gerta
Members-
Posts
611 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by gerta
-
Żądamy od ZG TOZ pomocy dla CELESTYNOWA!!!!!!
gerta replied to iza_szumielewicz's topic in Schroniska
[quote name='Śnieżka']Przepraszam wszystkich wolontariuszy z Celestynowa, jak rownież trenerow z Dog Masters - robicie dla tych psów super robotę i chwała Wam za to! :) mocno też trzymam kciuki za jak najwiecej udanych adopcji. tym niemniej Wasze wypowiedzi utwierdzaja mnie w przekonaniu, że jest Wam tak trudno, bo sposób zarządzania schroniskiem daleki jest od optymalnego i tylko na to chciałam zwrócic uwagę... rzuca się to w oczy od najkrótszego kontaktu z informacjami na temat Celestynowa... Oczywiście dla Was tym większy szacunek, bo skuteczna pomoc zwierzakom, gdy dyrekcja nie pomaga, jest jeszcze trudniejsza... Powodzenia![/QUOTE] My tak naprawdę potrzebujemy po prostu pomocy - tak rąk do pracy na miejscu w schronisku (każda sobota o 10:30, z wyjątkiem 23 i 30 kwietnia - ze względu na Święta i długi weekend), jak pomocy w szukaniu domów dla psów - np. przez ogłaszanie ich w necie, jak zwykłego dobrego słowa :) Przeprosiny przyjęte :)- 462 replies
-
- celestynów
- remont
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Co zrobić gdy psy "gwałcą" mi psa a właściciele nie reagują?
gerta replied to magcmi's topic in Wychowanie
Przeczytałam ten wątek chyba ze trzy razy, zanim postanowiłam dorzucić swoje "trzy grosze". Po pierwsze u psów ruchy kopulacyjne mają kompletnie inne znaczenie niż u ludzi. Wykonywanie ich [B]nie jest[/B] powodowane tylko i wyłącznie tym, że jeden pies drugiego "uważa za suczkę", bo np. ten pies-obiekt kopulacji jest kastrowany. Czasem jest to gest pomagający ustalić wzajemne relacje między psami, ale wtedy zwykle prezentowany jest jednorazowo - np. na początku spotkania psów lub wręcz jeśli psy widują się regularnie, to pojawia się raz na kilka spotkań. Po drugie bardzo często ruchy kopulacyjne służą rozładowaniu napięcia - są prezentowane zarówno przez psy, jak przez suki, w sytuacjach związanych np. z zabawą, ale też ogólnym pobudzeniem. U nas zdarza się, że gdy przychodzą goście, to nasza suczka próbuje wykonywać te ruchy na naszym psie. Jak temu zapobiec? Dać jej zajęcie - np. noszenie zabawki w pysku lub wykonywanie poleceń. Ew. po prostu przed wizytą gości pozwolić jej się wyszaleć na ciekawym spacerze. Dla mnie tego typu zachowanie jest zawsze sygnałem, że pies nie radzi sobie ze swoją energią/emocjami. Dlatego dziwię się, że niektórzy w tym wątku nic sobie z tego nie robią, że ich psy się tak zachowują. Poza tym związek między emocjami a ruchami kopulacyjnymi jest tak oczywisty, że prezentowanie tych zachowań zarówno przez samca, jak przez samicę, a także osobniki kastrowane, zupełnie mnie nie dziwi. Po trzecie - jeśli tego typu zachowanie prezentowane jest na spacerze przez obcego psa wobec naszego, to my jako właściciele powinniśmy zdecydowanie zareagować. W pierwszej kolejności powinniśmy zapobiegać takiej sytuacji - można psy bezpiecznie rozdzielić własnym ciałem wchodząc pomiędzy nie. Jeśli jednak jest już za późno należy zdecydowanie poprosić właściciela tego psa, który wykonuje takie ruchy na naszym - odradzam chwytanie obcego psa, gdyż nigdy nie wiadomo, jak się w takiej sytuacji zachowa (może np. gryźć). Zamiast gazu pieprzowego proponuję łagodniejsze narzędzie - sprężone powietrze - jest sprzedawane do czyszczenia klawiatur komputerowych. Psy nie lubią dmuchania w nos, a przy tym sprężone powietrze nie zrobi im krzywdy i da się też schować do kieszeni :) Można też ukierunkować zabawę psów - np. proponując im zabawę zabawką, patykiem itp. A teraz jeszcze dwie strategie radzenia sobie w tej sytuacji przez psa - może da się je wykorzystać do wyuczenia odpowiedniej reakcji? Nasz pies, w sytuacji, gdy suka próbuje się tak zachowywać wobec niego po prostu się kładzie - skutecznie uniemożliwiając jej taką "zabawę". Nie próbowałam, ale może należy psa tak dobrze nauczyć komendy "waruj", by w takiej sytuacji zareagował na nią bezbłędnie (to może być trudne, bo pozycja leżąca też ma dla psa szczególne znaczenie). Gdyby się to udało, to pies w ten sposób uniknie urazów i pomoże nam zakończyć tę nieprzyjemną sytuację. Moja suka, gdy nasz pies próbuje tak się zachowywać wobec niej, po prostu się odgryza, ale ona ma zaawansowaną spondylozę i dysplazję, więc podejrzewam, że nawet położenie łapy na jej plecach powoduje po prostu ból. Dlatego ona broni się tak ostro (w zasadzie powinnam napisać "broniła", bo on już baaardzo dawno nie próbował nawet łapą ją tknąć w kręgosłup, chociaż w tej parze to on właśnie ma większe przywileje, ona oddaje mu zabawki, lepsze kąski itp.). No ale chyba niekoniecznie należy uczyć psa tego typu reakcji... -
Po pierwsze i przede wszystkim po zakończeniiu kwarantanny Twój pies będzie miał już za sobą okres najlepszy dla socjalizacji. Dlatego wybierz przedszkole, które przyjmuje młodsze psy, prowadzi zajęcia w sali, gdzie można zapewnić warunki higieniczne ograniczyjące ryzyko zakażenia chorobą zakaźną. Do przedszkola wybierz się najpóźniej po drugim szczepieniu. W przedszkolu psy nie powinny spędzać czasu na zabawie ze sobą, ale na uczeniu się współpracy z właścicielem. Im więcej nowych bodźców jest w stanie zaoferować przedszkole Twojemu psu, tym lepiej dla Was (oczywiście bez przesady) :)
-
Zapoznaj psiaki na neutralnym terenie, zanim wprowadzisz suczkę do domu. Samo wejście do domu powinno odbyć się tak, że najpierw wchodzi ona, potem on. Pochowaj zabawki i na początku karm je z osobnych misek w pewnej odległości od siebie. Każde powinno mieć swoje posłanie, dostawać jedzenie regularnie we własnej misce (jedno drugiemu nie może wyjadać - tego trzeba pilnować, bo to i awantura może być, a nwet jesli nie, to jeden pies nie doje, a drugi będzie gruby) i wspólną miskę z wodą. Na początku mogą się nieco "ścierać". Można oczywiście przerwać taką awanturę, żeby pokazać, że nam się takie zachowanie psów w naszym domu nie podoba. Ale generalnie psy muszą ustawić sobie wzajemne relacje. Pamiętaj, żeby nie bronić jednego psa przed drugim i nie traktować żadnego z nich w sposób uprzywilejowany, dopóki nie zobaczysz, które z nich między nimi na więcej może sobie pozwolić. Pamiętaj, że pies ze schroniska może mieć obsesję na punkcie jedzenia. A poza tym nie martw się - posiadanie dwóch psów to jest prawdziwa przyjemność :) a niektórzy behawioryści twierdzą wręcz, że powinno się mieć dwa do sześciu psów :)
-
Celestynów - Bastina vel Buba genialna suczka szuka domu
gerta replied to gerta's topic in Już w nowym domu
W sobotę Buba przyszła na zajęcia szkoleniowe sama - znalazła dziurę w płocie i dołączyła do zajęć drugiej edycji :) Jak przybiegła do nas i zapięłam jej obrożę, to zaczęła się cieszyć, jak szczeniak. Ocierała mi się o nogi, jak kot, a potem zaczęła się tarzać w mchu :) Miała minię p.t."jak mogliście nie wziąć mnie ze sobą". Popracowała trochę, jako pies pokazowany ze mną, a potem... wzięły ją dzieci jednej z wolontariuszek na spacer po lesie. Dzieciaki (12 letnie) co jakiś czas prosiły Bubę o siad, o waruj, a ta z pełnym zaangażowaniem wykonywała ich polecenia. Na koniec wysmyknęła się z obroży i pobiegła zaczepiać inne psy do zabawy. Od kiedy prowadzimy zajęcia w Celestynowie po raz pierwszy widziałam Bubę w tak radosnym nastroju. Wyglądała, jakby odmłodniała o 5 lat :) I niech mi ktoś wytłumaczy, dlaczego Buba nie ma domu? -
Żądamy od ZG TOZ pomocy dla CELESTYNOWA!!!!!!
gerta replied to iza_szumielewicz's topic in Schroniska
[quote name='tripti'] Fakt, ciężko było tego psa adoptować, trzy razy tam jeździliśmy, aż w końcu udało się. Może teraz zmieniło się to.[/QUOTE] Zmieniło się tyle, że jak ktoś chce adoptować psa z programu Fajny pies, ale bezdomny, to może przyjechać do schroniska w sobotę, w czasie naszych zajęć i poznać wybranego zwierzaka, zanim go zabierze do domu. Wolontariusze są w stanie przekonać p. dyrektor, żeby wydała danego psa do adopcji. A ona nadal wita przyszłych właścicieli tak, że nas skręca. Z drugiej storny widziałam już parę razy, jak wydawano do adopcji psa, który był tak przerażony, że to, że nie pogryzł obsługi, ani nowych właścicieli to cud żywy. Wolontariusze, którzy mieszkają blisko schroniska wpadają tam też w inne dni, jeśli tylko zgłosi się ktoś, kto chce adoptować psa z naszego programu lub takiego, którego oswajamy. Ja mam do schroniska 70 km i szkolenie zabiera mi 5 godzin w sobotę (2 godziny na dojazd, 3 na miejscu). Wielu wolontariuszy jest w podobnej sytuacji. Jesteśmy tam w deszczu, w mrozie, czasem odkładając własne sprawy na bok. Dlatego przykro czytać teksty takie, jak napisała Śnieżka.- 462 replies
-
- celestynów
- remont
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Celestynów - Kastor - cudowny owczarek szuka domu
gerta replied to gerta's topic in Już w nowym domu
Kastor znalazł dom :) :) :) -
Żądamy od ZG TOZ pomocy dla CELESTYNOWA!!!!!!
gerta replied to iza_szumielewicz's topic in Schroniska
Ponieważ to ja prowadzę szkolenie psów w Celestynowie, z grupą 11 wolontariuszy, uprzejmie informuję, że zajęcia odbywają się w soboty o 10:30 od 19 lutego br.. Program szkolenia jest inicjatywą szkoły Dog Masters, której jestem trenerem. Zajęcia prowadzone są nieodpłatnie i nie mogłyby mieć miejsca, gdyby nie wolontariusze, którzy przyjeżdżają regularnie. Zarząd schroniska łaskawie pozwala nam pracować z psami i tyle o naszej współpracy. Psy w Celestynowie są półdzikie - założenie obroży jest niemożliwe bez oswajania psa przez jakiś czas. Od 19 lutego programem objęliśy 25 psów, z których 11 znalazło nowe domy. Może to niewiele, ale w porównaniu z sytuacją, która miała miejsce wcześniej jest to skok liczby adopcji niesamowity. Co najmniej kilka psów, które poszły do adopcji po pracy wolontariuszy raczej nie mogłyby być wydane ze schroniska bez ich wysiłku, bo... trudno je było złapać (od 3 tygodni pracuję z labradorem, który na widok człowieka wchodzi do budy - wczoraj jadł mi z ręki parówkę, a ja byłam z nim w boksie, chętnych do jego adopcji było już kilku - nikt nie był w stanie wyjąć tego psa z budy). Może to i nie ma sensu - lepiej byłoby leżeć na kanapie, albo pisać bzdury w internecie, zamiast w smrodzie, błocie i deszcu zasuwać z psami. Dobrego samopoczucia życzę i radości, że się fajny piesek trafił ze schroniska. Ciekawe co się stanie z tym co został? Może zosanie zagryziony, albo spędzi kolejne 10 lat w schronie. Dobrym schronie. Na Paluchu, gdzie co tydzień wolontariusz zabierze go na 15 minut na spacer. Pewnie po to udomowiliśmy psy, żeby je trzymać w takich miejscach... I żeby była jasność - warunki w Celestynowie nie podobają mi się - decyzja powiatowego lekarza weterynarii nie dziwi mnie w swojej treści. Dziwi mnie, że to zostało zrobione tak późno - gdzie lekarz powiatowy był zanim to schronisko znalazło się w tak ciężkim stanie? Tym bardziej zrobię co w mojej mocy, żeby psy z tego schroniska trafiły do domów.- 462 replies
-
- celestynów
- remont
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Celestynów - Bastina vel Buba genialna suczka szuka domu
gerta replied to gerta's topic in Już w nowym domu
No cóż, Buba nadal w schronie i nadal się uczy... Coraz to nowych rzeczy. Wczoraj pobiegała po lesie z wolontariuszem. Potrafi zostać w siadzie, w warowaniu. Na smyczy nie ciągnie, bo najfajniejsze dla Buby jest chodzenie obok człowieka :) Tylko wciąż brak tego właściwego, który Bubę pokocha... Jedyne co nas smuci, to fakt, że Buba nie umie się bawić. Ona jest pogodzona z sytuacją, jako jeden z niewielu psów wraca grzecznie po zajęciach do schroniska. Ale żadna zabawka nie jest dla niej atrakcyjna. -
Psy z Ostatniej Szansy - Pomoc wciąż potrzebna!!!
gerta replied to Zofia.Sasza's topic in Już w nowym domu
Psiaki są super. Teraz jeszcze tylko trzeba zebrać super-ludzi :) W Boguszycach praca szkoleniowa nie pójdzie na marne, bo psy są regularnie wyprowadzane na spacery a i pracownicy chcą się uczyć, jak szkolić psy. Więc podejrzewam, że w ciągu tygodnia też coś tam psy przećwiczą, bo będą miały z kim ;) Jedynym problemem jest odległość - tym bardziej im więcej osób do pracy z psami, tym lepiej. A Anka_szklanka robi cudne zdjęcia - wiele z nich jest na stronie [url]www.fajnypies.eu[/url], w edycji Celestynowskiej. -
Celestynów - Bastina vel Buba genialna suczka szuka domu
gerta replied to gerta's topic in Już w nowym domu
A tu widać, jak się Buba sprawowała na festynie: [url]http://www.gazeta.tv/plej/0,0.html#film=84172_9287772[/url] Wyobraźcie sobie - obcy teren, tłum ludzi, hałas... a tu Buba waruje, siada. Takie tam :) -
[quote name='Dobert']Dobrze też, że dopisałaś to w nawiasie :) Stąd ja cały czas próbowałem namawiać na spotkanie z kimś, kto ma pojęcie a nie ufanie pomocy z forum.[/QUOTE] Niestety rozmowa przez telefon,to też nie to samo co konsultacja z psem. Ale przynajmniej dało się zrobić analizę sytuacji (w sensie zadać milion pytań) i stwierdzić, że to nie raczej nie jest kwestia nieumiejętności zachowania czystości :) No i wyjaśniłyśmy kwestię klatki :) Mam nadzieję, że Pszczółka zaprosi jednak behawiorystę do domu...
-
[quote name='Dobert']welcome back :) Czy próbowałaś zamykać go w jednym z pokoi zamiast od razu w całym domu? Czy jest to w ogóle u Was możliwe? Jeśli możliwe jest zostawianie go na początek w jednym pokoju, to jak zareagowałby, gdybyś wyszła zamykając go samego? Z gryzakami to czasem jest tak, że trzeba trafić na właściwy. Nie mówię, że zadziała u Ciebie ale ja dawałem małej suszonego byczego penisa. Śmierdzi nieludzko, pies później też śmierdzi ale jest to cena jaką płacę za spokojne zostawanie w domu. [/QUOTE] Dobert, ja gadałam z Pszczolka przez telefon. Wyglada na to, że jej pies ma pełnoobjawowy lęk separacyjny. Popuszczanie w klatce jest spowodowane stresem. Przyzwyczajenie do klatki potrwa długo, bo nikt Pszczólce nie wyjaśnił, że dopóki pies nie jest do klatki przyzwyczajony, to nie wolno psa w niej zamykać i wychodzić z domu nawet na 5 minut (tak się kończą właśnie porady internetowe...). Smaki temu psu nie pomogą - trzeba odwrażliwić go na zachowania zapowiadające pozostawienie w domu, bo pies z tą przypadłością zaczyna się denerwować na długo przed naszym wyjściem (i tak jest u Pszczółki - pies nie jest w stanie się położyć, gdy Ona zaczyna robić makijaż). Odpracowanie lęku separacyjnego to jest naprawdę dość złożony proces, który trudno wykonać samodzielnie, bo bez behawiorysty trudno jest znaleźć elementy naszego zachowania, które powodują, że pies zaczyna stresować się przed naszym wyjściem z domu. Mój pies napinał się, gdy ja robiłam sobie rano kawę - dopiero, jak to odkryłam możliwe było odwrażliwienie tego elementu porannego rytuału. Trzeba też tak ułożyć plan dnia, by nie pobudzać psa zanadto przed planowanym wyjściem, a jednocześnie, żeby bilans energii zużytej w ciągu dnia był odpowiedni. W praktyce przy takim psie zmienić trzeba cały swój plan dnia. Do dziś wyjście z domu od momentu gdy wstanę zajmuje mi około 2-2,5 godziny. W tym jest spacer z psami, poranna toaleta, śniadanie... A wszystko w takiej kolejności, by Maxik zdążył się wyciszyć, zanim zamknę za sobą drzwi wychodząc do pracy. Ale warto, bo psy obdarzone tą przypadłością są wyjątkowo wrażliwe i jednocześnie przywiązane do swoich ludzi :) i naprawdę można mieć z nimi super satysfakcjonującą relację... I ja też, zanim dowiedziałam się na czym polega lęk separacyjny i jak się go leczy próbowałam najpierw zostawiać super zabawki, super smaczki, próbowałam zmęczyć psa przed wyjściem tak, żeby padał na pysk. Efekt był taki, że mój pies miał kondycję, jak Pudzian, smaczki leżały nieruszone, podobnie jak zabawki. A dziury wygryzione w ścianach, poprzewracane kwiatki, zjedzone książki i na środku pokoju wyciągnięty z szafy odkurzacz witały nas po powrocie prawie codziennie :D Teraz mój pies biega porządnie raz, góra dwa razy w tygodniu, ale chodzi na spacery wąchane, bo one mu dobrze na głowę robią (to taki spacer po lesie, na smyczy, za każdym razem inną ścieżką - w sumie tę samą drogę wybieramy zwykle nie częściej niż 2 razy w tygodniu) i ćwiczy trochę posłuszeństwo, bo bardzo lubi z nami współpracować. Ma też drugiego psa do zabawy i razem zostają same w domu (ale to nie jest zasługa drugiego psa, że Max przestał niszczyć, bo przy niej też miał objawy lęku separacyjnego). Wypracowanie spokojnego zostawania w domu zajęło nam za pierwszym razem pół roku (bo mało wiedziałam), a ostatnio po przeprowadzce około 2 miesięcy.
-
[quote name='Sybel']Wiesz, to moze wymagac nieco czasu i pracy. Wygląda na to, ze pies ma lęk separacyjny. Próbowałas go zostawiać z zabawkami typu kong napchanymi pasztetem, parówką, mięsem czy innym smakowicie pachnacym wynalazkiem? Moze zadziała?[/QUOTE] Sybel, na lęk separacyjny najlepsze smaki nie pomogą. Pies myśli wtedy wyłącznie o tym, że jest sam i jest tak strasznie,że pańci nie ma... Choćby miał z głodu umrzeć do pyska nic nie weźmie. [quote name='Sybel']Poza tym ucz go zostawać w klatce, nagradzaj za każdym razem, jak do niej wejdzie. Zacznij go z zcasem zamykać, a jak go wypuścisz, delikatnie nagradzaj. Poza tym dziewczyny z większym doświadczeniem coś pewnie dziś napiszą :)[/QUOTE] Nagradzać należy WYŁĄCZNIE WEWNĄTRZ klatki. Ma być tak, że w klatce jest fajnie, poza klatką obojętnie :D
-
A jakiego Hillsa dajesz? Bo może spróbuj Josery Sensi Plus (worek coś koło 150 PLN, a potrzeba dla psa o wadze około 30 kg z chorą trzustką około 420 gram) - mój Max jedzie na tym od roku. Jest rewelacyjnie - mimo, że ta karma ma 10% tłuszczu kupy są, jak malowanie :D
-
Gocha, ja bym nie zmieniała modelu karmienia do czasuosiągnięcia docelowej wagi (o nadwadze nie wspominam, bo chyba u trzustkowca to niemożliwe :)). Jak zmienisz karmę, objawy mogą się zaostrzyć. Nie wiem jak Twoja suczka, ale mój Max przy takich zaostrzonych objawach leci z wagi, jak żaden inny pies- rekordowo schudł mi wciągu doby 2 kg... Nadrabialiśmy to potem miesiąc.
-
Żądamy od ZG TOZ pomocy dla CELESTYNOWA!!!!!!
gerta replied to iza_szumielewicz's topic in Schroniska
Gdyby ktoś chciał pomóc, to w Celestynowie co tydzień są zajęcia z psami. Spotykamy się o 10:30 przy bramie schroniska. Potrzebujemy też sponsora,który mógłby ufundować 10 smyczy o długości 1,5-2 metrów. Mogą być zwykłe, parciane. Przydałyby się też obroże, bo w schronisku psy nie mają obroży, niestety.- 462 replies
-
- celestynów
- remont
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='Dobert']Jak na to forum to bardzo dużo treści niosący post, Gerta :happy1: Nie założyłem od razu, że psiak Pszczółki ma jakiś poważny lęk separacyjny stąd wstępnie, podając mu dużo zabawek, można by sprecyzować czemu taki z niego rozrabiaka. Zwłaszcza, że dość długo było ok. [/QUOTE] Ja mam psa z lękiem separacyjnym. Dlatego raz, że sporo wiem na ten temat, a dwa mam takie skrzywienie, że jak ktoś pisze, że pies niszczy, to ja zaraz węszę, czy aby to nie to ;) Mój pies z lęku separacyjnego wyszedł po kilku miesiącach pobytu u nas. Było naprawdę super do czasu... przeprowadzki. Mimo, że przeprowadzaliśmy się "książkowo" - oswajając go z nowym miejscem itp., to objawy wróciły z siłą wodospadu ;) Dziś już jest znowu dobrze, ale z takim psem trzeba naprawdę uważać - zaspokajać wszystkie potrzeby, ćwiczyć ciągle to pozostawanie w samotności itd. Maxik nawet, jak dostanie konga z ulubionym pasztetem w drugim pokoju, to co chwila przychodzi sprawdzić, czy sobie nie poszliśmy gdzieś w czasie, gdy on zajęty jest przysmakiem. Zostawiony sam do dziś nie bawi się zabawkami i nie weźmie nic do pyska. Ale już nie niszczy i większość czasu przesypia :D
-
Celestynów - Bastina vel Buba genialna suczka szuka domu
gerta replied to gerta's topic in Już w nowym domu
Ja chcę, ale nie mam możliwości :( Najbardziej chciałabym, żeby adoptował ją ktoś z okolic Warszawy i żeby pozwolił ją czasem odwiedzać. Uwielbiam Bubę, bo ma fantastyczny charakter i świetnie pracuje. -
Ja podaję kapsułkę do michy - nie otwieram jej. Poza tym mój Max je trzy razy dziennie. No i podstawowa sprawa - pies z chorą trzustką musi jeść więcej niż normalny pies - w zależności od jego stanu nawet do 50% więcej niż norma dla jego wagi. Dzielenie posiłków na mniejsze ma znaczenie, bo dzięki temu pies jest stale syty. Teraz Max jada trzy posiłki, ale jak był strasznie chudy, to jadał cztery :) I faktycznie mniej więcej 50% więcej niż normalny pies. Teraz, po kastracji, jego metabolizm nieco zwolnił i dostaje jakieś 30% więcej niż zaleca producent karmy :) I po raz pierwszy odkąd z nami jest ma na żebrach odrobinę tłuszczu :]
-
[quote name='Dobert']a w temacie, to najważniejsze jest zostawienie psiakowi czegoś do roboty na czas nieobecności. Pomogą gryzaki (buty, świńskie uszy, bycze penisy itp.), zabawki, piłeczki, kong. Może być wszystko na raz. Za dużo zostawić nie możesz a jak pieskowi znudzi się jedno to pociamka drugie.[/QUOTE] Hmmm, to taka trochę pół-prawda... Psu z lękiem separacyjnym to coś do roboty raczej nie pomoże, bo pies w takim stanie po prostu smaczki, gryzaki i zabawki ma gdzieś. Ważne jest, że nie ma pana. W takiej sytuacji potrzebna jest fachowa pomoc, bo trzeba psa po prostu wyleczyć z lęku separacyjnego i tyle (wiem, bo sama mam psa z czymś takim - dziś zostaje sam bez problemu, ale kiedyś nieźle "dawał czadu"). Natomiast bardzo często jest tak, że lęk separacyjny jest mylony z niszczeniem lub brudzeniem w domu z zupełnie innych powodów: - niezaspokojone potrzeby - nuda - brak treningu zostawania w samotności - brak treningu zachowania czystości w domu [quote name='Dobert']no i poświęcenie czasu na naukę stopniowego zostawania.[/QUOTE] Od tego należy zacząć :) Potem przeanalizować dzień psa i to, czy zaspokajane są jego potrzeby (od żywieniowych po aktywność fizyczną i umysłową). Zostawiając psa samego warto ograniczać mu przestrzeń - w mniejszej przestrzeni psy czują się bezpieczniej, dlatego też klatka jest dobrym rozwiązaniem. Co do klatki - psa trzeba do niej stopniowo przyzwyczaić. W zależności od psa zajmuje to od kilku do kilkunastu dni. Znam kilka przypadków zaledwie, z kilkudziesięciu w których polecałam klatkę, że pies po prostu sam zapakował się do klatki i pokochał ją "od pierwszego wejrzenia". Na pocieszenie dodam, że jeśli mamy do czynienia z jednym z kilku innych niż lęk separacyjny powodów niewłaściwego zachowania psa w samotności, to wyeliminowanie tego zajmuje chwilę. Terapia lęku separacyjnego to dłuższa sprawa (kilka tygodni, a może nawet miesięcy), przy czym w trakcie terapii pies nie może doznawać tego lęku. Czyli w praktyce nie może zostawać sam - trzeba albo mieć pet-sittera, albo zostawiać psa u kogoś. Na zachodzie funkcjonują świetlice dla psów, ale u nas nie znam takiej. A na marginesie całkiem - zawsze zastanawia mnie niechęć do zapłacenia za konsultację behawioralną, w sytuacji, gdy zniszczenia w domu są także przecież kosztowne. Zamiast wydać za jakiś czas 2000 na nową kanapę (pies mojej koleżanki w jeden dzień zgryzł pokrycie kanapy tak, że musiała kupić nowy mebel), lepiej chyba poprawić psu samopoczucie wydając nawet 1000 PLN na behawiorystę (chociaż nie sądzę, żeby kosztowało to aż tyle). Mało tego - pies może sobie w domu zrobić krzywdę - mój np. stłukł kiedyś szybę w drzwiach, a innym razem wyciągnął kabel ze ściany (na szczęście nie był pod napięciem). I to też są raz koszty, a dwa ryzyko zdrowia, czy wręcz życia psa.
-
Celestynów - Bastina vel Buba genialna suczka szuka domu
gerta replied to gerta's topic in Już w nowym domu
Buba była zachwycająca na Polach Mokotowskich. W tłumie ludzi robiła "siad", "waruj", przechadzała się grzecznie między ludźmi i psami. Pozwalała się głaskać, grzecznie witała się z psami. Niestety nie przyszedł po nią nowy pan i z żalem trzeba było odwieźć ją spowrotem do schroniska :( -
Hela była dziś na Polach Mokotowskich, gdzie spotkała się ze swoimi dziećmi, które już grzeją pupy w nowych domkach. Suczka pięknie odnalazła się w obcym miejscu. Było tam wielu ludzi, obcych psów, straszny hałas (cóż w końcu festyn). Hela była zaś po prostu sobą - wpatrzona w wolontariuszkę czekała, kiedy w końcu każą jej coś robić :) Niestety nikt jej nie adoptował i trzeba było ją odwieźć spowrotem do schroniska. Hela, gdy zostawia się ją w boksie to żałośnie piszczy. Niech ją ktoś w końcu pokocha, bo serce pęka patrząc w te smutne, mądre oczy :(
-
Hmmm, przy chorej trzustce o żadnym podjadaniu między posiłkami nie może być mowy. Dlatego właśnie jest problem np. ze szkoleniem takich psów, bo nie można im dawać nagródek smakowych za bardzo. U nas to wygląda tak, że jeśli się szkolimy, to Max dostaje najpierw odrobinę żarcia z pastylką, a potem dostaje smaczki (gotowane serca z kurczaka). I zajęcia szkoleniowe nie trwają nigdy dłużej niż godzinę, żeby zdążyły zadziałać sztuczne enzymy. Nasza pani wetka zakazała podawać Maxowi czegokolwiek surowego - żadnych warzyw i owoców (błonnik pobudza pracę jelit, a te przecież u naszych psów funcjonują i tak za szybko). Zjadanie własnych odchodów to jest jeden z objawów tej choroby - może dawka enzymów jest za mała? To nie chodzi o to, że pies jest głodny, tylko o to, że to co wydalił nie jest do końca strawione.
-
[quote name='amarena'] Najbardziej mi zależy by zniwelować te histeryczne zachowania przy spotkaniu innych psów na smyczy (puszczony luzem reaguje jak najbardziej poprawnie) - zastosujemy się do wskazówek, poczytamy trochę internet i książki. Zauważyłam, że wyjątkowo nerwowo reaguje na owczarki niemieckie - chce wchodzić na ręce (36kg :lol:) płacze i skomli - czy to jest możliwe by jakaś rasa źle mu się kojarzyła??? Teraz mi się przypomniało,że jak był małym smykiem to zaatakował nas spuszczony ze smyczy Tosa Inu (chciał małego ewidentnie zagryźć, mały był na smyczy, ten ruszył jak teraz, szczerząc zęby, odsłaniając dziąsła) - ale nic nie zrobił, Tosa dostał mocnego kopa w żebra od znajomego, który zasłonił małego swoim ciałem. Ale po tym zajściu które miało miejsce z 1,5 roku temu absolutnie nie bał się psów, sam zaczepiał do zabawy małe i duże....Nie mniej jednak będziemy pracować, dziękuje za wskazówki.[/QUOTE] Amarena, a pewna jesteś, że jak podchodzi do Was inny pies, gdy Twój jest na smyczy, to odruchowo nie napinasz smyczy swojego psa? Bo wiele osób tak właśnie robi - przez to pies ustawiany jest w pozycji grożącej (uniesiona głowa, wypięta klata) i często dostosowuje do niej swoje zachowanie (to trochę jak ze sztucznym uśmiechem - jak uniesiesz kąciki ust, to czasem może Ci to poprawić nastrój). Co do niechęci wobec danej rasy - zdarza się, że po silnym stresie związanym z przedstawicielem danej rasy pies faktycznie będzie nieufny wobec innych przedstawicieli tej rasy. To wszystko zależy od wieku psa, wrażliwości, umiejętności radzenia sobie ze stresem. Taka niechęć może się uogólnić i dotyczyć np. umaszczenia i wielkości psa. Mój osobisty pies np. nie lubi goldenów, bo kiedyś mieszkał w naszej okolicy bradzo agresywny golden, który go zaczepiał wielokrotnie (nigdy go nie pogryzł) i przenosi to trochę na jasno umaszczone psy o głuższej sierści (podobnej wielkości czarne psy bardzo lubi). Takie coś można odpracować, ale lepiej zrobić to pod okiem fachowca. Zacznij ze swoim psem pracować na d posłuszeństwem i ucz go różnych sztuczek. Z tego co napisałaś on ma dużo stymulacji fizycznej (bieganie, przeciąganie, długie spacery), ale nie angażujesz go intelektualnie. Psy potrzebują również tego typu zajęć :)