Jump to content
Dogomania

Pipi

Members
  • Posts

    7958
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Pipi

  1. Jeszcze tylko jutro i koniec schronu. Trzymajcie sie pieski. One nawet nie wiedzą, ze moze byc cieplo i bezpiecznie. Oby drogi nie zasypało. . . .u mnie nie mozna wjechac do wsi, do mojego domu trzeba isc piechotą od glownej drogi, albo na sankach lub nartach.
  2. Prosze, po co znowu ta awantura, wypominanie, podkreslanie kto, co, czyje i dla kogo. Czy to cos zmieni? [B][SIZE=3]To wszystko moja wina i tylko moja. [/SIZE][/B][SIZE=3][SIZE=2]Nie ma u mnie ani jednego psa od Evelin, a kilka, ktore byly, byly bardzo krotko. Evelin stale i niezmiennie pomaga i to nie koniecznie jest widoczne, ale pomoc jest ogromna. Kto czyta ze zrozumieniem ten widzi. Oplaca ode mnie psy w hotelach, rozwozi psy i koty po calej Polsce. Jest przy nas caly czas. Piszesz enia, ze na poczatku bylo tu duzo osob. . . .bylo, ale juz nie ma, a Evelin i Randa sa caly czas. Nie moge zrozumiec o co Ci chodzi tak na prawde? bo chyba nie o to zeby bylo dobrze. Co jakis czas zrozbisz zamieszanie i juz Cie nie ma. Dlaczego? co ja Ci zrobiłam? Chodzi o to, ze moze ja sie dorobilam czy jak? owszem dorobilam sie, garba. Nie proponuj mi pomocy, bo to smieszne. Pogadaj sama ze sobą dlaczego mi to robisz? i napisz, po prostu napisz, bez owijania w bawełnę, o co ci tak na Prawde chodzi? Pisalam ze to wszystko moja wina, bo tak jest. Trzebabylo kiedy Evelin powyciagala ode mnie psy i zostalo dziewiec, to nie bawic sie w matke Terese tylko dac sobie spokoj i zyc jak dawniej. Chcialam jednak okazac wdziecznosc, pomyslalam, ze skoro sa ludzie tacy jak ja i pomogą, to wspolnie skoro mam miejsce i moge przyjac biedaka, to dlaczego nie. I tak to sie zaczelo i z dnia na dzien, z miesiaca na miesiac, z roku na rok zycie toczy sie do przodu, a uratowanych przez nas wspolnie psow i kotow zreszta tez, mozna juz w setkach policzyc. Dziesiec lat tu mieszkam, wiec bylo tego oj bylo. Enia, to Ty obrazasz Evelin, posadzajac ciagle o cos co nie ma miejsca. Na TOZ ciagle cos masz, jakies nieuzasadnione pretensje. Jesli sie nie ukladalo, to bylo to dawno i juz poszlo w nie pamiec. Ciagle wracasz do tylu, a zycie idzie do przodu. Zmienia sie wszystko raz na lepsze, raz na gorsze, ale wiecej dobrego niz zlego. I zamiast sie cieszyc, ze ta glupia pipi jakos sobie daje rade, to nie wiem o co chodzi i po co znowu sie pojawilas. Podkresle jeszcze raz, ze Hundehilfe Polen pomaga mi bezinteresownie i ja nigdy nie uslyszalam ze chcieliby wziac ode mnie psa, albo od kogokolwiek. Jesli sa organizacje, ktore wywożą psy z Polski dla jakich korzysci materialnych to na pewno nie ci ktorzy mi pomagają. Pomagają i dzieki Bogu, ale teraz nie zdziwilabym sie gdyby przestali. Do Ciebie enia sie zwracam abys przeprosila za to, ze obrazilas Niemcow, bo tak nie mozna. Ich obrazilas, mnie mozesz zaszkodzic. A na prawde zapewniam Ciebie, ze nie ma czego zazdroscic. Jest bardzo ciezko i nie przeszkadzaj, prosze Cie, daj spokoj.[/SIZE][/SIZE]
  3. Sluchajcie, mam nadzieje, ze Marina, ktora mi pomaga nie przeczyta tego i nie bedzie musiala sie denerwowac. Jest mi bardzo przykro, ze zamiast sie cieszyc, ze moge dac azyl tylu zwierzetom i jakos daje rade, to co jakis czas znajdzie sie ktos, kto zakloci spokoj. Ta niemiecka organizacja nigdy nawet slowem jednym nie wspomniala o tym zeby wziac choc jednego psa ode mnie. Czy to zle, ze Niemcy mi pomagają? Dlaczego i w jakim celu sa te podejrzenia. Czy ktos mi zazdrosci? No dlaczego? Enia, przeciez wiesz, ze calymi miesiacami jestem tu sama. Jak niby mam przyjechac do Warszawy zeby sie leczyc i zreszta po co? Tu sa lekarze, tylko, ze ja nie mam warunkow zeby sie leczyc. Owszem, zuzylam sie jak stary kapec, ale jeszcze sie "pozszywam", jeszcze musze wytrzymac. I tak jak beka pisze, musze zmniejszyc ilosc i nie moge juz pomoc zadnemu innemu. Niestety zbyt pozno zrozumialam, ze nie da sie pomoc wszystkim. W tej chwili patrze na potrzebujacych i nie moge ich wziac i chocv serce krwawi, nie wezme. Zrozumialam, ze to sie nigdy nie skonczy, bo szatan byl, jest i bedzie. I widac tak mi pisane, ze musze zyc patrzac na krzywde. Marinie i calemu zespolowi Hundehilfe Polen dziekuje z calego serca za pomoc i bardzo Was przepraszam za to co tu jest napisane. Wam wszystkim, ktorzy nam pomagacie, jestescie tutaj i rozumiecie stokrotne dziekuje i rowniez przepraszam. Prosze, pozwolcie mi dojsc do zdrowia, bo na prawde cierpie okropny bol i nerwy nie pomogą mi wyjsc z tego. Staram sie nie panikowac, z pokorą czekam az mi sie polepszy i bede mogla jeszcze troche posluzyc zwierzetom i nie obarcze, mam taką nadzieje, nikogo opieką na tymi, ktore sa u mnie. Martwie sie i boje zeby do tego nie doszlo.
  4. Z kontenerem bardzo sie postaram, to moze byc najprawdopodobniej w czwartek, lub w sobote. Dam znac kiedy.
  5. [quote name='emilia2280']Pipi, masz pomoc z Niemiec? co oni chcá w zamian, czy zupelnie bezinteresowni sá?[/QUOTE] Tak, mam pomoc i zupełnie bezinteresowną. Wellington, zrobilas mi niedzwiedzia przyslugę. nie wiem, czy dlatego, ze nie pomyslalas, czy dlatego, ze masz w tym jakis interes. Nie pisalam o tym bo wszystkim wiadomo nie od dzisiaj, ze wszyscy tu u mnie od jakiegos czasu czytaja watek i sledza z zapartym tchem co sie u mnie dzieje. Teraz posypaly sie telefony o przyjecie psa, suki, szczeniakow. . . .no jak to? przeciez pani wszyscy pomagają, ma pani kase, zarcie, to dlaczego nie przyjmie. Nawet Niemcy pani płacą to co pani łaske robi?. . . . .Juz jakis czas byl spkoj z podrzucaniem z przyjezdzaniem do mnie i z telefonami. Teraz znowu zaczely sie plotki, dogadywanie, ze tylko narzekam ale kase robie na tych psach. Trzeba tu byc, obcowac na co dzien z ludzmi zeby sie odechcialo zyc, nie mowiac o biznesie. Zaczna sie znowu przywiazywania do bramy i podrzucanie do wsi. Pytałam Marine czy moge pisac o kazdej pomocy i nie otrzymalam na to przyzwolenia. Piszemy do siebie czysto "sluzbowo" i moge liczyc na pomoc zawsze kiedy o nia poprosze i zupełnie bezinteresownie. Nie wiem tak w ogole skad takie pytanie i o co chodzi z ta bezinteresownością. Ze niby co? Oni dla mnie karme, oplacają faktury zawsze kiedy o to poprosze, przysyłają mi najpotrzebniejsze rzeczy. Jestem po prostu wdzieczna i zawsze moge tylko podziekowac, nic wiecej. Kochani taka ilosc zwierzat jaka jest u mnie pochlania kazdego dnia mase nakladow finansowych. Oprocz tego wysterylizowalam mase suk, wykastrowalam na prawde duzo psow. Juz nawet nie pamietam tak z glowy ile. Pisze o tym na watkach i ostatnio nie wspomonam o tym skad na to biore. Nikt zresztą nie pyta. A choc z upustem ale za darmo niestety nie da sie takich rzeczy zrobic. Robie co moge i staram sie robic jak najwiecej. Do tego potrzebne sa pieniadze. Zwierzeta jedzą i zycie sie toczy. To nie jest tak jak bywa, ze pies na dt, kastracja, ogloszenia, kilka miesiecy i do domu stalego. Owszem mase psow poszlo do adopcji, ale sa u mnie psy, ktore raczej nie maja szansy pojsc na swoje podworko. Potrzebuja pozywienia odrobaczenia szczepien. Mam takich sporo: Saba, Nora, Nikita, Misiek, Kropka, Punia, Cezar, Celinka, Cytra, Nutka. Kucyk, Leda, Mania, Pola, Mila, Kaja, Żulik, Jamnisia. . . .moja, Maja, Sasza, Miśka. Nikt nie zadzwonil ani razu o Siwą, o Almę, o Bemaza. W sumie jest ich czterdziesci. Kazda pomoc jest tu cenna i szanuje kazdy grosz, mozecie mi wierzyc. Od siebie daje ciezką prace, srodki czystosci w nieskonczonych ilosciach , prad, gaz, paliwo i sama juz nie wiem co. Niemcy, Austria, Wy i ja i wsio malo i malo i malo i wciaz potrzeba. Ja nie wiem juz jak sie tlumaczyc i jak opowiadac i jaki obraz przedstawic, bo to dla mnie jest dzien za dniem i norma, a kto nie widzi na co dzien, to po prostu moze nie miec wyobrazenia jak to wyglada z bliska. Kiedy mialam ich mniej, pisalam opisywalam jak to wyglada co u nas slychac, ale teraz nie daje rady czasowo i fizycznie i psychicznie. Bywa ze zapominam czy ja dzisiaj jadlam, czy nie? zastanawiam sie co mialam zrobic i czego stoje w tym czy innym miejscu. Mam metlik w glowie, zapominam, przekrecam, bywa, ze jestem bezsilna. Dostaje od Was pomoc i powinnam robic rozliczenia, ale tyle tego jest, ze ja nie potrafie pracowac caly dzien i pamietac co kupilam, ile wydalam i jeszcze o tym napisac. Mam cale kartoniki paragonow. Wracam do domu, wyjmuje z portwela i wkladam do kartonika i za kazdym razem mowie sobie, ok, dzisiaj wieczorem usiade i zrobie rozliczenie. Prosze, musicie mnie zrozumiec i wybaczyc. NIE MARNUJE PIENIEDZY, WASZYCH, WASZEJ POMOCY. Ciagle mam dlugi, bo kazdy swoj grosz tez dokladam i nie mysle co bedzie jutro. Bedzie dobrze, bo nie moze byc inaczej. Musicie tez wiedziec, ze mam poczucie winy i jest mi przykro, ze zaniedbuje to co jest wazne. Wiem, ze tak byc nie powinno, ale nie daje rady, po prostu nie daje rady. Teraz jeszcze dopadly mnie bole i ledwo łażę. Mysle sobie, ze to juz koniec i poddaje sie, ale jeszcze sie podnosze jeszcze walcze. I prosze, prosze o zrozumienie. Moze moglby ktos przyjechac do mnie i zebrac do kupy otrzymane pieniadze i policzyc paragony i wrzucic to wszystko na pierwszą strone. Bede wdzieczna bardzo. Wybaczcie mi i zrozumcie proszę.
  6. Chyba Alme oglasza buniaaga, ale nie wiem czy ostatnio też. Reszta raczej nie oglaszana. Hati, Heti, Hera to szczeniaki, ktore mialy ogloszenia, ale teraz sa juz zupełnie inne, urosyl i przdaloby sie oglosic od nowa. Są jeszcze, zapomnialam dodac ich dwa braciszki, Pluto i Spoko i tez chlopaczki calkiem spore. Msle, ze bedą w dorosłości takie jak ich mama, wielkosci boksera. Spoko jest najmniejszy, bo zupełnie nie potrafi radzic sobie pryz jedzeniu. Kazdy mu do michy wlezie, a on oddaje. Pilnuje, ale jak odganiam nachalnych, to i on odchodzi. Od poczatku byl mniejszy od pozostałych. Zamowilam dwa kojce [URL]http://allegro.pl/show_item.php?item=2903829756[/URL]. Bez montazu kwota na 2 kojcach bedzie mniejsza o 80 zl, ale zdziwilo mnie, ze transport policzą po 120 zł do kazdego kojca. Bede jeszcze pisac do szefa, moze sie uda wynegocjowac choc troche taniej. Nie moge sie dodzwonic, a pani przyjmujaca zamowienie nieugieta niestety. W sumie 2 kojce beda kosztowaly z transportem 1718 zł. Czas oczekiwania do 2 tygodni. Juz nie moge sie doczekac i bardzo sie ciesze i bardzo bardzo dziekuje. Mysle, ze wszystkim nam bedzie łatwiej i lzej na co dzien jak bede mogla rozdzielic co po niektorych. Jest przynajmniej z dziesieciu, ktorzy robią zamieszanie i nie reaguja nawet na moje "uwagi". Dominacja na maxa i nie ma zmiluj. Ostatnio z tymi bolami myslalam, ze nie dam rady rozgonic towarzystwa i bedzie bardzo zle, ale zaczelam walic kijem o dach metalowy budy i na hałas zaprzestali awantury. A do domu za kazdym razem wracam z dusza na ramieniu. Nigdy nie wiem co i jak zastane. Maaaatko, jak by mi sie przydala jakas osoba do pomocy. No nawet wsrod bezdomnych nie ma nikogo. Ciagle co jakis czas zajezdzam, pytam w tych noclegowniach. Są owszem kobiety i to sporo, ale same palace, pijące, takie zaawansowane w tym piciu, ze nawet nie bardzo rozumieja o co mi chodzi. A jak mowie, ze na wies, to absolutnie nie, wola ulice. A ja przeciez tylko niewielkiej pomocy oczekuje w zamian za dach nad glową i posilki. Starczy mnie to i wystarczyloby i jeszcze jednej osobie. Jak to sie mowi wiecej wody do garnka wlac i bedzie duuuuzo zupy. Ok, jade na przeswietlenie. Wycieraczki nie chodzą, pewnie bezpiecznik wysiadl, ale nie dam rady sie zgiac zeby do tej skrzynki sie dostac i nie moge sama wymienic. Zaczal padac snieg, nie wiem jak dojade. A dzisiaj mam zabrac Terese z Wolki do meza do szpitala. Stanislaw ma zapalenie pluc ni nie jest dobrze. Tak bym chciala napisac Wam cos milego, cos dobrego, ale jak na razie nie moge. Mam jednak nadzieje, ze to sie zmieni i bedziemy mogli wszyscy cieszyc sie lepszymi dniami.
  7. Kucyk, ten pobity jest u mnie i doszedl do siebie. Zaprzyjaznil sie z sukami. Powinien nazywac sie lejek, bo podsikuje wszystkie sprzety jak wroce do domu i przywioze obce zapachy. A Bej, pogryziony z rowu juz dobrze. Nie ma sladu i ściegna tez udalo sie uratowac. Obeszlo sie bez operacji. Chodzil tylko w suchym gipsie. To bardzo dobry pies. Jest bardzo przyjazny, posluszny i zero w nim agresji. Ustapi kazdemu, kto nie zyczy sobie akurat jego obecnosci. O żarcie tylko potrafi zawalczyc, ale jak ktos nachalnie wlazi po jego ostrzegawczym warknieciu do michy, to odejdzie, odda. Do adopcji jest u mnie sporo takich jak Bej. Grzeczne, przyjazne i tylko sie u mnie marnuja, bo ucza sie be zachowan od kilku takich, co niekoniecznie zachowuja sie poprawnie. Mela, Pucka, Beza, Iga, Albin, Piotruś, Szaman, Hati, Heti, Hera, Sawa, Bemaz, Alma. . . .to tak na cito przydalyby sie domy. Reszta, raczej nie ma szans, chociaz kto wie? Kazdy z nich jest ostatnio u mnie biedny. Nie zajmuje sie nimi w ogole. Ograniczam sie tylko do karmienia, pojenia i glaskania. A i to nie zawsze na czas i nie zawsze dostaną. Mam nadzieje, ze w koncu bede mogla wrocic do normalnosci, choc trace juz nadzieje. Jest z kazdym dniem gorzej. Do ciaglego bolu nawet sie przyzwyczailam, tylko miewam ataki nie do wytrzymania i wtedy jestem zalamana i boje sie, ze juz z tego nie wyjde. Jutro jade na przeswietlenie, zobaczymy co pokaze. Pojade jeszcze do neurologa. Ginekolog i urolog wykluczony, jest w porzadku. Trzeba szukac dalej. Bo oprocz rwy to mam jeszcze bole w pachwinie po drugiej stronie, na druga noge. Bede szukac dotad az znajde pomoc. . . .no bo czy ja mam inne wyjscie? Do szpitala mnie gonią, ale nie mam jak. Zasrane życie. . . .
  8. Sylwia, konto podam Ci jutro, przepraszam, ze tak zwlekam. W ciagu dnia nie mam kiedy, a wieczorem nic nie widze na tej umowie gdzie jest nr konta, takie male cyferki. Postaram sie jutro nie zapomniec. jkp. dziekuje, poczytam o tej metodzie. Jutro jade na przeswietlenie, zobaczymy. Tylko, ze ja bez przeswietlenia dokladnie czuje gdzie boli. Nie dziala na mnie nic, po prostu nic. A bol atakuje, tak napada nieoczekiwanie, ze łazę po ścianach, krzycze, wiszcze, bo juz nie płacze. Psy sie denerwują biedne, bo nie rozumieja co sie dzieje. Po prostu koszmar jakis, nie wiem co robic. Przestaje sobie radzic. I jeszcze mrozy mają wrocić. . . .super. Jutro zamowie kojce, dwa, takie [URL]http://allegro.pl/kojec-dla-psa-kojce-z-rurek-kolor-czarny-producent-i2903829756.html[/URL].
  9. [quote name='paulina02']Klatka pojechała ..[/QUOTE] Jest juz u mnie, dziękuję.
  10. Przywitam sie i dziekuje za zaproszenie. Biedny psiak, pogryzienia bardzo są bolesne. Trzymam kciuki calym sercem. Przepraszam, nie mam jak pomoc.
  11. Zagladam i czekam i trzymam kciuki za pieski. Jeszcze troche, ale juz blizej jak dalej. Maia, moja deklaracja jest stała.
  12. Uuuu, Kryzia, mocne słowa, dziekuje. WiosnaA, dziekuje i konto podaje na pw.
  13. Trzymam mocno kciuki za Milve i wspolczuje bardzo.
  14. Nie wiem co powie Evelin, ale na ile ją znam, poradzi sobie sama. Ja pozycze kontener i spokojnie dojada do Amadorki. Jade dzisiaj do Bialegostoku. . . .Vicky62, mialam cos przywiezc, ale juz mi wywietrzalo. Pomysl, zapisz i zadzwon. Ja teraz robie, ale umowmy sie ze punkt 10 przyjde do telefonu. Pogadalabym teraz ale musze szybko korzystac z czasu, poki po zastrzyku nie boli. No, to ide. . . . .
  15. Maia, chcialabym zeby moja corka byla taka jak Ty. Jestes jeszcze mloda i pewnie zdrowa, ale uwazaj, bo czas leci i odbije sie ten biznes na zdrowiu. Przede wszystkim jesli moge doradzic, to nie dzwigaj ciezkich rzeczy, szanuj sie na ile to mozliwe. Lepiej zrobic cos co wymaga sily w kilka razy. No i sen jest b. wazny. A slyszalam, ze az oczy masz czerwone od niewyspania. Biednas Ty z tym wszystkim. Trzymaj sie jakos, moze niedlugo tak bedzie. Bardzo sie ciesze, ze nie wszyscy mlodzi ludzie spedzaja czas w dyskotekach i po nas starych beda nastepcy(juz są). Maluchy cudne kuleczki i trzeba oglaszac poki male.
  16. Tak na prawde to tutaj wcale nie chodzi o doktora, tylko o brak wspolnego jezyka. Zaczelo sie, ze jedna pani drugiej pani. . . .a trzebabylo prać sie osobiscie. A tak dobrze i obiecująco sie zaczeło. Zawsze musi znalezc sie ktos zeby zaczepić o coś i gotowe. Ja osobiscie przezywam to cale nieporozumienie i zaluje, ze sie nie dogadalismy i tak na prawde, to nie do konca rozumiem dlaczego. Wyciagalam reke i zapomnialam o wszystkim, ale widac nie kazdy jest taki, ze powie co mysli i czuje i jak uwaza i idzie dalej nie wracajac do tylu. Ciesze sie, ze co jakis czas docieraja sygnaly, ze choc mnie nie ma to pomoc tam jest. Tylko, ze w grupie sila i byloby łatwiej. Robie co moge zwierzakom z Bielska i mam ich kilka i mialam, ale musze robic to sama niestety ( i prosic ludzi z innych miast o pomoc, ktorzy na szczescie jej nie odmawiaja).. . . . . a szkoda, bo jest co robic w Bielsku Podlaskim. Alina, mysle o Was caly czas. Kontakt sie urwal, bo zbyt wiele roboty mamy i zawsze czasu za malo. Napisz nam co u Was slychac na watku schroniska. Jak adopcje i jak z budynkiem? Nie ma Ciebie to i ludzi nie ma. . . .zagladamy ale watek spadl gdzies daleko.
  17. Tuptulka caluje w cudną mordeńkę. On taki delikatny jest i wydal mi sie baaardzo grzeczny. Widzialam go tylko 15 minut, wiec moglam sie pomylic. Ale ma chlopak to cos.
  18. Dziekuje, kochane jestescie. Gandzie warto bylo wiezc i to nic, ze bolalo. Gandzia ma dom, a ja nie umarlam, wiec jest ok. A tak jesli chodzi o te moje bole, to na prawde zaczynam sie martwic, bo przyjelam cala serie zastrzykow i nic a nic nie pomoglo. W ciagu dnia na szczescie jest lżej i w ogole na stojaco jest lzej. Najgorsze sa noce. No i zaraz po zastrzyku mam fajnie, bo nie boli przez kilka godzin. Nauczylam sie juz, ze w tym czasie szybko staram sie wyrabiac z robotą, bo wtedy nie cierpie. Ponoc na rwe kulszowa nie ma ratunku. Teraz zaczne robic badania, przeswietlenie, potem pojade do kreglarza i zobaczymy jak to bedzie dalej. Musze wytrzymac do konca miesiaca. Potem przez trzy tygodnie bede miala pomoc bo tz przyjedzie. A do tego czasu na pewno bede juz zdrowa
  19. Mysle, ze mozna juz zaczac i bez tej stowki na razie. Trzeba powiadomic Evelin i wstepnie sie umowic co do transportu, a kilka dni przed zabrac pieski i Polarka wykastrowac. Nim to wszystko dojdzie do skutku, nazbieramy pełną deklaracje. Nie wiem tylko jak rozwiazac problem kastracji. Moglabym go zawiezc, ale paliwo do Bialegostoku w te i spowrotem i koszt kastracji wyjdzie na jedno i to samo coby zrobic to w Bialymstoku. W bielsku zaplacilabym z 60 zl za kastracje, oze 70, nie wiem, bo po nowym roku mialo troche wszystko pojsc w gore. No ale powiedzmy ze 70 i 60 paliwo to pewnie drozej jak 100 zl w Bialymstoku nie kosztuje. Nie wiem, pomyslcie jak to zrobic. Maia teraz zawalona psami i mysle, ze juz nie da rady wiecej zmiescic u siebie, bo pewnie nawet klatki kolejnej to nie bedzie miala gdzie postawic. Maja, Vicky62, jak myslicie to rozwiazac. Co tu robić?
  20. [quote name='Evelin']Maia.... Z mojej strony taka deklaracja...zawiozę Trisię gdzie trzeba ( nawet na drugi koniec Polski)...pieniądze na transport przeznacz na hotelik.. Zaznaczam ,ze nie może to być żądanie z dnia na dzień...zwykle - w najczarniejszym scenariuszu od żądania do zawiezienia MAX 2 TYGODNIE to absolutny maks...[/QUOTE] Wyspie sie chyba nareszcie. Dziekuje z calego serca. Kochane, drogie, wspaniale Kobiety i Mezczyzni, Ciotki i Wujkowie naszych braci mniejszych, PROSZĘ, jeszcze troche brakuje, ale juz niewiele. [B]P O M O Z C I E [/B]
  21. Randa mi dzisiaj mowila ze u niej tez szczekal chyba ze dwa dni. On bardzo duzo ma przezyc i pewnie nie rozumie co sie dzieje. Te ciagle zmiany, wszystko nowe, inaczej pachnące. Tez uwazam, ze bedzie dobrze, oby tak bylo. Ale fajny jest, prawda? Powinien dobrze spac po takiej podróży. cisowianka, dziekuje, ze go przyjelas i prosze Cie, wydaj go tylko najwspanialszemu czlowiekowi na ziemi. Bardzo mu tego zycze, Tobie rownież.
  22. Maia, jestes bardzo ale to bardzo dobrym czlowiekiem. Bijesz na glowe chyba nas wszystkie i ja bardzo Cie podziwiam i szanuje i bardzo Ci dziekuje. Wiem dobrze jak szczeniaki umilają zycie, a zwlaszcza w mieszkaniu. Maluszki sa sliczne i miejmy nadzieje, ze im sie uda dobrze trafić. Mocno im kibicuje i zycze jak najlepiej. Tobie duzo sily i wytrwalosci, trzymaj sie jakos.
  23. Noooo i serce sie raduje. W dwa dni 160 deklaracji to bardzo dobry wynik. Bardzo a nawet jeszcze bardziej dziekuje z calego serca mojego i Trini kochanej malutkiej kruszynki. Co jakis czas mowie do niej telepatycznie. . . .nie boj sie kruszynko, wytrzymaj malutka, jeszcze troszke i bedziesz szczesliwa. Musi wytrzymac, bo czy ma inne wyjscie? Wiem, ze sie uda, czuje to. Od jutra zaczne rozsylac zaproszenia na watek. Jest tyle tematow i tyle tu na dogo ludzi, tylko, ze nie wszyscy wiedzą, nie wszyscy przegladaja nowe tematy i trzeba po prostu zaprosic, poprosic o pomoc. Wiem, wiem Vicky62, ze rozsylalas zaproszenia i malo kto zareagowal, ale trzeba zapraszac dalej. Ja np. nie wiem co sie dzieje oprocz watkow, ktore mam w subskrypcjach, bo nie mam czasu. Mase ludzi tez pozostaje przy "swoich" watkach i nigdzie indziej nie chodzą. Tytuł tez jest wazny. Mnie przyciagaja watki o tajemniczym tytule, takie, ktore zaciekawią jednym slowem. Czasem daje sie wciagnac, bo mysle sobie, a, zobacze o co chodzi. . . . . Trinia, trzymaj sie.
  24. Nie wiem paulina02 gdzie pytalas i dlaczego tak duzo Ci powiedzieli. Ja zapłaciłam 29,99PLN w DHL i wysyłałam do Ciebie przecież, tak? Moze zapytaj w DHL? [URL="http://www.tinypic.pl/td6ivqkbb1b5"][IMG]http://pics.tinypic.pl/i/00230/td6ivqkbb1b5_t.jpg[/IMG][/URL] jak kliknac w zdjecie, to sie pokaze wieksze i bedzie(choc slabo ale) widac kwote.
×
×
  • Create New...