Jump to content
Dogomania

gerta

Members
  • Posts

    611
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by gerta

  1. Wiem, ale niska cena szkolenia świadczy o tym, że prowadzący raczej nie ma kasy na udział w seminariach tematycznych, czytanie książek ostatnio wydanych, o wydawnictwach zagranicznych, które najczęściej są bardziej "na czasie" niż polskie tłumaczenia nie wspominając. Czyli może i coś tam się naumiał, ale niekoniecznie wie, co się dzieje w świecie kynologicznym i jakie są aktualne wiadomości z dziedziny, którą się zajmuje. To jest niestety prawda uniwersalna - nie tylko w dziedzinie szkolenia psów, ale w każdej...
  2. Edene, mamy nową ofertę i ceny także nowe. Natomiast co do porównywania cen różnych rzeczy - wiesz kupując np. samochód można nabyć taki za 5000 używany, stary i mały, ale wciąż wiele osób decyduje się, by kupić nowy za 50 000, czy nawet 100 000, ze względu na jakość, komfort jazdy i inne takie...
  3. [quote name='ego']To na pewno nie pęcherz, ponieważ nawet jak pies jest sam przez 30 minut to sika. A jak siedzi z nami to potrafi trzymać 10 godzin spokojny. Czy to mozliwe że np. poczuł że może mnie zdominować i próbuje "zosatac samcem alfa ? :)[/QUOTE] No raczej nie chodzi o to, żeby zostać samcem alfa, bo nie wyobrażam sobie, żebyś Ty też znaczył ściany moczem :) Tak jak napisałam w poprzednim poście - zaproś do domu specjalistę - trenera lub behawiorystę, który przeprowadzi wywiad i opracuje plan eliminacji tego przykrego zachowania. Przez internet to raczej się tego problemu nie rozwiąże.
  4. Zaczęłabym od zbadania stanu zdrowia, a potem udałabym się po pomoc do behawiorysty. Nie da się odpowiedzieć na pytanie o przyczynę takiego zachowania na podstawie krótkiego opisu przedstawionego przez Ciebie. Powodów może być wiele - od prostego przeziębienia pęcherza, poprzez lęk separacyjny, aż po zaburzenia więzi z domownikami... Trzeba byłoby przeanalizować życie psa, zmiany w Waszym domu i wtedy postawić diagnozę.
  5. [quote name='gops']mogę to wszystko opisać ale nie widzę takiego sensu , napiszę że pies jest bardzo aktywny spędzamy parę godzin dziennie , aportując ,trenując wp i pływając w sezonie . w wekendy biega przy rowerze k.10km więc przyczyną nie jest nie wybieganie psa. [/QUOTE] Ale przyczyną pobudliwości może być też nadmiar stymulacji, w szczególności fizycznej, przy jednoczesnym braku stymulacji umysłowej. Najmniej problemów z zachowaniem sprawiają psy, które przesypiają 18h/dobę. Czy Twoja suczka ma taką możliwość? Czy potrafi po spacerze "wyluzować" i ze stanu szalonego biegu przy rowerze przejść w stan błogiego relaksu?
  6. I jeszcze chciałam dodać, że ja już gdzieś kiedyś pisałam na dogo, że ja agresję lękową mojej suki odpracowałam m.in. używając poduszki w ten sposób, że jak przychodził ktoś do domu i ona się zaczynała bać, to wysyłaliśmy ją po poduszkę. Bo jak gryzła poduszkę, to nie mogła gryźć ludzi. Tyle, że w tym akurat przypadku chodziło o zmianę strategii w sytuacji lęku przed człowiekiem. Zamiast gryźć, oddal się i przynieś poduchę... Przy czym to oddal się było kluczowe, bo zmniejszało napięcie u mojego psa. No i poduszka [B]nie[/B] [B]była nagrodą za atak[/B] - poduszkę przynosiła [B]zanim[/B] się wystraszyła tracąc nad sobą kontrolę. Najpierw na nasze polecenie (bo umieliśmy już czytać naszego psa i wiedzieliśmy dokładnie kiedy dochodziła do granicy), a potem już sama witała się z ludźmi i biegła po poduszkę... Ciekawe jest to, że dziś moja sucz przynosi poduszkę na powitanie tylko wtedy, keidy w domu jest naprawdę duża impreza - jak przychodzi do nas kilkanaście osób. Przy pojedynczych osobach nie robi tego nigdy (no i od dwóch lat nikogo nie ugryzła :)).
  7. Soko, ale piłkę można wykorzystać w takiej sytuacji całkiem inaczej - wyciągać ją na widok obcego psa [B]tylko wtedy, gdy suczka jest spokojna[/B]. To jest to, o czym pisałaś wcześniej - praca na odległość, w takim dystansie, żeby suczka nie przejawiała agresji. Stopniowo zmniejsza się dystans. Ale cała ta technika dla niewprawnego właściciela jest trudna. Natomiast wyciąganie czegoś, żeby złapała to coś zamiast łydki, to może być wzmacnianie agresji. Bo nagroda - zabawka - pojawia się, gdy pies robi to, co właśnie chcemy wyeliminować. Generalnie nadal uważam, że takie problemy rozwiązuje się o wiele proście z trenerem na placu, niż na forach internetowych. Bo pomijając to, że nie znamy przyczyn agresji (strach, terytorializm, trauma), nie wiemy też, jak wygląda życie psa, co potrafi, co je, jaki jest stan jej zdrowia, jak często wychodzi na spacery, jak współpracuje z właścicielem i domownikami i wielu jeszcze rzeczy, które mogą mieć wpływ na takie zachowanie. Nie widząc psa z właścicielem nie da się skutecznie pomóc w przypadku agresji.
  8. [quote name='gops']np dziś mijaliśmy kilka psów, 2 razy niby była mocno nakręcona ale jednak nie dziabnęła , nie wiem od czego to zależy .[/QUOTE] Od poziomu pobudzenia psa. Dziś widocznie nie doszła do tego poziomu, przy którym łapie w zęby cokolwiek bądź...
  9. [quote name='Soko']gops, zapytam jeszcze raz, a nie ma szans, że jak jej przyłożysz do swojej łydki coś do gryzienia, to tego nie chwyci?.[/QUOTE] Soko, ale po co tak robić? Przecież wtedy gops musiałaby do końca życia nosić ze sobą coś, co może włożyć między swoją łydkę a psa, bo przecież nigdy nie wiadomo, czy nie spotkają innego psa na spacerze. Suczka prezentuje typowe przeniesienie agresji - nie może dorwać psa, to łapie najbliższy obiekt w zęby. A co będzie, jeśli przypadkiem między nią a łydką właścicielki znajdzie się... dziecko? Trzeba odpracować agresję do psów z tą suczką, a do czasu rozwiązania problemu uniemożliwić gryzienie (np. zakładając kaganiec), bo im dłużej pies prezentuje to zachowanie, tym trudniej będzie się go pozbyć. [quote name='Soko']gerta - moja Happy odstraszała psy które nie miały zamiaru podchodzić, a nawet jak podeszły i odeszły, to pruła na nie nadal. Gdyby było to dla niej nagrodą, to by się uspokoiła, ale to było po prostu paniczne, rozdzierające ją od środka przerażenie przed drugim psem, trwające nieważne czy ten pies był przy niej czy nie.[/QUOTE] Nie widząc psa trudno mi z tym dyskutować, ale w przypadku agresji lękowej często jest tak, że pies "walczy o życie" z naprawdę błahych powodów. A jak walczy o życie, to ugryzienie, spowodowanie ucieczki obiektu to za mało. Obiekt trzeba wyeliminować, żeby nie wrócił... Dlatego z agresją lękową pracuje się nad tym, żeby pies czuł się bezpiecznie i szukał oparcia we właścicielu, a nie brał się za rozwiązywanie problemów własnymi zębami. Eliminacja zachowań agresywnych o podłożu lękowym to głównie praca nad nauczeniem psa innej strategii radzenia sobie w sytuacji zagrożenia oraz nad opanowaniem emocji przez psa.
  10. [quote name='blackraven'][B][COLOR=red]Stąd [/COLOR][/B]wniosek, że w tym przypadku to jest dominacja.... próba podporządkowania sobie beagle'a i wykorzystanie go do rozładowania ekscytacji ( w charakterze posłanka, zabawki, stołków itp.) [/QUOTE] Blackvaren, właśnie dlatego, że dzieje się to podczas zabawy z beaglem (a nie z każdym psem) wniosek jest taki, że zabawa z nim jest bardzo ekscytująca i suczka przestaje sobie radzić z emocjami, więc próbuje je rozładować właśnie w ten sposób. Moim psom też się to kiedyś zdarzało. Przerywałam zabawę zanim następowały takie zachowania odwracając ich uwagę od tej super fajnej czynności, czymś mniej ekscytującym, ale wciąż motywującym do zmiany zainteresowań. Efekt jest taki, że lepiej się kontrolują same. Karcenie psa za ruchy kopulacyjne to pomyłka. Psa trzeba nauczyć, jak ma sobie radzić z nadmierną ekscytacją.
  11. [quote name='Soko']w żadnym wypadku bym nie powiedziała że gryzienie jest samonagradzające, ok, daje efekt pożądany przez psa czyli tak, utrwala się, ale nie jest przyjemne i jeśli tylko znajdziemy coś milszego niż gryzienie to pies na to pójdzie.. no ale to chyba też sposób rozumienia słowa samonagradzające - ja pod to podpinam szczekanie, skakanie itp. czyli coś, co sprawia psu raczej frajdę ;)[/QUOTE] Pies gryzie po to, żeby odstraszyć. Jak odstraszy, to doznaje ulgi. I nie ma u psów większej przyjemności niż pozbycie się strachu.
  12. [quote name='GAJOS']Żadna ekscytacja, a objaw dominacji. Można to zobaczyć w stadzie psów w którym człowiek ma "mało do powiedzenia"[/QUOTE] GAJOS, proszę Cię... Gdybyś miał rację, to nie istniałyby takie zachowania u psów w odniesieniu do posłanek, zabawek, stołków i krzeseł (no chyba, że uważasz, że pies, który mieszka z właścicielem, który ma "mało do powiedzenia" podporządkowuje sobie sprzęty domowe :crazyeye:)
  13. [quote name='yamayka']Gryzienie [B]jest[/B] samonagradzające.[/QUOTE] I dlatego utrwala się jak nałóg!
  14. [quote name='gops']chciałabym tylko wiedzieć jak powinnam reagować po takim ataku , bo ja właśnie reaguję skarceniem czyli czasami dostanie w łeb (wiem że nie powinnam ) i przytrzymuję ja na ziemi aż się uspokoi , potem jest spokojna póki się nie wkręci na kolejnego psa/kota. zdarza jej się to co któryś spacer, nie jest to zachowanie ciągłe . [/QUOTE] Generalnie Twoje karcenie w ten sposób powoduje jedynie zwiększenie napięcia Twojej suki na widok drugiego psa. Bo już nie tylko nieprzyjemność spotyka ją z powodu tego, że pojawił się STRASZNY PIES, ale także dlatego, że zaraz po tym, jak ona na STRASZNEGO PSA zareaguje w jedyny znany sobie SKUTECZNY sposób, Ty jej przywalisz w głowę, przyciśniesz do ziemii itp. Nawet jeśli odniosłaś sukcesy w pracy z psem nad agresją, to moim zdaniem doszłaś do poziomu, w którym potrzebny jest kontakt ze specjalistą, który pchnie Was we właściwą stronę dalej. Bo w temacie agresji do psów jest z tego co piszesz coraz gorzej.
  15. Idź do przedszkola/na szkolenie :) Aktywność z psem trzeba dostosować do psa i własnych możliwości. Natomiast każdego psa trzeba nauczyć zajmowania się sobą i spokojnego relaksu na posłanku. Warto dawać psu różne gryzaczki do żucia, bo żucie uspokaja, a można je wykorzystać tak do ćwiczeń (gryzak w nagrodę), jak do budowania więzi (gryziemy "wspólnie" - czyli ja trzymam, a pies gryzie). Jeśli chodzi o skakanie - jeśli raz będziesz reagować, a raz nie, to pies tym chętniej będzie skakał - na zasadzie raz się udało, to może znów się uda. Znacznie lepiej jest po prostu zajmować się psem wtedy, gdy jest spokojny, a nie dopiero gdy nas zaczepia.
  16. Takie zachowanie to po prostu ekscytacja. Ruchy kopulacyjne w takim przypadku mają na celu rozładowanie napięcia emocjonalnego. Jak to zachowanie wyeliminować? Należy zapewnić psu równowagę życiową pomiędzy ćwiczeniami fizycznymi, a "intelektualnymi". Należy robić regularnie trening wyciszający. A samo zachowanie eliminować w ten sposób, żeby po prostu nie dopuszczać do takiej ekscytacji, która musi być rozładowana w ten sposób.
  17. [quote name='yamayka']Izolacja i ignorowanie - to jest dla zwierzęcia takiego jak pies meganiejasne i niezrozumiełe, nienaturalne... Pies lepiej przyjmie - i będzie to dla niego bardziej edukacyjne - wyraźny komunikat: "Przestań to robić" a zaraz potem: "Rób inaczej, a się opłaci."[/QUOTE] Yamayka, ale psy przecież wobec siebie wzajemnie także stosują ignorowanie. I to o wiele częściej niż innego rodzaju "korekty". Widziałam nie raz tego typu zachowania u psów - mój Max np. jeśli nie ma ochoty bawić się z Korą, to udaje, że nie widzi jej psich ukłonów, nie słyszy popiskiwań. I to działa - ona po chwili odpuszcza. Podobnie zachowują się psy w schroniskach - nie odpowiadają na zaczepki, tylko ignorują.
  18. [quote name='edene'] ze 3 razy zdarzyło mi się zastosować izolację - wzięłam psa i zaniosłam do łazienki i zamknęłam na jakieś 3 minuty. Pies się buntował ale nie otwierałam, jak była cisza wypuściłam. Za 1 razem zadziałało idealnie - pies był potem jak aniołek ;) Ale za 2 razem już gorzej - pies po chwili znów zaczął na mnie skakać co prawda mniej ale jednak - DLACZEGO? To wszystko nie jest takie proste niestety :) Generalnie u mojego psa jest problem z tym skakaniem, mam wrażenie że inne szczeniaki nie skaczą aż tak bardzo jak ona. [/QUOTE] 3 minuty dla psa to wieczność. Izolacja jest skuteczna, jeśli jest na króciutko (20-30 sekund) i pies wraca w tę samą sytuację. Jeśli zachowuje się poprawnie są nagrody. Jeśli nadal źle, należy go odizolować ponownie, skoro już sięgnęliśmy po ten sposób. Tylko konsekwencja może pomóc. Osobiście wolę raczej stosować komunikat NIE oraz komendę, która pozwoli psu poprawić zachowanie. W przypadku skakania np. SIAD. Trudne jest to, że przy skakaniu należy powstrzymać odruch odsuwania psa rękami - bo dla jednych psów to świetna zabawa, a dla większości po prostu nagroda. Pies skacząc szuka kontaktu z nami - bierzemy jego łapy w ręce=osiągnął to, czego chciał. Ignorowanie, zwłaszcza szczeniąt, bardzo trudno przychodzi właścicielom. Miałam ostatnio kilka konsultacji tego typu "pani bo pies skacze" i właściciele, gdy wchodzę łapią psa rozpaczliwie za obrożę, przytrzymują itp... zwykle proszę, żeby psa puścili i po prostu ignoruję go, póki nie siądzie. Najbardziej zagorzały "skakacz" próbował dobre 5 minut. Ale w końcu przestał. I właściciele zdziwieni - "pani nic nie zrobiła, to czemu on nie skacze teraz". No właśnie temu, że pani nic nie zrobiła :lol: [quote name='edene'] Z własnym miejscem też jest problem bo mój pies nie chce przebywać w wyznaczonym legowisku. Po prostu nie chce, jak ją tam nawet zaniosę schodzi. Zwykle leży w przedpokoju na kafelkach - wydaje mi się ze jest jej tam najchłodniej dlatego. Czasami leży mi pod biurkiem przy nogach jak pracuję. Zastanawiam się czy nei wynieść jej legowiska do tego przedpokoju skoro wybrała to miejsce? Ale problem w tym, że ona woli leżeć na gołej podłodze niż na czymś miękkim :-/ W sumie dziwne.[/QUOTE] Psu może być za gorąco. Może zmień mu posłanko na takie obite materiałem skóropodobnym? Jest chłodne w dotyku.
  19. A czy on gryzie te gryzaki, interesuje się kongiem, czy od razu idzie kocyk w zęby? Generalnie ja bym odradzała spacer tuż przed wyjściem. Lepiej wyjść z nim jakieś pół h przed wyjściem z domu i zaproponować mu wejście do klatki z takim mniej więcej wyprzedzeniem. Dać konga i wyjść, jak pies wyluzuje i zajmie się jedzeniem :) Skoro z nagrań wynika, że denerwuje się około 20-30 minut po wyjściu, to może po prostu on nie zdąrzy wyluzować i już zostaje sam... A tak, to ułoży się spokojnie i się zdrzemie, nawet nie zauważy, że nie ma nikogo. Spacer nawet krótki, to dla psa silny bodziec, a ASTy w szczególności są psami, które łatwo pobudzić. Trzeba też obserwować psa przed wyjściem z domu - czy dyszy, albo ślini się, a może zamiast położyć się w klatce - stoi i patrzy lub chodzi w kółko... No i jeszcze pozostaje kwestia kocyka - mój pies np. nie znosi kocy. Jak położymy kocyk na posłanku, to on go najpierw "zdrapuje" z posłanka i kładzie się dopiero, jak kocyk jest zdjęty :roll:
  20. Po pierwsze - czy pies był dobrze przyzwyczajony do klatki? Czy miewał tam gryzaki - naturalne, do jedzenia i czy wtedy (w Twojej obecności lub bez niej) zdarzało się, że gryzł kocyk? Po drugie - czy nie jest czasem tak, że wkładasz go do klatki tuż po spacerze, zanim zdąrzy "ochłonąć" i wyluzować?
  21. [quote name='SAIKO']gerta, przeczytaj to co odpowiedziałem Soko, przeczytaj jeszcze raz dokładnie na czym polega problem użytkownika w wątku. Wiek w którym szczeniak traci immunitet nie jest sztywno wstawiony w ramę.[/QUOTE] SAIKO, immunitet szczeniaków zależy od wielkości psa (rasy) i jest cechą osobniczą. Nawet jeśli skończy się maluchowi okres ochronny, to i tak do okresu dojrzewania młodziak traktowany jest z dużą dozą pobłażania i korygowanie z pogryzieniami do krwi się nie zdarza (chodzi mi o korektę ze strony zrównoważonego psa). Statystyczny szczeniak mniej więcej do wieku 9 -15 miesięcy jest traktowany łagodniej niż dorosłe psy. No i weź pod uwagę na koniec, że gryzienie do krwi to nie jest normalne zachowanie korygujące nawet w stosunku do dorosłego psa! W przypadku starszych psów trzeba koniecznie wziąć też pod uwagę, że mogą być drażliwe z powodu ogólnie pogarszającej się kondycji. 10 letnią suczkę mogą boleć stawy - np. z powodu zimna - w październiku było ciepło, w grudniu już nie, może niedowidzieć, niedosłyszeć, cokolwiek... I w tym wieku każde kilka tygodni robi różnicę - co oznacza, że suczka mogła 3 miesiące temu chętnie przyjąć szczenię pod swoje skrzydła, a dziś już nie ma po prostu do tego zdrowia. Ja też miewałam psy na tymczasie nie raz i nie dwa. Ostatnio nie mam, bo nie mam dość czasu, żeby z własnymi psami pracować, a co dopiero z tymczasowiczem. Ale jednym z powodów zrezygnowania z tymczasowania było zmęczenie moich psów... Przedostatniego tymczasowicza, jak oddałam, to moje łajzy za nim tęskniły (nie chciały jeść, nie bawiły się, nosiły w zębach jego ulubione zabawki i takie tam dyrdymały, aż mi ich było żal). Przy kolejnym były bardziej drażliwe niż kiedykolwiek wcześniej. Zanim wezmę kolejnego psa na tymczas muszę mieć pewność, że po pierwsze nie będzie to problem dla moich psów (bo za nie odpowiadam przede wszystkim), a po drugie, że tymczasowicz będzie mógł bezpiecznie zostać z moimi łajzami sam (nie mówię, że natychmiast po wprowadzeniu go do domu). Co by nie powiedzieć moje psy też czują i ich samopoczucie jest dla mnie, jako przewodnika, bardzo ważne. Nie oczekuję od nich tego, że każdego psa we własnym domu przywitają radośnie - co nadal nie znaczy, że wolno im przyprowadzonego psa uszkodzić zębami :shake:.
  22. [quote name='SAIKO']Soko, nie pisz bzdur i nie wprowadzaj ludzi w błąd:mad:. Problem leży gdzie indziej, a nie w braku "anielskiej cierpliwości".[/QUOTE] SAIKO, proszę Cię... normalny, zrównoważony pies szczeniaka w wieku 4 miesięcy traktuje z ogromną pobłażliwością. Zwał, jak zwał, ale zrównoważony pies nie koryguje szczyla w tym wieku zębami. Ja swojego Maxa zabierałam na zajęcia do zsocjalizowania charcika włoskiego, który miał 5 miesięcy i nie miał wcześniej żadnych kontaktów z psami. Max ważył 33kg, charcik 3kg. Mały skakał mojemu psu z zębami do nosa - taki miał sposób na zapoznawanie się z psami, bo biedak nie wiedział, że jest psem. Mój rudzielec reagował na to wykręcając łeb na boki, odwracając się tyłem, oblizując itp. Nawet na niego nie warknął - nie podejmował zabawy na jego warunkach, ale absolutnie nie korygował szczyla w taki sposób, jak opisujesz w różnych swoich postach. Już po 10 minutach szczyl zrozumiał - podgryzam, nie ma zabawy, robię psi ukłon, a zęby chowam za fafle i ten olbrzym zaczyna się mną interesować... i jest fajowa zabawa. Jak dla mnie Maxik wykazywał się właśnie anielską cierpliwością, bo ja na jego miejscu kłapnęłabym faflem raz i z tego szczyla zostałaby miazga... Mój pies okazał się świetnym nauczycielem, bo już na drugiej sesji mały przywitał się nos-ogon i próbował go podgryzać tylko raz... [quote name='SAIKO']problem leży w Was, a nie w psach[/QUOTE] W opisanej sytuacji problem jest z obydwoma psami i z opiekunami, którzy nie wiedzą, jak zapewnić spokój między psami. Oczywiste jest, że suczka nie musi mieć anielskiej cierpliwości do obcego szczeniaka, ale dla mnie oczywiste też jest, że przewodnik powinien swoijemu psu zapewnić możliwość odpoczynku. Pracować w tym przypadku należy z obydwoma psami - z własnym, by traktował szczenię, jak szczenię i ze szczeniakiem, żeby nie prowokował głupio dorosłego psa, który sobie z tymi zaczepkami nie radzi. Jedyne w czym się zgadzam z SAIKO to to, że dla wszystkich najlepszym wyjściem będzie znalezienie maluchowi innego DT/DS. Do tego czasu - należy psy izolować jeśli nikogo nie ma w domu, przy czym raczej zamykałabym szczyla i nie w łazience, a w klatce - trening klatkowy to posag na przyszłe życie, może mu się przydać. Natomiast kontakty z psami miałabym zawsze pod kontrolą - szczeniak powinien wiedzieć, że np. nie wolno mu zaczepiać suczki, gdy ta śpi czy leży na posłanku, a suczka powinna się dowiedzieć, że atakowanie zębami szczeniaka jest niewłaściwe.
  23. gerta

    Sztuczki

    A mój Maxik zdejmuje mi kapcie i podaje do ręki ;) Kładzie się na boczku na rozkaz, robi bramkę między nogami. Odróżnia kilka zabawek po nazwie (w sumie naliczyłam 7, których nazwy zna). Potrafi turlać przedmioty :) No i slalomik+obroty też mu całkiem ładnie wychodzą. Korusia tylko slalom, boczek i obroty umie, a z zabawek odróżnia tylko 3, ale za to uwielbia chodzić przy nodze :) No i oba psy pięknie dają buzi na zawołanie :*
  24. [quote name='Nika79']A wiec miche z woda ma non stop pod nosem ....... to zle?Wode tez mam jej wydzielac?Moze to jest blad ze ona pije za duzo?czyli ze mam jej schowac wode????[/QUOTE] No i dobrze, że ma wodę. Ma mieć :p [quote name='Nika79']Jedzenie dostaje rano okolo 7-mej i po jedzeniu wychodzimy[/QUOTE] Ty jest pomyłka... Najpierw spacer poranny krótki na siusiu, potem jedzenie, godzinka odpoczynku i dopiero spacer właściwy(chyba, że pies ma mega szybką przemianę materii, to wychodzimy szybciej). [quote name='Nika79']Ale moze od poczatku rano ja wstaje o 5: albo o 6-tej i jest sik + kupa dzis zanim jeszcze dostala jedzenie narobila w kuchni siku a w duzym kupe grrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr wyszlam z nia o 7:30 zrobila siku i kupe[/QUOTE] Rano spacer powinien być przed jedzeniem. Praktycznie pierwsza rzecz po wstaniu, to szybki spacerek z psem. Jak pies ma problem z trzymaniem moczu rano, to proponuję naszykować sobie ubranie obok łóżka i prosto spod kołdry wskoczyć w dres założóny na pidżamkę ;) [quote name='Nika79']pozniej wyszlismy z nia o 9-tej-sik o 10:30-sik o 12-sik teraz u mnie jest 12:30 pies SPI planuje wyjsc z nia okolo 2-giej mam nadzieje ze wytrzyma[/QUOTE] Teraz jeszcze zrób takie ćwiczenia: ZAWSZE zanim otworzysz drzwi, pies ma wykonać siad pod drzwiami. Dlaczego? Bo przeciętnie inteligentny pies w ciągu paru dni załapie w ten sposób, że jak chce wyjść, to ma usiąść pod drzwiami. A jak to załapie, to zamiast narobić siku na środku dużego pokoju pobiegnie pod drzwi, żeby usiąść - od razu będziesz wiedzieć, o co kaman... [quote name='Nika79']kurcze ona jest taka grzeczna ulozona posluszna nie ucieka przychodzi za kazdym razem jak sie ja wola doskonale wie ze siku robi sie na zew a jak zrobi w domu to wie ze zrobila zle bo to widac po jej zachowaniu [/QUOTE] No nie, to jest po prostu kwestia tego, że ją karcicie, jak narobi w domu. Więc, jak jej się zdarzy wpadka, to kuli się w sobie, żeby Was uspokoić, bo spodziewa się bury... :shake: Proponuję karcenie odpuścić, bo znam psy, które w wyniku karcenia nie chciały załatwiać się w obecności właściciela - nauczenie psa tego spowrotem to nie lada wyzwanie, a efektem ubocznym może być posikiwanie po takich kątach w mieszkaniu, że zanim się zorientujesz, że narobiła, to już całkiem nieźle śmierdzi wszędzie. Jak pies narobi w mieszkaniu należy udać się spokojnie po mopa i sprzątnąć, jakby od niechcenia. Ważne jest użycie środka, który zneutralizuje zapach. [quote name='Nika79']najbardziej zalamuje mnie ta czestotliwosc wychodzenia kurcze gdyby bylo cieplo to byloby przyjemnie ale teraz tak latac co chwile na to podworko =(((([/QUOTE] Nie załamuj się tylko chwal, jak narobi na zewnątrz. Jeśli będzie posikiwać przez kolejne kilka dni pomimo powyższych zasad, to pójdź do weta - może ma przyziębiony pęcherz (w schronisku przy takich mrozach to prawdopodobne). Pierwsze dwa tygodnie psa w nowym domu, to okres wstępnej adaptacji - pies zachowuje się wtedy nietypowo. Naprawdę niejednego psa wyadoptowałam w życiu i wierz mi - wiele z nich posikiwało w domu przez pierwsze dni. Cierpliwe ćwiczenia, dyscyplina w karmieniu (to wbrew pozorom ważne, bo większość psów, zwłaszcza jedzących suche, po prostu popija jedzenie po określonym czasie od spożycia posiłku, łatwo wtedy przewidzieć porę sikania). Co do kupy - to jest jeszcze mimo wszystko psi dzieciak. Jeśli nie miała wcześniej domu, to po prostu nie umie powstrzymać. Możesz podłożyć jej komendę pod robienie kupy na dworzu, po prostu mówiąc odpowiednie hasło, gdy się przymierza i chwaląc (a najlepiej nagradzając smaczkiem), gdy już zrobi. To się bardzo potem przydaje :cool3:
  25. [quote name='paulaa.']Lekarz powiedział, że może zrobić badanie krwii, ale że to nic nie da, bo nie wszystko da się z tego wyczytać, to tylko ma pomóc.. Ja się nie znam, więc nie dyskutowałam.. ;)[/QUOTE] Paulaa, jeśli jesteś z Warszawy, jak jest napisane w Twoim profilu, to zgłoś się do p. doktor Pauliny Altrych (przyjmowała do niedawna na Białobrzeskiej, ale widzę, że już nie przyjmuje, niestety - tam jest podany kontakt do p. doktor [B]altrych@wp.pl[/B]). To jest specjalistka od psich kup - sorki, że tak piszę, ale pani doktor uratowała życie mojemu psu, który ma niewydolność trzustki, a był leczony idiotycznie przez 5 różnych lekarzy przez kilka miesięcy i dopiero Ona zrobiła mu właściwe badania i wyprowadziła go z naprawdę niefajnego stanu (ważył 23 kg, a jego obecna waga to 33 kg - wcale nie jest gruby, żeberka wciąż rysują się pod skórą możecie sobie wyobrazić, jak wyglądał o 10 kg lżejszy).
×
×
  • Create New...