-
Posts
621 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by socurek
-
Czekamy na wieści. Pamiętam jak bardzo chciałam przygarnąc Barona... nie miałam wtedy warunków :-( Super że znalazł kochający dom :p Pozdrawiamy: ja i mój pies :-)
-
[quote name='efra-husky'] Co by było gdybym pozwoliła na rozwój sytuacji z innym dominującym psem niestety nie wiem. Wiem jednak, że istnieje duże prawdopodobieństwo że psy mogły by się pogryźć a nie chciała bym mieć z tego powodu jakiś nieprzykrości. Właściciele psiaków bywają różni ;)[/quote] Efra powiem szczerze że nie byłabym zachwycona gdyby jakiś pies pogryzł mojego (do czego ostatnio doszło, ale byłam w szoku i nie zdążyłam właścicielki opierniczy za brak kagańca). A'propos kagańca- może właśnie spróbowałabyś jej założy i ewentualnie puści takie psy (oczywiście myślę o znajomym, nieuległym psie... hmmm... może ten dog?), tak, żeby sobie sytuację wyjaśniły, a krzywdy nie zrobiły? Mój lubi zaczepiać, ale to straszny tchórz. Sam zaczyna, ale chyba raczej z nadzieją, że ten drugi się podda bez walki :evil_lol: Żeby miał kontakt z psami pozwalam mu się powąchać, ale na tym koniec. Bawic się może tylko z wybranymi przeze mnie towarzyszami... (a wybieram w zasadzie na podstawie właścicieli).
-
[quote name='jo_ann']a ja sobie to przeczytalam i poczulam sie lepiej :p bo sie okazalo, ze moj problem z FOrestem /adoptowany 2 tyg temu dorosly sznaucer sredni/ to nie jest najwieksza tragedia-Forest tez moim zdaniem ze strachu oszczekuje psy /jesli pies jest typem niereagujacym na to ze on idzie, to nie ma problemu i nie zaczyna ujadac/-no ale do ludzi to aniol:loveu: [/quote] Nie chcę być złą wróżką, ale radziłabym Ci mimo wszystko dbać o socjalizację z ludźmi. Mój też był milusiński. Do czasu... Wszystko się zaczęło 2 miesiące po jego przyjeździe ze schroniska, jak już poczuł się pewny. Efra, może na razie nie powinnaś jej rzuca na głęboką wodę. Spróbuj jej najpierw pokazywac psy z daleka, wtedy łatwiej Ci będzie reagowa na jej agresję. Sama po sobie wiem, że jak się zaczyna bójka, to adrenalina pozwala mi myśleć tylko o taktyce rozdzielenia awanturników... ukaranie mojego winowajcy to ostatnia rzecz która mi przychodzi do głowy.
-
Przyznam się szczerze, że mój pies jest postrachem osiedla :shake: Ostatnio nie miałam go z kim zostawić, więc zabrałam go ze sobą na imprezę-domówkę :oops: Bydlątko jak się trochę oswoiło z nowym otoczeniem, to ganiało wszystkich po domu i napastliwie lizało po odsłoniętych częściach ciała. Co ja się wstydu najadłam :mad: ... a pies został okrzyknięty gejem... :p
-
:evil_lol: Śliczne fotencje! Widzę, że Medorek też żywieniowo zadbany, tak jak moja kulka :lol: Ale jest słodziuchny :loveu:
-
Jesteśmy codziennie w Forcie Batowice :loveu: Ja jak debil zbieram i rzucam kamyczki, a Northon jak debil za nimi gania i cieszy się jak dziecko. Czasem też znęca się nad niewinnymi przechodniami ;) Teraz będziemy się szkolic :p To pomimo pewnych problemów, które sprawia, cudowny pies. Jest tak straszną przylepą, że patrzcie do czego jest zdolny :mad:: [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img254.imageshack.us/img254/1463/yoreczeksf0.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img299.imageshack.us/img299/5599/yoreczek2gj2.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img510.imageshack.us/img510/220/yoreczek3tt7.jpg[/IMG][/URL] Czasami pieszczotliwie mówię do niego "mój ty yoreczku". Dostałam chyba najkochańszego psa ze schroniska... 40 kg szczęścia!
-
Ja nie wiem jak z dziećmi na dłuższą metę, ale wiem, że na widok dziecka mój na przykład łagodnieje. Potrafi się pieklić na widok sąsiada, ale ten sam sąsiad z małym dzieckiem jest już zupełnie inaczej potraktowany. Rowerzysta działa na niego jak płachta na byka, ale malutkie rowerki i dzieci na hulajnogach są spokojnie mijane. Dzieci mają chyba ulgi i tyle!
-
I nie tylko z głowy... :oops:
-
No to czuję się pocieszona. Czasem jak moje futerko się mocno do mnie psitula to go pytam: kto by cię tak kochał jak ja? :cool3: Faktycznie trudno by mu było znaleź kogoś takiego, kto by miał na jego punkcie takiego bzika jak ja...:shake:
-
Kiedy wychodzę do pracy to on smutny wychodzi z pokoju (na czas mojej nieobecności ma do dyspozycji tylko malutki przedpokój i kuchenkę), kładzie się na swoim posłaniu i wygląda, jakby cała radość z niego wyparowała. A najbardziej mi przykro, jak czasem mu się ubzdura, że idziemy razem... i potem ten entuzjazm stopniowo zmienia się w rozczarowanie. Bardzo mi go żal, kiedy pomyślę, że siedzi praktycznie 9-10 godzin sam... Może znalazłby lepszego właściciela gdybym go ja nie wzięła. Może miałby swój ogród i kilku członków rodziny, którzy byli by przy nim cały czas... Czasem sama miłość nie wystarczy :niewiem:
-
Naprawdę się bardzo staram zapewnić mu jak najlepsze warunki, ale wciąż odczuwam wyrzuty sumienia, że nie spędzamu aktywnie tak dużo czasu, jak jemu jest potrzebne... Dlatego właśnie pytam... :-( Chciałabym wiedzieć, czy on czuje się przy mnie szczęśliwy. Chciałabym zasłużyć na jego oddanie.
-
Witam wszystkich singli i melduję się w szeregach. Mieszkamy tylko we dwoje: ja i mój podopieczny. Pewnie dlatego Northon jest moim oczkiem w głowie :p Jakby nie było dotrzymuje mi dzielnie towrzystwa. Oczywiście pracować też muszę. Dlatego futrzak przez 8 godz. + dojazdy siedzi sam. Mam z tego powodu olbrzymie wyrzuty sumienia, czuję się winna a wręcz wyrodna :placz: Od czasu do czasu podczas mojej nieobecności wyprowadzają go moje koleżanki. Ale i tak jest mi przykro, że tak niewiele czasu mogę mu poświęcić :-( Z pomocy petsittera nie mogę skorzystać, bo Northon nie lubi obcych. Jakby tak zebrać ten czas który siedzi sam, to pewnie z 10 godz. by się uzbierało... To naprawdę straszne :placz: czuję się przez to potwornie :shake: Jeżeli chodzi o imprezy, to zawsze staram się zorganizować mu spacer z koleżankami, a na poważniejsze wyjścia potrzebujemy niani na całą noc... Ale bardzo nie lubię go zostawiać pod czyjąś opieką. Generalnie mnie się jakoś udało pogodzić pracę z psem. Ale czy on jest z tego zadowolony to już inna kwestia :roll: Pozdrawiam singli.
-
[quote] na stazach strazni emalo płaca:siara:[/quote] E tam, na obroże starczy :p
-
Wciąż mam wątpliwości, czy te dwie godzinki spaceru dziennie można nazwać dopieszczaniem... :-( Ale jak się wraca z pracy o 2 w nocy to ciężko czasem nawet tą godzinę wygospodarować. A rano ciągle w biegu...:shake: Czasem się zastanawiam, czy napewno mu u mnie dobrze...
-
Uuuuuu... no to trzymamy kciuki za nową pracę :eviltong: Widzę, że Ty też się staniesz typową żywicielką :evil_lol::diabloti: