodzaju zajęciach. Uczymy tam, jak spowodować, by pies umiał zrelaksować się w różnych sytuacjach :) Kolejna edycja tego szkolenia rusza już w sobotę 11 maja.
  17. Już w najbliższą sobotę ruszają zajęcia psiego przedszkola na Mokotowie - w soboty o 16:30 Za tydzień rusza też grupa na Bemowie - w soboty o 10:45 Więcej informacji o programie zajęć na anszej stronie: [URL]http://www.warszawa.dogmasters.pl/szkolenie-psow/przedszkole-dla-szczeniat[/URL] Natomiast zdjęcia z poprzendich grup na naszym profilu na Facebooku: [URL]http://www.facebook.com/media/set/?set=a.528637653848257.118679.186960781349281&type=3[/URL] Zapraszam :D
  18. [quote name='adziambo']Witam, witam! Obiecuję, że będę wszystko skrzętnie opisywać ;)[/QUOTE] Też się wzruszyłam opisem pierwszego spotkania, bo przypomina mi nasze pierwsze spotkanie z drugim adoptowanym psem :D Pamiętaj, żeby przez pierwsze tygodnie nie puszczać suczki luzem poza ogrodzonym terenem. Dopóki Was dobrze nie pozna i nie nauczy się wracać na zawołanie może to być dla niej niebezpieczne (wystraszy się, ucieknie i nie trafi do domu...). Żeby mogła się wybiegać warto zaopatrzyć się w długą linę 10-15m i na niej ćwiczyć przywołanie :) Trzymam kciuki za kota, bo z dzieckiem z opisu sądząc nie będzie problemu!
  19. [quote name='zen1atta']No oczywiscie, masz racje. Rzuce robote i bede przez caly dzien pracowac z psem. [/QUOTE] Przecież większość właścicieli psów pracuje. I duża część z nich mimo to uczy swoje psy bez użycia kolczatki, chodzenia na luźnej smyczy. [quote name='zen1atta']Z psem juz dawno wychodzilaby codziennie sasiadka, bo oferowala pomoc, ale to starsza dama, wiec dla jej i psa bezpieczenstwa dopoki pies nie bedzie chodzil w 99% sytuacji na luznej smyczy, dopoty bedzie siedzial przez 9 godzin w domu (mieszkam sama, psem zajmuje sie moja mama lub kolezanka w weekendy, kiedy jestem na uczelnii). [/QUOTE] A próbowałaś wyjść z psem i sąsiadką lub mamą na spacer? U nas było tak, że zanim mój pierwszy pies nauczył się ładnie chodzić na smyczy wychodził czasem z moim Tatą (Tato miał 70 lat i też nie należał do herosów). Zadziwiło mnie to, jak spokojnie przy nim zachowywał się mój pies. [quote name='zen1atta']Nie zakladam psu kolczatki na spacerze zaraz po pracy, jedynie podpinam drugi koniec smyczy do obrozy, bo po "efekcie" kolczatki pies reaguje podobnie na korrekte na obrozy.[/QUOTE] Skoro decydujesz się na używanie kolczatki, to Twoja decyzja i Twoja sprawa. Ja nauczyłam moje chodzenia na smyczy bez kolczatki i bez korekty obrożą. Reagują na korektę słowną (nie). I tak uczę psy na moich zajęciach. Nie twierdzę, że się to załatwi w 2 godziny, chociaż gdy prowadzę zajęcia w schronisku zdarza się często, że pies z dobrym wolontariuszem opanowuje tę umiejętność w ciągu 4-5 zajęć (metody te same - czyli pozytywne, tylko warunki trudniejsze, bo psy mają mało spacerów i duży poziom stresu, więc teoretycznie uczą się wolniej niż rozpieszczone psy domowe).
  20. [quote name='Beatrx']wymaganie od psa czegokolwiek na spacerach czy przed spacerem pomoże, niezależnie czy nazwiemy to "wyciszaniem" czy "wykonywaniem komend". ale może się okazać, że to nie jest lek na całe zło i kolczatka będzie potrzebna, tak jak tutaj jest potrzebna na dwa przypadki: inne psy i silne zapachy.[/QUOTE] No właśnie nie chodzi o wykonywanie komend, ale o zmniejszenie ekscytacji, opanowanie emocji. Kolczatka jest potrzebna, jeśli nie zadziałają inne środki. A tu pies wychodzi nabuzowany na spacer - to raz. Siedzi sam w domu 9 godzin - a jest szczeniakiem, no podrostkiem - to dwa. Wyeliminujmy te dwa i wtedy popracujmy nad chodzeniem na smyczy. Moim zdaniem na 99% kolczatka się nie przyda. 11 miesięczne psy są dość wrażliwe na bodźce, które mogą przestraszyć. A kolczatka może... Zamiast mamy proponuję jednak pomoc petsittera - można wybrać opiekuna, który zechce ćwiczyć z psem na spacerach, a z racji doświadczenia lepiej sobie poradzi niż mama... To nie musi być pomoc na zawsze, ale do czasu, gdy młody opanuje swoje emocje. A w ten sposób najszybciej wyeliminujemy trzeci poważny problem - 9 godizn bez sikania w tym wieku.
  21. Beatrix, wyciszenie przed spacerem pomoże - nie rozwiąże problemu, ale ułatwi pracę na spacerze bardzo. Nie mówiłam, że wystarczy samo krótkie ćwiczenie przed spacerem - nie przekręcaj moich słów. Konsekwentnie to trzeba temu psu pokazać, że niezależnie od okoliczności trzeba się kontrolować. Przy wyjściu na spacer też.
  22. Dodam jeszcze tylko, że konsekwetne ćwiczenia wychodzenia na spacer spokojnie powodują, że pies sam zaczyna się kontrolować przed wyjściem. Ale żeby tak było to musi się wyciszyć przed [B]każdym [/B]spacerem.
  23. [quote name='zen1atta']Ok, przed wyjsciem do pracy. A po powrocie? Pies siedzi 9 godzin sam w domu, wiec ekscytuje sie sama obecnoscia ze mna. Cholernie chce sie zalatwic. Ile mam z nim cwiczyc te wyciszenie przed wyjsciem w takiej sytuacji? I czy to przypadkiem nie jest brutalne, kazac psu siedziec, wykonywac cwiczenia, kiedy cholernie cisnie go na pecherz?[/QUOTE] No i masz odpowiedź na własny problem - wychodzisz na spacer z psem, który na wyjściu jest po prostu wystrzelonyw kosmos. To jak ma iść spokojnie na smyczy? Pytasz, czy ćwiczenia wyciszające nie są brutalne, a nie zastanawiasz się nad brutalnością KOLCZATKI??? Trzymanie 11 miesięcznego szczeniaka 9 godzin samego w domu to jest dopiero brutalne. W Szwecji wręcz zakazane prawem - tam pies, nawet dorosły, może zostawać sam max. 8 godzin! Ja swego czasu korzystałam z usług petsitterki i to było najlepsze dla moich psów w sensie tak fizjologicznym, jak mentalnym. Teraz radzimy sobie tak, że mąż jeździ do pracy na 7, ja na 9 - dzięki temu on wraca o 16, a moje psy są same 8 godzin. Ćwiczenia wyciszające, które trwają przed spacerem 2-5 minut faktycznie w temacie sikania robią niewielką różnicę i są znacznie mniej brutalne niż kolczatka. Czy jak wchodzisz do domu, to witasz się z psem radośnie? Jeśli robisz to przed spacerem, to szkodzisz własnemu psu jeszcze bardziej - powitaniem go nakręcasz. Używanie w tej sytuacji kolczatki jest nie fair - to tak, jakby policja jądąc za Tobą samochodem kazała Ci przyspieszać, a na końcu wlepiła mandat za szybką jazdę...
  24. Max - przyszedł do nas z podwójnym imieniem Max Master, więc zostawiliśmy Max, wołamy na niego Maxik albo Rudy, a mówimy o nim Duży Pies ;) Kora - z hodowli Korsyka, mówimy tak do niej jak nas wkurzy, a jak jest milusio, to jest Korcia, Korusia, Korciuch, Kurczak no i Mały Pies - bo jest mniejsza od Dużego psa :D
  25. [quote name='Beatrx']wszystko ładnie pięknie, tylko nie zapominaj o tym, że jak ktoś musi być w pracy/szkole na 8 rano to nie będzie się zrywał o 4 rano, zeby wcześniej psu zrobić sesję relaksacyjną. już pomijam to, ze autorka chce użyć kolczatki tylko ze względu na swoją mamę, która może nad psem fizycznie nie zapanować i jest potrzeba rozwiązania problemu na już, a nie małymi kroczkami.[/QUOTE] A kto powiedział, że relaksacja ma trwać 4 godziny przed wyjściem na spacer? Generalnie zajęcia wyciszające można robić o dowolnej porze w formie dłuższej sesji (10-15 minut), a przed spacerem zrobić naprawdę krótkie ćwiczenia (max 2-5 minut). Psy, które regularnie ćwiczą relaksację potrafią naprawdę szybko zejść z wysokiego pobudzenia (im bardziej regularnie prowadzimy trening tym większej nabierają w tym wprawy). Prosta rzecz, jak siad przed drzwiami może pomóc, pod warunkiem, że osoba wychodząca z psem potrafi zauważyć, w którym momencie z psa "schodzi powietrze". Ale powiem szczerze, że niewiele znam takich osób. Za to sporo takich, które mówią o tym, że siad pod drzwiami nie pomaga ich psom opanować emocji... Ot, po prostu dlatego, że pies siedzi w wysokim pobudzeniu, w środku aż buzuje.
×
×
  • Create New...