-
Posts
7958 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Pipi
-
Sylwia na pw podam Ci namiary do albumu i tam jest pod nazwą Tymuś kilka zdjec, tylko, ze robione latem. A w roznych innych ogolnych na pewno sa, tylko, ze nie dam rady siedziec i szukac, przepraszam. Nevada, przezylam, jakos, ale sama nie wiem jak. Wydawalo mi sie, ze juz nie wyjde z tej beczki. Raz bylo duszno, raz zimno, momentami walilo serce, a za chwile wydawalo sie, ze juz sie zatrzymalo. "naćpałam sie" lekami i jakos poszlo. Pani to mnie nawet pochwalila, ze dzielna jestem. Nie poruszylam sie ani razu, tylko pod koniec miesnie same mi drżały, palce i miesnie uda, ale to nie przeszkadza. Pomogla mi przetrwac świadomosc, ze w kazdej chwili moge nacisnac taką gumową piłeczkę i pani bedzie wiedziala, ze juz nie wytrzymam dluzej i przerwie natychmiast badanie. Po badaniu poprosilam zeby zdradzila mi chociaz troszeczke co tam widziala. . . .powiedziala, ze nie powinna, ze lekarz wszystko powie. Ale jak to ja, zaczelam jeczec, wiec powiedziala tylko tyle, ze ma prawo mnie bolec i ze jest zdziwiona, ze ja chodze. No to rozumiem, ze pewnie nie jest najlepiej. Czekam do srody, odbiore wynik i pojade do lekarza. Czuje sie bardzo zle, ale mialam komfort bo tz jest. Jutro wyjezdza, juz dluzej nie mogl przedluzyc pobytu. Nie wiem jak dam rade, boje sie. Wczoraj probowalam sama nakarmic, bo chcialam zobaczyc czy dam rade. . . .tylko te w domu sie udalo. Jak po podlodze ciagne wiadro, albo popycham je zgieta w pol do przodu to jakos daje rade, ale na podworku jest straszne bloto, no i zbyt daleko jak dla mnie. A najgorzej przenosic przez próg. No i ponalewac wody to musze na 10 rat chodzic po troszeczku wlewac, a chodzic za bardzo nie moge. Juz na rozne sposoby kombinuje zeby sobie udogodnic, ale wszystko jedno za ciezko. Nie wiem co to bedzie.
-
Psy z Bielska Podlaskiego - wątek zbiorczy psów w potrzebie
Pipi replied to ifka's topic in Już w nowym domu
Poprostu komedia. . . . zaden dowod na to, ze pies zyje. Nie mam sily szukac sprawiedliwosci. Uwazam jednak, ze piesek zostal uspiony, tak jak powiedziane bylo na poczatku. Ktos chlapnal jezykiem, potem sie ugryzl, no i zostala wymyslona bajeczka. Wielokrotnie bylam swiadkiem w niejednej lecznicy, gdzie wchodzili ludzie z psem do gabinetu a wychodzili z sama smycza w reku. Wielokrotnie pytalam co bylo powodem uspienia i odpowiedz byla, ze ludzie nie mieli pieniedzy na leczenie. . . .albo ze wyjezdzaja i nie maja z kim zostawic. Nikt tego nie sprawdza, nie ma kontroli.Zaloze sie, ze tu bylo tak samo. Sprawa skonczona. dowodow brak, my mozemy sobie gdybac, a UM sie smieje. To male miasto, tu reka reke myje. . . . .układy. . . -
Tak, Dzeki zwial nad ranem i nie pomoglo szukanie, wolanie, moje nerwy i płacz. Przepadl jak kamien w wode. Przez caly dzien martwilam sie, ze moze ktos skrzywdzil, albo polowanie bylo? Wieczorem dopiero sie pojawil. No i niestety musi siedziec teraz w kojcu i czekac do nastepnego razu, kiedy sie trafi z transportem. Gdybym wiedziala, ze mi taki numer wykreci to do łóżka bym go na te jedna noc wziela. Tylko, ze psy go nie akceptuja i balam sie, ze moze dojsc do bojki wiec zostal zamkniety na noc w chleweczku. . . .z ktorego bez problemu sie wydostal. Set u mnie pierwszego dnia tez bardzo sie bał. Trzeba okazac mu duzo milosci i szybko zaufa. On bardzo potrzebuje normalnego traktowania, obecnosci czlowieka. To jest pies, ale tak jak czlowiek, jak dziecko, ktore nie rozumie dlaczego jest karcone. On bardzo sie boi mezczyzn. Na widok tego swojego pana kulil sie i calkowicie poddawal. Ciekawe czy kaganiec byl potrzebny?. . . mysle, ze nie. Ja uwazam, ze to aniol jest nie pies. Moim sercem zawladnal tak samo jak kiedys Parysek. Wrocil juz do nas Tymus. Zachowuje sie tak jakby nigdzie nie wyjezdzal. Żle sie dzisiaj czuje, moze potem wstawie zdjecia.
-
Polarek odszedł za TM [*] Żegnaj pieseczku. Trisia ma DOM!!!
Pipi replied to Vicky62's topic in Już w nowym domu
Alez przykra sprawa, biedny Polarek. Co z nim bedzie, pytasz? No wlasnie, co bedzie? Trzeba sie naradzic. Przede wszystkim od Amadorki bardzo duzo zalezy. Szansa na domek staly znacznie mniejsza, ale moze sie uda? Juz nie raz i nie jednemu sie udalo. Boze, same klopoty. Amadorka, dziekujemy za opieke nad dziadziem. Trzymajcie sie. -
Moze jakos wytrzymam. mam takie plastry p/bolowe, dzieki ktorym chodze i nie obciazaja zoladka i watroby. A oprocz tego przyjmuje te leki, ktore neurolog mi przypisal. Nie jest tak zle, bo w domu sama w kolo siebie moge zrobic. Moge sie umyc, poruszac bez kuli. . . .jeszcze tylko cviagle spac na lezaco nie moge. No i stac dlugo tez nie, ale ogolnie w porownaniu do tego co bylo jest mi duzo lzej żyć. Nosic nic tylko nie moge. Pół wiaderka wody to juz za duzo, bo od razu boli. Musze wytrwac i wytrwam, ja tak łatwo sie nie poddaje. Nastapila lekka zmiana planow w transporcie psow i kota w niedziele. Moj TZ zawiezie Seta, Dzekiego i Kotke Frydzie do Radzymina, tam pati-c(dzieki Randzie) odbierze zwierzaki i zawiezie kotke do Słupna do ds, psa Seta przekarze w Rawie Mazowieckiej piechci15, ktora powiezie go do ds do kamil16, a sama pojedzie dalej do Tomaszowa Mazowieckiego z Dzekim do Amadorki u ktorej Dżeki bedzie w hoteliku. Sonimalutkiej podziekowanie za upor z jakim wiercila mi dziure w brzuchu zeby jakos pomoc Setowi i Dzekowi. Za opieke nad Dzekim i uzeranie sie z tymi podlymi ludzmi, ktorzy go bili i przeganiali. Bardzo dziekuje Randzie za pomoc, ktorą zawsze kiedy tylko potrzebuje otrzymam. Randa, ja juz slow na prawde nie mam jak Ci dziekowac. Amadorce wielkie dziekuje, ze zgodzila sie przyjac Dżekusia do siebie. piechci15, z calego serca dziekuje za transport Seta do kamil16. pati-c serdeczne dziekuje, ze zawsze znajdziesz czas i nigdy nie odmawiasz pomocy. I pani Mamie Kamila ogromne podziekowanie za domek stały Setowi. Popatrzcie kochani jaki łancuszek. Kolejne 3 biedy uratowane. D Z I Ę K U J Ę ! ! ! ! I na taki filmik trafilam przypadkiem [URL]http://www.youtube.com/watch?NR=1&v=C4WH9gVZg1o&feature=fvwp[/URL], popatrzcie. Mnie przerazilo dlaczego, z jakiego powodu ten pieseczek jest taki malenki i chudy i jakos tak ta pani dziwnie z nim sie bawi. W ogole jakos mi sie smutno zrobilo jak popatrzylam na niego.
-
Tutaj my, ja i Sylwia z juz zlapanym Jacksonem [URL="http://www.tinypic.pl/gzjxs8ruliqj"][IMG]http://images.tinypic.pl/i/00339/gzjxs8ruliqj_t.jpg[/IMG][/URL] Tu niose małego do weta (doslownie po drugiej stronie ulicy) [URL="http://www.tinypic.pl/0s67i3fz0wsx"][IMG]http://images.tinypic.pl/i/00339/0s67i3fz0wsx_t.jpg[/IMG][/URL]
-
Piękny Muniek i urocza Filifionka umilają czas Murkom...
Pipi replied to Evelin's topic in Już w nowym domu
[quote name='Murka']W piątek sterylizacja Filifionki, trzymajcie kciuki :)[/QUOTE] Trzymamy bardzo mocno. A jak tam Munio? wiesz cos? -
Sara,pobita onka ma swój kochający dom. Nikita tez adoptowana.
Pipi replied to beka's topic in Już w nowym domu
O matulu kochana jak sie ciesze bardzo bardzo bardzo i baaaardzo dziekuje. Kamien z serca. Juz pisze do moda o zmiane prowadzacego watek. beka, dziekuje. -
Dziekuje za kciuki. Tak sie balam a okazalo sie, ze niepotrzebnie. . . bo, badania nie zrobili. Az nie wiem jak to opisac. W rejestracji pani mowi do mnie, ze nie ma takiej osoby zapisanej na dzisiaj. Slowo po slowie i okazuje sie, ze pani rejestratorka z rezonansu przy ulicy Bialówny zapisala mnie na dzisiaj ale do miejscowosci pod Bialymstokiem Choroszcz. Pani pracuje i tu i tu. Zaczela wciskac mi, ze powiedziala. A ja do niej, ze nie po to dzwonilam na Bialowny zeby jezdzic do Choroszczy. Nic nie pomoglo i niestety nie przyjeli mnie ani na Bialowny ani w Choroszczy. Zryczana, zbolala jak zbity pies wrocilam do domu. Moge wziac biling i bez problemu udowodnic tej pani, ze nie dzwonilam do Choroszczy, ale nie zmieni to faktu, ze badanie niezrobione, a kolejny najblizszy termin na Bialowny mam na 20 marca. Jutro sprobuje negocjowac termin blizszy w tej Choroszczy. Dzisiaj juz Pani mnie nie chciala nawet poinformowac na kiedy moze mnie zapisac, bo zanim co to skonczyla prace. To sie nazywa miec szczescie. [quote name='beka']Pipi mam prośbe. Chce przepisac na siebie wątek Sary. Możesz napisac w tej sprawie do Maupa4? bedzie mi łatwiej..[/QUOTE] juz pisze i dziekuje pieknie
-
[quote name='Patmol']a gdzie? :diabloti:[/QUOTE] Ania pisala: [quote name='Ania+Milva i Ulver']Iga pojechała do domu:) Mieszka ok 30km ode mnie w Bartniczce, dom z ogrodem - sunia typowo domowa. W domu jest 3 dzieci , najmłodszy przyjechał z mamą po Igę. Pani bardzo wzruszona i szczęśliwa. Od razu się zakochali w suni. Trafiła na pewno bardzo dobrze, to znajomi moich klientów od psiaków co na wakacje przyjeżdżają.[/QUOTE] Z transportu Dzekiego nic nie wyszlo. Moze ktos bedzie jechac w kierunku Łodzi w najblizszym czasie? prosze o nas pamietac. Dzeki juz wraca z kastracji. Trzymajcie za mnie dzisiaj od 14:00 kciuki. Jade na rezonans i boje sie, ze nie wytrzymam lezeć bez ruchu. Strasznie sie boje.
-
Mysle, ze sie udalo i Dzekiemu. Jest pani, ktora chce pozostac anonimowa , ktora oplaci przez jakis czas hotelik. Przyjmie go do siebie Amadorka za 300 zl miesiecznie z jej karmą. Potrzebne tylko beda ogloszenia, bo w nieskonczonosc nie bedzie mogl pozostac w hotelu. Bardzo prosze, czy ktos moglby sie podjac oglaszania Dzekiego. Druga sprawa to transport. I tu usmiecham sie do 3x, czy moglabys odebrac ode mnie dwa psy i zabrac do Warszawy? a TAM Piechcia15 jesli sie zgodzi oczywiscie zabralaby dwa psy i jednego jesli to po trasie do Amadorki, czyli do Tomaszowa podrzucic, albo dogadamy sie jakos z Amadorką zeby odebrala Dzekusia. Jest jeszcze kotka Frydzia, ktora ma dom staly w Slupnie, moze tez po trasie? Musze dobrze na mapie popatrzec i napisac do Was dziewczyny, ale musze juz jechac, bo Set na kastracje a ja przy okazji do hirurga na ciecie kaszaka, ktory juz znowu zrobil sie wielkosci sliwki i stan zapalny sie robi. Jak wroce to sie odezwe. Soniamalutka, dasz rade jutro Dzekusia ciachnac? Pisze tutaj, bo dzwonilas, ja nie dobieglam, a potem ja dzwonilam a Ty nie odbierasz. Zreszta jeszcze sie zgadamy. Set przespal spokojnie, ale na podworku. W domu sapal, dyszal, chodzil po domu i nie dawal nikomu spac. Wychodzi na to, ze woli podworko. Z psami i sukami jest ok. Fajny z niego chlopak.
-
Polarek odszedł za TM [*] Żegnaj pieseczku. Trisia ma DOM!!!
Pipi replied to Vicky62's topic in Już w nowym domu
Czytam i ciesze sie, ze idzie dziewczynka "do przodu" . Oby przekonala sie i pokochala czlowieka. Magda dziekuje za Trisie i najlepszego w dniu Urodzin. -
No sami popatrzcie. . . .ten kaganiec to byl zupełnie niepotrzebny [URL="http://www.tinypic.pl/zb27bopg5smi"][IMG]http://images.tinypic.pl/i/00338/zb27bopg5smi_t.jpg[/IMG][/URL] . . .Nutka zjezona ze strachu, ale tylko w pierwszej chwili [URL="http://www.tinypic.pl/2inkgnndojf5"][IMG]http://images.tinypic.pl/i/00338/2inkgnndojf5_t.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.tinypic.pl/y513wmxwxvre"][IMG]http://images.tinypic.pl/i/00338/y513wmxwxvre_t.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.tinypic.pl/rht3c2iir1ir"][IMG]http://images.tinypic.pl/i/00338/rht3c2iir1ir_t.jpg[/IMG][/URL] prosze klikac na zdjecie to pokaze sie zwiekszone
-
Set jest boooskiiii. Popiskuje do dziewczyn. Nuta obszczekala go na poczatku, bo sie tez wystraszyla. Jest bardzo łągodny, posluszny, ale boi sie. Wlasciwie nie tak bardzo. Do mnie jak juz zostalismy sami przytulil sie nawet. Matko jaki on cudny jest. Uczepilam na lancuch, ale chyba na noc maz zabierze do domu. Jest poddenerwowany, chodzi w jedna i druga strone. Ale na pewno jesli go Maja zaakceptuje to bedzie miala przyjaciela. Zostal u mnie i jutro tz powiezie do kastracji. Zostal, bo jak soniamalutka zabierala, to pan powiedzial zeby najlepiej juz go nie przywozila. Niech pobedzie u nas bo boje sie, ze gosc nie uwierzy, ze go zabierzemy i jeszcze sam szybko "odda". Nic on nie obchodzi tego wlasciciela z tego co mowila sonia. Wybaczcie ale nie wiem czy dzisiaj dam rade zdjecia obrobic. Za duzo sie nadreptalam juz dzisiaj i zaczelo mnie mocniej bolec. Musze odpoczac.
-
No to ok w takim razie zaraz sie rozstrzygnie co to za pies ten nasz Set. Jestem dobrej mysli, bo widzialam jak on sie boi i widzialam w jego oczach smutek. No ale kto wie? zreszta jesli sie juz pani nie rozmysli i jesli to postanowione to poobserwuje go przez kilka dni. Prosze jeszcze sie zastanowmy jak z transportem rozegrac. Ja w srode na rezonans jade, to moge jego podroza zajac sie pod koniec tygodnia. Jest jeszcze moj tz, przedluzyl urlop jeszcze o 10 dni, wiec do Wyszkowa pojedzie. 3x, czy odbierzesz Seta i do Warszawy mamie Kamila podrzucisz? Jesli tak to moze wymienmy sie telefonami i juz od czwartku mozemy sie umawiac. Moj tel. jest w podpisie.
-
W okolicy to moze i nikt nie wie, ze gosc chce oddac, bo pies by na peno wrocil. Druga rzecz, to taka, ze tu nikogo nie obchodzi, ze pies potrzebuje nowego miejsca. On jak byl sczeniakiem i ktos go wyrzucil i blakal sie glodny po polach, to nawet nikt nie dal jesc. Ponoc tylko ten czlowiek nim sie zainteresowal. Tu psow sie pozbywaja. A dlaczego Pani chce robic cichy wywiad? ja raczej nie bede wypytywac, bo i tak mi nikt nic nie powie, poza tym, ze: . . ."a ja tam pani nic nie wiem, chce oddac to jego sprawa". . . Ja bym chciala prosic zeby sie pani wypowiedziala czy na pewno nie rozmysli sie co do Seta. Moze jak sie zaraz okaze, ze wszystko w porzadku to niechby zostal u mnie na te kilka dni. Sonia zawiozlaby go do kastracji i pod koniec tygodnia moglby jechac.