Jump to content
Dogomania

gerta

Members
  • Posts

    611
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by gerta

  1. Wiek psów w przedszkolu zależy od szkoły. My np. przyjmujemy psy jeszcze w trakcie kwarantanny (zajęcia są w sali, więc ryzyko chorób zakaźnych znikome) do ok. 5-6 miesiąca. Oczywiście największy sens ma przedszkole przed ukończeniem przez psa 4 miesięcy, bo pies jest wtedy w okresie socjalizacji, więc więcej korzysta na takich zajęciach niż starszy pies, u którego okres socjalizacji się zakończył. Generalnie im wcześniej pies rozpocznie edukację, tym lepiej :D
  2. Zapomniałam jeszcze dodać, że podczas szkoleń w schronisku (zresztą tak samo na szkoleniach płatnych) nie stosujemy kolczatek. Nauka chodzenia na luźnej smyczy jest skuteczna, jeśli przewodnik jest konsekwentny. Nic więcej nie potrzeba.
  3. [quote name='Martens']Pytanie tylko co da ignorowanie, kiedy pies LUBI siedzieć na łóżku i bardzo go cieszy, że go ignorujemy i mu w tym siedzeniu nie przeszkadzamy :roll: Korzystanie tylko ze wzmocnień pozytywnych jest fajne, dopóki nie mamy do czynienia z zachowaniem samonagradzającym.[/QUOTE] Z tym ignorowaniem to jest też tak, że jeśli na łóżku jest tylko wygodnie, a na posłanku jest wygodnie i do tego jest mizianko, smaczek i same przyjemności, to wiele psów skorzysta z tej opcji chętniej niż z łóżka. Natomiast najgorzej jest, jeśli właściciel zwraca uwagę na psa wyłącznie wtedy, gdy pies wchodzi na łóżko. Bo wtedy oprócz tego, że psu wygodnie, to jeszcze jest nagradzany uwagą właściciela. I nawet jeśli ta uwaga, to "tylko ochrzan", to dla psa któremu brakuje kontaktu z człowiekiem jest to wielka nagroda wbrew pozorom :crazyeye: Mój pies jest nauczony wchodzenia na łóżko wyłącznie na zaproszenie. Ma to tę wadę, że jak w nocy chce wejść się poprzytulać, to stoi obok łóżka i dyszy, aż się ktoś obudzi i go zaprosi do łóżka... Suka na szczęście wchodzi sobie sama :lol: chociaż był moment, że zaczęła robić tak jak Maxik...
  4. Już tu ktoś pisał, ale powtórzę - trzeba psa nauczyć komendy "zejdź" i nagrodzić smaczkiem, gdy ją wykona (na początku można smaczkiem zachęcać go do zejścia z łóżka). Naucz psa, że na łóżko może wchodzić na Twoje zaproszenie. Jest spora szansa na to, że bez zaproszenia, gdy Ciebie nie będzie w pobliżu nie będzie tam wchodził :) A jeśli naprawdę nie chcesz, żeby wchodził na łóżko, to pokaż mu, że podłoga, a w szczególności jego własne posłanie jest najfajniejszym miejscem świata. Bo jeśli na posłanku są mizianka, gryzaczki itp., to warto na nim przebywać :) Co do lnienia - może to być spowodowane stresem, bo psu zmienił się świat - nie ważne, że na lepsze, to jednak jest stresujące. Poza tym o tej porze roku lnienie jest szczególnie dokuczliwe, bo ciepło się robi i psy zrzucają w końcu zimowe futerka.
  5. [quote name='socurek'] Ale zasadniczo nie możemy się cieszyć swoim towarzystwem całymi dniami, bo muszę chodzić do pracy. Norek natomiast cierpi na lęk separacyjny i niszczy dosłownie wszystko. Wychodząc z domu wiem, że Norek stoi pod drzwiami i jest mu przykro, że został sam. Ta świadomość, że siedzi sam zamknięty w przedpokoju i piszczy, nudzi się, jest mu smutno- dla mnie też jest przygnębiająca. To w końcu przeszło 8 godzin- większość dnia. Stąd zrodziła się w mojej głowie taka myśl, że może warto przygarnąć dla niego towarzystwo. Głównym argumentem przeciw jest to, że samemu Norkowi nie mogę poświęcić tyle czasu ile bym chciała... Głównym argumentem za jest to, że przynajmniej przez te 8-9 godzin Norek nie byłby sam... Co o tym myślicie??[/QUOTE] Jako właścicielka psa z lękiem separacyjnym (także przygarnięty ze schroniska) i osoba, która podobnie, jak Ty podjęła decyzję o adopcji drugiego psa (co oczywiście wprowadziłam w czyn) stanowczo odradzam przygarnięcie drugiego psa, gdy z pierwszym jest nierozwiązany problem. Dlaczego? Ano dlatego, że drugi pies choć owszem zapewnia towarzystwo, może okazać się osobnikiem także problemowym. U nas drugi pies miał agresję lękową, tudzież mnóstwo innych problemów lękowych. Odpracowanie dwóch poważnych problemów z psami zaowocowało tym, że oboje z mężem zostaliśmy szkoleniowcami... O kosztach szkoleń, warsztatów, książek, które trzeba było przeczytać nie wspomnę... Jeśli próbowałaś uczyć psa zostawania w samotności nieskutecznie, posługując się radami w internecie, proponuję zwrócić się o pomoc do specjalisty. Akurat w Krakowie jest co najmniej kilka osób, godnych polecenia. Aby odróżnić lęk separacyjny od nudy, czy niedostatecznego zaspokojenia potrzeb psa (ruchowych i intelektualnych) trzeba odpowiedzieć sobie na pytania: - ile aktywności ruchowej ma pies w ciągu dnia - ile i jakiej pracy od niego wymagasz - jakie są objawy podczas nieobecności właściciela - jeśli są zniszczenia w domu, to w jakich miejscach - co pies niszczy, w jakich pomieszczeniach - jak często niszczy (jeśli nie codziennie, to co poprzedza niszczenie?) - jak zachowuje się pies przed Twoim wyjściem z domu - jak się zachowuje, gdy jesteś w domu. I wiele innych, które zadałby behawiorysta podczas konsultacji. Ale te powyższe wystarczają, by odróżnić lęk separacyjny od problemów z pozostawaniem w samotności z innych powodów.
  6. [quote name='joasin']po wielu próbach i trudach- pomogła kolczatka. Mona chodzi elegancko, czasem zdarza się wyrwać za jakimś kotem ale wtedy szybko wraca do normy.[/QUOTE] Miesiąc to za mało, żeby określić to mianem "po wielu próbach i trudach"... Ja naprawdę nie umiem tego pojąć, że pies domowy, który ma trzy spacery dziennie nie jest w stanie opanować chodzenia na luźnej smyczy, a pies w schronisku, który ma jeden spacer na tydzień uczy się tego bez problemu :shake: Kolczatkę można zastosować do nauki chodzenia na luźnej smyczy, ale jak pies się nauczy, to należy zamienić ją na zwykłą obrożę. A już powaliło mnie na kolana, jak przeczytałam na jakimś forum, że człowiek swojemu psu założył kolce i smycz automatyczną. Biedne te psy :(
  7. [quote name='Pies Pustyni'][B]Wtedy trzeba zaczynac od poczatku[/B] zeby pokazac czlowiekowi jak sytuacje zmienic. Ustalenie sztywnych zasad wspolzycia na codzien, zmiana podejscia wlasciciela - to jest klucz do zmiany zachowania psa. Do tego nalezaloby dorzucic trening posluszenstwa. Pies podporzadkowany zacznie zwracac uwage na przewodnika (inaczej niz do tej pory) i wtedy mozna zaczac stosowac metody takie, jakie komu pasuja ;).[/QUOTE] Na początku proponowałeś łańcuszek... A Dusiek, ja i Grin proponowaliśmy właśnie zmianę nastawienia właściciela i psa. Osobiście uważam, że zanim zastosuje się awersję silniejszą niż wspomniane "FE" trzeba się upewnić, że wykorzystaliśmy wszelkie metody do nawiązania poprawnej relacji z psem, że nauczyliśmy psa poleceń, których wymagamy i zasad, które chcemy, by on respektował. Szczerze mówiąc myślę, że te wszystkie sprzęty z OE włącznie należałoby odesłać w niebyt. Przecież jak ludzie tysiące lat temu udomowili psa, to nie mieli takich wynalazków i jakoś życie im się z psami całkiem nieźle układało :D
  8. No ja się akurat nie wybieram, ale "moi" wolontariusze owszem tak :) Na pewno pojadą psy z programu, bo inne ciężko "złapać". Portos póki co siedzi w klinice, więc nie wiem, czy będzie można go zabrać tam...
  9. Tak czy inaczej domek stały byłby najlepszy... Portos o tym marzy od miesięcy. Odwdzięczy się swoją radością życia i dozgonnym przywiązaniem :loveu:
  10. [quote name='Pies Pustyni']To co napisalem bylo a'propos impulsu z zobrozy elektrycznej czy reakcji na dzwiek np. spadajacego pod nogi lancuszka. Jesli pies ci ufa to prawdopodobnie spojrzy wtedy w twoja strone.[/QUOTE] Problem w tym, że częstym skutkiem ubocznym stosowania metod awersyjnych jest utrata zaufania do właściciela... Oczywiście zdarza się, że pies mimo stosowania awersji ufa i spojrzy. Natomiast przy zastosowaniu korekty typu sygnał EE, Fe, Nie jeśli nie idzie za tym awersja, a znane psu polecenie, za wykonanie którego jest nagradzany, nie ma ryzyka utraty zaufania.
  11. Psa należy przygotować na pojawienie się dziecka w domu. Można oswoić go z dziećmi w ogóle, dźwiękami, które wydają. Należy koniecznie zmienić rytuały w domu już teraz poświęcając psu mniej czasu, żeby potem pojawienie się dziecka nie spowodowało, że nagle pies zostanie zostawiony "sam sobie". A jak już będzie dziecko, to wszystko co miłe ma spotykać psa w jego obecności. Nie ma wtedy obaw - pokocha maleństwo :D
  12. Pójdź z nią koniecznie do przedszkola. Tam trener wyjaśni Ci, jak oswajać suczkę z psami, ludźmi, dziwnymi sytuacjami. Im szybciej to zrobisz, tym lepiej dla Was.
  13. Portos sięga poniżej kolana. Waży na moje oko z 15-20 kg. W hotelu powinien sobie poradzić... Tylko skąd wziąć ten hotel i pieniądze na niego :shake: A wiek trudno ocenić - jest dość pocharatany, więc wygląda pewnie starzej niż ma lat w rzeczywistości. Na moje oko ma ponad 5 lat. Adziunia, wiesz może co mówili lekarze o jego wieku?
  14. Tymczas, tymczas, tymczasik nerwowo poszukiwany... Portos powinien trafić do domu, choćby tymczasowego. Pobyt w schronisku to dla niego pasmo cierpień. Od połowy lutego bywam w Celestynowie co tydzień i Portos był w tym czasie pogryziony kilka razy. Mi się zdaje, że on się nie umie bronić przed innymi psami i one got ak gryzą, dopóki ktoś nie wkroczy :(
  15. [quote name='ArturŚląsk']To z tego co piszecie wnioskuje, że moja suczka nie ma leku separacyjnego bo najwieksze zniszczenia sa w kuchni. Nie zachowuje się nerwowo jak mam wyjsc z domu i nie piszczy pod drzwiami jak je zamykam. Mówię jej tylko zostań i wtedy wie, że wychodzę sam bez jej towarzystwa. Zabawek ma sporo i tych piszczących psich i zwykłych przytulanek, które ubóstwia. Teraz jest kilka dni spokoju, ale jak znów ja napadnie to zniszczenia się pojawią. Aha, zawsze przed moim wyjściem wyprowadzam ją na dwór.[/QUOTE] Może mieć za dużo zabawek. Chowaj je, gdy jesteś w domu i nie planujesz zabawy z psem. Gdy wychodzisz - zostawiaj jedną, dwie, zmieniaj je - raz zostaw piłkę, raz misia. Przeanalizuj dokładnie czym się różni dzień, w którym suczka nie bałagani, od tego, w którym robi bałagan. Może ktoś Was odwiedza poprzedniego wieczora, a może domownicy się pokłócili, albo spacer przed tym jak została sama był wyjątkowo ekscytujący i gdy wychodziłeś nie była całkiem "wyluzowana".
  16. [quote name='Cockermaniaczka']Suka nie ma ogolnych problemow z zachowaniem,nie jest agresywna,slucha na spacerach i jest mega przywiazana do nowej wlascicielki... I niestety to mega oznacza ogromny lek seperacyjny :( Suka demoluje caly dom,niszczy,wyje niemilosiernie,non stop "sra" za przeproszeniem w mieszkaniu jesli tylko zostanie na 5 minut w domu. Istny armagedon... Okazuje sie tez ze problemy skorne jakie wczesniej miala-byly ze stresu...w ds probuje sie wylizywac w syt stresowych ale po zawolaniu jej zaprzestaje tego... Ogolnie najwiekszy problem jest z tym paskudnym lękiem seperacyjnym... Psica jest na codzien wybiegana(po godzinie na rowerze plus spacery kilka razy dziennie),nie nudzi sie... Porblem jest z psychika.Ona prawdopodobnie musiala z tego powodu wedrowac z rak do rak az w koncu wyladowala w schronie.... Bardzo potrzebujemy kazdej madrej rady... Myslimy jeszcze z Ds czy nie wlaczyc leczenia farmakologicznego by choc troche suke uspokoic i by sie latwiej z nia pracowalo... Suka w DS ma towarzystwo kota ale niestety to nie pomaga nic a nic;/[/QUOTE] W leczeniu lęku separacyjnego na czas terapii trzeba wykluczyć możliwość doświadczania tego lęku przez psa - w praktyce pies nie może zostać sam nawet na minutę, dopóki się nie wyleczy. Można poprosić kogoś z sąsiadów/rodziny o opiekę nad psem podczas naszej nieobecności, zatrudnić pet-sittera lub oddawać psa do świetlicy dla psów (u nas zdaje się niewiele ich jest). Trzeba zrobić jej trening zostawania w samotności + odwrażliwić symptowy wskazujące na to, że pies zostanie sam. Napiszcie mi na priva, gdzie jest pies (w jakim mieście) i zobaczymy, co się da zrobić.
  17. [quote name='Pies Pustyni']Ztego co tu napisalas wynika, ze nie mialas duzego problemu, bo wystarczy po prostu oba psy odwolac....[/QUOTE] Teraz tak. Wcześniej był problem, zwłaszcza u suczki. I stosowanie korekt nie przyniosło rezultatów. Żadnych. [quote name='Pies Pustyni']Widzisz, znowu to samo. A nie znasz psow, ktore smaczki maja w glebokim powazaniu, natomiast na niespodziewany bodziec negatywny reaguja zwroceniem uwagi na wlasciciela, ktory powinien to wykorzyatac?[/QUOTE] Moje psy mają smaczki pod ogonem ogólnie rzecz biorąc :D Ale korekty na nie działały wyjątkowo źle. Znam wiele psów, które nie motywują się do pracy jedzeniem. Nie znam natomiast żadnego, który na korektę reagował by rzeczywistym zwróceniem uwagi na właściciela. Większość psów po korektach innych niż słowne zaczyna się skupiać na unikaniu tychże, uspokajaniu siebie i właściciela, a nie na właścicielach i ich poleceniach. [quote name='Pies Pustyni']Nic. Na poczatku zauwazalnie zwracal uwage i wtedy wystarczylo wlasciwie cokolwiek z mojej strony zeby przypomniec mu, ze widze. Potem przestal.[/QUOTE] No widzisz, to nie miałeś problemu z psem goniącym zwierzynę... Ja mam ten problem, ale pracujemy z całkiem niezłymi efektami nad tym, by widok dzikiego zwierza powodował, że pies przybiegnie do mnie :D Korekt do tego nie używamy...
  18. Dla psa, który nie umie chodzić na smyczy proponuję szelki i długą linkę (tak 5-10 metrów), żeby mogła sobie pobiegać (początkowo linkę trzymasz w ręku, potem jak wyćwiczysz przywołanie to puszczasz linkę i ona służy tylko do awaryjnego łapania psa). Przywołanie ćwiczcie w domu - zamiast dawać jeść z miski, podzielcie porcję między domowników i wołajcie psa po imieniu, z komenda "do mnie" i dawajcie jeść, gdy przybiegnie :) Jeśli w domu będzie przychodzić, zacznijcie ćwiczyć to samo na dworze, na lince. Jeśli będzie przybiegała na zawołanie możecie puszczać linkę i ćwiczyć przywołanie oraz bawić się z nią w chowanego. To świetna zabawa wspomagająca naukę, że na spacerze pies powinien się pilnować przewodnika. Ćwiczcie też chodzenie na zwykłej smyczy - najpierw w domu, podając smaczek do pyska, gdy pies idzie obok Was. Potem na dworze róbcie to samo, najpierw w miejscu, gdzie nie ma innych psów/ludzi. Zwiększajcie stopień trudności - ćwiczcie w rozproszeniach :) Powodzenia.
  19. Biedny pies... ogród to taki większy kojec jak w schronisku :( Martens, pięknie to napisane :D Mnie zabrakło cierpliwości...
  20. A jeszcze co do zniszczeń czynionych przez psa z lękiem separacyjnym w odróżnieniu od zniszczeń czynionych przez psy nienauczone zostawania w samotności: - psy z lękiem niszczą praktycznie wyłącznie przy drzwiach wyjściowych i przy oknach - pozostałe psy mogą zjeść np. kanapę w salonie :) Jest to o tyle ważne - to rozróżnienie, że co innego trzeba zrobić z psem, któremu brakuje treningu, a co innego gdy pies ma lęk separacyjny (tu konieczna może być zmiana diety lub wprowadzenie środków farmakologicznych). Ja też nie widziałam mojego psa w klatce, do czasu, gdy wyjął ze ściany w przedpokoju kabel elektryczny (na szczęście kabel nie był pod napięciem i psu się nic nie stało)... Ostatecznie chociaż mamy klatkę Maxik zostaje w domu poza klatką, bo odpracowaliśmy lęk separacyjny. Przestał dyszeć i ślinić się, gdy piję rano kawę. Już nie pilnuje drzwi i nie chodzi za mną krok w krok :) Ale musimy pilnować domowych rytuałów, przestrzegać reguł dotyczących ilości spacerów "bieganych" i "wąchanych" no i mamy za sobą trening klatkowy i trening zostawania w samotności :D Poza tym Max ma towrzyszkę w postaci Kory - nigdy nie jest więc całkiem sam :]
  21. Z młodym szczeniakiem zapraszamy na zajęcia przedszkolne w sali :) Łatwiej nauczyć psiaka podstaw bez rozproszeń, nie ma ryzyka zakażenia chorobami czy pasożytami, bo podłoga w sali jest umyta :) Więcej informacji tu:[url]http://warszawa.dogmasters.pl/szkolenie_psow_psie_przedszkole[/url] Najbliższy termin - już w tę niedzielę, 29 maja o 17.00.
  22. No i dlatego jeśli pies już z niego wyszedł, to niechże nie wraca... A w Celestynowie zaczyna coś drgać... Prowadzimy szkolenie, nawet pracownicy zaczynają być dla nas całkiem mili. A psy są cudowne, tylko mają naprawdę trudne warunki. Bardzo potrzebują nowych domów...
  23. Jeszcze jest w trakcie badań, bo ma jakąś torbiel. Ale kaska na leczenie powoli się kończy, więc trzeba znaleźć inne miejsce niż szpital :( Najciekawsze jest to, że ten pies ma tyle pogody ducha, co żaden inny. Mimo bólu, cierpienia ma coś takiego spokojnego w oczach... Jeśli znacie jakąś fundację, która pomogłaby utrzymać Portosa, to dajcie znać. Nie chcemy go zawozić spowrotem do brudnego boksu :(
  24. Uszka już amputowane, Portos wykastrowany... jeszcz tylko domek potrzebny i będzie szczęśliwy. Pomóżcie go ogłaszać - tyle przeszedł, że naprawdę trzeba mu pomóc. Niech nie wraca do schroniska, proszę :(
  25. [quote name='strix']Niszczenie wskazuje na lęk separacyjny. Psy nie cierpiace na lęk separacyjny, a nieprzyzwyczajone do zostawania samemu, raczej piszczą niż niszczą sprzęty. Niszczenie wskazuje na to,ze stres jest bardzo duży i to coś więcej niż zwykły brak wcześniejszych doświadczeń.[/QUOTE] Psy niszczą także z powodu nudy i z powodu braku treningu pozostawania w samotności. Duży stres i lęk separacyjny rozpoznaje się po tym, że pies objawy stresu prezentuje na długo przed wyjściem człowieka z domu. Mój własny pies denerwował się już, gdy robiłam sobie poranną kawę... Dziś nie niszczy, choć zostaje sam, bo lęk separacyjny można wyleczyć. [quote name='strix']Jeśli pies jest nakręcony godzinę po spacerze, to coś w tym domu nie gra albo spacery są za krótkie tudziez polegają na tym,ze wlaściciel przez pół godziny siedzi na ławce przed blokiem. Normalna zasada jest taka,że spacer ma być na tyle długi,żeby pies się trochę zmęczył. Potem pies dostaje komendę 'na miejsce' i tam się uspokaja. Dobrze pieskowi urządzić fajne 'miejsce' w klatce tak,zeby lubił tam przebywać. [/QUOTE] Jeśli pies jest 10 miesięcznym bokserem i spacer trwa godzinę, z czego pies 45 minut biega, to nie uspokoi się potem w ciągu godziny, gwarantuję. Dlatego spacer przed wyjściem z domu powinien być taki, żeby pies zmęczył się raczej nie fizycznie, a umysłowo - spacer po lesie, z węszeniem lub ćwiczenia posłuszeństwa + trochę zabawy w aportowanie (ale niewiele) pomogą psu nie wkręcać się na wysokie obroty. [quote name='strix']Psy z pewnym typem osobowości nie potrzebują żadnego treningu, ponieważ jest im obojętne, czy człowiek jest, czy go nie ma. Poza tym, niektóre rasy są zbyt flegmatyczne na niszczenie czegokolwiek. Powiedziałabym raczej, że wszystkie szczeniaki tego potrzebują. Miałam kiedyś dorosłego psa uratowanego z łańcucha. Wcale go nie przyzwyczajałam do zostawania, pies nigdy niczego nie ruszył chociaż pierwsze 6 lat życia spędził na łańcuchu.[/QUOTE] Tak, pewne psy nie potrzebują żadnego treningu. Większość psów jednak potrzebuje. [quote name='strix']Dlatego warto, aby piesek miał w klatce swoje posłanie, na którym od razu wypoczywa. U mnie nie ma żadnego problemu z zostawianiem psów w klatce zaraz po spacerze. I tak zaraz tam idą, żeby odpocząć. Wszystko zalezy od tego, czego się psa nauczy.[/QUOTE] No właśnie - psa trzeba tego nauczyć, a potem oczekiwać, że spędzi n minut spokojnie w klatce. Nigdy odwrotnie. [quote name='strix']Pies nie rozumie znaczenia tego komunikatu, poza tym komunikacja z psem odbywa się głównie niewerbalnie. To przykład projekcji własnych uczuć na psa. Tobie by było przykro. Ale psy nie jest.[/QUOTE] To nie jest wcale przykład projekcji uczuć na psa, nie napisałam, że psu byłoby przykro. Napisałam, żę znikanie właściciela jest niefajne dla psa, bo pies jeśli nie zauważy wyjścia właściciela z domu może go potem nerwowo szukać. Wielu właścicieli wychodząc z domu bez pożegnania jest spiętych i rozdrażnionych dlatego, że takie wyjście z domu wydaje im się nie w porządku wobec pupila. Dlatego lepiej, żeby powiedzieli "pa, zaraz wracam", bo to ich rozluźnia. Pies czyta mowę ciała właściciela - jeśli ten wychodzi spięty, już myśląc o tym, jaki bałagan zastanie po powrocie, to pies czyta to bezbłędnie i... zaczyna się denerwować.
×
×
  • Create New...